000442b |
Previous | 41 of 50 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
v
r
W
"Mackiewicz
Droga
Wsstkie prawa autorskie zastrzeżone W
pociamely sic najpierw łyse kuli- - nie w krzywienia ludzkiej psychiki
nrórza po których wiła się droga i! Świat jest poważny Byłem agentem u
i'talv twardo na zamarzniętej zie
:ebo po zimowemu zaciągnięte było
-- sina bialoszarą pokrywą chmur
-- ernepola pokryte jak lukrem po
śhu tylko drobnym śniegiem z któ- -
rfzezieraia run dsicu jjv- -
-- v rdv wjeżdżali na wierzchołek
rirza patrzy li przed siebie jak spada
jteznow w guic jjumu muga himuc
cj'i znowu hen dalekoukazuje się
lecim z Koiei wyniesieniu
1 Szeroko tu — ziewnął Paweł wy
nosi w sianie i założywszy ręce
limę na wpół leżąc począł patrzeć
ebo
Tsdeusz cmoknął na konia i poru- -
flejcami Koła potoczyły się żwawiej
- Przegadaliśmy wczoraj do pół no- - - odezw:! się Paweł sennie — ale
Łaiasz ze niewiele wiem o tobie Na- -
i skąd pochodzisz
-- Z Wołynia Byłem kiedyś agen- -
: ubezpieczeniowym
- Jeżeli to nie jest tajemnicą
- Chcesz zapytać skąd się tu wzią--
:ikim właściwie jestem? To że mój
K był oficerem jeszcze dawnej ar--
rosyjskiej o tym ci juz zdaje sie
łJern — Pojechali teraz stępa pod
fi Paweł uniósł się na łokciu przy-tbuja- c
się — Rewolucja bolszewicka
mlii 1917 zastała nas w Kijowie Mie
jmy później w Moskwie i Rostowie
i Donem Ojciec umarł Zawsze mia
ła za złe matce że później w opowia- -
ach robiła go ofiarą bolszewickiego
:oru co zresztą ułatwiało jej niejed- -
po tej stronie W rzeczywistości zas
:rl on śmiercią zupełnie naturalna
ok po rewolucji Ja mlalcm wtedy lat
jascie Przyglądałem się jej tej re-Itic- ji
i zacząłem myśleć dużo myśleć
iilenie stało się wówczas moim zawo
ła bo innego nie miałem śmieszne
Nie dlaczego?
Tk-t- kl — cmoknął na konia —
pnie Przyroda nie zna rzeczy śmie- -
bch Śmieszność i humor tak zwane
rzucie humoru są to w Istocie jcdy- - n ww w w
łll~il n n '' ' mi"hi iiii£jji
Witold Poprzęcki
i
prawa
- Ta Piekosińska za- - pan piokurator
m ze jej ojciec juz trzy razy u nas
paserstwo przed wojną odpo
'81 1 ze nazywa się po prostu Pici-a
a nie żaden Piekosinski Już co- -
mniej dba gości za dużo ich wi- -
ma
Jednakże pani Piekosińska skon-'- a
załatwiać klientów przy ladzie i
czekając na zamówienie podeszła z
?to wódki i dwoma kieliszkami: zna- -
wzeciez tych dwóch że z
3 wiedziała ze mniej nie wypiją
-- A co do wódeczki? — pyta 'przy-3'- e
— Jest doskonały schabik na
M wędliny kurczak
— Niech nam pani da szynki a po--
iego senaou ale na gorąco
Lechoń mając dobrze gust swego a
' — ani cir ervnctr7ooli o fpmnn na
:ore oczywiście przez "zdenerwowa- -
zrobiło się takie ostre
ferma butelka zachowała sie tak
jną na eoracv blat kuchni wylano:
i-- a bez śladu
dopiero przy naslennei nrzv górą- -
! schabie z kapusta Lechoń zw"olmł
F?°i bo już czul "szmcrela"' iuz za pal o co mu tam w biurze poszło
'znv Gradosz rozpoczął "delikatną"
utrac:
— A tei nannip Ocieskiei nic
ła?
-- W tych dniach wyjdzie ze
- A dIlacwzeragcoażbydo nsieą?du?
-- A cóz pan prokurator to?
"~ Niby na co?
Lee' To widzę że nan w
[t3 a nic nie co się w nim
aziccko
IW--
if "iec tan nie ' że ona z pro-- i
r-'w-wn
ma?
