000084b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
Ił "ZWIĄZKOWI ŁC" MARZEC (Mml) 23 - 1957 ' PIMlfll
-- tbESZCZENIE POPRZEDNICH OBCINKÓW
rtitku reżymowym "M S Poniatowski" przybyhm
' SI" ni młeonstiT"a'Kw —naflca£ sle ze --twvm- hrjttm MicKtro- - ar_ jinklem Zmyliwszy czujnoJÓ polltruka Zyamunl
J' !2d jl statku I mieszane się i numem oajeiota "na
rr i endynu Nie maiauie leana janKa alt ia to
Si' r ni liczne "gin trienai uieia morę oiora go ia fnr rruda zaoiera g u- - s „ vic nacnoazi po-Ij- 1
Zygmuntem uciekała Zygmunt trafia wresi kil- - ~ryl„ wno brata - bliźniaka Rozchorowawuy n I?? „„jdkowo przewieziony do rodziców Elżbiety na- - Ot nel J'nka Tymczasem Zygmuntem zainteresował się
B 5r TO"1851 " ""P1"1' i"j"i-"- =i aiiiuoao7 w LOn- -
X jnka tonącego w morzu zabrał na swb pokład
łXk rybacki "Swanelia" iygmunr posianowii siuka spo-3?k-S
ucieczki I Anglii
__ Dla twojego dobra „gałubczyk" — za- -
_ VlMfnmw 2aHnvvVi llnl-mnn- n słlnip maiZ a u nas bez dokumentów nie- -
Kgpieczme chodzie po świecie Wot przyjdzie
uhmedz z warszawy iaK aostanesz doku- -
Kenty i do brata A nnipH7ifisz uaiuie uo
tfi§f do domu — Nikif forów westchnął senty-Wntaln- ie
— gdzie mieszka najpiękniejsza ko- -
loiitója na naszym wybrzeżu Tatiana Pietrowna
PCZVI1 y mLJuzieic me nuiuenuam rozKO-zeb- j'
cię wcześniej przysłać do pomocy
tuchni xxx Dom bi drewniany parterowy złożony z
u dosc "obszernych izb Wodę się brało z
Mworza ze studni inne taK zvane „wygody"
Mescily S1c również na podwórzu
Z ulicy wchodziło się do sieni Na lewo
kuchnia na prawo drzwi prowadziły do
ojow w sieni siaia urauina prowadząca
ftisstrycn
Nikifforowa i Błońskiego wpuścił do do-rozczuchr-any
„sołdat" o tępym a jedno- -
oŁnie aroganckim spojrzeniu a — „Zdrastwuj" Jegorka — powitał go po--
ir iifale Nikifforow
sl — Zdrawstwu'ie" — niedbale odpowie-- m
„sołdat" nie okazując żadnego szacunku
'Si stopnia enkawudzisty
$Ą _ Ty sam w domu? — zapytał Nikifforow
— Nie ja nie sam
— A kto w domu?
— Tatiana Pietrowna w pokojach a Aw- -
ia Ardalionowna w kuchni
Pokryte pryszczami policzki Nikifforowa
izowily się:
— Az Tatianą Pietrowna można roz
mawiać?
— Nie można — z ważną miną odpowie- -
Jegorka — Tatiana Pietrowna w swoim m :oju i nikogo nie przyjmuje
A Awdotia Ardalionowna? — spytał już
cznie chłodniej Nikifforow
— W kuchni zajęta Ryby skrobie
— No to idź i zamelduj że przyprowadzi-Polak- a cukiernika
5 Jegorka obejrzał Błońskiego jak przedmiot
— Ta poco meldować? Ta wiadomo że
ul przyjść więzień do kuchni
M Nikifforow stracił widocznie cierpliwość
tym razem powiedział gniewnie:
illllilllllllllllllHIIIW
Aleksarw Dumas
VSSSSSggSgSlgSss
mt MONT
ITESZCZENIE POPRZEDNICH ODCINKÓW
jfdmund Dantes żeglarz z Marsylii oskarżony nie-lini- e
przez swych rywali o udział w spisku bonapar- -
ft zostaje wtrącony do wlezienia na wyspie If Tu za- -
jWnlł sle z opatem Farią który w chwili zgonu prze-a- l
mu talemnlce ukrytych skarbów Dantes ucieka z
Izlenla I odnalazszy skarbv wraca do Francji by sit
r-ledz-lee
o losie swych bliskich 1 wrogów Występuje
Mikowo jako lord Wilmore a potem przybrawszy tytuł
arwlsko hrabiego Monte Chrlsfo wikła całą sieć spisków
"udzek by zemicić" się na tych którzy przyczynili sle
jego uwięzienia Nabywszy pałae w Paryżu kolejno
Sijduje w sferach arystokratycznych ludzi którym pe--
łilągl zemstę
Villefort (on to bowiem udawał wysłannika
Rpkta) wracał do siebie w doskonałym humo- -
i nastroju prawie pewien że ze strony hra- -
mo Monte Christo nic mu nie zagraża Po
pierwszy od czasu obiadu w Auteuil przes-spokojni- e
noc całą mi ? S Ć DZIEW IĄ T A ti TRUCIZNA DZIAŁA
Rozdział I
BAL
Sf Na początku lata odbył się w domu hra- -
siwa Morcerfow bal z dawna obmyślany i
powiedziany Zaczęło się od tańców w dolnej
i pałacu gdzie przy wyborowej muzyce po- -
ĄPałv Sie lip7no nan
Stoły biesiadne ustawiono w ogrodzie co
pomysłem doskonałym gdyż nie ma pięk- -
jszej sali na świecie niż taka która zamiast
" ma szumiące listowie a zamiast kopuły
My granat nieba usiany gwiazdami
aieje ogrodowe przybrano lampionami naj- -
waitszych barw stoły ubrano kwiatami Goś- -
napływali tłumnie i jak najlepszy objawiali
rtrój
Tylko pani Danglars wahała się długo czy
"a ten bal pojechać czy też zostać w domu
czas rannej przejażdżki spotkała jednak zu- -
"fi niespodziewanie powóz Yilleforta
a skinienip nmkuratnra noiazdy zbliżyły
do siebie i taka Drzez drzwiczki zawiązała
rozmowa
~~ Sadze Że bedzip nani dziś na balu U pań--
a de Morcerf? — zapytał Villefort
~- - Zapewne nie — odpowiedziała zapytana
pzuję się fatalnie
"— Byłoby to błędem — odpowiedział Ville--
= znaczącym spojrzeniem — Konieczne
ażeby widziano --nania na tvm balu
W takim razie postaram się być
N3 tVm 7aVnńrvrt ? --nNY-stTir rynńw CIP TY17- -
chały — -- uauuuuuu 1 lAIttUŁJ AŁV" Y w- -
f ' ceM~-----fc-n- frc TO filfllll — Poco? — spytał Błoński u i
Napoleon Sadek
(powieść z życia g
— Ty Jegorka nie mędrkuj za dużo ale
idz do kuchni i poproś Awdotię Ardalionownę
Jegorka zmierzył Nikifforowa lekceważą-cym
spojrzeniem ale widocznie zabrakło mii
odwagi zęby się sprzeciwić bo bez słowa po- szedł do kuchni
— Dureń! — sapnął gniewnie Nikifforow
— zdaje mu się ze wielka szyszka bo jest or-dynanse- m
u komendanta portu
W drzwiach kuchni ukazała się stara sucha
wysoka kobieta w brudnym fartuchu i chustce
na głowie Zakasane rękawy odsłaniały chude
ręce uwalane rybią łuską W prawej ręce
trzymała noz Obrzuciła Błońskiego i Nikiffo-rowa
pochmurnym niecierpliwym spojrzeniem
— Dzień dobry Awdotia Ardalionowna —
powitał ją Nikifforow
— Dzień dobry — powiedziała chłodno —
Czy to jest ten więzień który miał być przys-łany
do pomocy w kuchni?
