000358b |
Previous | 11 of 14 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
M "ZWIĄZKOWIEC" FAtDZlERNIK (OctcUr) roJ 28 — 1950 im ii
józei [Mackiewicz
Droga Donikąd
Wszystkie prawa autorskie zastrzeżone
rf t % ? i"" 'SiSrSiŁV&vCv222 f'
[y_sti0 dwa tygodnie Paweł by! zbyt
r"Csny aDJ i} spasie uudju
J m"aita o" Karolu nie wspomina}
Ltmtała £0 kiedyś: t a 'coz i twoim przyjacielem?
[Wzruszy! ramionami Zrozumiała iż
i--
H-na niego ze me uaje u mjuic zna-7-t- n
tero samego dnia dowiedzieli
2'jst osób trzecich że Karol otrzymał
t""C]c n3 inspeKiora i uujai haieare
{id"leiiinizmu i stalinizmu"
vi
Ustom łMnaszewsKi z zawoau sio- -
jrodZłt się w aawnej guDernnmin- -
i lGm 7vli ur nlrracin ctHw
jjW fUhU isi -- v" " """ ="'
[VH3u tuiopą Ji)iiiuna jcsiuic vu
r'p królowie i kajzerzy Zapisany do
tu wloscianikiego jako syn chłopa
tt ieso miał kilka dziesięcin gruntu
Ł rosyjskiej i był człowiekiem któ--
nazpaja popularnie iwaraym tzn
Mińm i skąpym Z biegiem lat do--
m cle bogatej gospodarki i dokupiw- -
?'emi' zabezpieczył sobie starość a
Kiom przyszłość Rewolucja która o- -
h carów wydaja mięazy innymi de- -
o "rozkulac7eniu wsi" czyli usu- -
l'i z niej wszystkich tych chłopów
ruh określono mianem "kułak" Cl
enie było trafne albowiem chłopi
jtitesorn istotnie przez całe życie za- -
ć musieli swe kułaki czy to wokół
itdzi rolniczy cli czy też każdego gro--
iu garści bacząc by się nie potoczył
błędne wydatki W ten sposób mogli
i jedynie czegoś uoroDic w tamtych
lich Nawiasem dodać należy iż tece
boskie :mywaja się w tym kraju tyl- -
ko pewnego stopnia i wieku Później
13 od zmian czterech por roku od
i:j słońca deszczu i wichru pęka
zas rzadko — dla oszczędzenia za- -
ro mydła jak czasu — nabiera w te
rccia brudu codziennej pracy Tak
zaciśnięte kułaki sa zazwyczaj ciem- -
i przenośni powiedzieć by można o
czarne h raz ostatni zacisnęły się one w
t-o-nnej
rozpaczy gdy wszystkich
: lepej zagospodarowanych chłopów
dwano razem z rodzinami do wago-bjdlecyc- h
i wywieziono w lasv da- -
lej północy Liczba ich sięgała 37 mi- - t Wśród nich znalazła się również
isa Rymaszewskich Ojciec umarł
rtce na zsyłce Antoni był wówczas
djm i zdrowym chłopcem Pogłodo--
11
i
"-- — "'-- — — --— "-- — —
f'e nareszcie sędzia Horak i prokai-n
Drewnowski wychodzą Jeszcze
li chwilą słychać było ze żywo o
p rozprawiają — jednak w kancela- -
puiią ou razu taK jaKuy nie chcieli
I ktokolwiek słyszał choć iedno słowo I' o czym mówili
Dowidzenia nanstwu! — mńwl
P noaski dziwnie nieswoim głosem
uszanowanie panu prokura-mi
— rnrłrvwi ein Ktonicliii-c- H
zia Horak raz patrzy na
i znacząco ale już nic nie mówi tvl- -
rsczaco kiwa płowa na nnpaninlc
r'13 Irenka nie rusza sin ori mi?v- -
ttora papier jakby chcia- -
r ""pisać czeka
le Stanulain „-- nn -- !„ Ar vn„i I 'uiił iłiaa aiy uu jJcnu
-- Pozwoli ię pani odprowadzić pani
-- Nie rfaic n -- „i„j t „
paiam tu jedną ważną sprawę do
r-ui-ia
'A może ia bm rnś nnmńpl'1 Mnp
COSDm-rinm- ? „„„C „nn4
aspołecznie jest mu powiedzieć p " zaczekał na obiekt swoich
1 ŁŁen
rrJefch pan tIyrleknokanieP7piriziaepszknaadzsnah—ip
Pe$P0!r7fn!O niv V' Tn--a- -
¥ tC7e r" szukać tych aktów Ociep- -
-- ŁSttfilP tlfminnol - -- „
fc?'}' dIa aktów
sig riasTe snrawa 7naf7nip
F--- S22 Od UC7V5łl-ip- h cnr'nv liiiit--r
F Przecz jeżeli akta sie znajda
-- - -J- Uł się siaio ze Manisiaw- -
"w biurze
M" ze IraeHn0kwa nbiogwdzipiem induzipier)j7asrzukrian-ć-
~- - (tno — przystawiła stół do
_ - £ Sie Postawiła" Vr7Płn i na In
Ł:ue wchodzić"
-=- aov one tam mosły bx? —
ts-~~- ~
P£ni Ewa obserwując ze
IiT-'ij"-"
Jts}° se roś strasznego:
: — j--- -a jłu u cv— 'ebyło nic
h- - "Uj-nc- e wydało sie jej ze
-- eslo ktoś jej wyciąga z pod
£-
-z ssa usłyszała straszny krzyk
8(1]
!0
wawszy na przymusowych robotach w la- sach próbował dwa razy ucieczki ale
w towarzystwie innego sv"na chłopskieso
Wiele rzek przebyli wpław mokli na de-nszicezujaigomdaarzmlii
naoctaamkiże żsyuwroilwi ysmięi prgzrezwybaaż-mi
które j3k wiadomo na północy sa
o wiele zdrowsze niżli w lasach położo-nych
bardziej na południe Kontrola kra-ju
nie osiągnęła jeszcze tej doskonałości
do jakiej doprowadzona jest dzisiaj W
ten sposób zdołali dotrzeć do Moskwy i
za oszczędzone zawczasu specjalnie na
ten cel pieniądze kupili na dwoicu Biało
ruskim bilety do Mińska Pociąg ruszył
Dojechali jednak tylko do Oisży
Stamtąd idą piechotą bocznymi drogami
Ciągle na zachód Pewnego razu natknęli
się na patrol GPU uciekali Towarzysz
Rymaszewskiego został zastrzelony On
sam ukrył się w lasach Szedł juz tylko
nocami na wpół przytomny z głodu i
wyczerpania kierując się wciaż~na za
chód ku odrutowanej granicy by pra dostać się na stronę polska Ostatnia noc
przepełzał całą na brzuchu podarł ubra-nie
w strzępy pokaleczył się o druty a
jednak zdołał się wydostać i granic
Związku Sowieckiego Utytłany w błocie
w łachmanach wycieńczony do ostatnich
granic ludzkiej wytrzymałości Wspomi-nał
później o tym dnfu jako o najszczę-śliwszym
w swoim życiu
Po latach nauczył się stolarki i ożenił
się z Ola W posagu przypadło jej 2 hek
tary gruntu i jedna krowa Następnie do-kupili
sobie jeszcze jeden hektar i jesz-cze
jedną krowę
W roku 1940 gdy do kraju wkroczyli
bolszewicy Rymaszewski był już od dzie-sięciu
lat osiadłym małorolnym wyrobni-kiem
ojcem kilkuletniej Kiysi Sąsiedzi
radzili mu uciekać
— Gdzież ja teraz będę uciekał? —
odpowiadał kładąc nacisk na słowo "te-raz"
i wzruszając ramionami
Wówczas sąsiedzi zastanowili się-- zmie-nili
zdanie:
— A i prawda ze jemu teraz to nie
bardzo jest gdzie uciekać
Rymaszewski splunął z wyraźna odra-zą
dla toczącej się dyskusji Inni pokiwa-li
głowami
— Jak on ma uciekać? Co on zonę-dzieck- o
weźmie nij rękę albo też zostawi
samych? Rzeczywiście nie ma jak
)g()=r()=()g()r()€=o=(=r()=()=M)i)r()g=():
Kitold Poprzęcki
SPRAWIEDLIWOŚĆ SERCE
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone rJ€='c=o=="=''--— -- "— "i— ri" —
'iuje
jeszcze
założyła
panna
którego_sprawa
Poczęła
przerażenia za sobą i — runęła w dół
uderzając głowa o kant stołu
Do padającej rzucili się oboje: Sta-nisławski
i Malicka ale Irenka podnie-siona
z ziemi leciała im przez lęce nie-przytomna
W bladej jak wosk twarzy
nie byio ani kropli krwi która jednak
— plamiła ręce pani Ewy podtrzymują
cej głowę zemdlonej
— Doktora jak najszybciej!!1 — krzy-knęła
pani Ewa
W tej właśnie chwili wpadł zwabiony
hukiem walących się mebli — woźny
— Co się tu stało? — krzyknął od
progu
— Leć pan do doktora! — rozkazał
Stanisławski — Ale szybko!
