000261b |
Previous | 13 of 14 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
l!v
574
spsffianisanwyn --SWSI-lF5
WVHr'ł(i ' mkMif1fjliwVH4-Wm''t- oi mmMtr-'TłW'o-s''f B?wffiM - -- 3HK ' ' V Sr S'-?- --1 r '-- - ' -- ?-- 1 ' 7T
i %
" 'lii f 'I" -- -- V'"- -' '
'- - '- -
--i
Kpij ' ' jJL '1WIAZK0WIEC" WRZES1ER (Sepfembar) 29 — 1955 STR 13
HT FOPRMDHICH ODCINKÓW
SC17! Hmowrm-"- M $ PenlałowłStl" przybyły nę Pootwierali wszystkie szuflady w jednej z
IV 1' J™m kucharzem r'Zygmunl Błońłkl kt nich Zygmunt ujrzał drewniane pudełko z gwoź' Cryszcionia pioćów (furnaco)
P?1 - syfu ' łby p'ć ' Ie wyn1 brłem 'n"'1- - Napcleon Sądsk 18 dzml i podręcznymi narzędziami Na samym Solidna
I obsługa
objlursa
palników
Kr"1' zmyliwszy eiunol polltruka Zjjmunt wierzchu lezal młotek i spory żelazny pilnik ' do ogrzewanuiarradzert
ilku I mMM!ł ''I1 tnirm capiała ł'nt Q — Jest pilnik! — krzyknął Zygmunt — Dla-czego
56 Ritchio Avo Toronto 3
t Jirtlei w nuli"" „_o„ „vp¥ fndrnu
tnsłrłucil I łam sie udał aby leszcze prę saf'ii % ona mówiła że nic ma? LE-2-391- 8
6P i ii ten lokel komunistyczny jest waez gtoany Truda ziewnęła przeciągle 2T-3- S
FiHJPf Ań F8 powrocie eto domu -- Janka zapakował pa- - — Ta idiotka nigdy nic wie co ma a czego
to? ' — u-r- i tiP na ulicy nałknał ile na Florarttł nie ma
W
Srf1"'
Miła'
L
de
ur
klubu
Worae
wdyłtów
oo'ia brałaiiprasia
Zyjmuntzebaerywłty
na"ebtad (powieść z życia obecnej emigracji) ' XII
!?i! '"łim oemlmo drieag8' &4 oeleka-- x klu- - UST i&ŁIfcAkSr'
H
3'- - ei" _ u hufv jAnKiinirtiKifiiipoKi i'9{ra ji EŁjried_ -- riwhedil młoda Polka I ore rV r-liu-racll
Hladkego robie ciastka Zy
ii ''''rfnle eedtl się bo wretiele-btdil- e miał x cze9 iraJ „lakna Polka erula duW
_ = i rr :— -- uV DriCIliwiw — rf " " -
"
'
zfe3av''rTmle dilewcznymny) lasptodolbeacz nmautep!?ue'cnkełóetnijai? mziednziy
ESI
'-- I V
?P i~ Angielka Truda zabiera Zygmun- -
l=-ni-
-i te " FtffWcifwlcemdo" klubr u "New O_ rieant"'a petem oozama-Wtj- t
kuyn 9fV' d0 ktirego weszła połleja Z truefam
fffiWMial żal nietyiKO za sieuiu aiu row-- S' lallKa W)"U"1 i nuua n iuuaU- -
ftoeraJa jakąś nieczystą rolę Że była złym chasz?
którv wprowadzał Janka w życie wici- - „ ITW? MArtrm nn tlrnał cio " uu Jd ""i"
łCŁiłt nmai własnetro zvcia nic zaeubil
1IEIULRy i V""4 " " "
Ij-trud-a
jednak widocznie całkiem inaczej wy- -
agaczyła SODie- - cnioa i opry&Miwusi: zygmunia
n opowiedziała znienacka:
W fet-Nienawid-zę
Polek!
lpowe'działa to z nieukrywaną pasją
Ss- - Dlaczego? — spytał Zygmunt
l-S- - Bo dawniej byłeś mnie dużo lepszy
4 BM jak się związałeś-- z Polką jesteś nie
zniesienia! 4 u!'Źvgmunt milczał
Ilj !?il Dziś u ciebie w domu znowu byłeś dla
' psmiły Myślałamże się między nami popra- -
j PAlc teraz jesteś tak samo obrzydliwy 'jak
" = jifjiaszym ostatnim 'spotkaniu '
KI
dla
czasu
r Postawiła opróżniona szklankę na podłodze
jj$n usiadła 'mu' na kolana 'i wolną
ja objęła go za szyję
i
widldem
-J- ohn! zeoys tywicaział jak-j- a cię stra- -
jkocham!
~ Ale ja cię nie kocham — powiedział to
fmTonii! cirnim I Tanlrn ' '
dzisiaj żeś się-pokłó- cił 'z- - zamachała nich róką '
£-- Ale sie4chvba przeproszę:- -
"
fin ' _: —!-- „: _ -- J-
- Ttrnł Irtnini "" '' J fl lllu ICPIWJ
KPodniosła pustą szklankę ' z podłogi' r Vr-M-N-alej
mi whisky' "
-- „ l'~ - r Sr Za dużo '
firhf--n mi"einl ' " '
usf—lNn fnsnhio n—aloi -
wurpnęiaigo psiroi poszła w kierunku sto-KHa'Móry- m stała bufelk--a i kvtnn fci-3- ł
i iść za nią-Nalafc- rpół
m i
limroDinę woay wypiia prawie haustem
iiltra-nie- "' odwróciła się d5 o' Zyg~munta" ł
Sili
'gs-sggsgsssggsgggggsasasssgśgsag- g
jAleksander Dumas
r
I
IjlIMfll
lillllllllllllllllllllllllllllll I
y-f- i
lfil AK IB ' U w s
III III lllllllllllll
5i z_ —Z MKZCZENIE POPRZEDNICH 0DCINK6W
u j" a
V- -ł"
ttjwnd Dinles marynarz z Marsyllfejkarzony rnl
W mti iwych rywali o udział w aolsku bónaoar- - 'i?Kll Wtrącony da wlminti n wvnl t iTu Ta- -
MM il{ z opalem Farla V ehwlll zgonu prze- -
"ijmi laiemnle ukrytych ikarbw' Danłes ucieka 1"z
~?' I ednalajszy skarby wraca do Franell by 'sle-- W
o loil awych' brhklch' I wrósfiw": ktfirym' za-f- il
I'mjte dow!dilawrv 'ile a bankructwie
Qitmta dobroczyńcy Morrela wyk'ipuejego
im o "mobćisIwaWleerirabla de Morcerf Jt baron
%'1 Udali ile z 'Franellirin Rnmu n akrei karnawa
PJfiyekaill d'Esplnay wybrał sl polowanie ne
chJtł0 w 'dziwnych okolleznolelach
r¥ lit ni łaltmnlctMs atabnlli TwunMS Slnbadem
iiWn D-Epln-ay
wrócił-d- o 'Rzymu I zwiedzane wleczó--
MiMłum podslystal roimówe łaemn1ctejt legomo
SVTttW6ńtM fcn4ÓlJCu ni 'l! kakll tf-- t "" mi vyt ruuiiai nfiiiDfTaiv moum
2ewf d'Epnay korxyslaą x U'
B nrihlAA LUU UtA al MA 2r"'Hrbs k?"Ytarz tego I przybył do paleeu
kT""' ' Po wlzyele'wreil do swego palaeu ' if ''
?'Jlonte rvi-- t :t _i! _- - ti :_
WK twv arz"Ś"miuierteilunua hnnOkKrviełma sinoahloarulonścuiattid
p-Łr-iri
„_: ii--- i-- _!_ " iv
Mt ~una iiidiAiża umariar — za-pyia- t moniu
# lat
zła- -
Et"S
--MA__
eraz proszę 0 świa±tłoJ bo chciałbym rzwie- - -- - %
yCZ ' mam iść? panem?— zapytał od-- _
tóleł?an mi poświeci — rzekł
!riB mKc odźwiernego kilkoma 'szluka-i- m
złotych - Ptejrzann nainin„~i_-- - ti rSlWlaiV' cin VoJ uuurzer laKiiK_oiiwisesttsw_id- -
saIonik pokój kąpielowy budua"r
sypialne W sypialni widać
ciścieWnanscshięodyBewrtTuccio prcoówazdaz'wącyegodne
Śpi5auażył — Zobaczymy dokąd
' e Sc—hn" r „„„: łn_raioji_o prowaajz—ą uj-o-
Rfał 5 wicszo tJ-m-m-ój
drogi? i!i u-r!- ? zdajc-przynajmnie- j"
B'1 nr7PknnaA'l"rnn'nSiJłMi
Pdent ai y yi istotnm :r:r" vv l j™1' 'wp""- -
[McciCD0?z5n?i °Sród
-- M£zr„u~ --iii-ehrabmt
i-- :„
y
na
pfrzedtem nie Powriedziałem!fNie"(w"JjTahla"g5aoł--
BŁiBEiwaiiEiMItftiliEMiŁ
iSMBDiteiBEiEiEiEiHBLWiii
— Wiesz John 'przeklinam tę chwilę-- w któ-rej
ciebie poznałam
odezwał się
— Nigdy nikogo nie kochałam We mnie
się kochali a ja sobie ze wszystkich kpiłam
bezśtrosko i dopieroś ty zakłócił mój spokój
Sięgnęła znowu po butelkę
— Napijesz się?
