000173b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
35
ll „„„„„„„„ „„„„„„„„„„„„„„„HHiH
Mana Kuncewiczowa
Dni Powszednie
23HHI iii IIM
- i#ł rtłT?nlDl i Yir rin
'yjgO SIV "lc UIU"'""J ""-- _ ""=
U] Ja slC Cicuie uit yjicuii u muc
Tv ITIOZC iiiute iiiasŁ urnę lULdj
5Ł ze lUŁui""""" ' '- - —— -- "
także czują Także brodzą w ciem- -
Także sypiają z kurteczką
mo mńul Rill hvł ńv
rflow nit — — ~j — iuiu
i : Drttt hvła :nmn Ja winm
uettOii i u-"- j v" --"- —- "--
plaśnie inoc- - iwujd luujd jej
Noc Me ważne jest o czym się
ło w ozien: i iy się uice capom- -
a o tej nocy Ja cncę
faw- - Nle L)CU£iez slv gniewał : UUS
Wiem P- - lytu luJuw Suiiuwycn 1 Jurkowi nie dałam na budowanie
IsLi One są' Ja je tylko przestawiłam
uej za swragi zeoy zrooic miejsce
ffiluma skrzynkę ze stolarstwem Ja
Rłonale wiem co to jest golf Ja tylko
m z}a (Wola) aeuyi darrriing: l
SJe (w mawiaj "Kom zaoawnie z pol- -
mszna mała Kowalska! Jak to ją
i dawniej w Warszawie nazywał? Cy- -
śka Pestka że niby taka ciemna i
Sjla i oporna leraz w jej ciemnej
Sie świecą srebrne nitki a usta są
Ate w nawias awocn zmarszczeK kio--
jrzeciez umieją lhuhcu: ja iaie za
mięciem ciszy mimo lyiu lai patrzę- -
ł ciemność jej oczy nie straciły
u Głos nie stracił przekornej nuty
iy po dawnemu są kocie
come Darrriing smiszna mata
Salska! Nauczyła się wołać ludzi po
"
I- -I : ~nrnm'fAi clifnin rfttiini UgiSMl 1 iayj™iaxai anujt fri 4JJOVlt:
uczyła się po polsku — ona taka
awa — prosie: — nie mow nie
apewniac — ona taka nieśmiała —
Juiem ja rozumiem '
ś mi sie wydaje ze nie długo nauczy
Ijrzebaczać
ale zapomnieć Lzy można nauczyć
jj- - zapomnieć
VII
saltu rety o małom się nie spóźnił!
me zdążyłem odprowadzić Jurka na
j dzień do tych nowych polskich przy- -
Chi-ch- i! Czym właściwie ja Nar- -
lor różnię się w roku pańskim 1947
Istarodawnego Anioła Stróża w barn
ie] sukience? Chyba tym że mam
fasol zamiast lilii I przeprowadzam
fficiaka nie przez strumyk tylko przez
aJlową jezdnię
o ale ze się tez Kowalskim chciało
Katolicką niedzielę jechać na po połu
W "
Press
jji staruszka sięgnęła ręką w stronę
i wyciągnęła sznur pa-sów
rHnL- - - - Dduciu: — zawoiała bara przejętym
m — W dalszym ciągu nosisz na- -
ik?
!f Nie rozstawałam się z nim ani na
!em: — odparła staruszka
vFuwiaaaj DaDciu co aaicj się sia-'- o
takie ciekawe!
