000430a |
Previous | 16 of 50 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
i "'ilf
hł „rfiii'"
mtjjmt
fi
fi
?fi Ifi
fi
ffkii
fi
$
fi
fi
I'
m$fi
fki
fi
%
$
m
fi
w
h
fi
1
fi- -
fi I
fi
fi
48
fi
Życzenia z Toronto
Pracownia krawiecka
i kuśnierska
Przeróbki i reparacje
Wszystka praca
gwarantowana
Szybka obsługa
Prasowanie ubrań
na poczekaniu
HIGH PARK CLEANERS
Vlaic Józef i Ewa Wincio
107 Roncesyalles Ave Tel LE 2-53-
65 Toronto
huin szczęścia i radości z okazji świąt Bożego
Narodzenia i Non ego Rokn składa
EMIL GROCER & BUTCHER
Właściciel J SZPERA
Na skladzio iwiee mięsa wędliny kun' indyki
tjlori papierosy — Importowane artykuły z Polski
389 Oueen St W Toronto
PRZYJEMNYCH ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA
1 NOWEGO ROKU
iyety siijm Klientom i Polonii
CZEHOSKI BUTCHER SHOP
Pierwszorzędny skład i wyrób wędlin
wzór europejski
678 Oueen W Toronto
h
na
St
7 okazji Świąl Hoże (o Narodzenia
i Nawcyo Roku
nrtjrj':p życzcina składa swym Klientom i całej Połowu
THE FUTURĘ BAKERY
te 739' Oucen St V fi
ryiaciolom Klientom i
Polonii f całego '}l''iiiajlApz'r żśywczieantia 'z okazji
fi
T
całw serca
bożego narodzenia
i NOWEGO ROKU
składa
College Tool
& Die Works
Jodyny w mieście polski
warsztat mechaniczny i
narzędzi precyzyjnych
Właściciele:
KUCZYŃSKI GRABOS
DUDEK
1571 Kecie SI — Toionlo
Tel RO 6601 1
Tel
Tel EM
Toronto —
Pm
A 1 IU v"'' ' v i - 4ft ' W'--'- ?' " 'W
rur _ -- S1
SERDECZNE ŻYCZENIA
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
1 SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
SKŁADAJĄ SWEJ KLIENTELI 1 CAŁEJ POLONII
REGINA SHOE STORĘ
POLSKI SKŁAD OBUWIA
Właściciele W R MALKIEWICZOWI!]
660 Oueen SI W — Toronto — EM
Jłnio nuknet z ukazu ŚWIĄT BOŻEGO KAROnZEMA
i DVŻO 1W?0 SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU
irnuMvr ioti
ft
4IMItlOM
te
te
te fi
ffii
EM 6-56-
01
8-64-
22
fi
fi
$3
te fi
fi
fi
#
Tel EM 8-42-
35 $}
Tel 3-67-
81
życzy
fi
fi
fi
mfi
fi
m
fi
fi I
fi I
— te fi iI
fi
ROSS CRAIG — FUNERAL HOME S fi
11 V ' "Lł
rn
1357 Oueen St W — Toronto — Tel LE 2-44-
46 ~~ ___ $3
4S NAJSERDCCZNIEJSZE ŻYCZENIA i
'JM z okazji Swia1 S A HOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU i--
4ń sfctodo jq
HARBORD AUTO SERVICE fi
fi ih
% Wlaśc E i K URBAŃSCY $j
i3 283 Harbord St Toronto LE 1-0-
081 § 5 fi
fi k
f" _iL 5Y Na]Iep=7e życzenia s
ŚWIĄTECZNE Hi i NOWOROCZNE P sl
fklada swvm Klientom &i% Ą J§ i całej Polonii Mp
Ossinglon Tire I
& Ballery Service f0M
H Gocdyear Tires Sales 4 Osn--S J & Service ft I f W
4 § J ZUBEK włalc --SAt fi
%
fe 129 Ossington Ave Toronto Onł
5 Fhone: LE 3-Ć6-
B0 Res RO 2-S3-
89
- rj
Jł iusteCsr ŁS?tŁ u:rf5 €a fcs= rs ta sus s oTiff&słjSfitf iiiSSŁSjt
ST 14
GoiC
Słońce już zaszło tylko na si-wych
grzywach fal migotały jesz-cze
różowe odblaski Gdyby nie
turkot motorku i jednostajny
szum fali za burtą kutra — cisza
byłaby zupełna Mgła nadciągała
od strony Świnoujścia coraz ciem
nlejsza smuga w gęstniejącym
nad lądem mroku ledwie migo-tały
dalekie światła Kołobrzegu
z lewej strony Kuter szedł cięż-ko
w) ładowany suto zdobyczą
zaryał się w fale lewa burta
Wszyscy trzej — Marciniak An-toni
i młody Petryka usiedli na
rufie żeby choć trochę zrówno-ważj- ć
przechjł kutra
— A dlaczego mówisz: światło
Kurzaja? — zapytał Antoni Mar-ciniaka
— Latarnia jak latar-nia
a ty: "światło Kurzaja"? Coś
ją tak ochrzcił co ?