!££
— "&--i
r
"""23 'I
Donikąd Iu
bezpieczeniowym na wschodnich tere
nach Polski Jeździłem Poznałem bar-dzo
dużo ludzi ludzi Nigdy nie
bwyałełemm nwaszgyósrtzkeo Tood cdoołupozNnaołema epdovznate--
rsazzła gpóorraa rozwaliła sie sadze że przy-
Zaczęli zjeżdżać z pochyłości i Ta-deusz
napinając lejce przytrzymywał ko-nia
zdawało sie skupiając lia tej czyn- ności całą swoją uwagę Na dole rozpę-dził
zacinając biczem aby z tym większa
łatwością wjechać na następne
dopiero w polowie pochyłości dal ko-nio- wi przejść na stępa Puścił wtedy wol-no
lejce i wyciągnął papierośnicę"
— Zapalisz? — Zapalenie na wietrze
zajęło im trochę czasu Tymczasem kon
wciągnął na szczyt i oczom podróżnych
ukazała się równa droga biegnąca wśród
niskoroslej brzeziny i krzaków Dalej
wprost przed nimi widniał nierówny
czarnozielony świerków na ho-ryzoncie
Puszcza już? — spytał Tadeusz
chowając zapalniczkę do kieszeni pod ko-żuchem
— Uhum — Obydwaj przez chwilę
patrzyli milcząc na ten banalny widok
jaki stanowią w tym kraju postrzępione
wierzchołki leśne na tle białego nieba
Tadeusz znowu ruszył lejcami i poto-czyli
się monotonnie po równinie
Widzisz — podjął znowu — muszę
ci się przyznać do pewnej jakby to
nazwać ni to właściwości charakteru
to organizmu Powiedzmy przykła-dowo:
są ludzie którzy wchodzą sobie
najspokojniej na cudze podwórka strze-żone
przez złe psy i ku największemu
zdumieniu gospodarzy psy nie gryzą te-go
intruza Nie gryzą go v ogóle żadne
psy Otóż mnie na ogól nie gryzą ludzie
A wiesz z własnego doświadczę
że raczej ja
urwał i po chwili zmienił temat:
— uwagę ze przeżywamy teraz
największe doświadczenie dziejowe Do-tychczas
ludzi zastanawiało się
nad fenomenem bolszewickim patrząc
~w+ "w
Illldiiu u
26
SPRAWIEDLIWOŚĆ SERCE
Wszelkie autorskie zastrzeżone
to napewno ł?dnic to nieładnie
jeszcze
wiedziała
zadyspo-'- 1
Lechonia
i
sadzie
—
—
chyba
Zwióć
nia wyszedł! Dał jej tizydzicści tysięcy
na odczepne i myśli ze spiawa skończo-na
Ja dla niej ani brat ani swat
ale co nieładnie to
Lechoń zmarszczył się Wódka kle-ciła
mu w głowic tak ze niebaidzo
się orientował o kim właściwie mowa
a tymczasem Gradosz ciągnął dalej:
'— Bo pan to myśli ze ja na nic nic
mam oczu otwartych ja taki głupi
człowiek a ja tymczasem dobrze widzę
co się tu święci Ot pewnego razu
pamiętam wraca la panna Ocicska do
sadu 'juz po wyjściu wszystkich Idę ja
za' nia a ona tylko na chwilę weszte
ze niby torebki zapomniała i zanim ja
się w kancelarii znalazłem — ona
juz z powrotem "O! — myślę sobie
— coś tu niewyraźnie się dzieje!" Wcho
dzę do kancelarii a tu akta co leżały
„r „iarTi-tii- i 7niknpłv Samem widział
byłem juz przecie w kancelarii O! Aie
nip mnie brać na takie kawały!
łem szukać i wiesz pan gdzie znalazłem?
Za piecem!
Pani Piekosińska podaje właśnie dwie
ogromne bomby piwa którego jako ży-wo
nikt nie zamawiał z talerzy dymi
smakowity zapach ale w tej chwili Le-choń
nie"myśli już ani wódce ani o
gorącym schabie i — trzeźwieje błyska
ewie'' Gdzież tyż się to biedactwo jwicznie szybko:
szpitala
O!
na
pan wie
wie
Szarych
wzgórze
grzebień
ni
tam
nieładnie!
juz
to
to
w lpi chwili bowiem ma ochotę
wać w sztuki Gradosza za nic innego jak
za jego głupotę -
— I coś pan zrobił z tymi aktami?
— Położyłem na swoim miejscu w
szafie
— I dlaczegoześ pan nic o tym nie
mówił?
— Komu miałem mowie? sie
mnie kto pytał? - C7vi tv=„ „„„„ł „„„„ rM i _ Panie — poprzez głos — " — ue a- - i __ _
y ze mnie chcesz łpan wariata 'Lechonia przeoija mu „
i i - „ mntii c-- in Ona? Z nrokuratorem? z tylko trzeźwy czii = -- -
-- orskim'' — O tych a:xacn przeciec jjuh - Xo nrze™ ? ni „a bom gazety nfetylko co nie tyiKo my w
miodu nie ciekaw Ale co nie-- ' sądzie robiliśmy gwałt to caie
r(f-3s55- S fcggigjgigSi?
I
"ZWIĄZKOWIEC" — BOŻE NARODZENIE (X-ma- s) 1959 r
nań bądź to z okien turystycznego wago- - Xie wiesz? To ci powiemrbierze się tęgi
nu bądź z łagrów i katorg Znaliśmy
zarówno straszną nędzę tamtego życia
jak jego tak zwane osiągnięcia: fabryki
stachanowszczyzny znaliśmy wykresy
statystyki doktryny teorię i praktykę
w granicach Związku Radzieckiego Jed-nej
rzeczy nie znaliśmy dotychczas jedna
tylko dziedzina leżała nie w zasięgu na-szego
doświadczenia a jedynie luźnych
hipotez i przypuszczeń właśnie najważ-niejsza
dla całego niesowieckiego świa-ta
ta: '"Co się stanie pewnego ranka
machina bolszewicka wystąpi ze swych
granic i zetknie sie ze starym wolnym
światem? Jakie formy przybierze wtedy
jej akcja i jakie formy — reakcja wol-nych
ludzi?" Oto było pytanie na które
nikt przed rokiem' 1939 nie mógł dać
odpowiedzi I oto dziś na pytanie to od-powiedzieć
możemy my Spójrz co sie
dzieje wokół! Wszystko się rozkłada roz-pada
całe narody przeistaczają się w
miąż w gówno!
Paweł podciągnął nogi usiadł wygod-niej
i patrzył w las w który wjeżdżali
ale Tadeusz zdawał się w tej chwili nie
spostrzegać ani lasu ani drogi
— Najważniejsze — mówił — aby z
tego co się nas dzieje wyciągnąć słu-szne
a nie znowu fałszywe wnioski Jakże
śmieszne wydają się mi te puste fraze-sy
na które wylano tony farby drukar-skiej
gdy poddawano psychohistoriozo-ficzne- j
analizie zjawisko procesów i po
kajań moskiewskich w roku 1937! "Ro-syjska
dusza" — mówiono — "azjatyc-kie
rabstwo" Wszystko bzdura! Tak sa-mo
kajać się i tarzać w błocie będą An-glicy
w Londynie Francuzi w Paryżu
Niemcy w Berlinie Polacy w Warszawie!
— Odchrząknął przechylił się splu-nął
na bok i dodał głosem ochrypłym
— A może jeszcze wiele gorzej —
kto to wie?