{? Minęły lata Byłam juz dorosłą
jeżyną kiedy na ulicy King spotka- -
jmroacRo Indianina się
pme snytał o nazwisko a do tvm
ICOZlał hKłnrii n hialni H-7imvr7m-nn
5? Ukrywał Drzfi7 kilka rini w łrnn- - łteie indiańskim
Bjpc się serdecznie
bvł i wykształ- - r'" "iiuiuicncem nauczy- -
"Jiac i pisać
łi Wffldbzliiżuenjn pWrzryUjriznalnłamnlsłien™mu noid„- -J - iiiołCUIC WUI&U1CI111 IUC- -
jr$jcacy pdoredsozbcazł nma i casłiyęm WciłealeśnieMbt-o-
Ksenie naiwięcei mnie przestra- - &$ iMe mogłam sobie przy-n- r
Przy iego boku a m? mi bło opanować
Ir113 Jedynym rozwiąza-- 3
Problemu który znienacka mi się
TC było unikanie spotkania z In-One- m Jezeli spotkam go jeszcze kilka
3 uziiam wówczas zatracę całą
sc białej dziewczvnv i nńide za
W owych czasach po- -
Wa--n- ięuŁibayłyAuuieiy za iegoodruuczzcaiju
rlanM ipsrP nriwip- -
festrnnmuiastroirmC„oAiwinię„ce„j:„ przeniósł n-„„- rr
z tym oearnał mnie lek
?in]' Czy P°meJ musi dojść powtór-?- ° naszefn cnnfi™„i „„ f9 $a „:r r " llill a nvn innnn InHinmn -- ' - ujld sflilęUUlICwJ TJiloUrloCnUtJoli'
8ibv"ł'Powód dteoemoyślIiłamiesosięoogdarnraęzłou
które nie miało szans prakty- -
Podobnie jak ja sie
w aomu tak on się zaszył
f w buszu Oboie
0sc zobaczenia sie
[Ce nn tvm oninlTin tirvc7Jam
W twego rfriarłlra cnolni-jia- p ra
"Kenie mvr-V-i minńiD tw mnio „ — J AlUliŁWUn llJt ŁtlVjV nie jestem pewna
w (L&iLliC5w
iHiiiniiiiiiiiimn'iiiiiiiiliiii'lliHlliiHiliilitiiliiiilliiiltitiiiilii
1IIII1III1 l1
dniowe do
katedry! I to dokąd-- ' Do
Gdzie Henryk Il-- gi młodszy o sto lat
koleżka naszego Bolesława za- mordował św Tomasza Becketa
(Autobus rusza)
da—je Ozej msłyucjheadjziePmawy ełkz uPułmawnie dosięKawziy--
mierza! Autobus szosa benzyna
śmierdzi
To nie autobus to kocz Anglicy mówią
coach Po prostu: kareta pocztowa czyli
dyliżans
— No to czym on się różni len twój
coach od autobusu?
mieAścicehoctyialkżboy mitęmdzy mzeiascthamodizi I ngdizeież-byp-oś ty widziała takich pasażerów w dro-dze
do Kazimierza!
Że tak mruczą pod nosem9 Właściwie
dla mnie oni sa wszyscy jednakowi Każ-dy
mężczyzna w nieprzemakalnym pła-szczu
Każda kobieta jak me w' niebie-skim
szaliku to w różowym I loki nnrl
czesane na pazia
Wiesz dlaczego mają takie ładne wło-sy?
Sto szczotką co wieczór
Mają czas to szczotkują
telAefopnewnie' Nic gadają godzinami przez
Paweł Pamiętasz naszą z
magazynu pannę Wisie? Pamiętasz ja- keśmy założyli telefon — chyba na dwa
miesiące przed wojną? — i ty wieczora-mi
dzwoniłeś z sesji w szkole do Cen-trali
Telefonów czy nasz numer zepsuty?
Co się stało z Wisią'
Ech! Co to ma za znaczenie co się
z kim stało? Na mózg jej padło jak He-niusio-wi
i tyle
Co padło?
Henius Geniusia jej rozwalili Juz
po
(Autobus staje)
Co to za takie kamienne koryto Pa-weł
o tu na tym
Do pojenia koni
A gdzie tu są na drogach konie w
Anglii?