— A ochrzciłem U mnie to
nie latarnia gdzie Jankowski e-lektr- ykę
zapalił na noc a "świat-ło
Kurzaja" Ot co! Kurzaj mi
świeci ot co
Pomilczeli Marciniak pociąg-nął
za rączkę steru pochylił się
przykręcił jakąś tam korbę w
motorze Śruba przyspieszyła o-bro- ty kuter szedł równo na fa-le
światło latarni znów rozja
rzyło się w smudze mgły nad la--
przygasło gwiazd woda nie woda Wołam coś #j
niak wpatrzył się w to światło
jeszcze trochę pociągnął rączkę
steru do siebie Dziób kutra pruł
teraz prosto' jak strzelił na to
światło
— Tak światło Kurzaja po-wiadania
— się znów do
towarzyszy na kutrze — Powia-dałem
wam że różne spotkania
w żciu bywają A różne i dobre
i zle U mnie 7aws7e jak z mo-rza
wrócę cały i zdrowy a jeszcze
z takim ot '{Spoirzal na wypeł-niony
po wręby luk kutra z mi-gotliwą
zdobyczą) Tak to u mnie
zawsze z Kurzajem spotkanie by-wa
Jak jego światło z morza zo-baczę
— to znaczy wszystko w
porządku wracam zdrowo i za
godzinę pod moim dachem sią-dę
"Dziękuję ci Kurzaju za
twoje światło zbawienne — po-wiadam
mu
— Co wy z tym jakimś Kurza-jem
I — zirytował się młody Pe-tryka
bez żadnego szacunku dla
starego Marciniaka — "Zbawien-ne
zbawienne" — przedrzenil
i splunął 7a burtę — Zwyc7ajnie:
Jankowski wszedł na dyżur noc-ny
latarnię zapalił i już A wy:
"zbawienne" Jak ksiądz z am-bony
A lu 7wyczajnie: latarnia
portowa
— A ja ją tak nazywam — po-wiedział
Marciniak — I ty Pe-tryka
nic tu do gadania nie
masz Za młody-- ś Petryka Dla
mnie jak przychodzę kii nocy z
morza tyle razy Kurzaj mi z gro-bu
swojego kłania się "Ot masz
powiada Kurzaj zapłatę moją
Jakeś ty mi kiedyś światło w
ciemnej nocv pokazał tak ja
dziś tobie" Tak Kurzaj mi z
cmentarza znak daje O widzi-cie?
Światło latarni we mgle przy
gasało i łozjarzalo się — dalekie
równe budzące nadzieje Wpa-trzyli
się wszyscy trzej w ten da-leki
sygnał ładu Pomilczeli tro-chę
— Bajdurzycie coś — odezwał
się znów niegrzecznie Petryka
— Z jakiego cmentarza? Latar-nia
portowa a nie jakiś tam
cmentarz! Ech!
— Jak-- ż nie zaprzeczam ze
latarnia smyku — powiedział
Marciniak i uśmiechnął się — A
znasz ten cmentarz wojenny co
pod górą za nią?
— Pewnie że znam No to co?
— Jak z nord-ost- n ku lądowi
podchodzić — one na jedflej li-nii
latarnia i cmentarz nie?
— Na jednej wychodzi
— Bjleś łam kiedy na cmen
tarzu?
— Raz coś czy dwa Ja tam
po cmentarzach czasu chodzić
nie mam
— Tam oto Kurzaj leży w gro
bie wojennym
— Krewny jaki? — zaciekawił
się Antoni
— Nie Ani brat mi Kurzaj
ani swat Zwyczajnie: poległy za
ojczyznę Tak na tablicy napisa-ne
— Znajomy twój?
— Nawet nie Tylkom go
raz w życiu widział Przyszedł
i poszedł Grzyby moje zjadł i
poszedł po lodzie przez Huczwę
— Gdzie to jest? — wtrącił
się Petryka
— Pod Hrubieszowem rzecz-ka
nazywa się Huczwa Mała wo
da a wredna szybka Lód na
niej ledwie trzyma psa nie u-nie- sie
W tamta zimę stanęła
trochę Mrozy bvłv silne Pamię
tasz te mrozy w czierdziestvm
trzecim Antoni co?
"ZWIĄZKOWIEC" — BOŻE NARODZENIE (Xmt) 1959 r
Wigilijny
mruknął tamten — Czterdziesty } — Na klar! — powtórzył gdy
trzeci? I gdy kuter położył się na właści- -
An-- 1 — Pamiętam — przerwał wym kursie — Za pół godziny
toni — Jeszcze-- m wtedy w obol w domu jesteśmy Jutro z same
zie na Majdanku bvł Wielkie
mrozy tak coś pod święta
— Właśnie pod same święta
— przytwierdził Marciniak — U
nas w Hrubieszowskiem straszno
z mrozami było świat się koń-czył
Nawet Huczwa podmarzła
a przecież iść w nocy po lodzie
jak ktoś drogi za dnia nie wypa-trz}!
— śmierć-- pewna Taka
ona Huczwa ta nasza zdradliwa idy było oko jak mówią wykol
A Kurzaj głupi w nocv lazł mv
ślał pewnie ze lód mocny A tu
progalina przy progalinie Wie-cie
to u nas tak nazywali lód
cienki na wodzie stąpniesz a
on-- ci się zapada Prostym kur
sem do raków idziesz pod lód
jak ci tak stąpniesz niebacznie
Tyle że-- m z latarką od wozu na-przeciw
niemu wyszedł bo sły
szę: chrobocze coś w ciemności
A gdyby nie to — nie dolazłby
żywy ten Kurzaj
— Ten co to teraz na cmenta
rzu?
— Ten sam „ Odwrócili twarze wszyscy trzej
ku dalekiej jeszcze ziemi Od
północy szła mgła zupełna bez
Marci-- 1
I a
Kuter przechylał się z rufv na
posępna pogrążona w ciemność
dziób prując naskos leniwe oło-wiane
fale motorek warczał rów-no
lecz przydałoby się choć tro-chę
nocnej bryzy aby można by-ło
postawić żagiel byliby prędzej
w domu A ten dom zdawał się
być jeszcze bardzo daleki mi-gotliwe
światło ładu zbliżało się
bardzo powoli Z prawej burty
jak odblask dalekiego pożaru
smużyło się na niebie coś co by-ło
zapewne odbiciem świateł Ko
łobrzegu
Marciniak coś tam próbował
przy motorze przyspieszył trochę
obroty śruby wj łączył na chwilę
lę motor włączył 'znów Od dzio-bu
kutra ciągnęło świeżym o-str- ym zapachem od moto-ru
ckliwym spalinowym czadem
Fala plusnęła wysoko ponad bur- -
Odczekali aż Marciniak upora
sie z motorem Wrócił na swoje
miejsce Pomilczeli
— No i co? — odezwał się An-toni
i popatrzył w kierunku la-tarni
która znów zaczęła mru-gać
spoza mgły jaśniejszymi bly-ska- mi
-- - To on teraz tu nowia- - dasz ten Kurzaj twój 'A co? On
stron
skich?
