000479 |
Previous | 4 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
' „~u -- i1trtt ł_rf ' - --- w 'Mlr' {£! Y T fi Ir
somusłifs&j " &&!fi " I?ŁnUHoil-rJi- ' -- '7fiT' f&a™aP -- AW —- -- Tsri I iJ'y rws " " T€WvmMm 'Tr --vł r th' jo- -
$TR 4 'tWIĄZKOWIEC" Upiec (July) wtorek) 35 - 1972 NR 60
BggHBWWffP"°fy Pori(rvyćoooOsbaJza}4jĘgg
Dzieńdobry Czytelnicy!
Są ludzie którzy wcale nie chcą mieć wakacji w le-cie
Wolą na wiosnę albo jesienią Jeśli wezmą wakacje
latem to za nic w świecie nie chcą nigdzie jechać a wolą
odpoczywać w domu w swoim ogródku Takim nawet nie
ma co mówić o zwiedzaniu innych okolic czy podróży do
innego kraju
Spytać ich dlaczego? — to powiedzą: "Co? Wlec się
zatłoczonymi szosami samochód za samochodem? Zwie-dzać
jakieś miejsce gdzie tłumy o mało cię nie zaduszą?
Nie móc znaleźć parkingu miejsca w motelu czy hotelu
w restauracji? Za wszystko płacić kilka razy więcej bo
sezon turystycznij? O nie to nie dla mnie Ja wolę sobie
spokojnie w domu wypocząć"
Prawda że lato najlepiej nadaje się na podróże bo
ciepło i ładnie dzieci nie mają szkoły więc mogą jechać
z rodzicami drogi czyste bez śniegu warto to i tamto zo-baczyć
ale i ci co jeździć latem nie chcą mają do pewne-go
stopnia rację
Wszystko dlatego że wszędzie jest dużo ludzi wszę-dzie
tłok a nie każdy w lloku dobrze się czuje Kanada
jest jednym z najmniej zaludnionych krajów V) stosunku
do swojego obszaru a ja tu słyszę w dzienniku wieczornym
że według obliczeń statystycznych Organizacji Narodów
Zjednoczonych (United Nations) jesteśmy najpopularniej-szym
krajem turystycznym bo nas odwiedziło ostatnio 38
milionów gości! Rzeczywiście ile to się widzi grup wyciecz-kowych
ile samochodów z obcokrajowymi tabliczkami ile
się słyszy języków!
Powinniśmy być z tego zadowoleni że nasz kraj jest
taki atrakcijjny dla turystów ale osobiście to i ja wolę
podróżować nie wtedy kiedy jest sezon turystyczny w peł-ni
Bo choć lubię ludzi ale nie w większych ilościach w
tłoku i ścisku
Zobaczmy jak wygląda ta sytuacja na świecie
Mieszkańcy naszej planety
Oczywiście mówmy tylko
o ludziach a zostawmy na bo-ku
zwierzęta gady płazy
ptaki ryby i owady choć i
one są mieszkańcami Ziemi
Czy wiecie na przykład
ile było ludzi na naszym glo--
bie w roku 1971? Liczba dość
duża: 3692000000 I to trze-ba
powiedzieć mniej więcej
bo w niektórych krajach
przeprowadza się spis ludno-ści
niezbyt dokładnie a w nie-których
wcale Podana licz-ba
już w tym roku jest
znacznie wyższa dokładnie o
69 milionów a w ogóle zmie-nia
się z minuty na minutę
bo niemowlęta przychodzą
na świat a starzy i chorzy
umierają A więcej ludzi
przybywa niż umiera wobec
czego ludność kuli ziemskiej
ciągle rośnie
Człowiek jest stworzeniem
towarzyskim i lubi a nawet
musi i chce życ w gromadzie
Ale uczeni którzy obserwu-ją
przyrost ludności zaczyna-ją
się poważnie obawiać i co-raz
częściej o tym mówić że
gdy będziemy rozmnażać się
w takim szybkim tempie —
wkrótce zabraknie na Ziemi
miejsca dla nas wszystkich
Pamiętać bowiem trzeba że
jedna piąta całej po-wierzchni
naszego globu sta-nowią
morza a z lądów tylko
część nadaje się pod upra-wę
Jak 'więc wyżywimy cią-gle
przybywające miliony
osób?
Sytuacja ta różnie przed-stawia
się w różnych państ-wach
Kanada jak obliczono
w roku 1975 będzie miała
23 i % miliona mieszkańców
i wystarczającą ilość miejs-ca
do uprawy roli jak rów-nież
wody do picia Stany
Zjednoczone bogaty kraj
mają na1 każdą milę upraw-nej
ziemi 250 osób ale lud-ność
wzrasta podwójnie co
44 lata Jak będzie ten kraj
wyglądał za 44 lata? Gorzej
jest w Indiach' gdzie na każ-dą
milę dobrej do uprawy
ziemi wypada 710 osób ale
ORANGE
GOLA
GINGER ALE
CREMfSODA
ludność tego kraju wzrasta
podwójnie co 31 lat Co się
stanie z ludźmi w tym kra
ju za 31 lat? W innym kra-ju
na przykład Keniii sy-tuacja
jest jeszcze gorsza
Przy takich obliczeniach
trzeba jeszcze wziąć pod u- -
wagę jak długo żyją przecięt-nie
ludzie w tych 'krajach
Tam gdzie gospodarka jest
prymitywna i zacofana czę-sto
panuje głód szerzą się
choroby i przeciętnie ludzie
żyj4 d° 40 lat- - W krajach
Ameryki północnej zamoż-nych
i dobrze zagospodaro-wanych
ludzie żyją do lat
70 przeciętnie
Jest jednak jeszcze inna
obawa która coraz większe
budzi zaniepokojenie wśród
ludzi a o której na pewno
już nieraz słyszeliście Jest
to zanieczyszczenie wody
powietrza zanieczyszczenie
ziemi Dobrze jest mieszkać
wygodnie jeździe samocho-dem
mieć wszelkie urządzę
nia w domu ale fabryki za-truwają
powietrze wlewają
'odpadki chemiczne do rzek i
jezior i coraz więcej śmieci
fcalega tereny wokół skupisk
ludzi
Czy można temu złu zara-dzić?
Owszem można ale
Iti Pv7i i af it ik ["'
rincnpir iest naturalnym anty- -
septycznym środemjrtóry usu
iwa zanieczyszczenia rwi i ayw
Ibiega lub niszczy bakterie po-wodujące
ropienie Adami Garllc
Pearies zawiera prawdziwy ole-jek
czosnkowy który używany
jest od wielu lat jako lek Przez
stulecia miliony osób używały
czosnku jako zdrowotnego środ-ka
w przekonaniu o jego mocy
w zakresie leczenia lub podtrzy-mania
sił Okażcie dbałość o
swoje zdrowie i swoje siły Zao-patrzcie
się w paczkę Adams
Garlic Paarlas w najbliższej dro-gerii
lub aptece jeszcze dziś
Niezawodnie poczujecie się le-piej
mocniej nabywając też odp-orność-
na przeziębienia Zale-cany
przez nas środek nie ma
zapachu ani smaku i przygoto-wany
jest w formie kapsułek
liaWMMM43-- 5
Jedyny napój który smakiem
tak żywe przypomina napoje
używane przez Wat'
w "Starym Kraju" %
— Dla dzieci wydarzenie! '
i — Napój fnie mający sobie równego!
— Zachwyt rodziny!
_ ffffRYNjĘDOłCI WIONĘ
t-SM-Aig
ij -- nu"! k- -
czy wszyscy chcą? Czy wy-rzek- ną
się pewnych wygód i
urządzeń czy przestaną za-nieczyszczać
wody i ziemię?
Czy w ogóle zechcą myśleć o
przyszłości czy tylko o sobie
i swoim życiu?
Trudne to są problemy i
tylko wiara w mądrość czło-wieka
jego zdolnpść przysto-sowania
się w potrzebie i
szczerą chęć ułatwienia życia
przyszłym pokoleniom daje
nam nadzieję
A przede wszystkim trze-ba
być o tym dobrze poin-formowanym
trzeba umieć
współpracować we własnym
państwie tak jak i z innymi
język
macie
niebo
powietrza
Nasza gromada
Niech rąk bezczynnie składa
tylko razem szczerze do roboty bierze
dolę sami
Niech będzie ludziom świecie
Każde z osobna jest
gdy nada
A i raźniej gromadą w przyjaźni
kiedy co robię wszystkich sobie!
