000185b |
Previous | 13 of 14 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
J !SsSSBs5 WjrTŁJifctl-T- I
a i!HAffvTffiv- - Mv?f ? ' Tl aaas&sŁii
V"' £ f f MtL 'a -- l ił-jj- ft — w r it " v łr-sfs-tj- ? 'fen ab '-- —fljg mfmmi--
V
1 ML "IWIĄZKOWIEC" UPIEC (JULY) 7 — 1956 8TRi:13
HEJjCIENIE POPRIEDHICH ODCINKÓW
tilku riłymowymM S Ponlatewjkl" klory prrr- -
" Błańikl Jedynym ego manenlem ut by sl
Jfmuni łm buinijkiem Jankiem ov!drym po wolnie
nie N 'J1'tf obserwuje pilni Zyamunta politruk
L jk Tnepkł k'--y łn doikonlł stosunki 'rodilnne
u I obiwił sle U młodszy kucharz mołe "wyhra
ZY9n'n hxi21 " 'ku mlesuląe ile x tra-slfl- Tl
udile sił " "8Pł" pŁcUBlem do Londynu odzie ' sie edsiukie- - brata Niestety brata Jeńki nie za- -
domu Gospodyni I współlokatoriy ze wigledu na
"'ufctwo biorą 90 za brata Janek boi sle wyprowadzić
f 1
1 hi Jeit bez pieniędzy głodny 1 zdezorientowany
iTidiie b"ł ™'Idui ul0k P°sltl r9nlxcl Nie
lt to ]et stowarzyszenie komunistyczni udał sit
iidsc' u łitnim momencie zorientował sic " 'T t' uciekł 'l wrócił do mieszkania Janka Bez pienie-fis- U llnii ooiostał leden w mieszkaniu Kiedy wyszedł
Iw na mlisto zaczepiła 90 Florenca znaoma Janka
" "csMa ne nU wledle u m do "Y"'"!
Djmuntem -
rmhrp sobie: Od czterech dni nie miał w
Dcta gorącej herbaty Resztki zeschłego chleba
Uli} Dned wczoraj rano
— Nie — zapewnił ją gorliwie — nie ja- -
i No to się bardzo cieszę
Był tak zmęczony że nie bardzo zrozumiał
1 czego tu można się cieszyć Czy z tego że ko-m- uł
słabo z głodu?
Wskazała mu miejsce obok siebie Pomyślał
obie czy Janek nie będzie miał o to urazy że
t--
k bezceromanialnie wchodzi w jego rolę że
ie podstępnie wścibia w jego towarzystwo Ale
głód był silniejszy od skrupułów "Nic nie będę
ndał — postanowił — Zjem tylko obiad i już"
Obszedł auto wsiadł z drugiej strony Nie-znajoma
wyciągnęła rękę żeby sprawdzić czy
drzwiczki zamknięte Oparła się przy tym o Zyg-munta
Owionął go zapach doskonałych perfum
— Więc dokąd pojedziemy na obiad?
Straszliwie się zmieszał na takie pytanie
nie był przygotowany Sądził że zaprosiła go
na obiad do domu Jeżeli się pyta "dokąd" to
chyba ma na myśli restaurację a w restauracji
ńeba płacić Według tradycji w jakiej Zyg-munt
był wychowany' w Warszawie w restaur-acji
płaci kawaler Już żałował że przyjął za-proszenie
— Nie wiem — zająknął się — bo właści-wie
wyszedłem z domu bez pieniędzy
Spojrzała na niego" zdziwiona
— Ależ John! Jeżeli ja cię zapraszam to
poco ci pieniądze?
Wyczuł z jej tonu że powiedział głupstwo
— Więc dokąd chcesz? Wybieraj
Wczym miał wybierać? Nie znał ani jednej
restauracji w Londynie zresztą wszystko mu było
jedno dokąd byle jak najprędzej "dostać coś' do
zjedzenia
— Właściwie miałam zamiar zjeść obiad w
naszym klubie — wyjaśniła nieznajoma nie
czekając na odpowiedz — Tam jest najwygod-niej
nie trzeba się przynajmniej przebierać
wieczorowo Ale nie chcę cię namawiać
— Wszystko mi jedno — mruknął
Spojrzała na niego mile zaskoczona
— Doprawdy? Zgadzasz się na' klub?
jyszystkómijedno—l powtórzył w -
E88&mSa&£aSS2&£2&S£2g&!£SS
PllllilllllllllllllllllllllllllllllllllllW
b Aleksander Dumas
§111111 lliTl dKISTO-- I
iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiw
iv' STISZCZENIE POPRZEDNICH'ODCINKóW V
iMłody merynarz Edmund Dantes 'z' Marsylii został
wishiiznił (Oskarłonyoudzlił W spisku bonaparrystow
P'x'dwosh swych rywali DanglersaktSryiChcł' zostać
tipitintm statkiTnS-leg- o milścu""l 'Fardynanda który "" Ji'o wzslfdy narzeczono! Dantłsapitknel Merełdes""'
PJntii bez sądu wtrąconyjzostał do straszllwogo wlfzUnla
n vypt If W więzieniu' zaprzyjaźnił sle z uczonym opa-I- m
Fąrlą który w chwili 1 zflonir przekazał mu tajemnic
lrtych"jkarb'ów 'włoikle 'rodziny książęcej Spadów' Dan-t- u
udek z wffzfcnta po' kilkunastu latach i odnalazłszy
"„'by powraca do Francji byN śle dowiedzieć" 'o losla
"ich" bllskfeh I' wrogów którym "poprzysiągł Wste W
rubrjnli księdza odwiedza dawnego' znajomego Caderous-j- ji
kUrrinformuie go o śmUrcI głodowej olca'"o wyiiclu "
wcłdfc iłmątaa Ferdynanda' kłóry stałJsl w miedzy-- ''
uiiił stawnym generałem f„póiityklem oraz "o karier
iKUctwie DanglersaJbaritesj dowiedziawszy sie z dawne-?UJ- 9
pracodawcy I dobroczyńcy Morreiowl grozi bank-- ™
wykupuje ligowćktl "I za " pófrednlcłwem' 'córki
Jwnli odiyła mu e ratuac gó od samóbójczel Jmlercl
łftihrabUtde Morcerf 'lbaron d'Eplnay wybrali ii na
Wowinie na wyspę Monte Chr!łti'Do[etdzalaVtdo nle
"Metyli korsarzy i konłrabandzistów palących" ogień Na- -
"tlftJK UH TJDrACiJ fUCnlntu Ha liilii(AUiA HrTartTńnBOO
i " ni wy--- t(-worna kuokłaicnieifI rzMeWkł l¥zeawlłuvdnzwie zwar ą go wSln-d- -
ra iilłrzem
o chwili d'Epinay zapytał:
~7 CV pan spędza życie na ciągłych podró-nft- O
ak ów zacny rnarynarz któregolmię pan
— Tak Uczyniłem bowiem ślub w swoim
asie gdym prawie we wszystko zwątpił że nie
pnestanę nigdy poszukiwań żebędę ruchliwy
' niestrudzony Uczyniłem wtedy kilka innych
TCZet ftobowań i mam nadzieję ze wypełnię je
aystkie
co
zgadnął d'Eoinav '
Sindbad zadrżał i spojrzał na niego badaw--
— Z czego to wnioskuje?
nofC" ?e wszystkiego Z twego panie
t[j bladości twarzy- - trybu życia wresz- -
tj0e"rja"3bemtÓvilv Paicu„ev'i pr—owai—azę najsvzoczięAśliwszne'a--
ffl
Napoleon Sadek
(powieść z życia obecnej emigracji)
Nie mógł zrozumieć dlaczego się tak oży-wiła
Włączyła motor ostro ruszyła z miejsca i
wymijając zawiadiacko jadące przed nią wozy
powiedziała ze szczerą satysfakcją w głosie:
— Ogromnie się cieszę żei się nareszcie
zgodził
Czego się ona cieszy? Co ją tak raduje?