Paweł zul w zamyśleniu źdźbło siana
które wyciągnął z wozu
— Dziś mówią — podjął —
że "bolszewizm nic jest taki straszny jak
go malują" albo nie wierzą i sceptycznie
tylko pokiwają głowami: "Ach ten
Wschód! My Anglicy my Francuzi
Niemcy Włosi my ulepieni jesteśmy z
innej gliny my byśmy się nie dali!" "My
nigdy nie upadniemy tak nisko! My ma-my
swoją kulturę zachodnią która"
I tak dookoła Wojtek Niestety kłam
stwem można pacjenta uspokoić ale nig
dy uleczyć ani uchronić go przed zarazą
nia są oni gorsi od psów — Zresztą bo wiem czy słusznie upić--
tysiące
jednym terminie:
raza" określenie psychicznego
paraliżu Można porównać hip-notycznego
działania kobry wiesz
unieszkodliwić kobrę?
wmM0m=—rmi'm~9mPmm+—'
m 'tli fl tri n
o
—
o
że
Zaczą
tylko
ram się przy tvm "za
na tego
go też do
A lak
za
innym nie mówiło!
Gdzieżeś pan wtedy był? Na księżycu?
— Ni masz pan o co obrażać człowie-ka
który gazet nic czytuje bo to nic
żadne przestępstwo a zresztą
— Panic Gradosz! Gdzie one teraz
są te akta?!
Lechoń ki życzy już tak głośno ze
a pani Piekosińska zmuszona jest in-leiwenio-wac
bo czuje że tu za chwilę
wybuchnie awantura A w jej zakładzie
awantury są zupełnie niepotrzebne
— Nie krzycz pan! Są w szafie! Jesz-cze
dziś je — ucina Gradosz
widząc zbliżającą się panią Piekosińska
— Panie pizecież ja obie szafy prze-szukałem
tak dokładnie ze nic akta ale
szpilkę bym znalazł! 1 nie znalazłem!
— Jakto obie? Przecie trzy szafy
nas stoją a nie dwie!
— A do której szafy wetknęłoś pan
te akta? Do której?
— Do tej najmniejszej kolo pieca
Istotnie! Nikomu nie przyszło do gło-wy
szukać akfow Ociepki wśiód aktów
ludzi nieżyjących I można było cale
lata czekać na laki wypadek że archi-wum
do którego po pewnym czasie od-syłano
akta zmarłych — zwróciła akta
Ociepki jako nic podpadające pod tę
kategorie
Lechoń patrzy na Gradosza i w tej
chwili ma ogromną ochotę powiedzieć
dzie leżały' bo po' wyjściu wszystkich myśli o takich mądrych ludziach ale -- o
o
rozer
Albo
ji Gradosz
Tnn
ibć
a
o aie
gdy
u
o
Tadeusz
wn
u
— icijnusu jjjitiLiui icgu inumcna Jia
wódkę! To jest jego gość chociaż w
knajpie ale zawsze gość!
I tylko dlatego spokojnie kończą
schab z kapusta kończą druga butelkę
wódki i po wypiciu dużej bomby piwa
— rozchodzą się niemal w zgodzie każ-dy
w swoją stronę
Lechoń z głową skołowaną do ostat-nich
granic — Gradosz dumny że jego
informacje takie piorunujące wrażenie
wywarły na młodym aplikancie
Lechoń zdążył już zapomnieć jak
mu dziś ubliżył "ten skuaśniały dzia dy-ga"
Stanisławski bo myśli jaką też minę
zrobią jutro wszyscy gdy on właśnie
on a nie kto inny odnajdzie akta spra-wy
Ociepki Wprawdzie rekonstruowa-nie
aktów juz się zaczęło Nie ma ono
wielkiego znaczenia ale — zaczęło się
Ale — w miarę jak do sądu przy-chodzą
coraz pomyślniejsze biuletyny o
stanie zdrowia panny Ocieskiej — hu-mor
w kancelarii trzynastego wydziału
kii i wali kobrę w łeb
— No-n- o — mruknął Paweł pod no-sem
— no-n- o
Jecchali wciaz lasem
Miasteczko Ejszyszki od wieków za-mieszkałe
było głównie przez handlarzy
żydowskich" Brukowane kocimi łbami
wykoszlawionymi jak bardzo stare ob-casy
rynek pusty w dnie nietargowe
sklepy 'w których wiszą konopiane sznu-ry
łańcuchy babskie chusty w oknach
stoją zakurzone talerze z fajansu a w
drzwiach beczka ze smaiem do kół cza-sem
pospołu z workiem maki lub za-rdzewiałym
pługiem Cztery restaura-cyjki
z przygodnym zajazdem
W tej chwili większość sklepów była
zamknięta Otworzono kooperatywę w
której nowym zwyczajem kupować moż-na
było tylko ograniczona ilość towaru
na podstawie zaświadczeń
— Kak ich chalera! Zydouki prahla-tyje- !