— Tak jest — potwierdził Nikifforow
— Czy w odwszalni i w łaźni był?
— Był
—No to niech idzie do kuchni i niech po-maga
Roboty jest mnóstwo
Nikifforow chrząknął znacząco
— Jabym chciał z panią jeszcze porozma-wiać
w sprawie formalnej
— Słucham
— W cztery oczy
— Jegorka! — krzyknęła starucha w stro-nę
kuchni A gdy na progu znowu stanął roz-czochrany
„sołdat" wskazała mu Błońskiego i
wydała dyspozycje — zabierz do kuchni i po-każ
co jest do roboty A przypilnuj zęby się
nie lenił
— Juz ja go przypilnuję! — obiecująco po-wiedział
Jegorka złośliwie mrużąc oczy Ski-nął
na Błońskiego — Chodź brat!
Jan wszedł za nim do kuchni
— Awdotia Ardalionowna — rozpoczął uro-czyście
Nikifforow gdy został sam na sam ze
staruchą — chciałem zwrócić uwagę że len Po-lak
jest specjalnie podejrzany politycznie Na
angielskim statku z Anglii przyjechał nie
wiadomo jeszcze w jakim celu W jego spra-wie
poszły zapytania przez Moskwę aż do War-szawy
Trzeba bardzo na niego uważać żeby
się z nikim nie komunikował z nikim nic wda-wał
w rozmowę
— A kto z nim będzie tu rozmawiał! —
lekceważąco wzruszyła ramionami starucha —
73
F niRISTO I
iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiuiiiiiiiiiiiiiiiiiiniii
Pani Danglars zjawiła się tedy u Morcerfow
czarując wszystkich urodą i wspaniałą toaletą
Gdy baronowa stanęła na progu salonu
hrabina de Morcerf wysłała syna na jej po-witanie
Albert wyraził podziw dla jej wyglądu i
podawszy jej ramię zaprowadził na miejsce któ-re
sobie zechciała wybrać a następnie rozejrzał
się dokoła
— Zapewne pan szuka mej córki? — zapy-tała
baronowa z uśmiechem
— Przyznam się szczerze ze tak — odpo-wiedział
— Czy byłaby pani tak okrutna aby
jej nie wziąć ze sobą?
— Niech się pan uspokoi Eugenia spot-kała
tylko pannę de Villcfort i z nią się zatrzy-mała
Oto idą właśnie w białych sukienkach
obie jedna z bukietem konwalii a druga róż
bladoróżowych A pan zechciej mi powiedzieć
czy hrabia Monte Christo będzie dziś na balu?
— Dwudziesta trzecia! — zawołał śmiejąc
się Albert
— Co to znaczy?
Znaczy — odpowiedział wicehrabia śmie-jąc
się nieustannie — ze pani jest dwudziestą
trzecią osobą która mi zadała to pytanie Szczęś-liwy
hrabia!
— A może i jego tajemnicza księżniczka row
niez przybyć raczy?
Nie pani Jej położenie w domu hrabie-go
nie jest dość jasno określone
— No zostaw mnie pan sam zaś idź powi-tać
panią de Villefort
Wicehrabia bardzo skwapliwie spełnił ten
rozkaz i pośpieszył naprzeciw pani prokurato-rowe- j
Widać było ze i ona chce go o coś zapy-tać
Okazało się jednak że nie chodziło jej o
hrabiego Monte Christo lecz pragnęła zasięg-nąć
wiadomości o panu d'Epinay
Wczoraj — oświadczył Morcerf — dos-tałem
od niego list Zapowiada szybki przyjazd
— To doskonale — zauważyła pani de Vil-lefo- rt
i po chwili dodała jeszcze: — Skoro za- -
P7oliimv rozmowę naszą oo nramego juome
rhristo to czy chce pan wiedzieć jakie jest je- -
eo prawdziwe nazwisko?
W zdumienie wprowadza mnie pani
jego nazwisko rodowe jest Zaccone Mon-te
Christo to tylko nazwa wyspy którą ten pan
kupił wraz z tytułem hrabiowskim Poza tym
wiem jeszcze że się urodził na Malcie i jest
synem kupca
Gdybyś opowiedziała to pani wszystkim
zostałabyś "bohaterką wieczoru
— Służył w Indiach walczył przeciwko An-glikom
posiada kopalnie srebra w Tesalii do
Paryża zaś przybył by eksploatować źródła wód
obecnej emigracji)
Tu u nas więźniowie nieraz do roboty przycho-dzili
i nikt sie do nich słowem nie odezwał
Zrobi co do niego natoy a w poniedziałek wró-ci
do więzienia
— A do poniedialku" Czy chcecie zęby
tu nocował czy tez wieczorem przysyłać po nie-go
dozorcę?
— Nie — zaprotestowała kategorycznie
Awdotia Ardalionowna — póki tu potrzebny
niech tu nocuje Zęby robactwa z więzienia nie
przyniósł A uciec nic ucieknie nie bójcie się
Jegorka umie więźniów pilnować 1 lubi pilno-wać
— Uśmiechnęła się — Po służbie wojsko-wej
bardzo chciałby ?ostac dozorcą więziennym
X X X
Pierwszego dnia pobtu w domu komendan-ta
portu Błoński dowiedział się ze Awdotia Ar-dalionowna
starucha pełniąca w t ni domu obo-wiązki
gospodyni jest ciotka koincndanta a on
sam jest wdowcem Jedvna córka komendanta
Tatiana przez cały dzień nic pokazała się w
kuchni
Z niektórych uwag domowników Jan mógł
Ay wnioskować ze Tatiana iest osobą w domu
najważniejsza i ze ma zwyczaj spania w dzień
Zauważył ze stara Awdotia bardzo pilnuje że-by
w kuchni nie hałasować nie siekać nie rą- bać i dopiero pod wieczór Jegorka wyprowadził
Błońskiego na podwórze i wskazując' mu na le-zące
pod płotem drzewo powiedział:
— Teraz można rabac bo Tatiana Pietrow-na
juz nie śpi To wszystko co pod płotem ma
byc porąbane
Jegorka funkcję dozorcy Jana spełniał bar-dzo
skrupulatnie Ani na krok nie pozwalał mu
od siebie odchodzić wciąż starał się mieć go na
oku Nawet wtedy gdy Jan znaglony potrzebą
wyszedł na podwórze Jegorka poszedł za nim
i czekając obok komórki do której wszedł
Błoński przynaglał go niecierpliwie zeby zbyt
długo nie kazał na siebie czekać
Stara Awdotia wogóle się do Błońskiego
bezpośrednio nie zwracała Widocznie nauczono
ją ze nie należy się zniżać do rozmowy z więź-niem
bo wszystkie polecenia wydawała za poś-rednictwem
Jegorki: „Jegorka niech „zaklu-czonnyj- "
kuchnię wyszoruje! Jegorka niech
"zakluczonnyj" drzewa narąbic!"
