000155b |
Previous | 7 of 10 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
M P!
r"7
Tien
JM
He
Hatri "P"
fTn P E B T Y
Ynnńw)
i nabycia
M- - " "
EKH
—
A 2 „ o 'ŹŹ3
OLENDRIYNSKI
bonowany Zegarmistrz
Oueenbt w loromo
WA 0055
bladzi? wielki wybór ?e
jarków i w ui""--
— ł £- - f
rtfJA! U W au a:
bwsza Mapa Polski
ODZYSKANY-- 5
7AGRAEIONYMI
Cena 51-j-
O
abrcia w 'Związkowcu"
Queen at —
Łsas aMJitMmr-aiwuraoiy- i
WFGO DOLARA U NAS Janiesz NAJWIĘCEJ
Klikci whyibdórziecięcych
na domowa lurząuzenid
domowe
GENT TEKTSLES
llSDundas Street West
Telefon: LO 9082
0NTO _ ONTARIO
JLASTERING
(tynkowanie)
Naprawa kominów ©
1 Najnizize ceny 9
Wjkanczame ilomow O
S MATYS
Ulley Ave Teł KE 9848
TJltTTSTtltk
'iLHAJMI uun JŁUF
ilZY OGŁASZAJĄ SIĘ I
"ZWIĄZKOWCU
PRZEWODNIK
5IICH KOTCOW I PEZFMYSL
¥ TORONTO ONTARIO
FHKS BOMBIEH
OTA ASEKURACYJNA
ici W Bu LA 5
BISON STUDIO
bOAD FOTOGRAFICZNY
ME STREET TLI EM 3 95tS
S CZECHOWSKI
' TOWARÓW SPOŻYWCZYCH '" ' W Tel WA 6422
LW HARATEWICZ
IKELEIE SFnres(~iP ind W Hocm 207 WA 2661
F JUDYCKI
JAMA ROWCRY PRALKI
{atm ST W TEL EM 4 3583
JAKOB KĄDZIOŁKA
S!rUJ!r t""""" "M Ł IŁL ŁM -3-18- 35
ŁKOSTROWSKf
SHEP lUBILrRSKI
QUEN ST E TLL GE 5053
I KRTI7PT
I IPAWTFf l 1 ntm
jWMSJTŁW TEŁ ŁY 6493 NaIachowska
1S„P0WFRY PRALKI
ST W TEL ME 1539
PLES ŁUKOWSKI
'iiiAMOfl EUPOWLANY
fitomow automatyczne ojne--
#iaa Bnar! '
I S MARKOWSKI
T"D nut
I njt Wfirirtt FJST W" TEL EM 3 2709
JÓZEF MUSZYŃSKI
Ba ei OuŁOGOWY
ł — inrnriA i rwtnm -- " n (B4
A NAPRAWA
&WA I HABIAIY
ŁZoim Ad- - MB fU79 te? breai co
PIEKARNIA r_lon Avo LA 4021
fewui SŁUGOOfl
{' 31 vi
°Ł: ŁRA'EC
JANS1YWr- -
?[jfi-'iji"it~5-
jr '""'™jjjp~{
ubiorów
Ff3Ar„ --M"A
AŁ 13&
?"" I Ta '""WCZYCK feICKA
iia SL w- ana GROGER - i MŁ 64t
a
¥ UrmTTZ''''""
Warunki Spłaty- -
JBM"HtI1!iI1 a fc- -k S62M
Redaguje Barbara Głogowska
W polskim polu
Na stole przy którym siedzia-łam
zjawiła się nagle maleńka
różowa wróżka (fairy) i rzekła:
— Spełnię każde twoje życze-nie
Mów co chcesz
A ja właśnie myślałam o czymś
bardzo miłym co pamiętam kie
dy byłam małą dziewczynką
Mówię więc :
— Chciałabym się znaleźć w Polsce na polu
Uczułam świst w uszach pęd
i nagle stoję na ziemi
Boję się otworzyć oczu i tyl-ko
nasłuchuję
Czuję wiatr na twarzy i jed
nocześnie ostry szelest
— Acha —myślę — to zboże
szeleści pod tchnieniem wiatru
Słyszę gdzieś przy ziemi wy- raźnie ks ks ks to polne ko-niki
(crickets) grają we zbożu
W górze pod niebem wyśpiewu-je
wesoło skowronek (skylark)
Otwieram oczy
Otacza mnie morze złocistych
zbóż Na lewo jasne żyto na pra-wo
ciemniejsza złota pszenica a
ja stoję w środku na wąskiej
ścieżce Taka wąska dróżka ca-ła
zarośnięta zielenią nazywa się
miedza Gdzie niegdzie widać na
niej kępy białych kwiatów — ru-mianków
lub małych czerwonych
maków
Idę miedzą rękami wiodąc po
kłosach zbóż które uginają się
pod moją dłonią z szelestem
W dali przede mną widać kę-pę
zieleni Prawda to musi być
dzika grusza (wild pear tree) Ta-kie
grusze często rosną na zielo-nych
miedzach wśród pól Owoce
mają małe i twarde ale dzieci
wiedzą co z nimi zrobić Zbie-rają
gruszeczki i chowają w sło-mę
(straw) a za jakiś czas grusz-ki
robią się miękkie i soczyste
Idę miedzą wśród pól słucham
śpiewu ptaków i ksykania pol-nych
koników wchłaniam za- -
JERZY ŻUŁAWSKI J
jjjp łIfj}-- -' ~+ W ?r#$ axi(ifliSft
:===== "ZWIĄZKOWIEC" 19 --Ó951 iinKiiri¥frfi
pach dojrzałego zboża i polnych "v"mui™ui ouwuyocnniąamrozcgirezpałynmej zpioe
mi
Takie piękne są polskie pola
się zawsze pamięta
cumę sie Siedzę ditv ctnlo
Nie ma pol nie ma miedzy wśród
z-u-iu
ani dzikiej gruszy To był
sen
Filutek ha
Filutek to mały czarny we-soły
piesek Mieszka ze swą pa- nią w wielkim mieście Właśnie
teraz leży Filutek w koszyczku i myśli Wczoraj powiedziała
mu jego pani:
— Filutek jutro jedziemy na
wakacje
Filutek szczeknął i machnął
ogonem że myśl ta bardzo mii
się podobała ale co to są wa-kacje
Filutek nie wiedział
Leży teraz w kąciku na swo-jej
psiej poduszce i myśli co też
to może być ale kiedy nic nie
mógł wymyśleć postanowił u-sn- ąć
Kiedy się obudził w mieszka-niu
ruch był bieganie nawoły-wania
Pani jego z pomocą ja
kichś dwóch ludzi wynosiła rze
czy walizki koszyki pudełka
Wzięli także koszyk Filutka i
umieścili w samochodzie na sto-sie
innych rzeczy Filutek był
zaniepokojony i chciał się po-skarżyć
swojej pani ale ona bie-gała
tu i tam na pieska nie zwra
cała wcale uwagi
Niedługo jednak i pani usa-dowiła
się w samochodzie i ru-szyli
Jechali długo i Filutek
nieraz czuł że wszystko co zjadł
idzie mu spowrotem do pyska
ale w końcu auto stanęło Fi-lutek
wyskoczył pierwszy żeby
zobaczyć jak "też te wakacje
wyglądają ale na dworze była
noc i' nic nie mógł tepbaczyć ?rfr
DR H LAIIDIS
SPECJALISTA OD CHORÓB WENERYCZNYCH
Lekarz Chirurg i Akuszer
--u!t„ojuii„ ™a 'n 5 nn Tnł vł ft Hn 9 wieczór i na Zamówienia ''"'™:„V„™0 m nr irnnnMTn TELEFON: WA 6S55 — 31 ttvnua bi w — —
MIA nWW ' ' ' ' ' ' ' " ' ' w— w-- - i
' - -- M "
1
-- i
i
f
t
i
i ani a i am bthui-h- i mi am a n hu bid b ii b i m h r bhp b ii bu bu m biii bu biii b
Polski Sklep z Meblami — Meble do każdego
pokoju Radia i różne przyrządy elektryczne
Wykonujemy na zamówienia najnowszego stylu
chesterfields" Studio Couches Materace i Kołdry
Robota solidna i gwarantowana - PIOTR CZECH właściciel
3fil Oakwood Av obok Rogers OR 1143 Toronto
W5ft"
lattfettSfflWp
'srERPIEŃtAUGUST)
takie
wakacjach
++~~+'~-~--+ + --+-~-+
19
___ i „_ „ „rlr not anihv tn nip obłok Sie DlZeSU- - urgiitiifcii nu - iuuni j"" t~j~j '
wał lecz góiy same z miejsc się ruszyły i szły przed nami A Piotr
kuyczał tymczasem przez rurę:
atmosfera jest powietrze tam bę-dzie
— Obłok! a więc tam jest
można oddychać!