— przeklinali chłopi wyładowując
zły humor z tego stanu rzeczy na sprze-dawczynie
Istotnie głównie Żydówki miejscowe
obsługiwały kooperatywę jak niedawno
jeszcze obsługiwały sklepy swoich ojców
i mężów Nic są juz jednak grzeczne jak
bywało i zabiegające o klientów Prze-ciwnie
roztargnione niedbale traktują-ce
tych którzy z właściwych klientów
przeistoczyli się raczej w petentów
Restauracje czynne są jeszcze ale
już głośno się mówi o otwarciu stołówki
ludowej Z tego to powodu obywatel Szło-m- a
ma wielkie zmartwienie
Do niego właśnie zajechali
Trudno byłoby określić na oko ile
lat liczył sobie ten człowiek Skionic
przyprószone siwizną twarz tłusta i po-marszczona
zarazem Nos kolom bura-czanego
Oczy małe ukryte Gdy tak
stal pod piecem grzejąc plecy na pierw-sz- y
plan wysuwał się jego brzuch Mniy- -
narkę miał rozpiętą a na wytłuszczonej
kamizelce leżała tombakowa dewizka
Stal i patrzał w nieznaną dal jaka się
przed nim rozwierała ponad puste stoli-ki
restauracji poprzez szaic okienka w
szary dzień który się wlókł po ulicy
Jakaś bardzo stara i zapewne już bardzo
dawno wyssana przez pająka mucha wi-siała
w pajęczynie okna ale Kowarski
jej nie spostrzegał Nic przywykł spo-strzegać
rzeczy nieistotnych nieważnych
Rzeczą istotna była w tej chwili kataslio-f- a
interesów Lecz jego twarz nie wyraża-ła
na pozór nic z tego co mówił bólem
przepojony głos jego żony dochodzący z
najpraktycznicj I niskiego przepicreniai
widziałem
Kowarski
ale tym żc„ sprawa aktów Ociepki zbli-ża
się do jakiegoś fatalnego rozwiązania
1 w takiej atmosferze na kancclaiię
spada dień wielkich sensacji
Tegoż dnia rano piokurator Drew-nowski
przyszedł do przekonania że dłu-żej
nie wy'lrzyma: musi tę sprawę wy-jaśnić
Nie mógł przecież mice zaufania do
jakiegoś tam agenta gowoikowego! Co
taki może wiedzieć? Przed wojną nie było
"toto" wiele warte to cóż dopici o dziś
kiedy właściwie wszystko jest w stadium
odbudowywania rekonstruowania kiedy
coraz słyszy się o i edukowaniu na milicji
ludzi któłzy się do tej służby z tych lub
innych względów nic nadają
— Trzeba to zbadać samemu —
myśli wychodząc z domu
1 jak wszyscy domorośli detektywi
zaczyna rzecz prosta od dozoicy Tu
oczywiście otrzymuje te same informa-cje
w foimie nawet dosadniejsej:
— Puściła się i icy w śpitalu —--
oznajmia lakonicznie władca podwóiza
Drewnowskiemu pry pominą się dok-tór
któremu więczył pieniądze na ewen-tualną
operację Irenki Szeroka jowialna
gęba zdaje się śmiać z całego świata na-wet
wtedy gdy naprawdę nie ma się z
czego śmiać
Nic zastanawiając się dłużej — Diew--
nowski jedzie do szpitala
Przed oczyma ma nieustannie tęnie-piawdopodobn- ie
piękna twarz ale nie tę
z ostatniego widzenia w szpitalu kiedy
blada jakby nieżywa leżała na łrkku
szpitalnym Widzi ią ciągle taką jaka
była w kancelarii: poważne jakby pełne
obawy oczy z uśmiechem może zdawko-wej
uprzejmości na twarzy w bluzeczce
bez dekoltu uczesana ładnie lecz bez
pretensji
A od czasu do czasu na tym uczesa-niu
lysuje się coś białego z tiulu jakieś
nakrycie głowy w którym Irenki jeszcze
nigdy nie widział
Doktór na widok prokuratora Drew-nowskiego
roześmiał się wesoło:
— Fiu! Już ptaszek wyfrunął! Moje
uszanowanie panu prokuratorowi!
— Dzieńdobry A czy nie za wcześ-nie
pannę Ocicska wypisano panie dok-torze?
— Chcieliśmy ją jeszcze przytrzymsć
aie wyrywała się tak ze nam się nie uda-ło
Uo nana nrokuratora sprowadza?
jest coraz gorszy Jest to oczywiście tyl- - Acha! Rachunki musimy zrobić bo tych
ko zbieg okoliczności: nikt się przecież i pieniędzy nanieśliście tu ty3eże dzie-n- e
martwi tym ze Irenka jest zdrowsza sieć procent wystarczyło
I życzenia z Toronto p
I
i"
&
9IIi"
f
fi
mw
fi
V
w
fi Ifi'
Duro radości z okazji ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
i DUŻO UUŹO SZCZĘŚCIA W NOUTJ! KOKU życzy
SUPERIOR SAUSAGE CO
Dotarczamy do sklepów wędliny wyrabiane na sposdb
krajowy Proście o nasze wędliny w swoich sklepach
1004 Dundas St W Toronto Tel LE 1-8-
422 — — —%
Prziiicmnuch Świat Bożeno Narodzenia ¥
i dużo stczeźcia iv Nowym Roku
zasyłają swej Klienteli i całej Polonii
Sheppard Furniture & Appliances
Właściciele: P Kopiak i Sam Pryhoda
1438 Quecn St W Toronto Tel LE 6-65-
15
PRZYJEMNYCH SWlAT BOŻEGO NARODZENIA
i iwłivivy iuiu
życzy swym Klientom i Polonii
ARROW SHIRTS
MENS WELLS WEAR
Właścicic-)- : Bus Cowling
Skład konfekcji męskiej — ceny umiarkowane
towar pierwszej jakości
131 Roncesvalles Ave — Tel LE 2-77-
90
WESOŁYCH ŚWIAT HOŻEGO NARODZENIA
I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
zasyła swoim polskim przyjaciołom
HALMARK PORTRAIT STUDIOS
Specjalność nasza fotografie dziecinne — zdjęcia z
wesel zabaw zdjęcia do paszportów i legitymacji
Wykonujemy lównież fotokopie wszystkich dokumen-tów
w przeciągu jednego dnia
861 Lakcshore Rei New Toronto Tel CL 9-10-
01
Z okazji Świąt Bożeno Narodzenia
i Nowego Roku
niljlriiszc iyczeiua sUada swym Klientów i całej Polonii
THE MEN'S TOGGERY
Duży skład galanteiii męskiej
i
Ifi i '"¥
Vi
fi
JP
vji
gtf Robimy ubiania męskie na zamówienia KU
'rf po umiarkowanych cenach ł
W '
830 Lakcshore Rd
'
Toronto Tel CL $£
W6 "
KH
i ftII 4
% 1BWj'64 v JS
% i$& fi
I I
W WESOŁYCH ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA f
£ SZCZĘŚCIA I POMYŚLNOŚCI
W NOWYM ROKU 1 900 §
ft Klientom i Polonii f£
i DEMPST£'S BREAD I
I Limited
2 Fraser LE 6-119-
6-7
ft Toronło 3 Onł ń
Najserdeczniejsze życzenia świąteczne oraz Szczęśliwego Kowego Roku wszystkim An DIT
swoim Klientom oraz oślej Polonii w Kanadzie składa V 1JLJ1 Ł
fi
fi
fi
X
#
a?