Pannę Irenke ułożyli oboje na stole
Z prowizorycznej apteczki sądowej pani
Ewa przyniosła Łandaz eter jodynę i
amoniak" ale wszystkie znane jej sposoby
udzielania pierwszej pomocy okazały się
do niczego
Wreszcie zjawił się doktór Sawicki
który najbliżej mieszkając b%ł lekarzem
rtnmnuvm sadów Nie zdeimuiac palta
przystąpił do badania rannej ale zanim
tego dokonał słysząc o okolicznościach
wjpadku — mruknął:
— Bardzo silny wstrząs mózgu Wy-miotów
nie było?
— Nie panie doktorze — odpowie-działa
pani Malicka bardzo przejęta
— Hm Czaszka cała Próbowała
pani trzeźwić?
— Na amoniak nie reaguje
Brwi starego lekarza podniosły sie
do góry
Do szpitala! — zawyrokował po
chwili
Co sodzine szarytka zmienia okłady
z których bije odór eteru i kamfory Nie-zależnie
od tego co ue godziny mierzy
gorączkę i pilnie zważa przez cały czas
na to jak się chora zachowuje
Gorączka jednak rośnie coraz bar-dziej
okłady za każdym razem schodzą
eor2z gorętsze a panna Irenka nie otwie-ra
oczu wc2le Na woskowo bladej twa-rzy
znać ledwo dostrzegalny uśmiech tak
Vv- - iHiTx-3ł- s rhora l2kby słyszała i ro
zumiała wszystko co się wokół niej
dzieje ale przez jakąś przełcorę cncija
-- cTT-stl-irh --xokół siebie iakbv
iją to bawiło ze zamiast w sądne przy
— A i dobytek chociażby krów tych
teraz nie pneda bo ino będzie kupował
w niepewnym czasie!
— Ach nie o krowy- - tu rozchodzi się!
— odparł z podrażnieniem Rymaszewski
Ale nigdzie nie ruszvł Starał sie najrza
dziej wychodzić z domu i nie pokazywać
ludziom na oczy nie przypominać o swo-jej
osobie To naturalnie nic nie mogło
pomoc i pewnego dnia tej jesieni zjawił
się u niego młody Andrzej Bożek sekre
tarz sielsowietu
Przewodniczącym sielsowietu został
Bolesław Drużko miejscowy szewc czlo
wiek starszy i spokojny Natomiast se
kretarzem mianowano niedawno Andrze
ja Bożka bliskiego sąsiada Rvmaszew
skiego Bożek sam był synem kułaka ale
wybór padł na niego ze względu na jego
zdolności i zamiłowania organizacyjne
Przed niespełna rokiem był jeszcze człon-kiem
tzw "Młodzieży Państwowej" i wi
ceprzewodniczącym wiejskiego koła
Związku Młodzieży Katolickiej ulubien-ce- m
poprzedniego proboszcza Z chwilą
wkroczenia bolszewików z zapałem prze-rzucił
się do działalności społeczno-pol- i
tycznej nowego obozu Proboszczem zo
stał inny ksiądz w tvm czasie Bożek orni
jal go starannie i starał sie nie chodzić
nawet droga koło plebanii Zresztą praw
dę rzekłszy inna równoległa droga któ
ra z jego chaty wiodła do centrum osady
nie była wcale dłuższa
Rymaszewski wybierał się był właśnie
do miasta i glansował pieczołowicie cho-lewy
swych nowych butów postawiwszy
nogę na krześle gdy wszedł Bożek
— Antoni — powiedział — was do
sielsowietu potrzebują
Rymaszewski zbladł Czyścił dalej but
i nic nie odpowiedział Z drugiej izby wy-szła
Ola
— Po co? — spytała
— Tam jedna sprawa taka Na
chwilę Tylko prędko! — dodał Bożek
usiłując nadać swemu głosowi ten ton
niezależnej obojętności jaki był zaobser-wował
u swych przełożonych ale nie o-pano- wał
go leszcze dostatecznie więc
koniec zdania wypadł mu prawie jak
pogróżka
Ola też przybladła i spojrzała na
męża
— Wraz przychodzę — odezwał się
Antoni ale Bożek nie ruszył się z miej-sca
dając tym do zrozumienia że mają
pójść razem Wtedy Rymaszewski rzucił
szczotkę na podłogę i skierował się do
drzwi
— Antoś — wyszeptała bezradnie
żona — Ty Ty by może — Sama
nie wiedziała co chce powiedzieć
— A daj spokój — odparł szorstko
— Idziemy — zwrócił się do Bożka
Szli szybko i obydwaj milczeli Anto-ni
wiedział z doświadczenia ze w takich
sprawach pytaniami nic uratować nie
można Z prędkości poszli na przełaj i
mokre wrzosy chlastały mu po wyczy
maszynie do pisania — leży sobie w szpi-talu
i trzeba jej doglądać
Pizy któiymś tam z rzędu okładzie
twarz chorej sciaga giymas ciei pienia
— Ady ja matka jezdem — wyiy-v- a
się z jej ust — Ady ja matka jez-dem
Szarytka matszczy się Tę stara ko-bietę
nic juz nie dziwi co świeckie Do-glądała
już bandytów któizy o uliczną
dziewczynę pokrajali się nożami i nie
takie słowa słyszała nie takie wyznania
obiły się jej o uszy Zresztą w gorączce
— nawet ludzie z najlepszej sfery po-trafią
mówić takie świństwa których by
na tizeźwo nigdy nie powtórzyli a byliby
zdumieni gdyby im ktoś powtórzył
Jednakże patrząc na drobną i ładną
twarzyczkę tej właśnie pacjentki — tru-dno
uwierzyć ze to jest matka Jej ma-cierzyństwo
zresztą musi być ogromnie
zagadkowe skoro w personaliach poda-nych
z sadu w rubryce "stan cywilny"
figuruje słowo "panna"
— Ady ja matka jezdem — powta-rza
uparcie panna Irenka na co doglą-dająca
ją szarytka marszczy się z polito-waniem
ale i z pewną — powiedzmy
otwarcie — pogardą
Te piękne subtelne rysy mogą wpro-wadzić
w błąd ale nie tu gdzie pod chlo-roformem
czy pod wpływem tempera-tury
ludzie mówią to czego by im nikt
nigdy z serca nie wydarł co ukrywaliby
jak największa tajemnicę swego życia
Tu nikt się niczemu nie dziwi bo —
jak twierdza lekarze szczególnie starsi
doświadczeni rutyniarze — to co czło-wiek
nieprzytomny mówi w gorączce cza-sami
zupełnie nie ma sensu ale niekiedy
jest to właśnie najstaranniej ukrywaną
praw dą
VI Wielki sukces sędiiego Horaka
Wracając tego dnia do domu sędzia
Horak czegoby się nikt w sadzie okrę-gowym
nie domyślał — czuje się tak
jakby go kto na sto koni wsadził
— A nawet i to nie Na jednym by-łoby
mi zle a cóż dopiero na stu —
śmieje się z tego porównania — Ale to
jest coś!