Nasze za gromada!
smutek i nędzę wygnać z ziemi
wszyscy praca a skoro!
świerszczyńska
Zachowane piękno i kwiatków
Dostałam w prezencie ta-kie
"kartki na których przy-klejone
zasuszone traw-ki
polne kwiatki w formie
małego bukiecika Były
śliczne je opra-wiłam
i powiesiłam rzędem
na ścianie je podzi-wia
to nie są
przyklejone bo wypytałam
moją przyjaciółkę je zro-biła
Otóż kupiła papier
który v nazywa się
paper on
sty jak plastyk z każdej
strony Zasuszone i
ułożone artystycznie kart-ce
roślinki bardzo ostroż-nie
nakryte tym papierem i
dobrze się
przykleiły Obciąć trzeba pa-pier
równo z brzegami karty
Takie kartki są bardzo o-rygin- alne
ładne a robota
jest zaję
— Ja nakupiędużo złota
Gdzieś w zamorskiej
A mym bogactwem
z
— A ja będę ciągle szyła
Nie żałując ręki
I wszystkich biednych
sierot
Porobię sukienki
— A ja będę budowniczym
Dzieci chodzą dwoma koła
zewnętrzne
idzie w jedną stronę drugie
mniejsze wewnętrzne w
przeciwną Jedno bez pary
chodzi w samym środku sa-mo
Wszyscy trzymają za
i śpiewają:
Po zielonym stawie stawie
pływają łabędzie pływają
łabędzie
Kto kogo ten
będzie
Kto kogo złapie
będzie
Po ostatnim słowie dzieci
odwracają do siebie i łą-czą
w pary Dziecko pojedyn-cze
szuka sobie także partne-ra
Ktoś zostanie bez pary i
stanie w środku podczas gdy
reszta tańczy parami i śpie-wa:
Mamy 'mamy niezdarę ta-kiego
niezdarę takiego
Co umiał znaleźć łabę-dzia
swojego
narodami dziś już Ziemia
należy do nas wszystkich i
wszyscy musimy dbać o ży-cie
na naszej planecie pięk-nej
bogatej życiodajnej —
rządzić się mądrze i sprawie-dliwie
bez względu na kraj
kolor skóry religię
" Jeśli więc gdzieś w
chwili jesteście Drodzy Czy-telnicy
gdzieś gdzie
jasne nad głowami
czyste wody rzeki lub jezio-ra
pola lasy zielone czy gó-ry
majestatyczne — rozko-szujcie
się pięknem i świeżo-ścią
barwą kwia-tów
zielenią roślin Ziemia
jest naprawdę piękna
nasza gromada nie
się
Lepszą my swymi stworzym rękami
radośniej już przecie na
dziecko to kruszyna drobna
ale się stu to już siła nie lada!
najlepiej żyć
Bo już to dla nie
hasło powiada: jednego
Trzeba najprędzej!
Jak się zabiorą pójdzie —
Anna
ziół
były
one
tak że sobie
Każdy
Właściwie one
jak
ona
"contact
Jest przezroczy
ale
klei się
na
są
przyciśnięte by
ich przyjemnym
ziemi
potem się
Podzielę biednymi
dla
mi Jedno koto
się
ręce
nie złapie
niezdarą
nie ten
niezdarą
się
nie
Bo
tej
ciem podczas wakacji A na-dają
się i na karty z życze-niami
na wszelkie okazje na
prezenty i jak ja zrobiłam
na obrazki do powieszenia na
ścianie
Spróbujcie Przyjemne to
i artystyczne zajęcie
Uśmiechnij się
— Czy ty wiesz co podaje
statystyka? Podobno za każ-dym
razem kiedy ja oddy-cham
ktoś na świecie umie-ra
— Człowieku to straszne!
Dlaczego nie używasz "Liste-rine"- ?
— Czy coś nowego jest w
dzisiejszej gazecie?
— Nie te same stare rze-czy
tylko wydarzają się one
innym ludziom
Dobre dzieci
I z belek ogromnych
Wybuduję dużo domów
Dla ludzi bezdomnych
— A ja będę gospodynią
Mąki mi potrzeba
Bo dla wszystkich
wygłodniałych
Muszę upiec chleba
Or-O- t
Zabawa dla dzieci
Co nie umiał znaleźć łabę-dzia
swojego
Zabawa zaczyna się od po-czątku
z tym że inne dziec-ko
jest pojedynczym łabę-dziem
ZAGADKI
Płaska lecz kolorowa
wisi na ścianie
Cały świat możesz ujrzeć
gdy patrzysz na nią
2 Białe czarne czy zołte
jedno wspólne mają
Że się uczą (w swojej mo-wie)
bawią się śpiewają
3 Wielkie niebieskie oko
w zieleń otoczone
Patrzy w górę a niebo pa
trzy w jego stronę
4 Co to? Ma "piec" który
wcale nie grzeje
Bo ciepło bo gorące słoń-ce
w nim się śmieje
NAJWIĘKSZE W KANADZIE NAJŁADNIEJSZE
I NAJOBFICIEJ ZAOPATRZONE SKLEPY W
EUROPEJSKIE DELIKATESY
MlptMl lakoicl I w nwl(knym wyborz
po konkurncynych entch
tip-topMEA- TS
OKAZJE KAŻDEGO TYGODNIA
1727 BLOOR ST WEST
(niprztclw tUcJl kolejki podziemnej Keele)
YORKDALI SHOPPING CENTRĘ
FA1RY1EW MALL
ShminarA Avpnn Don Vallev Parkway
ZIGGY'S ot SHERWAY GARDENS
Queen Elizabeth fc Hlghwiy 27
Barbara Toporska
ATHENE NOCTUA
54-W-- S2
p o e z e
T Cena (zniżkowa) w przedpłacie $320
Przesyłka 10% ceny książki
Z listów Grydzewskiegodo autorki: "Poemat bardzo pięk-ny
bardzo się przyda bezmózgiej poezji polskiej taM
ładunek intelektualny" "Wiersz wspaniały' nie mam innego
słowa Okazuje się że są na emigracji pokłady diamentów"
Książka ukaże sie we wrześniu Przedpłatę przyjmuje
wydawnictwo KONTRA-- 3 Asness Road London SW1 1 6RY~
ENGLAND' ' f
--1 w
Wydawcy autorka proszą przyjaciół i czytelników
"Związkowca"-- o liczne i' jak alsżyhsw' wmówienia
Alojzy Męclewski1
Tysiąc marek za Anlona Wiensa
Medale dla "bezczelnego Yolksdeutscha" (3)
dni po aresztowaniu
Wiensa wrócił do Warszawy
komiwojażer firmy Schwital w
Gdańsku — Alojzy Pilarczyk
Kiedy mając pod pachą teczkę
z butelką wódki i niemieckimi
gazetami zadzwonił do mieszka-nia
na drugim piętrze przy ul
świętojańskiej 78 zamiast
Wiensa drzwi otworzył mu u-munduro-wany
gestapowiec
Wciągnął go do środka gdzie
dwóch innych poddało go dro-biazgowej
rewizji i natychmia
stowemu przesłuchaniu Powtń-rz- ł
wyuczoną legendę:— Wien-sa
poznałem u Schwitala kiedy
kupował „ostatnią wieczerzę"
tę która wisi u niego w sypialni
Przyszedłem bo chciałem zamie-nić
wódkę na tytoń
Po pół godzinie znalazł się w
celi na Kamiennej korze z ja-kimś
starszym Niemcem który
w najwyższym zdenerwowaniu
chodził po celi i za wszelką ce-nę
pragnął się przed kimś wy-gadać
Aresztowano mnie u zna-jomego
— mówił — u nieja-kiego
Wiensa Czy pana też? A
może pan go znał? Nie? Wpadł
pan tam przypadkowo? To stra-szna
historia wiem co mnie
czeka
Służbę nocną w więzieniu ob-jął
strażnik Grenz ten sam któ-ry
w latach 1940—1941 był Mu
cznikiem w areszcie gestapo
(„Hausgefaengnis") w Gdańsku
na Neugarten 27 Poznał on Pi-larczyka
od razu — wszak sie-dział
tam niemal dwa lata jako
członek grupy roboczej tzw
gestapokolonne Dolał mu wię-cej
kawy i pod jakimś pretek-stem
wywołał na korytarz by
przekazać mu najnowszą sensa-cję:
wczoraj w nocy niejaki
Wiens uciekł ze szpitala spod
nadzoru gestapo Grenz obiecał
że o aresztowaniu zawiadomi
żonę Pilarczyka i nie da mu zgi
nąć z głodu
Następnego dnia rano — była
to niedziela — Grenz zapowie
dział Drzesłuchanie Dał Pilar--
śniadanie i ra--1 i pierwszy
dził spokoju pew ruch kiedy
nym czasie na schodach usły-szeli1
ciężkie kroki Na progu
stanął gestapowiec Beslack
i ten był „starym znajomym"
Pilarczyka z więżenia w €dań-- '