I w Zygmuncie zrodziły się nowe wątpliwości
A może Janek nie życzył sobie odwiedzać tego
Klubu? Może popełnił głupstwo że się zgodził?
Ale już było za późno żeby się cofnąć
Mijali bardzo ruchliwą ulicę i uwaga
towarzyszki Zygmunta skupiła się na kierownicy
Mógł jej się teraz przyjrzeć dokładniej Prowa-dziła
auto z dużą wprawą Jej strójt wypielęgn-owana
cera' i wyniosła postawa --pozwa-lały
przy-puszczać
że jest to kobieta zamożna prowadząca
życie wygodne Starał się ocenić dokładny jej
wiek Cerę miała młodzieńczo świeżą ą jednak
wyczuł w niej chylące' się ku schyłkowi 'lato
Postawił cyfrę: 36 — 37 Ciekawbył czy jest
mężatką rozwódką wdową czy też panną Jednak
z żadnych oznak zewnętrznych nie mógł wyczy- tać jej stanu cywilnego Postanowił sprawdzić
przynajmniej czy jego przypuszczenia są słuszne
czy to ona jest autorką listu znalezionego na
stoliku Janka podpisanego imieniem "Flbrenee
Jakby od niechcenia mruknął:
— Florence
— Słucham John
A więc to jest Florence
— Czy to daleko do klubu? — spytał jedy-nie
poto żeby uzasadnić czymś swoją prowo-kacje
— Cztery mile za miastem
Wymieniła jakiejś miejscowości czy
stacji
— Jestem bardzo rada żeś się wreszcie dał
nakłonić Zobaczysz że to bardzo ciekawe i ro-zumne
Powiadam ci mnie to odmładza i utrzy-muje
w doskonałej formie Propaguję naszą
ideę jak mogę bo wierzę w jej wartość Nie-stety
młodzież od nas stroni Czy ty wiesz że w
naszym klubie ja jestem najmłodszym człon-kiem?
'''
9 Łatwo się było domyśleć"że to nie jest klub
młodzieżowy
— Tylko ludzie dojrzali są iw stanie zro-zumieć
całą mądrość naszej idei — dodała jakby
starając się uzasadnić swoje poprzednie stwier-dzenie
Sięgnęła ręką do skrytki przy kierowni-cy
wyjęła papierosy:
— Zapalisz?
— Z-przyjemnoś-cią
-
36 1
miast zwłaszcza chyba że miałbyś dokonać tam
jakiegoś wielkiego czynu
Zygmunt
Ameryce
Przyjrzał
obszerny
ściskając owinięte
obejrzała zatrzy-mał
podniósł
D'Epinay
słyszałeś
RlYSTałem'-''-- '
przykład —dopowiedział szcżytu swej 'góry- - tej
d'Epinay były przepyszne urządzonerprzez
Nieznajomytspojrzał przy
przenikliwym badawczym wybranych częstował
Dlaczegóż anIJladu
zdaje
—'odparł nigdyniegasnącej
ostre -- zęby straszliwym 'rozumiem jest
dłeś pan Gdy się zjawiękiedy w Paryżu-h- a przyk-ład'-
to będę raczej wielkim filantropem
Nigdy pan nie był w tej prawdziwej sto-licy
świata?
Nigdy Muszę 'mieć wygląd prowincjona-list- y
jeżeli pan taki wyprowadziłeś wniosek
trafny zresztą Udam się przeto wkrótce Pa-ryża
Bardzo' bym pragnął być wtedy w tym
mieściee aby zrewanżowaćsięza gościnę! klórej
pana doznałem
Uczta w czasie rozmowy aoDiegaia Końca
JCU11&5U bardzo mało
Na koniec wety: cukry] owoce
w wreszcie
niezwykłą starannością na środku stołu mały
złoty taką samą przykrywką Zacie-kawiony
d'Epinay podniósł 'przykrywkę zoba-czył
konfiturę zielonego kolonia Gospodarz
uśmiechnął rzekł y
Otóż niezbyt obiecujące pozoru
żywa się przysmak?
jakżeż jest przyziemne
Przechodzimy częstokroć obok
się nie nie widzimy
stworzeniem rodzaju znaczy iż
złoto bożyszczem twoimskosztuj tegorzy- - WidKdnyli£fiym topalnie Peru będą woją własnością
Iieizkamvtam zabraane- - Jeżeliś P°etą świat-wizj- i
fc fflnr' ua lawie podziemia SOZie uc"c TP7li Vnh?otn Ł1 wyjeżdżam jak" ptak wszystkim znajtoejzjię
Pozostający sa w raju Mahometa Jezebś'dumny ambitnyjsko- -
skinTenM VGdv sztuj zostaniesz jednej bawiesSSdllwoSL W?-
-
królem takich 'tam państewek
ST binf-itoBa-m Jak Francja lub leczkrólem śwh
ScfgJIJ ta stworzenia --led£SdSm Tron twój 'wznosić' cl 4S!fflSfia°nnSLf1i bętóesz hołduskładał
wpłjji
Od kilku godzin nie Zaciągnął się
dymem tak mocno aż się zakręciło w głowie
to za idea której ona mówi? przypad-kiem
znowu nie się jak przed wczoraj
na jakiś sowiecki Ale wygląd Flo-rence
wskazywał na jej lewicowe przeko-nanie
Zresztą w tej chwili był zdecy-dowany
na wszystko "Byle dali coś zjedze-nia
to jechał ich sęk bez względu na ideę"
— Gdybyś przystąpił naszego ruchu
mówiła dalej Florence — jestem pewna że przy
twoich zewnętrznych zrobiłbyś karie-rę
Potrzebni nam są młodzi kierownicy klubów
Młodzi przystojni Jest teraz sporo tysięcy
w Anglii ale odczuwamy tragiczny brak mło-dzież- y
Mógłbyś dostać płatną posadę
klubu
Głód coraz ostrzej dokuczał Zygmuntowi
Był tak głodny że już nawet nie usiłował zro-zumieć
co Florence niego mówi Myślał w
tej chwili co dadzą na obiad A Flo-rence
nie ustawała w propagandzie jakiejś nie-znanej
idei
Anglii mamy już dziesiątki klubów
W samym Londynie cztery Z tych nasz jest
największy najelegantszy A w nasz
rośnie dnia na dzień
Tą bardzo ładnie —
chociaż nie miał pewności czy ładnie
Jechali zamiejską szosą skręcili w jakąś
boczną drogę chwili wóz zatrzymałsię
odosobnioną willą otoczoną dość wysokim mure-m'-
Na szczycie muru Zygmunt zauważył' utrwa-lone
w cemencie szkło tłuczonych butelek'
Florence dała trzykrotny znak klaksofcnem
Brama uchyliła się wyszedł starszy mężczyzna
w okrągłej portierskiej czapce się
uważnie w wozie poznał
we Florence klubu ukłonił się
szeroko bramę przepuszczając wóz
W głębi ogrodu stał jednopiętro-wy
dom Przez szpary w zasłonach okien sączyło
się światło' Dochodziły przytłumione dźwięki
muzyki Przed domem parkowało już sporo sa-mochodów
Florence wysiadła auta pierwsza Zygmunt
pod pachą w gazetę przezna-czone
na sprzedaż półbuciki wygramolił się
trudem- - Czuł nieprzyjemną słabość w nogach
Florence nacisnęła dzwonek drzwi wejścio-wych
Drzwi otworzyły się Florence przekroczyła
próg się na Zygmunta który
się przed progiem szeroko rozwartymi ze
toczyma
mówiąc tajemniczy człowiek czar-kę
nabrał małą złotą łyżeczkę nieco znajdujących
się tam konfituri doust spożywając
wyrazem najwyższej rozkoszy przymknięty-mi
oczyma
nie przerywał chwili odurzenia
dopiero kiedy Sindbad wracał przytomności
zapytał:
Chciałbym jednak wiedzieć czym jest
istotnie ten przysmak niezrównany?
— Czy pan kiedy "Starcu z'gór''
który chciał zabić Filipa Augusta?
