000367b |
Previous | 11 of 13 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
STRESZCZENIE POPRZEDNICH ODUNKAW
m iłłłku reżymowym "M S Tonlałowskl" priybyłym
inolil mloiisiym kucharzem (est Zygmunt Błoński któ-IKlym- e
mydl aby spote" się ze swym brałem bllfnli i„um Zmyliwszy czulnofe' Doliłruka hnni Ir - ![ 1 mlacTatae ll T łlllmam r?01Atm m_
Kadll ze sm' i~i- - --- t - wjuia -- na
t3JiłTiłaLj naij„l„icHzivnhenluar"agNiarilea fzrrinalaeinkddaussiey"nablreaadrtnavak ktJóartntikabioarią jo zi a -- tri?!- nihi -
1
U
' Trudaj z iiZuyoagamubnrtaełma ucbielkiźanłaiakaZygRmBuicnht ar4nrwiflaauKwureszi
I
ni hut -- - — - -- - - it
przypadkowo przewieziony do rodziców ŁHblety na- -
Ljjnel Janka Po powrocie do demu odwiedziła ge
di
Zygmunt w milczeniu wyjął fotografię z
r Trudy odłożył ją spowrcftem do portfelu
ał portfel do kieszeni Usiadł ponownie ale nie odzywał się'
łóżku opan bic u bcwnę i uopiero wteoy — więc może mi pan nareszcie powie dla- -
ewał się: czego pan udaje Johna? Gdzie John? Czy _ Jestem bardzo zmęczony Jeżeli masz ta przypadkiem nie miała racji twier- -
jeszcze coś ważnego do to dząc że Johnowi coś sie stało?
jcze cię powiedz Chciałbym się położyć — miała rację powiedział
I
— więc uiawego bię me juaaziesz' ja ci zygmunt
orzeszkadzam
— Głowa mnie boli chciałbym'zostać sam
Wobec lego ulatniam się
podniosła się
_ Właściwie przyszłam jedynie poto żę
cie powiadomić jak policja mnie dusi o two--
nanusko adres Naturalnie możesz być spo--
ny że ode mnie się nie dowiedzą Ale oba-- m
się że oni wcześniej czy później natkną
na ciebie 1 kto wie czy nie lepiej żebyś
--ł™
tak jak Zresztą jak jak czekał-n- a Janka bojąc się same--
Usiadła odok niego na iozku pieszczotli- - mu zgłosić na policję Jak miejsce Janka
pogłaskała jego w kawiarni Hladki jak po przygodzie u Czarne- -
— Tak twarz masz zmizerowaną go Jima" dostał list ze szpitala jak pojechał do
iaęczoną połoz się janica aie juz zobaczyć się z nim nie
Wzięła w swoje jego prawą rękę był w
zwykle czule zaczęła ją głaskać głaskała
jy palec z oddzielna Dziwną się wydała Zyg--
htowi ta pieszczota ale się przed nią nie
aił ręki nie zabierał gdyż żywił nadzieie że
i est pieszczota pożegnalna A Truda czcze-- Uii głaskała mały palec jego prawej &j Wreszcie wypuściła jego rękę i powie- -
2 Ja z uśmiechem:
— Nie pamiętam jak ci na imię ale że nie
wasz się John to juz wiem napewno
Założyła nogę na nogę objęła rękami ko
Tak drogi panie! Nie mam żadnych
Mjuwosci ze pan jest bratem Johna a nie ~ aiem
Zygmunt siedział1 nieruchomo słuchając Na
-twaNrizeywindioemwaidpaoćznbayłłao pżoadgnłeojsiereażkecjpian nie
' Johnem a ja po palcach John miał spore
loienie na marym paicu prawej ręki taki
Jiwny garbek się często popisywał
mu dziewczyna przytrzasnęła pa- - na Po
drzwiami Pamiętam gdy go kiedyś
la że jest świetnie zbudowany sprostował
[ranie że niezupełnie bo ma jeden palec
mty I wtedy mi po raz pierwszy pokazał
garoeK a wie pan teraz widzę
w oczach jest pewna nan wvelada
fiżniej
Ws®SS3si
Dumas
lift ii li H
STESZCZENIE POPRZEDNICH ODCINKÓW
IM II
IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIW
itnund Dantes żeglarz z Marsylii oskarżony nt- -
przez swych rywali c udział "w spisku bonapar- -
Josiaie wtracony do więzienia na wyspie if tu za-ćn- ll
sie z ouatem Fzrla kłfirv w chwili zaonti prze- - rimu tafemnlcę ukrytych skarbów Dantes ucieka z
'Ha I odnalazszy skarbv wraca do Francll by sie
iileć o losie "swych bliskich I wrogów Występuje
nowo jako lord Wllmore a połem przybrawszy tytuł
r"iko hrabfego Monie Chrlstowikła' cała sieć-spiskó- w
'tfiitk by zemScie się na" tych 'którzy przyczynili się
'Jo vuwlęzlenla Nabywszy pałac w Paryżu
w sferach arystokratycznych ludzi Którym po- -
191 zemstę '
r Chciałbym jednak wiedzieć 'drogi panie
icanti jak to było z tym synem Mówiono
Wiem że jesteś kawalerem? i
-'-Takie było mniemanie
i
sam
a świadectwo
Jakże się nazywała? 'Czy nie 01ivia
ri?
Tak Corsinari
Margrabianka?
w się pan nią
ze strony rodziców?
rioazicemoi
0'K
Ja
jT prawdaa bardzowiele
'ody rzekach
Q
zamyśleniu powieaziai
fl
Napoleon Sadek
I
życia
Zygmunt spokojnie patrzał Trudzie oczy
jest
niewidoma
Niestety —
i
Nie usiłował już dalej kłamać bo wyczuł
że to jest bezcelowe Ocenił że dalszym mil-czeniem
i wypieraniem się podraźni tylko Trudę
że Truda jest zbyt
żeby się z nią bawić dalej ciuciubabkę
że znacznie lepiej i bezpieczniej zagrać z nią
obecnie otwarte karty
Opowiedział jej wszystko od oczątku: jak
Uciekł Statku iak rjrzviechnł dn Tnnrlvnn
tąpił ja rób uważasz o głodzie
i zajął
włosy:
bardzo
Kocname niestety
dłonie stanie- -
długo
rM- -
którym
pochwa--
dopiero
różnica
koleino
ie
viele rzeczy
lruaa smcnała skupieniu niezwykle tą
przejęta Gdy opowiadanie doszło do'
tragicznej kąpieli Janka z której już nie wró-cił
Truda ukrjła twarz dłoniach i rozpłaka-ła
się
— Biedny John Jakże mi go okropnie żal
niedługo Zaledwie po
nosem wyjęła z torebki
lusterko żeby sprawdzić czy nadmierna ilość
łez nie zmyła tuszu z rzęs Widocznie stwierdzi-ła
że dalsza wilgoć dla rzęs jest nie wskazana
bo ostrożnie otarła oczy sobie
lios i uśmiech wrócił na jej twarz kiedy zwró-ciła
się do Zygmunta:
— A więc mieszkaniu Matyldy
to pan był ze mną a nie John?
