000571 |
Previous | 5 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
l
Jryf- - " "V— vi- - " "'"'-"- " ?S" " 'k' ~? v v- - ""q&tf "-- £ ł "ft~ ""
-- - 4j!"V ii a j:t J! %
A &?% sj"y&r
Nfc# - gjsp?grfg?i?sfe 8 wniaSSO f STR 5
$tanisjtaiv Łukasiewicz
— No to jazda! — porucz- nik krzyknął szorstko energi- -
cznie
Ruszyli! Drezyna szybko
ze śpiewnym zgrzytem poto?
czyła się po szynach Ogarną!
ich zmącony blask powietrza
i w twarze dmuchnął: świeży
powiew Przelecieli' szybko
zakryty tereń ikolo Cytadeli
dostali się wmel na most rzu-cający
swoimi bcLkami na ich
skupionc twarze migocące
plamy światła i cieni Na Wi-śle
odbijającej spokojnie mo- dre niebo lśniły złote łachy
piasku Rzeka wskutek 'trwa-jącej
suszy wysychała Oczy
żołnierzy skierowały sic od-ruchowo
na ton cichy sielan-kowy
widok Ale oto opusz-czono
już most i diezyna
wbiegła na teren całkowicie
odkryty
Z drapieżnym bzykiem i
zjadliwym świstem ispadł na
nich niespodziewanie wprost
z jasnego nieba niemiecki sa-molot
i zaterkotały z natar-czywym
pośpiechem jego ka-rabiny
maszynowe Ten su-chy
dobitny łoskot nigdy
przed tym nie zespolił się w
odczuciach porucznika Sitka
lak tragicznie zdecydowanie z
czymś ostatecznym i bezape-lacyjnym
na co fala losu ma-gle
może rzucić człowieka
Pierwszym jego odruchem by-ła
chęć zeskoczenia z drezy-ny
nim zaś powróciła mu
świadomość i wola — wy-buchnął
ogłuszającym jazgo-tem
ich własny karabin ma-szynowy
Rwący huk niósł się
na czcstotliwyeh falach gorą-cego
powietrza które uderza-ło
w nich ostrym smrodem
prochu i niebieskim dymem
'Porucznik stara! się prze-krzyczeć
hałas
— Zwiększyć szybkość!
Drezyna pomknęła teraz
błyskawicznie ślizgała sic po
szymach ledwo dotykając ich
kołami Zdawało się że lada
chwila wyskoczy z toru Sa-molot
przemknął nad jadący-mi
kilkakroć ukosem zasypu-jąc
ich kulami wzniósł się
raptem nieco w górę nadle-ciał
od tyłu i podążając kilka-naście
sekund tuż mad drezy-ną
bił do miej ogniem natężo-nym
Spośród szybko przemy-kających
przed oczami rzeczy
i zjawisk przed poiucznikiem
wyskoczyła naraz twarz żoł-nierza
obsługującego ich wła-sny
kaiabin maszynowy któ-rego
lufa obracała sic za sa-molotem
pośpiesznie i z nie-bywałą
pilnością Żołnierz nie
odrywał 'rąk od karabinu a
twarz jego była twanzą czlor
wicka 'rzuconego nagle na
bezdenną wodę i zachłystują-cego
się Wytrzeszczone oczy
były uniesione z pełną giozy
uwagą ku górze policzki
wzdymały się co chwila od
wstrzymywanego powietrza
usta otwierały się leraz kon-wulsyA- nic
i łapczywie chwyta-ły
oddech
Przeje eh aili może ze sto me-trów
gdy raptem Zieliński
uniósł się ze swego miejsca i
grzmotnął do tyłu lozlożywszy
gwałtownie ręce Palce drgały
nerwowo skóra ma twarzy
zrobiła się od lazu żórtozic-mis- ta
a oczy głęboko wpa-trzyły
się w pogodne niebo i
kilka chwil szukały tam cze-goś
uparcie natrętnie
Dobiegali do jakiegoś mu-rowanego
domku bliskiego
toru
— Zastopować! — krzyk-nął
poiucznik
Drezyna zmniejszyła od ra-zu
szybkość i zahamowała
Żołnierze zeskoczyli piorunem
na ziemię
— Zieliński! — wrzasnął
porucznik Sitek
Dobiegli do niego w kilku
Ale twarz żołnierza wyrażała
już tyłko smutek ostatecznego
ufDoko:enia Gdy biegli tych
kiłkanaśc!c kroków do muro-wanego
domku znów padł je-den
z żołnierzy Wyłamano co
tchu jakieś drzwiczki wpadli
do środka i wlekli za sobą za-bitego
i rannego Oddychał
ciężko z boku przez mundur
sączyła się obficie krew po-szerzone
w kontemplacji oczy
wyirażały niemą rozpacz i
trwogę Rozpięto go szybko
wyijęto z chlebaków podręczne
bandaże i podczas gdy brzęk
samolotu i terkot karab:nów
maszynowych trwał jeszcze
kilkanaście sekund nad bla-szanym
dachem dartym kula-mi
próbowano zatamować
krew
Samolot obrzucił stojącą
drezynę kilkoma mniejszymi
bombami ale njecelnie i zro-biwszy
parę okrążeń nad mu-lowan- ym
domkiem odleciał
wreszcie i za chwilę nic było
już słychać jego buczenia Po-iucznik
kazał zatknąć na kij
płócienny pasek ze znakiem
czerwonego krzyża odarty od
paczki 7 bandażami i Wywie-sić
go na zewnątrz domku
aby "w ten sposób" zwrócić u-W- agę
na przebywającego w
nim fannegó — i juz tylko we
czterech szybko dosiedli dre-zyny'
Popędzili naprzód z naj-wyższą
szybkością z łosko-tem
Zaraz za Pragą gdy
przemykały przed nimi cien:
kie drzewka lasku brzozowe-go
wytropił ich znów nieprzy-jaciel
Już teraz aż do samej
Jabłonny użerali się z nim ale
mniej był natarczywy" wzbu-dzał
w nim zdaje się' respekt
karabin maszynowy z drezy-ny
bijący' za każdym razem
nalotu ze zdeterminowaną
wściekłością W pewnym mo-mencie
szybujący nad nimi
samolot nagle podskoczył
jakby zawadził brzuchem o
coś ostrego i w następnych
atakach nic zniżał się już tak
bardzo a nawet w pobliżu Ja-błonny
zawrócił i z osowiałą
powolnością odleciał
Drezyna z rozpędem wje-chała
ma stacyjkę i zahamowa-ła
Znów byli trafieni Skulo-ny
i wyciągnięty za żelaznym
bokiem żołnierz który w ton
sposób krył się przed kulami
był draśnięty w bark dmgi
za nim dostał boleśnie w udo
krwawił i jęczał mocno
Na kilku lorach stacyjki
rzeczywiście widać było długie
rzędy' postrzelonych i poroz-bijanych
wagonów towaio-wyc- h
i osobowych Robiły one
wrażenie nieużytecznych i po-rzuconych
W pobliżu starcji
kręciło się kilku apatycznych
i zdanych na próżniactwo lu-dzi
Szwcndali się tu jakby
od niechcenia najprawdopo-dobniej
w zamiarze dokonania
kradzieży jeśli nawinie się ku
temu sposobność
Gdy drezyma wjechała przy-stanęli
i z otępiałą ciekawo-ścią
spoglądali ma żołnierzy
Porucznik skinął ma jednego
z nich Nadbiegł posłusznie
— Podobno stoi tu gdzieś
pociąg z amunicją!? — poru-cznik
odezwał się wprost
Zapytany myślał chwilę
— A to mówią że za tymi
krzakami o tam! Stoją lani
jakieś rozbite pociągi Wszy-scy
Tu boimy się nalotu bo
będzie micszczęścic Jak pan
porucznik pójdzie tą alejką to
zaraz za łaskiem widać domek
dróżnika On zaprowadzi naj-lepiej!