Wieczorem po kolacji JegorKa wyprowa-dził
Błońskiego dasieni i wskazał mu drabinę
prowadzącą na strych
— Właź na strych! — rozkazał
mineralnych które odkryć miał podobno w
okolicach Auteuil
— Nadzwyczajne wiadomości O bardziej
sensacyjne chyba trudno Czy pozwoli pani
bym je rozgłosił?
— Zostawiam to do pańskiego uznania Pro-szę
jedynie o niepowoływanie się na źródło
Są to bowiem tajemnice ustalone przez policję
śledczą Policja zainteresowana zbytkiem któ-ry
ten pan roztacza zaczęła badać źródła je-go
bogactw
— Czyż nie łatwiej byłoby zaaresztować po
prostu hrabiego pod pozorem ze jest za bar-dzo
bogaty?
— Byłoby go to spotkało na jego szczęś-cie
zasięgnięte informacje wypadły dość ko-rzystnie
Albert widząc Morrela przechodzącego
właśnie obok nich uznał za stosowne przed-stawić
go
— Miałam przyjemność juz widzieć pana
Morrela w Auteuil u hrabiego Monte Christo
— odpowiedziała pani dc Villefort tonem bar-dzo
oziębłym
Pzykrość jakiej doznał kapitan spahisów
wynagrodziło mu szybko pojawienie się Wa-lentyny
w białej sukience z bukietem śnież-nych
konwalii Kochankowie spoglądali na sie-bie
w niemym zachwyceniu Wtem nagłe po-ruszenie
zwiócilo uwagę wszystkich na nowego
gościa Był to oczekiwany hrabia Monte Chris-to
Miał na sobie zwykły jakkolwiek skrojony
bez zarzutu czarny strój balowy bez żadnych
ozdób i białą bez najskromniejszego choćby
haftu kamizelkę Zwracały uwagę tylko: bardzo
blada cera krucze włosy oko przenikliwe a
jednocześnie pełne melancholii na koniec usta
przedziwnie w krojone a układające się w uś-miech
pełen czaru to znów pełen wyrazu wy-niosłej
a jednak wytwornej pogardy
Łatwo było znaleźć urodę bardziej powab-ną
i harmoniina trudno o bardziej oryginalną
Płytki świat paryski widział w "i- -- -- rzede
wszystkim tego który posiadał
bogactwa
Hrabia szedł przez salon i #! łvubo- -
da aż na koniec zbliżył sie do pani u Morcerf
przed którą zlozyl głęboki pełen szacun u ukłon
powitalny Ani Monte Christo ani hrabina nie
przemówili do siebie Hrabia cofnął się zwoina
Rozmawiał dłużej z Albertem po czym zbliżył
się do Danglarsa aby udzielić mu bardzo nie-pomyślnej
wiadomości o bankructwie firmy
Francka i Pulmanna z Frankfurtu
— Czy to możliwe! — zawołał Danglars
blednąc śmiertelnie
— Wiadomość tę otrzymałem przed chwi-lą
przez umyślnego kuriera Miałem tam u nich
coś około miliona lecz na szczęście wcześniej
mnie ostrzeżono i zdołałem jeszcze mój wkład
uratować
— Boże mój-- — wyrwało się Danglarsowi
— straciłem znowu więcej niż pół miliona
— Za ich weksle dają pięć za sto Więc
cię spotkała balonie strata dpść duża Na
szczęście pół miliona to jeszcze nie majątek
— Nie mówmy lepiej o tych sprawach na
balu zwłaszcza — rzekł Danglars — A przede
TJ II E tyjffilfłSTyf? — Tam będziesz spał
— Kiedy mi się jeszcze spać nic chce —
spróbował sprzeciwić się Błoński
— Wszystko jedno — oznajmił Jegorka —
Robota skończona marsz na strych Nic masz
się czego po domu kręcić
— Chciałbym trochę wyjść przed dom
— Jeszcze czego! — oburzył się ordynans
— Mozo na spacer ci się zachciewa? A może
w „restoran"? Marsz na strych! A jak ci się
nie podoba to dozorca więzienny przyjdzie po
ciebie i cię do celi odprowadzi
Błoński zdawał sobie sprawę że orzeczenia
Jegorki są ostateczne Ten „sołdat" o tępym
aroganckim obliczu był w tej chwili dla Jana
władza najwyższą od której orzeczeń niema
odwołania Bo do kogo się odwoływać? Z za-chowania
się starej Awdotii łatwo mógł wyw-nioskować
ze zawsze przyzna rację Jcgorcc
A komendanta portu ani jego córki Jan w cią-gu
dnia nic widział na oczy
Niechętnie zaczął się wdrapywać po drabi-nie
na strych Gdy znalazł się na górze Jegorka
odstawił drabinę jak najdalej od wejścia na
strych W ten sposób jak sądził odciął Błoń-skiemu
ewentualną drogę ucieczki
Strych był niski zakurzony i duszny ale
przedstawia! sobą znacznie lepszy nocleg niz
brudna i wilgotna cela więzienna Tym bardziej
ze Jan znalazł na strychu słomę i spanie zapo-wiadało
się dość wygodne Ponieważ kolacja
którą stara Awdotia wydzieliła Błońskiemu by
ła również znacznie lepsza i sytniejsza od głodo-wej
zupki więziennej więc Jan doszedł do wnios-ku
ze chociaż jego sytuacja jest w dalszym
ciągu bardzo ciężka to jednak jest „o żdziebko"
lepsza niz była wczoraj
Pocieszony trochę tą myślą wyciągnął się
na słomie i zasnął
-- x
Kiedy się obudził leżał przez chwilę bez
ruchu nasłuchując W domu panowała cisza
Doszło do uszu Jana tylko oddalone chrapanie
Odczuł pragnienie
Podczołgal się nlo otworu w podłodze i spoj-rzał
w dół Drabina stała daleko tam dokąd ją
wczoraj Jegorka odstawił Skok w dól byłby
rzeczą ryzykowną Narobiłby hałasu i zaalar-mował
domowników Jan doszedł do wniosku że
lepiej zaczekać az się jego „strażnik" Jegorka
obudzi i spowrolcm przystawi drabinę Zza
drzwi kuchni płynęło do sieni basowe chrapanie
w którym Jan domyślał się chrapania Jegorki
Chciał już wrócić na swojo legowisko kiedy
drzwi prowadzące do pokojów skrzypnęły ci-chutko
Ktoś kto je otwierał starał się to zrobić
jak najciszej żeby nie zwrócić na siebie uwagi
domowników
Drzwi otwierały się bardzo powoli do sieni
wsunęła się na palcach stara Awdotia w dłu-giej
po kostki koszuli boso Ostrożnie wolno
zamykała za sobą drzwi żeby uniknąć ponowne-go
skrzypnięcia
gsąaHaggaa8S8gasg8g8Sggaggis!M'i'w
wszystkim nie wspominaj pan o tym młodemu
Cavalcantiemu
Na tym rozmowa się urwała Młody Mor-cerf
oddalił się przywołany skinieniem przez
matkę zaś Danglars pośpieszył przywitać się
z Andrzejem Cavalcantim który wchodził właś-nie
do salonu
Monte Christo pozostał sam przez chwilę
W salonie upał coraz bardziej dawał się
odczuwać Służba roznosiła nieustannie napo-je
chłodzące mrożone sorbety i lody
Monte Christo nie chciał jednak przyjąć
nic orzeźwiającego Nic uszło to uwagi pani de
Morcerf która nieustannie śledziła hrabiego
wzrokiem Przywołała tedy syna i zapytała:
— Albercie czv zauważyłeś że hrabia
Monte Christo nie chciał nigdy przyjąć zapro-szenia
na obiad w domu naszym?