Zygmunt skinął głową potakująco
— Ja
Starała się dodać do swego uśmiechu welo-ni-k
zażenowania
I któżby przypuszczał że zostałam sam
Łbno jakaś sam z zupełnie obcym mężczyzną? tak
Kfit
ogólne
ożeniłeś z
KroiKiej znajomości welonik zażenowania
szybko ustąpił miejsca łobuzerskim błyskom
— Ale jeżeli to już stało to możemy
sobie mówić po imieniu Jak na imię mój
chłopcze?
— Zygmunt
Pocieszyła się po stracie Johna zdumiewa- -
60 1
Monte Christo — Papiery masz w
porządku „
— żalem p?ru wyznać muszę
że nie zabrałem ich z sobą nie będąc
czy będą mi potrzebne
— Tam do diabła — Monte Chria-t- o
trzaskając palce — papiery są nieodzowne!
Lukkańczyk potarł potem zroszone czoło
1 — Są konieczne — powiedział — Co tu
teraz zrobić? Co fatalny przypadek że ich
nie wziąłem!
— Na szczęście ja je mam u siebie
Busoni mi je nadesłał
Nieoceniony zaprawdę z tego księdza
człowiek — zawołał uradowany lukkańczyk któ-ry
przed chwilą już się pożegnał z czterdzies-toma
tysiącami franków —
nie soodziewałem sie tego no
toy tych słowach major się njm vic ksiądz Busoni sam przysłał panu te
krając minę pełną godności lecz jedno-- papiery?
pe opuścił' oczy jakby się wstydził — Oto są Zaślubiłeś pan jak się z nich do- - - i chciałeś 'następnie naprawie --wiadujemy 01ivię Corsinan kościele święte- -
— mową Monte Christo — z uwagi'
na g0 pa-vł- a na Monte Cattini
i dziecięcia? ' — Prawda zupełna prawda na honor —
- A tak Chciałem'1 naprawić' moją winę zawołał maior z podziwem spoglądając na
wzgląd na
ci
~ Pochodziła ona podobno z najlepszej yalcanti wydana przez proboszcza Saravezza
y? T — Zawsze utrzymywałem papiery te
Tak tak To była zFieso- - najwyższym porządku Zacny ksiądz że je za-- f Pie hrabio brał i przesłał tutaj!
- właśnie 01ivia -
"Tak
I końcu pomi-aru
ogromnie się opierali
historią
płakała
wtedy
jednak
hrabiemu
pewien
zawołał
Ksiądz
ośmioma Prawdzi-w- p 'żeście
popełnio- -
'Margrabiani (Coisinari
r UrłiriQm!iTll7 umarła?
Panierv riotvr7nf p rwiazku teeo ma nan in ii-nfhnł- pm i do dziś kocham
(powieść obecnej emigracji)
zakomunikowania
Aleksander
xxx
przeciwni-kiem
illlllllllllll
wyprostował
nieszczęśliwą najzupełniej
patrycjuszka
patrycjuszka!
margrabianka
inteligentnym
pociągnięciach
przypudrowała
ty Akt ślubu z01ivią i był z synem wszysihie
[pnia na imię historie o porwaniu dziecina nas bardzo
pamięć nie myli widziane Możesz więclt móVić że synern nie lrTakmif _ iwiakał lu- - widywałeś &-- lat Ieczlylko iż
od czasu
v° w
[I1
' '? — w--
z
w
w
w
ze
w
w
Ale
w
się
Z
'
w
za
—
tn
w
3a
w
w
i- -
w
bywał on wr wyższym naukowym ty
rsm
W
0
"ZWIĄZKOWIEC" GRUDZIEŃ (Deeember) 29
——JŁJ— B
Ul UWIJ
31
H
sa
jąco szybko bo przysunęła się bliżej do Zyg-munta
obięła go ramieniem i zaglądając w oczy
powiedziała:
( — To jest widocznie u was rodzinne Po-dobasz
mi się nie mniej od Johna
Podsunęła mu policzek
— Pocałuj mnie v
Może po raz od czasu poznania "u "¥ """ Pw- -
Trudy pocałował ja całkiem "
tej chwili wdzięczny Za to że go skłoniła do — Nie bede — sannał broni™
W7znania Fakt że się przed kimś na-reszcie
wyspowiadał przyniósł mu olbrzymią
ulgę Czul że ta dziewczyna krzywdy mu nie
zrobi że wprost przeciwnie wszystko żeby
mu Jakoś mu się raźniej zrobiło na du-szy
że ktoś jeszcze poza nim zna Węszcie jego
tajemnicę
— Napijesz się herbaty? — spytał żeby jej
jakoś okazać swoją przychylność
— — powiedziała — ale ją sama
przygotuję A ty się nie ruszaj
Zakrzątnęła się po pokoju Wyciągnęła
czajnik nalała wody postawiła na maszynce
Przepłukała jedyną szklankę jaką znalazła w
pokoju
— Przyniosę drugą kuchni — zapropono-wał
Zygmunt Chciał się podnieść ale go pow-strzymała:
— Nie trzeba Wystarczy jedna
Czekając aż się woda zagotuje usiadła na
wprost Zygmunta
— Popełniłeś jeden błąd — stwierdziła —
zaraz po ze statku Trzeba się było z
miejsca zgłosić do policji i poprosić o azyl Przez
to odwlekanie skomplikowałeś sobie bardzo sy- tuację f — Sądziłem że lepiej będzie zgłosić się ra-zem
bratem — usprawiedliwiał się Zygmunt
— Bo on tu był w wojsku Czekałem czekałem
a potem grzęzłem coraz bardziej
— No tak — przyznała Truda — teraz już
masz za dużą hipotekę Teraz lepiej trzymać
się od policji daleka
— Już tu był jeden u mnie — zakomuni-kował
jej Zygmunt
Niespokojnie zmarszczyła czoło
— Kiedv?
Był dwa razy Pierwszy raz w'środę
— I o co pytał?
obydwu n tywa sto-t- o mu 'nat
— ułł™ uaiszą
szybko prawo
cze Poza tym teraz już
pojmuję jesteś bardzo Ucisz jed-nak
na chwilę tweojcowskie serce Muszę
młodzieńca ażeby nie
zaszkodziło mu wzruszenie zbyt silne
się tymczasem butelką która jak widzę nie
została wypróżniona do dna jeszcze a za
swego syna
— Przyprowadzisz go więc tutaj panie
hrabio?