Porucznik Sitek szedł pręd-ko
we wskazanym kierunku w
towarzystwie jedynego ńie-ranne- go
żołnierza Był to
Kwaśniak z jego własnego od-działu
Chłop dwudziestoparo-letni
niski krępy o szero-kich
nawykłych do dźwigania
barach Twarz miał pospolitą
szarą smętną jakąś i Iiryonc
niebieskie poczciwe ufne o-c- zy Kwaśniak pochodził ze
wsi Ojciec jeno był fornalem
edzieś na hrabiowskim mająt-ku
i porucznik Sitek nic mu
o_ sobie nic mówiąc czul się
jakby jego krewniakiem Za-wsze
'lubił z nim przestawać i
pafciył chętnie w ijco niebies-kie
oczy wiernie odbijające w
sobie wszN&Mcic pogody wsi
polskiej Widział w Kwaśnia-ku
samego siicbicsZ tych daw-nych
prawic już zapomnia-nych
czasów ogarniała go
przy mim dziwna niemądra
tc?kno'a jakby za czymś utra-conym
jakby za dawnymi
żarliwymi nadziciamii i marze-niami
stiojącymi świat daloki
obcy w tęcze i baśnie Była to
tęsknota za dawną czystą
wiarą której ciężkie koleje
życia przeciwstawiły gorycze
poniżenia zawody Znajdował
niekiedy kró'kic wolne chwi-le
by prowadzić z Kwaśnia-kiem
monotonne i dość lako-niczne
rozmowy o wsi
Szeregowiec i oficer łatwo
7nadowali wspólną więź
Kwaśniak na drezynie obsłu-giwał
właśnie karabin maszy-nowy
Dróżnik zaskoczony był
niespodziewaną wizytą woj-skowych
Zastali w jego cha-cie
tego rodzaju atmosferę
jakby domownicy uznali iż
nadchodzi wreszcie czas by
urządizić sobie w samotności i
na odosobnieniu póki jeszcze
gorsze rzeczy się nie dzicią —
małą ucz'ę Chociaż w nieda-lekim
Modlinie działa biły
iuż z głośnym ostrym hu-kiem
nawisaiącymi nad okoli-ca
brzemieniem bliskich cięż-kc- h
wydarzeń a szyby w
chacie drżały posłusznie jęk-liwie
tu dióżnik i jego żona
uciekli się na pociechę w stra-pieniu
do takich prostych a
doraźnych wziuszcń iakimi
jest dobre icdizenic zakiapia-n- c
niczhmi napitkami Pośio-dk- u
dość czystego pokoiku
na któicgo podłodze barasz-kowało
bczliosko dwoje ma-łych
dzieci widniał stół a
o ©
przy nim na kanapce zgodnie
siedzieli małżonkowie ' Stół
zarzucony był najróżniejszymi
puszkami z szynką z rybami
z_ sardynkami a obok nich
sterczało kilka butli koniaku i
wódki Najwidoczniej tych
dwoje prostych ludzi wyciąg-nęło
jasny i koizystny dla sie-bie
wniosek z działalności
lotnictwa niepi zyjacielskicgo
skutecznie rozbijającego pol-skie
pociągi zaopatrzeniowe
Dróżnik zaskoczony i widocz-nie
przeżywający jakieś wątp-liwości
uśmiechał się do po-rucznika
z zakłopotaną życz-liwością
ujawniając otwarcie
braki w uzębieniu %Vidać było
po nim że pełen jest wielkiej
chęci cło wszelakiej ugodowo- -
SCI UU) UUWlCUZlill hll ze
wojskowym chodzi o pociąg z
amunicją stał się od lazu bar-dzo
uczynny i podciwal się od
stołu
— Pójdę z panem porucz-nikiem
— rzekł żywo — i po-każę
Ale to jest pociąg jak
byk ponad siedemdziesiąt wa-gonów
i wszystkie szczclniul-k- o
wypełnione
— Skąd on isię tu wziął? —
mówił porucznik łagodnie
niezbyt głośno ii mimowolnie
nawracał oczami do Modlina
gdzie unosiły się co chwila
nad horyzontem szerokie wa-chlarze
czarnego i białego
dymu szybko falującego Gło-śne
i tępe jakieś uderzenia
dział były logicznym uzasad-nieniem
wszyistkicgo co się
lam oczom ludzkim ukazy-wało
— A my sami mic bardzo
wiemy Parę dni temu szły
tędy pociągi a szły Były wiel-kie
naloty A teraz że skład
stoi między gruchotami lo go
Niemcy nic 'widzą inaczej
nic daj Boże co by:było 1 lak
ludzie pouciekali stad do wio-sek!
Działa w Modlinie odezwa-ły
się głośniej dobitniej huki
przechodziły w regularność
zapowiadającą przewlekanie
się zdarzeń
— Hałasują tak już od
wczesnego rana! — powie-dział
dróżnik mimochodem
lwa i z jego wykazywała że się
zamyślił naraz nad aktualny-mi
spiawami ale o dalszy
przebieg wojny nic pytał jak-by
uważał że jcsl to w tych
warunkach dla wojskowego
rzecz wstydliwa i lepiej ją po-minąć!
— Powiadają panic poru-czniku!
— szepnął tylko po-ufale
— że tu Niemcy są od
nas zupełnie niedaleko i że w
każdej godzinie mogą wejść
do Jabłonny Naszych wojsk
ponoć nigdzie tu już nic ima
Schowali się do Modlina albo
cotmęli do Warszawy
Porucznik Sitek nic odrzekł
nic i szli jakiś czas w milcze-niu
Dróżnik zapatyczniał i
stracił również ochotę do ioz-mo-wy
Dostali się między sze-reg
wagonów popalonych i
porozrzucanych od bomb Mię-dzy
minii na oddzielnym torze
stał dlugacliny pociąg towaro-wy
o zamkniętych szczelnie i
na głucho wagonach Pizcz
szpaiy w deskach dostrzegli
ponure łby pocisków aitylc-ryiki- ch
tkwiących w ko-szach
w inny cli wagonach sta-ły
ciasno skrzynie z amunicją
Pociąg był istotnie mięsko li-czenie
długi Porucznik Sitek
poczuł się teraz tak jak ską-piec
któiy niespodziewanie
odiajduic skaib niewyczerpa-ny
Radość jego poczęła się
przekształcać w nerwowe pod-niecenie
Okazało się że wiel-ka
dalekobieżna lokomotywa
również jest nieuszkodzona a
węglarka napełniona by la wę-glem
Odnalazł ich tak zaga-pionych
kolejarz prowadzący
drezynę i lównicż patrył na
wagony zdumiony
— Umie pan obsłużyć pa-rowóz?
— zwrócił się doń po- rucznik
— Maszynistą nic jesieni
ale się trochę na tym znam!
— odrzekł z pewnym zaha-mowaniem
w glosie
— Niech pan zrobi paie!
Ja też coś niecoś umiem i jak
będę objaśniał żolnicizowi to
mnie pan skontroluje
Przywołał Kwaśniaka i na
Wszelki wypadek począł go w
obecności kolejarza pouczać
jak się poiusza dźwignią
wpiowadzaiącą w juch paro-wóz
jak się hamuje staje i
regu lii !c dopływ pary
— W razie czego będziemy
się zastępowali po kolei —
rzeki kró'ko
— Widać że pan poiucz-nik
niezgorszy ma 'ster! —
zawołał przypodchlcbnic dróż-nik
Gdy już ogień zahuczał w
piecu szerokim kosmatym ję-zoi- cm
obniacuiąc pośpiesznie
wnętrze paleniska a woda w
parowozie szczęśliwie napeł-nionym
poczęła się zagrze
(2)
wać — wszyscy stanęli przy
lokomotywie i patrzyli się na
nią iW milczeniu
— Niech no pan przyniesie
od siebie butelkę koniaku! —
porucznik zwrócił się do dróż-nika
porozumiewawczo Od-biegi
on skwapliwie a oni
tymczasem poszli do rannych
Obaj siedzieli na ławce w po-czekalni
Diaśnięty w baik
też był osłabiony
Mimo brutalnego hałaśli-wie
nawołującego huku armat
tu tym bardziej odczuwało się
słodką rozleniwiającą i neu-tralną
ciszę Popołudniowe
słońce drżało miękkim zlotem
poprzez spiekłobrązowc pnie
sosen stojących samotnic w
wyniosłej neurastenii dalekie-go
zapatrzenia Zaraz za traw-nikiem
wyschłym i rzadkim
wznosił się nawianą wydmą
biały i gorący piach Okolicę
opinało rozśpiewane od blas-ku
nicwylyczonc błękitnieją-ce
bardziej ku wieczorowi nie-bo
Koło stacyjki brzęczały
przelatujące prcz cień jakieś
duże muchy
Gdzieś daleko w przestwo-rzach
kipiał mcilodyijnic a mo-notonnie
ściszony bizęk nie-widocznego
samolotu
— Chyba zostaniecie tu na
stacji! — porucznik rzekł do
rannego w udo wykrzywiają-cego
twarz od dotkliwych
cierpień
— Nie zostawiajcie mnie!
Pojadę z wami! — gorąco
prosił
— Pociągiem z amunicją?!
Wy już się nawojowaliście!
— Nic chcemy się dostać
Niemcom Pojedziemy obaj!
— nalegał lżej ranny
W iczultacie zaprowadzili
ich choć trwało to dość dłu-go
do lokomotywy aamnego
w udo trzymali pod ramiona
i usadowili na ławeczce przy
tylnej ściance Kwaśniak za-krząt- nąl
się teraz szybko i
sprytnie wybudował na węg-lar- cc
gniazdo dla przeciwlotni-czego
karabinu maszynowego
Obłożył się przemyślnie trze-ma
workami pośpiesznie na-pełnionymi
piachem Kilku
cywilów usuwało tymczasem
wraki i deski z tom Poiucz-nik
chwycił od dnóżnika bu-telkę
koniaku Dróżnik pod-biegł
by przesunąć szyjny do
głównego toru
— No chłopaki łykniemy
sobie! — zawołał po wojacku
porucznik — na szczęśliwą
drogę!
Ranni wypili chciwie i ode-tchnęli
głęboko z ulgą Kole-jarz
nic chciał koniaku spia-wdz- al
wciąż różne części ina-szy- ny Kwaśniak wlał w siebie
porcję ruchem stanowczym a
gwałtownym i tak jakby uzu-pełnia!
tym wojskowy mode-- l
unck Porucznik pociągnął
raz i drugi dobrze przede
wszystkim w chęci przeciwsta-wienia
się za wszelką cenę
idiotycznemu uciskowi" jaki
powstawał w jego picisi
Lokomotywa sy czała już
pod paią Porucznik stanął w
pobliżu kolejarza któtywjuż
uruchamiał dźwignie Kola
paiowozu poruszyły się z wol-na
z rur wydechowych wyle-ciała
z alarmującym sykiem
para pociąg przesunął się ko-lo
stacyjki i z coraz większą
szybkością szedł torem prze-cinającym
rzadki lasek sosno-wy
Tych kilku ludzi unoszą-cych
ze so'bą skoncentiowaną
siłę lówną drzemiącemu wuk
kanonii któiy mógł w każdej
chwili wybuchnąć 1 w sposób
piorunujący unicestwić ich
istnienia pogrążonych było w
głębokim milczeniu Na poru- cznika Sitka zaczynał działać
już alkohol nic czuł w tej
chwili strachu przeciwnie
nawiedzała go jakaś nicio-zum- na uidość jakaś przekor-na
figlarność i niekiedy jak
dziecku chciało mu się pod-skakiwać
przed paleniskiem
Ujechali już kilka kilome-trów
rosnący m coraz bardziej
pędem i porucznika ogarnia-ła
teraz z lekka irytacja że nic
się nic dzieje To oczekiwanie
które stawało się coraz bar-dziej
dokuczliwe w swoim
napięciu — było zarazem zło-śliwa
i roni' a ze s'nony losu
Igraszka trwała zdawało się
w nieskończoność bieg paio-wozu
nasila! się i porucznik
słysal za sobą jako męczący
natłok wiażcń wzrastający
turkot waconów na szynach"!
