000198 |
Previous | 5 of 24 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
- %' - --- Vij
Vl '' t' tot:
m #1
L'LiiHijii!tg„Mi) NtiUrtii £4a li iinyTTTnjnZHTirr-Ty- i i"l Sra m ""! ćSJVlT NR 2627 "ZWIĄZKOWIEr-MARZE- C (MarehJW 1972 - STR 5 }_ 'i miiiiiii )} ilu iininK-f- ?
i mIimi fl ni i J 1 li iniii sfonii ' ' wafilS"
" — '— -- 1—A~r—— - t-Tńn-t--'
t
ia&w:0£mwtaw:a&xim
Życzenia z Toronto 1
iH Kjtt 'A£ZORY ! KACTQUY I
Btajwamasa&:Hsm
ZXC?enia $ Toronto m
I
kŁf
P
M
mB&-4-
k im
RADOSNYCH WIAT WIELKANOCNYCH
I WESOŁEGO ALLELUJA
życzy całej Polonii
Dr Stanisław Kaidasz MP
POSEŁ FEDERALNY
Toronto - Parkdalc
0:0:0:000:ffXf0ff:0:0Xf00:0:0:0Xi0xfXf:0:00:0xf:0:0000:ff0:0
NAJSERDECZNIEJSZE
ŻYCZENIA
WESOŁYCH ŚWIĄT
WIELKANOCNYCH
Hr
Członkom Polskiego Związku B Więźniów Poli-tycznych
wszystkim b więźniom niemieckich
obozów koncentracyjnych i obozów pracy oraz
Ich Rodzinom Wielebnemu Duchowieństwu
Kongresowi Polonii Kanadyjskiej Organizacjom
i całej Polonii składa
Zarząd Główny Polskiego Związku
B Więźniów Politycznych
wraz z ODDZIAŁAMI:
Hamilton London Montreal i Toronto
S8B:::o::o::#:
Wielebnemu Duchoioieńshuu Organizacjom
polonijnym Kolegom Kombatantom
Serdeczne Życzenia z okazji Świąt
Wielkanocnych składa 10 imieniu Koła
r w
206 St1 - Ont
wXBXfflixix8
ZARZP KOŁA Nr 20
STOWARZYSZENIA
POLSKICH KOMBATANTÓW
KANADZIE
Bever!ey Toronto
Serdeczne życzenia Wesołego Alleluja składa
Członkom i Przyjaciołom Duchowieństwu
i Parafiom Polonijnym poszczególnym
Organizacjom i każdemu Polakowi
Wawel Vi!!a Incorporated
(Komitet Budowy Domu dla Polskich Rencistów)
Prosimy o dalsze popieranie naszej akcji
zbiórkowej
SKSSOOESiiiKSiKSSSKKSSeaKieKKKSIOSCSSCESKJSSSKSaiKior
BŁOGOSŁAWIONYCH ŚWIĄT
ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO
ŻYCZY
ZBOROWNIKOM I CAŁEJ POLONII
Pierwszy Polski Kościół Babtystów
2611 Dundas St W — Tel 239-330- 5
Toronto 165 Ont
NABOŻEŃSTWA:
W niedzielę: o 1100 rano i 700 wieczór
$xwxix&mM
Najlepsze życzenia
z okazji zbliżających się
śioiąt Wielkanocnych
składa
"Shoulder to Shoulder"
ARMYNAVYandAIRFORCE
VETERANS in CANADA
POLISH 2nd CORPS VETERANS
UNIT 350
2032 Dundas St W' - Toronto Ont
? -- i
rmrnasoBitmsimsnss
SERDECZNE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT
t WIELKANOOCNYCH
- 4
swoim -- KfewnymiPrzyjaclołom] Znajomym Pa-rafio- m
"Polskiego --Kościbła Narodowego Plac
346 KanadyjskiegoLegipnu i dla Korpusu Pań
tejżei Placówki iorazf całej Polonii nasyła
JÓZEF WALETYŃSKI
m ' -- s
liiiillf ti iii jWIipIIiiI PjĘanl
TQRONTOj ONTARIO --— - - -
lIllHliilBiyilliillliaillWiT'1'''!!1!!!!!!)- -
'
' -- (Ciąg dalszy ze str 3)
koniowi ulżyli niż go ude-rzyć
Nareszcie wjeżdżamy w o-płot- ki
Suszyćka Jest to du-ża
wieś 'szeroko rozłożona
na piaszczystym płaskowzwy-ż-u
nad brzegiem jeziora Cd
szerokiej głównej drogi co
kilkadziesiat metrów w pra-wo
i lewo odbiegają1 węższe
dróżki przy których stoją
chaty z podwórkami Wszyst-kie
budynki bez wyjątku
drewniane a dachy kryte
trzcfną Wyglądają bardzo
marnie i biednie Każde o-bejś- cie
ogrodzone płotem
wyplatanym gałęziami łozy
Jestem też mile zaskoczony
gdy po pewnym czasie skrę-ciwszy
w jedną z bocznych
dróżek zatrzymujemy się na
niewielkim placyku przed
nowym drewnianym dom-kiem
pod blachą Placyk jest
ładnie zagrabiony pod okna-mi
zaflancowane kwiaty
wszędzie czysto i schludnie
Jest to placówka Kółka M-yśliwskiego
Domek stoi trochę na
wzgórku oddalony o jakieś
trzydzieści kroków od jezio-ra
do którego prowadzi sze-roka
droga między opłotka-mi
Z czterech chłopów stoją-cych
przed domem trzech
pośpiesza do wózka Wusso-w- a
aby mu dopomóc w zdej-mowaniu
i odnoszeniu do po-koi
naszych manatek a
czwarty podchodzi do Witol-da