— Nie chcę stawać pomiędzy
ojcem a Będziesz z nim sam na sam tylko
panie majorze Gdyby cię miał zawieść głos krwi
co zresztą jest możliwe- - to powiadam ci iż
twój wejdzie tymi oto drzwiami Jest to
wzrostu młodzieniec o trochę na-zbyt
złotawych włosach ujmujący zgrabny' Zo-baczysz!
— Doskonale — zagadnął major — pan
sobie"
prawie wszystko '
-- s 1 — pieniędzy! Nic
okrągłego rachunku weź teraz osiem tysięcy
franków' V'
Oczy błysnęły
— Jestem panu winien jeszcze czterdzieści
frank'ów M
— zapytał nm — 10 na co? iw}
— Będzie to panu potrzebne przy
z Busoni
— Da pan kwit ogólny na całą
sumę pomiędzy uczciwymi ludźmi '
~ jednak
rze juz ostatnie
—' Bardzo" proszę
— Otóż nieźle by było ażebyś ten sur-d- ut zamienił na strój bardziej
paryski
— —napytał
z na swój
Można go było nosić Via- -
— Weź więc te dokumenty majorze one Reggio Jeżeli wielką do
twoją własnością a następnie oddaj synowi ' ubioru tego wagę to będziesz mógł
bo bez nich trudne by miał Ał — - przyodziać go ponownie w chwili wyjazdu
podjął Monte Christo — co matki tego _ £ecz ja" teraz siebie włożę?
młodzieńca V"' _ ZnairiziPM! rhvh mi rnt „ c
_ nn dziś Ach ja ~: V Mam tłu- -
ieszcze
kufrach które tobą przybyły
oołakuie Jakich kufrach? tylko
cie porządku? ' ' — robić — pocieszać zaczął Monte — Jakto znać starego żołnierza Oczywiście rJakie papiery? — z zapytał —wszyscy jesteśmy śmiertelni ze ze sobą masz tylko walizę podręczną Ale
odpychając tylko co na- - panie zrozumieć we wuij xwoj(oagaz z
?y wina Francji nikt nie powinien wiedzieć "pan' od kllku kufrów i został odesłany do
Corsinan metrykę piętnastu lat -- rozłączony
dziecka Andrzej jeże-- zle
p z
rdńip od dlatego
tego
zakładzie
prawdy
zrobi
pomóc
Chętnie
z
z
z
wzruszony
teraz
przy ulicy Prze
cież ksiądz Busoni picał mi i$ tam właśnie
sobie i-mi-eszkanie
— Więc yv tych kufrach
— Znajdziesz zapewne wszystko-c- o ci
&
sisz być w zeznaniach Masz pa-pier}'
Johna i jesleś John Brat zaginął
przyjechał z Polski bez papierów i cię odwie-dził
w szpitalu Kąpaliście się razem tamten nie
wrócił Jakbyś się gdzieś na moich dwóch
na tych od "Czarnego Jima" to
O nie wiesz Masz
dobre alibi w tym czasie leżałeś w szpitalu ]
grunt w zeznaniach nie trać pewności
nie daj się speszyć ani zastraszyć Jeżeli sprawa
i będzie ci potrzebny adwokat
to ja ci dostarczę Możesz zawsze liczyć na moją
pomoc Jak ja kogoś lubię i jak mnie nie drażni
to dla niego gotowa jestem w ogień
— A jak drażni? — zażartował Zygmunt
— To go potrafię pchnąć ogień I to tak
że się przypiecze
Przeniosła się z krzesła na kolana Zygmunta
Otoczyła go ramieniem i mocno przytuliła do
piersi
pierwszy d lJ ""'" mu szczerze Bybjej w Zygmunt
zejściu
zobaczysz
się przed jej — ale teraz błagam
puść mnie i zejdź z kolan bo ledwo oddycham
taki jestem słaby
Zwolniła uścisk i pocałowała Zygmunta w
czoło
— Postaram się żebyś jak najprędzej wró-cił
do zdrowia
Jeszcze dziś ci przyniosę czerwonego wina
Zeszła z kolan w samą porę gdyż para już
obficie buchała z czajnika Zygmunt podniósł
się również żeby jej podać herbatę i cukier
Spostrzegł na stoliku wczoraj otryymany list
od Krystyny Wyjął z koperty serwetkę z zapi-sanym
na niej numerem telefonu Pokazał Tru-dzie
— Czy tego numeru
telefonu? odczytała numer
— Nie nie znam Co to za numer?
— Zostawił go dla mnie w kawiarni jakiś
Tomasz
— Tomasz? — powtórzyła — Może
major Tomasz?
— Możliwie — powiedział Zygmunt — Nie
mam pojęcia kto to jest Pamiętam tylko żeś
ty o nim tygodniu
— A tak Truda — to on mi
mówił że John leży w szpitalu
— A skąd ty go znasz?
— Od "Czarnego Jima" Przychodził tam
bardzo często
— Czy nie wiesz co go łączyło z moim bra-tem?
— Jakieś interesy ze sobą mieli ale jakie
nie wiem
Ty lepiej narazie do niegodnie dzwoń i się
nie odzywaj bo się możesz łatwo sypnąć
Zygmunt uspokoił ją:
— Narazie nie mam zamiaru dzwonić Ale
skąd wieszże mieli 'zesobą jakieś interesy?
widziałam parę razy — Tru- - Deana jej o wizytach dętek-- " da — żecdvmasijeorJoThonmsaismz wpoiżłycza7ł arp™ienviądczioe wn
vic mc wc&uiti me lec uo men za grę
—„poradziła Truda — Masz jesz- - —Skąd wiesz że ten Tomasz to major" troszkę pochorować mu-- — Bo go Johii taknazywał
że
od-powiednio
przygotować
Zabawiaj
kwa-drans
Bynajmniej
synem
syn
słusz-nego
jasnych
lSS&£ lSL"
Potrzebujesz łatwiejszego
Dla
lukkańczyka radością]
chowając starannie pieniądze
obrachun-kach
mi później
podobne
swój
brandenburski
Doprawdy? spoglądając
upodobaniem ubiór
doskonale
lecz'nigdyw tak
je przywiązuj'esz
się cóż
wraz'z Paryża?
iei'śmierć jak
przestrachem Teraz
zyk gwałtownie winiefieś Cavalcaiiti jcsMepncyszeai
'że sięskładający
hotelu Królewskiego Richelieu
za- mówiłeś
konsekwentny
natknął
detektywów
zdumionego
się skomplikuje
uściskiem cię
nie przypadkiem
Truda
Truda
zeszłym wspominała
—potwierdziła
powiedziała
Opowiedział
Rozdiiał I I
ANDRZEJ CAYALCANTI
Hrabia Monte Christo przeszedł do salonu!
który Baptysta nazywał błękitnym a do którego
przed pół godziną wprowadzony młodzie-niec
o postaci zręcznej ubrany elegancko I
Ody hrabia wszedł do salonu młodzieniec
spoczywał sofie niedbale wyciągnięty i zaba-wiał
się uderzeniami trzciną złotą gałką po
ouuwiu aposirzegfszy nraoiego podniósł się ży-wo
w — Czy pan jest hrabią de Monte' Christo?