—
— No to nie
Odstawiła butelkę
— Powiedz John dlaczego ty mnie ko- -
REtóm
7vtrmnnł
ruchem
pijesz
r: Przecież wszyscy mówią że jestem ba&vżyćŁ
dzo ładna
"—Owszem' 'jesteś T '_
— Więc dlaczego?
Wyruszył ramionami
— Bó kochasz tę twoją Polkę tak?
wiedziała za niego
odpo- -
— Możliwe
Wydęła pogardliwie wargi
— Jak chcesz to się z nią ożeń- - jechał -- ją
sęk Mnie na małżeństwie wcale nie zależy
ojedno proszę '
— O' co?
Zauważył w jej oczach te złe błyski
które spostrzegł po raz pierwszy u "Czarnego
Jima"
—John nie igraj z ogniem"!" Nie odpychaj
mnie wtedy kiedy ja się całym sercem do
ciebie PamiętajJohn kocham cieV ale jestem
mściwa I jeżeli mnie zranisz zbyt boleśnie to
to nicodpowiadam za-siebi- e
Oczy błyszczały 'jej jak w gorączce Z ła-zien- ki wyszła Matylda iiiż pntnwa rin umit-s- -i
H-Mówił- eś narze--- namiasto Wesolutko 'do"
fjfzkrzesla szklanki
i"tendent
— uticAum niupeszKaazajcie'SODie oaw-ci- e dobrze Już przy drzwiach odwróciła z
uśmiechem'
— Z samego przyniosę pilnik żeby
was rozłączyć
1 Paaar
Wyszła na schody zamknęła za sobą drzwi'
Truda pociągnęła Zygmunta 'do drzwi przekrę-ciła
klucz w zamku Znowu zarzuciła mu 'wolną
rękę na szyję — Weź mnie na ręce "
Poco?' v — W '
— Zanieś mnie na tapczan v jestem bardzo'--'
zmęczona '"'""' Powiedziała to tak błagalnie że upór Zyg
47
"- - M Ju v V BJL-BL-W
1 JL S:
lllllll llllllllllllllllll I III llllllllllllllllllll
- ii Ł IL
który
Dantei'
ieksl
Bdrie
i bron wiele' usług
f
-
i- -i
-
-
lii?
by wtedy mnie bym przychodził
Lecz mogłemprzypuścić 'że tenwłaśnie dom"
kupi w którym popełniono mordersiwo v
— Co?! — :zawołał Monte Ćhristo zatrzymu-jąc
nagle — za straszne wypowiedziałeś
słowa! dosyć' tego weź do ręki latarnię
przejdziemyj po ogrodzie Przy mnie możesz-ni- c lękać się widziadeł k ~ ar
Bertticcio nie pytając skierował na pra-wo
' "-- ' - f
tak
7 '' i' v-ll- u"" mój
u ruiirziejliy ŁUOIC aCZCEOZ
ot proslo-dote- j grupy drzew
1
Doszedłszy Monte Christo stanął i zo-baczył
że intendent nie za nim Stał' „w oddali i 'wołał:
— Ńie chodź chodź
błagam zbliżasz do tego miejsca
— Do jakiego miejsca
— miejsca na którym on zginął
—-- Mój Bertuccio — zawołał
sio hrabia — onamintai sin wr-ppi- n ki Panic umarła biedna panienka naprawdę tracisz rozum umieszczę w domu
T Dziękuję dobry człąwieku za te — Niestety panic hrabio —( szepnął
s- - Hiaaomosci — rznkł ATonfr- - christo mamTn ciosem Bertuccio — Niestety nam lira
Kifac
iiWał v "aiu'o
tńy
ij-osoj-e
drugiej"
dół
%
hrabia- -
yaiue
--PJSle
- py
-- W:
Nie
Źy-ła- m
Nie
nie'
Ale
cię
same
rwę
się się
rana
pan ode tutaj'
pan
się 'có
Ale
się
się
tam
tam panic nie
cię już się
Bertuccio?
kochany
Tołoii
cię
wam
tu właśnie stało się nieszczęście
— Panie Bertuccio — zawołał hrabia —
gdybym nie znał to bym przypuszczał cię
szalan spętał Cóż to miny tragiczne! Wiem
żeś wiem żeś mściwy i ponury- - Do
myślam
krwawą
calem
Francji
J
We
jw— -- — jvwwv "r dzianeWidzę że ksiądz Busoni oszukał mnie gdy
w roku 1829 przysłał tcię do mnie pole-cającym
Napiszę natychmiast do niego z zapy-taniem
jakiego' odzajii zbrodnię masz 'na1 su-mienni?