i panów Z i G wita się
z nimi uściskiem ręki jak
stary znajomy Pytam się
Witolda kto to jest Mówi
że to są wabiarze a ten co
sio z nimi przed chwilą wi-tał
to wabiarz nad wabia-rz-e
— sławny Płotka
Tyle polowaliśmy potem
razem z sobą że muszę opi-sać
jego zewnętrzny wygląd
Był średniego wzrostu już
dobrze po czterdziestce Sza-tyn
śniady z długimi wąsa-mi
a poza tym twarz gład-ko
wygolona Ocy ciemne
bystre i inteligentne Ubra-ny
w miejskie tancntne u-bra- nie
i jedynie kvŁula z
czerwoną cbszywką mówi że
jest tutejszym — poleszu-kie- m
Obuty w odróżnieniu
od reszty w długie j&uty z
holewami Czapka jak u po-zostałych
dopełnia ubioru
Przed progiem wita nas
pani Wussow i prowadzi do
domu Pokoi gościnnych jest
dwa Pierwszy większy o
dwóch łóżkach służy zara-zem
jako stołowy Drugi
mniejszy tatże o dwóch łóż-kach
jest sypialnią Obydwa
widne Łóżka żelazne pięk-nie
zaścielone umywalnie w
ne ale zupełnie wystarczają-ce
Łóżka żelazne pięknie
zaścielone uniywalnie w
każdym pokoju kilka krze
seł duże stołki pod walizki
i stojaki na strzelby
Pierwszy pokój zajmujemy
my z Witoldem drugi pano-wie
Z i G Otwieramy wa-lizki
i po wyjęciu mydła i
ręczników zabieramy się do
gruntownej szorówki po dro-dze
Ledwośmy skończyli my-cie
i wciągnęli marynarki
lv s
a
V
I
wchodzi pan Wussow z dy-miącą
wazą zupy Po skoń-czonym
obiedzie szykujemy
się na próbny wyjazd na wo-dę
Do zachodu słońca mamy
jeszcze przeszło trzy godziny
Ja z panami Z i G opatru-jemy
strzelby a Witold po
wyciągnięciu z walizki róż-nych
puszek i butelek oma-wia
z panią Wussow "menu"
kolacji Wreszcie jesteśmy
wszyscy gotowi i wychodzi-my
przed dom
Pan Wussow przydziela
każdemu z nas na cały czas
jego pobytu wabiarza i wio-ilarz- a
w jednej osobie
Pan G dostaje Płotkę pan
Z: — Babicza Witold — Zo-siuk- a
a ja — najmłodszego
dwudziestokilkuletniego —
Sidora
Wabiarze zabierają bał-wanki
cyranek i krykuchy w
koszykach i schodzimy do
łódek nad jezioro Łódki t
zw "duszehubki" czy też
-- duszegubki" stoją szere-giem
wyciągnięte tyłem z
wody na piaszczystym brze-gu
Nazwa ich pochodzi stąd
że są uważane za bardzo wy-wrotne
Mają od pięciu do
sześciu metrów długości
płaskie dna i bardzo niskie
burty zrobione przeważnie z
jednej deski Przód łódki os-try
i podniesiony do góry
tył tępy Płaskość dna i pod-niesiony
przód pozwalają
jeździć po bardzo płytkiej
wodzie
Teraz muszę opi=ac głów-ną
naszą pomoc w polowa-niu
a więc bałwanka i kry-kucl- ię
Bałwanek jest to wy-rzeźbiona
z drzewa kaczka
cyranka Przez odpowiednie
pomalowanie jest do niej łu-dząco
podobna Spód ma pła-ski- a
w nim wbity skobelek
do którego na półtorametro-wym
sznurku jest przywią-zany
ciężarek zwykle jakiś
stary kawał żelaza Kryku-ch- a
zaś jest po prostu praw-dziwą
kaczką krzyżówką ty-le
tylko że od szeregu po-koleń
oswojoną i chowaną
w czystości krwi Jest mniej-sza
od kaczki domowej moc-niej
zbudowana a szyję ma
krótszą i inaczej wygiętą
Dziób bardziej zielonożółty i
ku przodowi nieco zwężony
Na pierwszy rzut' oka wyglą-da
jednostajnie szaro lecz
jak jej się dobrze przyjrzeć'
to widać że głowę i szyję
ma ciemno pocentkowane
grzbiet brunatny centkowa-n- y
popielato brunatno i
rdzawożółto a spód jasno-kasztanowa- ty
Aby nie mogła samowol-nie
odpłynąć z miejsca na
którym się ją posadzi ma
przywiązany do nogi na
dwumetrowej cienkiej lince
jakiś ciężarek przeważnie
stary buks od wózka
Po zejściu nad brzeg je-ziora
każdy z nas wchodzi
do łódki swojego wabiarza
siada na siedzeniu uwiąza-nym
z siana i wyrusza w swo-ją
stronę
Sidor spycha rękami łód-kę
na wodę wskakuje bie-rze
długie wiosło i stojąc na
samym jej końcu wyprowa-dza
ją na jezioro
Z początku czuję się nie
I BslS fl fł%l
-
4
!