— zapylał
— Tak jest panie ja 'czym mam zaszczyt
powitać wtdomu mym wicehrabiego Andrzeja
uayaicanur
hrabia przypomina jednak że ja na drogę valr~H właśnie wicehrabia Andrzej Ca
miałem zaledwie dwa tysiące franków Sił ~
tysięcy
major a
k'siędzemj
pewnym
w
Paryżu
-- T
w Cóż
iż
Miał
prze
udawaj niczym
w
znasz
w
na
ze
'!
A
i— Pan musi mieć zapewne jakiś list' pole
cającym
Jestem- -
Nic o nim nic mówiłem ponieważ oodnis
wydaje-m- i się 'dość oryginalny
— Czy nie Sindbad 'Żeglarz? Jest to pseu-donim
pewnego Ariglika wielkiego oryginała
którego znam doskonale- - Prawdziwe jego nazwi- -
leraz rozumiem wszystko — odpowie
dział Andrzej — już się wszystko wyjaśńiłoWła
śnie tego Anglika znałem bardzo dobrze Tak
bardzo dobrze!
— W takim razie — powiedział hrabia z
If V IAAU Avt m 1 4M1bf_ - m ostrożności są zbyteczne Słówko mafo- -
id u" T ?c™C(isz mi
opowiedzieć cokolwiek o sobie i swojej rodzinie?
major
są
życie
tycy na
nio „i
do
mały
christo
p-- -
kieliszek
u
pamięci
kilku-nastu
będzie
który
siebie
skoczyć!
został
— Najchętniej panie hrabio Jestem wice-hrabia
Andrzej 'Cayalcanti syn majora margra-biego
Bartłomieja '-Cay-alcanti
Przodkowie moi
są od wieków zapisani ji0 złotej księgi Florencji
Rodzina moja jakkolwiek dosyć dotychczas bo-gata
zaznała wielu nieszczęść v ostatnich cza- sach Ja sam w' piątym czy szóstym roku życia
zostałem porwanyprzez nikczemnego guwernera
tak 'że od lat piętnastu nie widziałem ojca
—Wszystko to co mi pan opowiada jest
zgodne z relacją rSindbada Żeglarza — odpo-wiedział
hrabia 'wpatrując się z ponurym zado-woleniem
w twarz o pięknych rysach — Dobrze
pan uczynił zastosowującsię wey wszystkim do
wskazówek owego Sindbada Ojciec pański bo-wiem
jest tutaj poszukuje nieustannie swego
straconego syna"
' Andrzej dotychczas bardzo pewny siebie
terdz krzyknąJ'przerażony: y
— Ojciec mój jest tutaj?
— Ależ tak pan major Bartłomiej Cayal-canti
Wyrazprzestrachu znikł z twarzy Andrzeja
— Ach '[tak- - prawda major Cayalcanti —
Jak to tak ci sie zdaje?' Czyżbyś nie zaś pośmierci żony żyłeś samotnie z dala od potrzebne v' Paryżu Nie wątpię iż przed wy-- przemówił spokojnym już głosem —więc mówisz
en tego jakie ma imię twój najuko- - 'świata i ludzi Aie my tutaj rozprawiamy wnaj-- jazaem Kazafes lOKajowi zapaKowac toalety na ""oweurogiojciecznajauje się tutaj? p syn? '} ' lepsze a tam przecież w aaiszycn saionacn czena miabio gaiowy munaurwszysuie ordery jakie — raK panie Wmienem' ponadto dodać że r Ach' pacie hrabio tyle lat upłynęło od na ciebie twórtsyn dziecię twoje jedyne Aii- - otrzymałeś Nie 'zapominaj nigdy o przypinaniu tylko corsie z nim rozstałem' a historia 'którą
idy mi go porwano' Czyż 1 więc dziwić drzej s$v orderów W Paryżu 04'ólnie się z odznaczeń mi o' swym zaginionym synu opowiadał wzruszyła
ifJzna że coś nie "coś "zapomniałem? — Doprawdy? — zapytał lukkańczyk z ań-- śmieją ale zawsze'je noszą' Teraz — zakończył mnie dó łez5 Nie' wiesz może "jeszcze lego że
że
zaiano
go zobaczyć! "' $ r
' towe do wzruszeń oczekuj synaw największym którzyjego syna$ porwali są gótówirżwócićfmu
— Drogi pinie — rzekł Monte Chrisjo — spokoju ' ' " " go za okupem jednak bardzo znacznym J
rmwim'
Wielb
wyprzedaż
bór najnow4l
szych modeli
futer po ce:
nach bezkon-kurenc- y
nych
Łatwo i dłu-goterminowo
spłaty
I łl C5I fi iial
Długoletnia gwarnnc
Firma nasza atuiy Makom od 34 lat
Dwa ttJepy do WaJ dyapoiycjt
Fashion i
mm
PRIHCESS
506 Gueen' St W EM 3-88- 84 1
750 Yonga Si
tggF
WA 1-8-
971 {
GITY DRiyiNG SCUOOL
(Licencjonowana Szkoła Jazdy)
Si 25 za lekcję
Gwarantowane wyniki nauki
806 Bathurst St — LE 2-36-
56 (róg Bloor)' 22-si- )
Jedyny Polski Salon'
PlęknokI
Flarya'5 Beauiy Parlor
Specjalizacja w i trwałej
Ondulacji "Permancnt
Waves"
'216 Bathurst St EM 8-4- 432 ' S
INSTALACJE
' wykonuje
STANIStAWBABIJ
57 Crawford St Id El #2675
- l(Mai32? fcM
William Shoe Storę
ylaJe:1 Bł Czarnoti
Poleca obuwie Importowane i M kanndyjskle '
Wysyłamy również obuwlo do Polski
750"Quen rSt W— 34898
8
iv sB— avowwwewtw'
Wicie polskich'sklepów-1'przed-siębiorst-w
nie prowadzitksiego-wośc- i
ażTwładzg podatkowe"te-g- o nie zażądają 'Powoduje 'to
wtedy wiele nieprzyjemności
i KOSZIOW Jestr znacznie wygodniej „
Ii 'ta-niej
(
prowadził" księgowość- - re-gularnie
KSIĘGI HANDLOWE
' zakłada! prowatfżifii i:
ii 18 'RoncoivalleslĄw£'ARt?22
Toronto' -- "TóU LE26S70
łvr stt?- - _"
MAS2YE1Y PISANIA
Tylko 89fJygojińioV70
i będziesz- - właścicielem tej '
pięknej maszyny do" pisania'
J JSHAROUN 4CO
" 781 Queón% Wl Toronto'
Dostarczamyw całej Kanadzie
1
Zawiadamiamy naszych ' KLIENTÓW
że obecnie prócz WCGLĄHJmi'
my na sprzedaż i dostarczamy
'do domów 4
piej do lópafit
— dzwoń do —
POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU
Tolpfnn WaB&aESK&lcVP?iS
składu %lillfflBMil
poisKjego
fAve
--irwwrm
do
t u tl
j
"% CE'
s
I 1 B fyrBggj --c
RE2200' (dwa dWaiiroi-jLiń- )
406
Gilbert'
1 U
Xti
W PORZĄDKU m
Z' FRENUMERĄTĄT M
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 29, 1956 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1956-12-29 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000052 |