— A nie wiem Nie mówił a
ja go nie pytałem z jakich Po-wiadam:
tyle-- m go widział co
objawił mi się na lodzie moje
grzyby zjadł pospał moje onuce
nowe wziął i poszedł dalej wojo-wać
Az żeśmy się tu spotkali
Jak w te strony przyjechałem
morskie — zachodzę razu jedne-go
na cmentarz Patrzę: pierwszy
grób --— kapral Kurzaj poległy
za ojczyznę A powiadał mnie
kiedy odchodził wtedy w swoją
drogę: my się jeszcze panie Mar-ciniak
spotkamy Ot i spotka-liśmy
się tu Taktycznie
— A coś ty robi} nad Huczwa
w tamtym roku? — zapytał An-toni
— W czterdziestym trzecim?
A w leśniczówce nad Huczwa by-łem
jak mi brata Niemcy zabili
Szwagierka z trojgiem dzie-ci
sama wtedy została a dzieci
jedno od drugiego mniejsze Ra-towałem
ich znaczy sie iak mr
glem a to drzewo rąbałem a to
w tartaku za tracza byłem a to
co innego Samych ich zostawić
nie mogłem pamięci brata sprze-niewierzylby- m sie a porządny
był człowiek mój brat Złe cza
sy były pamiętasz Antoni te
czasy — czwarty rok niewoli
—Ja pamiętam — znowu
wtrącił się Petryka
— Nie przeszkadzaj — przer-wał
Marciniak — Co ty tam z
tych czasów pamiętasz? Szcze-niaczkie- m byłeś chłopcze Ma-ma
i tata twoi
— Taty już nie było — uciął
Pertyka — Tata we wrześniu
w "trzydziestym dziewiątym po- legł A mama sama jedna Ja u
niej najstarszy byłem A u nas
nad Switezią — dodał hardo —
wcale lepsze życie nie było jak
u was nad waszą Huczwa
— Nie przeczę nie przeczę
synku — powiedział Marciniak
— Ale co się będziemy spierać
komu ciężej było? Grunt że naj-cięższe
a przetrzymało sie każdy
poswojemu O teraz na klar
światło
Obrócił szprychę szturwału —
prosto na ognik latarni Widocz-na
była teraz caŁkowicie ostra
smusa światła kraiała na-riw-n- ie
I ciemności nad lądem i morzem i
— Czterdziesty trzeci? -- Wisło zapachem ziemi
Słanisław Maria
SALINSKI
go rana trzeba zajść do Kurza
ja podziękować Jak tu juz trzy
lata jestem — zawsze po powro-cie
z morza zachodzę do niego
podziękować powiadam
— Na cmentarz ten?
— A na cmentarz Zawsze
wspomnę tam sobie jakem go
nieżywego prawie za kark przez
Hucżwę ciągnął Ot ciemno wte- -
Mróz trzeszczw Szwagierka dzie
ci jako-tak- o podkarmiła spać po-łożyła
— "No teraz powiada
szwagierka zjemy te grzyby bo
to Wigilia dziś A miała z jesie-ni
grzyby schowane co jeszcze
brat-nieboszcz- yk uzbierał Gorz-kimi
łzami ci płacze i grzyby na
stół wystawia Taka nasza Wigi-lia
bła jak całej Polski Wigi-lia:
noc i łzy Szwagierka szyku-je
do wieczerzy więc a ja sły-szę:
drzewa od mrozu trzaskają
i trzaskają Coś mnie takiego
tknęło wychodzę na dwór Mróz
siwy i cisza tylko ten trzask
drzew Ale za tym trzaskiem sły-szę:
chroboce coś na rzeczce na
Huczwie tej — zwierz zwierz
dem i zlekka dookoła tu
odezwał
wtedy
to
ryb
żywego jęczy Myślę: pies nie
pies a podratowac trzeba Wzią-łem
latarnię od wozu idę Ry-zyko
pewnie że ryzyko Tu pa- nie trzeba umieć stąpnąć na
lód zęby ostrożnie i jak należy
ani się obejrzysz: progalina Do-chodzę
prawie na środek a tu
nad samą progalina leży ci ten
ten człowiek nieboszczyk nie
nieboszczyk Nie pytam ćo i kto
— czasy nie takie były żeby py- tać — tyle widzę że nie Nie-miec
kark i do leśniezów-k- i
Ledwie już nogami poruszał
jeszcze pół godziny a zamarzłby
na kamień bo jak go prowadzi-łem
śpiący był już zupełnie no-gami
we śnie poruszał
— A wyżył?
— Toż mówiłem że wyżył Od-grza- li
my jego ze szwagierka
grzyby nam wszyściutkie zjadi
bo głodny był jak nieszczęście a
nic innego dać mu nie było grzy-by
a placki ziemniaczane Po-spał
sobie dech złapał osuszył
się i rano — po-o-osze- dl On z
oddziału był naszego walczące-go
z Niemcami odbił się czy 'za-błądził
nie wiem nie pytałem
Drogę mu pokazałem bo pytał
o dukt boczny na Zalesie Jesz- -
z twoich był hfubieszow- - cze mu kożuszek swój barani do- -
do
moja
tą
nie
Za go
dałem i onuce bo zmarnowany
był jego kożuszek bardzo nie
na takie mrozy Tytoniu chciał
dać nam za zapłatę bo nic inne-go
nie miał Nie wziąłem natu-ralnie
bo jakże? Od gościa wi-gilijnego?