Kwaśniak omiatał spojrze-niem
io7lcgłe niebo jak do-zorca
ogromną lakę powie-rzoną
mu do pilnowania Ale
niebo było czyste i spokoj-ne
nisko śmigały czasem
wióblc i jakieś drobne ptasz-ki
wyżej zawiiowaly niekiedy
kuleczki jaskółek lub przele-ciał
na dużej wysokości ptak
o lozposlaitych sztywno skrzy-dłach
Kwaśniak do każdego
większego unoszącego się w- -
ten sposób ptaka przylegał
nad wy raz uważny nu ( niespo- -
kojnymi oczami Niebo pięk':
nej polskiej jesieni było prze- -
paściście śpiewnie pogodne
nasycone lirycznym przejrzy-stym
blaskiem Niekiedy prze-suwała
się przez nja z 'lewej
lub prawej strony "delikatna
zagłuszana przez turkot' po-ciągu
smużka brzęku który
gasł wnet w modrych i cie-płych
dalckościach Kwaśniak
nastawił czujnie ucha i wy-chwytywał
dobrze spomiędzy
łoskotu kół i bijących coraz
zajadlej aimal Modlina to
niewyraźne buczenie
Zagapił się trochę za jakimś
ptakiem z lewej strony a gdy
odwrócił głowę w prawo doj-rzał
jakoś bez zdziwienia na
Średniej wysokości samolot
idący miarowym truchtem na
Warszawę Gdy samolot przez
kilka długich chwil leciał spo-kojnie
swoją drogą — doszedł
nagłe do wniosku że to polski
i zaczął patrzeć nań z wyraź-nym
zdumieniem Pierwszy lo
raz nawiedziło go uczucie że
unoszący się w powietrzu lot-nik
jest sojusznikiem a nic
wiogicm polskiego piechura
Ale wkiótcc znikł jego spokój
Samolot nagle skręcił w tę
stionę i z wielką szybkością
zniża! się ku pociągowi Prze-leciał
wzdłuż pociągu ź brzę-kiem
i hukiem- -
— Panic poiuczniku nie-miecki
bombowiec! — wrzas-nął
Kwaśniak i otworzył ogień
cfo przeciwnika Porucznik
wychylił się ale nic nic mógł
zobaczyć słyszał tylko za-dzierżysty
wyjący brzęk Ko-leja- iz
zwiększył szybkość po-ciągu
Bombowiec zabiał się
do wykonywania swojego za-dania
Pikował co chwila z
ogiomnym łoskotem i niemal
tuż mad niknącym pociągiem
wyrzucał bomby Rozrywały
się one z gwałtownym hu-kiem
tu i tam wzbijając ku
górze ziemię i czai ny dym
Trwało to parę minut i lotni-kowi
mimo coraz bardziej
ryzykownych piób nic udało
się zrzucić celnej bomby Po-rucznik
Sitek miał w łych
chwilach zupełną pustkę w
głowic zamiast spodziewane-go
ogromnego strachu świa-domości
jego czepiały się na-trętnie
drobne i śmieszne rze-czy
nic mógł ma przykład
wyjść z podziwu nad mister-nie
wykonanymi zakrętkami w
maszynciii paiowozu Kolc-jai- z-przypiął
się do nich i nic
odiacał się ani ma moment
Samolot niemiecki dostawał
furii zniżał się tuż nad dachy
wagonów i sunąc wzdłuż po-ciągu
trzaskał z wściekłością
ze wszystkich swoich karabi-nów
maszynowych I w Kwaś-uiak- u
obudziła się już dawno
chlopka przekorna zawzię-tość
Odleciał go strach w
sMzelaniu zanrenił się cały w
podstępną czujność i uwagę
Oddawał serię do przeciwnika
w najbardziej chytrym iisloso-wny- m
momencie gdy ten w
podrywie odsłaniał anu swoje
podbizuszc
J naraz stalą się rzecz któ-ra
z picisi ty cli kilku ludzi
zatopionych w skupionej de-terminacji
— wy i wala o-kiz- yk
niepohamowanej rado-ści
Bombowiec po dłuższej
serii kaiabinu Kwaśniaka bu-chnął
nagle dymem podsko-czył
wywiócił się koziołkiem
na lewe skrzydło i grzmotnął
między drzewa lasku gdzie
gdzie wśiód błysków płomieni
eksplodował z wielkim hu-kiem
— Kwaśniak! Dobra jest
bracie! — zakrzyknął dziar-sko
porucznik
Żołnierz uśmiechnął się
Oddychał ciężko i ocierał ic-kaw- em
fale potu zalewające-go
mu twarz
Dalszą diogę odbywali te-raz
jak w jakimś transie Los
obdarzył ich wyjątkową łaką
i niebo stało się uroczo czy-ste
wymiecione pizcawicconc
ciepła tęskną modrością W
Modlinie ustały huki armat
nie słychać było żadnych de-tonacji
nad Warszawą tylko
spokojnie falowały lam ku gó-rze
melancholijne skręty dy-mów
W ciszy łagodnie świe-ciło
rdzewiejące już słońce a
kola wagonów turkotały na
szjiiacli z uspokajającą mono-tonią
Pociąg zbliżył' się do
izeki przeszedł równym bie-giem
most i zajechał z impe-tem
na Dworzec Gdański
udzie żolnicizc i nieliczni ko-lejarze
na jego widok wio-ś- li
w ziemię ze zdumienia
Wnet przeciągnięto pociąg na
boczny tor między rumowi-ska
staiych wagonów zamas-kowano
go gratami a nocą
podjechały doń ciężarówki
Tymczasem przyszła wia-domość
o innych już szczęśli-wych
transpoitach amunicii
Obrońcy stolicy odetchnęli
Rysowały się możliwości sku-tecznego
boju z przeciwni-kiem
(Opowiadanie oparte na
(larztniu prnwdnwjin)
Wanda Władycsańsha
Kanady w a a tt#
my--1
Słowami tej piosenki roz-poczynał
triumfujące tour-nee
po Polsce Zespół Pieśni
i Tańca "Biały Orzei" po wy-stępach
na' festiwalu "w Rze-szowie
gdzie zdobył drugą
nagrodę
Jak się to stało że zespól
mógł sobie pozwolić na tak
kosztowną podróż do Polski
i pojechać na Festiwal Polo-nijnych
Zes'polów? Do Rze-szowa
zjechali uczestnicy z
całego świata ze Stanów Zje-dnoczonych
Kanady Austra-lii
Francji i innych krajów
europejskich zabrakło jedy-nie'
młodzieży polskiej z te-renów
Związku Sowieckiego
Przygotowania dó wystę-pów
rozpoczęte i prowadzone
Ijyły od prawie trzech lal
przez pp M P Dubickich
Najbardziej jednak intensyw-na
praca dla młodzieży zaczę-ła
się od roku" kiedy to nale-żało
podnieść swoje umiejęt-ności
taneczne tak wysoko
aby się pokusić o najlepszy
wynik Podczas tego okresu
młodzież trenoyała bardzo
wytrwale przychodząc regu-larnie
dwa razy wlygodniu
do Doinu Związkowego na
próby Oprócz tego przez ca:
ly rok uwaga kierownictwa
rodziców i młodzieży była
sjcierowana na zdobycie
'
fun-duszy
które by umożliwiły
częściowe pokrycie podróży
do Polski W dużej mierze
udało się lo zrobić dzięki po-parciu
rodziców i Polonii to-rontońs-kiej
w urządzanych
zabawach i występach jak
również skutecznej inicjaty-wie
kolędowania młodzieży
podczas okresu Bożego Naro-dzenia
Wysiłki te nie poszły na
marne tak ze strony kierow-nictwa
rodziców jak i samej
młodzieży bo zespół nię tyl-ko
przywiózł z Polski drugą
nagrodę ale coś więcej jesz-cze
Młodzież nasza mogła zo-baczyć
na własne oczy kraj
ojczysty ich rodziców wspa-niałe
zabytki kultury pol-skiej
o których niejednokrot-nie
słyszała bardzo wiele
Miała również możliwość po-lówna- nia
życia ludzi tam
mieszkających którzy boryka-ją
się z codziennymi proble-mami
ze znacznie łatwiej-szym
życiem w Kanadzie
Staraniem The Multi-cultur- al
History Society of
Ontario i Ethnic & Immigra-tio- n
Studies Program Univer-sit- y
of Toronto odbędzie się
w dniach 23-2- 5 października
br pierwsza międzynarodowa
konferencja naukowa poświę-cona
imigracji Polaków na
kontynent amerykański Kon-ferencja
jest publiczna a
więc dostępna dla wszystkich
Odbywać się będzie w St Mi-ch
ael College U of T Zarów-no
referaty jak 'i dyskusja
wygłoszone będą w języku an-gielskim
Problematyką konferencji
jest rozległa i obejmuje zaga-dnienia
historyczne socjolo-giczne
demograficzne i reli-gijne
Będa_ one naświetlane
zarówno z teoretycznego pun-ktu
widzenia jak i realnego
praktycznego 'Program prze-widuje
odbycie siedmiu sesji
na których wygłoszonych zo-stanie
29 referatów
Jedna sesja poświęcona bę-dzie
dyskusji "okrągłego sto-łu"
na temat "Polishness"
(polskość) Wezmą w niej u-dzi- al:
B Czaykowskl J Gu-towski
C Keil C Miłosz A
Pieńkos i F Śmieja a mode-ratorem
będzie prof Louis
Iribarne Czaykowski Miłosz
i Śmieja są nie' tylko profeso-rami
alo poetami pisarzami
polskimi a trzej pozostali
uczestnicy panelu socjologa-mi
Pierwsza sesja poświęcona
jest Emigracji Rozpocznie
się w czwartek 23 październi-ka
o 7 wieczór po zagajeniu
i przemówieniu inauguracyj-nym
Referaty wygłoszą pp:
Krzysztof Groniowski Marcin
Kula Irena Spustek Jan Tu-rowski
i Jerzy Zubrzycki
Troje pierwszych z Warsza-wy
z Polskiej Akademii
Nauk czwarty z KUL —Lub-lin
i ostatni z Auslralian Na-tional
University — Canber-ra
Wszyscy oni podobnie
zresztą jake prelegenci na in-nych
sesjach są wybitnymi
specjalistami autorami licz-nych
prac Prof A Matejko
będzie przewodniczącym tej
sesji
Następnego dnia tj w pią-tek
24 października odbędą
się obrady następujących se
i z nad Niagary
Ten pobył y Polsce pozostawi
wieli pamięci niezatarty" ślad
i wiele wspomnień
W pierwszym tygodniu po-by- tu
w kraju zespól przygo-towywał
się do galowego wy-stępu
pod kierunkiem miej-scowego
doskonalebo choreo-grafa
p Ryszarda Jawora
który nie zmieniając układu
tanecznego stąral się pod-nieść
technikę tańca naszej
młodzieży przyczyniając się
tym walnie do zdobycia na-grody
Zespól '"Biały Orzeł"
został wytypowany przez kie-rownictwo
festiwalu już pier-wszego
dnia do galowego wy-stępu
i zdobył drugie miej-sce
za całość artystyczną pro-gramu
i wykonane przez sie-bie
układy taneczne
W następnym tygodniu o-pr- ócz
codziennych prób pod-czas
których młodzież uczyła
się nowych układów tańców
rzeszowskich zespól dawał
szereg koncertów na terenie
Rzeszowa Mielca i Nowej Sta-rzyn- y
wzbudzając podziw
wśród mieszkańców swoim
wysokim' poziomem artystycz-nym
zarówno śpiewaczym
jak i tanecznym Oprócz wy-stępów
zorganizowane były
przez kierownictwo festiwalu
wycieczki do pięknego zamku
w Łańcucie i kościoła w Le-żajsku
gdzie młodzież wysłu-chała
konceitu na zabytko-wych
organach
Po uroczystym zakończeniu
festiwalu na którym zostały
wręczone nagrody zespół
"Biały Orzeł" udał się 'do To-runia
gdzie znowu pod kie-runkiem
choreografa p R
Jawora młodzież rozpoczęła
codzienne próby ucząc się no-wych
pięknych tańców i pio-senek
rzeszowskich które nie
należą do najłatwiejszych Są-dzę
jednak że wkrótce mło-dzież
nasza będzie mogła wy-stąpić
z tymi pięknymi tańca-mi
ha zabawach i koncertach
które będą zorganizowane w
Toronto w najbliższych mie-siącach
Podczas pobytu w Toruniu
młodzież zwiedziła Bydgoszcz
Biskupin Chełmno i Ciecho-cinek
ze słynnymi pracujący-mi
do dziś tężniami które na-leżą
do unikalnych zabytków
świata W Ciechocinku mło
sji: Work & Enterprise i re-feraty
wygłoszą: R Kogler
Joanna Matejko Ewa Moraw-ska
D Pacyga T Rodzia-łows- ki
Dwoje pierwszych-- z
Kanady pozostali z USA z
tym iż Morawska spędziła tam
tylko ostatni rok prowadząc
specjalne badania na Carne-gie-Mello- n
University w Pitts-burg- h
Przewodniczyć będzie
prof Iwona Grabowska —
York University
Sesji — Urban Experience
przewodniczyć będzie prof
W Galush Loyola Univ Chi-cago
a referaty wygłoszą: G
Babiński — Uniwersytet Ja-gielloński
— Kraków A Ma-tejko
Univ of Alberta E
Obidinski Univ of NY Col-lege
H Radecki Laurenlian
Univ — Sudbury Kolejna se-sja:
Secular Institulions bę-dzie
pod przewodnictwem
Stanisława Zybały wicedy-rektora
Multiculturalism Di-reclora- te
w Ottawie Refero-wać
będą profesorowie: S
Blejwas J Fedorowicz i D
Pieńkos Referaty dotyczą ak-tualnych
problemów I lak —
The local ethnic lobby: the
Polish American Congress at
the grassroots (Blejwas) The
futurę of Polish institutional
life in North America (Fedo-rowicz)
The secular organi-zalion- s
of the Polish Ameri-can
population: Represenl-in- g
& articulating the aims
of "Polonia (Pieńkos)
Tematyka tej sesji stanowi
znakomite wprowadzenie do
następnej do dyskusji "okrą-głego
stołu": "Polishness"
która rozpocznie się o 6 wie-czór
Ten bogaty dzień kon-ferencyjnych
prac będzie za-mknięty'
kolacją w Domu
Kombatanta pod protektora-tem
Funduszu Wieczystego
(Canadian Polish Millennium
Fund) oraz SPK — Kola 20
W sobotę 25 odbędą się
dwie sesje Pierwsza pod
przewodnictwem ks B Prin-c- c
poświęcona będzie proble-matyce
religijnej: Role of the
Church in North America
Referaty wygłoszą księża: L
Chrobot Orchard Lakę A
Wóźnicki — Univ ot San
Francisco A Kuźnicwski —
Loyola Univ Chicago M
dzież dała wspaniały koncert
pieśni i tańców polskich w
muszli koncertowej na wol-nyr- n
poyyietrzu Przy pięknej
słonecznej pogodzie zgroma-dziło
się na występie więcej
niż 7 tys widzów przebywa
jących na kuracji z całej Poi
ski w tym pięknym kurorcie
Koncert rozpoczął się słowa- -
mi piosenki:
My z Kanady z nad Niagary
Niosąc dla Was
pozdrowienia
Odvned~amy msz kraj
stary
Miejsce ojców urodzenia '
w rytmie poloneza a ukła-dzie
tanecznym p R Jawora
W czasie trwania każdego nu-meru
koncertu młodzież by--
la nagradzana spontaniczny-n- u
oklaskami Po koncercie
ludzie otaczali grupami człon-ków
naszego zespołu prosząc
o wyjaśnienia skąd młodzież
nasza zna tak dobrze język
polski Na specjalną uwagę
zasługuje fakt że młodzież
polska prosiła członków zes-połu
"Biały Orzeł" o autogra-fy
co świadczy o wielkiej po-pularności
zespołu
Na ostatnim występie w
Toruniu który odbył się w
pięknej sali teatralnej Uni-wersytetu
nastąpiło uroczy-ste
zakończenie pobytu zespo-łu
na terenie Polski i mło-dzież
nasza pożegnała kraj
piosenką o następujących sło-wach:
Nasza pamięć pozostanie
Już na zuiosze z ludeiji
Polski
Który w tańcu i piosence
Kryje życia swego troski
Młodzież pełna niezapom-nianych
wrażeń lozjcchała się
do różnych miast i wsi pol-skich
do swoich najbliższych
krewnych którzy niecierpli-wie
oczekiwali na ich przyby-cie
Po pięciu tygodniach wspa-niałego
pobytu w Polsce mło-dzież
powróciła do swoich ro-dzin
w Kanadzie opowiada-jąc
wrażenia i przeżycia któ-r- e
na pewno pozostawią wy
ich sercach na całe życie nie-zat- ai
te wspomnienia z Pol-ski
kraju w którym urodzili
się ich rodzice
FOLAOY m KONTYNENCIE MERYKANSKIM
Szwej — Hyde Park Mass
oraz świeccy specjaliści pro-fesorowie:
D Buczek — Fair-fiel- d
Univ — Connecticut i
L Orzell — Pensylvania Sta--
Ostalnia sesja: Ethnic Ge-neratio- ns
odbędzie się pod
przewodnictwem prof T
Gromady— New York a re-feraty
wygłoszą: J Ancero-wic- z
— St Boniface Man
J Bodnar — Harrisburg
Pennsylvania H Łopata —
Loyola Univ Chicago D
Mostwin — Calholic Univ
Washington J £arot —
Nothern Illinois Univ W
Szyryński — Univ of Ottawa
Poprzednie konferencje po-święcone
emigracji z Wioch
Finlandii i Holandii cieszyły
się wielkim zainteresowaniem
zarówno wymienionych grup
etnicznych jak i innych
Zgłoszenia do udziału na-leży
przesyłać do 15 paździer-nika
na adres:
The Multicultural History
Society of Ontario
43 Queen's Park Crescent
East
Toronto Ont M5S 2C3
załączając czek w wysokości
$30 Zainteresowani winni
zwracać się telefonicznie —
979-297- 3 po program konfe-rencji
i iormularze rejestra-cyjne
Rejestracja ostateczna
będzie w czwartek 23 paź-dziernika
o 5 po południu
Emeryci nie opłacają reje-stracji
Zgłoszenia do udziału
w kolacji 24 października na-leży
nadsyłać możliwie wcześ-nie
gdyż ilość miejsc na sali
jest ograniczona Wraz ze
zgłoszeniem należy załączyć
czek w wysokości $15
W czasie konferencji odbę-dą
się trzy przyjęcia które
pozwolą na swobodna wymia-nę
poglądów z prelegentami
Graz innymi uczestnikami
Pierwsze przyjęcie urządza
Univ of Toronto drugie —
Fundacja im A Mickiewicza
trzecie na zakończenie —
Fundacja im W Reymonta
Zapotrzebowania na pro-gram
i formularze rejestra-cyjne
proszę zgłaszać telefo-nicznie:
979-297- 3 w godzi-nach
biurowych od 9 przed
południem do 5 po południu
lub pisemnie pod wyżej po-dany
adres
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, September 08, 1980 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1980-09-08 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2001225 |