Sr
New 1-3-
421
Zjj
fi
fi
fi
$ł
iC
życzy --Mym
fi
%%
434 Queen St W g
433 Bloor Si W U
597 Bloor St W p
Toronto I?
NiSsS MSSSiSiStSlSJSeSteoaGffw iifttłtetitOsftf1 mss&&'Ł sVifił-ii-'łł'Łacłi'ą'tjfrti- p
S5-53?3ft55- S5
I
fblpjj
I
1 !
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 19, 1959 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1959-12-19 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000368 |
Description
| Title | 000442b |
| OCR text | v r W "Mackiewicz Droga Wsstkie prawa autorskie zastrzeżone W pociamely sic najpierw łyse kuli- - nie w krzywienia ludzkiej psychiki nrórza po których wiła się droga i! Świat jest poważny Byłem agentem u i'talv twardo na zamarzniętej zie :ebo po zimowemu zaciągnięte było -- sina bialoszarą pokrywą chmur -- ernepola pokryte jak lukrem po śhu tylko drobnym śniegiem z któ- - rfzezieraia run dsicu jjv- - -- v rdv wjeżdżali na wierzchołek rirza patrzy li przed siebie jak spada jteznow w guic jjumu muga himuc cj'i znowu hen dalekoukazuje się lecim z Koiei wyniesieniu 1 Szeroko tu — ziewnął Paweł wy nosi w sianie i założywszy ręce limę na wpół leżąc począł patrzeć ebo Tsdeusz cmoknął na konia i poru- - flejcami Koła potoczyły się żwawiej - Przegadaliśmy wczoraj do pół no- - - odezw:! się Paweł sennie — ale Łaiasz ze niewiele wiem o tobie Na- - i skąd pochodzisz -- Z Wołynia Byłem kiedyś agen- - : ubezpieczeniowym - Jeżeli to nie jest tajemnicą - Chcesz zapytać skąd się tu wzią-- :ikim właściwie jestem? To że mój K był oficerem jeszcze dawnej ar-- rosyjskiej o tym ci juz zdaje sie łJern — Pojechali teraz stępa pod fi Paweł uniósł się na łokciu przy-tbuja- c się — Rewolucja bolszewicka mlii 1917 zastała nas w Kijowie Mie jmy później w Moskwie i Rostowie i Donem Ojciec umarł Zawsze mia ła za złe matce że później w opowia- - ach robiła go ofiarą bolszewickiego :oru co zresztą ułatwiało jej niejed- - po tej stronie W rzeczywistości zas :rl on śmiercią zupełnie naturalna ok po rewolucji Ja mlalcm wtedy lat jascie Przyglądałem się jej tej re-Itic- ji i zacząłem myśleć dużo myśleć iilenie stało się wówczas moim zawo ła bo innego nie miałem śmieszne Nie dlaczego? Tk-t- kl — cmoknął na konia — pnie Przyroda nie zna rzeczy śmie- - bch Śmieszność i humor tak zwane rzucie humoru są to w Istocie jcdy- - n ww w w łll~il n n '' ' mi"hi iiii£jji Witold Poprzęcki i prawa - Ta Piekosińska za- - pan piokurator m ze jej ojciec juz trzy razy u nas paserstwo przed wojną odpo '81 1 ze nazywa się po prostu Pici-a a nie żaden Piekosinski Już co- - mniej dba gości za dużo ich wi- - ma Jednakże pani Piekosińska skon-'- a załatwiać klientów przy ladzie i czekając na zamówienie podeszła z ?to wódki i dwoma kieliszkami: zna- - wzeciez tych dwóch że z 3 wiedziała ze mniej nie wypiją -- A co do wódeczki? — pyta 'przy-3'- e — Jest doskonały schabik na M wędliny kurczak — Niech nam pani da szynki a po-- iego senaou ale na gorąco Lechoń mając dobrze gust swego a ' — ani cir ervnctr7ooli o fpmnn na :ore oczywiście przez "zdenerwowa- - zrobiło się takie ostre ferma butelka zachowała sie tak jną na eoracv blat kuchni wylano: i-- a bez śladu dopiero przy naslennei nrzv górą- - ! schabie z kapusta Lechoń zw"olmł F?°i bo już czul "szmcrela"' iuz za pal o co mu tam w biurze poszło 'znv Gradosz rozpoczął "delikatną" utrac: — A tei nannip Ocieskiei nic ła? -- W tych dniach wyjdzie ze - A dIlacwzeragcoażbydo nsieą?du? -- A cóz pan prokurator to? "~ Niby na co? Lee' To widzę że nan w [t3 a nic nie co się w nim aziccko IW-- if "iec tan nie ' że ona z pro-- i r-'w-wn ma? !££ — "&--i r """23 'I Donikąd Iu bezpieczeniowym na wschodnich tere nach Polski Jeździłem Poznałem bar-dzo dużo ludzi ludzi Nigdy nie bwyałełemm nwaszgyósrtzkeo Tood cdoołupozNnaołema epdovznate-- rsazzła gpóorraa rozwaliła sie sadze że przy- Zaczęli zjeżdżać z pochyłości i Ta-deusz napinając lejce przytrzymywał ko-nia zdawało sie skupiając lia tej czyn- ności całą swoją uwagę Na dole rozpę-dził zacinając biczem aby z tym większa łatwością wjechać na następne dopiero w polowie pochyłości dal ko-nio- wi przejść na stępa Puścił wtedy wol-no lejce i wyciągnął papierośnicę" — Zapalisz? — Zapalenie na wietrze zajęło im trochę czasu Tymczasem kon wciągnął na szczyt i oczom podróżnych ukazała się równa droga biegnąca wśród niskoroslej brzeziny i krzaków Dalej wprost przed nimi widniał nierówny czarnozielony świerków na ho-ryzoncie Puszcza już? — spytał Tadeusz chowając zapalniczkę do kieszeni pod ko-żuchem — Uhum — Obydwaj przez chwilę patrzyli milcząc na ten banalny widok jaki stanowią w tym kraju postrzępione wierzchołki