sku a później jako klient skle-pu
Schwitala gdzie dzięki po-mocy
Pilarczyka na imieniny
żony niemal na poczekaniu o-prawi- ono
mu trzy portrety słyn- -
nych kompozytorow niemiec- -
kich
Leżał na stole komplet przy-rządów
do bicia Beslack za-chowywał
się jak dżentelmen
Krytykował opowiastkę o celu
jego wizyty u Wiensa żądał do
datkowych szczegółów a po kil-kunastu
minutach sięgnął po
zabrany Pilarczykowi notes By-ła
to najcięższa chwila dla are-sztowanego
i najtrudniejszy eg
zamin Strona po stronie tele
fon po telefonie musiał wyjaś
niać — kto gdzie po co
było to łatwe wiele telefonów
bowiem tyczyło kontaktów Pi
larczyka w Warszawie
Najwidoczniej jednak Beslack
był tego dnia pogodnie usposo
biony bo skoro tylko zakończył
przesłuchanie zatelefonował ao
mieszkania dyrektora Loellgena
w Sopocie:
— Mam tu tego Pilarczyka
Zna go pan dyrektor jeszcze z
Gdańska' siedział u dość
długo Tak gestapokolonne
Wszystko w porządku
— No to udało ci się —
zwrócił się do Pilarczyka —
Mam rozkaz zwolnienia ciebie
A tę wódkę to ją od ciebie ku-nie
Masz tu pieniądze — Poło
żył przed nim na stolę dokład-nie
odliczoną należność — 54
okupacyjne złote tyle bowiem J
kosztowała w Warszawie
Tego dnia Pilarczyk znalazł
się w domu a tydzień później —
jak — wyjechał do War-szawy
gdzie Michał Wiśniewski
już wiedział o wszystkim „
— Zaczęło się — powiedział
do Pilarczyka — Warszawie
krótko po aresztowaniu genera-ła
Grota
Aresztowano również przeby-wającą
w Inowrocławiu na ku:
racji żonę Wiensa — Juliannę
Początkowo jej nie przesłuchi-wano
gestapowcom chodziło 'je-dynie
o to by uniemożliwić Jej
kontakt ze środowiskiem tneża
na którego ujęcie bardzo liczyli
Przesłuchiwania jej rozpoczęto
po kilkunastu dniach
Aiystent kryminslny Herbert
Teuffel próbował uzyskać od
niej informacje kto ich odwie
dzał jakie są' adresy tych osób
ale — ną szczęście — pani Ju-lianna
nie wiele' w tym wzglę
dzie miała do powiedzenia Ich
wiści niemieccy albo gestapow-cy
o spotkaniach zaś Wiensa w
sklepie nic nie wiedziała Zezna-nia
jej były prawdziwe i mógł
je uwiarogodnić sam Loellgen
który wielokrotnie był świad-kiem
jak Wiens — typowy Nie-miec
— realizował w praktyce
nadreńskie pojęcie o roli kobie-ty
w domu zamkniętej w obrę-bie
słynnych trzech „K" Kir-ch- e
Kinde Sueclie (kościół
dzieci kuchnia) Na początku
października w Gdańsku prze-prowadzono
konfrontację Ju
lianny Wiens z Michałem Wiś-niewskim
aresztowanym w War
szawie Był nerwowo rozbity
trząsł się jak osika nosił na so-bie
ślady tortur zadawanych mu
w czasie długotrwałych przesłu-chiwali
w Warszawie
— Nie pamiętam tego pana —
odpowiedziała twardo — Tylu
ludzi do nas przyjeżdżało przeć
wojną Nie to nie jest
znajomy na pewno nie
Lolhar Stenzel
który prowadził tę konfron-tację
zrezygnował z dalszych
prób jednak jeszcze kilka razy
doprowadzono ją do gabinetu
Loellgena Rozmawiali zawsze
„w cztery oczy"
— Gdzie mógł się schronić
Antoni jak pan: sądzi? — py-tał
nie oczekując zapewne pra-wdziwej
odpowiedzi Był wobec
niej grzeczny znali się przecież
z licznych spotkań towarzy-skich
Wkrótce zorientowała się
że Loellgen nie ma interesu w
odnalezieniu jej męża toteż
kiedy przewieziono ją na Ka-mienną
Górę podpisała podsu-nięte
jej zobowiązanie że za-wiadomi
gdyńską' placówkę
Staatspolizei (policji państwo-wej)
gdy tylko dowie się cze-goś
o miejscu pobytu męża
Wtedy dopiero wypuszczono ją
na wolność
Hickiewicz aresztowano 5
września na gdańskim dworcu
Ledwo zdążył skinąć do' żony
która odjeżdżała do siostry w
fieneralnei Guberni zaledwie
czykowi własne opuścił ręce uczynił
czekać w Po by odwrócić sie
ale
ale
Nie
nas
zwykle
w
dopiero
nasz
po-czuł
że ma na rekach kajdanki
Czarnym Mercedesem przewie
ziono go na Neugarten 27 i tam
przesłuchiwano w gabinecie ko-misarza
Leyera
— Jak się nazywasz?
— Stanisław Hickiewicz
— Kłamiesz Twoje prawdzi-we
nazwisko brzmi Galowski
Pod pseudonimem „Galow-ski"
Hickiewicz był zarejestro-wany
w centrali wywiadowczej
AK w Warszawie gestapowcy
zaś błędnie przypuszczali że to
jest jego prawdziwe nazwisko
Stenzel który kierował śledz-twem
stłukł go bykowcem
— Będziesz mi — ryczał _
wkrótce śpiewał jak kanarek
Zamknięto go w celi nr 7 w
podziemiach gmachu Spotkał
tam adwokata Wegnera z Gdyni _ aresztowanego pod zarzutem
uprawiania szpiegostwa Juliu-sza
Koszałkę Bukzaka z Byskiej
Huty aresztowanego za przyna-leżność
do „Gryfa Pomorskie-go"
dezertera z Wehrmachtu
postrzelonego w czasie pościgu
radiotelegrafistę Kriegsmarme
oskarżonego o wykorzystywanie
radiostacji okrętowej do naaa- -
warna za g_ ranic_e— rsMiw1nrutTiOji-vn-n
Niemcom meldunków oraz inne
go Niemca rowmez radiotele-grafistę
zrzuconego ze Związku
Radzieckiego na spadoenronie
śledztwo nie dawało wyniku
Przez tydzień trzymano Hickie-wicza
w gestapo w Gdyni gdzie
przez dwa dni z rzędu leżał w pi-wnicy
na plecach skuty jedną
oara kajdanek z członkiem
I „Gryfa Pomorskiego" — Hugo
nem Czarnowskim Tymczasem
do ekipy śledczej dołączyło kil-ku
nowych gestapowców z War-szawy
którzy przywieźli ze sobą
i pokazali Hickiewiczowi kilka
jego meldunków Hickiewicz i
wtedy nie załamał się jednego
bowiem był pewien: na tycn
meldunkach nie ma odcisków
jego palców gestapowcy 'nigdzie
też nie znajdą maszyny na któ-rej
meldunki te pisał — wszyst-kie
znajdowały się albo w toni
albo na dnie Atlantyku na hit-lerowskich
łodziach podwod-nych
Nie udowodniono Hickiewi-czowi
niczego Przekazano go do
obozu koncentracyjnego wStutt-ho- f
gdzie otrzymał numer 20
387
Aresztowanie Wiensa i inda-gacja
gestapo na jego temat
najbardziej chyba zaskoczyło
Marię Suwalińską która praco-wała
w jego sklepie tytonio
wym Nigdy w ciągu dwóch lat
nie odezwał się do niej nawet
jednym słowem po polsku zaw- -
: - -- -' — ''"--i h1l alrtv I Cvi mńriłnfl TIMmiwłńl WOllTO
"3JCZC515Z} UU =fJłivZS:f-i'Arft'ri-L- i'
Ł" T fs -- 'V "ł £"'-- ! Al s „I"" - iL A
ale głośno W klapie nosił Ha-ckenkre- utz
ani jednym słowem
nie wspominał o przedwojennej
znajomości z jej mężem czy bra
tem Był wobec niej suchy i su-rowy
— prawdziwy bezczelny
Yolksdeutsch który nigdy nie
zdradzał swoich prawdziwych
myśli Tylko niekiedy po po-gwar- ce
z gestapowcami mówił
do niej:
— Niech pani powie swoim
znajomym że dzisiaj wieczorem
będzie w Orłowie łapanka
Mówił to oczywiście po nie-miecku
Czasem dawał jej do
datkowo kilka paczek tytoniu —
i to wszystko co może powie-dzieć
Maria Suwalińską na jego
temat y