Szalona radość brzmiała w tych nadzieją wezbranych sło-wach
Istotnie ponad tą równiną śmierci jak ją narwałem
ucSpierwszy promyk życia Obłok ten me świadczy wpraw uby tamtą atmosierą można juz oddychać cztowieko-wTal- e
każdym razie nie ulega wątpliwości ze powieuze jest
Im eestL dotąd okolicach kiedy mogą się w o£ffil nm choćby Eratothenesa opadały natychmiast jak
Dymy kraterów zewnątrt?
ścief Platon Schotac ™— f ° SlSS K
kowo drogi nadłożymy dł„ 47%30' pn szer ksę 161 godz
Pod Alpami 3% z
-c- hodzie słońca trce doby
Coraz mniej inanjn"to &£ teren nT?0 pozwala
przy życiu l?JS'? £mlz tymczasem gaśnie nam
ale biegun wcąz jeszcze
vw oczach Drżymy tnZ drogę zmusza nas do
wszystkiego pasmo Alp zaradzaj wschodniego tak że za-trzymania
się kierunku P™°wb0 oddilamy się od nie-mia- st
zbilżać się do "PfSe godS dojedziemy do ujścia
go na razie Tlolninmei skręcić nią na
Poprzecznej- - Doliny oDy si?
Gdy 'wreszcie napił się ciepłe-go
mleka i usypiał w swoim ko
szyczku postanowił jutro z sa
mego rana zobaczyć te wakacje
Rano skoro się widno zrobi-ło
Filutek wstał i wysunął się
przed dom Patrzy Naokoło las
Drzewa i drzewa małe duże
drzewa Filutek wolno poszedł
w las Było pogodnie rzeźko
powietrze czyste Rozglądał się
dokoła pociągał noskiem obwą-chiwał
drzewa i szedł przed sie-bie
— Wakacje wyglądają bardzo
ładnie — myślał zadowolony
piesek Nagle poczuł głód Czas
na śniadanie pomyślał Filutek
— pani szykuje pewnie dla mnie
ciepłe mleko
Zawrócił więc i stanął Gdzie
jest dom? W którą stronę iść?
Naokoło tylko drzewa i drzewa
Biegnie Filutek to w tę to w
tamtą stronę a drzewa jakby
rozstępowały się przed mm a
schodziły za nim Strach ogar-nął
naszego pieska bo zrozu-miał
ze zbłądził Zaczął skom-leć
żałośnie i na pewno byłby
płakał żeby umiał
Aż tu słyszy z daleka wołanie:
Fdutek Filutek!
To jego pani Piesek rfcucił
się radośnie w stronę skąd u-słys- zał jej głos Biegł prędko na
ile mu pozwalały jego krótkie
cztery łapki Za chwilę zoba-czył
dom a 'przed nim panią
Skoczył ku niej piszcząc rado-śnie
— Widzisz piesku — mówiła
pani głaszcząc "go — nie możesz
chodzić sam po lesie bo zgi-niesz
Będziemy spacerować ra
zem dobrze?
Filutek machnął ogonkiem
O tak! On już na pewno sam nie
wybierze się do lasu Dosyć miał
strachu
H Świdiińska
Żniwa (harveśt)
Słońce biotą flrogą
po niebiosach kroczy
spuściło na ziemię
J promienie warkoczy
Złotem błyszczy żyto
od brzega do brzega
wesoła się piosnka
po polu rozlega
Pracują żniwiarze
i żniwiarki bose
pustoszeją łany
pada kłos zakłosem J
Śliczne było żyto
gdy na polu rosło
teraz musi spełnić
rolę swą doniosłą
Dzwonią sierpy kosy
piosnki płynie 'echo
będzie z żyta chlebek
pod każdziutką strzechą
Zapamiętajmy sobie te wyrazy:
zboże — 'grains
'żyto — rye
pszenica — wheat
owies — oat
jęckmień — barley
- tE ŚiaflTfl K0BłECEM
"NIEBEZPIECZNY WIEK" GÓRKI
Nigdy pewno córka nie wyda
się matce swej bardziej obcą
jak wtedy gdy wkracza w nowy
okres swego życia kiedy wycho
dząc fc dzieciństwa z dumą przy-biera-naz- wę
podlotka Zdumiona
matka dotychczasowa władczy-ni
serca i umysłu ukochanego
dziecka z przykrością dopatruje
się -- w dziecku swym obcego czło-wieka
co 'gorsza — obcej kobie-ty!
Supremacja matki staje się
od tej chwili zagrożona Ta ma-ła
osiągnąwszy zaledwie trzyna-ście
lat domaga się tych samych
przywilejów jakie przysługują
dorosłym
Okres ten jest równie trudny
do przebycia dla córki jak i dla
matki Natura budzi w dziewczę-ciu
nieznane dotąd uczucia wśród
których góruje niepokój ześrotl
kowany oczywiście na jej włas
nej 'osobie objawiający się tysią
cem pytań: czy cera jej ""nie za
ciemna albo za jasna do koloru
włosów lub oczu? Czy usta nie
są za'pełne a stopy a duże?