wszystkim uprzedzam_cię'
ze mam zwyczaj szanować prawa kraju w któ-rym
Nie mam wcale chęcinarazać się
dzięki 'tobie na zatargi władzami francuskimi
— O panic hrabio! Byłem zawsze uczciwy
Nietgub mnie Czjici nie służyłem wiernie?- -
— Nie przeczę i — odparł_hrabia — z
jakiej przycz3ny„ jesteś dziś bardzo podnic:
eony?' Nie ulega wątpliwości źesumienielwoje
obciążone jest złym-czyne- m -
Ależ-paniehrab- io — — rzekł po -- chwili
t - — "- - i -- "" ?oiirT i C26' objawiałpomiesza' wąhamafiiertuccio:— 'czyznie powiedziałeś mi
?śne a- -
s a wi&ku i'sensu"po- - ze-JcsiąazŁiJusoniK-iory
wmcnarrmejpow-iefiz- i
Od V- - "groou nie iść wcale- - w więzieniu w huum upraeuzij! cię wieiKa
3
łowjc?szvbko:' opciąza mnie
— Przypuszczałem- - ześ się po prostu zai--
mował kontrabanda MyślałemTÓwnicż-ż- e będąc
Ml
+
- —
munta zelżał Wziął ją lekko na ręce zaniósł na
tapczan i położył
Ściągnęła pantofle o krawędź tapczana Le-wą
ręką zesunęła" pończochy i cisnęła je na
ziemię Przyciągnęła Zygmunta do siebie usiadł
na krawędzi tapczana
— Zdejm marynarkę — powiedziała
Jak? Przez ten łańcuch rękaw" mi nie
przejdzie
— To zdejm przynajmniej buty
— mi nie przeszkadzają
— Ale mnie przeszkadzają Pobrudzisz poś-ciel
— Kiedy wcale nie mam zamiaru sie poło- -
— cęaziesz sieaziai caią noc
Tak Będę siedział
Przyciągnęła go do siebie z całych sił Wpiła
się w jego usta Narastający 'stukot pulsu 'w
zagłuszył-wszystk- ie myśli Zapomniał o
"Czarnym" Jimie"-- o ucieczce o kajdankach na
rękach i o swojej niechęci do Trudy Zmysły
przyćmiły świadomość
Kiedy się Zygmunt obudził dzień już był za
oknami Głowa śpiącej Trudy spoczywała na jego
piersiach gors koszuli obfkie był usmarowany
szminką Zygmunt' dźwignąPsję zesunął z" siebie
głowę Trudy Westchnęła oblizała zesch-nięte
wargi i nie otwierając' oczu mruknęła:
— Pić!
usiadł
— Czego chcesz? Wody?
' — Niech będzie woda
' — No to podnieś się Sam na tym łańcuchu
do kuchni nie~dosięgnę ' i
Chwiejąc 'sięŁ usiadła na tapczanie Przc:
tarłaizaspaneioczy i :
' ' mnie A -- i :
'" — Głowa' - '_- - -
— Wypiłaś 'za dużo whisky '
Dopierowtedy otworzyła ostatecznie oczy
i uśmiechnęła się ' ~ i
— Tonie whisky Tobąsiętak upiłam
Podniósł się
— Nb chodź już do kuchni
Przeszlhdo maleńkiej kuchenki przylegają-cej
do pokoju tuż obok łazienki
— A może zaparzyć kawę? — zaproponowała
Truda' -
' %
_
+i —i
"Jeżeli chcosz]to" zaparz s -- - n '— 'Nie "wierni' gdzieT Matylda' chowa kawę
Pomóż mi odszukać! "'' '
Zajrzeli do kredensu wmurowanego 'v ścia
Korsykaninem zabiłeś kogoś w myśl waszych
tradycji' przez 'zemstę ''
tak właśnie było panie hrabio tak
właśnie było! —zawołał Bertuccio — Tak zabi-łem
lecz' mszcząc się Zabiłem hic 'dla' zysku Jak
bandyta
'—Pojmuję tę różnicę nie mogę wszakże
zrozumieć'~co to miećmóze wspólncgo'z"dómcm
który „tak" widocznie cię przoraża? ' '
— Bojav'wstvm domu mej zcmstyrdoko-nale- m '
Łr — Jarto" tutaj?-Takdaleko'o- d twej ojczy-zny'
I któż stał się ofia~rą)tej'zcmsty?-Czy'marki- z de Saint-Meran- ? Za ćóżV'diabła mścić sięjmia-łe- ś
na markizie? rv
— 0 bynąjniniej' nie' na inim
- — Szczególny zbiegi okoliczności --— zawołał
Monte Christo — trzeba trafu bym ja 'dom
kupił właśnie Dom w którym tak okropna stała
się zbrodnia i którą popełnił mój intendent'
Panie hrabio to fatalizm jestem teco
— Mói Bertuccio —i'zanmnnnnivsł' hrśriia U: pewien"t'o' iakibś nrzeznacznnifi Tn uvrrlaHa
"Tu v7„v Pisał
sd niemiałahv
podąfal
Korsykanin
Zygmunt
oberżysty
— w życiu wyspowiadałem- - sie rjrzpfl
Księdzem Busomm O sprawach można
mówić konfesjonale
—"Rób jak chcesz m'ój 'Bertuccio Powiem
ci jednak ogromnie' tego nie gdy moi
cluiednziiaemci houdczieąkajająk cDieanjeie cieni się boją i prbzoejdą
przejść po którego uporządkowanio
należy do ich obowiązków A zresztą przyznać
smięniemuszęodwiebdazridł zo'pebwynmegosobpieięknegożyczpyołranakbay
policji Toteż pozostaje mi
innego panie Bertuccio jak odprawić cię
— miłośćboska nanic — rau-nia- i intehdenprzeraźony — jeżeli tego opo- - tuuiii ii niniiranAHiAi _i jiu
t --r: szawołałMonte Christo — więc to
był Vi)lefort?!
—iCzy hrabia goznał?
~vc?y'go znałem?'
— Miał on człowieka
skazy-by- ł zaśrjednym
jalcich
— Imasz dowody?
r=-'Miał-em
— nieszczęsny!
4
—
Gdy około 10-ra- no Matylda zapukała do po
koju rozprute "bransoletki" leżały już na stole
Truda parskając głośno myła się w łazience
Zygmunt stał przed lustrem i mokrą chusteczką
usiłował zmyć szminkę z koszuli
Otworzył drzwi wpuścił Matyldę i bardzo
chmurnie zareagował na jej powitalny dowcip:
— się wam spało w "okowach miłości"
nałożonych przez policję?
— Dlaczego pani skłamała w domu niema
pilnika? — spytał
Stanęła przed lustrem i z niewinną
zaczęła sobie włosy
— wasz widok tak mnie nastraszył
na śmierć zapomniałam Przypomniałam sobie
dopiero po wyjściu
W drzwiach łazienki ukazała się Truda Wło-chatym
ręcznikiem wycierała obnażone ramiona
— Co słychać u mnie w domu?
szał
&poKOj wikt pytał i nikt się nic zgla
— To Zgłoszę się nich pierwsza
Jeszcze dzisiaj
Trąc mocno zaróżowioną skórę zwróciła się
Zygmunta
— A John pójdziesz ze mną?
Spojrzał na nią zaskoczony
— Dokąd? __ — Na policję O takie głupstwo z nimi zaczynać Wyrzuć wszystko co "nie-wygodnego"
i chodź ze mną
Udał jego- - koszuli uwagę pochłonęła plama na
— U nas nieprzyjemnie być szukanym przez
policję — perswadowała — Czasami zna-cznie
lepiej dać się znaleźć
i — Wolę nic ryzykować — mruknął
— Jak Uważasz nam dasz na śniadanie?
— zwróciła 'się Matyldy
—Czym chata bogata Jest dzem masło
chleb
--t: Vicc przygotuj śniadanie a potcin pój-dziesz
do' mieszkania Johna 'iJej rozkazujący ton podrażnił Matyldę
— Tak mną dysponujesz jak była
twoim chłopcem na posyłkh
Truda usiadła przed lustrem i obojętnie
nakładała na wargi świeżą warstwę szminki
— Dostałaś "nat koszta"i więc chkorona z
głowy nic spadnie wyświadczysz narmprzy- -
sługę
— Ale poco mam tam iść?