Kiedyś wieczorem konferował
w biurze ze swoim „księgowy m'
Hickiewiczem Gdy zbyt długo
zamykała kasę zwymyślał ją
tak że popłakała się i następ-nego
dnia wymówiła pracę
— Nie chciałam więcej pra- -
[cować u tego Szwaba — powie
działa niedawno do autora tej
relacji — I wtedy Wiens zre-flektował
się poradził mi bym
u niego została i powieaziai
„Niech pani zrozumie że ja sie
dzę na beczce prechu"
Po powrocie z pracy opowie
działam to mężowi i tak to
wspólnie skomentowaliśmy: —
Zrobił się Yolksdeutschem i te-raz
nie wie co z tym fantem
zrobić Niech siedzi sobie na tej
beczce i sam się martwi
Po aresztowaniu Wiensa Su-walińską
— już jako wdowa —
spostrzegła że ktoś ją śledzi Po
kilku tygodniech kiedy sprawa
przycichła w niedzielę po po
łudniu (poprzedniego dnia Gdy-nia
przeżyła silny nalot) zapuk?ł
do jej drzwi nieznany mężczy-zna
i spytał po polsku czy nie
zainteresowałaby ją wiadomość
od Wiśniewskiego
— Nie znam żadnego Wiśnie-wskiego
— odpowiedziała po
niemiecku gdyż obawiała sie
prowokacji — I pana tez nie
znam
Nieznajomy był jednak upar
ty tak kołował tak namawiał
że wreszcie wpuściła go do po
koju i tam doszło do rozmowy
Powiedział 'jej że przychodzi z
polecenia „Wiśniewskiego lub —
jak pani woli — Wiensa"
Wiens pyta co dzieje się ze
sklepem i z żoną
Po pewnym czasie — był nim Mieczysław
Semrau z Orłowa — zgłosił się
ponownie i przywiózł pozdro-wienia
od Wiśniewskiego który
chciałby z nią porozmawiać A
że po ostatnim nalocie władzo
okupacyjne nakazały by wszyst-kie
magazyny sklepowe ewaku-ować
z centrum miasta na przed
mieście pojechała do Orłowa
pod pretekstem poszukiwania
odpowiedniego miejsca Spot-kała
się wtedy z Semrau em Za-prowadził
ją do niepozornej
willi w której ukrywał się
Wiens
Opowiedział jej wtedy w kil-ku
słowach o swym podwójnym
życiu i prosił by — jeśli stwier-dzi
że nikt jej ruchów nie śle-dzi
— z dużego murowanego
kurnika który miał w podwórzu
wyjęła plik niezwykle ważnych
papierów i przekazała je Sem-rauo- wi
który się po nie zgłosi
W końcu września do Alojze-go
Pilarczyka zgłosił się znajo
dyjskich
my z Orłowa Był to Michał
Semrau Przyniósł mu „pozdro-wienia
od Antka który chce się
z nim widzieć" Następnego dnia
Pilarczyk zobaczył Wiensa w
Orłowie gdzie na podwórzu u-stron- nej
willi ukrywał się w
wielkiej skrzyni przykrytej stei-t- ą
koksu Wiens opowiedział mu
o swoim aresztowaniu i wizycie
Kurowskiego w Pcenemucnde
— Materiałów od Kurowskiego
gestapo nie znalazło — mówił
— Ukryłem je zaraz po jego
przybyciu w kurniku
Po wyskoczeniu z drugiego
piętra szpitala w piżamie tylko
w gwałtownym deszczów mii
sztormie pobiegł pustą ulicą A-braha-ma
potem kartoflanni
polem wzdłuż torów kolejowych
i schronił się na podwórzu do-mu
przy ul świętojańskiej
gdzie dozorcą był jego znajomy
Michał Serwa Ukiyty w jakiejś
klitce na strychu słuchał wycia
zbliżających się od Kamiennej
Góry syren policyjnych Kilka
dni ukrywał się w mieszkaniu
Gierszalów potem w warsztacie
Michała Henschla przy skwerze
Kościuszki a dopiero stamtąd
przeniósł się do Orłowa
Po kilkunastu dniach od roz-mowy
z Wienscm Pilarczyk przy-wiózł
mu z Warszawy nowe do-kumenty
na nazwisko Góra i
przepustkę która uprawniała go
do przekroczenia granicy w Wy-szkowie
w drodze do Krakowa
Wiens dojechał tam samocho-dem
ciężarowym firmy Ostland
Transport GmbH (właściciele
Loellgen Iłallman i Rein)
którego kierowca był Polak Jó-zef
Wiśniewski
Początkowo ukrywał się w
Krakowie potem w oddziale
partyzanckim na rzeszowszcy-źni- e
Obława na Wiensa nie dala
wyniku W październiku gesta-po
rozesłało za Wienscm listy
gończe rozlepiając w trójmie-ście
wielkie afisze z jego foto-grafią
Tysiąc marek nagrody
przeznaczono dla osoby która
wskaże miejsce pobytu Wiensa
używającego pseudonimu „Grab-ski"
lub „A 14" — żywego lub
martwego
Kilka miesięcy później hitle-rowskie
gazety" informowały o
wykonaniu wyroku śmierci na
Zahlmeistrze Kurowskim ska-zanym
przez sąd specjalny na
karę śmierci za zdradę kraju
Czytelników zainteresują no
pewno powojenne losy bohate-rów
niniejszej opowieści Anto-ni
Wiens-WiśnieKs- ki który w
czasie okupacji miał II grupę
narodowości niemieckiej mu-siał
poddać się tztv postępowa-niu
rehabilitacyjnemu Za swo-ją
działalność wojskową w cza-sie
okupacji otrzymał po wojnie
kilka orderów Zmarł w Pozna-niu
przed kilku laty
Wielu ♦jego współpracowników
żyje i pracuje jeszcze na Wy-brzeżu
Stanisław Hickiewicz
jest leśniczym w Mirachowie w
pow kartuskim w Orłowie mie-szka
Mieczysław Semrau — pro-fesor
sopockiego Technikum E-konomicz-nego
w Sopocie — A-loj- zy
Pilarczyk w Gdyni zaś M-ichał
śmigielski
Tadeusz Wański pseudonim
„Kawon" zmarł w Gdyni w 1958
roku
KONIEC
Konkurs na pamiętnik imigranta
Konkurs rozpisany przez Polsko-Kanadyjs- ki Instytut
Badawczy na pamiętnik imigranta wywołał duże zaintere-sowanie
Zwrócono się do Instytutu z prośbą o przedłuże-nie
terminu nadsyłania prac twierdząc iż w tak krótkim
czasie wiele osób nie zdoła spisać swoich wspomnień In-stytut
uznał te sugestie za słuszne i wobec tego przedłuża
termin do 1 września br
Przypominamy iż w konkursie może brać udział każdy
Instytut gorąco wzywa i zachęca by jak największa ilość
osób spisała swoje wspomnienia Forma jest obojętna
Można się ograniczyć do jednego okresu ale można też
objąć całe swoje życie w tym 2Ównież przed przybyciem do
Kanady Styl i język nie będą odgrywać w ocenie żadnej
roli Chodzi wyłącznie o prawdę autentyzm przeżyć obser-wacji
rozmyślań itp
Pamiętniki dostarczą nam podstawowego materiału do-tyczącego
życia grupy polskiej w Kanadzie Otrzymamy obraz
walk o miejsce w społeczeństwie o stanowisko przebieg'
procesu adaptacyjnego stosunku do spraw polskich i kana
Instytut zobowiązuje się ao zacnowania tajemnicy au-torstwa
w wypadku żądania nawet gdyby pamiętniki te
miary być ogłoszone Dlatego też prosimy o nadsyłanie —
jak to już zaznaczyliśmy'— pod pseudonimem czy krypto-nimem
a nazwisko i adres podać w oddzielnej zaklejonej
kopercie W tej drugiej kopercie należy też umieścić pismo
z ewentualnymi zastrzeżeniami
Wszystkie prace zakwalifikowane przez komisję do na-gród
zostaną opublikowane w formie książki Mogą być
opublikowane również inne prace które komisja zaleci
Wszystkie nadesłane prace stanowić będą własność Insty-tutu
Badawczego'
Pamiętnik nadsyłać na adres:
Canadian Polish Research Institułe
783 College St Toronto 174 Ont
Za Instytut Badawczy?"