Dopóki wątpliwości te dadzą
się uspokoić przez cierpliwą mat
kę wszystko jest w porządku Z
chwilą gdy córka nie poprze-staje
na słownych zapewnieniach
co do stanu swej urody i zaczyna
na własną rękę przeprowadzać
poprawki posługując się pomad-k-ą
do ust pudrem różem a wy-sokimi
obcasami doszlukowuje
wzrost i wiek cierpliwa dotąd
matka występuje z gorącym pro-testem
Tymczasem córka uważa iż ma
własną wolę nie jest przecież
więcej dzieckiem i odważnie prze
prowadza swe zdanie odnośnie
bywania na zabawach szkolnych
zaczynanych i kończących się
zbyt późno kupowania sukien
dekoltowanych jakie przystoją
"w jej wieku"
Przeciwstawiać pragnieniom
dziecka — jakkolwiek zwariowa
nym — swoją wolę zwalczać je
władzą matki i rozsądkiem osoby
doświadczonej jest niewskazane
i wręcz szkodliwe Serce matki
bolejące nad utratą dziecka i nie
pokojące się o los budzącej 'się
w jej córce kobiety — podyktu-je
inną drogę drogę kompromi-su
Po prostu trzeba coś wytar-gować
Sukienka nowa? — ow-szem
— ale pod warunkiem
tu rozsądna matka wysunie jako
warunek to co w całym projek-cie
uważała za najbardziej nie-stosowne
czy też nie odpowiada
jące panience w lak młodym wie
ku Zdziwi się niezawodnie jak
łatwo udało jej się przekonać tę
mało znaną jeszcze "kobietę" je-śli
podejdzie do całej sprawy o-stro- znie
i ze zrozumieniem stanu
duszy dziewczęcia Pomoże jej w
tym wyrzeczenie się takich okres
'-'+- 0~m
północ! Do tego czasu mamy po lewej ręce wciąż nad sobą piono-we
ściany 'Alp wobec których nasi wóz wygląda jak drobniuchny
owad pod murem ogromnej fortecy Czekamy z utęsknieniem chwi
li kiedy się przed nami otworzy brama w tym murze a za nią
przeszło sto pięćdziesiąt kilometrów długi korytarz skalny wiodą-c- y
na Marę Frigoris Spotykamy już luźne drobne a strome ska-ły
które stoją jak słupy przed gardzielem doliny znak to ze się
do niej zbliżamy
Woodbell dopytuje się ciągle czy jeszcze daleko Chciałby
jak najprędzej być na biegunie a tymczasem od Sinus Aetuum
jeszcześmy nie zrobili ani połowy drogi! Strach mnie przejmuje
gdy o tym pomyślę! On zdaje się zapomniał o odległości Mówi z
utęsknieniem o kraju biegunowym powietrzu i wodzie jakby o
rzeczach które znajdziemy już jutro — a tymczasem rzecz to
więcej niz pewna że jutro księżycowe choć takie odległe nie
przyniesie nam jeszcze nic z tego Tomasz w miarę jak sił mu u-by- wa
coraz mocniej wierzy w swe wyzdrowienie Robi plany na
przyszłość i układa już sobie życie z Martą Obawiam się tej
'jego wiary na Ziemi mówią że to zły iznak u chorego
Marta słucha wszystkiego cierpliwie ze swym zwykłym smut
nym uśmiechem Co ona musi cierpieć! Wszak nie podobna aby
nie widziała że on umiera
W Poprzecznej Dolinie 82 godziny po południu
Jakiś głos wewnętrzny mówi mi że wszystko na darmo Roz-pacz
mnie ogarnia bo ja chcę aby żył chcę tym goręcej że czu-ję
w mózgu ohydną wstrętną żmiję która mimo mej woli szep-cze:
Jeśli on umrze Marta dostanie się jednemu z was może to-bie
Nie nie! on 'musi żyć musi a jeśliby umarł wiem ze i
Marta pójdzie za rurnCo wtedy? co wtedy? — po co my obaj słu-żymy
tym dwojgu a teraz czuję że ta służba jest jedyną racją na-szego
istnienia tutaj Z ich śmiercią zacznie się nasze umieranie
bo nic ze siebie stworzyć nie będziemy "zdolni życie nasze i pra-ca
nie przydadzą się nikomu ani nam samym bo po co? po co?
Chyba gdyby po jego śmierci Marta została przy życiu gdy-by
jednemu z nas możemnie owinęła tak 'ręce około szyi tak u-sta- mi
do ust przylgnęła jak teraz Tomaszowi Czuję jak gdyby
jakaś kla gorącego powietrza pękała mi w piersi tamując od-dech
i rozlewając żar po wszystkich żyłach
Precz precz ta myśl! — Zresztą tym jednym mógłby być Va-rad- ol
Nie! lepiej żeby tej kobiety między nami nie było! Czu-ję
ze wbrew woli zaczynam pragnąć śmierci Tomasza i nienawi-dzie- ć
Varadola A ona siedzi spokojna zapatrzona w twarz umie-rającego
kochanka
" _ A jednak cóż bym dał za to aby żył!
W południe nie zatrzymaliśmy się Przede wszystkim upal nie
był tak wielki jak poprzednich dni a to z powodu znacznej szero
kości księżycowej po wtóre ze względu na Tomasza zależy nam
nadzwyczajnie na pośpiechu Zrobiliśmy też już moc drogi od
leń w rozmowie % córką jak: dzie
cko smarkata mała dziewczynka
i t p a w miejsce tych użyje
słodko dla niej brzmiących okres
leń — młoda panienka byleby
tylko nie podsuwać jej podej-rzeń
że nie uważa się jej napraw
dę za dorosłą
Jakże często matka postępu-jąc
przeciw "wybrykom" dziew-częcia
stanowisko swe uzasad
nia przykładami b własnego dzie
ciństwa Stale powtarzający się
OGÓRKI SOLONE W
NYCH BECZKACH
Najlepiej ogórki późno
to jest przy końcu sierpnia Ogór
ki mają być świeżo wybrane nie
wielkie długie zielone pokryte
wymyte w zimnej
wodzie osiąknięte na rzeszocie
Przygotować liście wiśniowego
kopru cebuli czosnku selerów
korzeni chrzanu i tureckiego
pieprzu
Na rzeszoto ogórków bierze się
dużą łyżkę tłuczonego czosnku
cebule oczyszczone pokrojo
ne na duże kawałki garść chrza-nu
oczyszczonego
w długie cienkie kawałki i ze
dwa strączki tureckiego pieprzu
Aby ogórki w zimie' były peł-ne
i niedziurawe trzeba kwasić
je zaraz po nowiu aż do pełni
Wybrane ogórki
a Dy między zdrowymi nie było
żółtych i z plamkami natych-miast
po wybraniu to na-wet
co się podbiera w upały
trzeba zaraz włożyć do naczynia
zimną wodą aby
prfzez noc odświeżyły się potem
jak i tamte
rozmaitymi liśćmi gdy beczka zo
stanie napełniona do góry ogór-kami
i liśćmi zalać wodą przego
towaną posoloną Na każde dzie
garnców wody wziąć dwie i
pół kwarty soli łyżkę saletry roz
puścić dobrze zalewać do
pełna potem przykryć dnem i
nacisnąć kamieniem Trzeba cze
sto dna z pleśni bo bę- -
aą siępsury iieccek do ogórków
POLSKIE DZIECI W POLSKIM
DOMU MÓWIĄ ZAWSZE
TYLKO PO POLSKU!