Description
| Title | 000571 |
| OCR text | l Jryf- - " "V— vi- - " "'"'-"- " ?S" " 'k' ~? v v- - ""q&tf "-- £ ł "ft~ "" -- - 4j!"V ii a j:t J! % A &?% sj"y&r Nfc# - gjsp?grfg?i?sfe 8 wniaSSO f STR 5 $tanisjtaiv Łukasiewicz — No to jazda! — porucz- nik krzyknął szorstko energi- - cznie Ruszyli! Drezyna szybko ze śpiewnym zgrzytem poto? czyła się po szynach Ogarną! ich zmącony blask powietrza i w twarze dmuchnął: świeży powiew Przelecieli' szybko zakryty tereń ikolo Cytadeli dostali się wmel na most rzu-cający swoimi bcLkami na ich skupionc twarze migocące plamy światła i cieni Na Wi-śle odbijającej spokojnie mo- dre niebo lśniły złote łachy piasku Rzeka wskutek 'trwa-jącej suszy wysychała Oczy żołnierzy skierowały sic od-ruchowo na ton cichy sielan-kowy widok Ale oto opusz-czono już most i diezyna wbiegła na teren całkowicie odkryty Z drapieżnym bzykiem i zjadliwym świstem ispadł na nich niespodziewanie wprost z jasnego nieba niemiecki sa-molot i zaterkotały z natar-czywym pośpiechem jego ka-rabiny maszynowe Ten su-chy dobitny łoskot nigdy przed tym nie zespolił się w odczuciach porucznika Sitka lak tragicznie zdecydowanie z czymś ostatecznym i bezape-lacyjnym na co fala losu ma-gle może rzucić człowieka Pierwszym jego odruchem by-ła chęć zeskoczenia z drezy-ny nim zaś powróciła mu świadomość i wola — wy-buchnął ogłuszającym jazgo-tem ich własny karabin ma-szynowy Rwący huk niósł się na czcstotliwyeh falach gorą-cego powietrza które uderza-ło w nich ostrym smrodem prochu i niebieskim dymem 'Porucznik stara! się prze-krzyczeć hałas — Zwiększyć szybkość! Drezyna pomknęła teraz błyskawicznie ślizgała sic po szymach ledwo dotykając ich kołami Zdawało się że lada chwila wyskoczy z toru Sa-molot przemknął nad jadący-mi kilkakroć ukosem zasypu-jąc ich kulami wzniósł się raptem nieco w górę nadle-ciał od tyłu i podążając kilka-naście sekund tuż mad drezy-ną bił do miej ogniem natężo-nym Spośród szybko przemy-kających przed oczami rzeczy i zjawisk przed poiucznikiem wyskoczyła naraz twarz żoł-nierza obsługującego ich wła-sny kaiabin maszynowy któ-rego lufa obracała sic za sa-molotem pośpiesznie i z nie-bywałą pilnością Żołnierz nie odrywał 'rąk od karabinu a twarz jego była twanzą czlor wicka 'rzuconego nagle na bezdenną wodę i zachłystują-cego się Wytrzeszczone oczy były uniesione z pełną giozy uwagą ku górze policzki wzdymały się co chwila od wstrzymywanego powietrza usta otwierały się leraz kon-wulsyA- nic i łapczywie chwyta-ły oddech Przeje eh aili może ze sto me-trów gdy raptem Zieliński uniósł się ze swego miejsca i grzmotnął do tyłu lozlożywszy gwałtownie ręce Palce drgały nerwowo skóra ma twarzy zrobiła się od lazu żórtozic-mis- ta a oczy głęboko wpa-trzyły się w pogodne niebo i kilka chwil szukały tam cze-goś uparcie natrętnie Dobiegali do jakiegoś mu-rowanego domku bliskiego toru — Zastopować! — krzyk-nął poiucznik Drezyna zmniejszyła od ra-zu szybkość i zahamowała Żołnierze zeskoczyli piorunem na ziemię — Zieliński! — wrzasnął porucznik Sitek Dobiegli do niego w kilku Ale twarz żołnierza wyrażała już tyłko smutek ostatecznego ufDoko:enia Gdy biegli tych kiłkanaśc!c kroków do muro-wanego domku znów padł je-den z żołnierzy Wyłamano co tchu jakieś drzwiczki wpadli do środka i wlekli za sobą za-bitego i rannego Oddychał ciężko z boku przez mundur sączyła się obficie krew po-szerzone w kontemplacji oczy wyirażały niemą rozpacz i trwogę Rozpięto go szybko wyijęto z chlebaków podręczne bandaże i podczas gdy brzęk samolotu i terkot karab:nów maszynowych trwał jeszcze kilkanaście sekund nad bla-szanym dachem dartym kula-mi próbowano zatamować krew Samolot obrzucił stojącą drezynę kilkoma mniejszymi bombami ale njecelnie i zro-biwszy parę okrążeń nad mu-lowan- ym domkiem odleciał wreszcie i za chwilę nic było już słychać jego buczenia Po-iucznik kazał zatknąć na kij płócienny pasek ze znakiem czerwonego krzyża odarty od paczki 7 bandażami i Wywie-sić go na zewnątrz domku aby "w ten sposób" zwrócić u-W- agę na przebywającego w nim fannegó — i juz tylko we czterech szybko dosiedli dre-zyny' Popędzili naprzód z naj-wyższą szybkością z łosko-tem Zaraz za Pragą gdy przemykały przed nimi cien: kie drzewka lasku brzozowe-go wytropił ich znów nieprzy-jaciel Już teraz aż do samej Jabłonny użerali się z nim ale mniej był natarczywy" wzbu-dzał w nim zdaje się' respekt karabin maszynowy z drezy-ny bijący' za każdym razem nalotu ze zdeterminowaną wściekłością W pewnym mo-mencie szybujący nad nimi samolot nagle podskoczył jakby zawadził brzuchem o coś ostrego i w następnych atakach nic zniżał się już tak bardzo a nawet w pobliżu Ja-błonny zawrócił i z osowiałą powolnością odleciał Drezyna z rozpędem wje-chała ma stacyjkę i zahamowa-ła Znów byli trafieni Skulo-ny i wyciągnięty za żelaznym bokiem żołnierz który w ton sposób krył się przed kulami był draśnięty w bark dmgi za nim dostał boleśnie w udo krwawił i jęczał mocno Na kilku lorach stacyjki rzeczywiście widać było długie rzędy' postrzelonych i poroz-bijanych wagonów towaio-wyc- h i osobowych Robiły one wrażenie nieużytecznych i po-rzuconych W pobliżu starcji kręciło się kilku apatycznych i zdanych na próżniactwo lu-dzi Szwcndali się tu jakby od niechcenia najprawdopo-dobniej w zamiarze dokonania kradzieży jeśli nawinie się ku temu sposobność Gdy drezyma wjechała przy-stanęli i z otępiałą ciekawo-ścią spoglądali ma żołnierzy Porucznik skinął ma jednego z nich Nadbiegł posłusznie — Podobno stoi tu gdzieś pociąg z amunicją!? — poru-cznik odezwał się wprost Zapytany myślał chwilę — A to mówią że za tymi krzakami o tam! Stoją lani jakieś rozbite pociągi Wszy-scy Tu boimy się nalotu bo będzie micszczęścic Jak pan porucznik pójdzie tą alejką to zaraz za łaskiem widać domek dróżnika On zaprowadzi naj-lepiej! Porucznik Sitek szedł pręd-ko we wskazanym kierunku w towarzystwie jedynego ńie-ranne- go żołnierza Był to Kwaśniak z jego własnego od-działu Chłop dwudziestoparo-letni niski krępy o szero-kich nawykłych do dźwigania barach Twarz miał pospolitą szarą smętną jakąś i Iiryonc niebieskie poczciwe ufne o-c- zy Kwaśniak pochodził ze wsi Ojciec jeno był fornalem edzieś na hrabiowskim mająt-ku i porucznik Sitek nic mu o_ sobie nic mówiąc czul się jakby jego krewniakiem Za-wsze 'lubił z nim przestawać i pafciył chętnie w ijco niebies-kie oczy wiernie odbijające w sobie wszN&Mcic pogody wsi polskiej Widział w Kwaśnia-ku samego siicbicsZ tych daw-nych prawic już zapomnia-nych czasów ogarniała go przy mim dziwna niemądra tc?kno'a jakby za czymś utra-conym jakby za dawnymi żarliwymi nadziciamii i marze-niami stiojącymi świat daloki obcy w tęcze i baśnie Była to tęsknota za dawną czystą wiarą której ciężkie koleje życia przeciwstawiły gorycze poniżenia zawody Znajdował niekiedy kró'kic wolne chwi-le by prowadzić z Kwaśnia-kiem monotonne i dość lako-niczne rozmowy o wsi Szeregowiec i oficer łatwo 7nadowali wspólną więź Kwaśniak na drezynie obsłu-giwał właśnie karabin maszy-nowy Dróżnik zaskoczony był niespodziewaną wizytą woj-skowych Zastali w jego cha-cie tego rodzaju atmosferę jakby domownicy uznali iż nadchodzi wreszcie czas by urządizić sobie w samotności i na odosobnieniu póki jeszcze gorsze rzeczy się nie dzicią — małą ucz'ę Chociaż w nieda-lekim Modlinie działa biły iuż z głośnym ostrym hu-kiem nawisaiącymi nad