—- -
swojo i siedzę jak trusia bo
widzę że jezioro głębokie —
łódka niezbyt pewna a ja z
pływaniem nie jestem za
bardzo
Po przejechaniu jakich?
dwustupięćdziecięciu — trzy
3tu metrów Sidor przestaje
wiosłować i odpychając się
wiosłem od dna wali całą
parą naprzód
Podziwiam jego umiejętno-ści
Łódka przy każdym ode-pchnięciu
robi jakby posu-wisty
skok a dziób jej skrę-ca
trochę w lewo jednakże
k'edy podnosi wiosło do gó-'- v
aby odepchnąć się po-nownie
robi nim mały ruch
dziób wraca na swoje miej-sce
i jedziemy prosto jak
po sznurku Głębokość nie
sięga tu nawet metra to też
nabieram ducha i zaczynam
się rozg:ądać Co za wspania-ły
widok! Przed nami jak
okiem sięgnąć nic tylko wo-d- j
trzciny szuwary i od cza-su
do czasu kępy łóz!
Co prawda trzciny i szu-wary
są żółte zeszłoroczne
ale mamy dzisiaj już pierws-zego
maja to też łozy po-krj- te
są liśćmi a z wody
zaczynają na gwałt wyrastać
nowe zielone tataraki sito-wia
i trzciny a gdzie płycej
zokiej) nawet i kwiaty ka-czeńca
Na widnokręgu nie widać
ani jednego dachu ani jed-nej
smugi dymu z komina!
Pogoda jest cudowna Nie-bo
jak lazur bez jednej
chmurki ciepło i bezwietrz-nie
W powietrzu daleko
przed nami przelatują co
chwilę pary goniących się
kaczek a nad trzcinami za-taczają
koła olbrzymie my-szołowy
Co pewien czas machając
skrzydłami zatrzymują się
w miejscu jakby wiszą w po-wietrzu
i to nieraz dość dłu-go
a potem albo lecą dalej
olbo spadają jak kamień na
upatrzony cel
Chociaż nie zabiłem jesz-cze
ani jednego kaczora je-stem
Witoldowi wdzięczny
?e mnie na ten przyjazd na-mówił
Taki pobyt choćby
przez kilka dni na łonie tej
pierwotnej natury robi czło-wiekowi
dobrze Zaczynam
tei czuć się wspaniale Wy-ciągam
papierosy częstuję
Sidora i nawiązuję z nim roz-mowę
Na zapytanie gdzie się tak
dobrze nauczył mówić po
polsku odpowiada że w woj-sku
które przed dwoma la-ty
skończył odsługiwać
— A gdzieś służył? — py-tam
— W Bydgoszczy — odpo-wiada
— No a jak ci się tam po-dobało?
— indaguję dalej
— Tak po prawdzie to
nie bardzo — mówi
— Nie bardzo? — Prze-cież
Bydgoszcz to ładne mia-sto!
— Nie można powiedzieć
miasto to ono jest i ładne
ale wody nie ma panie!
— W Bydgoszczy nie ma
wody? Co ty bracie za głup-stwa
pleciesz! — oburzam
się
— Eh! Panie! Co to tam
'z woda! — macha lekcewa-żąco
ręką
W tym miejscu rozmowę
naszą przerywa myszołów
ltóry zbliżył się do nas na
jakieś siedemdziesiąt met-rów
Dystans daleki ale
mam trzeci numer śrutu w
lufie toteż łapię Defournej-k- ę
spoczywającą mi dotych-czas
spokojnie między kola-nami
składam się i strzelam
Jastrząb jak rażony pioru-nem
spada w trzciny —
Ładnie pan go sięgnął! —
mówi Sidor Nie szukamy go
i jedziemy dalej Był to ot
taki sobie próbny strzał
Od dłuższego już czasu
jak tylko przejechaliśmy je-zioro
posuwamy się na-przód
prostą jakby ulicą
między trzcinami Jest ona
szeroka na jakieś dziesięć
dwanaście metrów a co pe-wien
czas odchodzą od niej
ręższe kanały Orientuję sięź
ro nie jest to rzeka gdyż nie
ma absolutnie prądu i jest
zbyt płytka ale nie pytam
o to Sidora nie chcąc okazać
się w tym wszystkim jesz-cze
większym ignorantem
jak jestem Zresztą nie ma
czasu na pytania
W tej chwili wypływamy
na prawdziwą rzekę aby ją
przeciąć w poprzek Prąd
silny jak diabli i łódkę zno-si
to też Sidor zabiera się te-raz
do wiosła nie na żarty
Ja natomiast to mam praw-dziwego
'"pietra" gdyż naszą
łupiną te przewalające się
wody kolebią jak licho
Wreszcie przebrnęliśmy
przeszkodę i ku mojemu za-dowoleniu
wjeżdżamy znowu
w spokojną ulicę między
trzciny Pytam Sidora co to
była za rzeka? Mówi że Ja-sioł- da
Po przejechaniu dwustu —
trzystu metrów skręcamy w