STRONA -- m
refren — "w-moic-h
czasach' [ dowodzi tylko iż nie rada
zmianom jakie zaszły nie dlate-go
iżby zmiany te były z grun- tu złe lecz że tak trudno podą-żyć
za gdy się ma tyle in-nych
spraw na głowie
Jeżeli cierpliwość matki prze-chodzi
najwyższą próbę to jed-nak
należyspamiętaćo tym iż w
tym okresie córce potrzebnajest
przyjaciółka rozumiejąca żarów
no jej stan duszy jak i gotowa
do podania ręki i przeprowadze-nia
przez kręte ścieżyny wiodą-ce
na szeroką drogężycia Utys-kiwania
na wygórowane żądania
i strofowanie "malej" utworzy
zaporę dzielącą te dwie najbliż-sze
sobie istoty
SOLENIE OGÓRKÓW Uh ZIMĘ
ZWYCZAJ
solić
pacioreczkami
trzy
pokrojonego
pogatunkować
solić
napełnionego
solić przekładając
sieć
tym
obmywać
jest
nimi
nie używać na nic i parzyć je
cząbrem koprem 1 innymi aro-matycznymi
ziołami
#
KORNISZONY
Małe zielone zdrowe korniszo
ny wymyć dobrze wytrzeć do su
cha przesypać solą nakryć i zo-stawić
tak na dobę Nazajutrz za
lać gorącym octem żeoy były po
kryte i niech taks polezą trzy do-by
Potem fejać znów ocet korni
szony poukładać w słoiki prelo
żyć estragonem i zalać zimnym
przegotowanym octem z korze-niami
obwiązać szczelnie papie
rem lub pęcherzem i wynieść do
chłodnego suchego miejsca
WINDSOR! — WINDSORI
BADANIE OCZU
DOBIERANIE OKULARÓW
BROWN OPTIGAL GO
— Okuliści —
475 Ouellełło Avo Tol 3-85- 83
(WINDSOR ONT
Posiadamy oddział w
TILBURY ONTARIO
POLAK — WĘGIER
DWA BRATANKI
WĘGIERSKA
RESTAURACJA "NEST"
Polskie 'i węgierskie 'potrawy:
gulasz gołąbki papryka ] sznycel po wiedeńsku 1 Innej
Tanio! - Grzecznie! - Czysto!
2C3 COLLEGE ST
— Tel„ MI 0337 _ (róg: Spadina) {
POLSKIE BIURO INFORMACYJNE
JiO„™Weł PrzygowtoswMańCSo rodzaju sprawy kanadyjskie i starokra-- J G DełnomnnnlHr nMnrt „ „-„_- _ kipmrreziwegdrnasyctacywhjniyciciehlzawłwatOwptitaraonwwiuiaedzsepnriiauw mkoarjeąstkpoowndyecnhcjiw kpronsjzuukiwSatnałiyu!
W każdej sprawie możecie się zwrócić o pomoc i wskazówki'
pisząc 'lo nas Otwartewieezoraml od 7 do 8-m- ej we wtorki l1 czwartki Codzień od 10 rano do 5 po poł Soboty do 3 po poł1
751 Dundas Street West — Toronto Ontario — Tel PL '4067 {
chwili wyruszenia spod stoków Platona Jesteśmy w polowie Po-przecznej
Doliny przed (zachodem powinniśmy dobić do Mona
Mrozów
Około południa minąwszy drobne na płaszczyźnie rozsiane
cyple skalne znaleźliśmy "się nagle u szerokiego ujścia doliny Pio
iowu £uuim my zaiamuje Mę lu i ima ku w&cnuuowi pizuiwuua
aiuzit-it- i uiurzymiego wywozu Płaszczyzna Maie imonum zacno
uzi lutaj szerokim półkolem zwężając się ku właściwej uomue
walonej u --wstępu upłazem nieco naprzód kolisto występują-cym
jaKuy olDrzymim piętrem skalnym na kilkaset menów wy-oOKi- m
Po drugiej stronie owego półkola jak słupiec bramy ster-cz- y
majestatycznie Mont Blanc księżycowy o wierzchołku wnie-Mony- m
czteiy tysiące metrów buz mała nad okoliczną równiną
zawahaliśmy się chwilę nimeśmy wjechali w dolinę Prze-straszyło
nas owe piętro Jeśli takich spotkamy na drodze więcej
- myśleliśmy — podróż nasza zamiast skrócić jeszcze się prze-iuz- y
gdy będzie trzeba wspinać się za każdym razem po bystrych
ooczach
v biadol wyjął znwa oaoltki fotograficzne powierzchni Księ-życa
zawiodły one nas już' kilkakrotnie ostatni raze na Platonie
aie nie było innego sposobu zofietowania się w okolicy Wreszcie
j iotKim namyśle odważyliśmy się zapuścić w dolinę Pi życzy-ni- ł
się do tego postanowienia i Tomasz Nalegał z uporem chore-go
który nie znosi sprzeciwienia aby zwrócić ku północy gdyż
on' wie ze przedłużanie drogi dla ominięcia Alp przez Palus Nebu-jru- m
zabije go niewątpliwie
Co z tego człowieka zrobiła choroba! Niegdyś stanowczy przy
mny a spokojny pełen rozwagi i nieugiętej woli teraz jest jak
dziecko kapryśne i uparte Łaje nas o byle co a potem znów~prze
prasza lub błaga aby go ratować Wolimy to jednak niż okre-- y
zupełnego upadku sił kiedy leży na wznak całymi godzinami
podobny raczej do trupa niżvdo żywego człowieka Poza tym mó-- i
dość wiele jakby chciał dźwiękiem własnego głosu upewnić
ę ze jeszcze żyje Tylko gdy któryż nas przez nieuwagę -- wspomni
o jego nieszczęśliwym wypadku milknie natychmiast i zaczy
a drzeć na całym ciele z oznakami najwyższej trwogi Darmo za-lod- zę
w głowę co to może być za tajemnica
Było już po południu gdyśmy stanęli pod piętrem zawalają-cym
wejście do doliny Z wielkim trudem znaleźliśmy drogę któ-- t
nam pozwoliła wedrzeć się na nie Stanąwszy na jego Wysoko- -
i obejrzeliśmy się jeszcze raz poza siebie na Marę Imbrium któ
resmy za chwilę mieli stracić oczu na zawsze7Có7do~śiebie to
przyznam si&iebwpWnegbżalu cńo?