"To powiada spotka-my
się jeszcze w wolnej Polsce a
oddam wam Ja się nazywam
Kurzaj zapamiętajcie: Kurzaj"
I ot macie: przyjeżdżam tu do
pracy po wojnie Powiadałem
już zachodzę pewnego dnia na
cmentarz tutejszy i pierwszy za
bramą grób — kaprala Kurzaia
żołnierza polskiego poległego za
i'oisKe 10 znaczy ze on i za na-sze
morze tu wojował za to mo-rze
Tak tak mój gość wigilij-ny
kapral Kurzai Ja mu za- - świeciłem w tamtą Wigilie życie
mu uratować a on nam i mnie
i tobie Antoni i tobie Petryka
i wszystkim nam życie oddał
byśmy teraz to morze" nasze mie
li Świeci nam teraz
' — Lekstryke Jankowski zapa- -
— uuiniwi rcuiw juewiaao-m- o
poco i schował twarz w koł-nierz
— Nie wtrącaj się Petryka —
powiedział surowo Marciniak —-- on powiadam życie tu swoje
położył żebyś i ty mógł żvć jak
człowiek Uczysz się? Masz dom
swój? Masz Ta ziemia i morze
Wstał i ogarnął szerokim ru
chem ramienia bliską już smu-gę
lądu latarnię migocąca nie-daleko
i ciemne szumiące rozto-cze
morza
— ziemia i morze i te do-my
Nasze? Nasze A to że Jan-kowski
na swój dyżur w latarni
polskiej lampę zapalił to ich
Kurzajów krew zrobiła A ty
Petryka też Kurzajowi podzię-kuj
że ty polski rjbak na pol- skim kutrze płyniesz do swojego domu Rozumiesz 'chląpcze?
Tamten nie odpowiedział tyl- ko jeszcze głębiej schował twa"rz
w kołnierz Lad był bliski sły- chać było łoskot fali nadbiega-jącej
na piaszczysty brzeg świa- tła w oknach ognie pozveyjne kutrów stojących za faibchro
nem
Marciniak przekręcił szturwsł
Kuter wchodził za falochron Fa- le szły równym szeregiem z ciem
ności na brzeg huczały pieniły
się przycichały i znów zaczvnały
swą organową muzykę
i
5"
ffii
--A
0
fi
fi
n~
Woda szumiała
%
$8
Dnin I
i--f fi
ffii
fi
fjai
fi
i- - fi
fi
fi
fi
fi
fi
Ą
i§
te-- fi
fi
te
te
te 3te
fi
ź3S
te
te
fi
5
vi
fi
Vi
!ci
&
s
Życzenia z Toronto I
Staropolskim zwyczajem składamy z serca płynące tyczenia
radosnych świąt Bożego narodzenia
i Szczęśliwego Nowego Roku
MARIE'S RESTAURANT
POLSKA I KANADYJSKA KUCHNIA
Właściciele: M i W LEŚNIAKOWIE
1608 Oueen Street West — Tcrenło Ont
StaropoMnm ncyczajem składamy z lerca płynące życzeń a
radosnych świąt Bożego Narodzenia
i Szczęślmego Nouego Roku
KWIACIARNIA "FORTUNA"
Właściciele Wanda i Franciszek Lisowscy
kwiaty — piękne świeże tanie
na wesela i wszelkie uroczystości
356 Bathurst St (kolo Dundas) — Tel EM 8-07-
97
DUŻO SZCZĘŚCIA I RADOŚCI Z OKAZJI ŚW?
BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU
składa
GLENN L OUIBELL
SHTJLL SEIWICE STATION
Oueen Niagara Sts Toronto EM 4-49-
90
jS—
m 'szczęścia i radości z świąt Bożego
Narodzenia i Nowego Roku składa
STOKLOS
Butcher and Groeery
Właściciele: Jan i Maria Stokłosa
Posiadamy na składzie zawsze świeże i pierwszej jakości
mięso wyroby mięsne smażone kury indyki oraz
importowane z Polski ryby-bigos- y ryby itd Przyjmu-jemy
zamówienia na wesela i zabawy oraz dostarczamy
zamówienia bezpłatnie do domów
353 Roncesyalles Ave — Tel LE 6-21-
41
Szczere powinszowania i
najlepsze życzenia radości
z okazji świąt
BOŻEGO NARODZENIA
i NOWEGO ROKU
składa
Wielebnemu Duchowień-stwu
Klientom Kupcom
Przemysłowcom Organiza-cjom
i całej Polonii w To-ronto
i okolicy dziękując
równocześnie za poparcie w
ubiegłym roku
j
&
ttiimO&mcstfrmjLmit
suffo)
Poleca
okazji
Bloor Lansdowne Hardware
Właściciel: W WLUDYKA
1277 Bloor St W — Toronto — Tel LE 1-1-
861
WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH ŻYCZEŃ W RADOSNYM
DNIU BOŻEGO NARODZENIA 1 NOWEGO ROKU
SLE SWEJ ŁLIENTELI I CAŁEJ POLONII
DNIPRO OIL CO LTD
Czyścimy "furnacy" i dostarczamy oliwę opałową
204 Bathurst St Toronto 2-- B Ont EM 6-65- 39
Z OKAZJI ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
I NOWEGO ROKU
najlepw życzenia szczęścia i powodzenia zasyła
ONTARIO BREAD
POLSKA PIEKARNIA
178 Ossington Ave — --re# _g 2-49-
29
Dużo szczęścia i radości z okazji świąt Bożcqo
Narodzenia i Nowego Roku składa
OUALITY BAKERY
Sprzedaż hurtowna i detalicma
nLablesbmyakrazeouwroepeijskbiiałeDo—starbcuzlakmi y—dociaksatżadewgoypisekklaenpeu
'starczy zatelefonować HlL CoJle9e SJ: Tel WA 2-25- 95 Dundas St W Te EM 8-31-
93
PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU
życzy
TENNESSEE OPEN GRILL
OTWARTY OD 6 RANO DO 130 W NOCY
1554 Oueen St W __ Toronło 0nł
-- msmmmmmi
'- -
'ii
ii
I
'I
fi
A