— Prawda Był jednak u mnie na śniadaniu
i to zaraz po przyjeździe do Paryża
— Przyjął od ciebie zaproszenie ale nic
od hrabiego twego ojca — szepnęła Mercedes
— i powiem ci Albercie iż nieustannie ob-serwuję
go od chwili jak wszedł w progi na-szego
domu i wiesz co zauważyłam Oto nic
wziął do ust ani nawet kropli wody
— Jest bardzo wstrzemięźliwy matko
Mercedes uśmiechnęła się smutnie
— Idź do niego — rzekła — a gdy przecho-dzić
będą z tacą poproś go by wziął cokolwiek
Albert poszedł natychmiast spełnić roz-kaz
matki
Kiedy lokaj zbliżył się z czarkami pełnymi
mrożonego soku z granatów zaczął prosić hra
biego by zechciał skosztować tego przysmaku
ale Monte Christo odmówił stanowczo Wtedy
Albert wrócił do matki i spostrzegł że bardzo
pobladła
— Nie wziął! Widzisz mówiłam ci
— Tak nie wziął Ale cóż z tego? Można
tylko wywnioskować że jest trochę niezdrów
Skarżył się bardzo na gorąco Wyraził nawet
zdziwienie dlaczego nie podniesiono żaluzji
gdy okna są i tak otwarte
— W rzeczy samej — rzekła Mercedes —
trzeba będzie to zrobić
I wyszła z salonu Po chwili podniesiono
7aluzje zajaśniał lampionami ogród zapach-niały
jaśminy i róże
Wszyscy wyrazili zachwyt na widok tego
ogrodu jak z bajki
Tymczasem pani de Morcerf wróciła do sa-lonu
bledsza niż zazwyczaj lecz z wyrazem moc-nego
postanowienia i udała się wprost do
grupy pośród której znajdował się jej mąż
— Hrabio — rzekła — może ci panowie
którzy nie zajmują się grą mieliby ochotę
odetchnąć świeżym powietrzem w ogrodzie?
— Ach pani hrabino — odezwał się ge-nerał
bardzo szarmancki i ugrzeczniony — sami
do ogrodu za nic nie pójdziemy
— Doskonale — odpowiedziała pani domu
— a więc ja dam panom przykład
— Czy pozwolisz hrabio bym się wsparła
na twym ramieniu?
„Monte Christp drgnął a potem rzucił1 Mer-cedes
spojrzenie szybkie jak błyskawica Bez
słowa podał jej ramię i oboje zeszli po schodach
w kwiaty stajnych
II 'IŁWltfOrflf)--- ! BEZPŁATNIE ! glJIH
I INFORMUJEMY w Sprawach ' WitJll mm
ffiSBBS- -
riiatii-t7-- '
Sprowadzenia krewnych z Polski
piękne naszo sukcesy dotychcza-sowe
zapowiadał) pomyślne re--
zulłaty
3 Biletów lotniczych na RATY
3 Biletów okrętowych do Europy
od SHSOO
4 Wizy turystyczne lub Imlgracyl-n- e do USA
i Tłumaczenia I legalizowania wszel-kich
dokumentów
t Sprowadzenia metryk r Polski
I Inn krajów
ATLAS TRAVEL BUREAU M3
pod kierownictwem b ptfskicgo
ailu okala p JANA BERGERA
I 122 Sł Cathcrlne Strcot West
Monlroal Quo Tel UN 1-5-
424 s
G HRYN
DACHÓW
naprawa i budowa
insulacja (insulation) roboty
asfaltowe — rynny
282 Symlngfon Ava LE 2-49- 77 Toronto
10-5- 1
POLSKI SKLEP OBUWIA
Stanley Shoe Storo
Obuwie najlcpuyh firm kanadyj-skich
1 anglchkltli Wszelkie kolory
1 rozmiary
1438 Dundat S W Toronto
Tel LE 5-95-
30 WłaScIclel ST MAZURKIEWICZ
B
Polski skład towarów żelaznych farb
naczyń kuchennych oraz przyborów
wodociągowych I ogrzewania
J & J HARDWARE
J Stefaniak właiciclol
745 Queen Sł W EM 6-48- 63 Solidna obsługa — Nlklo eony — Bezpłatne porady w sprawach kana-lizacji
1 ogrzewania 8 NMMMHHHBMWWtf
BIERZESZ
ślub? Ul
Skorzystaj z naszej wypoży-czalni
strojów ślubnych
256 Collogo — WA 2-09- 91
556 Yong3 — WA 2-32- 70
f Wpnynpóowryczwolnolnbydwdula (jĘStfr'
I puń tylko przy fZ3
3Ś tmgffisft
iŁ?sitnlilni)s4iftiM
w
Długolołnla gwarancja
wyprzedaż
Wielka S
FUTER mm
Bogaty wy-bór
najnow-szych
modeli
futer po ce-nach
bezkonk-urencyjnych
Łatwe I dłu-goterminowe
spłaty
Dwa sklepy do Waszoj dyspozycji
Firma noszą iluły Polakom od 31 iat
PMIICESS iCi lti tt Fastiion Furs
506 Ouoon St W EM 3-88- 84 mm 750 Yongo St WA 1-8-
971
L s
Jedyny Polski Salon
Piękności
Marya's Beauty Parlor mmi Specjalizacja w trwałej
Ondulacji "Pcrmanenl
Wavcs" lii 216 Balhursf St EM 84432
S
William Shoe Storę uiwmttebk
Właśći B Czarnot iir
Poleca oliuwle Imporlowazie mm I kanadyjskie
Wysyłamy również obuwie do Polski
750 Queen St" W — EM 3-48-
98
S llfjffp fślm
Zawiadamiamy naszych
KLIENTÓW
łe obecnie prócz WĘGLA mamy na
sprtcdai i dostarczamy do domów Pilili
olej do opału ifwl
"WHITE ROSĘ"
Dzwoń do ifiii POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU
Telefon
składu
polskiego
RE- - 2200 (dwa dwa zero zero)
406
Gilbert
Avenoe -
A ifi teśźk%ś£fm%
rT'1''a mm
Wił
mm
mWrairMimłi]t:i
WŚM:
imM
mm mm iii'iij mm
w--
#
iH!mitiyi#m?n
MWMWWS
Kił&ffyu
lii Wilii
IIPI
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, March 23, 1957 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1957-03-23 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000088 |
Description
| Title | 000084b |