' ' ' 'l ——
Wiesz' zatem że panował na'"dolinachze
— Zemsty na ńiedóśtópnej Na górze
' '""-- ( ' ogrody wiszące
' na swego gościa wz'ro: s}ynhego' Hassena-ben-Saba- h Starzeć gór
kiem tak jakby' go mował ich wywarem'z!ziół
" - miał po- -
— wiecznie'1
— Tak rai się "t „ nie zachodziło 1 przebywały dziewice 0
Nie Sindbad pokazując białe nieknóści t? '
w uśmiechu — nie zga- - _ Ahal' więc to haszysz po
'_ „
do
- -
—
u
tej
Ali
się
te
ten
to
człowieka tó
Sdca
się od Lu- -
krflemw-cląg- u
sekundy to nie
nie mu
mu
Co
do
do
nas
do
mu
W
to
Po
bo
otworzył
To
je
do
prostu ?" "- - „ - ""' v— Odgadłeś pan na koniec teraz po-próbuj
tej ambrozji
0'Epina zaczerpnął łyżeczkę 'zaczął 'spo--
zywać_ No — rzekł potem nie wiem bę-dzie
skutek wszelako te: boskie konfitury- - nie
wydają mi się 'takie wyśmienite
— Bosmaku Iswego nie wzniosłeś do szczytu
doskonałości A zresztą przypomnij sobie czy
za pierwszym razem smakowały ci ostrygi
trufle lub cierpkie Czy byłbyś zdo--
potrawy podawano jakbydla len pojąć Rzymian' którzy na przykład kazali
{n4rrm H'Pnin9va tvlkn ffłv7 tosnodarz 'iadł m-runrau- ilsr hnrnnt-ianfptyri- T alhn Chińczyków
UŁIJl"M -J- -W — " yO-- ~l frf y-j-Y M"w -— -- -- — --- 1 V
przyniósł
smażone cukrze konfitury' 'postawił
kubeczek z
1
"jakby ś
z lion--
ociera-my
o
smaku a
czynów: a
-- —- -- — —"-- --- — ' - -
dla i
a luSa
i gdyż'wi "
o
napatoczy"
portrecik?
—
i
o
—
z
przed
siedzącym
i
z
z
u
i
z
zdumienia
z z
'
i
—
o
ji
j- -
i i
ł
— i
z
i
—
i
i
i
' —
-- -
dla których przysmakiem są gniazda jaskółcze?
Tak samo ma się" rzecz i haszyszem Wykształć
swój smak szybko dojdziesz do przekonania
że' jest istotnie pokarmem bogów Ale
przejdźmy teraz do innegopokoju do pańskiego
pokoju gdzie Ali podanam kawę i nargile
D'Epinay wstał itżgodnie z wolą gospodarza
się myślami d'Epinay
zapadł w marzenielStan ten
wejście Alegoktóry wrtiósł przybory dp
— pin ns eu-ropejski
turecku?
— Po
— Zaszczyt to przynosi pańskiemu
w Paryżu przeniosę
do Azji gdzie pragnąłbym [Jeżeli
pan zechciałby mnie 'zaszczycić
znajdzie mnie niewątpliwie --w Kairze w
luDispaname- -
wydaje
— Dlaczego wchodzisz? — spytała z
uśmiechem
Nie był wystanie zdobyć się na odpowiedź
Po raz drugi od do Londynu doznał
uczucia kompletnego osłupienia Pierwszy raz
osłupiał na portretu Rokossowskiego w
rzekomym "Stowarzyszeniu polskich eiiigran-tów- " Teraz jego osłupienia nie spowo-dował
Spowodował je człowiek
człowiek który otworzył
Był to mężczyzna może 50 letni bardzo
zbudowany z bujną czupryną i krótką ru-dą
szeroko rozrośniętą na tłustym pod-bródku
Bohatersko wypinał do przodu potężną
gęsto zarośniętą obnażoną piersiową
nie tylko obnażona pierś oszołomiła Zygmunta
W osłupienie wprawił go fakt że piersią
człowiek otwierający miał obnażone wszy-stko
bez wyjątku Był kompletnie nagi prze-słonięty
nawet listkiem figowym który obowią-zywał
w raju jako minimum przyzwoitości
Florence wzięła Zygmunta łagodnie za
— No John To pierwsze wra-żenie
jest dziwne Przyzwyczaisz się
Rudy golec pobłażliwie Wi-docznie
był w klubie "persona grata" bo Flo-rence'
z przedstawiła mu oszołomlo
nego Zygmunta
— To mój przyjaciel Mr Błoński Jest u nas
pierwszy raz i dlatego nieśmiały
Wyjaśniająco zwróciła się do Zygmunta:
— Mr Mop gospodarz naszego klubu
z najwybitniejszych teoretyków naszego
Mr Mop jest miesięcznika
"Powrót do natury" który już ci pokazy-wałam
Mr Mop przyjaźnie wyciągnął do Zygmunta
tłustą owłosioną rękę:
"How do you do sir" Cieszę się ic pana
widzę Zygmunt nie odzyskał jeszcze głosu Au-tematycz-nie
przyjął uścisk dłoni ale nie
się
— Czy nie zechce pan się zaopiekować
gościem? — powiedziała Florence — A ja
tymczasem przebiorę
— Z przyjemnością — zapewnił ją Mr Mop
— Pokażę panu gdzie jest męska garderoba
Protekcjonalnie wziął Zygmunta pod rękę 1
poprowadził go wzdłuż korytarza
— Każdy młody kandydat przez
nas — powiedział uzasadniając
swoją łaskawą poufałość — Młodzież nas niestety
jeszcze nie rozumie To' są skutki złego wycho-wania
skutki wpojonej w młodzież' fałszywej
wstydliwości i fałszywego moralności A
przecież nasz' ruch jest wysocemoralny Naszym
hasłem jest: do czystości' duszy i
zła 'uniknąłby gdyby ludzkość
zrzuciła z krępującą niehigieniczną
odzież Ile złych instynktów zniknęłoby z kuli
ziemskiej
Widocznie uznał za właściwe urozmaicić
wykład jakimś iartem bo dodał uśmie-chem:
~_
Przede wszystkim zniknęliby z powierz-chni
złodzieje kieszonkowi nudyści
nie mamy kieszeni
D'Epinayistotnic zapadł
widząc to wstał dając jakieś dyspozycje Alemu
i oddalił się
Tamten zaś bardziej pogrążał się w
krainach marzeń które w końcu owładnęły
zupełnie
Rozdział II
PRZEBUDZENIE
Gdy się zdawało mu się że żyje
dalej w świecie'nierealnymz tą tylko różnicą iż
teraz' byłynie rozkoszne' jak dawnlejlecz
przykre jajrzeczywlstość! Marzyło mu Aslę mia-nowicie'
że znajduje się w grobie do
którego 6 zUitoścli zagląda jeden promień
słońca Wyciągriątjękę! ńazlmny
Ocknął „sięjzupełnieijzerwał
przejrzeć do'głębi który móc prźenoszeehia tych szczęśliwców w jakivieujiśujgiiruoicfaeiZc'żuauciziuarwoi'wJaAnJZeIgIUoI ZpCałSaicęuznnaijeuujc
konieczniezemsty? — zapytał do raju gdzie kwiaty kwitły słonce zostało
nigdy
—
—
''
jaki
zresztą
O
panem
UVyam°rf0a"!