-- :" t
~&' :j: iiiix!lLxZ&£Ljali yŁ-AWiaAi'w- & :wssS£Lci!~ --uW -
f'
rt I Vti
Sil
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, July 25, 1972 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1972-07-25 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000924 |
Description
| Title | 000479 |
| OCR text | ' „~u -- i1trtt ł_rf ' - --- w 'Mlr' {£! Y T fi Ir somusłifs&j " &&!fi " I?ŁnUHoil-rJi- ' -- '7fiT' f&a™aP -- AW —- -- Tsri I iJ'y rws " " T€WvmMm 'Tr --vł r th' jo- - $TR 4 'tWIĄZKOWIEC" Upiec (July) wtorek) 35 - 1972 NR 60 BggHBWWffP"°fy Pori(rvyćoooOsbaJza}4jĘgg Dzieńdobry Czytelnicy! Są ludzie którzy wcale nie chcą mieć wakacji w le-cie Wolą na wiosnę albo jesienią Jeśli wezmą wakacje latem to za nic w świecie nie chcą nigdzie jechać a wolą odpoczywać w domu w swoim ogródku Takim nawet nie ma co mówić o zwiedzaniu innych okolic czy podróży do innego kraju Spytać ich dlaczego? — to powiedzą: "Co? Wlec się zatłoczonymi szosami samochód za samochodem? Zwie-dzać jakieś miejsce gdzie tłumy o mało cię nie zaduszą? Nie móc znaleźć parkingu miejsca w motelu czy hotelu w restauracji? Za wszystko płacić kilka razy więcej bo sezon turystycznij? O nie to nie dla mnie Ja wolę sobie spokojnie w domu wypocząć" Prawda że lato najlepiej nadaje się na podróże bo ciepło i ładnie dzieci nie mają szkoły więc mogą jechać z rodzicami drogi czyste bez śniegu warto to i tamto zo-baczyć ale i ci co jeździć latem nie chcą mają do pewne-go stopnia rację Wszystko dlatego że wszędzie jest dużo ludzi wszę-dzie tłok a nie każdy w lloku dobrze się czuje Kanada jest jednym z najmniej zaludnionych krajów V) stosunku do swojego obszaru a ja tu słyszę w dzienniku wieczornym że według obliczeń statystycznych Organizacji Narodów Zjednoczonych (United Nations) jesteśmy najpopularniej-szym krajem turystycznym bo nas odwiedziło ostatnio 38 milionów gości! Rzeczywiście ile to się widzi grup wyciecz-kowych ile samochodów z obcokrajowymi tabliczkami ile się słyszy języków! Powinniśmy być z tego zadowoleni że nasz kraj jest taki atrakcijjny dla turystów ale osobiście to i ja wolę podróżować nie wtedy kiedy jest sezon turystyczny w peł-ni Bo choć lubię ludzi ale nie w większych ilościach w tłoku i ścisku Zobaczmy jak wygląda ta sytuacja na świecie Mieszkańcy naszej planety Oczywiście mówmy tylko o ludziach a zostawmy na bo-ku zwierzęta gady płazy ptaki ryby i owady choć i one są mieszkańcami Ziemi Czy wiecie na przykład ile było ludzi na naszym glo-- bie w roku 1971? Liczba dość duża: 3692000000 I to trze-ba powiedzieć mniej więcej bo w niektórych krajach przeprowadza się spis ludno-ści niezbyt dokładnie a w nie-których wcale Podana licz-ba już w tym roku jest znacznie wyższa dokładnie o 69 milionów a w ogóle zmie-nia się z minuty na minutę bo niemowlęta przychodzą na świat a starzy i chorzy umierają A więcej ludzi przybywa niż umiera wobec czego ludność kuli ziemskiej ciągle rośnie Człowiek jest stworzeniem towarzyskim i lubi a nawet musi i chce życ w gromadzie Ale uczeni którzy obserwu-ją przyrost ludności zaczyna-ją się poważnie obawiać i co-raz częściej o tym mówić że gdy będziemy rozmnażać się w takim szybkim tempie — wkrótce zabraknie na Ziemi miejsca dla nas wszystkich Pamiętać bowiem trzeba że jedna piąta całej po-wierzchni naszego globu sta-nowią morza a z lądów tylko część nadaje się pod upra-wę Jak 'więc wyżywimy cią-gle przybywające miliony osób? Sytuacja ta różnie przed-stawia się w różnych państ-wach Kanada jak obliczono w roku 1975 będzie miała 23 i % miliona mieszkańców i wystarczającą ilość miejs-ca do uprawy roli jak rów-nież wody do picia Stany Zjednoczone bogaty kraj mają na1 każdą milę upraw-nej ziemi 250 osób ale lud-ność wzrasta podwójnie co 44 lata Jak będzie ten kraj wyglądał za 44 lata? Gorzej jest w Indiach' gdzie na każ-dą milę dobrej do uprawy ziemi wypada 710 osób ale ORANGE GOLA GINGER ALE CREMfSODA ludność tego kraju wzrasta podwójnie co 31 lat Co się stanie z ludźmi w tym kra ju za 31 lat? W innym kra-ju na przykład Keniii sy-tuacja jest jeszcze gorsza Przy takich obliczeniach trzeba jeszcze wziąć pod u- - wagę jak długo żyją przecięt-nie ludzie w tych 'krajach Tam gdzie gospodarka jest prymitywna i zacofana czę-sto panuje głód szerzą się choroby i przeciętnie ludzie żyj4 d° 40 lat- - W krajach Ameryki północnej zamoż-nych i dobrze zagospodaro-wanych ludzie żyją do lat 70 przeciętnie Jest jednak jeszcze inna obawa która coraz większe budzi zaniepokojenie wśród ludzi a o której na pewno już nieraz słyszeliście Jest to zanieczyszczenie wody powietrza zanieczyszczenie ziemi Dobrze jest mieszkać wygodnie jeździe samocho-dem mieć wszelkie urządzę nia w domu ale fabryki za-truwają powietrze wlewają 'odpadki chemiczne do rzek i jezior i coraz więcej śmieci fcalega tereny wokół skupisk ludzi Czy można temu złu zara-dzić? Owszem można ale Iti Pv7i i af it ik ["' rincnpir iest naturalnym anty- - septycznym środemjrtóry usu iwa zanieczyszczenia rwi i ayw Ibiega lub niszczy bakterie po-wodujące ropienie Adami Garllc Pearies zawiera prawdziwy ole-jek czosnkowy który używany jest od wielu lat jako lek Przez stulecia miliony osób używały czosnku jako zdrowotnego środ-ka w przekonaniu o jego mocy w zakresie leczenia lub podtrzy-mania sił Okażcie dbałość o swoje zdrowie i swoje siły Zao-patrzcie się w paczkę Adams Garlic Paarlas w najbliższej dro-gerii lub aptece jeszcze dziś Niezawodnie poczujecie się le-piej mocniej nabywając też odp-orność- na przeziębienia Zale-cany przez nas środek nie ma zapachu ani smaku i przygoto-wany jest w formie kapsułek liaWMMM43-- 5 Jedyny napój który smakiem tak żywe przypomina napoje używane przez Wat' w "Starym Kraju" % — Dla dzieci wydarzenie! ' i — Napój fnie mający sobie równego! — Zachwyt rodziny! _ ffffRYNjĘDOłCI WIONĘ t-SM-Aig ij -- nu"! k- - czy wszyscy chcą? Czy wy-rzek- ną się pewnych wygód i urządzeń czy przestaną za-nieczyszczać wody i ziemię? Czy w ogóle zechcą myśleć o przyszłości czy tylko o sobie i swoim życiu? Trudne to są problemy i tylko wiara w mądrość czło-wieka jego zdolnpść przysto-sowania się w potrzebie i szczerą chęć ułatwienia życia przyszłym pokoleniom daje nam nadzieję A przede wszystkim trze-ba być o tym dobrze poin-formowanym trzeba umieć współpracować we własnym państwie tak jak i z innymi język macie niebo powietrza Nasza gromada Niech rąk bezczynnie składa tylko razem szczerze do roboty bierze dolę sami Niech