'fi
'fi
fi
8
Pi
—
—w i
A
fi
fi
fi
fi
IĄ
&
fi
l--fi
(u
Pi
t
fi
fi
l i
As
Pi
? Pi fi
Pi
Pi
s
fi
fi
fi
I
4
8
pi
fi
Pi
fi
fi
fi
fi
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 19, 1959 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1959-12-19 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000368 |
Description
| Title | 000430a |
| OCR text | i "'ilf hł „rfiii'" mtjjmt fi fi ?fi Ifi fi ffkii fi $ fi fi I' m$fi fki fi % $ m fi w h fi 1 fi- - fi I fi fi 48 fi Życzenia z Toronto Pracownia krawiecka i kuśnierska Przeróbki i reparacje Wszystka praca gwarantowana Szybka obsługa Prasowanie ubrań na poczekaniu HIGH PARK CLEANERS Vlaic Józef i Ewa Wincio 107 Roncesyalles Ave Tel LE 2-53- 65 Toronto huin szczęścia i radości z okazji świąt Bożego Narodzenia i Non ego Rokn składa EMIL GROCER & BUTCHER Właściciel J SZPERA Na skladzio iwiee mięsa wędliny kun' indyki tjlori papierosy — Importowane artykuły z Polski 389 Oueen St W Toronto PRZYJEMNYCH ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA 1 NOWEGO ROKU iyety siijm Klientom i Polonii CZEHOSKI BUTCHER SHOP Pierwszorzędny skład i wyrób wędlin wzór europejski 678 Oueen W Toronto h na St 7 okazji Świąl Hoże (o Narodzenia i Nawcyo Roku nrtjrj':p życzcina składa swym Klientom i całej Połowu THE FUTURĘ BAKERY te 739' Oucen St V fi ryiaciolom Klientom i Polonii f całego '}l''iiiajlApz'r żśywczieantia 'z okazji fi T całw serca bożego narodzenia i NOWEGO ROKU składa College Tool & Die Works Jodyny w mieście polski warsztat mechaniczny i narzędzi precyzyjnych Właściciele: KUCZYŃSKI GRABOS DUDEK 1571 Kecie SI — Toionlo Tel RO 6601 1 Tel Tel EM Toronto — Pm A 1 IU v"'' ' v i - 4ft ' W'--'- ?' " 'W rur _ -- S1 SERDECZNE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA 1 SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU SKŁADAJĄ SWEJ KLIENTELI 1 CAŁEJ POLONII REGINA SHOE STORĘ POLSKI SKŁAD OBUWIA Właściciele W R MALKIEWICZOWI!] 660 Oueen SI W — Toronto — EM Jłnio nuknet z ukazu ŚWIĄT BOŻEGO KAROnZEMA i DVŻO 1W?0 SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU irnuMvr ioti ft 4IMItlOM te te te fi ffii EM 6-56- 01 8-64- 22 fi fi $3 te fi fi fi # Tel EM 8-42- 35 $} Tel 3-67- 81 życzy fi fi fi mfi fi m fi fi I fi I — te fi iI fi ROSS CRAIG — FUNERAL HOME S fi 11 V ' "Lł rn 1357 Oueen St W — Toronto — Tel LE 2-44- 46 ~~ ___ $3 4S NAJSERDCCZNIEJSZE ŻYCZENIA i 'JM z okazji Swia1 S A HOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU i-- 4ń sfctodo jq HARBORD AUTO SERVICE fi fi ih % Wlaśc E i K URBAŃSCY $j i3 283 Harbord St Toronto LE 1-0- 081 § 5 fi fi k f" _iL 5Y Na]Iep=7e życzenia s ŚWIĄTECZNE Hi i NOWOROCZNE P sl fklada swvm Klientom &i% Ą J§ i całej Polonii Mp Ossinglon Tire I & Ballery Service f0M H Gocdyear Tires Sales 4 Osn--S J & Service ft I f W 4 § J ZUBEK włalc --SAt fi % fe 129 Ossington Ave Toronto Onł 5 Fhone: LE 3-Ć6- B0 Res RO 2-S3- 89 - rj Jł iusteCsr ŁS?tŁ u:rf5 €a fcs= rs ta sus s oTiff&słjSfitf iiiSSŁSjt ST 14 GoiC Słońce już zaszło tylko na si-wych grzywach fal migotały jesz-cze różowe odblaski Gdyby nie turkot motorku i jednostajny szum fali za burtą kutra — cisza byłaby zupełna Mgła nadciągała od strony Świnoujścia coraz ciem nlejsza smuga w gęstniejącym nad lądem mroku ledwie migo-tały dalekie światła Kołobrzegu z lewej strony Kuter szedł cięż-ko w) ładowany suto zdobyczą zaryał się w fale lewa burta Wszyscy trzej — Marciniak An-toni i młody Petryka usiedli na rufie żeby choć trochę zrówno-ważj- ć przechjł kutra — A dlaczego mówisz: światło Kurzaja? — zapytał Antoni Mar-ciniaka — Latarnia jak latar-nia a ty: "światło Kurzaja"? Coś ją tak ochrzcił co ? — A ochrzciłem U mnie to nie latarnia gdzie Jankowski e-lektr- ykę zapalił na noc a "świat-ło Kurzaja" Ot co! Kurzaj mi świeci ot co Pomilczeli Marciniak pociąg-nął za rączkę steru pochylił się przykręcił jakąś tam korbę w motorze Śruba przyspieszyła o-bro- ty kuter szedł równo na fa-le światło latarni znów rozja rzyło się w smudze mgły nad la-- przygasło gwiazd woda nie woda Wołam coś #j niak wpatrzył się w to światło jeszcze trochę pociągnął rączkę steru do siebie Dziób kutra pruł teraz prosto' jak strzelił na to światło — Tak światło Kurzaja po-wiadania — się znów do towarzyszy na kutrze — Powia-dałem wam że różne spotkania w żciu