Teraz niema Ale dawniej ten hotel
St George 7 pewnością był karczmą
i extra poczty tutaj konie
Za króla ćwieczka ta bla-szana
wywieszka tak samo na wietrze
skrzypiała jak i teraz skrzypi I dach
po dawnemu jest ze strzechy i szybki
są oprawione w ołów Tyle że w środ-ku
kuchnie lodówki i radio
raflClSZeK JIH16I0W1CZ Sj
i i
kolorowych
Uśmiechnął
uśmialiśmy
igiiiamn przystojnym
Misjonarze
wyobrazić
równocześnie
wzrastającego
rozsądnym
gonoskórym
odsądzane
kilkakrntnip
t-1":1-
'--
pokazywać
rozwiązania
wvkluczvliśmv
powtórnego
dotychczas
nabożeństwo protestanckiej
Canterbury'
śmiałego
(przedrzeźnia)
pociągnięć
krojczynię
wyzwoleniu
przystanku?
przydrożną
wymieniały
elektryczne
czy kochałam go tak jak powinna ko-chać
żona męża
Twój dziadek był dobrym lecz słabym
człowiekiem Lubiał zaglądać do kieli-szka
Gdyby nie moja zaradność nagło- -
dowalibyśmy się nie mało Musiałam pro
wadzić zarówno dom jak i sklep Praco-wałam
dość ciężko az pewnego dnia
Tu znów babka urwała Spojrzała w
stronę okna Zasępiła się
— Mów babciu co się dalej biało! —
prosiła Sara
— Pewnego dnia — ciągnęła dalej sta-ruszka
— prawic miałam zamykać sklep
kiedy w drzwiach ukazał się Indianin
Spojrzałam na niego i zadrżałam Trzy
razy musiał mi mówić co chce kupić za-nim
zrozumiałam i obsłużyłam go Opu-ścił
sklep zachowując się tak jak gdyby
między nami nic nic było Ani słowem
ani najmniejszym ruchem nie dał od-czuć
ze łączy nas tyle wspomnień prze-szłości
Kiedy wyszedł z sklepu uświado
miłam sobie ze potężna fala uczucia
owładnęła mna
Tej nocy nie zmrużyłam OKa umysł
mój pracował gorączkowo rozwalając
po kolei wszystkie bariery jakie opinia
postawiła między i czerwona rasą
Nad ranem miałam juz wykrystalizowa-ną
własną opinię według której właści-we
miało się zacząć dopiero dla
mnie przy boku Indianina
Od razu z rana udałam sie na poszuki-- '
wanie Znalazłam go Przedstawiłam ca-ła
svtuacię Indianin radził bym wró
ciła domu Kategorycznie sprzeciwi-łam
się Wobec tego zabrał mnie z sobą
do swego obozu położonego głęboko w
buszu Odchodząc pozostawiłam za sobą
męża i syna to jest twojego ojca który
wówczas liczył zaledwie trzy lata
Przez kilka miesięcy żyłam w raju
Obozowisko Indian z wszystkimi swymi
niewygodami wydawało mi się dziwnie
piękne wspaniałe naturalne
Wnet jednak przyszło opamiętanie W
Toronto pozostawiłam małe dziecko Co
się z nim stało? Czy nie głoduje? Czy
ojciec dał mu należyta opiekę?
Ojciec! Jak on mógł dać opiekę skoro
sam jej wymagał Pociąg do kieliszka
osłabił zupełnie jego wolę A więc dzie-cko
napewno głoduje!
Matka wzięła górę nad kobietą Sumie-nie
nie dało mi spokoju
Wróciłam do domu
Tak jak przewidywałam twój dziadek
i "w vr t -- ywry- itpft ?rrrrv'v?Ęf5Ęi!'i'
"ZWIĄZKOWIEC" MAJ (May) JroJs 7 — 1958
i
i'"1""11 '" "'
Czy to ten sam narzeczony Wisi co miał
taki wstręt do ołtarza?
Tak: Henius! On miał wstręt Ale
ona zawsze miała nadzieję Dlaczego mj
tak długo tutaj stoimy?
Bo ten gość co wysiadł ma rzeczy w
bagażniku Wyjmują
A rzeczywiście Popatrzno się na dra-ba!
Z taką wielką walizą to chyba go
tutaj długo nie było Mozę on dopiero
co z wojny do cywila? świeżo zdemobili-zowany"'
A ta babka z sinymi kolorkami
na buzi w tym przed potopowym palto
cie to pewnie żonka stęskniona Patrz
my patrzmy witali! Oj nie daleko odbił i dalei ukrywał Az
mogę trzymaj Paweł to miał kiedyś wylazł na świat był cłodny
być pocałunek?