nie zaznaliśmy na niej nic okrom trudów cierpień i rozpaczy
Dziwne 'jest serce ludzkie Dążyliśmy przez tę płaszczyznę? całe
va miesiące od południa do południa księżycowego e jednym)
tylko życzeniem abyąprzebyć jak najprędzej — a teraz] oglądał-em
się na nią prawie że z tęsknotą
t
A
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, August 19, 1951 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1951-08-19 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD4000414 |
Description
| Title | 000155b |
| OCR text | M P! r"7 Tien JM He Hatri "P" fTn P E B T Y Ynnńw) i nabycia M- - " " EKH — A 2 „ o 'ŹŹ3 OLENDRIYNSKI bonowany Zegarmistrz Oueenbt w loromo WA 0055 bladzi? wielki wybór ?e jarków i w ui""-- — ł £- - f rtfJA! U W au a: bwsza Mapa Polski ODZYSKANY-- 5 7AGRAEIONYMI Cena 51-j- O abrcia w 'Związkowcu" Queen at — Łsas aMJitMmr-aiwuraoiy- i WFGO DOLARA U NAS Janiesz NAJWIĘCEJ Klikci whyibdórziecięcych na domowa lurząuzenid domowe GENT TEKTSLES llSDundas Street West Telefon: LO 9082 0NTO _ ONTARIO JLASTERING (tynkowanie) Naprawa kominów © 1 Najnizize ceny 9 Wjkanczame ilomow O S MATYS Ulley Ave Teł KE 9848 TJltTTSTtltk 'iLHAJMI uun JŁUF ilZY OGŁASZAJĄ SIĘ I "ZWIĄZKOWCU PRZEWODNIK 5IICH KOTCOW I PEZFMYSL ¥ TORONTO ONTARIO FHKS BOMBIEH OTA ASEKURACYJNA ici W Bu LA 5 BISON STUDIO bOAD FOTOGRAFICZNY ME STREET TLI EM 3 95tS S CZECHOWSKI ' TOWARÓW SPOŻYWCZYCH '" ' W Tel WA 6422 LW HARATEWICZ IKELEIE SFnres(~iP ind W Hocm 207 WA 2661 F JUDYCKI JAMA ROWCRY PRALKI {atm ST W TEL EM 4 3583 JAKOB KĄDZIOŁKA S!rUJ!r t""""" "M Ł IŁL ŁM -3-18- 35 ŁKOSTROWSKf SHEP lUBILrRSKI QUEN ST E TLL GE 5053 I KRTI7PT I IPAWTFf l 1 ntm jWMSJTŁW TEŁ ŁY 6493 NaIachowska 1S„P0WFRY PRALKI ST W TEL ME 1539 PLES ŁUKOWSKI 'iiiAMOfl EUPOWLANY fitomow automatyczne ojne-- #iaa Bnar! ' I S MARKOWSKI T"D nut I njt Wfirirtt FJST W" TEL EM 3 2709 JÓZEF MUSZYŃSKI Ba ei OuŁOGOWY ł — inrnriA i rwtnm -- " n (B4 A NAPRAWA &WA I HABIAIY ŁZoim Ad- - MB fU79 te? breai co PIEKARNIA r_lon Avo LA 4021 fewui SŁUGOOfl {' 31 vi °Ł: ŁRA'EC JANS1YWr- - ?[jfi-'iji"it~5- jr '""'™jjjp~{ ubiorów Ff3Ar„ --M"A AŁ 13& ?"" I Ta '""WCZYCK feICKA iia SL w- ana GROGER - i MŁ 64t a ¥ UrmTTZ''''"" Warunki Spłaty- - JBM"HtI1!iI1 a fc- -k S62M Redaguje Barbara Głogowska W polskim polu Na stole przy którym siedzia-łam zjawiła się nagle maleńka różowa wróżka (fairy) i rzekła: — Spełnię każde twoje życze-nie Mów co chcesz A ja właśnie myślałam o czymś bardzo miłym co pamiętam kie dy byłam małą dziewczynką Mówię więc : — Chciałabym się znaleźć w Polsce na polu Uczułam świst w uszach pęd i nagle stoję na ziemi Boję się otworzyć oczu i tyl-ko nasłuchuję Czuję wiatr na twarzy i jed nocześnie ostry szelest — Acha —myślę — to zboże szeleści pod tchnieniem wiatru Słyszę gdzieś przy ziemi wy- raźnie ks ks ks to polne ko-niki (crickets) grają we zbożu W górze pod niebem wyśpiewu-je wesoło skowronek (skylark) Otwieram oczy Otacza mnie morze złocistych zbóż Na lewo jasne żyto na pra-wo ciemniejsza złota pszenica a ja stoję w środku na wąskiej ścieżce Taka wąska dróżka ca-ła zarośnięta zielenią nazywa się miedza Gdzie niegdzie widać na niej kępy białych kwiatów — ru-mianków lub małych czerwonych maków Idę miedzą rękami wiodąc po kłosach zbóż które uginają się pod moją dłonią z szelestem W dali przede mną widać kę-pę zieleni Prawda to musi być dzika grusza (wild pear tree) Ta-kie grusze często rosną na zielo-nych miedzach wśród pól Owoce mają małe i twarde ale dzieci wiedzą co z nimi zrobić Zbie-rają gruszeczki i chowają w sło-mę (straw) a za jakiś czas grusz-ki robią się miękkie i soczyste Idę miedzą wśród pól słucham śpiewu ptaków i ksykania pol-nych koników wchłaniam za- - JERZY ŻUŁAWSKI J jjjp łIfj}-- -' ~+ W ?r#$ axi(ifliSft :===== "ZWIĄZKOWIEC" 19 --Ó951 iinKiiri¥frfi pach dojrzałego zboża i polnych "v"mui™ui ouwuyocnniąamrozcgirezpałynmej zpioe mi Takie piękne są polskie pola się zawsze pamięta cumę sie Siedzę ditv ctnlo Nie ma pol nie ma miedzy wśród z-u-iu ani dzikiej gruszy To był sen Filutek ha Filutek to mały czarny we-soły piesek Mieszka ze swą pa- nią w wielkim mieście Właśnie teraz leży Filutek w koszyczku i myśli Wczoraj powiedziała mu jego pani: — Filutek jutro jedziemy na wakacje Filutek szczeknął i machnął ogonem że myśl ta bardzo mii się podobała ale co to są wa-kacje Filutek nie wiedział Leży teraz w kąciku na swo-jej psiej poduszce i myśli co też to może być ale kiedy nic nie mógł wymyśleć postanowił u-sn- ąć Kiedy się obudził w mieszka-niu ruch był bieganie nawoły-wania Pani jego z pomocą ja kichś dwóch ludzi wynosiła rze czy walizki koszyki pudełka Wzięli także koszyk Filutka i umieścili w samochodzie na sto-sie innych rzeczy Filutek był zaniepokojony i chciał się po-skarżyć swojej pani ale ona bie-gała tu i tam na pieska nie zwra cała wcale uwagi Niedługo jednak i pani usa-dowiła się w samochodzie i ru-szyli Jechali długo i Filutek nieraz czuł że wszystko co zjadł idzie mu spowrotem do pyska ale w końcu auto stanęło Fi-lutek wyskoczył pierwszy żeby zobaczyć jak "też te wakacje wyglądają ale na dworze była noc i' nic nie