| OCR text | Ił "ZWIĄZKOWI ŁC" MARZEC (Mml) 23 - 1957 ' PIMlfll -- tbESZCZENIE POPRZEDNICH OBCINKÓW rtitku reżymowym "M S Poniatowski" przybyhm ' SI" ni młeonstiT"a'Kw —naflca£ sle ze --twvm- hrjttm MicKtro- - ar_ jinklem Zmyliwszy czujnoJÓ polltruka Zyamunl J' !2d jl statku I mieszane się i numem oajeiota "na rr i endynu Nie maiauie leana janKa alt ia to Si' r ni liczne "gin trienai uieia morę oiora go ia fnr rruda zaoiera g u- - s „ vic nacnoazi po-Ij- 1 Zygmuntem uciekała Zygmunt trafia wresi kil- - ~ryl„ wno brata - bliźniaka Rozchorowawuy n I?? „„jdkowo przewieziony do rodziców Elżbiety na- - Ot nel J'nka Tymczasem Zygmuntem zainteresował się B 5r TO"1851 " ""P1"1' i"j"i-"- =i aiiiuoao7 w LOn- - X jnka tonącego w morzu zabrał na swb pokład łXk rybacki "Swanelia" iygmunr posianowii siuka spo-3?k-S ucieczki I Anglii __ Dla twojego dobra „gałubczyk" — za- - _ VlMfnmw 2aHnvvVi llnl-mnn- n słlnip maiZ a u nas bez dokumentów nie- - Kgpieczme chodzie po świecie Wot przyjdzie uhmedz z warszawy iaK aostanesz doku- - Kenty i do brata A nnipH7ifisz uaiuie uo tfi§f do domu — Nikif forów westchnął senty-Wntaln- ie — gdzie mieszka najpiękniejsza ko- - loiitója na naszym wybrzeżu Tatiana Pietrowna PCZVI1 y mLJuzieic me nuiuenuam rozKO-zeb- j' cię wcześniej przysłać do pomocy tuchni xxx Dom bi drewniany parterowy złożony z u dosc "obszernych izb Wodę się brało z Mworza ze studni inne taK zvane „wygody" Mescily S1c również na podwórzu Z ulicy wchodziło się do sieni Na lewo kuchnia na prawo drzwi prowadziły do ojow w sieni siaia urauina prowadząca ftisstrycn Nikifforowa i Błońskiego wpuścił do do-rozczuchr-any „sołdat" o tępym a jedno- - oŁnie aroganckim spojrzeniu a — „Zdrastwuj" Jegorka — powitał go po-- ir iifale Nikifforow sl — Zdrawstwu'ie" — niedbale odpowie-- m „sołdat" nie okazując żadnego szacunku 'Si stopnia enkawudzisty $Ą _ Ty sam w domu? — zapytał Nikifforow — Nie ja nie sam — A kto w domu? — Tatiana Pietrowna w pokojach a Aw- - ia Ardalionowna w kuchni Pokryte pryszczami policzki Nikifforowa izowily się: — Az Tatianą Pietrowna można roz mawiać? — Nie można — z ważną miną odpowie- - Jegorka — Tatiana Pietrowna w swoim m :oju i nikogo nie przyjmuje A Awdotia Ardalionowna? — spytał już cznie chłodniej Nikifforow — W kuchni zajęta Ryby skrobie — No to idź i zamelduj że przyprowadzi-Polak- a cukiernika 5 Jegorka obejrzał Błońskiego jak przedmiot — Ta poco meldować? Ta wiadomo że ul przyjść więzień do kuchni M Nikifforow stracił widocznie cierpliwość tym razem powiedział gniewnie: illllilllllllllllllHIIIW Aleksarw Dumas VSSSSSggSgSlgSss mt MONT ITESZCZENIE POPRZEDNICH ODCINKÓW jfdmund Dantes żeglarz z Marsylii oskarżony nie-lini- e przez swych rywali o udział w spisku bonapar- - ft zostaje wtrącony do wlezienia na wyspie If Tu za- - jWnlł sle z opatem Farią który w chwili zgonu prze-a- l mu talemnlce ukrytych skarbów Dantes ucieka z Izlenla I odnalazszy skarbv wraca do Francji by sit r-ledz-lee o losie swych bliskich 1 wrogów Występuje Mikowo jako lord Wilmore a potem przybrawszy tytuł arwlsko hrabiego Monte Chrlsfo wikła całą sieć spisków "udzek by zemicić" się na tych którzy przyczynili sle jego uwięzienia Nabywszy pałae w Paryżu kolejno Sijduje w sferach arystokratycznych ludzi którym pe-- łilągl zemstę Villefort (on to bowiem udawał wysłannika Rpkta) wracał do siebie w doskonałym humo- - i nastroju prawie pewien że ze strony hra- - mo Monte Christo nic mu nie zagraża Po pierwszy od czasu obiadu w Auteuil przes-spokojni- e noc całą mi ? S Ć DZIEW IĄ T A ti TRUCIZNA DZIAŁA Rozdział I BAL Sf Na początku lata odbył się w domu hra- - siwa Morcerfow bal z dawna obmyślany i powiedziany Zaczęło się od tańców w dolnej i pałacu gdzie przy wyborowej muzyce po- - ĄPałv Sie lip7no nan Stoły biesiadne ustawiono w ogrodzie co pomysłem doskonałym gdyż nie ma pięk- - jszej sali na świecie niż taka która zamiast " ma szumiące listowie a zamiast kopuły My granat nieba usiany gwiazdami aieje ogrodowe przybrano lampionami naj- - waitszych barw stoły ubrano kwiatami Goś- - napływali tłumnie i jak najlepszy objawiali rtrój Tylko pani Danglars wahała się długo czy "a ten bal pojechać czy też zostać w domu czas rannej przejażdżki spotkała jednak zu- - "fi niespodziewanie powóz Yilleforta a skinienip nmkuratnra noiazdy zbliżyły do siebie i taka Drzez drzwiczki zawiązała rozmowa ~~ Sadze Że bedzip nani dziś na balu U pań-- a de Morcerf? — zapytał Villefort ~- - Zapewne nie — odpowiedziała zapytana pzuję się fatalnie "— Byłoby to błędem — odpowiedział Ville-- = znaczącym spojrzeniem — Konieczne ażeby widziano --nania na tvm balu W takim razie postaram się być N3 tVm 7aVnńrvrt ? --nNY-stTir rynńw CIP TY17- - chały — -- uauuuuuu 1 lAIttUŁJ AŁV" Y w- - f ' ceM~-----fc-n- frc TO filfllll — Poco? — spytał Błoński u i Napoleon Sadek (powieść z życia g — Ty Jegorka nie mędrkuj za dużo ale idz do kuchni i poproś Awdotię Ardalionownę Jegorka zmierzył Nikifforowa lekceważą-cym spojrzeniem ale widocznie zabrakło mii odwagi zęby się sprzeciwić bo bez słowa po- szedł do kuchni — Dureń! — sapnął gniewnie Nikifforow — zdaje mu się ze wielka szyszka bo jest or-dynanse- m u komendanta portu W drzwiach kuchni ukazała się stara sucha wysoka kobieta w brudnym fartuchu i chustce na głowie Zakasane rękawy odsłaniały chude ręce uwalane rybią łuską W prawej ręce trzymała noz Obrzuciła Błońskiego i Nikiffo-rowa pochmurnym niecierpliwym spojrzeniem — Dzień dobry Awdotia Ardalionowna — powitał ją Nikifforow — Dzień dobry — powiedziała chłodno — Czy to jest ten więzień który miał być przys-łany do pomocy w kuchni? — Tak jest — potwierdził Nikifforow — Czy w odwszalni i w łaźni był? — Był —No to niech idzie do kuchni i niech po-maga Roboty jest mnóstwo