Description
| Title | 000367b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | STRESZCZENIE POPRZEDNICH ODUNKAW m iłłłku reżymowym "M S Tonlałowskl" priybyłym inolil mloiisiym kucharzem (est Zygmunt Błoński któ-IKlym- e mydl aby spote" się ze swym brałem bllfnli i„um Zmyliwszy czulnofe' Doliłruka hnni Ir - ![ 1 mlacTatae ll T łlllmam r?01Atm m_ Kadll ze sm' i~i- - --- t - wjuia -- na t3JiłTiłaLj naij„l„icHzivnhenluar"agNiarilea fzrrinalaeinkddaussiey"nablreaadrtnavak ktJóartntikabioarią jo zi a -- tri?!- nihi - 1 U ' Trudaj z iiZuyoagamubnrtaełma ucbielkiźanłaiakaZygRmBuicnht ar4nrwiflaauKwureszi I ni hut -- - — - -- - - it przypadkowo przewieziony do rodziców ŁHblety na- - Ljjnel Janka Po powrocie do demu odwiedziła ge di Zygmunt w milczeniu wyjął fotografię z r Trudy odłożył ją spowrcftem do portfelu ał portfel do kieszeni Usiadł ponownie ale nie odzywał się' łóżku opan bic u bcwnę i uopiero wteoy — więc może mi pan nareszcie powie dla- - ewał się: czego pan udaje Johna? Gdzie John? Czy _ Jestem bardzo zmęczony Jeżeli masz ta przypadkiem nie miała racji twier- - jeszcze coś ważnego do to dząc że Johnowi coś sie stało? jcze cię powiedz Chciałbym się położyć — miała rację powiedział I — więc uiawego bię me juaaziesz' ja ci zygmunt orzeszkadzam — Głowa mnie boli chciałbym'zostać sam Wobec lego ulatniam się podniosła się _ Właściwie przyszłam jedynie poto żę cie powiadomić jak policja mnie dusi o two-- nanusko adres Naturalnie możesz być spo-- ny że ode mnie się nie dowiedzą Ale oba-- m się że oni wcześniej czy później natkną na ciebie 1 kto wie czy nie lepiej żebyś --ł™ tak jak Zresztą jak jak czekał-n- a Janka bojąc się same-- Usiadła odok niego na iozku pieszczotli- - mu zgłosić na policję Jak miejsce Janka pogłaskała jego w kawiarni Hladki jak po przygodzie u Czarne- - — Tak twarz masz zmizerowaną go Jima" dostał list ze szpitala jak pojechał do iaęczoną połoz się janica aie juz zobaczyć się z nim nie Wzięła w swoje jego prawą rękę był w zwykle czule zaczęła ją głaskać głaskała jy palec z oddzielna Dziwną się wydała Zyg-- htowi ta pieszczota ale się przed nią nie aił ręki nie zabierał gdyż żywił nadzieie że i est pieszczota pożegnalna A Truda czcze-- Uii głaskała mały palec jego prawej &j Wreszcie wypuściła jego rękę i powie- - 2 Ja z uśmiechem: — Nie pamiętam jak ci na imię ale że nie wasz się John to juz wiem napewno Założyła nogę na nogę objęła rękami ko Tak drogi panie! Nie mam żadnych Mjuwosci ze pan jest bratem Johna a nie ~ aiem Zygmunt siedział1 nieruchomo słuchając Na -twaNrizeywindioemwaidpaoćznbayłłao pżoadgnłeojsiereażkecjpian nie ' Johnem a ja po palcach John miał spore loienie na marym paicu prawej ręki taki Jiwny garbek się często popisywał mu dziewczyna przytrzasnęła pa- - na Po drzwiami Pamiętam gdy go kiedyś la że jest świetnie zbudowany sprostował [ranie że niezupełnie bo ma jeden palec mty I wtedy mi po raz pierwszy pokazał garoeK a wie pan teraz widzę w oczach jest pewna nan wvelada fiżniej Ws®SS3si Dumas lift ii li H STESZCZENIE POPRZEDNICH ODCINKÓW IM II IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIW itnund Dantes żeglarz z Marsylii oskarżony nt- - przez swych rywali c udział "w spisku bonapar- - Josiaie wtracony do więzienia na wyspie if tu za-ćn- ll sie z ouatem Fzrla kłfirv w chwili zaonti prze- - rimu tafemnlcę ukrytych skarbów Dantes ucieka z 'Ha I odnalazszy skarbv wraca do Francll by sie iileć o losie "swych bliskich I wrogów Występuje nowo jako lord Wllmore a połem przybrawszy tytuł r"iko hrabfego Monie Chrlstowikła' cała sieć-spiskó- w 'tfiitk by zemScie się na" tych 'którzy przyczynili się 'Jo vuwlęzlenla Nabywszy pałac w Paryżu w sferach arystokratycznych ludzi Którym po- - 191 zemstę ' r Chciałbym jednak wiedzieć 'drogi panie icanti jak to było z tym synem Mówiono Wiem że jesteś kawalerem? i -'-Takie było mniemanie i sam a świadectwo Jakże się nazywała? 'Czy nie 01ivia ri? Tak Corsinari Margrabianka? w się pan nią ze strony rodziców? rioazicemoi 0'K Ja jT prawdaa bardzowiele 'ody rzekach Q zamyśleniu powieaziai fl Napoleon Sadek I życia Zygmunt spokojnie patrzał Trudzie oczy jest niewidoma Niestety — i Nie usiłował już dalej kłamać bo wyczuł że to jest bezcelowe Ocenił że dalszym mil-czeniem i wypieraniem się podraźni tylko Trudę że Truda jest zbyt żeby się z nią bawić dalej ciuciubabkę że znacznie lepiej i bezpieczniej zagrać z nią obecnie otwarte karty Opowiedział jej wszystko od oczątku: jak Uciekł Statku iak rjrzviechnł dn Tnnrlvnn tąpił ja rób uważasz o głodzie i zajął włosy: bardzo Kocname niestety dłonie stanie- - długo rM- - którym pochwa-- dopiero różnica koleino ie viele rzeczy lruaa smcnała skupieniu niezwykle tą przejęta Gdy opowiadanie doszło do' tragicznej kąpieli Janka z której już nie wró-cił Truda ukrjła twarz dłoniach i rozpłaka-ła się — Biedny John Jakże mi go okropnie żal niedługo Zaledwie po nosem wyjęła z torebki lusterko żeby sprawdzić czy nadmierna