Tak! To jest coś więcej niz awans
czy upragniona emerytura czy jakiś suk-ces
w sądzie
Tego właśnie dnia bowiem sędzia Ho-rak
wygrał największa batalię jaka mógł
wygrać w życiu a mianowicie wojnę ze
swoim własnym synem o Józia
Józio — to jest najmłodszy wnuczek
sędziego Horaka a bez tego wnuczka
staruszek od pewnego czasu po prostu
nie wyobraża sobie życia
"Wojna" zaczęła się od tego że Jó-zio
był przywożony do dziadka tylko
na ni-edzie-le lub święta Ponieważ jednak
u dziadka było zawsze przyjemniej niż w
domu rodziców — postanowili obaj dzia-dek
i wnuczek że musza być razem na j
stałe O tym jednak genialnym pomyśle
szczonych przed chwilą cholewach Z da-leka
juz widać było stojący przed do-mem
sielsowietu samochód osobowy mar-ki
sowieckiej "Ech" pomyślał "buty
trzeba było włożyć stare szkoda no-wych"
Z zoną się nie pożegnał jak na-leży
a tylko burknął do niej jakieś cier-pkie
słowo Ot życie!
Weszli po trzech schodach i Bożek
bez pukania otworzył drzwi 113 prawo
"Jest!" — powiedział wchodząc pierwszy
Za stołem w zielonej bluzie wojsko-wej
z rzemieniem na ukos i pistoletem
u boku siedział jakiś oficer Rymaszew-ski
spojrzał na stół na którym leżała
czapka i po jej czerwono-siny- m otoku
poznał przynależność do NKWD Siedzą-cy
podniósł głowę spokojnie rzucił wzro-kiem
wprot w twarz Rymaszewskiego i
znowu bez słowa pochylił się nad maszy-nopisem
Rymaszewski wchodząc zamie-rzał
zachować niezależność ruchów zapy-tać
dla utrzymania pozoru po co go za-wołali
na pytania odpowiadać tonem o-bojętn- ym
ale zdekonceitowalo go że ofi-cer
NKWD z wyraźnym skupieniem stu-diuje
jakiś dokument a na niego nie
zwraca najmniejszej uwagi Chciał więc
z kolei przemówić do obecnego Druzki i
nawet nie rozglądał się po izbie ale
Druzko patrzał w zupełnie innym kierun-ku
z wyraźna intencją uniknięcia wzro-ku
Antoniego Bożek zaś niby przerzucał
pilnie jakieś papiery na druaim stole
Panowała prawic idealna cisza tylko
wiatr z zewnątrz dobijał się łagodnie do
szyby Rymaszewski chciał jednak ko-niecznie
coś powiedzieć W tym celu
odchrząkną! juz gdy raptownie poczuł
tak dobrze mu znane kiedyś uczucie od-pływu
eneigii uchodziła mu w dól cia-ła
nieprzyjemnie tak wzdłuż nóg 1 oto
znika już prężność pod kolanami i oto
przypomina sobie iz zęby utrzymać po-stawę
najlepiej jest jeszcze stać tylko
bez ruchu i czekać
Siedzący za stołem lejtenant NKGH
Czemodanow wciąż nie podnosząc wzro
ku coś mruknął do siebie sięgnął ręką
nie patrząc po czerwony ołówek i pod-kreślił
jakiś ustęp w maszynopisie
Rymaszewski stal ciągle spojrzał so-bie
pod nogi zobaczył przyczepioną do
końca podeszwy grudkę nawozu chciał
wytrzeć o podłogę ale się nie zdecydo-wał
Czemonadow rękawom lewel loki zlek- -
ka przesłaniał maszvnouis a nalcaml ura- -
wej przebierał machinalnie wąski rze-myk
na piersiach który mu podtrzymy-wał
pas z pistoletem Nagle podniósł oczy
i zapytał rzeczowo:
— Rymaszewski Antoni?
— Tak — odpowiedział tamten głucho
— Aha nu taaaks — przeciągnął
- Tu nie ma czoho badać Tu — i
stuknął nalccm no mas7Vnonlsin — wszy-- stko jest dokładnie wyszczególnione
nie chciał nawet słuchać inżynier Horak
ktniy po dwóch cóikach obdarzony przez
los synem — uważał tego syna za cu-downe
dziecko bez którego nie potrafiłby
żyć
A kiedy coraz częściej zdarzało się
zc Józio od dziadka nie wracał tegoż
dnia kiedy był doń oddany ale zawsze
następnego dnia i to dopiero pod wie-czór
— zdenerwował się inżynier Hurak
i postanowił ze odtąd niech dziadek na
kaźcie święto i niedzielę sam przychodzi
do wnuka
— Ojciec go zabiera do siebie na
Bóg wie jak długo — tłumaczył — a my
tu ze strachu umieramy że się malcowi
mogło coś złego przytrafić
— Jeszcze się tak nie zdarzyło żebym
ci nie zatelefonował do biura zaraz na-stępnego
dnia ze Józio musiał zostać!
— protestował staruszek energicznie
widac w tych reformach niesłychane
zlekceważenie jego praw do wnuka Jego
stare ale bardzo zachłanne serce dziadka
nie mogło przecież przenieść czegoś po-dobnego
Takie i tym podobne zatargi ciągnęły
się dość długo bo chyba z iok Trzebaz
było dopiero takiego nieszczęścia! bo to
jest właściwie nieszczęście tylko ze sę-dzia
Horak nie bardzo się nim martwi:
synowi dokwaterowano jakieś małżeń-stwo
z bardzo chorowitym dzieckiem
Ojciec Józia zląkł się i — bez namysłu
sam się zwrócił do dziadka z prośba:
— Może by Józio na stałe u ojca
został?