Nikifforow chrząknął znacząco — Jabym chciał z panią jeszcze porozma-wiać w sprawie formalnej — Słucham — W cztery oczy — Jegorka! — krzyknęła starucha w stro-nę kuchni A gdy na progu znowu stanął roz-czochrany „sołdat" wskazała mu Błońskiego i wydała dyspozycje — zabierz do kuchni i po-każ co jest do roboty A przypilnuj zęby się nie lenił — Juz ja go przypilnuję! — obiecująco po-wiedział Jegorka złośliwie mrużąc oczy Ski-nął na Błońskiego — Chodź brat! Jan wszedł za nim do kuchni — Awdotia Ardalionowna — rozpoczął uro-czyście Nikifforow gdy został sam na sam ze staruchą — chciałem zwrócić uwagę że len Po-lak jest specjalnie podejrzany politycznie Na angielskim statku z Anglii przyjechał nie wiadomo jeszcze w jakim celu W jego spra-wie poszły zapytania przez Moskwę aż do War-szawy Trzeba bardzo na niego uważać żeby się z nikim nie komunikował z nikim nic wda-wał w rozmowę — A kto z nim będzie tu rozmawiał! — lekceważąco wzruszyła ramionami starucha — 73 F niRISTO I iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiuiiiiiiiiiiiiiiiiiiniii Pani Danglars zjawiła się tedy u Morcerfow czarując wszystkich urodą i wspaniałą toaletą Gdy baronowa stanęła na progu salonu hrabina de Morcerf wysłała syna na jej po-witanie Albert wyraził podziw dla jej wyglądu i podawszy jej ramię zaprowadził na miejsce któ-re sobie zechciała wybrać a następnie rozejrzał się dokoła — Zapewne pan szuka mej córki? — zapy-tała baronowa z uśmiechem — Przyznam się szczerze ze tak — odpo-wiedział — Czy byłaby pani tak okrutna aby jej nie wziąć ze sobą? — Niech się pan uspokoi Eugenia spot-kała tylko pannę de Villcfort i z nią się zatrzy-mała Oto idą właśnie w białych sukienkach obie jedna z bukietem konwalii a druga róż bladoróżowych A pan zechciej mi powiedzieć czy hrabia Monte Christo będzie dziś na balu? — Dwudziesta trzecia! — zawołał śmiejąc się Albert — Co to znaczy? Znaczy — odpowiedział wicehrabia śmie-jąc się nieustannie — ze pani jest dwudziestą trzecią osobą która mi zadała to pytanie Szczęś-liwy hrabia! — A może i jego tajemnicza księżniczka row niez przybyć raczy? Nie pani Jej położenie w domu hrabie-go nie jest dość jasno określone — No zostaw mnie pan sam zaś idź powi-tać panią de Villefort Wicehrabia bardzo skwapliwie spełnił ten rozkaz i pośpieszył naprzeciw pani prokurato-rowe- j Widać było ze i ona chce go o coś zapy-tać Okazało się jednak że nie chodziło jej o hrabiego Monte Christo lecz pragnęła zasięg-nąć wiadomości o panu d'Epinay Wczoraj — oświadczył Morcerf — dos-tałem od niego list Zapowiada szybki przyjazd — To doskonale — zauważyła pani de Vil-lefo- rt i po chwili dodała jeszcze: — Skoro za- - P7oliimv rozmowę naszą oo nramego juome rhristo to czy chce pan wiedzieć jakie jest je- - eo prawdziwe nazwisko? W zdumienie wprowadza mnie pani jego nazwisko rodowe jest Zaccone Mon-te Christo to tylko nazwa wyspy którą ten pan kupił wraz z tytułem hrabiowskim Poza tym wiem jeszcze że się urodził na Malcie i jest synem kupca Gdybyś opowiedziała to pani wszystkim zostałabyś "bohaterką wieczoru — Służył w Indiach walczył przeciwko An-glikom posiada kopalnie srebra w Tesalii do Paryża zaś przybył by eksploatować źródła wód obecnej emigracji) Tu u nas więźniowie nieraz do roboty przycho-dzili i nikt sie do nich słowem nie odezwał Zrobi co do niego natoy a w poniedziałek wró-ci do więzienia — A do poniedialku" Czy chcecie zęby tu nocował czy tez wieczorem przysyłać po nie-go dozorcę? — Nie — zaprotestowała kategorycznie Awdotia Ardalionowna — póki tu potrzebny niech tu nocuje Zęby robactwa z więzienia nie przyniósł A uciec nic ucieknie nie bójcie się Jegorka umie więźniów pilnować 1 lubi pilno-wać — Uśmiechnęła się — Po służbie wojsko-wej bardzo chciałby ?ostac dozorcą więziennym X X X Pierwszego dnia pobtu w domu komendan-ta portu Błoński dowiedział się ze Awdotia Ar-dalionowna starucha pełniąca w t ni domu obo-wiązki gospodyni jest ciotka koincndanta a on sam jest wdowcem Jedvna córka komendanta Tatiana przez cały dzień nic pokazała się w kuchni Z niektórych uwag domowników Jan mógł Ay wnioskować ze Tatiana iest osobą w domu najważniejsza i ze ma zwyczaj spania w dzień Zauważył ze stara Awdotia bardzo pilnuje że-by w kuchni nie hałasować nie siekać nie rą- bać i dopiero pod wieczór Jegorka wyprowadził Błońskiego na podwórze i wskazując' mu na le-zące pod płotem drzewo powiedział: — Teraz można rabac bo Tatiana Pietrow-na juz nie śpi To wszystko co pod płotem ma byc porąbane Jegorka funkcję dozorcy Jana spełniał bar-dzo skrupulatnie Ani na krok nie pozwalał mu od siebie odchodzić wciąż starał się mieć go na oku Nawet wtedy gdy Jan znaglony potrzebą wyszedł na podwórze Jegorka poszedł za nim i czekając obok komórki do której wszedł Błoński przynaglał go niecierpliwie zeby zbyt długo nie kazał na siebie czekać Stara Awdotia wogóle się do Błońskiego bezpośrednio nie zwracała Widocznie nauczono ją ze nie należy się zniżać do rozmowy z więź-niem bo wszystkie polecenia wydawała za poś-rednictwem Jegorki: „Jegorka niech „zaklu-czonnyj- " kuchnię wyszoruje! Jegorka niech "zakluczonnyj" drzewa narąbic!" Wieczorem po kolacji