ilość łez nie zmyła tuszu z rzęs Widocznie stwierdzi-ła że dalsza wilgoć dla rzęs jest nie wskazana bo ostrożnie otarła oczy sobie lios i uśmiech wrócił na jej twarz kiedy zwró-ciła się do Zygmunta: — A więc mieszkaniu Matyldy to pan był ze mną a nie John? Zygmunt skinął głową potakująco — Ja Starała się dodać do swego uśmiechu welo-ni-k zażenowania I któżby przypuszczał że zostałam sam Łbno jakaś sam z zupełnie obcym mężczyzną? tak Kfit ogólne ożeniłeś z KroiKiej znajomości welonik zażenowania szybko ustąpił miejsca łobuzerskim błyskom — Ale jeżeli to już stało to możemy sobie mówić po imieniu Jak na imię mój chłopcze? — Zygmunt Pocieszyła się po stracie Johna zdumiewa- - 60 1 Monte Christo — Papiery masz w porządku „ — żalem p?ru wyznać muszę że nie zabrałem ich z sobą nie będąc czy będą mi potrzebne — Tam do diabła — Monte Chria-t- o trzaskając palce — papiery są nieodzowne! Lukkańczyk potarł potem zroszone czoło 1 — Są konieczne — powiedział — Co tu teraz zrobić? Co fatalny przypadek że ich nie wziąłem! — Na szczęście ja je mam u siebie Busoni mi je nadesłał Nieoceniony zaprawdę z tego księdza człowiek — zawołał uradowany lukkańczyk któ-ry przed chwilą już się pożegnał z czterdzies-toma tysiącami franków — nie soodziewałem sie tego no toy tych słowach major się njm vic ksiądz Busoni sam przysłał panu te krając minę pełną godności lecz jedno-- papiery? pe opuścił' oczy jakby się wstydził — Oto są Zaślubiłeś pan jak się z nich do- - - i chciałeś 'następnie naprawie --wiadujemy 01ivię Corsinan kościele święte- - — mową Monte Christo — z uwagi' na g0 pa-vł- a na Monte Cattini i dziecięcia? ' — Prawda zupełna prawda na honor — - A tak Chciałem'1 naprawić' moją winę zawołał maior z podziwem spoglądając na wzgląd na ci ~ Pochodziła ona podobno z najlepszej yalcanti wydana przez proboszcza Saravezza y? T — Zawsze utrzymywałem papiery te Tak tak To była zFieso- - najwyższym porządku Zacny ksiądz że je za-- f Pie hrabio brał i przesłał tutaj! - właśnie 01ivia - "Tak I końcu pomi-aru ogromnie się opierali historią płakała wtedy jednak hrabiemu pewien zawołał Ksiądz ośmioma Prawdzi-w- p 'żeście popełnio- - 'Margrabiani (Coisinari r UrłiriQm!iTll7 umarła? Panierv riotvr7nf p rwiazku teeo ma nan in ii-nfhnł- pm i do dziś kocham (powieść obecnej emigracji) zakomunikowania Aleksander xxx przeciwni-kiem illlllllllllll wyprostował nieszczęśliwą najzupełniej patrycjuszka patrycjuszka! margrabianka inteligentnym pociągnięciach przypudrowała ty Akt ślubu z01ivią i był z synem wszysihie [pnia na imię historie o porwaniu dziecina nas bardzo pamięć nie myli widziane Możesz więclt móVić że synern nie lrTakmif _ iwiakał lu- - widywałeś &-- lat Ieczlylko iż od czasu v° w [I1 ' '? — w-- z w w w ze w w Ale w się Z ' w za — tn w 3a w w i- - w bywał on wr wyższym naukowym ty rsm W 0 "ZWIĄZKOWIEC" GRUDZIEŃ (Deeember) 29 ——JŁJ— B Ul UWIJ 31 H sa jąco szybko bo przysunęła się bliżej do Zyg-munta obięła go ramieniem i zaglądając w oczy powiedziała: ( — To jest widocznie u was rodzinne Po-dobasz mi się nie mniej od Johna Podsunęła mu policzek — Pocałuj mnie v Może po raz od czasu poznania "u "¥ """ Pw- - Trudy pocałował ja całkiem " tej chwili wdzięczny Za to że go skłoniła do — Nie bede — sannał broni™ W7znania Fakt że się przed kimś na-reszcie wyspowiadał przyniósł mu olbrzymią ulgę Czul że ta dziewczyna krzywdy mu nie zrobi że wprost przeciwnie wszystko żeby mu Jakoś mu się raźniej zrobiło na du-szy że ktoś jeszcze poza nim zna Węszcie jego tajemnicę — Napijesz się herbaty? — spytał żeby jej jakoś okazać swoją przychylność — — powiedziała — ale ją sama przygotuję A ty się nie ruszaj Zakrzątnęła się po pokoju Wyciągnęła czajnik nalała wody postawiła na maszynce Przepłukała jedyną szklankę jaką znalazła w pokoju — Przyniosę drugą kuchni — zapropono-wał Zygmunt Chciał się podnieść ale go pow-strzymała: — Nie trzeba Wystarczy jedna Czekając aż się woda zagotuje usiadła na wprost Zygmunta — Popełniłeś jeden błąd — stwierdziła — zaraz po ze statku Trzeba się było z miejsca zgłosić do policji i poprosić o azyl Przez to odwlekanie skomplikowałeś sobie bardzo sy- tuację f — Sądziłem że lepiej będzie zgłosić się ra-zem bratem — usprawiedliwiał się Zygmunt — Bo on tu był w wojsku Czekałem czekałem a potem grzęzłem coraz bardziej — No tak — przyznała Truda — teraz już masz za dużą hipotekę Teraz lepiej trzymać się od policji daleka — Już tu był jeden u mnie — zakomuni-kował jej Zygmunt Niespokojnie zmarszczyła czoło — Kiedv? Był dwa razy Pierwszy raz w'środę — I o co pytał? obydwu n tywa sto-t- o mu 'nat — ułł™ uaiszą szybko prawo cze Poza tym teraz już pojmuję jesteś bardzo Ucisz jed-nak na chwilę tweojcowskie serce Muszę młodzieńca ażeby nie zaszkodziło mu wzruszenie zbyt silne się tymczasem butelką która jak widzę nie została wypróżniona do dna jeszcze a za swego syna — Przyprowadzisz go więc tutaj panie hrabio? — Nie chcę stawać pomiędzy ojcem a Będziesz z nim sam na sam tylko panie majorze Gdyby cię miał zawieść głos krwi co