— A więc opowiedz mi wszystko panic Ber-tuccio
bo istotnie zaczyna mnie to zajmować
Hrabia zanucił jakąś arię poszedł kilkana-ście
kroków w głąb ogrodu i usiadł na kamien-nej
ławce
Bertuccio stanął przed zbierając myśli
RozdziałV '
HISTORIA BERTUCCIA
— Ezecz sięga 1815 roku1 — zaczął Bertuccio
— Dawne dzieje —'zauważył Monte'Chnsto
— A jcdnakwszystkie najdrobniejsze szcze
goły tych' wypadków żywo wpa- -
nuytij jhuv 10 wtzora uyro luiaiem jcuynego
brata panie hrabio brata 'starszego który służył
w wojsku za Cesarstwa Z biegiem czasu został
on porucznikiem swego pułku składającego się
zsamyćh Korsykan' W1814 roku Burbonów
się Gdy cesarz powrócił z wyspy Elby brat
moj ponownie uo Raniony lek
koj pod Waterloo przeszedł z armią 'Loarę
t inl-ioi1roi?'mnT- nir rA~Ahiim rl: 11-- -i lnkłiłr Cinatrynniń lrfnnrTn " _P ' '
Z i ? j°'i- - ivuiuAiuiłi--'"-- j Mj - brat i
tan idiueuudm: murawa' AQ tn wlatn ń roTnncrnna io
hrabio
Do
śmie-ia- c
bio
cię że
za
uw
-- - j i — t
ze
rj' - wina
" ~
t
'
~M
v
'
mc
do
do
ty
Co
do
ź"
mi
'za
list
hvr
iycn- - wypaanacn odebrałem
donosił armia została
Opatrzność mój tty potomku Korsykan? Może teaproux Clcrmonl-Ferran- d Le Puy i' Ńimcs
--- — - -- r~ -- ~r --w- vv u ijrui niMwjui ouoi juundft uki piuiucuzy prosi przeto aoy mu '""""""i r przysłać do znajomego
uaz
takich
tylko przy
że
to ten skutek że
się
że nie
tu
nie nic
- Na hrabin!
zadasz
WłvvKfi i uiwn — __
"
_
'
to
1
1 że
miną
że
'
nic warto
że
- Truda
1
'
-
jeżeli
'
mm
' '
lak
ożenit
wsiąpit
za
inhrs
że
wraa rln L-rn- in --rwtnr rUn
je
T Bertuccio opowiadał z drobiazgowa ścisło-ścią
jak się z pieniędzmi wyprawił jak 'znalazł
brata zamordowanego i jak poszukując -- sprawiedliwej pomsty trafił na prokuratora królewskie-- p go Villeforta'
Kiedy jednak Villefort dowiedział się że brat Bertuccia był żołnierzem uzurpatora odniósł się do tej sprawy z zupełną obojętnością chciał
jwedynślaećdzidćlaspwrdaowwcyówjakmieojrkdoelrwstiweka pneincsjichciał wy-
Młody Bertuccio oburzony do głębi tak po- - """"? yjuiuidiuiuwi KroiewsKiemu:
— "Ponieważ pan znasz dobrze mieszkańców
Korsyki wiedzieć więc powinieneś że notrafia
oni dotrzymad słowa Twoim zdaniem zrobiono
się nawet źe na sumieniu masz jakąś twoiei nrirki na ™ ''T ' K ' ''noraowano mojego brata ponieważ
wendetę WeWłoszech na to nie zwra- - ntz P Powędrował na był bonapartystą-gd- y tyrojalislą jesteś A więc
agi boć tam są to rzeczy zwyczajne "_ T3i-„„i- c n :_ ?™W onapanysią również jestem powiem fci
iprfnak Wc7Plkir Tahńitwo ind iu A : ł"""" -- "?"- ---
"vwj (~VJwTw WI1 'jeiman oys mo- - jeano:zarjiję cie Od te chwili Tannwiariam ni
z Ustem
Przede jednak'
mieszkam
z
ale
tak
chciał
—
Buty
skro-niach
i
ciężko
boli
—''Otóż
len
lubię
ogrodzie
komisarz
a
Och
masz
gdybym
stoją
Nie
tyiKo prawdę wendetę Strzeż sie st™ h n„u Z ': — Pysięgam na zbawienie duszy że mówić kamy oko w oko-wybij- e twojaostatniagodzina"'
bęąę szczerą prawdęKsjądz BusonT poznał tylko 'Bertuccio uciekł: Villefort kazał go szukać
cwzsęzsycsmtkoojejBłatgajaemmnicciyę b-y-Tśoboieddapliałn' iseię pzowtieegmo pwrszzeęndizóiesł' saię'sadmo ' Wużeyrwsaslzuy wszystkich stosunków
° --uciekaająIcYIei-H1ce—hfo"mrt'u-a—Pry" ta-k- "s"am' "o™ javkayŁtJorv byjłjouwaiteeudyia doko"WnOaćmtnrteizgecohi'zu3mniatifjejwisoiiąwęckHasczhągooBszctarrootużicencoiślceicąLz aDirapmil
CoU—
pan
-
opinię1 najszlachetniej-szego-człowieka:be- z
znaj-podlejszychjlu- dzi ziemia' nosiła"
na
je
Alejejstraciłeś?0
Jak
poprawiać
dobrze
szerenow
yillefort jeździ potajemnie do Alileuil' właśnie
MontteegoCpharliastcoyku który nabyf ostatnio hrabia
Pifyk -- należał do pana dc Saint-Mera- n i
zazwyczaj slaj PustkąsDopieroodjakiegośczasu
zamieszkała w nim młoda nikomu nie zhina swkdioewgoa prNokaujwraidtoorcazniej była koch'anka' królew- BHPHbjjdokładnie Znaidowała snkąwpjręfkmnąi4ir™wysmukląblóiTdynka _ - rozwiąlanuf 7:ćfl " " juz Tak -- jusu straciłem J?J ale poszukawszy 'Kochanka 'swegb wciekiwiłi dobrze można by je jeszcze -- znaleźć ' --w
KWT?? WWI
CITY DRMHG SCHOOL
(Licencjonowana Szkoła Jnzdy)
$125 za lekcję
Gwarantowane wyniki 'nauki
806 Bathurst St — LE 2-36-
56 (róg Bloor) (22-s- i)
Góiiege Photo Studio
99_Collegc_St
WA 2-25- 07 — Toronto
G IIRYN
naprawa i budowa DACHÓW
insulacja (insulation) roboty
asfaltowe — rynny
282 Symington AveLE2-497- 7
Toronto il5s
Jedyny Polski Salon
Piękności
Fi1arya's Beauty Parlor
Specjalizacja w trwalej'
Ondulacji "Permancnt
Vavcs"
216 Bathursł St EM 8-44-
32 s
POLSKI SKLEP ODUWIA
Stanley Shop Storo
Obuulol nnjlcpsryćh firm kanadyj-skich
1 angielskich iWazdklo kolory
I ro7inlary
1438iDunda6 St W Toronto
Tel LE 5-95- 30
'
Właściciele: B Mazurklowlcz l8yn' 'S
INSTALACJE
elektryczne
wykonuje
TĄNIŚLAWBABIJ
57 Crawford St
TeLEM75'':
Fe—HmmmmmmmmeZBtmmmĘiiimmi
William Slioe Storo
Wlalc: Czarnota
Poleca obuwie 'Infporlownne
I knnndvlnkli!