klatkę
Łatvyoznalazł(wyjście'a' wydostał na
słońce ujrzał oddali swych majtków-wesoł- o
ognisku U kołysała się
lekko nafaląch' łódź' uwiązana na kotwicy '
od morza resztki
D'Epinay'przypomniał 'sobie zwolna
jakfo wczoraj-cłiybjU- o było wczoraj- - przybył na
wyspę jak zostałj przez Sindbada Żeglarza za-prószony
na ucztę5na' którą poszedł zawiąza-nymi
oczynia Przypomniał mu podziemny
pełen bogactw pałac' wieczerza haszysz
4— to byfo7Było naprawdę? — west-chnął
Szybko się z„tych wspomnień
i pospieszył do majtków którzy przywi-tali
go z zadowolenjenf Kapitan się i
— PanJSindbad nam pan'
hrabiemu wyrazy poważania i wyjawić żal ic nit
się 'z panemhrabią pożegnać
— to ty kapllaniel Więc to wszystko
nie był sen lecz rzeczywistość? Więc na tej
wyspie był istotnie człowiek który mnie przyj
mował zaprawdę pójkrólewskuw swym pałacu'
przeszedł do wskazanego pokoju w którynl znaj- - więc" żei fen człowiek odjechał
rt„-- U cin niclrio cnfr MrmMnB ?1(nvmi OO-- AJIn11 'nrl A' 4_ 1L1 i_~--
i
Sindbad wymówił głosem fitury są nj mniej ni tylkoową ambro- - duszkami w najrozmaitszych barwach i przyrzą- - oddali płynie" z rozpiętymi żaglami Jeżeli pan JUi lecz stanowczym zją którą Hebe podawała stoleJowiśźowi dy do palenia' dywanów cała podłoga hrabia zachce posłużycie lunetą to będzie miał
"- - Musiał Dan im'nl -- nrprierniee w żvciu? '_li : t'i4naV rrAŹ'11 UtAZbta" cfó hvJa rjUSZVstVTni futrami białVCh mninnŁń ioeinin SinAhnA 'ooltnt nó
pan
głosu
cała
nazwę
ręce dostała musiała rzecz stracić wiedzi " pokładzie
niebiańską nazwę i przybrać jakąś'skromniejszą' Biesiadnicyułożyli wygodnie na sofach i D'Epinay szybko dobył lunety kierując
Jakżeż więc języku pospolitym na- - zapalili Zapanowało milczenie Sindbad wylot w stronę Toddalającego ię statku Jedno'
— Zapytanie
'szczęścia'
i go Jeżeli Jest
w
jest
kosztuj rrmarzenla
Mnrtm Jeśli gdzieś ?
Jest ciebie razu
uSueach nosłuszni
Se także Anglia całego
Bćrego Pwyzym wmiarem panem 5SEfa nawet
palił
Czy
nie
warunkach
świetnie
kierownika
tym
ruch
powiedziaZygmunt
Widocznie
członkinię
odkrył
Więc
por-ter
chianti?
Wszystkie
z
a
haszysz
chłód- -
zdawał byćizajętys jakimiś
sennej przerwało
kawy
Czy pragnie kawę sposób'
czy też
turecku-rzec- z prosta
znaW'
tylko załatwięswe
umrzeć
odwiedzinami
— 1
nie
przyjazdu
widok
jednak
portret żywy
drzwi
silnie
rudą
brodą
poza
drzwi
rękę
chodź tylko
uśmiechnął
taki
jest
jednym
ruchu
kiedyś
—
odez-wał
moim
jest witany
radośnie jakby
pojęcia
"Przez nagość
ciała" Ile świat
siebie
swój z
—
'ziemi BO'my
w senność Sindbad
coraz
nim
ocknął
ułudy
jakby
fraflł kamień
"posłania
chciał
gdy
w
gwarzących przy brzegu
('~ Wiatr jąćy rozproszył
odurzenia- -
Więc
jednak otrząsł
swoich
zbliżył
rzekł:
polecił przekazać
mógł
powiadasz
więcej
'przy Zamiast
rnlfpvłi niedŹ- - nnhnienU
prosta swą
się jej
ziemska w fajki
pan pić
po'
„sprawy
się
pan
Ale
nie
się
się
"się
wie
się
Ach
cześnie białą chustką począł dawać znaki po źegnilne W odpowiedzi lckkiobłoczek uniósł si(
nad jachtem a potem odgłos wystrzału doszedł
óo ich uszu
_ — Panien panie! czy tpan słyszy? Sindbad
Żeglarz żegna pa na wystrzałami '
jwiouiiernec cnwycii' KaraDin i wypam v
stwu Tylko na Wschodzie ludzie umieją żyćGdy powietrze nie mając zresztą nadziei by słaby
Bagdadzie
szacunkiem
redaktorem
ciemnym
odgłos takiego wystrzału"dał 'się słyszeć daleko1
jbtateK Łindbadaxnikł'w oczach Wtedy d'E-plna- y
zapragnął zobaczyć raz jeszcze wspaniały
paląc podziemny znalazł v łatyością grotę" v4 której sięobudził łCzapalóną gałczfą' smolną" w rpklf' W7fał sfp 'r}(T-nKc7iiir(i'n-n
rWiłul-i- ł 1-si- Aai
pinaj więc skrzydłafod(morza do morza ł wzlatuj bezowocnych poszukiwąniaTcb stracił 'parę godzin
Wbezkresył cz- -
L
rfisSfśRs
------
—
""-ra-a
l$5v -
GITY DRIVIi!G SGH00L
(Licencjonowana Szkoła Jazdy)
$125 za lekcję
Gwarantowane wyniki nauki
806 Dathurst St — LE 2-36- 56 (róg Bloor) (JMij
Gollege Photo Studio
-- 199 College St
WA 2-250- 7— Toronto
'6
NEW ROYAL
TELEVISI0H SEfWICE
Obsługa i reperacja aparatów
telewizyjnych 1 radiowych
Najlepsze i gwarantowane
wykonanie prac przez wysoko
kwalifikowanych fachowców
— techników
Vf 6 uleczór można porozumleo sit
w Języku poUklnu
3 Bank St Toronto OnrrU
Telofon: LE 5-20-
15
Wykonanie znniiulcń natychmiast
Obałusa prttz całą dobę lłS
Jedyny Polski Salon
Pleknołct
Marya's Beauty Parlor
Specjalizacja w trwałe
Ondulacji "Permanent
Waves"
216 Bfllhurtt St EM 8-44- 32
Jodyny poliktSalonjPiekno(cl
AGNES BEAUTY SALON Ł Sptcallica w łrwałel ondulacl
farbowaniu I ukladanluiwłoiów t
195 HARBORD STREET'
(bllłko IlalhiirsU
Tol LE 4-30- 70
Otwarl wieczorami tS
POLSKI SKLEP OBUWIA
Stanley Shoo Storo i
Obuwie najlepszych firm kanadyj-skich
1 anielskich-Wsielk- l kolory
t rozmiary" ' #
„ i
1438 Dundai St 5 W Toronto
Tel LE 5-95- 30 Właściciele: Bv Mazurkiewicz I lyn
S
INSTALACJE
elektryczne ]
oraz "water heaters" i
1 wykonuje S
1 STANISŁAW BADU'
57 Crawford St
Tel M2675i
taiam Shoo Storo
WUleBciarriotei j
Poleca nłtiillrńporlowan '
1 kanadyjskie '
Wyiyłamy również obuwie rdo Polski
750 Qum St W- - 'EM z 34898
" B
'Wiele' polikichjsklepow l przed-slc-biorstwn- le'
prowadzikslęgo-wościt'n- i
'władze 'podatkowe te
'goł nie zożqdają -- Powoduje to
wtedy" wiele ' nieprzyjemności
I kosztów "a Jest znaczr)Ic ' iwygbdn'jej i„ ta)
'niej prowadzić księgowość re-gularnie
~
1
KSIĘGI llfllJDLOWE
zakłada prowadzi 1
bilansuje [ t i u 'b a :c 2 I
118 Roncovalleł'Avo Apt 22
Toronto — Tol LE '2-657- 0
MASZYIJY do PISANIA
Tylko 89 £ tygodniowo
i będziesz właścicielem tej
pięknej maszyny-d- o pisania
J XSHAROUN CO
781 Qu#n Śł W fóronło
Dostarczamy w całej Kanadzie
i !S
liodern iótórs
NOWE AUTA
ChryiUr Plymouth Fargo
Wielki wybór1 używanych sa-mocKodówiiK- aidy
larhoćhódj
GVARANTOWANY
TylkoS250 Zadatku-2467EgHn(onĄveEa- si
przy Kennedy iltoad
Tcronto — Tel AM 1-77- 44
Pytaj o
1 MFL RUSSEL STUPARYK
ii 1
I A--
M"i:
ł l i - ?