będzie ludziom świecie Każde z osobna jest gdy nada A i raźniej gromadą w przyjaźni kiedy co robię wszystkich sobie! Nasze za gromada! smutek i nędzę wygnać z ziemi wszyscy praca a skoro! świerszczyńska Zachowane piękno i kwiatków Dostałam w prezencie ta-kie "kartki na których przy-klejone zasuszone traw-ki polne kwiatki w formie małego bukiecika Były śliczne je opra-wiłam i powiesiłam rzędem na ścianie je podzi-wia to nie są przyklejone bo wypytałam moją przyjaciółkę je zro-biła Otóż kupiła papier który v nazywa się paper on sty jak plastyk z każdej strony Zasuszone i ułożone artystycznie kart-ce roślinki bardzo ostroż-nie nakryte tym papierem i dobrze się przykleiły Obciąć trzeba pa-pier równo z brzegami karty Takie kartki są bardzo o-rygin- alne ładne a robota jest zaję — Ja nakupiędużo złota Gdzieś w zamorskiej A mym bogactwem z — A ja będę ciągle szyła Nie żałując ręki I wszystkich biednych sierot Porobię sukienki — A ja będę budowniczym Dzieci chodzą dwoma koła zewnętrzne idzie w jedną stronę drugie mniejsze wewnętrzne w przeciwną Jedno bez pary chodzi w samym środku sa-mo Wszyscy trzymają za i śpiewają: Po zielonym stawie stawie pływają łabędzie pływają łabędzie Kto kogo ten będzie Kto kogo złapie będzie Po ostatnim słowie dzieci odwracają do siebie i łą-czą w pary Dziecko pojedyn-cze szuka sobie także partne-ra Ktoś zostanie bez pary i stanie w środku podczas gdy reszta tańczy parami i śpie-wa: Mamy 'mamy niezdarę ta-kiego niezdarę takiego Co umiał znaleźć łabę-dzia swojego narodami dziś już Ziemia należy do nas wszystkich i wszyscy musimy dbać o ży-cie na naszej planecie pięk-nej bogatej życiodajnej — rządzić się mądrze i sprawie-dliwie bez względu na kraj kolor skóry religię " Jeśli więc gdzieś w chwili jesteście Drodzy Czy-telnicy gdzieś gdzie jasne nad głowami czyste wody rzeki lub jezio-ra pola lasy zielone czy gó-ry majestatyczne — rozko-szujcie się pięknem i świeżo-ścią barwą kwia-tów zielenią roślin Ziemia jest naprawdę piękna nasza gromada nie się Lepszą my swymi stworzym rękami radośniej już przecie na dziecko to kruszyna drobna ale się stu to już siła nie lada! najlepiej żyć Bo już to dla nie hasło powiada: jednego Trzeba najprędzej! Jak się zabiorą pójdzie — Anna ziół były one tak że sobie Każdy Właściwie one jak ona "contact Jest przezroczy ale klei się na są przyciśnięte by ich przyjemnym ziemi potem się Podzielę biednymi dla mi Jedno koto się ręce nie złapie niezdarą nie ten niezdarą się nie Bo tej ciem podczas wakacji A na-dają się i na karty z życze-niami na wszelkie okazje na prezenty i jak ja zrobiłam na obrazki do powieszenia na ścianie Spróbujcie Przyjemne to i artystyczne zajęcie Uśmiechnij się — Czy ty wiesz co podaje statystyka? Podobno za każ-dym razem kiedy ja oddy-cham ktoś na świecie umie-ra — Człowieku to straszne! Dlaczego nie używasz "Liste-rine"- ? — Czy coś nowego jest w dzisiejszej gazecie? — Nie te same stare rze-czy tylko wydarzają się one innym ludziom Dobre dzieci I z belek ogromnych Wybuduję dużo domów Dla ludzi bezdomnych — A ja będę gospodynią Mąki mi potrzeba Bo dla wszystkich wygłodniałych Muszę upiec chleba Or-O- t Zabawa dla dzieci Co nie umiał znaleźć łabę-dzia swojego Zabawa zaczyna się od po-czątku z tym że inne dziec-ko jest pojedynczym łabę-dziem ZAGADKI Płaska lecz kolorowa wisi na ścianie Cały świat możesz ujrzeć gdy patrzysz na nią 2 Białe czarne czy zołte jedno wspólne mają Że się uczą (w swojej mo-wie) bawią się śpiewają 3 Wielkie niebieskie oko w zieleń otoczone Patrzy w górę a niebo pa trzy w jego stronę 4 Co to? Ma "piec" który wcale nie grzeje Bo ciepło bo gorące słoń-ce w nim się śmieje NAJWIĘKSZE W KANADZIE NAJŁADNIEJSZE I NAJOBFICIEJ ZAOPATRZONE SKLEPY W EUROPEJSKIE DELIKATESY MlptMl lakoicl I w nwl(knym wyborz po konkurncynych entch tip-topMEA- TS OKAZJE KAŻDEGO TYGODNIA 1727 BLOOR ST WEST (niprztclw tUcJl kolejki podziemnej Keele) YORKDALI SHOPPING CENTRĘ FA1RY1EW MALL ShminarA Avpnn Don Vallev Parkway ZIGGY'S ot SHERWAY GARDENS Queen Elizabeth fc Hlghwiy 27 Barbara Toporska ATHENE NOCTUA 54-W-- S2 p o e z e T Cena (zniżkowa) w przedpłacie $320 Przesyłka 10% ceny książki Z listów Grydzewskiegodo autorki: "Poemat bardzo pięk-ny bardzo się przyda bezmózgiej poezji polskiej taM ładunek intelektualny" "Wiersz wspaniały' nie mam innego słowa Okazuje się że są na emigracji pokłady diamentów" Książka ukaże sie we wrześniu Przedpłatę przyjmuje wydawnictwo KONTRA-- 3 Asness Road London SW1 1 6RY~ ENGLAND' ' f --1 w Wydawcy autorka proszą przyjaciół i czytelników "Związkowca"-- o liczne i' jak alsżyhsw' wmówienia Alojzy Męclewski1 Tysiąc marek za Anlona Wiensa Medale dla "bezczelnego Yolksdeutscha" (3) dni po aresztowaniu Wiensa wrócił do Warszawy komiwojażer firmy Schwital w Gdańsku — Alojzy Pilarczyk Kiedy mając pod pachą teczkę z butelką wódki i niemieckimi gazetami zadzwonił do mieszka-nia na drugim piętrze przy ul świętojańskiej 78 zamiast Wiensa drzwi otworzył mu u-munduro-wany gestapowiec Wciągnął go do środka gdzie dwóch innych poddało go dro-biazgowej rewizji i natychmia stowemu przesłuchaniu Powtń-rz- ł wyuczoną legendę:— Wien-sa poznałem u Schwitala kiedy kupował „ostatnią wieczerzę" tę która wisi u niego w sypialni Przyszedłem bo chciałem zamie-nić wódkę na tytoń Po pół godzinie znalazł się w celi na Kamiennej korze z ja-kimś starszym Niemcem który w najwyższym zdenerwowaniu chodził po celi i za wszelką ce-nę pragnął się przed kimś wy-gadać Aresztowano mnie u zna-jomego — mówił — u nieja-kiego Wiensa Czy pana też? A może pan go znał? Nie? Wpadł pan tam przypadkowo? To stra-szna historia wiem co mnie czeka Służbę nocną w więzieniu ob-jął strażnik Grenz ten sam któ-ry w latach 1940—1941 był Mu cznikiem w areszcie gestapo („Hausgefaengnis") w Gdańsku na Neugarten 27 Poznał on Pi-larczyka od razu — wszak sie-dział tam niemal dwa lata jako członek grupy roboczej tzw gestapokolonne Dolał mu wię-cej kawy i pod jakimś pretek-stem wywołał na korytarz by przekazać mu najnowszą sensa-cję: wczoraj w nocy niejaki Wiens uciekł ze szpitala spod nadzoru gestapo Grenz obiecał że o aresztowaniu zawiadomi żonę Pilarczyka i nie da mu zgi nąć z głodu Następnego dnia rano — była to niedziela — Grenz zapowie dział Drzesłuchanie Dał Pilar-- śniadanie i ra--1 i pierwszy dził spokoju pew ruch kiedy nym czasie na schodach usły-szeli1 ciężkie kroki Na progu stanął gestapowiec Beslack i ten był „starym znajomym" Pilarczyka