WyBjlimy rów nici obuwie doTolskl
M750 Qoccn St
_a i
B
W— EM 3'48?8
I S
Wiele polskich sklepów I przed- - siębiorstw nic prowadzi tkslęfio-- " wości aź władze" podatkowe tc
go nic zażądajjl' Powoduje to
wtedy wiele nieprzyjemności
i kosztów
"Jest znacznie' wygodniej 1 ta- niej prowadzić kŁicgowość re- gularnie
KSIĘGI HANDLOWE
zakłada prowadzi i
bilansują
T L U] B A C Z
118 Roncósvóllos Ave Apt22
Toronto — Tol LE 2-65- 70
8
MASZYNY do PISAHIA
Tylko 09r tygodniowo
i Jjcdzicsz właścicielem 'tej
pięknej maszyny do pisania
1 JSHAROUNĆO
781 Qu00n St W Tornnln
Dostarczamy w całej Kanadzie
ModęrMotors1
NOWE AUTA:
--
R
Chryjłor Plymouth Froo ]
WmjoeclhkóhdwóywboKr auidiyyfvjanrnnybcchhóisja'
GWARANTOWANY j
i Tylko$250Zadat!ću
i67EglinjonAve East
przy 'KennedjriRbad
Toronto — Tel AM '17744
i Pytajfo
(i
']
MR RUSSEL STUPARYIC- - i - - li
i
%
i
&
mmmMK
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, September 29, 1956 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1956-09-29 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000039 |
Description
| Title | 000261b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | l!v 574 spsffianisanwyn --SWSI-lF5 WVHr'ł(i ' mkMif1fjliwVH4-Wm''t- oi mmMtr-'TłW'o-s''f B?wffiM - -- 3HK ' ' V Sr S'-?- --1 r '-- - ' -- ?-- 1 ' 7T i % " 'lii f 'I" -- -- V'"- -' ' '- - '- - --i Kpij ' ' jJL '1WIAZK0WIEC" WRZES1ER (Sepfembar) 29 — 1955 STR 13 HT FOPRMDHICH ODCINKÓW SC17! Hmowrm-"- M $ PenlałowłStl" przybyły nę Pootwierali wszystkie szuflady w jednej z IV 1' J™m kucharzem r'Zygmunl Błońłkl kt nich Zygmunt ujrzał drewniane pudełko z gwoź' Cryszcionia pioćów (furnaco) P?1 - syfu ' łby p'ć ' Ie wyn1 brłem 'n"'1- - Napcleon Sądsk 18 dzml i podręcznymi narzędziami Na samym Solidna I obsługa objlursa palników Kr"1' zmyliwszy eiunol polltruka Zjjmunt wierzchu lezal młotek i spory żelazny pilnik ' do ogrzewanuiarradzert ilku I mMM!ł ''I1 tnirm capiała ł'nt Q — Jest pilnik! — krzyknął Zygmunt — Dla-czego 56 Ritchio Avo Toronto 3 t Jirtlei w nuli"" „_o„ „vp¥ fndrnu tnsłrłucil I łam sie udał aby leszcze prę saf'ii % ona mówiła że nic ma? LE-2-391- 8 6P i ii ten lokel komunistyczny jest waez gtoany Truda ziewnęła przeciągle 2T-3- S FiHJPf Ań F8 powrocie eto domu -- Janka zapakował pa- - — Ta idiotka nigdy nic wie co ma a czego to? ' — u-r- i tiP na ulicy nałknał ile na Florarttł nie ma W Srf1"' Miła' L de ur klubu Worae wdyłtów oo'ia brałaiiprasia Zyjmuntzebaerywłty na"ebtad (powieść z życia obecnej emigracji) ' XII !?i! '"łim oemlmo drieag8' &4 oeleka-- x klu- - UST i&ŁIfcAkSr' H 3'- - ei" _ u hufv jAnKiinirtiKifiiipoKi i'9{ra ji EŁjried_ -- riwhedil młoda Polka I ore rV r-liu-racll Hladkego robie ciastka Zy ii ''''rfnle eedtl się bo wretiele-btdil- e miał x cze9 iraJ „lakna Polka erula duW _ = i rr :— -- uV DriCIliwiw — rf " " - " ' zfe3av''rTmle dilewcznymny) lasptodolbeacz nmautep!?ue'cnkełóetnijai? mziednziy ESI '-- I V ?P i~ Angielka Truda zabiera Zygmun- - l=-ni- -i te " FtffWcifwlcemdo" klubr u "New O_ rieant"'a petem oozama-Wtj- t kuyn 9fV' d0 ktirego weszła połleja Z truefam fffiWMial żal nietyiKO za sieuiu aiu row-- S' lallKa W)"U"1 i nuua n iuuaU- - ftoeraJa jakąś nieczystą rolę Że była złym chasz? którv wprowadzał Janka w życie wici- - „ ITW? MArtrm nn tlrnał cio " uu Jd ""i" łCŁiłt nmai własnetro zvcia nic zaeubil 1IEIULRy i V""4 " " " Ij-trud-a jednak widocznie całkiem inaczej wy- - agaczyła SODie- - cnioa i opry&Miwusi: zygmunia n opowiedziała znienacka: W fet-Nienawid-zę Polek! lpowe'działa to z nieukrywaną pasją Ss- - Dlaczego? — spytał Zygmunt l-S- - Bo dawniej byłeś mnie dużo lepszy 4 BM jak się związałeś-- z Polką jesteś nie zniesienia! 4 u!'Źvgmunt milczał Ilj !?il Dziś u ciebie w domu znowu byłeś dla ' psmiły Myślałamże się między nami popra- - j PAlc teraz jesteś tak samo obrzydliwy 'jak " = jifjiaszym ostatnim 'spotkaniu ' KI dla czasu r Postawiła opróżniona szklankę na podłodze jj$n usiadła 'mu' na kolana 'i wolną ja objęła go za szyję i widldem -J- ohn! zeoys tywicaział jak-j- a cię stra- - jkocham! ~ Ale ja cię nie kocham — powiedział to fmTonii! cirnim I Tanlrn ' ' dzisiaj żeś się-pokłó- cił 'z- - zamachała nich róką ' £-- Ale sie4chvba przeproszę:- - " fin ' _: —!-- „: _ -- J- - Ttrnł Irtnini "" '' J fl lllu ICPIWJ KPodniosła pustą szklankę ' z podłogi' r Vr-M-N-alej mi whisky' " -- „ l'~ - r Sr Za dużo ' firhf--n mi"einl ' " ' usf—lNn fnsnhio n—aloi - wurpnęiaigo psiroi poszła w kierunku sto-KHa'Móry- m stała bufelk--a i kvtnn fci-3- ł i iść za nią-Nalafc- rpół m i limroDinę woay wypiia prawie haustem iiltra-nie- "' odwróciła się d5 o' Zyg~munta" ł Sili 'gs-sggsgsssggsgggggsasasssgśgsag- g jAleksander Dumas r I IjlIMfll lillllllllllllllllllllllllllllll I y-f- i lfil AK IB ' U w s III III lllllllllllll 5i z_ —Z MKZCZENIE POPRZEDNICH 0DCINK6W u j" a V- -ł" ttjwnd Dinles marynarz z Marsyllfejkarzony rnl W mti iwych rywali o udział w aolsku bónaoar- - 'i?Kll Wtrącony da wlminti n wvnl t iTu Ta- - MM il{ z opalem Farla V ehwlll zgonu prze- - "ijmi laiemnle ukrytych ikarbw' Danłes ucieka 1"z ~?' I ednalajszy skarby wraca do Franell by 'sle-- W o loil awych' brhklch' I wrósfiw": ktfirym' za-f- il I'mjte dow!dilawrv 'ile a bankructwie Qitmta dobroczyńcy Morrela wyk'ipuejego im o "mobćisIwaWleerirabla de Morcerf Jt baron %'1 Udali ile z 'Franellirin Rnmu n akrei karnawa PJfiyekaill d'Esplnay wybrał sl polowanie ne chJtł0 w 'dziwnych okolleznolelach r¥ lit ni łaltmnlctMs atabnlli TwunMS Slnbadem iiWn D-Epln-ay wrócił-d- o 'Rzymu I zwiedzane wleczó-- MiMłum podslystal roimówe łaemn1ctejt legomo SVTttW6ńtM fcn4ÓlJCu ni 'l! kakll tf-- t "" mi vyt ruuiiai nfiiiDfTaiv moum 2ewf d'Epnay korxyslaą x U' B nrihlAA LUU UtA al MA 2r"'Hrbs k?"Ytarz tego I przybył do paleeu kT""' ' Po wlzyele'wreil do swego palaeu ' if '' ?'Jlonte rvi-- t :t _i! _- - ti :_ WK twv arz"Ś"miuierteilunua hnnOkKrviełma sinoahloarulonścuiattid p-Łr-iri „_: ii--- i-- _!