Wracając do domu sędzia Horak po
raz Bóg wie który rozpamiętuje wszy-stkie
szczegóły tej śmiesznej wojny któ-ra
się skończyła tak wielką i tak niespo-dziewana
wygraną Od samego przecież
rana Józio napełnia willę na Saskiej Kę-pie
hałasem jakiego tu dawno juz nie
było: Mateusz służący i towarzysz broni
sędzieso Horaka jeszcze z tamtej wojny
wodzi za nim rozkochanym wzrokiem
pozwala na wszystko ba! nawet pomaga
w trudniejszych do zrealizowania pomy-słach
małego Józia
— Sprzewracają dom do góry noga-mi
— marszczy się sędzia Horak usi-łując
wywołać w sobie oburzenie na wnu-ka
co mu się jednak wcale nie udaje
— Bisurmany Rozumiem Józia ale ten
stary bęcwał mógłby mieć chociaż tro-chę
rozumu
Stając przed drzwiami willi połażo-nej
juz prawie w polu na skraju Saskiej
Kępy — sędzia Horak przez długą chwilę
przysłuchuje się piekielnym wrzaskom
Józia i hałasowi jaki dochodzi go z we-wnątrz
— Acha' Znowu odchodzi zabawa w i
Indian' — stwierdza sędzia tonem rze-czoznawcy
POPIERAJCIE TYCH KTÓMY
OGŁASZAJĄ SIE W "ZWIĄZKOWCU"
ii KSIĄŻKA
najlepszym przyjacielem
NA tWIgU
Książki po angielsku
idealny prezent
dla przyjaciół Kanadyjczyków
AIRSTROP — Ftin at tlip 700 (dla mlodzieżv)
CCUHHAEEHSSNTSAEERHRDTO—N—TU—hneqTiHehteanndUuvlunid-B-soyC'srosBsook „ „
CHOPIN — Intt-- r Competitions in Poland
COCTEAU — Diary of a Film
FIEDLER A Squadron 303
— Tliank jou Captain
C1BBS PH — No Price for Freedom
GH0ÓNR0SWK1ACZ— —PrinHceela GSocdhfricekv _
HALECK1 O — A llistory of Poland ''
JIARR1S — Modern Watch HepainnR
HERBERT — "L" for Lucy
JA NT A A — Bound with two chains
JASTRUN — Adam Mickiewicz
JORDAN — Oder — Neie Linę
KRAWCZYK — If the Branch Blokom '
KPSTEN — Copernicus and )i% World
K0MARN1CKI — Rebirlh of the Polisli Republlc
KORCZAK — Mathcw the otinfi King (dla młodz )
— Bik Business Billy (dla mlodz)
LEDNICKI — Life and Culture of Poland
LORKNTOWICZ — Whnfs in the Trunk
LOW — Seientific llecreation
MADELIN — Tallejrand
MrDOWELL — The Shape of Shins
NEWMAN — The Sosnowski affair
OSTROWIC — The Trutli abnut YouRoslavia
SONGS OF POLAND
PORAZINSKA — Mv Villace
— Votus Little House (dla młodz)
RAWICZ — The Loiir Walk
SCHNEIDER — Hercules the Gentle Giant
SALMINEN — God's first Children
SANDERS — The Age of Revoliition
SIENKIEWICZ H — Quo Vadis
" — In Desert and Wildorness
SPRAGUR — Norhward to Albion
STRATFORD — Truth in Mnsquernde '„
SUPER P — The Polisli Tradition
— 25 years willi the Poles
ROTIIMAN — IJuild it yoursclf
ROSĘ — The Rise of Polisli Democracy
ROWLAND — A Century of Murder
ZIMMER — Stanisław Wyspiański
WYPRZEDAŻ
Clt"
W
TYLKO W OKRESIE
$500
za każdą serię obejnującą
3000 stron druku
SERIA PIERWSZA
ŻEROMSKI — Uroda życia
SIENKIEWICZ — Quo Vdls
REYMONT — Komediantka
ORZESZKOWA — DziurdzJowie
KRASZEWSKI — Chata za wsią
IWASZKIEWICZ — Czerwone tar# SERIA DRUGA
DABUOWSKA - Opowiadania
NAŁKOWSKA — Roman Tm-- PRUS — Placówka
RODZIEWICZÓWNA — DcwalHi
PRUSZYtfSKl — Opowieści
WARSZAWA naszej młodości (Nalkowskł
Dąbrowska Boguszewska i inni)
SERIA TRZECIA
TETMAJER — Maryna z llrubrgu
REYMONT — Fermenty
RODZIEWICZÓWNA — Czahary
MAKUSZYŃSKI — Perły i wieprz
ŁOZIŃSKI — Oko proroka
WEYSSENHOFF — Soból i panna SERIA CZWARTA
ZAPOLSKA — Kaśka Kariatyda
KADEN-BANDROWS- KI — Miasto mojej matki
— wieje jeanefio pocisku
ANDRZEJEWSKI —
PERZYŃSKI — Klejnoty
CHOYNOWSKI — W młodych czasach im Aućun—ix dsvreub'lcrhnym globie"JmlubasPiRZERWgAr-TaEtTiMsAJE- oremit R — Janosik Nędza Lltmanowski
Spiesz sie ogranicwina ZAMÓW Wysy- łamy po otrzymaniu Money Ordr lub czeku Koszta przesyłki
ponosi Księgarnia
Świąteczna wyprzedaż książek 03
PRZEDŚWIĄTECZNYM
Każda za 1 dolara —
ładne wydanie w oprawie
ANDRZEJEWSKI — Noc
UANDROWSKI — W cieniu zapomnianej olszyny
STRUG — Dz-iej-e
jednego pocisku
CHOJNOWSKI — W młodch oczach
IWASZKIEWICZ — Czerwone tarcze
ORZESZKOWA — Dzjurdzjowie-Ch- am PTRZYNSKI — Klejnoty
REYM"ONT —— FKeormmeendtiyantka
WEYSSENHOFF — Soból i panna
ŻEROMSKI — Uroda zcia
Tematyka relmina
SW AUG"USTYN —— DWialozgnianiafilozoficzne
— Pisma katechetyczne
BARDY — Sw Augustyn O BOCHEŃSKI — Szkice etsczne ' ""'
CALYET — Sw Wincenty a Paulo
DĄBROWSKI — Dzieje Św Pawła z Tarsu ' "Z " — Studia biblijne
— 2jcie Jezusa Chrystusa
Sw Paweł (i)cic i pisma)
— Glossy i odkrycia biblijne
LISTY iw Pawła Apostoła
BOROWICZ — Życie Jezusa Chrystusa
DEMON — Chrystus Pan i Sokrates
GILSON — Wprowadzenie do nauki iw Augustyna
SW HIERONIM — 3 tomy
JWAIKEULBKIIECKA—NCWJOprNoAwŁadz—enieKadnotykcszikąig Sktoalręedgyo Tpeassttaomraełknitu
KELLER — Etjka
KOŁAKOWSKI — Szkice o filozofii katolickiej
KOSTECKI — Świętość Chmtusa
JASNA GftRA — duchowa stolica Polski
NOWY TESTAMENT i psalmy
ŻYWOT JEZUSA CHRYSTUSA wg czterech ewangelii BEDNARSKI — Miłość narzeczeńska ł małżeńska
ROPS — Od AbraJiama do Chrvstua
O URBAN — Jezus Chrysłusf2 _ ' ŻYWCZYŃSKI — KokióT i rewolucja' francuska „ „_ Zamówienia Ttaricv!i£ 4n
"ZWIAZKOWttC" 1475 QueeB St W iKMtt t
m
250
350
300
07S
250
300
175
075
300
300
33050
245
250
3 35
100
100
2S5
350
1200
250
200
500
190
250
300
300
200
350
050
150
150
300
2 25
300
350
200
500
250
300
150
300
150
200
2JS0 rso
-- 1
--wuLUi
Noc
M'rli jako
ilość serii DZIŚ
Listv
tomv
300
250
135
200
250
125
500
200
275
250
250
2S5
100
200
423
1000
250
2JSO
175
125
2
110
150 0ilot7ał 4 JO IM
lii
$
]&
i-i-i
1 1 ' I m
ml
!fl
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, October 28, 1959 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1959-10-28 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000353 |