okoli-ca brzemieniem bliskich cięż-kc- h wydarzeń a szyby w chacie drżały posłusznie jęk-liwie tu dióżnik i jego żona uciekli się na pociechę w stra-pieniu do takich prostych a doraźnych wziuszcń iakimi jest dobre icdizenic zakiapia-n- c niczhmi napitkami Pośio-dk- u dość czystego pokoiku na któicgo podłodze barasz-kowało bczliosko dwoje ma-łych dzieci widniał stół a o © przy nim na kanapce zgodnie siedzieli małżonkowie ' Stół zarzucony był najróżniejszymi puszkami z szynką z rybami z_ sardynkami a obok nich sterczało kilka butli koniaku i wódki Najwidoczniej tych dwoje prostych ludzi wyciąg-nęło jasny i koizystny dla sie-bie wniosek z działalności lotnictwa niepi zyjacielskicgo skutecznie rozbijającego pol-skie pociągi zaopatrzeniowe Dróżnik zaskoczony i widocz-nie przeżywający jakieś wątp-liwości uśmiechał się do po-rucznika z zakłopotaną życz-liwością ujawniając otwarcie braki w uzębieniu %Vidać było po nim że pełen jest wielkiej chęci cło wszelakiej ugodowo- - SCI UU) UUWlCUZlill hll ze wojskowym chodzi o pociąg z amunicją stał się od lazu bar-dzo uczynny i podciwal się od stołu — Pójdę z panem porucz-nikiem — rzekł żywo — i po-każę Ale to jest pociąg jak byk ponad siedemdziesiąt wa-gonów i wszystkie szczclniul-k- o wypełnione — Skąd on isię tu wziął? — mówił porucznik łagodnie niezbyt głośno ii mimowolnie nawracał oczami do Modlina gdzie unosiły się co chwila nad horyzontem szerokie wa-chlarze czarnego i białego dymu szybko falującego Gło-śne i tępe jakieś uderzenia dział były logicznym uzasad-nieniem wszyistkicgo co się lam oczom ludzkim ukazy-wało — A my sami mic bardzo wiemy Parę dni temu szły tędy pociągi a szły Były wiel-kie naloty A teraz że skład stoi między gruchotami lo go Niemcy nic 'widzą inaczej nic daj Boże co by:było 1 lak ludzie pouciekali stad do wio-sek! Działa w Modlinie odezwa-ły się głośniej dobitniej huki przechodziły w regularność zapowiadającą przewlekanie się zdarzeń — Hałasują tak już od wczesnego rana! — powie-dział dróżnik mimochodem lwa i z jego wykazywała że się zamyślił naraz nad aktualny-mi spiawami ale o dalszy przebieg wojny nic pytał jak-by uważał że jcsl to w tych warunkach dla wojskowego rzecz wstydliwa i lepiej ją po-minąć! — Powiadają panic poru-czniku! — szepnął tylko po-ufale — że tu Niemcy są od nas zupełnie niedaleko i że w każdej godzinie mogą wejść do Jabłonny Naszych wojsk ponoć nigdzie tu już nic ima Schowali się do Modlina albo cotmęli do Warszawy Porucznik Sitek nic odrzekł nic i szli jakiś czas w milcze-niu Dróżnik zapatyczniał i stracił również ochotę do ioz-mo-wy Dostali się między sze-reg wagonów popalonych i porozrzucanych od bomb Mię-dzy minii na oddzielnym torze stał dlugacliny pociąg towaro-wy o zamkniętych szczelnie i na głucho wagonach Pizcz szpaiy w deskach dostrzegli ponure łby pocisków aitylc-ryiki- ch tkwiących w ko-szach w inny cli wagonach sta-ły ciasno skrzynie z amunicją Pociąg był istotnie mięsko li-czenie długi Porucznik Sitek poczuł się teraz tak jak ską-piec któiy niespodziewanie odiajduic skaib niewyczerpa-ny Radość jego poczęła się przekształcać w nerwowe pod-niecenie Okazało się że wiel-ka dalekobieżna lokomotywa również jest nieuszkodzona a węglarka napełniona by la wę-glem Odnalazł ich tak zaga-pionych kolejarz prowadzący drezynę i lównicż patrył na wagony zdumiony — Umie pan obsłużyć pa-rowóz? — zwrócił się doń po- rucznik — Maszynistą nic jesieni ale się trochę na tym znam! — odrzekł z pewnym zaha-mowaniem w glosie — Niech pan zrobi paie! Ja też coś niecoś umiem i jak będę objaśniał żolnicizowi to mnie pan skontroluje Przywołał Kwaśniaka i na Wszelki wypadek począł go w obecności kolejarza pouczać jak się poiusza dźwignią wpiowadzaiącą w juch paro-wóz jak się hamuje staje i regu lii !c dopływ pary — W razie czego będziemy się zastępowali po kolei — rzeki kró'ko — Widać że pan poiucz-nik niezgorszy ma 'ster! — zawołał przypodchlcbnic dróż-nik Gdy już ogień zahuczał w piecu szerokim kosmatym ję-zoi- cm obniacuiąc pośpiesznie wnętrze paleniska a woda w parowozie szczęśliwie napeł-nionym poczęła się zagrze (2) wać — wszyscy stanęli przy lokomotywie i patrzyli się na nią iW milczeniu — Niech no pan przyniesie od siebie butelkę koniaku! — porucznik zwrócił się do dróż-nika porozumiewawczo Od-biegi on skwapliwie a oni tymczasem poszli do rannych Obaj siedzieli na ławce w po-czekalni Diaśnięty w baik też był osłabiony Mimo brutalnego hałaśli-wie nawołującego huku armat tu tym bardziej odczuwało się słodką rozleniwiającą i neu-tralną ciszę Popołudniowe słońce drżało miękkim zlotem poprzez spiekłobrązowc pnie sosen stojących samotnic w wyniosłej neurastenii dalekie-go zapatrzenia Zaraz za traw-nikiem wyschłym i rzadkim wznosił się nawianą wydmą biały i gorący piach Okolicę opinało rozśpiewane od blas-ku nicwylyczonc błękitnieją-ce bardziej ku wieczorowi nie-bo Koło stacyjki brzęczały przelatujące prcz cień jakieś duże muchy Gdzieś daleko w przestwo-rzach kipiał mcilodyijnic a mo-notonnie ściszony bizęk nie-widocznego samolotu — Chyba zostaniecie tu na stacji! — porucznik rzekł do rannego w udo wykrzywiają-cego twarz od dotkliwych cierpień — Nie zostawiajcie mnie! Pojadę z wami! — gorąco prosił — Pociągiem z amunicją?! Wy już się nawojowaliście! — Nic chcemy się dostać Niemcom Pojedziemy obaj! — nalegał lżej ranny W iczultacie zaprowadzili ich choć trwało to dość dłu-go do lokomotywy aamnego w udo trzymali pod ramiona i usadowili na ławeczce przy tylnej ściance Kwaśniak za-krząt- nąl się teraz szybko i sprytnie wybudował na węg-lar- cc gniazdo dla przeciwlotni-czego karabinu maszynowego Obłożył się przemyślnie trze-ma workami pośpiesznie na-pełnionymi piachem Kilku cywilów usuwało tymczasem wraki i deski z tom Poiucz-nik chwycił od dnóżnika bu-telkę koniaku Dróżnik pod-biegł by przesunąć szyjny do głównego toru — No chłopaki łykniemy sobie! — zawołał po wojacku porucznik — na szczęśliwą drogę! Ranni wypili chciwie i ode-tchnęli głęboko z ulgą Kole-jarz nic chciał koniaku spia-wdz- al wciąż różne części ina-szy- ny Kwaśniak wlał w siebie porcję ruchem stanowczym a gwałtownym i tak jakby uzu-pełnia! tym wojskowy mode-- l unck Porucznik pociągnął raz i drugi dobrze przede wszystkim w chęci przeciwsta-wienia się za wszelką cenę idiotycznemu uciskowi" jaki powstawał w jego picisi Lokomotywa sy czała już pod paią Porucznik stanął w pobliżu kolejarza któtywjuż uruchamiał dźwignie Kola paiowozu poruszyły się z wol-na z rur wydechowych wyle-ciała z alarmującym sykiem para pociąg przesunął się ko-lo stacyjki i z coraz większą szybkością szedł torem prze-cinającym rzadki lasek sosno-wy Tych kilku ludzi unoszą-cych ze so'bą skoncentiowaną siłę lówną drzemiącemu wuk kanonii któiy mógł w każdej chwili wybuchnąć 1 w sposób piorunujący unicestwić ich istnienia pogrążonych było w głębokim milczeniu Na poru- cznika Sitka zaczynał działać już alkohol nic czuł w tej chwili strachu przeciwnie nawiedzała go jakaś nicio-zum- na uidość jakaś przekor-na figlarność i niekiedy jak dziecku chciało mu się pod-skakiwać przed paleniskiem Ujechali już kilka kilome-trów rosnący m coraz bardziej pędem i porucznika ogarnia-ła teraz z lekka irytacja że nic się nic dzieje To oczekiwanie które stawało się coraz bar-dziej dokuczliwe w swoim napięciu — było zarazem zło-śliwa i roni' a ze s'nony losu Igraszka trwała zdawało się w nieskończoność bieg paio-wozu nasila! się i porucznik