z więżenia w €dań-- ' sku a później jako klient skle-pu Schwitala gdzie dzięki po-mocy Pilarczyka na imieniny żony niemal na poczekaniu o-prawi- ono mu trzy portrety słyn- - nych kompozytorow niemiec- - kich Leżał na stole komplet przy-rządów do bicia Beslack za-chowywał się jak dżentelmen Krytykował opowiastkę o celu jego wizyty u Wiensa żądał do datkowych szczegółów a po kil-kunastu minutach sięgnął po zabrany Pilarczykowi notes By-ła to najcięższa chwila dla are-sztowanego i najtrudniejszy eg zamin Strona po stronie tele fon po telefonie musiał wyjaś niać — kto gdzie po co było to łatwe wiele telefonów bowiem tyczyło kontaktów Pi larczyka w Warszawie Najwidoczniej jednak Beslack był tego dnia pogodnie usposo biony bo skoro tylko zakończył przesłuchanie zatelefonował ao mieszkania dyrektora Loellgena w Sopocie: — Mam tu tego Pilarczyka Zna go pan dyrektor jeszcze z Gdańska' siedział u dość długo Tak gestapokolonne Wszystko w porządku — No to udało ci się — zwrócił się do Pilarczyka — Mam rozkaz zwolnienia ciebie A tę wódkę to ją od ciebie ku-nie Masz tu pieniądze — Poło żył przed nim na stolę dokład-nie odliczoną należność — 54 okupacyjne złote tyle bowiem J kosztowała w Warszawie Tego dnia Pilarczyk znalazł się w domu a tydzień później — jak — wyjechał do War-szawy gdzie Michał Wiśniewski już wiedział o wszystkim „ — Zaczęło się — powiedział do Pilarczyka — Warszawie krótko po aresztowaniu genera-ła Grota Aresztowano również przeby-wającą w Inowrocławiu na ku: racji żonę Wiensa — Juliannę Początkowo jej nie przesłuchi-wano gestapowcom chodziło 'je-dynie o to by uniemożliwić Jej kontakt ze środowiskiem tneża na którego ujęcie bardzo liczyli Przesłuchiwania jej rozpoczęto po kilkunastu dniach Aiystent kryminslny Herbert Teuffel próbował uzyskać od niej informacje kto ich odwie dzał jakie są' adresy tych osób ale — ną szczęście — pani Ju-lianna nie wiele' w tym wzglę dzie miała do powiedzenia Ich wiści niemieccy albo gestapow-cy o spotkaniach zaś Wiensa w sklepie nic nie wiedziała Zezna-nia jej były prawdziwe i mógł je uwiarogodnić sam Loellgen który wielokrotnie był świad-kiem jak Wiens — typowy Nie-miec — realizował w praktyce nadreńskie pojęcie o roli kobie-ty w domu zamkniętej w obrę-bie słynnych trzech „K" Kir-ch- e Kinde Sueclie (kościół dzieci kuchnia) Na początku października w Gdańsku prze-prowadzono konfrontację Ju lianny Wiens z Michałem Wiś-niewskim aresztowanym w War szawie Był nerwowo rozbity trząsł się jak osika nosił na so-bie ślady tortur zadawanych mu w czasie długotrwałych przesłu-chiwali w Warszawie — Nie pamiętam tego pana — odpowiedziała twardo — Tylu ludzi do nas przyjeżdżało przeć wojną Nie to nie jest znajomy na pewno nie Lolhar Stenzel który prowadził tę konfron-tację zrezygnował z dalszych prób jednak jeszcze kilka razy doprowadzono ją do gabinetu Loellgena Rozmawiali zawsze „w cztery oczy" — Gdzie mógł się schronić Antoni jak pan: sądzi? — py-tał nie oczekując zapewne pra-wdziwej odpowiedzi Był wobec niej grzeczny znali się przecież z licznych spotkań towarzy-skich Wkrótce zorientowała się że Loellgen nie ma interesu w odnalezieniu jej męża toteż kiedy przewieziono ją na Ka-mienną Górę podpisała podsu-nięte jej zobowiązanie że za-wiadomi gdyńską' placówkę Staatspolizei (policji państwo-wej) gdy tylko dowie się cze-goś o miejscu pobytu męża Wtedy dopiero wypuszczono ją na wolność Hickiewicz aresztowano 5 września na gdańskim dworcu Ledwo zdążył skinąć do' żony która odjeżdżała do siostry w fieneralnei Guberni zaledwie czykowi własne opuścił ręce uczynił czekać w Po by odwrócić sie ale ale Nie nas zwykle w dopiero nasz po-czuł że ma na rekach kajdanki Czarnym Mercedesem przewie ziono go na Neugarten 27 i tam przesłuchiwano w gabinecie ko-misarza Leyera — Jak się nazywasz? — Stanisław Hickiewicz — Kłamiesz Twoje prawdzi-we nazwisko brzmi Galowski Pod pseudonimem „Galow-ski" Hickiewicz był zarejestro-wany w centrali wywiadowczej AK w Warszawie gestapowcy zaś błędnie przypuszczali że to jest jego prawdziwe nazwisko Stenzel który kierował śledz-twem stłukł go bykowcem — Będziesz mi — ryczał _ wkrótce śpiewał jak kanarek Zamknięto go w celi nr 7 w podziemiach gmachu Spotkał tam adwokata Wegnera z Gdyni _ aresztowanego pod zarzutem uprawiania szpiegostwa Juliu-sza Koszałkę Bukzaka z Byskiej Huty aresztowanego za przyna-leżność do „Gryfa Pomorskie-go" dezertera z Wehrmachtu postrzelonego w czasie pościgu radiotelegrafistę Kriegsmarme oskarżonego o wykorzystywanie radiostacji okrętowej do naaa- - warna za g_ ranic_e— rsMiw1nrutTiOji-vn-n Niemcom meldunków oraz inne go Niemca rowmez radiotele-grafistę zrzuconego ze Związku Radzieckiego na spadoenronie śledztwo nie dawało wyniku Przez tydzień trzymano Hickie-wicza w gestapo w Gdyni gdzie przez dwa dni z rzędu leżał w pi-wnicy na plecach skuty jedną oara kajdanek z członkiem I „Gryfa Pomorskiego" — Hugo nem Czarnowskim Tymczasem do ekipy śledczej dołączyło kil-ku nowych gestapowców z War-szawy którzy przywieźli ze sobą i pokazali Hickiewiczowi kilka jego meldunków Hickiewicz i wtedy nie załamał się jednego bowiem był pewien: na tycn meldunkach nie ma odcisków jego palców gestapowcy 'nigdzie też nie znajdą maszyny na któ-rej meldunki te pisał — wszyst-kie znajdowały się albo w toni albo na dnie Atlantyku na hit-lerowskich łodziach podwod-nych Nie udowodniono Hickiewi-czowi niczego Przekazano go do obozu koncentracyjnego wStutt-ho- f gdzie otrzymał numer 20 387 Aresztowanie Wiensa i inda-gacja gestapo na jego temat najbardziej chyba zaskoczyło Marię Suwalińską która praco-wała w jego sklepie tytonio wym Nigdy w ciągu dwóch lat nie odezwał się do niej nawet jednym słowem po polsku zaw- - : - -- -' — ''"--i h1l alrtv I Cvi mńriłnfl TIMmiwłńl WOllTO "3JCZC515Z} UU =fJłivZS:f-i'Arft'ri-L- i' Ł" T fs -- 'V "ł £"'-- ! Al s „I"" - iL A ale głośno W klapie nosił Ha-ckenkre- utz ani jednym słowem nie wspominał o przedwojennej znajomości z jej mężem czy bra tem Był wobec niej suchy i su-rowy — prawdziwy bezczelny Yolksdeutsch który nigdy nie zdradzał swoich prawdziwych myśli Tylko niekiedy po po-gwar- ce z gestapowcami mówił do niej: — Niech pani powie swoim znajomym że dzisiaj wieczorem będzie w Orłowie łapanka Mówił to oczywiście po nie-miecku Czasem dawał jej do datkowo kilka paczek tytoniu — i to wszystko co może powie-dzieć Maria Suwalińską na jego temat y Kiedyś wieczorem konferował w biurze ze swoim „księgowy m' Hickiewiczem Gdy zbyt długo zamykała kasę zwymyślał ją tak że popłakała się i następ-nego dnia wymówiła pracę — Nie chciałam więcej pra- - [cować u tego Szwaba — powie działa niedawno do autora tej relacji — I wtedy Wiens zre-flektował się poradził mi bym u niego została i powieaziai „Niech pani zrozumie że ja sie dzę na beczce prechu" Po powrocie z pracy opowie działam to mężowi i tak to wspólnie skomentowaliśmy: — Zrobił się Yolksdeutschem i te-raz nie wie co z tym fantem zrobić Niech siedzi sobie na tej beczce i sam się martwi Po aresztowaniu Wiensa Su-walińską — już jako wdowa — spostrzegła że ktoś ją śledzi Po kilku tygodniech kiedy sprawa przycichła w niedzielę po po łudniu (poprzedniego dnia Gdy-nia przeżyła silny nalot) zapuk?