zresztą jest możliwe- - to powiadam ci iż twój wejdzie tymi oto drzwiami Jest to wzrostu młodzieniec o trochę na-zbyt złotawych włosach ujmujący zgrabny' Zo-baczysz! — Doskonale — zagadnął major — pan sobie" prawie wszystko ' -- s 1 — pieniędzy! Nic okrągłego rachunku weź teraz osiem tysięcy franków' V' Oczy błysnęły — Jestem panu winien jeszcze czterdzieści frank'ów M — zapytał nm — 10 na co? iw} — Będzie to panu potrzebne przy z Busoni — Da pan kwit ogólny na całą sumę pomiędzy uczciwymi ludźmi ' ~ jednak rze juz ostatnie —' Bardzo" proszę — Otóż nieźle by było ażebyś ten sur-d- ut zamienił na strój bardziej paryski — —napytał z na swój Można go było nosić Via- - — Weź więc te dokumenty majorze one Reggio Jeżeli wielką do twoją własnością a następnie oddaj synowi ' ubioru tego wagę to będziesz mógł bo bez nich trudne by miał Ał — - przyodziać go ponownie w chwili wyjazdu podjął Monte Christo — co matki tego _ £ecz ja" teraz siebie włożę? młodzieńca V"' _ ZnairiziPM! rhvh mi rnt „ c _ nn dziś Ach ja ~: V Mam tłu- - ieszcze kufrach które tobą przybyły oołakuie Jakich kufrach? tylko cie porządku? ' ' — robić — pocieszać zaczął Monte — Jakto znać starego żołnierza Oczywiście rJakie papiery? — z zapytał —wszyscy jesteśmy śmiertelni ze ze sobą masz tylko walizę podręczną Ale odpychając tylko co na- - panie zrozumieć we wuij xwoj(oagaz z ?y wina Francji nikt nie powinien wiedzieć "pan' od kllku kufrów i został odesłany do Corsinan metrykę piętnastu lat -- rozłączony dziecka Andrzej jeże-- zle p z rdńip od dlatego tego zakładzie prawdy zrobi pomóc Chętnie z z z wzruszony teraz przy ulicy Prze cież ksiądz Busoni picał mi i$ tam właśnie sobie i-mi-eszkanie — Więc yv tych kufrach — Znajdziesz zapewne wszystko-c- o ci & sisz być w zeznaniach Masz pa-pier}' Johna i jesleś John Brat zaginął przyjechał z Polski bez papierów i cię odwie-dził w szpitalu Kąpaliście się razem tamten nie wrócił Jakbyś się gdzieś na moich dwóch na tych od "Czarnego Jima" to O nie wiesz Masz dobre alibi w tym czasie leżałeś w szpitalu ] grunt w zeznaniach nie trać pewności nie daj się speszyć ani zastraszyć Jeżeli sprawa i będzie ci potrzebny adwokat to ja ci dostarczę Możesz zawsze liczyć na moją pomoc Jak ja kogoś lubię i jak mnie nie drażni to dla niego gotowa jestem w ogień — A jak drażni? — zażartował Zygmunt — To go potrafię pchnąć ogień I to tak że się przypiecze Przeniosła się z krzesła na kolana Zygmunta Otoczyła go ramieniem i mocno przytuliła do piersi pierwszy d lJ ""'" mu szczerze Bybjej w Zygmunt zejściu zobaczysz się przed jej — ale teraz błagam puść mnie i zejdź z kolan bo ledwo oddycham taki jestem słaby Zwolniła uścisk i pocałowała Zygmunta w czoło — Postaram się żebyś jak najprędzej wró-cił do zdrowia Jeszcze dziś ci przyniosę czerwonego wina Zeszła z kolan w samą porę gdyż para już obficie buchała z czajnika Zygmunt podniósł się również żeby jej podać herbatę i cukier Spostrzegł na stoliku wczoraj otryymany list od Krystyny Wyjął z koperty serwetkę z zapi-sanym na niej numerem telefonu Pokazał Tru-dzie — Czy tego numeru telefonu? odczytała numer — Nie nie znam Co to za numer? — Zostawił go dla mnie w kawiarni jakiś Tomasz — Tomasz? — powtórzyła — Może major Tomasz? — Możliwie — powiedział Zygmunt — Nie mam pojęcia kto to jest Pamiętam tylko żeś ty o nim tygodniu — A tak Truda — to on mi mówił że John leży w szpitalu — A skąd ty go znasz? — Od "Czarnego Jima" Przychodził tam bardzo często — Czy nie wiesz co go łączyło z moim bra-tem? — Jakieś interesy ze sobą mieli ale jakie nie wiem Ty lepiej narazie do niegodnie dzwoń i się nie odzywaj bo się możesz łatwo sypnąć Zygmunt uspokoił ją: — Narazie nie mam zamiaru dzwonić Ale skąd wieszże mieli 'zesobą jakieś interesy? widziałam parę razy — Tru- - Deana jej o wizytach dętek-- " da — żecdvmasijeorJoThonmsaismz wpoiżłycza7ł arp™ienviądczioe wn vic mc wc&uiti me lec uo men za grę —„poradziła Truda — Masz jesz- - —Skąd wiesz że ten Tomasz to major" troszkę pochorować mu-- — Bo go Johii taknazywał że od-powiednio przygotować Zabawiaj kwa-drans Bynajmniej synem syn słusz-nego jasnych lSS&£ lSL" Potrzebujesz łatwiejszego Dla lukkańczyka radością] chowając starannie pieniądze obrachun-kach mi później podobne swój brandenburski Doprawdy? spoglądając upodobaniem ubiór doskonale lecz'nigdyw tak je przywiązuj'esz się cóż wraz'z Paryża? iei'śmierć jak przestrachem Teraz zyk gwałtownie winiefieś Cavalcaiiti jcsMepncyszeai 'że sięskładający hotelu Królewskiego Richelieu za- mówiłeś konsekwentny natknął detektywów zdumionego się skomplikuje uściskiem cię nie przypadkiem Truda Truda zeszłym wspominała —potwierdziła powiedziała Opowiedział Rozdiiał I I ANDRZEJ CAYALCANTI Hrabia Monte Christo przeszedł do salonu! który Baptysta nazywał błękitnym a do którego przed pół godziną wprowadzony młodzie-niec o postaci zręcznej ubrany elegancko I Ody hrabia wszedł do salonu młodzieniec spoczywał sofie niedbale wyciągnięty i zaba-wiał się uderzeniami trzciną złotą gałką po ouuwiu aposirzegfszy