-- 4
ii' iii-'-
"
f '
t - U i't J
i i
n s i -
n m'mB
fei Hf-'-- !
ii:U)
Ą IłM
Jafi'ulvMniilw ' ł3 JS VS?S
t i itiii
i
f l 1"'
sA fi
E-f-e
M
? 3'
ty 'li
r m
I
1 ' ito
' w--
fełii
1 1 tśstu) Uff! ]m
i i lii
' i UAT1?1 !i
i) "tar
-- IMi j
--51 H
i 13 ł
mm
li Wisi
wVB3&:iaa
-~- ' -- ilt1liiyyŁf(iijp
i
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, July 07, 1956 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1956-07-07 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000027 |
Description
| Title | 000185b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | J !SsSSBs5 WjrTŁJifctl-T- I a i!HAffvTffiv- - Mv?f ? ' Tl aaas&sŁii V"' £ f f MtL 'a -- l ił-jj- ft — w r it " v łr-sfs-tj- ? 'fen ab '-- —fljg mfmmi-- V 1 ML "IWIĄZKOWIEC" UPIEC (JULY) 7 — 1956 8TRi:13 HEJjCIENIE POPRIEDHICH ODCINKÓW tilku riłymowymM S Ponlatewjkl" klory prrr- - " Błańikl Jedynym ego manenlem ut by sl Jfmuni łm buinijkiem Jankiem ov!drym po wolnie nie N 'J1'tf obserwuje pilni Zyamunta politruk L jk Tnepkł k'--y łn doikonlł stosunki 'rodilnne u I obiwił sle U młodszy kucharz mołe "wyhra ZY9n'n hxi21 " 'ku mlesuląe ile x tra-slfl- Tl udile sił " "8Pł" pŁcUBlem do Londynu odzie ' sie edsiukie- - brata Niestety brata Jeńki nie za- - domu Gospodyni I współlokatoriy ze wigledu na "'ufctwo biorą 90 za brata Janek boi sle wyprowadzić f 1 1 hi Jeit bez pieniędzy głodny 1 zdezorientowany iTidiie b"ł ™'Idui ul0k P°sltl r9nlxcl Nie lt to ]et stowarzyszenie komunistyczni udał sit iidsc' u łitnim momencie zorientował sic " 'T t' uciekł 'l wrócił do mieszkania Janka Bez pienie-fis- U llnii ooiostał leden w mieszkaniu Kiedy wyszedł Iw na mlisto zaczepiła 90 Florenca znaoma Janka " "csMa ne nU wledle u m do "Y"'"! Djmuntem - rmhrp sobie: Od czterech dni nie miał w Dcta gorącej herbaty Resztki zeschłego chleba Uli} Dned wczoraj rano — Nie — zapewnił ją gorliwie — nie ja- - i No to się bardzo cieszę Był tak zmęczony że nie bardzo zrozumiał 1 czego tu można się cieszyć Czy z tego że ko-m- uł słabo z głodu? Wskazała mu miejsce obok siebie Pomyślał obie czy Janek nie będzie miał o to urazy że t-- k bezceromanialnie wchodzi w jego rolę że ie podstępnie wścibia w jego towarzystwo Ale głód był silniejszy od skrupułów "Nic nie będę ndał — postanowił — Zjem tylko obiad i już" Obszedł auto wsiadł z drugiej strony Nie-znajoma wyciągnęła rękę żeby sprawdzić czy drzwiczki zamknięte Oparła się przy tym o Zyg-munta Owionął go zapach doskonałych perfum — Więc dokąd pojedziemy na obiad? Straszliwie się zmieszał na takie pytanie nie był przygotowany Sądził że zaprosiła go na obiad do domu Jeżeli się pyta "dokąd" to chyba ma na myśli restaurację a w restauracji ńeba płacić Według tradycji w jakiej Zyg-munt był wychowany' w Warszawie w restaur-acji płaci kawaler Już żałował że przyjął za-proszenie — Nie wiem — zająknął się — bo właści-wie wyszedłem z domu bez pieniędzy Spojrzała na niego" zdziwiona — Ależ John! Jeżeli ja cię zapraszam to poco ci pieniądze? Wyczuł z jej tonu że powiedział głupstwo — Więc dokąd chcesz? Wybieraj Wczym miał wybierać? Nie znał ani jednej restauracji w Londynie zresztą wszystko mu było jedno dokąd byle jak najprędzej "dostać coś' do zjedzenia — Właściwie miałam zamiar zjeść obiad w naszym klubie — wyjaśniła nieznajoma nie czekając na odpowiedz — Tam jest najwygod-niej nie trzeba się przynajmniej przebierać wieczorowo Ale nie chcę cię namawiać — Wszystko mi jedno — mruknął Spojrzała na niego mile zaskoczona — Doprawdy? Zgadzasz się na' klub? jyszystkómijedno—l powtórzył w - E88&mSa&£aSS2&£2&S£2g&!£SS PllllilllllllllllllllllllllllllllllllllllW b Aleksander Dumas §111111 lliTl dKISTO-- I iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiw iv' STISZCZENIE POPRZEDNICH'ODCINKóW V iMłody merynarz Edmund Dantes 'z' Marsylii został wishiiznił (Oskarłonyoudzlił W spisku bonaparrystow P'x'dwosh swych rywali DanglersaktSryiChcł' zostać tipitintm statkiTnS-leg- o milścu""l 'Fardynanda który "" Ji'o wzslfdy narzeczono! Dantłsapitknel Merełdes""' PJntii bez sądu wtrąconyjzostał do straszllwogo wlfzUnla n vypt If W więzieniu' zaprzyjaźnił sle z uczonym opa-I- m Fąrlą który w chwili 1 zflonir przekazał mu tajemnic lrtych"jkarb'ów 'włoikle 'rodziny książęcej Spadów' Dan-t- u udek z wffzfcnta po' kilkunastu latach i odnalazłszy "„'by powraca do Francji byN śle dowiedzieć" 'o losla "ich" bllskfeh I' wrogów którym "poprzysiągł Wste W rubrjnli księdza odwiedza dawnego' znajomego Caderous-j- ji kUrrinformuie go o śmUrcI głodowej olca'"o wyiiclu " wcłdfc iłmątaa Ferdynanda' kłóry stałJsl w miedzy-- '' uiiił stawnym generałem f„póiityklem oraz "o karier iKUctwie DanglersaJbaritesj dowiedziawszy sie z dawne-?UJ- 9 pracodawcy I dobroczyńcy Morreiowl grozi bank-- ™ wykupuje ligowćktl "I za " pófrednlcłwem' 'córki Jwnli odiyła mu e ratuac gó od samóbójczel Jmlercl łftihrabUtde Morcerf 'lbaron d'Eplnay wybrali ii na Wowinie na wyspę Monte Chr!łti'Do[etdzalaVtdo nle "Metyli korsarzy i konłrabandzistów palących" ogień Na- - "tlftJK UH TJDrACiJ fUCnlntu Ha liilii(AUiA HrTartTńnBOO i " ni wy--- t(-worna kuokłaicnieifI rzMeWkł l¥zeawlłuvdnzwie zwar ą go wSln-d- - ra iilłrzem o chwili d'Epinay zapytał: ~7 CV pan spędza życie na ciągłych podró-nft- O ak ów zacny rnarynarz któregolmię pan — Tak Uczyniłem bowiem ślub w swoim asie gdym prawie we wszystko zwątpił że nie pnestanę nigdy poszukiwań żebędę ruchliwy ' niestrudzony Uczyniłem wtedy kilka innych TCZet ftobowań i mam nadzieję ze wypełnię je aystkie co zgadnął d'Eoinav ' Sindbad zadrżał i spojrzał na niego badaw-- — Z czego to wnioskuje? nofC" ?e wszystkiego Z twego panie t[j bladości twarzy- - trybu życia wresz- - tj0e"rja"3bemtÓvilv Paicu„ev'i pr—owai—azę najsvzoczięAśliwszne'a-- ffl Napoleon Sadek (powieść z życia obecnej emigracji) Nie mógł zrozumieć dlaczego się tak oży-wiła Włączyła