bywają A różne i dobre i zle U mnie 7aws7e jak z mo-rza wrócę cały i zdrowy a jeszcze z takim ot '{Spoirzal na wypeł-niony po wręby luk kutra z mi-gotliwą zdobyczą) Tak to u mnie zawsze z Kurzajem spotkanie by-wa Jak jego światło z morza zo-baczę — to znaczy wszystko w porządku wracam zdrowo i za godzinę pod moim dachem sią-dę "Dziękuję ci Kurzaju za twoje światło zbawienne — po-wiadam mu — Co wy z tym jakimś Kurza-jem I — zirytował się młody Pe-tryka bez żadnego szacunku dla starego Marciniaka — "Zbawien-ne zbawienne" — przedrzenil i splunął 7a burtę — Zwyc7ajnie: Jankowski wszedł na dyżur noc-ny latarnię zapalił i już A wy: "zbawienne" Jak ksiądz z am-bony A lu 7wyczajnie: latarnia portowa — A ja ją tak nazywam — po-wiedział Marciniak — I ty Pe-tryka nic tu do gadania nie masz Za młody-- ś Petryka Dla mnie jak przychodzę kii nocy z morza tyle razy Kurzaj mi z gro-bu swojego kłania się "Ot masz powiada Kurzaj zapłatę moją Jakeś ty mi kiedyś światło w ciemnej nocv pokazał tak ja dziś tobie" Tak Kurzaj mi z cmentarza znak daje O widzi-cie? Światło latarni we mgle przy gasało i łozjarzalo się — dalekie równe budzące nadzieje Wpa-trzyli się wszyscy trzej w ten da-leki sygnał ładu Pomilczeli tro-chę — Bajdurzycie coś — odezwał się znów niegrzecznie Petryka — Z jakiego cmentarza? Latar-nia portowa a nie jakiś tam cmentarz! Ech! — Jak-- ż nie zaprzeczam ze latarnia smyku — powiedział Marciniak i uśmiechnął się — A znasz ten cmentarz wojenny co pod górą za nią? — Pewnie że znam No to co? — Jak z nord-ost- n ku lądowi podchodzić — one na jedflej li-nii latarnia i cmentarz nie? — Na jednej wychodzi — Bjleś łam kiedy na cmen tarzu? — Raz coś czy dwa Ja tam po cmentarzach czasu chodzić nie mam — Tam oto Kurzaj leży w gro bie wojennym — Krewny jaki? — zaciekawił się Antoni — Nie Ani brat mi Kurzaj ani swat Zwyczajnie: poległy za ojczyznę Tak na tablicy napisa-ne — Znajomy twój? — Nawet nie Tylkom go raz w życiu widział Przyszedł i poszedł Grzyby moje zjadł i poszedł po lodzie przez Huczwę — Gdzie to jest? — wtrącił się Petryka — Pod Hrubieszowem rzecz-ka nazywa się Huczwa Mała wo da a wredna szybka Lód na niej ledwie trzyma psa nie u-nie- sie W tamta zimę stanęła trochę Mrozy bvłv silne Pamię tasz te mrozy w czierdziestvm trzecim Antoni co? "ZWIĄZKOWIEC" — BOŻE NARODZENIE (Xmt) 1959 r Wigilijny mruknął tamten — Czterdziesty } — Na klar! — powtórzył gdy trzeci? I gdy kuter położył się na właści- - An-- 1 — Pamiętam — przerwał wym kursie — Za pół godziny toni — Jeszcze-- m wtedy w obol w domu jesteśmy Jutro z same zie na Majdanku bvł Wielkie mrozy tak coś pod święta — Właśnie pod same święta — przytwierdził Marciniak — U nas w Hrubieszowskiem straszno z mrozami było świat się koń-czył Nawet Huczwa podmarzła a przecież iść w nocy po lodzie jak ktoś drogi za dnia nie wypa-trz}! — śmierć-- pewna Taka ona Huczwa ta nasza zdradliwa idy było oko jak mówią wykol A Kurzaj głupi w nocv lazł mv ślał pewnie ze lód mocny A tu progalina przy progalinie Wie-cie to u nas tak nazywali lód cienki na wodzie stąpniesz a on-- ci się zapada Prostym kur sem do raków idziesz pod lód jak ci tak stąpniesz niebacznie Tyle że-- m z latarką od wozu na-przeciw niemu wyszedł bo sły szę: chrobocze coś w ciemności A gdyby nie to — nie dolazłby żywy ten Kurzaj — Ten co to teraz na cmenta rzu? — Ten sam „ Odwrócili twarze wszyscy trzej ku dalekiej jeszcze ziemi Od północy szła mgła zupełna bez Marci-- 1 I a Kuter przechylał się z rufv na posępna pogrążona w ciemność dziób prując naskos leniwe oło-wiane fale motorek warczał rów-no lecz przydałoby się choć tro-chę nocnej bryzy aby można by-ło postawić żagiel byliby prędzej w domu A ten dom zdawał się być jeszcze bardzo daleki mi-gotliwe światło ładu zbliżało się bardzo powoli Z prawej burty jak odblask dalekiego pożaru smużyło się na niebie coś co by-ło zapewne odbiciem świateł Ko łobrzegu Marciniak coś tam próbował przy motorze przyspieszył trochę obroty śruby wj łączył na chwilę lę motor włączył 'znów Od dzio-bu kutra ciągnęło świeżym o-str- ym zapachem od moto-ru ckliwym spalinowym czadem Fala plusnęła wysoko ponad bur- - Odczekali aż Marciniak upora sie z motorem Wrócił na swoje miejsce Pomilczeli — No i co? — odezwał się An-toni i popatrzył w kierunku la-tarni która