słysal za sobą jako męczący natłok wiażcń wzrastający turkot waconów na szynach"! Kwaśniak omiatał spojrze-niem io7lcgłe niebo jak do-zorca ogromną lakę powie-rzoną mu do pilnowania Ale niebo było czyste i spokoj-ne nisko śmigały czasem wióblc i jakieś drobne ptasz-ki wyżej zawiiowaly niekiedy kuleczki jaskółek lub przele-ciał na dużej wysokości ptak o lozposlaitych sztywno skrzy-dłach Kwaśniak do każdego większego unoszącego się w- - ten sposób ptaka przylegał nad wy raz uważny nu ( niespo- - kojnymi oczami Niebo pięk': nej polskiej jesieni było prze- - paściście śpiewnie pogodne nasycone lirycznym przejrzy-stym blaskiem Niekiedy prze-suwała się przez nja z 'lewej lub prawej strony "delikatna zagłuszana przez turkot' po-ciągu smużka brzęku który gasł wnet w modrych i cie-płych dalckościach Kwaśniak nastawił czujnie ucha i wy-chwytywał dobrze spomiędzy łoskotu kół i bijących coraz zajadlej aimal Modlina to niewyraźne buczenie Zagapił się trochę za jakimś ptakiem z lewej strony a gdy odwrócił głowę w prawo doj-rzał jakoś bez zdziwienia na Średniej wysokości samolot idący miarowym truchtem na Warszawę Gdy samolot przez kilka długich chwil leciał spo-kojnie swoją drogą — doszedł nagłe do wniosku że to polski i zaczął patrzeć nań z wyraź-nym zdumieniem Pierwszy lo raz nawiedziło go uczucie że unoszący się w powietrzu lot-nik jest sojusznikiem a nic wiogicm polskiego piechura Ale wkiótcc znikł jego spokój Samolot nagle skręcił w tę stionę i z wielką szybkością zniża! się ku pociągowi Prze-leciał wzdłuż pociągu ź brzę-kiem i hukiem- - — Panic poiuczniku nie-miecki bombowiec! — wrzas-nął Kwaśniak i otworzył ogień cfo przeciwnika Porucznik wychylił się ale nic nic mógł zobaczyć słyszał tylko za-dzierżysty wyjący brzęk Ko-leja- iz zwiększył szybkość po-ciągu Bombowiec zabiał się do wykonywania swojego za-dania Pikował co chwila z ogiomnym łoskotem i niemal tuż mad niknącym pociągiem wyrzucał bomby Rozrywały się one z gwałtownym hu-kiem tu i tam wzbijając ku górze ziemię i czai ny dym Trwało to parę minut i lotni-kowi mimo coraz bardziej ryzykownych piób nic udało się zrzucić celnej bomby Po-rucznik Sitek miał w łych chwilach zupełną pustkę w głowic zamiast spodziewane-go ogromnego strachu świa-domości jego czepiały się na-trętnie drobne i śmieszne rze-czy nic mógł ma przykład wyjść z podziwu nad mister-nie wykonanymi zakrętkami w maszynciii paiowozu Kolc-jai- z-przypiął się do nich i nic odiacał się ani ma moment Samolot niemiecki dostawał furii zniżał się tuż nad dachy wagonów i sunąc wzdłuż po-ciągu trzaskał z wściekłością ze wszystkich swoich karabi-nów maszynowych I w Kwaś-uiak- u obudziła się już dawno chlopka przekorna zawzię-tość Odleciał go strach w sMzelaniu zanrenił się cały w podstępną czujność i uwagę Oddawał serię do przeciwnika w najbardziej chytrym iisloso-wny- m momencie gdy ten w podrywie odsłaniał anu swoje podbizuszc J naraz stalą się rzecz któ-ra z picisi ty cli kilku ludzi zatopionych w skupionej de-terminacji — wy i wala o-kiz- yk niepohamowanej rado-ści Bombowiec po dłuższej serii kaiabinu Kwaśniaka bu-chnął nagle dymem podsko-czył wywiócił się koziołkiem na lewe skrzydło i grzmotnął między drzewa lasku gdzie gdzie wśiód błysków płomieni eksplodował z wielkim hu-kiem — Kwaśniak! Dobra jest bracie! — zakrzyknął dziar-sko porucznik Żołnierz uśmiechnął się Oddychał ciężko i ocierał ic-kaw- em fale potu zalewające-go mu twarz Dalszą diogę odbywali te-raz jak w jakimś transie Los obdarzył ich wyjątkową łaką i niebo stało się uroczo czy-ste wymiecione pizcawicconc ciepła tęskną modrością W Modlinie ustały huki armat nie słychać było żadnych de-tonacji nad Warszawą tylko spokojnie falowały lam ku gó-rze melancholijne skręty dy-mów W ciszy łagodnie świe-ciło rdzewiejące już słońce a kola wagonów turkotały na szjiiacli z uspokajającą mono-tonią Pociąg zbliżył' się do izeki przeszedł równym bie-giem most i zajechał z impe-tem na Dworzec Gdański udzie żolnicizc i nieliczni ko-lejarze na jego widok wio-ś- li w ziemię ze zdumienia Wnet przeciągnięto pociąg na boczny tor między rumowi-ska staiych wagonów zamas-kowano go gratami a nocą podjechały doń ciężarówki Tymczasem przyszła wia-domość o innych już szczęśli-wych transpoitach amunicii Obrońcy stolicy odetchnęli Rysowały się możliwości sku-tecznego boju z przeciwni-kiem (Opowiadanie oparte na (larztniu prnwdnwjin) Wanda Władycsańsha Kanady w a a tt# my--1 Słowami tej piosenki roz-poczynał triumfujące tour-nee po Polsce Zespół Pieśni i Tańca "Biały Orzei" po wy-stępach na' festiwalu "w Rze-szowie gdzie zdobył drugą nagrodę Jak się to stało że zespól mógł sobie pozwolić na tak kosztowną podróż do Polski i pojechać na Festiwal Polo-nijnych Zes'polów? Do Rze-szowa zjechali uczestnicy z całego świata ze Stanów Zje-dnoczonych Kanady Austra-lii Francji i innych krajów europejskich zabrakło jedy-nie' młodzieży polskiej z te-renów Związku Sowieckiego Przygotowania dó wystę-pów rozpoczęte i prowadzone Ijyły od prawie trzech lal przez pp M P Dubickich Najbardziej jednak intensyw-na praca dla młodzieży zaczę-ła się od roku" kiedy to nale-żało podnieść swoje umiejęt-ności taneczne tak wysoko aby się pokusić o najlepszy wynik Podczas tego okresu młodzież trenoyała bardzo wytrwale przychodząc regu-larnie dwa razy wlygodniu do Doinu Związkowego na próby Oprócz tego przez ca: ly rok uwaga kierownictwa rodziców i młodzieży była sjcierowana na zdobycie ' fun-duszy które by umożliwiły częściowe pokrycie podróży do Polski W dużej mierze udało się lo zrobić dzięki po-parciu rodziców i Polonii to-rontońs-kiej w urządzanych zabawach i występach jak również skutecznej inicjaty-wie kolędowania młodzieży podczas okresu Bożego Naro-dzenia Wysiłki te nie poszły na marne tak ze strony kierow-nictwa rodziców jak i samej młodzieży bo zespół nię tyl-ko przywiózł z Polski drugą nagrodę ale coś więcej jesz-cze Młodzież nasza mogła zo-baczyć na własne oczy kraj ojczysty ich rodziców wspa-niałe zabytki kultury pol-skiej o których niejednokrot-nie słyszała bardzo wiele Miała również możliwość po-lówna- nia życia ludzi tam mieszkających którzy boryka-ją się z codziennymi proble-mami ze znacznie łatwiej-szym życiem w Kanadzie Staraniem The Multi-cultur- al History Society of Ontario i Ethnic & Immigra-tio- n Studies Program Univer-sit- y of Toronto odbędzie się w dniach 23-2- 5 października br pierwsza międzynarodowa konferencja naukowa poświę-cona imigracji Polaków na kontynent amerykański Kon-ferencja jest publiczna a więc dostępna dla wszystkich Odbywać się będzie w St Mi-ch ael College U of T Zarów-no referaty jak 'i dyskusja wygłoszone będą w języku an-gielskim Problematyką konferencji jest rozległa i obejmuje zaga-dnienia historyczne socjolo-giczne demograficzne i reli-gijne Będa_ one naświetlane zarówno z teoretycznego pun-ktu widzenia jak i realnego praktycznego 'Program prze-widuje odbycie siedmiu sesji na których wygłoszonych zo-stanie 29 referatów Jedna sesja poświęcona bę-dzie dyskusji "okrągłego sto-łu" na temat "Polishness" (polskość) Wezmą w niej u-dzi- al: B Czaykowskl J Gu-towski C Keil C Miłosz A Pieńkos i F Śmieja a mode-ratorem będzie prof Louis Iribarne Czaykowski Miłosz i Śmieja są nie' tylko profeso-rami alo poetami pisarzami polskimi a trzej pozostali uczestnicy panelu socjologa-mi Pierwsza sesja poświęcona jest Emigracji Rozpocznie się w czwartek 23 październi-ka o 7 