mógł tepbaczyć ?rfr DR H LAIIDIS SPECJALISTA OD CHORÓB WENERYCZNYCH Lekarz Chirurg i Akuszer --u!t„ojuii„ ™a 'n 5 nn Tnł vł ft Hn 9 wieczór i na Zamówienia ''"'™:„V„™0 m nr irnnnMTn TELEFON: WA 6S55 — 31 ttvnua bi w — — MIA nWW ' ' ' ' ' ' ' " ' ' w— w-- - i ' - -- M " 1 -- i i f t i i ani a i am bthui-h- i mi am a n hu bid b ii b i m h r bhp b ii bu bu m biii bu biii b Polski Sklep z Meblami — Meble do każdego pokoju Radia i różne przyrządy elektryczne Wykonujemy na zamówienia najnowszego stylu chesterfields" Studio Couches Materace i Kołdry Robota solidna i gwarantowana - PIOTR CZECH właściciel 3fil Oakwood Av obok Rogers OR 1143 Toronto W5ft" lattfettSfflWp 'srERPIEŃtAUGUST) takie wakacjach ++~~+'~-~--+ + --+-~-+ 19 ___ i „_ „ „rlr not anihv tn nip obłok Sie DlZeSU- - urgiitiifcii nu - iuuni j"" t~j~j ' wał lecz góiy same z miejsc się ruszyły i szły przed nami A Piotr kuyczał tymczasem przez rurę: atmosfera jest powietrze tam bę-dzie — Obłok! a więc tam jest można oddychać! Szalona radość brzmiała w tych nadzieją wezbranych sło-wach Istotnie ponad tą równiną śmierci jak ją narwałem ucSpierwszy promyk życia Obłok ten me świadczy wpraw uby tamtą atmosierą można juz oddychać cztowieko-wTal- e każdym razie nie ulega wątpliwości ze powieuze jest Im eestL dotąd okolicach kiedy mogą się w o£ffil nm choćby Eratothenesa opadały natychmiast jak Dymy kraterów zewnątrt? ścief Platon Schotac ™— f ° SlSS K kowo drogi nadłożymy dł„ 47%30' pn szer ksę 161 godz Pod Alpami 3% z -c- hodzie słońca trce doby Coraz mniej inanjn"to &£ teren nT?0 pozwala przy życiu l?JS'? £mlz tymczasem gaśnie nam ale biegun wcąz jeszcze vw oczach Drżymy tnZ drogę zmusza nas do wszystkiego pasmo Alp zaradzaj wschodniego tak że za-trzymania się kierunku P™°wb0 oddilamy się od nie-mia- st zbilżać się do "PfSe godS dojedziemy do ujścia go na razie Tlolninmei skręcić nią na Poprzecznej- - Doliny oDy si? Gdy 'wreszcie napił się ciepłe-go mleka i usypiał w swoim ko szyczku postanowił jutro z sa mego rana zobaczyć te wakacje Rano skoro się widno zrobi-ło Filutek wstał i wysunął się przed dom Patrzy Naokoło las Drzewa i drzewa małe duże drzewa Filutek wolno poszedł w las Było pogodnie rzeźko powietrze czyste Rozglądał się dokoła pociągał noskiem obwą-chiwał drzewa i szedł przed sie-bie — Wakacje wyglądają bardzo ładnie — myślał zadowolony piesek Nagle poczuł głód Czas na śniadanie pomyślał Filutek — pani szykuje pewnie dla mnie ciepłe mleko Zawrócił więc i stanął Gdzie jest dom? W którą stronę iść? Naokoło tylko drzewa i drzewa Biegnie Filutek to w tę to w tamtą stronę a drzewa jakby rozstępowały się przed mm a schodziły za nim Strach ogar-nął naszego pieska bo zrozu-miał ze zbłądził Zaczął skom-leć żałośnie i na pewno byłby płakał żeby umiał Aż tu słyszy z daleka wołanie: Fdutek Filutek! To jego pani Piesek rfcucił się radośnie w stronę skąd u-słys- zał jej głos Biegł prędko na ile mu pozwalały jego krótkie cztery łapki Za chwilę zoba-czył dom a 'przed nim panią Skoczył ku niej piszcząc rado-śnie — Widzisz piesku — mówiła pani głaszcząc "go — nie możesz chodzić sam po lesie bo zgi-niesz Będziemy spacerować ra zem dobrze? Filutek machnął ogonkiem O tak! On już na pewno sam nie wybierze się do lasu Dosyć miał strachu H Świdiińska Żniwa (harveśt) Słońce biotą flrogą po niebiosach kroczy spuściło na ziemię J promienie warkoczy Złotem błyszczy żyto od brzega do brzega wesoła się piosnka po polu rozlega Pracują żniwiarze i żniwiarki bose pustoszeją łany pada kłos zakłosem J Śliczne było żyto gdy na polu rosło teraz musi spełnić rolę swą doniosłą Dzwonią sierpy kosy piosnki płynie 'echo będzie z żyta chlebek pod każdziutką strzechą Zapamiętajmy sobie te wyrazy: zboże — 'grains 'żyto — rye pszenica — wheat owies — oat jęckmień — barley - tE ŚiaflTfl K0BłECEM "NIEBEZPIECZNY WIEK" GÓRKI Nigdy pewno córka nie wyda się matce swej bardziej obcą jak wtedy gdy wkracza w nowy okres swego życia kiedy wycho dząc fc dzieciństwa z dumą przy-biera-naz- wę podlotka Zdumiona matka dotychczasowa władczy-ni serca i umysłu ukochanego dziecka z przykrością dopatruje się -- w dziecku swym obcego czło-wieka co 'gorsza — obcej kobie-ty! Supremacja matki staje się od tej chwili zagrożona Ta ma-ła osiągnąwszy zaledwie trzyna-ście lat domaga się tych samych przywilejów jakie przysługują dorosłym Okres ten jest równie trudny do przebycia dla córki jak i dla matki Natura budzi w dziewczę-ciu nieznane dotąd uczucia wśród których góruje niepokój ześrotl kowany oczywiście na jej włas nej 'osobie objawiający się tysią cem pytań: czy cera jej ""nie za ciemna albo za jasna do koloru włosów lub oczu? Czy usta nie są za'pełne a stopy a duże? Dopóki wątpliwości te dadzą się uspokoić przez cierpliwą mat kę wszystko jest w porządku Z chwilą gdy córka nie poprze-staje na słownych zapewnieniach co do stanu swej urody i zaczyna na własną rękę przeprowadzać poprawki posługując się pomad-k-ą do ust pudrem różem a wy-sokimi obcasami doszlukowuje wzrost i wiek cierpliwa dotąd matka występuje z gorącym pro-testem Tymczasem córka uważa iż ma własną wolę nie jest