znów zaczęła mru-gać spoza mgły jaśniejszymi bly-ska- mi -- - To on teraz tu nowia- - dasz ten Kurzaj twój 'A co? On stron skich? — A nie wiem Nie mówił a ja go nie pytałem z jakich Po-wiadam: tyle-- m go widział co objawił mi się na lodzie moje grzyby zjadł pospał moje onuce nowe wziął i poszedł dalej wojo-wać Az żeśmy się tu spotkali Jak w te strony przyjechałem morskie — zachodzę razu jedne-go na cmentarz Patrzę: pierwszy grób --— kapral Kurzaj poległy za ojczyznę A powiadał mnie kiedy odchodził wtedy w swoją drogę: my się jeszcze panie Mar-ciniak spotkamy Ot i spotka-liśmy się tu Taktycznie — A coś ty robi} nad Huczwa w tamtym roku? — zapytał An-toni — W czterdziestym trzecim? A w leśniczówce nad Huczwa by-łem jak mi brata Niemcy zabili Szwagierka z trojgiem dzie-ci sama wtedy została a dzieci jedno od drugiego mniejsze Ra-towałem ich znaczy sie iak mr glem a to drzewo rąbałem a to w tartaku za tracza byłem a to co innego Samych ich zostawić nie mogłem pamięci brata sprze-niewierzylby- m sie a porządny był człowiek mój brat Złe cza sy były pamiętasz Antoni te czasy — czwarty rok niewoli —Ja pamiętam — znowu wtrącił się Petryka — Nie przeszkadzaj — przer-wał Marciniak — Co ty tam z tych czasów pamiętasz? Szcze-niaczkie- m byłeś chłopcze Ma-ma i tata twoi — Taty już nie było — uciął Pertyka — Tata we wrześniu w "trzydziestym dziewiątym po- legł A mama sama jedna Ja u niej najstarszy byłem A u nas nad Switezią — dodał hardo — wcale lepsze życie nie było jak u was nad waszą Huczwa — Nie przeczę nie przeczę synku — powiedział Marciniak — Ale co się będziemy spierać komu ciężej było? Grunt że naj-cięższe a przetrzymało sie każdy poswojemu O teraz na klar światło Obrócił szprychę szturwału — prosto na ognik latarni Widocz-na była teraz caŁkowicie ostra smusa światła kraiała na-riw-n- ie I ciemności nad lądem i morzem i — Czterdziesty trzeci? -- Wisło zapachem ziemi Słanisław Maria SALINSKI go rana trzeba zajść do Kurza ja podziękować Jak tu juz trzy lata jestem — zawsze po powro-cie z morza zachodzę do niego podziękować powiadam — Na cmentarz ten? — A na cmentarz Zawsze wspomnę tam sobie jakem go nieżywego prawie za kark przez Hucżwę ciągnął Ot ciemno wte- - Mróz trzeszczw Szwagierka dzie ci jako-tak- o podkarmiła spać po-łożyła — "No teraz powiada szwagierka zjemy te grzyby bo to Wigilia dziś A miała z jesie-ni grzyby schowane co jeszcze brat-nieboszcz- yk uzbierał Gorz-kimi łzami ci płacze i grzyby na stół wystawia Taka nasza Wigi-lia bła jak całej Polski Wigi-lia: noc i łzy Szwagierka szyku-je do wieczerzy więc a ja sły-szę: drzewa od mrozu trzaskają i trzaskają Coś mnie takiego tknęło wychodzę na dwór Mróz siwy i cisza tylko ten trzask drzew Ale za tym trzaskiem sły-szę: chroboce coś na rzeczce na Huczwie tej — zwierz zwierz dem i zlekka dookoła tu odezwał wtedy to ryb żywego jęczy Myślę: pies nie pies a podratowac trzeba Wzią-łem latarnię od wozu idę Ry-zyko pewnie że ryzyko Tu pa- nie trzeba umieć stąpnąć na lód zęby ostrożnie i jak należy ani się obejrzysz: progalina Do-chodzę prawie na środek a tu nad samą progalina leży ci ten ten człowiek nieboszczyk nie nieboszczyk Nie pytam ćo i kto — czasy nie takie były żeby py- tać — tyle widzę że nie Nie-miec kark i do leśniezów-k- i Ledwie już nogami poruszał jeszcze pół godziny a zamarzłby na kamień bo jak go prowadzi-łem śpiący był już zupełnie no-gami we śnie poruszał — A wyżył? — Toż mówiłem że wyżył Od-grza- li my jego ze szwagierka grzyby nam wszyściutkie zjadi bo głodny był jak nieszczęście a nic innego dać mu nie było grzy-by a placki ziemniaczane Po-spał sobie dech złapał osuszył się i rano — po-o-osze- dl On z oddziału był naszego walczące-go z Niemcami odbił się czy 'za-błądził nie wiem nie pytałem Drogę mu pokazałem bo pytał o dukt boczny na Zalesie Jesz- - z twoich był hfubieszow- - cze mu kożuszek swój barani do- - do moja tą nie Za go dałem i onuce bo zmarnowany był jego kożuszek bardzo nie na takie mrozy Tytoniu chciał dać nam za zapłatę bo nic inne-go nie miał Nie wziąłem natu-ralnie bo jakże? Od gościa wi-gilijnego? "To powiada spotka-my się jeszcze w wolnej Polsce a oddam wam Ja się nazywam Kurzaj zapamiętajcie: Kurzaj" I ot macie: przyjeżdżam tu do pracy po wojnie Powiadałem już zachodzę pewnego dnia na