JegorKa wyprowa-dził Błońskiego dasieni i wskazał mu drabinę prowadzącą na strych — Właź na strych! — rozkazał mineralnych które odkryć miał podobno w okolicach Auteuil — Nadzwyczajne wiadomości O bardziej sensacyjne chyba trudno Czy pozwoli pani bym je rozgłosił? — Zostawiam to do pańskiego uznania Pro-szę jedynie o niepowoływanie się na źródło Są to bowiem tajemnice ustalone przez policję śledczą Policja zainteresowana zbytkiem któ-ry ten pan roztacza zaczęła badać źródła je-go bogactw — Czyż nie łatwiej byłoby zaaresztować po prostu hrabiego pod pozorem ze jest za bar-dzo bogaty? — Byłoby go to spotkało na jego szczęś-cie zasięgnięte informacje wypadły dość ko-rzystnie Albert widząc Morrela przechodzącego właśnie obok nich uznał za stosowne przed-stawić go — Miałam przyjemność juz widzieć pana Morrela w Auteuil u hrabiego Monte Christo — odpowiedziała pani dc Villefort tonem bar-dzo oziębłym Pzykrość jakiej doznał kapitan spahisów wynagrodziło mu szybko pojawienie się Wa-lentyny w białej sukience z bukietem śnież-nych konwalii Kochankowie spoglądali na sie-bie w niemym zachwyceniu Wtem nagłe po-ruszenie zwiócilo uwagę wszystkich na nowego gościa Był to oczekiwany hrabia Monte Chris-to Miał na sobie zwykły jakkolwiek skrojony bez zarzutu czarny strój balowy bez żadnych ozdób i białą bez najskromniejszego choćby haftu kamizelkę Zwracały uwagę tylko: bardzo blada cera krucze włosy oko przenikliwe a jednocześnie pełne melancholii na koniec usta przedziwnie w krojone a układające się w uś-miech pełen czaru to znów pełen wyrazu wy-niosłej a jednak wytwornej pogardy Łatwo było znaleźć urodę bardziej powab-ną i harmoniina trudno o bardziej oryginalną Płytki świat paryski widział w "i- -- -- rzede wszystkim tego który posiadał bogactwa Hrabia szedł przez salon i #! łvubo- - da aż na koniec zbliżył sie do pani u Morcerf przed którą zlozyl głęboki pełen szacun u ukłon powitalny Ani Monte Christo ani hrabina nie przemówili do siebie Hrabia cofnął się zwoina Rozmawiał dłużej z Albertem po czym zbliżył się do Danglarsa aby udzielić mu bardzo nie-pomyślnej wiadomości o bankructwie firmy Francka i Pulmanna z Frankfurtu — Czy to możliwe! — zawołał Danglars blednąc śmiertelnie — Wiadomość tę otrzymałem przed chwi-lą przez umyślnego kuriera Miałem tam u nich coś około miliona lecz na szczęście wcześniej mnie ostrzeżono i zdołałem jeszcze mój wkład uratować — Boże mój-- — wyrwało się Danglarsowi — straciłem znowu więcej niż pół miliona — Za ich weksle dają pięć za sto Więc cię spotkała balonie strata dpść duża Na szczęście pół miliona to jeszcze nie majątek — Nie mówmy lepiej o tych sprawach na balu zwłaszcza — rzekł Danglars — A przede TJ II E tyjffilfłSTyf? — Tam będziesz spał — Kiedy mi się jeszcze spać nic chce — spróbował sprzeciwić się Błoński — Wszystko jedno — oznajmił Jegorka — Robota skończona marsz na strych Nic masz się czego po domu kręcić — Chciałbym trochę wyjść przed dom — Jeszcze czego! — oburzył się ordynans — Mozo na spacer ci się zachciewa? A może w „restoran"? Marsz na strych! A jak ci się nie podoba to dozorca więzienny przyjdzie po ciebie i cię do celi odprowadzi Błoński zdawał sobie sprawę że orzeczenia Jegorki są ostateczne Ten „sołdat" o tępym aroganckim obliczu był w tej chwili dla Jana władza najwyższą od której orzeczeń niema odwołania Bo do kogo się odwoływać? Z za-chowania się starej Awdotii łatwo mógł wyw-nioskować ze zawsze przyzna rację Jcgorcc A komendanta portu ani jego córki Jan w cią-gu dnia nic widział na oczy Niechętnie zaczął się wdrapywać po drabi-nie na strych Gdy znalazł się na górze Jegorka odstawił drabinę jak najdalej od wejścia na strych W ten sposób jak sądził odciął Błoń-skiemu ewentualną drogę ucieczki Strych był niski zakurzony i duszny ale przedstawia! sobą znacznie lepszy nocleg niz brudna i wilgotna cela więzienna Tym bardziej ze Jan znalazł na strychu słomę i spanie zapo-wiadało się dość wygodne Ponieważ kolacja którą stara Awdotia wydzieliła Błońskiemu by ła również znacznie lepsza i sytniejsza od głodo-wej zupki więziennej więc Jan doszedł do wnios-ku ze chociaż jego sytuacja jest w dalszym ciągu bardzo ciężka to jednak jest „o żdziebko" lepsza niz była wczoraj Pocieszony trochę tą myślą wyciągnął się na słomie i zasnął -- x Kiedy się obudził leżał przez chwilę bez ruchu nasłuchując W domu panowała cisza Doszło do uszu Jana tylko oddalone chrapanie Odczuł pragnienie Podczołgal się nlo otworu w podłodze i spoj-rzał w dół Drabina stała daleko tam dokąd ją wczoraj Jegorka odstawił Skok w dól byłby rzeczą ryzykowną Narobiłby hałasu i zaalar-mował domowników Jan doszedł do wniosku że lepiej zaczekać az się jego „strażnik" Jegorka obudzi i spowrolcm przystawi drabinę Zza drzwi kuchni płynęło do sieni basowe chrapanie w którym Jan domyślał się chrapania Jegorki Chciał już wrócić na swojo legowisko kiedy drzwi prowadzące do pokojów skrzypnęły ci-chutko Ktoś kto je otwierał starał się to zrobić jak najciszej żeby nie zwrócić na siebie uwagi domowników Drzwi otwierały się bardzo powoli do sieni wsunęła się na palcach stara Awdotia w dłu-giej po kostki koszuli boso