nraoiego podniósł się ży-wo w — Czy pan jest hrabią de Monte' Christo? — zapylał — Tak jest panie ja 'czym mam zaszczyt powitać wtdomu mym wicehrabiego Andrzeja uayaicanur hrabia przypomina jednak że ja na drogę valr~H właśnie wicehrabia Andrzej Ca miałem zaledwie dwa tysiące franków Sił ~ tysięcy major a k'siędzemj pewnym w Paryżu -- T w Cóż iż Miał prze udawaj niczym w znasz w na ze '! A i— Pan musi mieć zapewne jakiś list' pole cającym Jestem- - Nic o nim nic mówiłem ponieważ oodnis wydaje-m- i się 'dość oryginalny — Czy nie Sindbad 'Żeglarz? Jest to pseu-donim pewnego Ariglika wielkiego oryginała którego znam doskonale- - Prawdziwe jego nazwi- - leraz rozumiem wszystko — odpowie dział Andrzej — już się wszystko wyjaśńiłoWła śnie tego Anglika znałem bardzo dobrze Tak bardzo dobrze! — W takim razie — powiedział hrabia z If V IAAU Avt m 1 4M1bf_ - m ostrożności są zbyteczne Słówko mafo- - id u" T ?c™C(isz mi opowiedzieć cokolwiek o sobie i swojej rodzinie? major są życie tycy na nio „i do mały christo p-- - kieliszek u pamięci kilku-nastu będzie który siebie skoczyć! został — Najchętniej panie hrabio Jestem wice-hrabia Andrzej 'Cayalcanti syn majora margra-biego Bartłomieja '-Cay-alcanti Przodkowie moi są od wieków zapisani ji0 złotej księgi Florencji Rodzina moja jakkolwiek dosyć dotychczas bo-gata zaznała wielu nieszczęść v ostatnich cza- sach Ja sam w' piątym czy szóstym roku życia zostałem porwanyprzez nikczemnego guwernera tak 'że od lat piętnastu nie widziałem ojca —Wszystko to co mi pan opowiada jest zgodne z relacją rSindbada Żeglarza — odpo-wiedział hrabia 'wpatrując się z ponurym zado-woleniem w twarz o pięknych rysach — Dobrze pan uczynił zastosowującsię wey wszystkim do wskazówek owego Sindbada Ojciec pański bo-wiem jest tutaj poszukuje nieustannie swego straconego syna" ' Andrzej dotychczas bardzo pewny siebie terdz krzyknąJ'przerażony: y — Ojciec mój jest tutaj? — Ależ tak pan major Bartłomiej Cayal-canti Wyrazprzestrachu znikł z twarzy Andrzeja — Ach '[tak- - prawda major Cayalcanti — Jak to tak ci sie zdaje?' Czyżbyś nie zaś pośmierci żony żyłeś samotnie z dala od potrzebne v' Paryżu Nie wątpię iż przed wy-- przemówił spokojnym już głosem —więc mówisz en tego jakie ma imię twój najuko- - 'świata i ludzi Aie my tutaj rozprawiamy wnaj-- jazaem Kazafes lOKajowi zapaKowac toalety na ""oweurogiojciecznajauje się tutaj? p syn? '} ' lepsze a tam przecież w aaiszycn saionacn czena miabio gaiowy munaurwszysuie ordery jakie — raK panie Wmienem' ponadto dodać że r Ach' pacie hrabio tyle lat upłynęło od na ciebie twórtsyn dziecię twoje jedyne Aii- - otrzymałeś Nie 'zapominaj nigdy o przypinaniu tylko corsie z nim rozstałem' a historia 'którą idy mi go porwano' Czyż 1 więc dziwić drzej s$v orderów W Paryżu 04'ólnie się z odznaczeń mi o' swym zaginionym synu opowiadał wzruszyła ifJzna że coś nie "coś "zapomniałem? — Doprawdy? — zapytał lukkańczyk z ań-- śmieją ale zawsze'je noszą' Teraz — zakończył mnie dó łez5 Nie' wiesz może "jeszcze lego że że zaiano go zobaczyć! "' $ r ' towe do wzruszeń oczekuj synaw największym którzyjego syna$ porwali są gótówirżwócićfmu — Drogi pinie — rzekł Monte Chrisjo — spokoju ' ' " " go za okupem jednak bardzo znacznym J rmwim' Wielb wyprzedaż bór najnow4l szych modeli futer po ce: nach bezkon-kurenc- y nych Łatwo i dłu-goterminowo spłaty I łl C5I fi iial Długoletnia gwarnnc Firma nasza atuiy Makom od 34 lat Dwa ttJepy do WaJ dyapoiycjt Fashion i mm PRIHCESS 506 Gueen' St W EM 3-88- 84 1 750 Yonga Si tggF WA 1-8- 971 { GITY DRiyiNG SCUOOL (Licencjonowana Szkoła Jazdy) Si 25 za lekcję Gwarantowane wyniki nauki 806 Bathurst St — LE 2-36- 56 (róg Bloor)' 22-si- ) Jedyny Polski Salon' PlęknokI Flarya'5 Beauiy Parlor Specjalizacja w i trwałej Ondulacji "Permancnt Waves" '216 Bathurst St EM 8-4- 432 ' S INSTALACJE ' wykonuje STANIStAWBABIJ 57 Crawford St Id El #2675 - l(Mai32? fcM William Shoe Storę ylaJe:1 Bł Czarnoti Poleca obuwie Importowane i M kanndyjskle ' Wysyłamy również obuwlo do Polski 750"Quen rSt W— 34898 8 iv sB— avowwwewtw' Wicie polskich'sklepów-1'przed-siębiorst-w nie prowadzitksiego-wośc- i ażTwładzg podatkowe"te-g- o nie zażądają 'Powoduje 'to wtedy wiele nieprzyjemności i KOSZIOW Jestr znacznie wygodniej „ Ii 'ta-niej ( prowadził" księgowość- - re-gularnie KSIĘGI HANDLOWE ' zakłada! prowatfżifii i: ii 18 'RoncoivalleslĄw£'ARt?22 Toronto' -- "TóU LE26S70 łvr stt?- - _" MAS2YE1Y PISANIA Tylko 89fJygojińioV70 i będziesz- - właścicielem tej ' pięknej maszyny do" pisania' J JSHAROUN 4CO " 781 Queón% Wl Toronto' Dostarczamyw całej Kanadzie 1 Zawiadamiamy naszych ' KLIENTÓW że obecnie prócz WCGLĄHJmi' my na sprzedaż i dostarczamy 'do domów 4 piej do lópafit — dzwoń do — POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU Tolpfnn WaB&aESK&lcVP?iS składu %lillfflBMil poisKjego fAve --irwwrm do t u tl j "% CE' s I 1 B fyrBggj --c RE2200' (dwa dWaiiroi-jLiń- ) 406 Gilbert' 1 U Xti W PORZĄDKU m Z' FRENUMERĄTĄT M |
Tags
Comments
Post a Comment for 000367b