Co chcesz? Pizecicż ją pocałował Rc
czę ze bardzo dobre małżeństwo
(Autobus rusza)
Ale czyś tv widział jak? Wyjął tę fajkę
z gęDy oian on się miasteczku urodził
policzek A przymknęła w areszcie 'znowuż pisze tylko
perlica i po chwili zastanowienia z "Wont! Tu Polska"
rrrmknoła w nnlipnl-- Pn mvm o !
pali tobół każde za jedno ucho i podrep-tali
przez placyk pewnie do ogniska
domowego na na co Pawełek na co''
Po jednym jajku na bekonie i of
tea nie9
Aha A po tym on od zacznie czy-tać
Times'a tym samym miejscu gdzie
przerwał w 1939 a ona wróci do koń-czenia
tego swetra co odleżał przez
wojnę bo nie był khaki Co chcesz moja
droga wyspiarze mogą sobie pozwolić
na spokój ducha
Od kiedy to — mówiłeś — oni nie
mieli inwazji? Od jakiego króla? Wilhel-ma
Zdobywcy
Bój Boga to było na początku
świata! Pomyśl sobie co myśmy się od
tamtego czasu naużywali tych Krzyża-ków
tych ogniów i mieczów tych poto-pów
Każdy się do nas pchał i z dymem
puszczał A Strusie tylko cały
fajki palili i bekon
I zygali do morza Tego im uj-miesz
że chyba żaden inny naród tyle
po morzach natłukł co
inj kazał? To żadne wielkie
jeździć na szaber do różnych tam
głupich co na gółkę latają i tylko wrze-szczą
i dzidami machają
No no! Szkoda nie widziała jak
Strusie czasie wojny w Londynie wy-łazi- li
z pod gruzów 'i na ruinach tabli-czki
zatykali- - Business as usual — inte-res
jak zwykle
Copyright reservcd by Pollsh Alllancc LtQ 35
liii hj
Miazku
biała
życie
"do
nic dbał wiele o syna Pił znacznie wię-cej
niż dawniej Kiedy przyszłam do
domu chłopiec siedział w kącie i płakał
Był zagłodzony brudny zaniedbany
W życiu nigdy serdecznie nie wy-płakałam
się jak"' wtedy Postanowiłam
ze bez względu na to co mi powie mąż
więcej dziecka opuszczę
Mąz to znaczy twój dziadek przyszedł
późna nocą do domu zupełnie pijany
zwrócił na mnie uwagę Na drugi
dzień kiedy wytrzeźwiał odezwał
się słowem Przyjął milcząco mój powrót
do domu
później zorientowałam go
dobrze poinformował o moim zniknięciu
Gdybym uciekła z białym może by mi
wybaczył Uciekłam jednak z Indiani-nem
stąd możliwość zbliżenia była wy-kluczona
Mieszkaliśmy pod jednym da
chem lecz nie żyliśmy z sobą Dziadek
odzywał się do mnie tylko w najwięk
szczęśliwie
Jedyną
święciłam na należyte wychowanie go
Ojciec gdy podrastał widząc zachowanie
dziadka znienawidził go Niestety
nie wiedział ze ja tego przyczyną
dziadek upijał się prawie co
dzień Wracał późną nocą óomu Pew-nego
razu nie wrócił Na drugi dzień zna-leziono
go w jeziorze Utopił się Nikt
nie czy to był wypadek czy samo-bójstwo
Co za straszne babciu' —
zawołała Sara z łzami oczach — Nigdy
nie sądziłam że wiele przeszłaś w
życiu! — a po chwili spytała- - —
Co sie stało z Indianinem? Czy on leż
umarł?
— Nie! — staruszka potrząsnęła
— dalej!
— Czy przychodzi do Toronto?
— Owszem! Od czasu czasu'
— Czy próbował nawiązać znajomość?
— Nie! Od chwili kiedy opuściłam
obozowisko jego nie przemówił
mnie więcej!
— Któż to taki?