przecież więcej dzieckiem i odważnie prze prowadza swe zdanie odnośnie bywania na zabawach szkolnych zaczynanych i kończących się zbyt późno kupowania sukien dekoltowanych jakie przystoją "w jej wieku" Przeciwstawiać pragnieniom dziecka — jakkolwiek zwariowa nym — swoją wolę zwalczać je władzą matki i rozsądkiem osoby doświadczonej jest niewskazane i wręcz szkodliwe Serce matki bolejące nad utratą dziecka i nie pokojące się o los budzącej 'się w jej córce kobiety — podyktu-je inną drogę drogę kompromi-su Po prostu trzeba coś wytar-gować Sukienka nowa? — ow-szem — ale pod warunkiem tu rozsądna matka wysunie jako warunek to co w całym projek-cie uważała za najbardziej nie-stosowne czy też nie odpowiada jące panience w lak młodym wie ku Zdziwi się niezawodnie jak łatwo udało jej się przekonać tę mało znaną jeszcze "kobietę" je-śli podejdzie do całej sprawy o-stro- znie i ze zrozumieniem stanu duszy dziewczęcia Pomoże jej w tym wyrzeczenie się takich okres '-'+- 0~m północ! Do tego czasu mamy po lewej ręce wciąż nad sobą piono-we ściany 'Alp wobec których nasi wóz wygląda jak drobniuchny owad pod murem ogromnej fortecy Czekamy z utęsknieniem chwi li kiedy się przed nami otworzy brama w tym murze a za nią przeszło sto pięćdziesiąt kilometrów długi korytarz skalny wiodą-c- y na Marę Frigoris Spotykamy już luźne drobne a strome ska-ły które stoją jak słupy przed gardzielem doliny znak to ze się do niej zbliżamy Woodbell dopytuje się ciągle czy jeszcze daleko Chciałby jak najprędzej być na biegunie a tymczasem od Sinus Aetuum jeszcześmy nie zrobili ani połowy drogi! Strach mnie przejmuje gdy o tym pomyślę! On zdaje się zapomniał o odległości Mówi z utęsknieniem o kraju biegunowym powietrzu i wodzie jakby o rzeczach które znajdziemy już jutro — a tymczasem rzecz to więcej niz pewna że jutro księżycowe choć takie odległe nie przyniesie nam jeszcze nic z tego Tomasz w miarę jak sił mu u-by- wa coraz mocniej wierzy w swe wyzdrowienie Robi plany na przyszłość i układa już sobie życie z Martą Obawiam się tej 'jego wiary na Ziemi mówią że to zły iznak u chorego Marta słucha wszystkiego cierpliwie ze swym zwykłym smut nym uśmiechem Co ona musi cierpieć! Wszak nie podobna aby nie widziała że on umiera W Poprzecznej Dolinie 82 godziny po południu Jakiś głos wewnętrzny mówi mi że wszystko na darmo Roz-pacz mnie ogarnia bo ja chcę aby żył chcę tym goręcej że czu-ję w mózgu ohydną wstrętną żmiję która mimo mej woli szep-cze: Jeśli on umrze Marta dostanie się jednemu z was może to-bie Nie nie! on 'musi żyć musi a jeśliby umarł wiem ze i Marta pójdzie za rurnCo wtedy? co wtedy? — po co my obaj słu-żymy tym dwojgu a teraz czuję że ta służba jest jedyną racją na-szego istnienia tutaj Z ich śmiercią zacznie się nasze umieranie bo nic ze siebie stworzyć nie będziemy "zdolni życie nasze i pra-ca nie przydadzą się nikomu ani nam samym bo po co? po co? Chyba gdyby po jego śmierci Marta została przy życiu gdy-by jednemu z nas możemnie owinęła tak 'ręce około szyi tak u-sta- mi do ust przylgnęła jak teraz Tomaszowi Czuję jak gdyby jakaś kla gorącego powietrza pękała mi w piersi tamując od-dech i rozlewając żar po wszystkich żyłach Precz precz ta myśl! — Zresztą tym jednym mógłby być Va-rad- ol Nie! lepiej żeby tej kobiety między nami nie było! Czu-ję ze wbrew woli zaczynam pragnąć śmierci Tomasza i nienawi-dzie- ć Varadola A ona siedzi spokojna zapatrzona w twarz umie-rającego kochanka " _ A jednak cóż bym dał za to aby żył! W południe nie zatrzymaliśmy się Przede wszystkim upal nie był tak wielki jak poprzednich dni a to z powodu znacznej szero kości księżycowej po wtóre ze względu na Tomasza zależy nam nadzwyczajnie na pośpiechu Zrobiliśmy też już moc drogi od leń w rozmowie % córką jak: dzie cko smarkata mała dziewczynka i t p a w miejsce tych użyje słodko dla niej brzmiących okres leń — młoda panienka byleby tylko nie podsuwać jej podej-rzeń że nie uważa się jej napraw dę za dorosłą Jakże często matka postępu-jąc przeciw "wybrykom" dziew-częcia stanowisko swe uzasad nia przykładami b własnego dzie ciństwa Stale powtarzający się OGÓRKI SOLONE W NYCH BECZKACH Najlepiej ogórki późno to jest przy końcu sierpnia Ogór ki mają być świeżo wybrane nie wielkie długie zielone pokryte wymyte w zimnej wodzie osiąknięte na rzeszocie Przygotować liście wiśniowego kopru cebuli czosnku selerów korzeni chrzanu i tureckiego pieprzu Na rzeszoto ogórków bierze się dużą łyżkę tłuczonego czosnku cebule oczyszczone pokrojo ne na duże kawałki garść chrza-nu oczyszczonego w długie cienkie kawałki i ze dwa strączki tureckiego pieprzu Aby ogórki w zimie' były peł-ne i niedziurawe trzeba kwasić je zaraz po nowiu aż do pełni Wybrane ogórki a Dy między zdrowymi nie było żółtych i z plamkami natych-miast po wybraniu to na-wet co się podbiera w upały trzeba zaraz włożyć do naczynia zimną wodą aby prfzez noc odświeżyły się potem jak i tamte rozmaitymi liśćmi gdy beczka zo stanie napełniona do góry ogór-kami i liśćmi zalać wodą przego towaną posoloną Na każde dzie garnców wody wziąć dwie i pół kwarty soli łyżkę saletry roz puścić