_ " iv Mt ~una iiidiAiża umariar — za-pyia- t moniu # lat zła- - Et"S --MA__ eraz proszę 0 świa±tłoJ bo chciałbym rzwie- - -- - % yCZ ' mam iść? panem?— zapytał od-- _ tóleł?an mi poświeci — rzekł !riB mKc odźwiernego kilkoma 'szluka-i- m złotych - Ptejrzann nainin„~i_-- - ti rSlWlaiV' cin VoJ uuurzer laKiiK_oiiwisesttsw_id- - saIonik pokój kąpielowy budua"r sypialne W sypialni widać ciścieWnanscshięodyBewrtTuccio prcoówazdaz'wącyegodne Śpi5auażył — Zobaczymy dokąd ' e Sc—hn" r „„„: łn_raioji_o prowaajz—ą uj-o- Rfał 5 wicszo tJ-m-m-ój drogi? i!i u-r!- ? zdajc-przynajmnie- j" B'1 nr7PknnaA'l"rnn'nSiJłMi Pdent ai y yi istotnm :r:r" vv l j™1' 'wp""- - [McciCD0?z5n?i °Sród -- M£zr„u~ --iii-ehrabmt i-- :„ y na pfrzedtem nie Powriedziałem!fNie"(w"JjTahla"g5aoł-- BŁiBEiwaiiEiMItftiliEMiŁ iSMBDiteiBEiEiEiEiHBLWiii — Wiesz John 'przeklinam tę chwilę-- w któ-rej ciebie poznałam odezwał się — Nigdy nikogo nie kochałam We mnie się kochali a ja sobie ze wszystkich kpiłam bezśtrosko i dopieroś ty zakłócił mój spokój Sięgnęła znowu po butelkę — Napijesz się? — — No to nie Odstawiła butelkę — Powiedz John dlaczego ty mnie ko- - REtóm 7vtrmnnł ruchem pijesz r: Przecież wszyscy mówią że jestem ba&vżyćŁ dzo ładna "—Owszem' 'jesteś T '_ — Więc dlaczego? Wyruszył ramionami — Bó kochasz tę twoją Polkę tak? wiedziała za niego odpo- - — Możliwe Wydęła pogardliwie wargi — Jak chcesz to się z nią ożeń- - jechał -- ją sęk Mnie na małżeństwie wcale nie zależy ojedno proszę ' — O' co? Zauważył w jej oczach te złe błyski które spostrzegł po raz pierwszy u "Czarnego Jima" —John nie igraj z ogniem"!" Nie odpychaj mnie wtedy kiedy ja się całym sercem do ciebie PamiętajJohn kocham cieV ale jestem mściwa I jeżeli mnie zranisz zbyt boleśnie to to nicodpowiadam za-siebi- e Oczy błyszczały 'jej jak w gorączce Z ła-zien- ki wyszła Matylda iiiż pntnwa rin umit-s- -i H-Mówił- eś narze--- namiasto Wesolutko 'do" fjfzkrzesla szklanki i"tendent — uticAum niupeszKaazajcie'SODie oaw-ci- e dobrze Już przy drzwiach odwróciła z uśmiechem' — Z samego przyniosę pilnik żeby was rozłączyć 1 Paaar Wyszła na schody zamknęła za sobą drzwi' Truda pociągnęła Zygmunta 'do drzwi przekrę-ciła klucz w zamku Znowu zarzuciła mu 'wolną rękę na szyję — Weź mnie na ręce " Poco?' v — W ' — Zanieś mnie na tapczan v jestem bardzo'--' zmęczona '"'""' Powiedziała to tak błagalnie że upór Zyg 47 "- - M Ju v V BJL-BL-W 1 JL S: lllllll llllllllllllllllll I III llllllllllllllllllll - ii Ł IL który Dantei' ieksl Bdrie i bron wiele' usług f - i- -i - - lii? by wtedy mnie bym przychodził Lecz mogłemprzypuścić 'że tenwłaśnie dom" kupi w którym popełniono mordersiwo v — Co?! — :zawołał Monte Ćhristo zatrzymu-jąc nagle — za straszne wypowiedziałeś słowa! dosyć' tego weź do ręki latarnię przejdziemyj po ogrodzie Przy mnie możesz-ni- c lękać się widziadeł k ~ ar Bertticcio nie pytając skierował na pra-wo ' "-- ' - f tak 7 '' i' v-ll- u"" mój u ruiirziejliy ŁUOIC aCZCEOZ ot proslo-dote- j grupy drzew 1 Doszedłszy Monte Christo stanął i zo-baczył że intendent nie za nim Stał' „w oddali i 'wołał: — Ńie chodź chodź błagam zbliżasz do tego miejsca — Do jakiego miejsca — miejsca na którym on zginął —-- Mój Bertuccio — zawołał sio hrabia — onamintai sin wr-ppi- n ki Panic umarła biedna panienka naprawdę tracisz rozum umieszczę w domu T Dziękuję dobry człąwieku za te — Niestety panic hrabio —( szepnął s- - Hiaaomosci — rznkł ATonfr- - christo mamTn ciosem Bertuccio — Niestety nam lira Kifac iiWał v "aiu'o tńy ij-osoj-e drugiej" dół % hrabia- - yaiue --PJSle - py -- W: Nie Źy-ła- m Nie nie' Ale cię same rwę się się rana pan ode tutaj' pan się 'có Ale się się tam tam panic nie cię już się Bertuccio? kochany Tołoii cię wam tu właśnie stało się nieszczęście — Panie Bertuccio — zawołał hrabia — gdybym nie znał to bym przypuszczał cię szalan spętał Cóż to miny tragiczne! Wiem żeś wiem żeś mściwy i ponury- - Do myślam krwawą calem Francji J We jw— -- — jvwwv "r dzianeWidzę że ksiądz Busoni oszukał mnie gdy w roku 1829 przysłał tcię do mnie pole-cającym Napiszę natychmiast do niego z zapy-taniem jakiego' odzajii zbrodnię masz 'na1 su-mienni? wszystkim uprzedzam_cię' ze mam zwyczaj szanować prawa kraju w któ-rym Nie mam wcale chęcinarazać się dzięki 'tobie na zatargi władzami francuskimi — O panic hrabio! Byłem zawsze uczciwy Nietgub mnie Czjici nie służyłem wiernie?- - — Nie przeczę i — odparł_hrabia — z jakiej przycz3ny„ jesteś dziś bardzo podnic: eony?' Nie ulega wątpliwości źesumienielwoje obciążone jest złym-czyne- m - Ależ-paniehrab- io — — rzekł po -- chwili t - — "- - i -- "" ?oiirT i C26' objawiałpomiesza' wąhamafiiertuccio:— 'czyznie powiedziałeś mi ?