— Waubaskonjuba co po indiańsku
kiiliiiiiiitiitiiiiiiHiiiniiiiiintiiiiiiiitiiińminnn
wa Aowai1sKTl ich
HiiniinuHniiiMMinilMulnilhnllil)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:
Gwiazdy nad Toronto
Co ty mówisz! (Markotna) Wisia tez ta-bliczki
zatykała Wisia? gdzie?
Ona? W Warszawie Tego Hc-nius- ia
to Akowcy raz odbili jak go Szko-py
wiozły ze Szucha do szpitala
się podleczył to go nasi dali do lasu
gdzieś w Małopolsce on podobno
juz miał wtenczas kuku na muniu od
tego bicia Przed wojną — pamiętasz —
on był taki uspołeczniony Więc w tym
lesie podobno ciągle deseczki a
na nich smołą mazał "Wont! tu jest Pol-ska"
Po tvm przyszli Sowieci oddział
Heniusia się ujawnił ale on się gdzieś
jak się będą sic
mnie — bo
rai
—
i polazł do miasteczka Jak tylko dolazł
do rynku to zaraz tam zatknął tę swoją
dosecikę A to było za nową granicą
Więc władza go do aresztu ze to teraz
tam jest Sowiet czy Ukraina czy coś
usta chusteczką i cmokną) Me w tym
1ą w ona oczy więc ze jak krwią nosa: iost
an
cup
razu
w
się
się
nic czas
jedli
nie
się nie oni
Kto nie
coś
żeś
w
IBj
tak
nie
Nie
nie
Jak się kłos
się
wie
w
tak
jej
Ale
No i nawet juz nie wiem czy co wy
wieźli czy go wykończyli dość ze kamień
w wodę Ale Wiśka się o wszystkim do-wiedziała
Od tej pory tak łazi po tej
Warszawie i te swoje tablicki zatyka
Jej sa czarne Blaszane
Brrr ponura historia Cóz ona tam
wypisuje?
A to samo co Hcniuś: "Wont z Pol-ski"
Tyle ze kicdą Bo jak dawniej
była krojczynią to materiały kredą
znaczyła
Bóg z nią! Ach i o czym to my
Irenko gadamy zamiast się rozglądać
tej szczęśliwej wyspie
(Autobus staje)
Cóz to? Popatrz no się Canterbury
Jużeśmy zajechali!
A zajechali zajechali Niby się na-zywało
że będą unikali wspominków
No ale tu wreszcie o własnych tarapa-tach
będą mogli zapomnieć! Ta katedra
pamięta czasy św Augustyna W krzyż
budowana jak prawdziwa bazylika stoi
w pośrodku olbrzymiego majdanu sama
olbrzymia z jasnego kamienia z kwadra-tową
basztą u skrzyżowania naw i dwie-ma
strzelistymi wieżami na froncie To
nie dom Boży to cała chrześcijańska
epoka! Czyżby miniona? Chyba nie bo
ludzie walą jak na odpust choć grzecznie
ustawieni w ogonki Muszę się posuwać
zęby Kowalskich z oczu nie stracić
— Waubaskonjuba był zawsze wspa-niałym
człowiekiem!
— Dziwiłam się często dlaczego ojciec
na dźwięk nazwiska jego dziwnie otrząsa
się i nie chce nic mówić o Indianinie?
— Ojciec twój musiał widocznie od
kogoś dowiedzieć się o mojej przygo-dzie!