boczny kanał a po pewnym
czasie wpływamy na niewiel-ką
zatoczkę między trzcina-mi
przy której rośnie diiża
kępa łozy
Sidor na jakieś piętnaście
— dwadzieścia metrów przed
nią zatrzymuje się bierze
bałwanka w rękę i wpuściw-szy
naprzód uwiązane do nie-go
na sznurku żelazo na dno
sadza go delikatnie na wodę
Uczyniwszy to samo z kry-kuc-hą
szybko popycha łód-kę
w stronę kępy łozy i od-wróciwszy
ją tyłem wpycha
między wyrastające z wody
jej gałęzie Prosi mnie a- -
bym się na chwilę pochylił
i dla lepszego zamaskowania
nagina nade mną boczne pę-dy
o samo robi i nad sobą
I Teraz mam bałwanka i kry-kuch- ę
na wodzie z przodu a
Sidora z tyłu w łódce
Zaczynam obserwować za-chowanie
się krykuchy Na-przód
podnosi się na wodzie
lozpościera skrzydła strze-puje
nimi i z powrotem sia- -
j da Potem dotyka kilka razy
końcem dzioba wody poru-sza
głową w dół i górę wre-szcie
wyciągnąwszy szyję po-ziomi
zaczyna kwakać 'kwe-kkwekkw- ek
— kwekkwek-kwek- "
Wtem tak nerwowo
drgnąłem że o mały włos
nie wpadłem do wody To
(Dalszy ciąg na str 6)
Serdeczne Życzenia świąt Wielkanocnych i Wesołego Alleluja zasyła
PARAFIA KATEDRALNA pod wezw ŚW JANA
POLSKO-NARODOWEG- O KATOLICKIEGO KOŚCIOŁA
186 Cowan Ave Toronto Ont Tel 532-824- 9
Ks Biskup Józef Niemiński prób Ks Franciszek Zalewski wikary
KOMITET PARAFIALNY: Eugeniusz Chruściel przewodniczący Charles Dublań-sk- i
I wiceprzewodniczący Michał Koprowski U wiceprzewodniczący Katarzyna
Kostecka sekretarz protokołowy Edward Szostak sekretarz finansowy Czesław
Dec sekretarz systemu kopert Feliks Kawecki' skarbnik Kontrolerzy: Stanisława
Kłosowska Ryszard Dec Czesław Orłowski Jadwiga Chruścicka Karol Sawuła
Aleksander Bajczyk Eugenia Jakuszyk Wojciech Adamczyk Rada Gospodarcza:
Stanisław Bełczowski Stanisław Piórczyński Wincenty Ziemnicki Stanisław
Szostak Władysław Michalak Stanisław Wiśniewski
i i RUFNnInOmNc SYMBOL mmmm ~7ZJZ
OF QUALITY COMPANY LIMITED
26 NOBLE STREET TORONTO ONTARIO
Tel 533-11- 65
WYRABIA MATERACE TAPCZANY I KANAPY
WeioUaollahija i dużo radości u) dniu 2-martwijc-hwitania
PaiUŁieao WmuaciolótĄ JCiUnlwu i calei Polonii' życzą
Bracia Nakoneczny
właściciele
a - '' ) 'JiVvi'''"- - it
WIELEBNEMU DUCHOWIEŃSTWU
ORGANIZACJOM POLSKIM
I CAŁEJ POLONII KANADYJSKIEJ
ŻYCZENIA "WESOŁEGO ALLELUJA"
składa
Zarząd Główny
Kongresu Polonii Kanadyjskiej
:tf::7t:o':co':$:o
~~rn ntiiiiw trrcr-y- y (T cMdF "
Najserdeczniejsze
życzenia
Wielkanocne
całej Polonii
składa
MECENAS
Kazimierz
BIELSKI
QC
Prezes Kongresu
Polonii Kanadyjskiej
347 Bay St Toronto 1 Ont
Tel 362-125- 1
:o"?-:s::::-
o: K8
Rada i SPK
w
" składa 'wszystkim Kblcgom Duchowieństwu
Kongresowi Polonii Kanadyjskiej wszystkim
Organizacjom społecznym i całej Połonii
Kanadyjskiej serdeczne życzenia dobrych
Wesołych Świat Wielkanocnych
lilsi4!or£:&si&s:££
W&
3S
Zarząd Główny
Kanadzie
Serdeczne Życzenia
z okazji Śioiąt Wielkanocy zasyła
zasyła
JOHN F STRÓŻ
m0&v0&K00Xi$$&0:0:0&x$x$M$0S$&$:0S$:03i:0'0
PRZYJEMNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
wszystkim swoim Klientom i całej Polonii
składa
L W LITWIN
575 Queen {St: WŻ 3& Toronto Ont
Tel 366-704- 0
i
jaKma3awKS3?3a
RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
% życzy i
ANNĘ PHOTO STUDIO
Zdjęcia weselne — Portrety (
W TRACZ właśc j
865 Oueen St W Toronto Ont
Teł 368:3T47— —-
lrMfiFltfffyPiWflmtW
-- A
m
H
U
U
F-l-m
w Z£JX"J£&££&£śb&Jbt+JZJ? f-rj-- tt frj: JJLjCJSJtiŁ=fcJl- - fJ ay-- - - l—&y„+StAts+S0mk4 rm-HWM&- tftoU &-- f m
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, March 29, 1972 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1972-03-29 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000892 |