śne a- - s a wi&ku i'sensu"po- - ze-JcsiąazŁiJusoniK-iory wmcnarrmejpow-iefiz- i Od V- - "groou nie iść wcale- - w więzieniu w huum upraeuzij! cię wieiKa 3 łowjc?szvbko:' opciąza mnie — Przypuszczałem- - ześ się po prostu zai-- mował kontrabanda MyślałemTÓwnicż-ż- e będąc Ml + - — munta zelżał Wziął ją lekko na ręce zaniósł na tapczan i położył Ściągnęła pantofle o krawędź tapczana Le-wą ręką zesunęła" pończochy i cisnęła je na ziemię Przyciągnęła Zygmunta do siebie usiadł na krawędzi tapczana — Zdejm marynarkę — powiedziała Jak? Przez ten łańcuch rękaw" mi nie przejdzie — To zdejm przynajmniej buty — mi nie przeszkadzają — Ale mnie przeszkadzają Pobrudzisz poś-ciel — Kiedy wcale nie mam zamiaru sie poło- - — cęaziesz sieaziai caią noc Tak Będę siedział Przyciągnęła go do siebie z całych sił Wpiła się w jego usta Narastający 'stukot pulsu 'w zagłuszył-wszystk- ie myśli Zapomniał o "Czarnym" Jimie"-- o ucieczce o kajdankach na rękach i o swojej niechęci do Trudy Zmysły przyćmiły świadomość Kiedy się Zygmunt obudził dzień już był za oknami Głowa śpiącej Trudy spoczywała na jego piersiach gors koszuli obfkie był usmarowany szminką Zygmunt' dźwignąPsję zesunął z" siebie głowę Trudy Westchnęła oblizała zesch-nięte wargi i nie otwierając' oczu mruknęła: — Pić! usiadł — Czego chcesz? Wody? ' — Niech będzie woda ' — No to podnieś się Sam na tym łańcuchu do kuchni nie~dosięgnę ' i Chwiejąc 'sięŁ usiadła na tapczanie Przc: tarłaizaspaneioczy i : ' ' mnie A -- i : '" — Głowa' - '_- - - — Wypiłaś 'za dużo whisky ' Dopierowtedy otworzyła ostatecznie oczy i uśmiechnęła się ' ~ i — Tonie whisky Tobąsiętak upiłam Podniósł się — Nb chodź już do kuchni Przeszlhdo maleńkiej kuchenki przylegają-cej do pokoju tuż obok łazienki — A może zaparzyć kawę? — zaproponowała Truda' - ' % _ +i —i "Jeżeli chcosz]to" zaparz s -- - n '— 'Nie "wierni' gdzieT Matylda' chowa kawę Pomóż mi odszukać! "'' ' Zajrzeli do kredensu wmurowanego 'v ścia Korsykaninem zabiłeś kogoś w myśl waszych tradycji' przez 'zemstę '' tak właśnie było panie hrabio tak właśnie było! —zawołał Bertuccio — Tak zabi-łem lecz' mszcząc się Zabiłem hic 'dla' zysku Jak bandyta '—Pojmuję tę różnicę nie mogę wszakże zrozumieć'~co to miećmóze wspólncgo'z"dómcm który „tak" widocznie cię przoraża? ' ' — Bojav'wstvm domu mej zcmstyrdoko-nale- m ' Łr — Jarto" tutaj?-Takdaleko'o- d twej ojczy-zny' I któż stał się ofia~rą)tej'zcmsty?-Czy'marki- z de Saint-Meran- ? Za ćóżV'diabła mścić sięjmia-łe- ś na markizie? rv — 0 bynąjniniej' nie' na inim - — Szczególny zbiegi okoliczności --— zawołał Monte Christo — trzeba trafu bym ja 'dom kupił właśnie Dom w którym tak okropna stała się zbrodnia i którą popełnił mój intendent' Panie hrabio to fatalizm jestem teco — Mói Bertuccio —i'zanmnnnnivsł' hrśriia U: pewien"t'o' iakibś nrzeznacznnifi Tn uvrrlaHa "Tu v7„v Pisał sd niemiałahv podąfal Korsykanin Zygmunt oberżysty — w życiu wyspowiadałem- - sie rjrzpfl Księdzem Busomm O sprawach można mówić konfesjonale —"Rób jak chcesz m'ój 'Bertuccio Powiem ci jednak ogromnie' tego nie gdy moi cluiednziiaemci houdczieąkajająk cDieanjeie cieni się boją i prbzoejdą przejść po którego uporządkowanio należy do ich obowiązków A zresztą przyznać smięniemuszęodwiebdazridł zo'pebwynmegosobpieięknegożyczpyołranakbay policji Toteż pozostaje mi innego panie Bertuccio jak odprawić cię — miłośćboska nanic — rau-nia- i intehdenprzeraźony — jeżeli tego opo- - tuuiii ii niniiranAHiAi _i jiu t --r: szawołałMonte Christo — więc to był Vi)lefort?! —iCzy hrabia goznał? ~vc?y'go znałem?' — Miał on człowieka skazy-by- ł zaśrjednym jalcich — Imasz dowody? r=-'Miał-em — nieszczęsny! 4 — Gdy około 10-ra- no Matylda zapukała do po koju rozprute "bransoletki" leżały już na stole Truda parskając głośno myła się w łazience Zygmunt stał przed lustrem i mokrą chusteczką usiłował zmyć szminkę z koszuli Otworzył drzwi wpuścił Matyldę i bardzo chmurnie zareagował na jej powitalny dowcip: — się wam spało w "okowach miłości" nałożonych przez policję? — Dlaczego pani skłamała w domu niema pilnika? — spytał Stanęła przed lustrem i z niewinną zaczęła sobie włosy — wasz widok tak mnie nastraszył na śmierć zapomniałam Przypomniałam sobie dopiero po wyjściu W drzwiach łazienki ukazała się Truda Wło-chatym ręcznikiem wycierała obnażone ramiona — Co słychać u mnie w domu? szał &poKOj wikt pytał i nikt się nic zgla — To Zgłoszę się nich pierwsza Jeszcze dzisiaj Trąc mocno zaróżowioną skórę zwróciła się Zygmunta — A John pójdziesz ze mną? Spojrzał na nią zaskoczony — Dokąd? __ — Na policję O takie głupstwo z nimi zaczynać Wyrzuć wszystko co "nie-wygodnego" i chodź ze mną Udał jego- - koszuli uwagę pochłonęła plama na — U nas nieprzyjemnie być szukanym przez policję — perswadowała — Czasami zna-cznie lepiej dać się znaleźć i — Wolę nic ryzykować — mruknął — Jak Uważasz nam dasz na śniadanie? — zwróciła 'się Matyldy —Czym chata bogata Jest dzem masło chleb --t: Vicc przygotuj śniadanie a potcin pój-dziesz do' mieszkania Johna 'iJej rozkazujący ton podrażnił Matyldę — Tak mną dysponujesz jak była twoim chłopcem na posyłkh Truda usiadła przed lustrem i obojętnie nakładała na wargi świeżą warstwę szminki — Dostałaś "nat koszta"i więc chkorona z głowy nic spadnie wyświadczysz narmprzy- - sługę — Ale poco mam tam iść? — A więc opowiedz mi wszystko panic Ber-tuccio bo istotnie zaczyna mnie to zajmować Hrabia zanucił jakąś arię poszedł kilkana-ście kroków w głąb ogrodu i usiadł na kamien-nej ławce Bertuccio stanął przed zbierając myśli RozdziałV ' HISTORIA BERTUCCIA — Ezecz sięga 1815 roku1 — zaczął Bertuccio — Dawne dzieje —'zauważył