Zapanowała chwila milczenia
— Nikomu dotychczas nie zwierzyłam
się z przeżyć — staruszka przerwała ci
szę — Muszę tobie odkryć wszystkie
tajniki ponieważ jest w naszej rodzinie
dziwny ciąg nieszczęśliwych kobiet Mo-ja
matka uciekła od ojca i trzy lata prze-bywała
poza domem Ja poszłam w jej
ślady Przez kilka miesięcy wałęsałam
się po obozowisku Indian Twoja matka
od ojca i w ogóle nie wróciła
więcej Chciałabym abyś wyciągnęła
naukę z lego
Sara spoirzała z niedowierzaniem na
mówiącą coś powiedzieć lecz
nic dała icj babka Ciągnęła dalej swą
przestrogę
— Swego czasu opowiadałaś o
swych przygodach Muszę się przyznać
że nic traktowałam je poważnie Obecnie
po twoich smutnych doświadczeniach i
rozczarowaniach w związku z misją w
Buffalo uważam za swój obowiązek wy-jawić
całą prawdę Chciałabym bowiem
abvś sama wybrała sobie męża i żyła
szej poirzeDie iNicraz mijaiy lygounie cait yui- - a iym scimm i-a--
w
zupełnym milczeniu radością początkowała linię szczęśliwych kobiet w
był twój ojciec Cały swój wysiłek po- - naszej rodzinie
byłam
Twój
do
dzieje
swym
gło-wą
Żyje
do
szczepu
do
Kiedy
trugał
po
uciekła
Chciała
mi
— Zrobię babciu wszystko co będzie
w mojej mocy byś była zadowolona ze
mnie
Odezwało się pukanie
W drzwiach ukazał się stary Rcgan
Kłaniając się uniżenie i słodko uśmiecha-jąc
spytał czy może porozmawiać z
panną Stone na osobności
— Niech pan mówi tutaj! — odjiarła
Sara — To przecież moja babka przed
którą nie mam żadnych tajemnic!
— No dobrze! — skinął głową urzę-dnik
gubernatora — Powiem od razu
Jego ekscelencja potrzebuje usług pan-ny
Stone!
— Szpiegostwo? — wykrzyknęła ostro
Sara
Regan rozłożył ręce
— Obojętnie jak to nazwiemy Słowo
odgrywa małą rolę Ważne jest tylko to
że kolonia jest w potrzebie Dobry in-formator
potrafi zastąpić pułki wojska!
— Niech sobie kolonia szuka kogo in-nego!
— odparła szorstko Sara — Dwu- - 1_4:- - H-nn- ftlrvi er Tt mi xncł oroTul ł I ' ! Ulllllllll lll vt1 I III --Tli- 1IJ 1111 Ul I alLfll IJI
n™ajaPgo "wSem Janem™ ! w nagrodę za swoje trudy TwJ Jan! -'-SkJyknęła Sara _' zostałam obrzucona oszczerstwam Na-Zn- a
go przecież całe Toronto Kiedy ktoś wet pański syn panie Regan roznosił je
jest w potrzebie wuj Jan natychmiast P° Toronto
spieszy mu na Domoc nie zwracając uwa- -' Urzędnik gubernatora z trudem przeł-g- i
na kolor skóry! i knął &"?
hMbfflhtemrwhaMbii 'm&mzmmmwśmmmmwimmmmmmE
HZZ '
-- ITR? $ Ifiilf
p—— ! ii mm iila—hm iwm j i nmnnsnnnBnHnBnsaBBa fr i5fk
Jufc do nabycia kwietniowy
numer miesięcznika
"KULTUR A"
Zawiera m in prace i artykuły
następujących autorów:
J Mleroszewski — Dialektyczne
medytacje na trasie W— Z
Krytyczna analiza polityki emi-gracyjnej
próba nakreślenia
nowej linii
P Hostowicc — Notatnik nie-spiesznego
przechodnia
Omńw lenie trzech powieści
współczesnego autora Leopol-da
Buczkowskiego
W Gombrcwici — Fragmenty z
dziennika