Description
| Title | 000358b |
| OCR text | M "ZWIĄZKOWIEC" FAtDZlERNIK (OctcUr) roJ 28 — 1950 im ii józei [Mackiewicz Droga Donikąd Wszystkie prawa autorskie zastrzeżone rf t % ? i"" 'SiSrSiŁV&vCv222 f' [y_sti0 dwa tygodnie Paweł by! zbyt r"Csny aDJ i} spasie uudju J m"aita o" Karolu nie wspomina} Ltmtała £0 kiedyś: t a 'coz i twoim przyjacielem? [Wzruszy! ramionami Zrozumiała iż i-- H-na niego ze me uaje u mjuic zna-7-t- n tero samego dnia dowiedzieli 2'jst osób trzecich że Karol otrzymał t""C]c n3 inspeKiora i uujai haieare {id"leiiinizmu i stalinizmu" vi Ustom łMnaszewsKi z zawoau sio- - jrodZłt się w aawnej guDernnmin- - i lGm 7vli ur nlrracin ctHw jjW fUhU isi -- v" " """ ="' [VH3u tuiopą Ji)iiiuna jcsiuic vu r'p królowie i kajzerzy Zapisany do tu wloscianikiego jako syn chłopa tt ieso miał kilka dziesięcin gruntu Ł rosyjskiej i był człowiekiem któ-- nazpaja popularnie iwaraym tzn Mińm i skąpym Z biegiem lat do-- m cle bogatej gospodarki i dokupiw- - ?'emi' zabezpieczył sobie starość a Kiom przyszłość Rewolucja która o- - h carów wydaja mięazy innymi de- - o "rozkulac7eniu wsi" czyli usu- - l'i z niej wszystkich tych chłopów ruh określono mianem "kułak" Cl enie było trafne albowiem chłopi jtitesorn istotnie przez całe życie za- - ć musieli swe kułaki czy to wokół itdzi rolniczy cli czy też każdego gro-- iu garści bacząc by się nie potoczył błędne wydatki W ten sposób mogli i jedynie czegoś uoroDic w tamtych lich Nawiasem dodać należy iż tece boskie :mywaja się w tym kraju tyl- - ko pewnego stopnia i wieku Później 13 od zmian czterech por roku od i:j słońca deszczu i wichru pęka zas rzadko — dla oszczędzenia za- - ro mydła jak czasu — nabiera w te rccia brudu codziennej pracy Tak zaciśnięte kułaki sa zazwyczaj ciem- - i przenośni powiedzieć by można o czarne h raz ostatni zacisnęły się one w t-o-nnej rozpaczy gdy wszystkich : lepej zagospodarowanych chłopów dwano razem z rodzinami do wago-bjdlecyc- h i wywieziono w lasv da- - lej północy Liczba ich sięgała 37 mi- - t Wśród nich znalazła się również isa Rymaszewskich Ojciec umarł rtce na zsyłce Antoni był wówczas djm i zdrowym chłopcem Pogłodo-- 11 i "-- — "'-- — — --— "-- — — f'e nareszcie sędzia Horak i prokai-n Drewnowski wychodzą Jeszcze li chwilą słychać było ze żywo o p rozprawiają — jednak w kancela- - puiią ou razu taK jaKuy nie chcieli I ktokolwiek słyszał choć iedno słowo I' o czym mówili Dowidzenia nanstwu! — mńwl P noaski dziwnie nieswoim głosem uszanowanie panu prokura-mi — rnrłrvwi ein Ktonicliii-c- H zia Horak raz patrzy na i znacząco ale już nic nie mówi tvl- - rsczaco kiwa płowa na nnpaninlc r'13 Irenka nie rusza sin ori mi?v- - ttora papier jakby chcia- - r ""pisać czeka le Stanulain „-- nn -- !„ Ar vn„i I 'uiił iłiaa aiy uu jJcnu -- Pozwoli ię pani odprowadzić pani -- Nie rfaic n -- „i„j t „ paiam tu jedną ważną sprawę do r-ui-ia 'A może ia bm rnś nnmńpl'1 Mnp COSDm-rinm- ? „„„C „nn4 aspołecznie jest mu powiedzieć p " zaczekał na obiekt swoich 1 ŁŁen rrJefch pan tIyrleknokanieP7piriziaepszknaadzsnah—ip Pe$P0!r7fn!O niv V' Tn--a- - ¥ tC7e r" szukać tych aktów Ociep- - -- ŁSttfilP tlfminnol - -- „ fc?'}' dIa aktów sig riasTe snrawa 7naf7nip F--- S22 Od UC7V5łl-ip- h cnr'nv liiiit--r F Przecz jeżeli akta sie znajda -- - -J- Uł się siaio ze Manisiaw- - "w biurze M" ze IraeHn0kwa nbiogwdzipiem induzipier)j7asrzukrian-ć- ~- - (tno — przystawiła stół do _ - £ Sie Postawiła" Vr7Płn i na In Ł:ue wchodzić" -=- aov one tam mosły bx? — ts-~~- ~ P£ni Ewa obserwując ze IiT-'ij"-" Jts}° se roś strasznego: : — j--- -a jłu u cv— 'ebyło nic h- - "Uj-nc- e wydało sie jej ze -- eslo ktoś jej wyciąga z pod £- -z ssa usłyszała straszny krzyk 8(1] !0 wawszy na przymusowych robotach w la- sach próbował dwa razy ucieczki ale w towarzystwie innego sv"na chłopskieso Wiele rzek przebyli wpław mokli na de-nszicezujaigomdaarzmlii naoctaamkiże żsyuwroilwi ysmięi prgzrezwybaaż-mi które j3k wiadomo na północy sa o wiele zdrowsze niżli w lasach położo-nych bardziej na południe Kontrola kra-ju nie osiągnęła jeszcze tej doskonałości do jakiej doprowadzona jest dzisiaj W ten sposób zdołali dotrzeć do Moskwy i za oszczędzone zawczasu specjalnie na ten cel pieniądze kupili na dwoicu Biało ruskim bilety do Mińska Pociąg ruszył Dojechali jednak tylko do Oisży Stamtąd idą piechotą bocznymi drogami Ciągle na zachód Pewnego razu natknęli się na patrol GPU uciekali Towarzysz Rymaszewskiego został zastrzelony On sam ukrył się w lasach Szedł juz tylko nocami na wpół przytomny z głodu i wyczerpania kierując się wciaż~na za chód ku odrutowanej granicy by pra dostać się na stronę polska Ostatnia noc przepełzał całą na brzuchu podarł ubra-nie w strzępy pokaleczył się o druty a jednak zdołał się wydostać i granic Związku Sowieckiego Utytłany w błocie w łachmanach wycieńczony do ostatnich granic ludzkiej wytrzymałości Wspomi-nał później o tym dnfu jako o najszczę-śliwszym w swoim życiu Po latach nauczył się stolarki i ożenił się z Ola W posagu przypadło jej 2 hek tary gruntu i jedna krowa Następnie do-kupili sobie jeszcze jeden hektar i jesz-cze jedną krowę W roku 1940 gdy do kraju wkroczyli bolszewicy Rymaszewski był już od dzie-sięciu lat osiadłym małorolnym wyrobni-kiem ojcem kilkuletniej Kiysi Sąsiedzi radzili mu uciekać — Gdzież ja teraz będę