motor ostro ruszyła z miejsca i wymijając zawiadiacko jadące przed nią wozy powiedziała ze szczerą satysfakcją w głosie: — Ogromnie się cieszę żei się nareszcie zgodził Czego się ona cieszy? Co ją tak raduje? I w Zygmuncie zrodziły się nowe wątpliwości A może Janek nie życzył sobie odwiedzać tego Klubu? Może popełnił głupstwo że się zgodził? Ale już było za późno żeby się cofnąć Mijali bardzo ruchliwą ulicę i uwaga towarzyszki Zygmunta skupiła się na kierownicy Mógł jej się teraz przyjrzeć dokładniej Prowa-dziła auto z dużą wprawą Jej strójt wypielęgn-owana cera' i wyniosła postawa --pozwa-lały przy-puszczać że jest to kobieta zamożna prowadząca życie wygodne Starał się ocenić dokładny jej wiek Cerę miała młodzieńczo świeżą ą jednak wyczuł w niej chylące' się ku schyłkowi 'lato Postawił cyfrę: 36 — 37 Ciekawbył czy jest mężatką rozwódką wdową czy też panną Jednak z żadnych oznak zewnętrznych nie mógł wyczy- tać jej stanu cywilnego Postanowił sprawdzić przynajmniej czy jego przypuszczenia są słuszne czy to ona jest autorką listu znalezionego na stoliku Janka podpisanego imieniem "Flbrenee Jakby od niechcenia mruknął: — Florence — Słucham John A więc to jest Florence — Czy to daleko do klubu? — spytał jedy-nie poto żeby uzasadnić czymś swoją prowo-kacje — Cztery mile za miastem Wymieniła jakiejś miejscowości czy stacji — Jestem bardzo rada żeś się wreszcie dał nakłonić Zobaczysz że to bardzo ciekawe i ro-zumne Powiadam ci mnie to odmładza i utrzy-muje w doskonałej formie Propaguję naszą ideę jak mogę bo wierzę w jej wartość Nie-stety młodzież od nas stroni Czy ty wiesz że w naszym klubie ja jestem najmłodszym człon-kiem? ''' 9 Łatwo się było domyśleć"że to nie jest klub młodzieżowy — Tylko ludzie dojrzali są iw stanie zro-zumieć całą mądrość naszej idei — dodała jakby starając się uzasadnić swoje poprzednie stwier-dzenie Sięgnęła ręką do skrytki przy kierowni-cy wyjęła papierosy: — Zapalisz? — Z-przyjemnoś-cią - 36 1 miast zwłaszcza chyba że miałbyś dokonać tam jakiegoś wielkiego czynu Zygmunt Ameryce Przyjrzał obszerny ściskając owinięte obejrzała zatrzy-mał podniósł D'Epinay słyszałeś RlYSTałem'-''-- ' przykład —dopowiedział szcżytu swej 'góry- - tej d'Epinay były przepyszne urządzonerprzez Nieznajomytspojrzał przy przenikliwym badawczym wybranych częstował Dlaczegóż anIJladu zdaje —'odparł nigdyniegasnącej ostre -- zęby straszliwym 'rozumiem jest dłeś pan Gdy się zjawiękiedy w Paryżu-h- a przyk-ład'- to będę raczej wielkim filantropem Nigdy pan nie był w tej prawdziwej sto-licy świata? Nigdy Muszę 'mieć wygląd prowincjona-list- y jeżeli pan taki wyprowadziłeś wniosek trafny zresztą Udam się przeto wkrótce Pa-ryża Bardzo' bym pragnął być wtedy w tym mieściee aby zrewanżowaćsięza gościnę! klórej pana doznałem Uczta w czasie rozmowy aoDiegaia Końca JCU11&5U bardzo mało Na koniec wety: cukry] owoce w wreszcie niezwykłą starannością na środku stołu mały złoty taką samą przykrywką Zacie-kawiony d'Epinay podniósł 'przykrywkę zoba-czył konfiturę zielonego kolonia Gospodarz uśmiechnął rzekł y Otóż niezbyt obiecujące pozoru żywa się przysmak? jakżeż jest przyziemne Przechodzimy częstokroć obok się nie nie widzimy stworzeniem rodzaju znaczy iż złoto bożyszczem twoimskosztuj tegorzy- - WidKdnyli£fiym topalnie Peru będą woją własnością Iieizkamvtam zabraane- - Jeżeliś P°etą świat-wizj- i fc fflnr' ua lawie podziemia SOZie uc"c TP7li Vnh?otn Ł1 wyjeżdżam jak" ptak wszystkim znajtoejzjię Pozostający sa w raju Mahometa Jezebś'dumny ambitnyjsko- - skinTenM VGdv sztuj zostaniesz jednej bawiesSSdllwoSL W?- - królem takich 'tam państewek ST binf-itoBa-m Jak Francja lub leczkrólem śwh ScfgJIJ ta stworzenia --led£SdSm Tron twój 'wznosić' cl 4S!fflSfia°nnSLf1i bętóesz hołduskładał wpłjji Od kilku godzin nie Zaciągnął się dymem tak mocno aż się zakręciło w głowie to za idea której ona mówi? przypad-kiem znowu nie się jak przed wczoraj na jakiś sowiecki Ale wygląd Flo-rence wskazywał na jej lewicowe przeko-nanie Zresztą w tej chwili był zdecy-dowany na wszystko "Byle dali coś zjedze-nia to jechał ich sęk bez względu na ideę" — Gdybyś przystąpił naszego ruchu mówiła dalej Florence — jestem pewna że przy twoich zewnętrznych zrobiłbyś karie-rę Potrzebni nam są młodzi kierownicy klubów Młodzi przystojni Jest teraz sporo tysięcy w Anglii ale odczuwamy tragiczny brak mło-dzież- y Mógłbyś dostać płatną posadę klubu Głód coraz ostrzej dokuczał Zygmuntowi Był tak głodny że już nawet nie usiłował zro-zumieć co Florence niego mówi Myślał w tej chwili co dadzą na obiad A Flo-rence nie ustawała w propagandzie jakiejś nie-znanej idei Anglii mamy już dziesiątki klubów W samym Londynie cztery Z tych nasz jest największy najelegantszy A w nasz rośnie dnia na dzień Tą bardzo ładnie — chociaż nie miał pewności czy ładnie Jechali zamiejską szosą skręcili w jakąś boczną drogę chwili wóz zatrzymałsię odosobnioną willą otoczoną dość wysokim mure-m'- Na szczycie muru Zygmunt zauważył' utrwa-lone w cemencie szkło tłuczonych butelek' Florence dała trzykrotny znak klaksofcnem Brama uchyliła się wyszedł starszy mężczyzna w okrągłej portierskiej czapce się uważnie w wozie poznał we Florence klubu ukłonił się szeroko bramę przepuszczając wóz W głębi ogrodu stał jednopiętro-wy dom Przez szpary w zasłonach okien sączyło się światło' Dochodziły przytłumione dźwięki muzyki Przed domem parkowało już sporo sa-mochodów Florence wysiadła auta pierwsza Zygmunt pod pachą w gazetę przezna-czone na sprzedaż półbuciki wygramolił się trudem- - Czuł nieprzyjemną słabość w nogach Florence nacisnęła dzwonek drzwi wejścio-wych Drzwi otworzyły się Florence przekroczyła próg się na Zygmunta który się przed progiem szeroko rozwartymi ze toczyma mówiąc tajemniczy człowiek czar-kę nabrał małą złotą łyżeczkę nieco znajdujących się tam konfituri doust