W Wohnout — Canelloni
Osamu Daial — żona Villona
Opowiadanie młodego pisarza
japońskiego w przekładzie G
Herling-Grudzinskieg- o
W dziale "kra" znajduje się
artykuł Zb Jordana "O sytuacji
w filozofa" oraz reportaż Win
centego Cygana "Odwiedziłem
Ojczyznę"
Melchior Wańkowicz pisze "O
wydaniu krajowym Monte Cas-sino
Numer uzupełniaj): kromka
kulturalna recenzje z ksiqżck
Cena egzemplarza w księgarni
"Związkowca" — 75 ccnłow
GEORGE BEN BA
ADWOKAT I NOTARIUSZ
Mówi po polsku
1147 Dundas St W Toronto
Tel LE 4-84-
31 I LE 4-84- 32
JAN L Z GÓRA
ADWOKAT — OBROŃCA
NOTARIUSZ
1437 Oueen St W — Toronto
Tel Biura: LE 3-12-
11
Micszk: Oakvillr VI 5-12-
15 ses
EMIL K PUK ACZ AIA
PUBLIC ACCOUNTANT
34 Eden Nace (Quccn & Bathunt)
Tel EM 8-31-
40
Przyjmuje codzlcnnlo od 6—9 wtccz
W soboty od 10 rano do S po pot eos
Polski skład towarów żelaznych (arb {
naczyń kuchennych oraz przyborów
wodociągowych I ogrzewania
J & J HARDWARE
J Stefaniak właściciel
745 Oueen St W ćM 64863
Solidna obsługa — Niskie ceny —
Uezplatno porady w sprawurh kani
llzacjl I ogrzewania S
NA BÓL GŁOWY
I ŻOŁĄDKOWĄ
NIEDYSPOZYCJE
ibromS
SELTJ
ADWOKACI
UpwSwnjf
ZAŻYJE BROMO
ABY MIEĆ SZYBKĄ
ULGĘ
ZAŻYWAJCIE
PRZYJEMNY
W SMAKU
Bitowo- -
mwmĘmmmmmmmHmmwwma umimrmmm
Biuro Podróży
Samolotem Okrętem Autobu-sem
Pociągiem
Wycieczki - Obazdy Hotele
Zamawlaiclo toraz na 1958 rok
Obs'uga na całym świecie
mMBmimFĘmm
OKULIŚCI
OKULISTKI
Br Bukowska-Bona- r R O
Wiktoria Bukowska O D
prowadzą nowoczesny gabinet
okulistyczny przy
274 Ronctsvallł Avanu
obok Gcoffrey St
Tel LE 2-54-
93
Godziny
rano do 9
przyjęć: codziennie od 10
w od
10 rano do 6 wieczór 37 S
LEKARZE
POWRóCiŁ
DR tf KOSOWSKI
Choroby kobieca I położnictwo
(Leczenie nleolodnotcl)
Przyjmuje za uprzednim telef
IJuruiuiiuuuium
LE 5-74-
34 lub LE 6-14- 70
611 Bloor Street W
(rog Palmcrston)
BS
Dr J ZINCIIESiri
HA M I) LM CC
LEKARZ I CHIRURG
Rodziny przjjcć:
od II 12 pot 2- -4 30 po pot
I od 7 - 9 wieczorem
606 Bathurst St — Toronto
Tel LE 3-34-
23
34W
Dr f1 ZELCER
LEKARZ
500 College St Palmcrston)
Tel WA 1-3-
580
Godziny przyjęć:
od 130—4 po poł i 6—U wlecz
X-RA- Y 70--W
Dr S D DRIGEL
LEKARZ CHIRURO
DENTYSTA
PfcyflcUn' Ot Surgeons Dulldlnj
Kancelarie No 215
86 Bloor St W — Toronta
Tol WAInut 2-00-
56
zl-- w
DENTYŚCI
Dr E WACIlHfl
DENTYSTA
Godziny: U 1 2--a
386 Bathunt St — EM 44515
W
Dr Tadeusz Więckowski
LEKARZ - DENTYSTA
310 Bloor St W — Toronto
Tal 2-08-
44
przyjmuje po uprzednim porozu- mieniu telefonicznym W
Dr M LUCYK
DENTYSTA
Dundai St W Toronto
Tal RO ' 9-46-
82
W
Dr N N0V0SICKIS
LEKARZ DENTYSTA
Dyplom w Niemczech I Kanadlc
Przyjmuje w 1 wlccoraml tyl
ko za telefonicznym porozumieniem
457 Bloor St W
Starkman Chcmltsts & Mcdical
Bulldlng
Tel WA 3-20- 03 po polsku (S)
Dr Władysława
SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
129 Grenadier Rd
(drugi dom od Itonccvallcs)
Przyjmuje za uprzednim telefo-nicznym