uciekał? — odpowiadał kładąc nacisk na słowo "te-raz" i wzruszając ramionami Wówczas sąsiedzi zastanowili się-- zmie-nili zdanie: — A i prawda ze jemu teraz to nie bardzo jest gdzie uciekać Rymaszewski splunął z wyraźna odra-zą dla toczącej się dyskusji Inni pokiwa-li głowami — Jak on ma uciekać? Co on zonę-dzieck- o weźmie nij rękę albo też zostawi samych? Rzeczywiście nie ma jak )g()=r()=()g()r()€=o=(=r()=()=M)i)r()g=(): Kitold Poprzęcki SPRAWIEDLIWOŚĆ SERCE Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone rJ€='c=o=="=''--— -- "— "i— ri" — 'iuje jeszcze założyła panna którego_sprawa Poczęła przerażenia za sobą i — runęła w dół uderzając głowa o kant stołu Do padającej rzucili się oboje: Sta-nisławski i Malicka ale Irenka podnie-siona z ziemi leciała im przez lęce nie-przytomna W bladej jak wosk twarzy nie byio ani kropli krwi która jednak — plamiła ręce pani Ewy podtrzymują cej głowę zemdlonej — Doktora jak najszybciej!!1 — krzy-knęła pani Ewa W tej właśnie chwili wpadł zwabiony hukiem walących się mebli — woźny — Co się tu stało? — krzyknął od progu — Leć pan do doktora! — rozkazał Stanisławski — Ale szybko! Pannę Irenke ułożyli oboje na stole Z prowizorycznej apteczki sądowej pani Ewa przyniosła Łandaz eter jodynę i amoniak" ale wszystkie znane jej sposoby udzielania pierwszej pomocy okazały się do niczego Wreszcie zjawił się doktór Sawicki który najbliżej mieszkając b%ł lekarzem rtnmnuvm sadów Nie zdeimuiac palta przystąpił do badania rannej ale zanim tego dokonał słysząc o okolicznościach wjpadku — mruknął: — Bardzo silny wstrząs mózgu Wy-miotów nie było? — Nie panie doktorze — odpowie-działa pani Malicka bardzo przejęta — Hm Czaszka cała Próbowała pani trzeźwić? — Na amoniak nie reaguje Brwi starego lekarza podniosły sie do góry Do szpitala! — zawyrokował po chwili Co sodzine szarytka zmienia okłady z których bije odór eteru i kamfory Nie-zależnie od tego co ue godziny mierzy gorączkę i pilnie zważa przez cały czas na to jak się chora zachowuje Gorączka jednak rośnie coraz bar-dziej okłady za każdym razem schodzą eor2z gorętsze a panna Irenka nie otwie-ra oczu wc2le Na woskowo bladej twa-rzy znać ledwo dostrzegalny uśmiech tak Vv- - iHiTx-3ł- s rhora l2kby słyszała i ro zumiała wszystko co się wokół niej dzieje ale przez jakąś przełcorę cncija -- cTT-stl-irh --xokół siebie iakbv iją to bawiło ze zamiast w sądne przy — A i dobytek chociażby krów tych teraz nie pneda bo ino będzie kupował w niepewnym czasie! — Ach nie o krowy- - tu rozchodzi się! — odparł z podrażnieniem Rymaszewski Ale nigdzie nie ruszvł Starał sie najrza dziej wychodzić z domu i nie pokazywać ludziom na oczy nie przypominać o swo-jej osobie To naturalnie nic nie mogło pomoc i pewnego dnia tej jesieni zjawił się u niego młody Andrzej Bożek sekre tarz sielsowietu Przewodniczącym sielsowietu został Bolesław Drużko miejscowy szewc czlo wiek starszy i spokojny Natomiast se kretarzem mianowano niedawno Andrze ja Bożka bliskiego sąsiada Rvmaszew skiego Bożek sam był synem kułaka ale wybór padł na niego ze względu na jego zdolności i zamiłowania organizacyjne Przed niespełna rokiem był jeszcze człon-kiem tzw "Młodzieży Państwowej" i wi ceprzewodniczącym wiejskiego koła Związku Młodzieży Katolickiej ulubien-ce- m poprzedniego proboszcza Z chwilą wkroczenia bolszewików z zapałem prze-rzucił się do działalności społeczno-pol- i tycznej nowego obozu Proboszczem zo stał inny ksiądz w tvm czasie Bożek orni jal go starannie i starał sie nie chodzić nawet droga koło plebanii Zresztą praw dę rzekłszy inna równoległa droga któ ra z jego chaty wiodła do centrum osady nie była wcale dłuższa Rymaszewski wybierał się był właśnie do miasta i glansował pieczołowicie cho-lewy swych nowych butów postawiwszy nogę na krześle gdy wszedł Bożek — Antoni — powiedział — was do sielsowietu potrzebują Rymaszewski zbladł Czyścił dalej but i nic nie odpowiedział Z drugiej izby wy-szła Ola — Po co? — spytała — Tam jedna sprawa taka Na chwilę Tylko prędko! — dodał Bożek usiłując nadać swemu głosowi ten ton niezależnej obojętności jaki był zaobser-wował u swych przełożonych ale nie o-pano- wał go leszcze dostatecznie więc koniec zdania wypadł mu prawie jak pogróżka Ola też przybladła i spojrzała na męża — Wraz przychodzę — odezwał się Antoni ale Bożek nie ruszył się z miej-sca dając tym do zrozumienia że mają pójść razem Wtedy Rymaszewski rzucił szczotkę na podłogę i skierował się do drzwi — Antoś — wyszeptała bezradnie żona — Ty Ty by może — Sama nie wiedziała co chce powiedzieć — A daj spokój — odparł szorstko — Idziemy — zwrócił się do Bożka Szli szybko i obydwaj milczeli Anto-ni wiedział z doświadczenia ze w takich sprawach pytaniami nic uratować nie można Z prędkości poszli na przełaj i mokre wrzosy chlastały mu po wyczy maszynie do pisania — leży sobie w szpi-talu i trzeba jej doglądać Pizy któiymś tam z rzędu okładzie twarz chorej sciaga giymas ciei pienia — Ady ja matka jezdem — wyiy-v- a się z jej ust — Ady ja matka jez-dem Szarytka matszczy się Tę stara ko-bietę nic juz nie dziwi co świeckie Do-glądała już bandytów któizy o uliczną dziewczynę pokrajali się nożami i nie takie słowa słyszała nie takie wyznania obiły się jej o uszy Zresztą w gorączce — nawet ludzie z najlepszej sfery po-trafią mówić takie świństwa których by na tizeźwo nigdy nie powtórzyli a byliby zdumieni gdyby im ktoś powtórzył Jednakże patrząc na drobną i