Description
| Title | 000198 |
| OCR text | - %' - --- Vij Vl '' t' tot: m #1 L'LiiHijii!tg„Mi) NtiUrtii £4a li iinyTTTnjnZHTirr-Ty- i i"l Sra m ""! ćSJVlT NR 2627 "ZWIĄZKOWIEr-MARZE- C (MarehJW 1972 - STR 5 }_ 'i miiiiiii )} ilu iininK-f- ? i mIimi fl ni i J 1 li iniii sfonii ' ' wafilS" " — '— -- 1—A~r—— - t-Tńn-t--' t ia&w:0£mwtaw:a&xim Życzenia z Toronto 1 iH Kjtt 'A£ZORY ! KACTQUY I Btajwamasa&:Hsm ZXC?enia $ Toronto m I kŁf P M mB&-4- k im RADOSNYCH WIAT WIELKANOCNYCH I WESOŁEGO ALLELUJA życzy całej Polonii Dr Stanisław Kaidasz MP POSEŁ FEDERALNY Toronto - Parkdalc 0:0:0:000:ffXf0ff:0:0Xf00:0:0:0Xi0xfXf:0:00:0xf:0:0000:ff0:0 NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH Hr Członkom Polskiego Związku B Więźniów Poli-tycznych wszystkim b więźniom niemieckich obozów koncentracyjnych i obozów pracy oraz Ich Rodzinom Wielebnemu Duchowieństwu Kongresowi Polonii Kanadyjskiej Organizacjom i całej Polonii składa Zarząd Główny Polskiego Związku B Więźniów Politycznych wraz z ODDZIAŁAMI: Hamilton London Montreal i Toronto S8B:::o::o::#: Wielebnemu Duchoioieńshuu Organizacjom polonijnym Kolegom Kombatantom Serdeczne Życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych składa 10 imieniu Koła r w 206 St1 - Ont wXBXfflixix8 ZARZP KOŁA Nr 20 STOWARZYSZENIA POLSKICH KOMBATANTÓW KANADZIE Bever!ey Toronto Serdeczne życzenia Wesołego Alleluja składa Członkom i Przyjaciołom Duchowieństwu i Parafiom Polonijnym poszczególnym Organizacjom i każdemu Polakowi Wawel Vi!!a Incorporated (Komitet Budowy Domu dla Polskich Rencistów) Prosimy o dalsze popieranie naszej akcji zbiórkowej SKSSOOESiiiKSiKSSSKKSSeaKieKKKSIOSCSSCESKJSSSKSaiKior BŁOGOSŁAWIONYCH ŚWIĄT ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO ŻYCZY ZBOROWNIKOM I CAŁEJ POLONII Pierwszy Polski Kościół Babtystów 2611 Dundas St W — Tel 239-330- 5 Toronto 165 Ont NABOŻEŃSTWA: W niedzielę: o 1100 rano i 700 wieczór $xwxix&mM Najlepsze życzenia z okazji zbliżających się śioiąt Wielkanocnych składa "Shoulder to Shoulder" ARMYNAVYandAIRFORCE VETERANS in CANADA POLISH 2nd CORPS VETERANS UNIT 350 2032 Dundas St W' - Toronto Ont ? -- i rmrnasoBitmsimsnss SERDECZNE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT t WIELKANOOCNYCH - 4 swoim -- KfewnymiPrzyjaclołom] Znajomym Pa-rafio- m "Polskiego --Kościbła Narodowego Plac 346 KanadyjskiegoLegipnu i dla Korpusu Pań tejżei Placówki iorazf całej Polonii nasyła JÓZEF WALETYŃSKI m ' -- s liiiillf ti iii jWIipIIiiI PjĘanl TQRONTOj ONTARIO --— - - - lIllHliilBiyilliillliaillWiT'1'''!!1!!!!!!)- - ' ' -- (Ciąg dalszy ze str 3) koniowi ulżyli niż go ude-rzyć Nareszcie wjeżdżamy w o-płot- ki Suszyćka Jest to du-ża wieś 'szeroko rozłożona na piaszczystym płaskowzwy-ż-u nad brzegiem jeziora Cd szerokiej głównej drogi co kilkadziesiat metrów w pra-wo i lewo odbiegają1 węższe dróżki przy których stoją chaty z podwórkami Wszyst-kie budynki bez wyjątku drewniane a dachy kryte trzcfną Wyglądają bardzo marnie i biednie Każde o-bejś- cie ogrodzone płotem wyplatanym gałęziami łozy Jestem też mile zaskoczony gdy po pewnym czasie skrę-ciwszy w jedną z bocznych dróżek zatrzymujemy się na niewielkim placyku przed nowym drewnianym dom-kiem pod blachą Placyk jest ładnie zagrabiony pod okna-mi zaflancowane kwiaty wszędzie czysto i schludnie Jest to placówka Kółka M-yśliwskiego Domek stoi trochę na wzgórku oddalony o jakieś trzydzieści kroków od jezio-ra do którego prowadzi sze-roka droga między opłotka-mi Z czterech chłopów stoją-cych przed domem trzech pośpiesza do wózka Wusso-w- a aby mu dopomóc w zdej-mowaniu i odnoszeniu