spożywając wyrazem najwyższej rozkoszy przymknięty-mi oczyma nie przerywał chwili odurzenia dopiero kiedy Sindbad wracał przytomności zapytał: Chciałbym jednak wiedzieć czym jest istotnie ten przysmak niezrównany? — Czy pan kiedy "Starcu z'gór'' który chciał zabić Filipa Augusta? ' ' ' 'l —— Wiesz' zatem że panował na'"dolinachze — Zemsty na ńiedóśtópnej Na górze ' '""-- ( ' ogrody wiszące ' na swego gościa wz'ro: s}ynhego' Hassena-ben-Saba- h Starzeć gór kiem tak jakby' go mował ich wywarem'z!ziół " - miał po- - — wiecznie'1 — Tak rai się "t „ nie zachodziło 1 przebywały dziewice 0 Nie Sindbad pokazując białe nieknóści t? ' w uśmiechu — nie zga- - _ Ahal' więc to haszysz po '_ „ do - - — u tej Ali się te ten to człowieka tó Sdca się od Lu- - krflemw-cląg- u sekundy to nie nie mu mu Co do do nas do mu W to Po bo otworzył To je do prostu ?" "- - „ - ""' v— Odgadłeś pan na koniec teraz po-próbuj tej ambrozji 0'Epina zaczerpnął łyżeczkę 'zaczął 'spo-- zywać_ No — rzekł potem nie wiem bę-dzie skutek wszelako te: boskie konfitury- - nie wydają mi się 'takie wyśmienite — Bosmaku Iswego nie wzniosłeś do szczytu doskonałości A zresztą przypomnij sobie czy za pierwszym razem smakowały ci ostrygi trufle lub cierpkie Czy byłbyś zdo-- potrawy podawano jakbydla len pojąć Rzymian' którzy na przykład kazali {n4rrm H'Pnin9va tvlkn ffłv7 tosnodarz 'iadł m-runrau- ilsr hnrnnt-ianfptyri- T alhn Chińczyków UŁIJl"M -J- -W — " yO-- ~l frf y-j-Y M"w -— -- -- — --- 1 V przyniósł smażone cukrze konfitury' 'postawił kubeczek z 1 "jakby ś z lion-- ociera-my o smaku a czynów: a -- —- -- — —"-- --- — ' - - dla i a luSa i gdyż'wi " o napatoczy" portrecik? — i o — z przed siedzącym i z z u i z zdumienia z z ' i — o ji j- - i i ł — i z i — i i i ' — -- - dla których przysmakiem są gniazda jaskółcze? Tak samo ma się" rzecz i haszyszem Wykształć swój smak szybko dojdziesz do przekonania że' jest istotnie pokarmem bogów Ale przejdźmy teraz do innegopokoju do pańskiego pokoju gdzie Ali podanam kawę i nargile D'Epinay wstał itżgodnie z wolą gospodarza się myślami d'Epinay zapadł w marzenielStan ten wejście Alegoktóry wrtiósł przybory dp — pin ns eu-ropejski turecku? — Po — Zaszczyt to przynosi pańskiemu w Paryżu przeniosę do Azji gdzie pragnąłbym [Jeżeli pan zechciałby mnie 'zaszczycić znajdzie mnie niewątpliwie --w Kairze w luDispaname- - wydaje — Dlaczego wchodzisz? — spytała z uśmiechem Nie był wystanie zdobyć się na odpowiedź Po raz drugi od do Londynu doznał uczucia kompletnego osłupienia Pierwszy raz osłupiał na portretu Rokossowskiego w rzekomym "Stowarzyszeniu polskich eiiigran-tów- " Teraz jego osłupienia nie spowo-dował Spowodował je człowiek człowiek który otworzył Był to mężczyzna może 50 letni bardzo zbudowany z bujną czupryną i krótką ru-dą szeroko rozrośniętą na tłustym pod-bródku Bohatersko wypinał do przodu potężną gęsto zarośniętą obnażoną piersiową nie tylko obnażona pierś oszołomiła Zygmunta W osłupienie wprawił go fakt że piersią człowiek otwierający miał obnażone wszy-stko bez wyjątku Był kompletnie nagi prze-słonięty nawet listkiem figowym który obowią-zywał w raju jako minimum przyzwoitości Florence wzięła Zygmunta łagodnie za — No John To pierwsze wra-żenie jest dziwne Przyzwyczaisz się Rudy golec pobłażliwie Wi-docznie był w klubie "persona grata" bo Flo-rence' z przedstawiła mu oszołomlo nego Zygmunta — To mój przyjaciel Mr Błoński Jest u nas pierwszy raz i dlatego nieśmiały Wyjaśniająco zwróciła się do Zygmunta: — Mr Mop gospodarz naszego klubu z najwybitniejszych teoretyków naszego Mr Mop jest miesięcznika "Powrót do natury" który już ci pokazy-wałam Mr Mop przyjaźnie wyciągnął do Zygmunta tłustą owłosioną rękę: "How do you do sir" Cieszę się ic pana widzę Zygmunt nie odzyskał jeszcze głosu Au-tematycz-nie przyjął uścisk dłoni ale nie się — Czy nie zechce pan się zaopiekować gościem? — powiedziała Florence — A ja tymczasem przebiorę — Z przyjemnością — zapewnił ją Mr Mop — Pokażę panu gdzie jest męska garderoba Protekcjonalnie wziął Zygmunta pod rękę 1 poprowadził go wzdłuż korytarza — Każdy młody kandydat przez nas — powiedział uzasadniając swoją łaskawą poufałość — Młodzież nas niestety jeszcze nie rozumie To' są skutki złego wycho-wania skutki wpojonej w młodzież' fałszywej wstydliwości i fałszywego moralności A przecież nasz' ruch jest wysocemoralny Naszym hasłem jest: do czystości' duszy i zła 'uniknąłby gdyby ludzkość zrzuciła z krępującą niehigieniczną odzież Ile złych instynktów zniknęłoby z kuli ziemskiej Widocznie uznał za właściwe urozmaicić wykład jakimś iartem bo dodał uśmie-chem: ~_ Przede wszystkim zniknęliby z powierz-chni złodzieje kieszonkowi nudyści nie mamy kieszeni D'Epinayistotnic zapadł widząc to wstał dając jakieś dyspozycje Alemu i oddalił się Tamten zaś bardziej pogrążał się w krainach marzeń które w końcu owładnęły zupełnie Rozdział II PRZEBUDZENIE Gdy się zdawało mu się że żyje dalej w świecie'nierealnymz tą tylko różnicą iż teraz' byłynie rozkoszne' jak dawnlejlecz przykre jajrzeczywlstość! Marzyło mu Aslę mia-nowicie' że znajduje się w grobie do którego 6 zUitoścli zagląda jeden promień słońca Wyciągriątjękę! ńazlmny Ocknął „sięjzupełnieijzerwał przejrzeć do'głębi który móc prźenoszeehia tych szczęśliwców w jakivieujiśujgiiruoicfaeiZc'żuauciziuarwoi'wJaAnJZeIgIUoI ZpCałSaicęuznnaijeuujc konieczniezemsty? — zapytał do raju gdzie kwiaty kwitły słonce zostało nigdy — — '' jaki zresztą O panem UVyam°rf0a"! klatkę Łatvyoznalazł(wyjście'a' wydostał na słońce ujrzał oddali swych majtków-wesoł- o ognisku U kołysała się lekko nafaląch' łódź' uwiązana na kotwicy ' od morza resztki D'Epinay'przypomniał 'sobie zwolna jakfo wczoraj-cłiybjU- o było wczoraj- - przybył na wyspę jak zostałj przez Sindbada Żeglarza za-prószony na ucztę5na' którą poszedł zawiąza-nymi oczynia Przypomniał