wieczór po zagajeniu i przemówieniu inauguracyj-nym Referaty wygłoszą pp: Krzysztof Groniowski Marcin Kula Irena Spustek Jan Tu-rowski i Jerzy Zubrzycki Troje pierwszych z Warsza-wy z Polskiej Akademii Nauk czwarty z KUL —Lub-lin i ostatni z Auslralian Na-tional University — Canber-ra Wszyscy oni podobnie zresztą jake prelegenci na in-nych sesjach są wybitnymi specjalistami autorami licz-nych prac Prof A Matejko będzie przewodniczącym tej sesji Następnego dnia tj w pią-tek 24 października odbędą się obrady następujących se i z nad Niagary Ten pobył y Polsce pozostawi wieli pamięci niezatarty" ślad i wiele wspomnień W pierwszym tygodniu po-by- tu w kraju zespól przygo-towywał się do galowego wy-stępu pod kierunkiem miej-scowego doskonalebo choreo-grafa p Ryszarda Jawora który nie zmieniając układu tanecznego stąral się pod-nieść technikę tańca naszej młodzieży przyczyniając się tym walnie do zdobycia na-grody Zespól '"Biały Orzeł" został wytypowany przez kie-rownictwo festiwalu już pier-wszego dnia do galowego wy-stępu i zdobył drugie miej-sce za całość artystyczną pro-gramu i wykonane przez sie-bie układy taneczne W następnym tygodniu o-pr- ócz codziennych prób pod-czas których młodzież uczyła się nowych układów tańców rzeszowskich zespól dawał szereg koncertów na terenie Rzeszowa Mielca i Nowej Sta-rzyn- y wzbudzając podziw wśród mieszkańców swoim wysokim' poziomem artystycz-nym zarówno śpiewaczym jak i tanecznym Oprócz wy-stępów zorganizowane były przez kierownictwo festiwalu wycieczki do pięknego zamku w Łańcucie i kościoła w Le-żajsku gdzie młodzież wysłu-chała konceitu na zabytko-wych organach Po uroczystym zakończeniu festiwalu na którym zostały wręczone nagrody zespół "Biały Orzeł" udał się 'do To-runia gdzie znowu pod kie-runkiem choreografa p R Jawora młodzież rozpoczęła codzienne próby ucząc się no-wych pięknych tańców i pio-senek rzeszowskich które nie należą do najłatwiejszych Są-dzę jednak że wkrótce mło-dzież nasza będzie mogła wy-stąpić z tymi pięknymi tańca-mi ha zabawach i koncertach które będą zorganizowane w Toronto w najbliższych mie-siącach Podczas pobytu w Toruniu młodzież zwiedziła Bydgoszcz Biskupin Chełmno i Ciecho-cinek ze słynnymi pracujący-mi do dziś tężniami które na-leżą do unikalnych zabytków świata W Ciechocinku mło sji: Work & Enterprise i re-feraty wygłoszą: R Kogler Joanna Matejko Ewa Moraw-ska D Pacyga T Rodzia-łows- ki Dwoje pierwszych-- z Kanady pozostali z USA z tym iż Morawska spędziła tam tylko ostatni rok prowadząc specjalne badania na Carne-gie-Mello- n University w Pitts-burg- h Przewodniczyć będzie prof Iwona Grabowska — York University Sesji — Urban Experience przewodniczyć będzie prof W Galush Loyola Univ Chi-cago a referaty wygłoszą: G Babiński — Uniwersytet Ja-gielloński — Kraków A Ma-tejko Univ of Alberta E Obidinski Univ of NY Col-lege H Radecki Laurenlian Univ — Sudbury Kolejna se-sja: Secular Institulions bę-dzie pod przewodnictwem Stanisława Zybały wicedy-rektora Multiculturalism Di-reclora- te w Ottawie Refero-wać będą profesorowie: S Blejwas J Fedorowicz i D Pieńkos Referaty dotyczą ak-tualnych problemów I lak — The local ethnic lobby: the Polish American Congress at the grassroots (Blejwas) The futurę of Polish institutional life in North America (Fedo-rowicz) The secular organi-zalion- s of the Polish Ameri-can population: Represenl-in- g & articulating the aims of "Polonia (Pieńkos) Tematyka tej sesji stanowi znakomite wprowadzenie do następnej do dyskusji "okrą-głego stołu": "Polishness" która rozpocznie się o 6 wie-czór Ten bogaty dzień kon-ferencyjnych prac będzie za-mknięty' kolacją w Domu Kombatanta pod protektora-tem Funduszu Wieczystego (Canadian Polish Millennium Fund) oraz SPK — Kola 20 W sobotę 25 odbędą się dwie sesje Pierwsza pod przewodnictwem ks B Prin-c- c poświęcona będzie proble-matyce religijnej: Role of the Church in North America Referaty wygłoszą księża: L Chrobot Orchard Lakę A Wóźnicki — Univ ot San Francisco A Kuźnicwski — Loyola Univ Chicago M dzież dała wspaniały koncert pieśni i tańców polskich w muszli koncertowej na wol-nyr- n poyyietrzu Przy pięknej słonecznej pogodzie zgroma-dziło się na występie więcej niż 7 tys widzów przebywa jących na kuracji z całej Poi ski w tym pięknym kurorcie Koncert rozpoczął się słowa- - mi piosenki: My z Kanady z nad Niagary Niosąc dla Was pozdrowienia Odvned~amy msz kraj stary Miejsce ojców urodzenia ' w rytmie poloneza a ukła-dzie tanecznym p R Jawora W czasie trwania każdego nu-meru koncertu młodzież by-- la nagradzana spontaniczny-n- u oklaskami Po koncercie ludzie otaczali grupami człon-ków naszego zespołu prosząc o wyjaśnienia skąd młodzież nasza zna tak dobrze język polski Na specjalną uwagę zasługuje fakt że młodzież polska prosiła członków zes-połu "Biały Orzeł" o autogra-fy co świadczy o wielkiej po-pularności zespołu Na ostatnim występie w Toruniu który odbył się w pięknej sali teatralnej Uni-wersytetu nastąpiło uroczy-ste zakończenie pobytu zespo-łu na terenie Polski i mło-dzież nasza pożegnała kraj piosenką o następujących sło-wach: Nasza pamięć pozostanie Już na zuiosze z ludeiji Polski Który w tańcu i piosence Kryje życia swego troski Młodzież pełna niezapom-nianych wrażeń lozjcchała się do różnych miast i wsi pol-skich do swoich najbliższych krewnych którzy niecierpli-wie oczekiwali na ich przyby-cie Po pięciu tygodniach wspa-niałego pobytu w Polsce mło-dzież powróciła do swoich ro-dzin w Kanadzie opowiada-jąc wrażenia i przeżycia któ-r- e na pewno pozostawią wy ich sercach na całe życie nie-zat- ai te wspomnienia z Pol-ski kraju w którym urodzili się ich rodzice FOLAOY m KONTYNENCIE MERYKANSKIM Szwej — Hyde Park Mass oraz świeccy specjaliści pro-fesorowie: D Buczek — Fair-fiel- d Univ — Connecticut i L Orzell — Pensylvania Sta-- Ostalnia sesja: Ethnic Ge-neratio- ns odbędzie się pod przewodnictwem prof T Gromady— New York a re-feraty wygłoszą: J Ancero-wic- z — St Boniface Man J Bodnar — Harrisburg Pennsylvania H Łopata — Loyola Univ Chicago D Mostwin — Calholic Univ Washington J £arot — Nothern Illinois Univ W Szyryński — Univ of Ottawa Poprzednie konferencje po-święcone emigracji z Wioch Finlandii i Holandii cieszyły się wielkim zainteresowaniem zarówno wymienionych grup etnicznych jak i innych Zgłoszenia do udziału na-leży przesyłać do 15 paździer-nika na adres: The Multicultural History Society of Ontario 43 Queen's Park Crescent East Toronto Ont M5S 2C3 załączając czek w wysokości $30 Zainteresowani winni zwracać się telefonicznie — 979-297- 3 po program konfe-rencji i iormularze rejestra-cyjne Rejestracja ostateczna będzie w czwartek 23 paź-dziernika o 5 po południu Emeryci nie opłacają reje-stracji Zgłoszenia do udziału w kolacji 24 października na-leży nadsyłać możliwie wcześ-nie gdyż ilość miejsc na sali jest ograniczona Wraz ze zgłoszeniem należy załączyć czek w wysokości $15 W czasie konferencji odbę-dą się trzy przyjęcia które pozwolą na swobodna wymia-nę poglądów z prelegentami Graz innymi uczestnikami Pierwsze przyjęcie urządza Univ of Toronto drugie — Fundacja im A Mickiewicza trzecie na zakończenie — Fundacja im W Reymonta Zapotrzebowania na pro-gram i formularze rejestra-cyjne proszę zgłaszać telefo-nicznie: 979-297- 3 w godzi-nach biurowych od 9 przed południem do 5 po południu lub pisemnie pod wyżej po-dany adres |
Tags
Comments
Post a Comment for 000571