do po-koi naszych manatek a czwarty podchodzi do Witol-da i panów Z i G wita się z nimi uściskiem ręki jak stary znajomy Pytam się Witolda kto to jest Mówi że to są wabiarze a ten co sio z nimi przed chwilą wi-tał to wabiarz nad wabia-rz-e — sławny Płotka Tyle polowaliśmy potem razem z sobą że muszę opi-sać jego zewnętrzny wygląd Był średniego wzrostu już dobrze po czterdziestce Sza-tyn śniady z długimi wąsa-mi a poza tym twarz gład-ko wygolona Ocy ciemne bystre i inteligentne Ubra-ny w miejskie tancntne u-bra- nie i jedynie kvŁula z czerwoną cbszywką mówi że jest tutejszym — poleszu-kie- m Obuty w odróżnieniu od reszty w długie j&uty z holewami Czapka jak u po-zostałych dopełnia ubioru Przed progiem wita nas pani Wussow i prowadzi do domu Pokoi gościnnych jest dwa Pierwszy większy o dwóch łóżkach służy zara-zem jako stołowy Drugi mniejszy tatże o dwóch łóż-kach jest sypialnią Obydwa widne Łóżka żelazne pięk-nie zaścielone umywalnie w ne ale zupełnie wystarczają-ce Łóżka żelazne pięknie zaścielone uniywalnie w każdym pokoju kilka krze seł duże stołki pod walizki i stojaki na strzelby Pierwszy pokój zajmujemy my z Witoldem drugi pano-wie Z i G Otwieramy wa-lizki i po wyjęciu mydła i ręczników zabieramy się do gruntownej szorówki po dro-dze Ledwośmy skończyli my-cie i wciągnęli marynarki lv s a V I wchodzi pan Wussow z dy-miącą wazą zupy Po skoń-czonym obiedzie szykujemy się na próbny wyjazd na wo-dę Do zachodu słońca mamy jeszcze przeszło trzy godziny Ja z panami Z i G opatru-jemy strzelby a Witold po wyciągnięciu z walizki róż-nych puszek i butelek oma-wia z panią Wussow "menu" kolacji Wreszcie jesteśmy wszyscy gotowi i wychodzi-my przed dom Pan Wussow przydziela każdemu z nas na cały czas jego pobytu wabiarza i wio-ilarz- a w jednej osobie Pan G dostaje Płotkę pan Z: — Babicza Witold — Zo-siuk- a a ja — najmłodszego dwudziestokilkuletniego — Sidora Wabiarze zabierają bał-wanki cyranek i krykuchy w koszykach i schodzimy do łódek nad jezioro Łódki t zw "duszehubki" czy też -- duszegubki" stoją szere-giem wyciągnięte tyłem z wody na piaszczystym brze-gu Nazwa ich pochodzi stąd że są uważane za bardzo wy-wrotne Mają od pięciu do sześciu metrów długości płaskie dna i bardzo niskie burty zrobione przeważnie z jednej deski Przód łódki os-try i podniesiony do góry tył tępy Płaskość dna i pod-niesiony przód pozwalają jeździć po bardzo płytkiej wodzie Teraz muszę opi=ac głów-ną naszą pomoc w polowa-niu a więc bałwanka i kry-kucl- ię Bałwanek jest to wy-rzeźbiona z drzewa kaczka cyranka Przez odpowiednie pomalowanie jest do niej łu-dząco podobna Spód ma pła-ski- a w nim wbity skobelek do którego na półtorametro-wym sznurku jest przywią-zany ciężarek zwykle jakiś stary kawał żelaza Kryku-ch- a zaś jest po prostu praw-dziwą kaczką krzyżówką ty-le tylko że od szeregu po-koleń oswojoną i chowaną w czystości krwi Jest mniej-sza od kaczki domowej moc-niej zbudowana a szyję ma krótszą i inaczej wygiętą Dziób bardziej zielonożółty i ku przodowi nieco zwężony Na pierwszy rzut' oka wyglą-da jednostajnie szaro lecz jak jej się dobrze przyjrzeć' to widać że głowę i szyję ma ciemno pocentkowane grzbiet brunatny centkowa-n- y popielato brunatno i rdzawożółto a spód jasno-kasztanowa- ty Aby nie mogła samowol-nie odpłynąć z miejsca na którym się ją posadzi ma przywiązany do nogi na dwumetrowej cienkiej lince jakiś ciężarek przeważnie stary buks od wózka Po zejściu nad brzeg je-ziora każdy z nas wchodzi do łódki swojego wabiarza siada na siedzeniu uwiąza-nym z siana i wyrusza w swo-ją stronę Sidor spycha rękami łód-kę na wodę wskakuje bie-rze długie wiosło