ł do jej drzwi nieznany mężczy-zna i spytał po polsku czy nie zainteresowałaby ją wiadomość od Wiśniewskiego — Nie znam żadnego Wiśnie-wskiego — odpowiedziała po niemiecku gdyż obawiała sie prowokacji — I pana tez nie znam Nieznajomy był jednak upar ty tak kołował tak namawiał że wreszcie wpuściła go do po koju i tam doszło do rozmowy Powiedział 'jej że przychodzi z polecenia „Wiśniewskiego lub — jak pani woli — Wiensa" Wiens pyta co dzieje się ze sklepem i z żoną Po pewnym czasie — był nim Mieczysław Semrau z Orłowa — zgłosił się ponownie i przywiózł pozdro-wienia od Wiśniewskiego który chciałby z nią porozmawiać A że po ostatnim nalocie władzo okupacyjne nakazały by wszyst-kie magazyny sklepowe ewaku-ować z centrum miasta na przed mieście pojechała do Orłowa pod pretekstem poszukiwania odpowiedniego miejsca Spot-kała się wtedy z Semrau em Za-prowadził ją do niepozornej willi w której ukrywał się Wiens Opowiedział jej wtedy w kil-ku słowach o swym podwójnym życiu i prosił by — jeśli stwier-dzi że nikt jej ruchów nie śle-dzi — z dużego murowanego kurnika który miał w podwórzu wyjęła plik niezwykle ważnych papierów i przekazała je Sem-rauo- wi który się po nie zgłosi W końcu września do Alojze-go Pilarczyka zgłosił się znajo dyjskich my z Orłowa Był to Michał Semrau Przyniósł mu „pozdro-wienia od Antka który chce się z nim widzieć" Następnego dnia Pilarczyk zobaczył Wiensa w Orłowie gdzie na podwórzu u-stron- nej willi ukrywał się w wielkiej skrzyni przykrytej stei-t- ą koksu Wiens opowiedział mu o swoim aresztowaniu i wizycie Kurowskiego w Pcenemucnde — Materiałów od Kurowskiego gestapo nie znalazło — mówił — Ukryłem je zaraz po jego przybyciu w kurniku Po wyskoczeniu z drugiego piętra szpitala w piżamie tylko w gwałtownym deszczów mii sztormie pobiegł pustą ulicą A-braha-ma potem kartoflanni polem wzdłuż torów kolejowych i schronił się na podwórzu do-mu przy ul świętojańskiej gdzie dozorcą był jego znajomy Michał Serwa Ukiyty w jakiejś klitce na strychu słuchał wycia zbliżających się od Kamiennej Góry syren policyjnych Kilka dni ukrywał się w mieszkaniu Gierszalów potem w warsztacie Michała Henschla przy skwerze Kościuszki a dopiero stamtąd przeniósł się do Orłowa Po kilkunastu dniach od roz-mowy z Wienscm Pilarczyk przy-wiózł mu z Warszawy nowe do-kumenty na nazwisko Góra i przepustkę która uprawniała go do przekroczenia granicy w Wy-szkowie w drodze do Krakowa Wiens dojechał tam samocho-dem ciężarowym firmy Ostland Transport GmbH (właściciele Loellgen Iłallman i Rein) którego kierowca był Polak Jó-zef Wiśniewski Początkowo ukrywał się w Krakowie potem w oddziale partyzanckim na rzeszowszcy-źni- e Obława na Wiensa nie dala wyniku W październiku gesta-po rozesłało za Wienscm listy gończe rozlepiając w trójmie-ście wielkie afisze z jego foto-grafią Tysiąc marek nagrody przeznaczono dla osoby która wskaże miejsce pobytu Wiensa używającego pseudonimu „Grab-ski" lub „A 14" — żywego lub martwego Kilka miesięcy później hitle-rowskie gazety" informowały o wykonaniu wyroku śmierci na Zahlmeistrze Kurowskim ska-zanym przez sąd specjalny na karę śmierci za zdradę kraju Czytelników zainteresują no pewno powojenne losy bohate-rów niniejszej opowieści Anto-ni Wiens-WiśnieKs- ki który w czasie okupacji miał II grupę narodowości niemieckiej mu-siał poddać się tztv postępowa-niu rehabilitacyjnemu Za swo-ją działalność wojskową w cza-sie okupacji otrzymał po wojnie kilka orderów Zmarł w Pozna-niu przed kilku laty Wielu ♦jego współpracowników żyje i pracuje jeszcze na Wy-brzeżu Stanisław Hickiewicz jest leśniczym w Mirachowie w pow kartuskim w Orłowie mie-szka Mieczysław Semrau — pro-fesor sopockiego Technikum E-konomicz-nego w Sopocie — A-loj- zy Pilarczyk w Gdyni zaś M-ichał śmigielski Tadeusz Wański pseudonim „Kawon" zmarł w Gdyni w 1958 roku KONIEC Konkurs na pamiętnik imigranta Konkurs rozpisany przez Polsko-Kanadyjs- ki Instytut Badawczy na pamiętnik imigranta wywołał duże zaintere-sowanie Zwrócono się do Instytutu z prośbą o przedłuże-nie terminu nadsyłania prac twierdząc iż w tak krótkim czasie wiele osób nie zdoła spisać swoich wspomnień In-stytut uznał te sugestie za słuszne i wobec tego przedłuża termin do 1 września br Przypominamy iż w konkursie może brać udział każdy Instytut gorąco wzywa i zachęca by jak największa ilość osób spisała swoje wspomnienia Forma jest obojętna Można się ograniczyć do jednego okresu ale można też objąć całe swoje życie w tym 2Ównież przed przybyciem do Kanady Styl i język nie będą odgrywać w ocenie żadnej roli Chodzi wyłącznie o prawdę autentyzm przeżyć obser-wacji rozmyślań itp Pamiętniki dostarczą nam podstawowego materiału do-tyczącego życia grupy polskiej w Kanadzie Otrzymamy obraz walk o miejsce w społeczeństwie o stanowisko przebieg' procesu adaptacyjnego stosunku do spraw polskich i kana Instytut zobowiązuje się ao zacnowania tajemnicy au-torstwa w wypadku żądania nawet gdyby pamiętniki te miary być ogłoszone Dlatego też prosimy o nadsyłanie — jak to już zaznaczyliśmy'— pod pseudonimem czy krypto-nimem a nazwisko i adres podać w oddzielnej zaklejonej kopercie W tej drugiej kopercie należy też umieścić pismo z ewentualnymi zastrzeżeniami Wszystkie prace zakwalifikowane przez komisję do na-gród zostaną opublikowane w formie książki Mogą być opublikowane również inne prace które komisja zaleci Wszystkie nadesłane prace stanowić będą własność Insty-tutu Badawczego' Pamiętnik nadsyłać na adres: Canadian Polish Research Institułe 783 College St Toronto 174 Ont Za Instytut Badawczy?" -- :" t ~&' :j: iiiix!lLxZ&£Ljali yŁ-AWiaAi'w- & :wssS£Lci!~ --uW - f' rt I Vti Sil |
Tags
Comments
Post a Comment for 000479