ładną twarzyczkę tej właśnie pacjentki — tru-dno uwierzyć ze to jest matka Jej ma-cierzyństwo zresztą musi być ogromnie zagadkowe skoro w personaliach poda-nych z sadu w rubryce "stan cywilny" figuruje słowo "panna" — Ady ja matka jezdem — powta-rza uparcie panna Irenka na co doglą-dająca ją szarytka marszczy się z polito-waniem ale i z pewną — powiedzmy otwarcie — pogardą Te piękne subtelne rysy mogą wpro-wadzić w błąd ale nie tu gdzie pod chlo-roformem czy pod wpływem tempera-tury ludzie mówią to czego by im nikt nigdy z serca nie wydarł co ukrywaliby jak największa tajemnicę swego życia Tu nikt się niczemu nie dziwi bo — jak twierdza lekarze szczególnie starsi doświadczeni rutyniarze — to co czło-wiek nieprzytomny mówi w gorączce cza-sami zupełnie nie ma sensu ale niekiedy jest to właśnie najstaranniej ukrywaną praw dą VI Wielki sukces sędiiego Horaka Wracając tego dnia do domu sędzia Horak czegoby się nikt w sadzie okrę-gowym nie domyślał — czuje się tak jakby go kto na sto koni wsadził — A nawet i to nie Na jednym by-łoby mi zle a cóż dopiero na stu — śmieje się z tego porównania — Ale to jest coś! Tak! To jest coś więcej niz awans czy upragniona emerytura czy jakiś suk-ces w sądzie Tego właśnie dnia bowiem sędzia Ho-rak wygrał największa batalię jaka mógł wygrać w życiu a mianowicie wojnę ze swoim własnym synem o Józia Józio — to jest najmłodszy wnuczek sędziego Horaka a bez tego wnuczka staruszek od pewnego czasu po prostu nie wyobraża sobie życia "Wojna" zaczęła się od tego że Jó-zio był przywożony do dziadka tylko na ni-edzie-le lub święta Ponieważ jednak u dziadka było zawsze przyjemniej niż w domu rodziców — postanowili obaj dzia-dek i wnuczek że musza być razem na j stałe O tym jednak genialnym pomyśle szczonych przed chwilą cholewach Z da-leka juz widać było stojący przed do-mem sielsowietu samochód osobowy mar-ki sowieckiej "Ech" pomyślał "buty trzeba było włożyć stare szkoda no-wych" Z zoną się nie pożegnał jak na-leży a tylko burknął do niej jakieś cier-pkie słowo Ot życie! Weszli po trzech schodach i Bożek bez pukania otworzył drzwi 113 prawo "Jest!" — powiedział wchodząc pierwszy Za stołem w zielonej bluzie wojsko-wej z rzemieniem na ukos i pistoletem u boku siedział jakiś oficer Rymaszew-ski spojrzał na stół na którym leżała czapka i po jej czerwono-siny- m otoku poznał przynależność do NKWD Siedzą-cy podniósł głowę spokojnie rzucił wzro-kiem wprot w twarz Rymaszewskiego i znowu bez słowa pochylił się nad maszy-nopisem Rymaszewski wchodząc zamie-rzał zachować niezależność ruchów zapy-tać dla utrzymania pozoru po co go za-wołali na pytania odpowiadać tonem o-bojętn- ym ale zdekonceitowalo go że ofi-cer NKWD z wyraźnym skupieniem stu-diuje jakiś dokument a na niego nie zwraca najmniejszej uwagi Chciał więc z kolei przemówić do obecnego Druzki i nawet nie rozglądał się po izbie ale Druzko patrzał w zupełnie innym kierun-ku z wyraźna intencją uniknięcia wzro-ku Antoniego Bożek zaś niby przerzucał pilnie jakieś papiery na druaim stole Panowała prawic idealna cisza tylko wiatr z zewnątrz dobijał się łagodnie do szyby Rymaszewski chciał jednak ko-niecznie coś powiedzieć W tym celu odchrząkną! juz gdy raptownie poczuł tak dobrze mu znane kiedyś uczucie od-pływu eneigii uchodziła mu w dól cia-ła nieprzyjemnie tak wzdłuż nóg 1 oto znika już prężność pod kolanami i oto przypomina sobie iz zęby utrzymać po-stawę najlepiej jest jeszcze stać tylko bez ruchu i czekać Siedzący za stołem lejtenant NKGH Czemodanow wciąż nie podnosząc wzro ku coś mruknął do siebie sięgnął ręką nie patrząc po czerwony ołówek i pod-kreślił jakiś ustęp w maszynopisie Rymaszewski stal ciągle spojrzał so-bie pod nogi zobaczył przyczepioną do końca podeszwy grudkę nawozu chciał wytrzeć o podłogę ale się nie zdecydo-wał Czemonadow rękawom lewel loki zlek- - ka przesłaniał maszvnouis a nalcaml ura- - wej przebierał machinalnie wąski rze-myk na piersiach który mu podtrzymy-wał pas z pistoletem Nagle podniósł oczy i zapytał rzeczowo: — Rymaszewski Antoni? — Tak — odpowiedział tamten głucho — Aha nu taaaks — przeciągnął - Tu nie ma czoho badać Tu — i stuknął nalccm no mas7Vnonlsin — wszy-- stko jest dokładnie wyszczególnione nie chciał nawet słuchać inżynier Horak ktniy po dwóch cóikach obdarzony przez los synem — uważał tego syna za cu-downe dziecko bez którego nie potrafiłby żyć A kiedy coraz częściej zdarzało się zc Józio od dziadka nie wracał tegoż dnia kiedy był doń oddany ale zawsze następnego dnia i to dopiero pod wie-czór — zdenerwował się inżynier Hurak i postanowił ze odtąd niech dziadek na kaźcie święto i niedzielę sam przychodzi do wnuka — Ojciec go zabiera do siebie na Bóg wie jak długo — tłumaczył — a my tu ze strachu umieramy że się malcowi mogło coś złego przytrafić — Jeszcze się tak nie zdarzyło żebym ci nie zatelefonował do biura zaraz na-stępnego dnia ze Józio musiał zostać! — protestował staruszek energicznie widac w tych reformach niesłychane zlekceważenie jego praw do wnuka Jego stare ale bardzo zachłanne serce dziadka nie mogło przecież przenieść czegoś po-dobnego Takie i tym podobne zatargi ciągnęły się dość długo bo chyba z iok Trzebaz było dopiero takiego nieszczęścia! bo to jest właściwie nieszczęście tylko ze sę-dzia Horak nie bardzo się nim martwi: synowi dokwaterowano jakieś małżeń-stwo z bardzo chorowitym dzieckiem Ojciec Józia zląkł się i — bez namysłu sam się