i stojąc na samym jej końcu wyprowa-dza ją na jezioro Z początku czuję się nie I BslS fl fł%l - 4 ! —- - swojo i siedzę jak trusia bo widzę że jezioro głębokie — łódka niezbyt pewna a ja z pływaniem nie jestem za bardzo Po przejechaniu jakich? dwustupięćdziecięciu — trzy 3tu metrów Sidor przestaje wiosłować i odpychając się wiosłem od dna wali całą parą naprzód Podziwiam jego umiejętno-ści Łódka przy każdym ode-pchnięciu robi jakby posu-wisty skok a dziób jej skrę-ca trochę w lewo jednakże k'edy podnosi wiosło do gó-'- v aby odepchnąć się po-nownie robi nim mały ruch dziób wraca na swoje miej-sce i jedziemy prosto jak po sznurku Głębokość nie sięga tu nawet metra to też nabieram ducha i zaczynam się rozg:ądać Co za wspania-ły widok! Przed nami jak okiem sięgnąć nic tylko wo-d- j trzciny szuwary i od cza-su do czasu kępy łóz! Co prawda trzciny i szu-wary są żółte zeszłoroczne ale mamy dzisiaj już pierws-zego maja to też łozy po-krj- te są liśćmi a z wody zaczynają na gwałt wyrastać nowe zielone tataraki sito-wia i trzciny a gdzie płycej zokiej) nawet i kwiaty ka-czeńca Na widnokręgu nie widać ani jednego dachu ani jed-nej smugi dymu z komina! Pogoda jest cudowna Nie-bo jak lazur bez jednej chmurki ciepło i bezwietrz-nie W powietrzu daleko przed nami przelatują co chwilę pary goniących się kaczek a nad trzcinami za-taczają koła olbrzymie my-szołowy Co pewien czas machając skrzydłami zatrzymują się w miejscu jakby wiszą w po-wietrzu i to nieraz dość dłu-go a potem albo lecą dalej olbo spadają jak kamień na upatrzony cel Chociaż nie zabiłem jesz-cze ani jednego kaczora je-stem Witoldowi wdzięczny ?e mnie na ten przyjazd na-mówił Taki pobyt choćby przez kilka dni na łonie tej pierwotnej natury robi czło-wiekowi dobrze Zaczynam tei czuć się wspaniale Wy-ciągam papierosy częstuję Sidora i nawiązuję z nim roz-mowę Na zapytanie gdzie się tak dobrze nauczył mówić po polsku odpowiada że w woj-sku które przed dwoma la-ty skończył odsługiwać — A gdzieś służył? — py-tam — W Bydgoszczy — odpo-wiada — No a jak ci się tam po-dobało? — indaguję dalej — Tak po prawdzie to nie bardzo — mówi — Nie bardzo? — Prze-cież Bydgoszcz to ładne mia-sto! — Nie można powiedzieć miasto to ono jest i ładne ale wody nie ma panie! — W Bydgoszczy nie ma wody? Co ty bracie za głup-stwa pleciesz! — oburzam się — Eh! Panie! Co to tam 'z woda! — macha lekcewa-żąco ręką W tym miejscu rozmowę naszą przerywa myszołów ltóry zbliżył się do nas na jakieś siedemdziesiąt met-rów Dystans daleki ale mam trzeci numer śrutu w lufie toteż łapię Defournej-k- ę spoczywającą mi dotych-czas spokojnie między kola-nami składam się i strzelam Jastrząb jak rażony pioru-nem spada w trzciny — Ładnie pan go sięgnął! — mówi Sidor Nie szukamy go i jedziemy dalej Był to ot taki sobie próbny strzał Od dłuższego już czasu jak tylko przejechaliśmy je-zioro posuwamy się na-przód prostą jakby ulicą między trzcinami Jest ona szeroka na jakieś dziesięć dwanaście metrów a co pe-wien czas odchodzą od niej ręższe kanały Orientuję sięź ro nie jest to rzeka gdyż nie ma absolutnie prądu i jest zbyt płytka ale nie pytam o to Sidora nie chcąc okazać się w tym wszystkim jesz-cze większym ignorantem jak jestem Zresztą nie ma czasu na pytania W tej chwili wypływamy na prawdziwą rzekę aby ją przeciąć w poprzek Prąd silny jak diabli i łódkę zno-si to też Sidor zabiera się te-raz do wiosła nie na żarty Ja natomiast to mam praw-dziwego '"pietra" gdyż naszą łupiną te przewalające się wody kolebią jak licho Wreszcie przebrnęliśmy przeszkodę i ku mojemu za-dowoleniu wjeżdżamy znowu w spokojną ulicę między trzciny Pytam