leśne na tle białego nieba Tadeusz znowu ruszył lejcami i poto-czyli się monotonnie po równinie Widzisz — podjął znowu — muszę ci się przyznać do pewnej jakby to nazwać ni to właściwości charakteru to organizmu Powiedzmy przykła-dowo: są ludzie którzy wchodzą sobie najspokojniej na cudze podwórka strze-żone przez złe psy i ku największemu zdumieniu gospodarzy psy nie gryzą te-go intruza Nie gryzą go v ogóle żadne psy Otóż mnie na ogól nie gryzą ludzie A wiesz z własnego doświadczę że raczej ja urwał i po chwili zmienił temat: — uwagę ze przeżywamy teraz największe doświadczenie dziejowe Do-tychczas ludzi zastanawiało się nad fenomenem bolszewickim patrząc ~w+ "w Illldiiu u 26 SPRAWIEDLIWOŚĆ SERCE Wszelkie autorskie zastrzeżone to napewno ł?dnic to nieładnie jeszcze wiedziała zadyspo-'- 1 Lechonia i sadzie — — chyba Zwióć nia wyszedł! Dał jej tizydzicści tysięcy na odczepne i myśli ze spiawa skończo-na Ja dla niej ani brat ani swat ale co nieładnie to Lechoń zmarszczył się Wódka kle-ciła mu w głowic tak ze niebaidzo się orientował o kim właściwie mowa a tymczasem Gradosz ciągnął dalej: '— Bo pan to myśli ze ja na nic nic mam oczu otwartych ja taki głupi człowiek a ja tymczasem dobrze widzę co się tu święci Ot pewnego razu pamiętam wraca la panna Ocicska do sadu 'juz po wyjściu wszystkich Idę ja za' nia a ona tylko na chwilę weszte ze niby torebki zapomniała i zanim ja się w kancelarii znalazłem — ona juz z powrotem "O! — myślę sobie — coś tu niewyraźnie się dzieje!" Wcho dzę do kancelarii a tu akta co leżały „r „iarTi-tii- i 7niknpłv Samem widział byłem juz przecie w kancelarii O! Aie nip mnie brać na takie kawały! łem szukać i wiesz pan gdzie znalazłem? Za piecem! Pani Piekosińska podaje właśnie dwie ogromne bomby piwa którego jako ży-wo nikt nie zamawiał z talerzy dymi smakowity zapach ale w tej chwili Le-choń nie"myśli już ani wódce ani o gorącym schabie i — trzeźwieje błyska ewie'' Gdzież tyż się to biedactwo jwicznie szybko: szpitala O! na pan wie wie Szarych wzgórze grzebień ni tam nieładnie! juz to to w lpi chwili bowiem ma ochotę wać w sztuki Gradosza za nic innego jak za jego głupotę - — I coś pan zrobił z tymi aktami? — Położyłem na swoim miejscu w szafie — I dlaczegoześ pan nic o tym nie mówił? — Komu miałem mowie? sie mnie kto pytał? - C7vi tv=„ „„„„ł „„„„ rM i _ Panie — poprzez głos — " — ue a- - i __ _ y ze mnie chcesz łpan wariata 'Lechonia przeoija mu „ i i - „ mntii c-- in Ona? Z nrokuratorem? z tylko trzeźwy czii = -- - -- orskim'' — O tych a:xacn przeciec jjuh - Xo nrze™ ? ni „a bom gazety nfetylko co nie tyiKo my w miodu nie ciekaw Ale co nie-- ' sądzie robiliśmy gwałt to caie r(f-3s55- S fcggigjgigSi? I "ZWIĄZKOWIEC" — BOŻE NARODZENIE (X-ma- s) 1959 r nań bądź to z okien turystycznego wago- - Xie wiesz? To ci powiemrbierze się tęgi nu bądź z łagrów i katorg Znaliśmy zarówno straszną nędzę tamtego życia jak jego tak zwane osiągnięcia: fabryki stachanowszczyzny znaliśmy wykresy statystyki doktryny teorię i praktykę w granicach Związku Radzieckiego Jed-nej rzeczy nie znaliśmy dotychczas jedna tylko dziedzina leżała nie w zasięgu na-szego doświadczenia a jedynie luźnych hipotez i przypuszczeń właśnie najważ-niejsza dla całego niesowieckiego świa-ta ta: '"Co się stanie pewnego ranka machina bolszewicka wystąpi ze swych granic i zetknie sie ze starym wolnym światem? Jakie formy przybierze wtedy jej akcja i jakie formy — reakcja wol-nych ludzi?" Oto było pytanie na które nikt przed rokiem' 1939 nie mógł dać odpowiedzi I oto dziś na pytanie to od-powiedzieć możemy my Spójrz co sie dzieje wokół! Wszystko się rozkłada roz-pada całe narody przeistaczają się w miąż w gówno! Paweł podciągnął nogi usiadł wygod-niej i patrzył w las w który wjeżdżali ale Tadeusz zdawał się w tej chwili nie spostrzegać ani lasu ani drogi — Najważniejsze — mówił — aby z tego co się nas dzieje wyciągnąć słu-szne a nie znowu fałszywe wnioski Jakże śmieszne wydają się mi te puste fraze-sy na które wylano tony farby drukar-skiej gdy poddawano psychohistoriozo-ficzne- j analizie zjawisko procesów i po kajań moskiewskich w roku 1937! "Ro-syjska dusza" — mówiono — "azjatyc-kie rabstwo" Wszystko bzdura! Tak sa-mo kajać się i tarzać w błocie będą An-glicy w Londynie Francuzi w Paryżu Niemcy w Berlinie Polacy w Warszawie! — Odchrząknął przechylił się splu-nął na bok i dodał głosem ochrypłym — A może jeszcze wiele gorzej — kto to wie? Paweł zul w zamyśleniu źdźbło siana które wyciągnął z wozu — Dziś mówią — podjął — że "bolszewizm nic jest taki straszny jak go malują" albo nie wierzą i sceptycznie tylko pokiwają