cmentarz tutejszy i pierwszy za bramą grób — kaprala Kurzaia żołnierza polskiego poległego za i'oisKe 10 znaczy ze on i za na-sze morze tu wojował za to mo-rze Tak tak mój gość wigilij-ny kapral Kurzai Ja mu za- - świeciłem w tamtą Wigilie życie mu uratować a on nam i mnie i tobie Antoni i tobie Petryka i wszystkim nam życie oddał byśmy teraz to morze" nasze mie li Świeci nam teraz ' — Lekstryke Jankowski zapa- - — uuiniwi rcuiw juewiaao-m- o poco i schował twarz w koł-nierz — Nie wtrącaj się Petryka — powiedział surowo Marciniak —-- on powiadam życie tu swoje położył żebyś i ty mógł żvć jak człowiek Uczysz się? Masz dom swój? Masz Ta ziemia i morze Wstał i ogarnął szerokim ru chem ramienia bliską już smu-gę lądu latarnię migocąca nie-daleko i ciemne szumiące rozto-cze morza — ziemia i morze i te do-my Nasze? Nasze A to że Jan-kowski na swój dyżur w latarni polskiej lampę zapalił to ich Kurzajów krew zrobiła A ty Petryka też Kurzajowi podzię-kuj że ty polski rjbak na pol- skim kutrze płyniesz do swojego domu Rozumiesz 'chląpcze? Tamten nie odpowiedział tyl- ko jeszcze głębiej schował twa"rz w kołnierz Lad był bliski sły- chać było łoskot fali nadbiega-jącej na piaszczysty brzeg świa- tła w oknach ognie pozveyjne kutrów stojących za faibchro nem Marciniak przekręcił szturwsł Kuter wchodził za falochron Fa- le szły równym szeregiem z ciem ności na brzeg huczały pieniły się przycichały i znów zaczvnały swą organową muzykę i 5" ffii --A 0 fi fi n~ Woda szumiała % $8 Dnin I i--f fi ffii fi fjai fi i- - fi fi fi fi fi fi Ą i§ te-- fi fi te te te 3te fi ź3S te te fi 5 vi fi Vi !ci & s Życzenia z Toronto I Staropolskim zwyczajem składamy z serca płynące tyczenia radosnych świąt Bożego narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku MARIE'S RESTAURANT POLSKA I KANADYJSKA KUCHNIA Właściciele: M i W LEŚNIAKOWIE 1608 Oueen Street West — Tcrenło Ont StaropoMnm ncyczajem składamy z lerca płynące życzeń a radosnych świąt Bożego Narodzenia i Szczęślmego Nouego Roku KWIACIARNIA "FORTUNA" Właściciele Wanda i Franciszek Lisowscy kwiaty — piękne świeże tanie na wesela i wszelkie uroczystości 356 Bathurst St (kolo Dundas) — Tel EM 8-07- 97 DUŻO SZCZĘŚCIA I RADOŚCI Z OKAZJI ŚW? BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU składa GLENN L OUIBELL SHTJLL SEIWICE STATION Oueen Niagara Sts Toronto EM 4-49- 90 jS— m 'szczęścia i radości z świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku składa STOKLOS Butcher and Groeery Właściciele: Jan i Maria Stokłosa Posiadamy na składzie zawsze świeże i pierwszej jakości mięso wyroby mięsne smażone kury indyki oraz importowane z Polski ryby-bigos- y ryby itd Przyjmu-jemy zamówienia na wesela i zabawy oraz dostarczamy zamówienia bezpłatnie do domów 353 Roncesyalles Ave — Tel LE 6-21- 41 Szczere powinszowania i najlepsze życzenia radości z okazji świąt BOŻEGO NARODZENIA i NOWEGO ROKU składa Wielebnemu Duchowień-stwu Klientom Kupcom Przemysłowcom Organiza-cjom i całej Polonii w To-ronto i okolicy dziękując równocześnie za poparcie w ubiegłym roku j & ttiimO&mcstfrmjLmit suffo) Poleca okazji Bloor Lansdowne Hardware Właściciel: W WLUDYKA 1277 Bloor St W — Toronto — Tel LE 1-1- 861 WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH ŻYCZEŃ W RADOSNYM DNIU BOŻEGO NARODZENIA 1 NOWEGO ROKU SLE SWEJ ŁLIENTELI I CAŁEJ POLONII DNIPRO OIL CO LTD Czyścimy "furnacy" i dostarczamy oliwę opałową 204 Bathurst St Toronto 2-- B Ont EM 6-65- 39 Z OKAZJI ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU najlepw życzenia szczęścia i powodzenia zasyła ONTARIO BREAD POLSKA PIEKARNIA 178 Ossington Ave — --re# _g 2-49- 29 Dużo szczęścia i radości z okazji świąt Bożcqo Narodzenia i Nowego Roku składa OUALITY BAKERY Sprzedaż hurtowna i detalicma nLablesbmyakrazeouwroepeijskbiiałeDo—starbcuzlakmi y—dociaksatżadewgoypisekklaenpeu 'starczy zatelefonować HlL CoJle9e SJ: Tel WA 2-25- 95 Dundas St W Te EM 8-31- 93 PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy TENNESSEE OPEN GRILL OTWARTY OD 6 RANO DO 130 W NOCY 1554 Oueen St W __ Toronło 0nł -- msmmmmmi '- - 'ii ii I 'I fi A 'fi 'fi fi 8 Pi — —w i A fi fi fi fi IĄ & fi l--fi (u Pi t fi fi l i As Pi ? Pi fi Pi Pi s fi fi fi I 4 8 pi fi Pi fi fi fi fi |
Tags
Comments
Post a Comment for 000430a