Ostrożnie wolno zamykała za sobą drzwi żeby uniknąć ponowne-go skrzypnięcia gsąaHaggaa8S8gasg8g8Sggaggis!M'i'w wszystkim nie wspominaj pan o tym młodemu Cavalcantiemu Na tym rozmowa się urwała Młody Mor-cerf oddalił się przywołany skinieniem przez matkę zaś Danglars pośpieszył przywitać się z Andrzejem Cavalcantim który wchodził właś-nie do salonu Monte Christo pozostał sam przez chwilę W salonie upał coraz bardziej dawał się odczuwać Służba roznosiła nieustannie napo-je chłodzące mrożone sorbety i lody Monte Christo nie chciał jednak przyjąć nic orzeźwiającego Nic uszło to uwagi pani de Morcerf która nieustannie śledziła hrabiego wzrokiem Przywołała tedy syna i zapytała: — Albercie czv zauważyłeś że hrabia Monte Christo nie chciał nigdy przyjąć zapro-szenia na obiad w domu naszym? — Prawda Był jednak u mnie na śniadaniu i to zaraz po przyjeździe do Paryża — Przyjął od ciebie zaproszenie ale nic od hrabiego twego ojca — szepnęła Mercedes — i powiem ci Albercie iż nieustannie ob-serwuję go od chwili jak wszedł w progi na-szego domu i wiesz co zauważyłam Oto nic wziął do ust ani nawet kropli wody — Jest bardzo wstrzemięźliwy matko Mercedes uśmiechnęła się smutnie — Idź do niego — rzekła — a gdy przecho-dzić będą z tacą poproś go by wziął cokolwiek Albert poszedł natychmiast spełnić roz-kaz matki Kiedy lokaj zbliżył się z czarkami pełnymi mrożonego soku z granatów zaczął prosić hra biego by zechciał skosztować tego przysmaku ale Monte Christo odmówił stanowczo Wtedy Albert wrócił do matki i spostrzegł że bardzo pobladła — Nie wziął! Widzisz mówiłam ci — Tak nie wziął Ale cóż z tego? Można tylko wywnioskować że jest trochę niezdrów Skarżył się bardzo na gorąco Wyraził nawet zdziwienie dlaczego nie podniesiono żaluzji gdy okna są i tak otwarte — W rzeczy samej — rzekła Mercedes — trzeba będzie to zrobić I wyszła z salonu Po chwili podniesiono 7aluzje zajaśniał lampionami ogród zapach-niały jaśminy i róże Wszyscy wyrazili zachwyt na widok tego ogrodu jak z bajki Tymczasem pani de Morcerf wróciła do sa-lonu bledsza niż zazwyczaj lecz z wyrazem moc-nego postanowienia i udała się wprost do grupy pośród której znajdował się jej mąż — Hrabio — rzekła — może ci panowie którzy nie zajmują się grą mieliby ochotę odetchnąć świeżym powietrzem w ogrodzie? — Ach pani hrabino — odezwał się ge-nerał bardzo szarmancki i ugrzeczniony — sami do ogrodu za nic nie pójdziemy — Doskonale — odpowiedziała pani domu — a więc ja dam panom przykład — Czy pozwolisz hrabio bym się wsparła na twym ramieniu? „Monte Christp drgnął a potem rzucił1 Mer-cedes spojrzenie szybkie jak błyskawica Bez słowa podał jej ramię i oboje zeszli po schodach w kwiaty stajnych II 'IŁWltfOrflf)--- ! BEZPŁATNIE ! glJIH I INFORMUJEMY w Sprawach ' WitJll mm ffiSBBS- - riiatii-t7-- ' Sprowadzenia krewnych z Polski piękne naszo sukcesy dotychcza-sowe zapowiadał) pomyślne re-- zulłaty 3 Biletów lotniczych na RATY 3 Biletów okrętowych do Europy od SHSOO 4 Wizy turystyczne lub Imlgracyl-n- e do USA i Tłumaczenia I legalizowania wszel-kich dokumentów t Sprowadzenia metryk r Polski I Inn krajów ATLAS TRAVEL BUREAU M3 pod kierownictwem b ptfskicgo ailu okala p JANA BERGERA I 122 Sł Cathcrlne Strcot West Monlroal Quo Tel UN 1-5- 424 s G HRYN DACHÓW naprawa i budowa insulacja (insulation) roboty asfaltowe — rynny 282 Symlngfon Ava LE 2-49- 77 Toronto 10-5- 1 POLSKI SKLEP OBUWIA Stanley Shoe Storo Obuwie najlcpuyh firm kanadyj-skich 1 anglchkltli Wszelkie kolory 1 rozmiary 1438 Dundat S W Toronto Tel LE 5-95- 30 WłaScIclel ST MAZURKIEWICZ B Polski skład towarów żelaznych farb naczyń kuchennych oraz przyborów wodociągowych I ogrzewania J & J HARDWARE J Stefaniak właiciclol 745 Queen Sł W EM 6-48- 63 Solidna obsługa — Nlklo eony — Bezpłatne porady w sprawach kana-lizacji 1 ogrzewania 8 NMMMHHHBMWWtf BIERZESZ ślub? Ul Skorzystaj z naszej wypoży-czalni strojów ślubnych 256 Collogo — WA 2-09- 91 556 Yong3 — WA 2-32- 70 f Wpnynpóowryczwolnolnbydwdula (jĘStfr' I puń tylko przy fZ3 3Ś tmgffisft iŁ?sitnlilni)s4iftiM w Długolołnla gwarancja wyprzedaż Wielka S FUTER mm Bogaty wy-bór najnow-szych modeli futer po ce-nach bezkonk-urencyjnych Łatwe I dłu-goterminowe spłaty Dwa sklepy do Waszoj dyspozycji Firma noszą iluły Polakom od 31 iat PMIICESS iCi lti tt Fastiion Furs 506 Ouoon St W EM 3-88- 84 mm 750 Yongo St WA 1-8- 971 L s Jedyny Polski Salon Piękności Marya's Beauty Parlor mmi Specjalizacja w trwałej Ondulacji "Pcrmanenl Wavcs" lii 216 Balhursf St EM 84432 S William Shoe Storę uiwmttebk Właśći B Czarnot iir Poleca oliuwle Imporlowazie mm I kanadyjskie Wysyłamy również obuwie do Polski 750 Queen St" W — EM 3-48- 98 S llfjffp fślm Zawiadamiamy naszych KLIENTÓW łe obecnie prócz WĘGLA mamy na sprtcdai i dostarczamy do domów Pilili olej do opału ifwl "WHITE ROSĘ" Dzwoń do ifiii POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU Telefon składu polskiego RE- - 2200 (dwa dwa zero zero) 406 Gilbert Avenoe - A ifi teśźk%ś£fm% rT'1''a mm Wił mm mWrairMimłi]t:i WŚM: imM mm mm iii'iij mm w-- # iH!mitiyi#m?n MWMWWS Kił&ffyu lii Wilii IIPI |
Tags
Comments
Post a Comment for 000084b