zwrócił do dziadka z prośba: — Może by Józio na stałe u ojca został? Wracając do domu sędzia Horak po raz Bóg wie który rozpamiętuje wszy-stkie szczegóły tej śmiesznej wojny któ-ra się skończyła tak wielką i tak niespo-dziewana wygraną Od samego przecież rana Józio napełnia willę na Saskiej Kę-pie hałasem jakiego tu dawno juz nie było: Mateusz służący i towarzysz broni sędzieso Horaka jeszcze z tamtej wojny wodzi za nim rozkochanym wzrokiem pozwala na wszystko ba! nawet pomaga w trudniejszych do zrealizowania pomy-słach małego Józia — Sprzewracają dom do góry noga-mi — marszczy się sędzia Horak usi-łując wywołać w sobie oburzenie na wnu-ka co mu się jednak wcale nie udaje — Bisurmany Rozumiem Józia ale ten stary bęcwał mógłby mieć chociaż tro-chę rozumu Stając przed drzwiami willi połażo-nej juz prawie w polu na skraju Saskiej Kępy — sędzia Horak przez długą chwilę przysłuchuje się piekielnym wrzaskom Józia i hałasowi jaki dochodzi go z we-wnątrz — Acha' Znowu odchodzi zabawa w i Indian' — stwierdza sędzia tonem rze-czoznawcy POPIERAJCIE TYCH KTÓMY OGŁASZAJĄ SIE W "ZWIĄZKOWCU" ii KSIĄŻKA najlepszym przyjacielem NA tWIgU Książki po angielsku idealny prezent dla przyjaciół Kanadyjczyków AIRSTROP — Ftin at tlip 700 (dla mlodzieżv) CCUHHAEEHSSNTSAEERHRDTO—N—TU—hneqTiHehteanndUuvlunid-B-soyC'srosBsook „ „ CHOPIN — Intt-- r Competitions in Poland COCTEAU — Diary of a Film FIEDLER A Squadron 303 — Tliank jou Captain C1BBS PH — No Price for Freedom GH0ÓNR0SWK1ACZ— —PrinHceela GSocdhfricekv _ HALECK1 O — A llistory of Poland '' JIARR1S — Modern Watch HepainnR HERBERT — "L" for Lucy JA NT A A — Bound with two chains JASTRUN — Adam Mickiewicz JORDAN — Oder — Neie Linę KRAWCZYK — If the Branch Blokom ' KPSTEN — Copernicus and )i% World K0MARN1CKI — Rebirlh of the Polisli Republlc KORCZAK — Mathcw the otinfi King (dla młodz ) — Bik Business Billy (dla mlodz) LEDNICKI — Life and Culture of Poland LORKNTOWICZ — Whnfs in the Trunk LOW — Seientific llecreation MADELIN — Tallejrand MrDOWELL — The Shape of Shins NEWMAN — The Sosnowski affair OSTROWIC — The Trutli abnut YouRoslavia SONGS OF POLAND PORAZINSKA — Mv Villace — Votus Little House (dla młodz) RAWICZ — The Loiir Walk SCHNEIDER — Hercules the Gentle Giant SALMINEN — God's first Children SANDERS — The Age of Revoliition SIENKIEWICZ H — Quo Vadis " — In Desert and Wildorness SPRAGUR — Norhward to Albion STRATFORD — Truth in Mnsquernde '„ SUPER P — The Polisli Tradition — 25 years willi the Poles ROTIIMAN — IJuild it yoursclf ROSĘ — The Rise of Polisli Democracy ROWLAND — A Century of Murder ZIMMER — Stanisław Wyspiański WYPRZEDAŻ Clt" W TYLKO W OKRESIE $500 za każdą serię obejnującą 3000 stron druku SERIA PIERWSZA ŻEROMSKI — Uroda życia SIENKIEWICZ — Quo Vdls REYMONT — Komediantka ORZESZKOWA — DziurdzJowie KRASZEWSKI — Chata za wsią IWASZKIEWICZ — Czerwone tar# SERIA DRUGA DABUOWSKA - Opowiadania NAŁKOWSKA — Roman Tm-- PRUS — Placówka RODZIEWICZÓWNA — DcwalHi PRUSZYtfSKl — Opowieści WARSZAWA naszej młodości (Nalkowskł Dąbrowska Boguszewska i inni) SERIA TRZECIA TETMAJER — Maryna z llrubrgu REYMONT — Fermenty RODZIEWICZÓWNA — Czahary MAKUSZYŃSKI — Perły i wieprz ŁOZIŃSKI — Oko proroka WEYSSENHOFF — Soból i panna SERIA CZWARTA ZAPOLSKA — Kaśka Kariatyda KADEN-BANDROWS- KI — Miasto mojej matki — wieje jeanefio pocisku ANDRZEJEWSKI — PERZYŃSKI — Klejnoty CHOYNOWSKI — W młodych czasach im Aućun—ix dsvreub'lcrhnym globie"JmlubasPiRZERWgAr-TaEtTiMsAJE- oremit R — Janosik Nędza Lltmanowski Spiesz sie ogranicwina ZAMÓW Wysy- łamy po otrzymaniu Money Ordr lub czeku Koszta przesyłki ponosi Księgarnia Świąteczna wyprzedaż książek 03 PRZEDŚWIĄTECZNYM Każda za 1 dolara — ładne wydanie w oprawie ANDRZEJEWSKI — Noc UANDROWSKI — W cieniu zapomnianej olszyny STRUG — Dz-iej-e jednego pocisku CHOJNOWSKI — W młodch oczach IWASZKIEWICZ — Czerwone tarcze ORZESZKOWA — Dzjurdzjowie-Ch- am PTRZYNSKI — Klejnoty REYM"ONT —— FKeormmeendtiyantka WEYSSENHOFF — Soból i panna ŻEROMSKI — Uroda zcia Tematyka relmina SW AUG"USTYN —— DWialozgnianiafilozoficzne — Pisma katechetyczne BARDY — Sw Augustyn O BOCHEŃSKI — Szkice etsczne ' ""' CALYET — Sw Wincenty a Paulo DĄBROWSKI — Dzieje Św Pawła z Tarsu ' "Z " — Studia biblijne — 2jcie Jezusa Chrystusa Sw Paweł (i)cic i pisma) — Glossy i odkrycia biblijne LISTY iw Pawła Apostoła BOROWICZ — Życie Jezusa Chrystusa DEMON — Chrystus Pan i Sokrates GILSON — Wprowadzenie do nauki iw Augustyna SW HIERONIM — 3 tomy JWAIKEULBKIIECKA—NCWJOprNoAwŁadz—enieKadnotykcszikąig Sktoalręedgyo Tpeassttaomraełknitu KELLER — Etjka KOŁAKOWSKI — Szkice o filozofii katolickiej KOSTECKI — Świętość Chmtusa JASNA GftRA — duchowa stolica Polski NOWY TESTAMENT i psalmy ŻYWOT JEZUSA CHRYSTUSA wg czterech ewangelii BEDNARSKI — Miłość narzeczeńska ł małżeńska ROPS — Od AbraJiama do Chrvstua O URBAN — Jezus Chrysłusf2 _ ' ŻYWCZYŃSKI — KokióT i rewolucja' francuska „ „_ Zamówienia Ttaricv!i£ 4n "ZWIAZKOWttC" 1475 QueeB St W iKMtt t m 250 350 300 07S 250 300 175 075 300 300 33050 245 250 3 35 100 100 2S5 350 1200 250 200 500 190 250 300 300 200 350 050 150 150 300 2 25 300 350 200 500 250 300 150 300 150 200 2JS0 rso -- 1 --wuLUi Noc M'rli jako ilość serii DZIŚ Listv tomv 300 250 135 200 250 125 500 200 275 250 250 2S5 100 200 423 1000 250 2JSO 175 125 2 110 150 0ilot7ał 4 JO IM lii $ ]& i-i-i 1 1 ' I m ml !fl |
Tags
Comments
Post a Comment for 000358b