Sidora co to była za rzeka? Mówi że Ja-sioł- da Po przejechaniu dwustu — trzystu metrów skręcamy w boczny kanał a po pewnym czasie wpływamy na niewiel-ką zatoczkę między trzcina-mi przy której rośnie diiża kępa łozy Sidor na jakieś piętnaście — dwadzieścia metrów przed nią zatrzymuje się bierze bałwanka w rękę i wpuściw-szy naprzód uwiązane do nie-go na sznurku żelazo na dno sadza go delikatnie na wodę Uczyniwszy to samo z kry-kuc-hą szybko popycha łód-kę w stronę kępy łozy i od-wróciwszy ją tyłem wpycha między wyrastające z wody jej gałęzie Prosi mnie a- - bym się na chwilę pochylił i dla lepszego zamaskowania nagina nade mną boczne pę-dy o samo robi i nad sobą I Teraz mam bałwanka i kry-kuch- ę na wodzie z przodu a Sidora z tyłu w łódce Zaczynam obserwować za-chowanie się krykuchy Na-przód podnosi się na wodzie lozpościera skrzydła strze-puje nimi i z powrotem sia- - j da Potem dotyka kilka razy końcem dzioba wody poru-sza głową w dół i górę wre-szcie wyciągnąwszy szyję po-ziomi zaczyna kwakać 'kwe-kkwekkw- ek — kwekkwek-kwek- " Wtem tak nerwowo drgnąłem że o mały włos nie wpadłem do wody To (Dalszy ciąg na str 6) Serdeczne Życzenia świąt Wielkanocnych i Wesołego Alleluja zasyła PARAFIA KATEDRALNA pod wezw ŚW JANA POLSKO-NARODOWEG- O KATOLICKIEGO KOŚCIOŁA 186 Cowan Ave Toronto Ont Tel 532-824- 9 Ks Biskup Józef Niemiński prób Ks Franciszek Zalewski wikary KOMITET PARAFIALNY: Eugeniusz Chruściel przewodniczący Charles Dublań-sk- i I wiceprzewodniczący Michał Koprowski U wiceprzewodniczący Katarzyna Kostecka sekretarz protokołowy Edward Szostak sekretarz finansowy Czesław Dec sekretarz systemu kopert Feliks Kawecki' skarbnik Kontrolerzy: Stanisława Kłosowska Ryszard Dec Czesław Orłowski Jadwiga Chruścicka Karol Sawuła Aleksander Bajczyk Eugenia Jakuszyk Wojciech Adamczyk Rada Gospodarcza: Stanisław Bełczowski Stanisław Piórczyński Wincenty Ziemnicki Stanisław Szostak Władysław Michalak Stanisław Wiśniewski i i RUFNnInOmNc SYMBOL mmmm ~7ZJZ OF QUALITY COMPANY LIMITED 26 NOBLE STREET TORONTO ONTARIO Tel 533-11- 65 WYRABIA MATERACE TAPCZANY I KANAPY WeioUaollahija i dużo radości u) dniu 2-martwijc-hwitania PaiUŁieao WmuaciolótĄ JCiUnlwu i calei Polonii' życzą Bracia Nakoneczny właściciele a - '' ) 'JiVvi'''"- - it WIELEBNEMU DUCHOWIEŃSTWU ORGANIZACJOM POLSKIM I CAŁEJ POLONII KANADYJSKIEJ ŻYCZENIA "WESOŁEGO ALLELUJA" składa Zarząd Główny Kongresu Polonii Kanadyjskiej :tf::7t:o':co':$:o ~~rn ntiiiiw trrcr-y- y (T cMdF " Najserdeczniejsze życzenia Wielkanocne całej Polonii składa MECENAS Kazimierz BIELSKI QC Prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej 347 Bay St Toronto 1 Ont Tel 362-125- 1 :o"?-:s::::- o: K8 Rada i SPK w " składa 'wszystkim Kblcgom Duchowieństwu Kongresowi Polonii Kanadyjskiej wszystkim Organizacjom społecznym i całej Połonii Kanadyjskiej serdeczne życzenia dobrych Wesołych Świat Wielkanocnych lilsi4!or£:&si&s:££ W& 3S Zarząd Główny Kanadzie Serdeczne Życzenia z okazji Śioiąt Wielkanocy zasyła zasyła JOHN F STRÓŻ m0&v0&K00Xi$$&0:0:0&x$x$M$0S$&$:0S$:03i:0'0 PRZYJEMNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH wszystkim swoim Klientom i całej Polonii składa L W LITWIN 575 Queen {St: WŻ 3& Toronto Ont Tel 366-704- 0 i jaKma3awKS3?3a RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH % życzy i ANNĘ PHOTO STUDIO Zdjęcia weselne — Portrety ( W TRACZ właśc j 865 Oueen St W Toronto Ont Teł 368:3T47— —- lrMfiFltfffyPiWflmtW -- A m H U U F-l-m w Z£JX"J£&££&£śb&Jbt+JZJ? f-rj-- tt frj: JJLjCJSJtiŁ=fcJl- - fJ ay-- - - l—&y„+StAts+S0mk4 rm-HWM&- tftoU &-- f m |
Tags
Comments
Post a Comment for 000198