głowami: "Ach ten Wschód! My Anglicy my Francuzi Niemcy Włosi my ulepieni jesteśmy z innej gliny my byśmy się nie dali!" "My nigdy nie upadniemy tak nisko! My ma-my swoją kulturę zachodnią która" I tak dookoła Wojtek Niestety kłam stwem można pacjenta uspokoić ale nig dy uleczyć ani uchronić go przed zarazą nia są oni gorsi od psów — Zresztą bo wiem czy słusznie upić-- tysiące jednym terminie: raza" określenie psychicznego paraliżu Można porównać hip-notycznego działania kobry wiesz unieszkodliwić kobrę? wmM0m=—rmi'm~9mPmm+—' m 'tli fl tri n o — o że Zaczą tylko ram się przy tvm "za na tego go też do A lak za innym nie mówiło! Gdzieżeś pan wtedy był? Na księżycu? — Ni masz pan o co obrażać człowie-ka który gazet nic czytuje bo to nic żadne przestępstwo a zresztą — Panic Gradosz! Gdzie one teraz są te akta?! Lechoń ki życzy już tak głośno ze a pani Piekosińska zmuszona jest in-leiwenio-wac bo czuje że tu za chwilę wybuchnie awantura A w jej zakładzie awantury są zupełnie niepotrzebne — Nie krzycz pan! Są w szafie! Jesz-cze dziś je — ucina Gradosz widząc zbliżającą się panią Piekosińska — Panie pizecież ja obie szafy prze-szukałem tak dokładnie ze nic akta ale szpilkę bym znalazł! 1 nie znalazłem! — Jakto obie? Przecie trzy szafy nas stoją a nie dwie! — A do której szafy wetknęłoś pan te akta? Do której? — Do tej najmniejszej kolo pieca Istotnie! Nikomu nie przyszło do gło-wy szukać akfow Ociepki wśiód aktów ludzi nieżyjących I można było cale lata czekać na laki wypadek że archi-wum do którego po pewnym czasie od-syłano akta zmarłych — zwróciła akta Ociepki jako nic podpadające pod tę kategorie Lechoń patrzy na Gradosza i w tej chwili ma ogromną ochotę powiedzieć dzie leżały' bo po' wyjściu wszystkich myśli o takich mądrych ludziach ale -- o o rozer Albo ji Gradosz Tnn ibć a o aie gdy u o Tadeusz wn u — icijnusu jjjitiLiui icgu inumcna Jia wódkę! To jest jego gość chociaż w knajpie ale zawsze gość! I tylko dlatego spokojnie kończą schab z kapusta kończą druga butelkę wódki i po wypiciu dużej bomby piwa — rozchodzą się niemal w zgodzie każ-dy w swoją stronę Lechoń z głową skołowaną do ostat-nich granic — Gradosz dumny że jego informacje takie piorunujące wrażenie wywarły na młodym aplikancie Lechoń zdążył już zapomnieć jak mu dziś ubliżył "ten skuaśniały dzia dy-ga" Stanisławski bo myśli jaką też minę zrobią jutro wszyscy gdy on właśnie on a nie kto inny odnajdzie akta spra-wy Ociepki Wprawdzie rekonstruowa-nie aktów juz się zaczęło Nie ma ono wielkiego znaczenia ale — zaczęło się Ale — w miarę jak do sądu przy-chodzą coraz pomyślniejsze biuletyny o stanie zdrowia panny Ocieskiej — hu-mor w kancelarii trzynastego wydziału kii i wali kobrę w łeb — No-n- o — mruknął Paweł pod no-sem — no-n- o Jecchali wciaz lasem Miasteczko Ejszyszki od wieków za-mieszkałe było głównie przez handlarzy żydowskich" Brukowane kocimi łbami wykoszlawionymi jak bardzo stare ob-casy rynek pusty w dnie nietargowe sklepy 'w których wiszą konopiane sznu-ry łańcuchy babskie chusty w oknach stoją zakurzone talerze z fajansu a w drzwiach beczka ze smaiem do kół cza-sem pospołu z workiem maki lub za-rdzewiałym pługiem Cztery restaura-cyjki z przygodnym zajazdem W tej chwili większość sklepów była zamknięta Otworzono kooperatywę w której nowym zwyczajem kupować moż-na było tylko ograniczona ilość towaru na podstawie zaświadczeń — Kak ich chalera! Zydouki prahla-tyje- ! — przeklinali chłopi wyładowując zły humor z tego stanu rzeczy na sprze-dawczynie Istotnie głównie Żydówki miejscowe obsługiwały kooperatywę jak niedawno jeszcze obsługiwały sklepy swoich ojców i mężów Nic są juz jednak grzeczne jak bywało i zabiegające o klientów Prze-ciwnie roztargnione niedbale traktują-ce tych którzy z właściwych klientów przeistoczyli się raczej w petentów Restauracje czynne są jeszcze ale już głośno się mówi o otwarciu stołówki ludowej Z tego to powodu obywatel Szło-m- a ma wielkie zmartwienie Do niego właśnie zajechali Trudno byłoby określić na oko ile lat liczył sobie ten człowiek Skionic przyprószone siwizną twarz tłusta i po-marszczona zarazem Nos kolom bura-czanego Oczy małe ukryte Gdy tak stal pod piecem grzejąc plecy na pierw-sz- y plan wysuwał się jego brzuch Mniy- - narkę miał rozpiętą a na wytłuszczonej kamizelce leżała tombakowa dewizka Stal i patrzał w nieznaną dal jaka się przed nim rozwierała ponad puste stoli-ki restauracji poprzez szaic okienka w szary dzień który się wlókł po ulicy Jakaś bardzo stara i zapewne już bardzo dawno wyssana przez pająka mucha wi-siała w pajęczynie okna ale Kowarski jej nie spostrzegał