dobrze zalewać do pełna potem przykryć dnem i nacisnąć kamieniem Trzeba cze sto dna z pleśni bo bę- - aą siępsury iieccek do ogórków POLSKIE DZIECI W POLSKIM DOMU MÓWIĄ ZAWSZE TYLKO PO POLSKU! STRONA -- m refren — "w-moic-h czasach' [ dowodzi tylko iż nie rada zmianom jakie zaszły nie dlate-go iżby zmiany te były z grun- tu złe lecz że tak trudno podą-żyć za gdy się ma tyle in-nych spraw na głowie Jeżeli cierpliwość matki prze-chodzi najwyższą próbę to jed-nak należyspamiętaćo tym iż w tym okresie córce potrzebnajest przyjaciółka rozumiejąca żarów no jej stan duszy jak i gotowa do podania ręki i przeprowadze-nia przez kręte ścieżyny wiodą-ce na szeroką drogężycia Utys-kiwania na wygórowane żądania i strofowanie "malej" utworzy zaporę dzielącą te dwie najbliż-sze sobie istoty SOLENIE OGÓRKÓW Uh ZIMĘ ZWYCZAJ solić pacioreczkami trzy pokrojonego pogatunkować solić napełnionego solić przekładając sieć tym obmywać jest nimi nie używać na nic i parzyć je cząbrem koprem 1 innymi aro-matycznymi ziołami # KORNISZONY Małe zielone zdrowe korniszo ny wymyć dobrze wytrzeć do su cha przesypać solą nakryć i zo-stawić tak na dobę Nazajutrz za lać gorącym octem żeoy były po kryte i niech taks polezą trzy do-by Potem fejać znów ocet korni szony poukładać w słoiki prelo żyć estragonem i zalać zimnym przegotowanym octem z korze-niami obwiązać szczelnie papie rem lub pęcherzem i wynieść do chłodnego suchego miejsca WINDSOR! — WINDSORI BADANIE OCZU DOBIERANIE OKULARÓW BROWN OPTIGAL GO — Okuliści — 475 Ouellełło Avo Tol 3-85- 83 (WINDSOR ONT Posiadamy oddział w TILBURY ONTARIO POLAK — WĘGIER DWA BRATANKI WĘGIERSKA RESTAURACJA "NEST" Polskie 'i węgierskie 'potrawy: gulasz gołąbki papryka ] sznycel po wiedeńsku 1 Innej Tanio! - Grzecznie! - Czysto! 2C3 COLLEGE ST — Tel„ MI 0337 _ (róg: Spadina) { POLSKIE BIURO INFORMACYJNE JiO„™Weł PrzygowtoswMańCSo rodzaju sprawy kanadyjskie i starokra-- J G DełnomnnnlHr nMnrt „ „-„_- _ kipmrreziwegdrnasyctacywhjniyciciehlzawłwatOwptitaraonwwiuiaedzsepnriiauw mkoarjeąstkpoowndyecnhcjiw kpronsjzuukiwSatnałiyu! W każdej sprawie możecie się zwrócić o pomoc i wskazówki' pisząc 'lo nas Otwartewieezoraml od 7 do 8-m- ej we wtorki l1 czwartki Codzień od 10 rano do 5 po poł Soboty do 3 po poł1 751 Dundas Street West — Toronto Ontario — Tel PL '4067 { chwili wyruszenia spod stoków Platona Jesteśmy w polowie Po-przecznej Doliny przed (zachodem powinniśmy dobić do Mona Mrozów Około południa minąwszy drobne na płaszczyźnie rozsiane cyple skalne znaleźliśmy "się nagle u szerokiego ujścia doliny Pio iowu £uuim my zaiamuje Mę lu i ima ku w&cnuuowi pizuiwuua aiuzit-it- i uiurzymiego wywozu Płaszczyzna Maie imonum zacno uzi lutaj szerokim półkolem zwężając się ku właściwej uomue walonej u --wstępu upłazem nieco naprzód kolisto występują-cym jaKuy olDrzymim piętrem skalnym na kilkaset menów wy-oOKi- m Po drugiej stronie owego półkola jak słupiec bramy ster-cz- y majestatycznie Mont Blanc księżycowy o wierzchołku wnie-Mony- m czteiy tysiące metrów buz mała nad okoliczną równiną zawahaliśmy się chwilę nimeśmy wjechali w dolinę Prze-straszyło nas owe piętro Jeśli takich spotkamy na drodze więcej - myśleliśmy — podróż nasza zamiast skrócić jeszcze się prze-iuz- y gdy będzie trzeba wspinać się za każdym razem po bystrych ooczach v biadol wyjął znwa oaoltki fotograficzne powierzchni Księ-życa zawiodły one nas już' kilkakrotnie ostatni raze na Platonie aie nie było innego sposobu zofietowania się w okolicy Wreszcie j iotKim namyśle odważyliśmy się zapuścić w dolinę Pi życzy-ni- ł się do tego postanowienia i Tomasz Nalegał z uporem chore-go który nie znosi sprzeciwienia aby zwrócić ku północy gdyż on' wie ze przedłużanie drogi dla ominięcia Alp przez Palus Nebu-jru- m zabije go niewątpliwie Co z tego człowieka zrobiła choroba! Niegdyś stanowczy przy mny a spokojny pełen rozwagi i nieugiętej woli teraz jest jak dziecko kapryśne i uparte Łaje nas o byle co a potem znów~prze prasza lub błaga aby go ratować Wolimy to jednak niż okre-- y zupełnego upadku sił kiedy leży na wznak całymi godzinami podobny raczej do trupa niżvdo żywego człowieka Poza tym mó-- i dość wiele jakby chciał dźwiękiem własnego głosu upewnić ę ze jeszcze żyje Tylko gdy któryż nas przez nieuwagę -- wspomni o jego nieszczęśliwym wypadku milknie natychmiast i zaczy a drzeć na całym ciele z oznakami najwyższej trwogi Darmo za-lod- zę w głowę co to może być za tajemnica Było już po południu gdyśmy stanęli pod piętrem zawalają-cym wejście do doliny Z wielkim trudem znaleźliśmy drogę któ-- t nam pozwoliła wedrzeć się na nie Stanąwszy na jego Wysoko- - i obejrzeliśmy się jeszcze raz poza siebie na Marę Imbrium któ resmy za chwilę mieli stracić oczu na zawsze7Có7do~śiebie to przyznam si&iebwpWnegbżalu cńo? nie zaznaliśmy na niej nic okrom trudów cierpień i rozpaczy Dziwne 'jest serce ludzkie Dążyliśmy przez tę płaszczyznę? całe va miesiące od południa do południa księżycowego e jednym) tylko życzeniem abyąprzebyć jak najprędzej — a teraz] oglądał-em się na nią prawie że z tęsknotą t A |
Tags
Comments
Post a Comment for 000155b