mu podziemny pełen bogactw pałac' wieczerza haszysz 4— to byfo7Było naprawdę? — west-chnął Szybko się z„tych wspomnień i pospieszył do majtków którzy przywi-tali go z zadowolenjenf Kapitan się i — PanJSindbad nam pan' hrabiemu wyrazy poważania i wyjawić żal ic nit się 'z panemhrabią pożegnać — to ty kapllaniel Więc to wszystko nie był sen lecz rzeczywistość? Więc na tej wyspie był istotnie człowiek który mnie przyj mował zaprawdę pójkrólewskuw swym pałacu' przeszedł do wskazanego pokoju w którynl znaj- - więc" żei fen człowiek odjechał rt„-- U cin niclrio cnfr MrmMnB ?1(nvmi OO-- AJIn11 'nrl A' 4_ 1L1 i_~-- i Sindbad wymówił głosem fitury są nj mniej ni tylkoową ambro- - duszkami w najrozmaitszych barwach i przyrzą- - oddali płynie" z rozpiętymi żaglami Jeżeli pan JUi lecz stanowczym zją którą Hebe podawała stoleJowiśźowi dy do palenia' dywanów cała podłoga hrabia zachce posłużycie lunetą to będzie miał "- - Musiał Dan im'nl -- nrprierniee w żvciu? '_li : t'i4naV rrAŹ'11 UtAZbta" cfó hvJa rjUSZVstVTni futrami białVCh mninnŁń ioeinin SinAhnA 'ooltnt nó pan głosu cała nazwę ręce dostała musiała rzecz stracić wiedzi " pokładzie niebiańską nazwę i przybrać jakąś'skromniejszą' Biesiadnicyułożyli wygodnie na sofach i D'Epinay szybko dobył lunety kierując Jakżeż więc języku pospolitym na- - zapalili Zapanowało milczenie Sindbad wylot w stronę Toddalającego ię statku Jedno' — Zapytanie 'szczęścia' i go Jeżeli Jest w jest kosztuj rrmarzenla Mnrtm Jeśli gdzieś ? Jest ciebie razu uSueach nosłuszni Se także Anglia całego Bćrego Pwyzym wmiarem panem 5SEfa nawet palił Czy nie warunkach świetnie kierownika tym ruch powiedziaZygmunt Widocznie członkinię odkrył Więc por-ter chianti? Wszystkie z a haszysz chłód- - zdawał byćizajętys jakimiś sennej przerwało kawy Czy pragnie kawę sposób' czy też turecku-rzec- z prosta znaW' tylko załatwięswe umrzeć odwiedzinami — 1 nie przyjazdu widok jednak portret żywy drzwi silnie rudą brodą poza drzwi rękę chodź tylko uśmiechnął taki jest jednym ruchu kiedyś — odez-wał moim jest witany radośnie jakby pojęcia "Przez nagość ciała" Ile świat siebie swój z — 'ziemi BO'my w senność Sindbad coraz nim ocknął ułudy jakby fraflł kamień "posłania chciał gdy w gwarzących przy brzegu ('~ Wiatr jąćy rozproszył odurzenia- - Więc jednak otrząsł swoich zbliżył rzekł: polecił przekazać mógł powiadasz więcej 'przy Zamiast rnlfpvłi niedŹ- - nnhnienU prosta swą się jej ziemska w fajki pan pić po' „sprawy się pan Ale nie się się "się wie się Ach cześnie białą chustką począł dawać znaki po źegnilne W odpowiedzi lckkiobłoczek uniósł si( nad jachtem a potem odgłos wystrzału doszedł óo ich uszu _ — Panien panie! czy tpan słyszy? Sindbad Żeglarz żegna pa na wystrzałami ' jwiouiiernec cnwycii' KaraDin i wypam v stwu Tylko na Wschodzie ludzie umieją żyćGdy powietrze nie mając zresztą nadziei by słaby Bagdadzie szacunkiem redaktorem ciemnym odgłos takiego wystrzału"dał 'się słyszeć daleko1 jbtateK Łindbadaxnikł'w oczach Wtedy d'E-plna- y zapragnął zobaczyć raz jeszcze wspaniały paląc podziemny znalazł v łatyością grotę" v4 której sięobudził łCzapalóną gałczfą' smolną" w rpklf' W7fał sfp 'r}(T-nKc7iiir(i'n-n rWiłul-i- ł 1-si- Aai pinaj więc skrzydłafod(morza do morza ł wzlatuj bezowocnych poszukiwąniaTcb stracił 'parę godzin Wbezkresył cz- - L rfisSfśRs ------ — ""-ra-a l$5v - GITY DRIVIi!G SGH00L (Licencjonowana Szkoła Jazdy) $125 za lekcję Gwarantowane wyniki nauki 806 Dathurst St — LE 2-36- 56 (róg Bloor) (JMij Gollege Photo Studio -- 199 College St WA 2-250- 7— Toronto '6 NEW ROYAL TELEVISI0H SEfWICE Obsługa i reperacja aparatów telewizyjnych 1 radiowych Najlepsze i gwarantowane wykonanie prac przez wysoko kwalifikowanych fachowców — techników Vf 6 uleczór można porozumleo sit w Języku poUklnu 3 Bank St Toronto OnrrU Telofon: LE 5-20- 15 Wykonanie znniiulcń natychmiast Obałusa prttz całą dobę lłS Jedyny Polski Salon Pleknołct Marya's Beauty Parlor Specjalizacja w trwałe Ondulacji "Permanent Waves" 216 Bfllhurtt St EM 8-44- 32 Jodyny poliktSalonjPiekno(cl AGNES BEAUTY SALON Ł Sptcallica w łrwałel ondulacl farbowaniu I ukladanluiwłoiów t 195 HARBORD STREET' (bllłko IlalhiirsU Tol LE 4-30- 70 Otwarl wieczorami tS POLSKI SKLEP OBUWIA Stanley Shoo Storo i Obuwie najlepszych firm kanadyj-skich 1 anielskich-Wsielk- l kolory t rozmiary" ' # „ i 1438 Dundai St 5 W Toronto Tel LE 5-95- 30 Właściciele: Bv Mazurkiewicz I lyn S INSTALACJE elektryczne ] oraz "water heaters" i 1 wykonuje S 1 STANISŁAW BADU' 57 Crawford St Tel M2675i taiam Shoo Storo WUleBciarriotei j Poleca nłtiillrńporlowan ' 1 kanadyjskie ' Wyiyłamy również obuwie rdo Polski 750 Qum St W- - 'EM z 34898 " B 'Wiele' polikichjsklepow l przed-slc-biorstwn- le' prowadzikslęgo-wościt'n- i 'władze 'podatkowe te 'goł nie zożqdają -- Powoduje to wtedy" wiele ' nieprzyjemności I kosztów "a Jest znaczr)Ic ' iwygbdn'jej i„ ta) 'niej prowadzić księgowość re-gularnie ~ 1 KSIĘGI llfllJDLOWE zakłada prowadzi 1 bilansuje [ t i u 'b a :c 2 I 118 Roncovalleł'Avo Apt 22 Toronto — Tol LE '2-657- 0 MASZYIJY do PISANIA Tylko 89 £ tygodniowo i będziesz właścicielem tej pięknej maszyny-d- o pisania J XSHAROUN CO 781 Qu#n Śł W fóronło Dostarczamy w całej Kanadzie i !S liodern iótórs NOWE AUTA ChryiUr Plymouth Fargo Wielki wybór1 używanych sa-mocKodówiiK- aidy larhoćhódj GVARANTOWANY TylkoS250 Zadatku-2467EgHn(onĄveEa- si przy Kennedy iltoad Tcronto — Tel AM 1-77- 44 Pytaj o 1 MFL RUSSEL STUPARYK ii 1 I A-- M"i: ł l i - ? -- 4 ii' iii-'- " f ' t - U i't J i i n s i - n m'mB fei Hf-'-- ! ii:U) Ą IłM Jafi'ulvMniilw ' ł3 JS VS?S t i itiii i f l 1"' sA fi E-f-e M ? 3' ty 'li r m I 1 ' ito ' w-- fełii 1 1 tśstu) Uff! ]m i i lii ' i UAT1?1 !i i) "tar -- IMi j --51 H i 13 ł mm li Wisi wVB3&:iaa -~- ' -- ilt1liiyyŁf(iijp i |
Tags
Comments
Post a Comment for 000185b