Nic przywykł spo-strzegać rzeczy nieistotnych nieważnych Rzeczą istotna była w tej chwili kataslio-f- a interesów Lecz jego twarz nie wyraża-ła na pozór nic z tego co mówił bólem przepojony głos jego żony dochodzący z najpraktycznicj I niskiego przepicreniai widziałem Kowarski ale tym żc„ sprawa aktów Ociepki zbli-ża się do jakiegoś fatalnego rozwiązania 1 w takiej atmosferze na kancclaiię spada dień wielkich sensacji Tegoż dnia rano piokurator Drew-nowski przyszedł do przekonania że dłu-żej nie wy'lrzyma: musi tę sprawę wy-jaśnić Nie mógł przecież mice zaufania do jakiegoś tam agenta gowoikowego! Co taki może wiedzieć? Przed wojną nie było "toto" wiele warte to cóż dopici o dziś kiedy właściwie wszystko jest w stadium odbudowywania rekonstruowania kiedy coraz słyszy się o i edukowaniu na milicji ludzi któłzy się do tej służby z tych lub innych względów nic nadają — Trzeba to zbadać samemu — myśli wychodząc z domu 1 jak wszyscy domorośli detektywi zaczyna rzecz prosta od dozoicy Tu oczywiście otrzymuje te same informa-cje w foimie nawet dosadniejsej: — Puściła się i icy w śpitalu —-- oznajmia lakonicznie władca podwóiza Drewnowskiemu pry pominą się dok-tór któremu więczył pieniądze na ewen-tualną operację Irenki Szeroka jowialna gęba zdaje się śmiać z całego świata na-wet wtedy gdy naprawdę nie ma się z czego śmiać Nic zastanawiając się dłużej — Diew-- nowski jedzie do szpitala Przed oczyma ma nieustannie tęnie-piawdopodobn- ie piękna twarz ale nie tę z ostatniego widzenia w szpitalu kiedy blada jakby nieżywa leżała na łrkku szpitalnym Widzi ią ciągle taką jaka była w kancelarii: poważne jakby pełne obawy oczy z uśmiechem może zdawko-wej uprzejmości na twarzy w bluzeczce bez dekoltu uczesana ładnie lecz bez pretensji A od czasu do czasu na tym uczesa-niu lysuje się coś białego z tiulu jakieś nakrycie głowy w którym Irenki jeszcze nigdy nie widział Doktór na widok prokuratora Drew-nowskiego roześmiał się wesoło: — Fiu! Już ptaszek wyfrunął! Moje uszanowanie panu prokuratorowi! — Dzieńdobry A czy nie za wcześ-nie pannę Ocicska wypisano panie dok-torze? — Chcieliśmy ją jeszcze przytrzymsć aie wyrywała się tak ze nam się nie uda-ło Uo nana nrokuratora sprowadza? jest coraz gorszy Jest to oczywiście tyl- - Acha! Rachunki musimy zrobić bo tych ko zbieg okoliczności: nikt się przecież i pieniędzy nanieśliście tu ty3eże dzie-n- e martwi tym ze Irenka jest zdrowsza sieć procent wystarczyło I życzenia z Toronto p I i" & 9IIi" f fi mw fi V w fi Ifi' Duro radości z okazji ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i DUŻO UUŹO SZCZĘŚCIA W NOUTJ! KOKU życzy SUPERIOR SAUSAGE CO Dotarczamy do sklepów wędliny wyrabiane na sposdb krajowy Proście o nasze wędliny w swoich sklepach 1004 Dundas St W Toronto Tel LE 1-8- 422 — — —% Prziiicmnuch Świat Bożeno Narodzenia ¥ i dużo stczeźcia iv Nowym Roku zasyłają swej Klienteli i całej Polonii Sheppard Furniture & Appliances Właściciele: P Kopiak i Sam Pryhoda 1438 Quecn St W Toronto Tel LE 6-65- 15 PRZYJEMNYCH SWlAT BOŻEGO NARODZENIA i iwłivivy iuiu życzy swym Klientom i Polonii ARROW SHIRTS MENS WELLS WEAR Właścicic-)- : Bus Cowling Skład konfekcji męskiej — ceny umiarkowane towar pierwszej jakości 131 Roncesvalles Ave — Tel LE 2-77- 90 WESOŁYCH ŚWIAT HOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU zasyła swoim polskim przyjaciołom HALMARK PORTRAIT STUDIOS Specjalność nasza fotografie dziecinne — zdjęcia z wesel zabaw zdjęcia do paszportów i legitymacji Wykonujemy lównież fotokopie wszystkich dokumen-tów w przeciągu jednego dnia 861 Lakcshore Rei New Toronto Tel CL 9-10- 01 Z okazji Świąt Bożeno Narodzenia i Nowego Roku niljlriiszc iyczeiua sUada swym Klientów i całej Polonii THE MEN'S TOGGERY Duży skład galanteiii męskiej i Ifi i '"¥ Vi fi JP vji gtf Robimy ubiania męskie na zamówienia KU 'rf po umiarkowanych cenach ł W ' 830 Lakcshore Rd ' Toronto Tel CL $£ W6 " KH i ftII 4 % 1BWj'64 v JS % i$& fi I I W WESOŁYCH ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA f £ SZCZĘŚCIA I POMYŚLNOŚCI W NOWYM ROKU 1 900 § ft Klientom i Polonii f£ i DEMPST£'S BREAD I I Limited 2 Fraser LE 6-119- 6-7 ft Toronło 3 Onł ń Najserdeczniejsze życzenia świąteczne oraz Szczęśliwego Kowego Roku wszystkim An DIT swoim Klientom oraz oślej Polonii w Kanadzie składa V 1JLJ1 Ł fi fi fi X # a? Sr New 1-3- 421 Zjj fi fi fi $ł iC życzy --Mym fi %% 434 Queen St W g 433 Bloor Si W U 597 Bloor St W p Toronto I? NiSsS MSSSiSiStSlSJSeSteoaGffw iifttłtetitOsftf1 mss&&'Ł sVifił-ii-'łł'Łacłi'ą'tjfrti- p S5-53?3ft55- S5 I fblpjj I 1 ! |
Tags
Comments
Post a Comment for 000442b