Monte'Chnsto — A jcdnakwszystkie najdrobniejsze szcze goły tych' wypadków żywo wpa- - nuytij jhuv 10 wtzora uyro luiaiem jcuynego brata panie hrabio brata 'starszego który służył w wojsku za Cesarstwa Z biegiem czasu został on porucznikiem swego pułku składającego się zsamyćh Korsykan' W1814 roku Burbonów się Gdy cesarz powrócił z wyspy Elby brat moj ponownie uo Raniony lek koj pod Waterloo przeszedł z armią 'Loarę t inl-ioi1roi?'mnT- nir rA~Ahiim rl: 11-- -i lnkłiłr Cinatrynniń lrfnnrTn " _P ' ' Z i ? j°'i- - ivuiuAiuiłi--'"-- j Mj - brat i tan idiueuudm: murawa' AQ tn wlatn ń roTnncrnna io hrabio Do śmie-ia- c bio cię że za uw -- - j i — t ze rj' - wina " ~ t ' ~M v ' mc do do ty Co do ź" mi 'za list hvr iycn- - wypaanacn odebrałem donosił armia została Opatrzność mój tty potomku Korsykan? Może teaproux Clcrmonl-Ferran- d Le Puy i' Ńimcs --- — - -- r~ -- ~r --w- vv u ijrui niMwjui ouoi juundft uki piuiucuzy prosi przeto aoy mu '""""""i r przysłać do znajomego uaz takich tylko przy że to ten skutek że się że nie tu nie nic - Na hrabin! zadasz WłvvKfi i uiwn — __ " _ ' to 1 1 że miną że ' nic warto że - Truda 1 ' - jeżeli ' mm ' ' lak ożenit wsiąpit za inhrs że wraa rln L-rn- in --rwtnr rUn je T Bertuccio opowiadał z drobiazgowa ścisło-ścią jak się z pieniędzmi wyprawił jak 'znalazł brata zamordowanego i jak poszukując -- sprawiedliwej pomsty trafił na prokuratora królewskie-- p go Villeforta' Kiedy jednak Villefort dowiedział się że brat Bertuccia był żołnierzem uzurpatora odniósł się do tej sprawy z zupełną obojętnością chciał jwedynślaećdzidćlaspwrdaowwcyówjakmieojrkdoelrwstiweka pneincsjichciał wy- Młody Bertuccio oburzony do głębi tak po- - """"? yjuiuidiuiuwi KroiewsKiemu: — "Ponieważ pan znasz dobrze mieszkańców Korsyki wiedzieć więc powinieneś że notrafia oni dotrzymad słowa Twoim zdaniem zrobiono się nawet źe na sumieniu masz jakąś twoiei nrirki na ™ ''T ' K ' ''noraowano mojego brata ponieważ wendetę WeWłoszech na to nie zwra- - ntz P Powędrował na był bonapartystą-gd- y tyrojalislą jesteś A więc agi boć tam są to rzeczy zwyczajne "_ T3i-„„i- c n :_ ?™W onapanysią również jestem powiem fci iprfnak Wc7Plkir Tahńitwo ind iu A : ł"""" -- "?"- --- "vwj (~VJwTw WI1 'jeiman oys mo- - jeano:zarjiję cie Od te chwili Tannwiariam ni z Ustem Przede jednak' mieszkam z ale tak chciał — Buty skro-niach i ciężko boli —''Otóż len lubię ogrodzie komisarz a Och masz gdybym stoją Nie tyiKo prawdę wendetę Strzeż sie st™ h n„u Z ': — Pysięgam na zbawienie duszy że mówić kamy oko w oko-wybij- e twojaostatniagodzina"' bęąę szczerą prawdęKsjądz BusonT poznał tylko 'Bertuccio uciekł: Villefort kazał go szukać cwzsęzsycsmtkoojejBłatgajaemmnicciyę b-y-Tśoboieddapliałn' iseię pzowtieegmo pwrszzeęndizóiesł' saię'sadmo ' Wużeyrwsaslzuy wszystkich stosunków ° --uciekaająIcYIei-H1ce—hfo"mrt'u-a—Pry" ta-k- "s"am' "o™ javkayŁtJorv byjłjouwaiteeudyia doko"WnOaćmtnrteizgecohi'zu3mniatifjejwisoiiąwęckHasczhągooBszctarrootużicencoiślceicąLz aDirapmil CoU— pan - opinię1 najszlachetniej-szego-człowieka:be- z znaj-podlejszychjlu- dzi ziemia' nosiła" na je Alejejstraciłeś?0 Jak poprawiać dobrze szerenow yillefort jeździ potajemnie do Alileuil' właśnie MontteegoCpharliastcoyku który nabyf ostatnio hrabia Pifyk -- należał do pana dc Saint-Mera- n i zazwyczaj slaj PustkąsDopieroodjakiegośczasu zamieszkała w nim młoda nikomu nie zhina swkdioewgoa prNokaujwraidtoorcazniej była koch'anka' królew- BHPHbjjdokładnie Znaidowała snkąwpjręfkmnąi4ir™wysmukląblóiTdynka _ - rozwiąlanuf 7:ćfl " " juz Tak -- jusu straciłem J?J ale poszukawszy 'Kochanka 'swegb wciekiwiłi dobrze można by je jeszcze -- znaleźć ' --w KWT?? WWI CITY DRMHG SCHOOL (Licencjonowana Szkoła Jnzdy) $125 za lekcję Gwarantowane wyniki 'nauki 806 Bathurst St — LE 2-36- 56 (róg Bloor) (22-s- i) Góiiege Photo Studio 99_Collegc_St WA 2-25- 07 — Toronto G IIRYN naprawa i budowa DACHÓW insulacja (insulation) roboty asfaltowe — rynny 282 Symington AveLE2-497- 7 Toronto il5s Jedyny Polski Salon Piękności Fi1arya's Beauty Parlor Specjalizacja w trwalej' Ondulacji "Permancnt Vavcs" 216 Bathursł St EM 8-44- 32 s POLSKI SKLEP ODUWIA Stanley Shop Storo Obuulol nnjlcpsryćh firm kanadyj-skich 1 angielskich iWazdklo kolory I ro7inlary 1438iDunda6 St W Toronto Tel LE 5-95- 30 ' Właściciele: B Mazurklowlcz l8yn' 'S INSTALACJE elektryczne wykonuje TĄNIŚLAWBABIJ 57 Crawford St TeLEM75'': Fe—HmmmmmmmmeZBtmmmĘiiimmi William Slioe Storo Wlalc: Czarnota Poleca obuwie 'Infporlownne I knnndvlnkli! WyBjlimy rów nici obuwie doTolskl M750 Qoccn St _a i B W— EM 3'48?8 I S Wiele polskich sklepów I przed- - siębiorstw nic prowadzi tkslęfio-- " wości aź władze" podatkowe tc go nic zażądajjl' Powoduje to wtedy wiele nieprzyjemności i kosztów "Jest znacznie' wygodniej 1 ta- niej prowadzić kŁicgowość re- gularnie KSIĘGI HANDLOWE zakłada prowadzi i bilansują T L U] B A C Z 118 Roncósvóllos Ave Apt22 Toronto — Tol LE 2-65- 70 8 MASZYNY do PISAHIA Tylko 09r tygodniowo i Jjcdzicsz właścicielem 'tej pięknej maszyny do pisania 1 JSHAROUNĆO 781 Qu00n St W Tornnln Dostarczamy w całej Kanadzie ModęrMotors1 NOWE AUTA: -- R Chryjłor Plymouth Froo ] WmjoeclhkóhdwóywboKr auidiyyfvjanrnnybcchhóisja' GWARANTOWANY j i Tylko$250Zadat!ću i67EglinjonAve East przy 'KennedjriRbad Toronto — Tel AM '17744 i Pytajfo (i '] MR RUSSEL STUPARYIC- - i - - li i % i & mmmMK |
Tags
Comments
Post a Comment for 000261b