porozumieniem
Telefon LE 1-4-
250
Ubezpieczenie
- SAMOCHÓD KRADZIEŻ
ZDROWIE I WYPADKI etc
Ubezpieczenie katdego rodiu
Tclcfonucio lub piszcie a uuilclimy Wam doświadczonej
i odpowiedzialnej obsługi
K JOHNSON & CO LIMITED
TRAVEL & INSURANCE AGENCIES
697 Boy Street — Toronto 2 Ont —
uieczor suooiy
W
przed
(róg
10—
WA
2902
dzień
Mówi
OGIEŃ
O
EM 6-94-
88
1(1 41
811 Oueen St W Toronlo 3 EM 4-55-
74
wysyła do Kraju:
KUPONY DO WYBORU PKO
od 5 dolarów w górę
Wymienialne na towary PKO
lub na złote
po około 95 złotych za dolara
Paczki żywnościowe PKO
Materiały PKO samochody motocykle
rowery i setki darów PKO
które nie płacą cła
Obsługa szybka i sprawna
Korzystajcie z usług
NAJWIĘKSZEJ I NAJSTARSZEJ
POLSKIEJ FIRMY PACZKOWEJ
W KANADZIE
28--W
i§
mwM
ii
iktt
immi
m
Wim
ćMh4
ia mirIliSmKS mm
'SIS
mm
$ fłWZtPf' ji
t i vyyj
r?"j" "M rł-Ł- ł " csteł
AiUI W --
S-tfei!
AIS V" ii
- mimami
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, May 07, 1958 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1958-05-07 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000202 |
Description
| Title | 000173b |
| OCR text | 35 ll „„„„„„„„ „„„„„„„„„„„„„„„HHiH Mana Kuncewiczowa Dni Powszednie 23HHI iii IIM - i#ł rtłT?nlDl i Yir rin 'yjgO SIV "lc UIU"'""J ""-- _ ""= U] Ja slC Cicuie uit yjicuii u muc Tv ITIOZC iiiute iiiasŁ urnę lULdj 5Ł ze lUŁui""""" ' '- - —— -- " także czują Także brodzą w ciem- - Także sypiają z kurteczką mo mńul Rill hvł ńv rflow nit — — ~j — iuiu i : Drttt hvła :nmn Ja winm uettOii i u-"- j v" --"- —- "-- plaśnie inoc- - iwujd luujd jej Noc Me ważne jest o czym się ło w ozien: i iy się uice capom- - a o tej nocy Ja cncę faw- - Nle L)CU£iez slv gniewał : UUS Wiem P- - lytu luJuw Suiiuwycn 1 Jurkowi nie dałam na budowanie IsLi One są' Ja je tylko przestawiłam uej za swragi zeoy zrooic miejsce ffiluma skrzynkę ze stolarstwem Ja Rłonale wiem co to jest golf Ja tylko m z}a (Wola) aeuyi darrriing: l SJe (w mawiaj "Kom zaoawnie z pol- - mszna mała Kowalska! Jak to ją i dawniej w Warszawie nazywał? Cy- - śka Pestka że niby taka ciemna i Sjla i oporna leraz w jej ciemnej Sie świecą srebrne nitki a usta są Ate w nawias awocn zmarszczeK kio-- jrzeciez umieją lhuhcu: ja iaie za mięciem ciszy mimo lyiu lai patrzę- - ł ciemność jej oczy nie straciły u Głos nie stracił przekornej nuty iy po dawnemu są kocie come Darrriing smiszna mata Salska! Nauczyła się wołać ludzi po " I- -I : ~nrnm'fAi clifnin rfttiini UgiSMl 1 iayj™iaxai anujt fri 4JJOVlt: uczyła się po polsku — ona taka awa — prosie: — nie mow nie apewniac — ona taka nieśmiała — Juiem ja rozumiem ' ś mi sie wydaje ze nie długo nauczy Ijrzebaczać ale zapomnieć Lzy można nauczyć jj- - zapomnieć VII saltu rety o małom się nie spóźnił! me zdążyłem odprowadzić Jurka na j dzień do tych nowych polskich przy- - Chi-ch- i! Czym właściwie ja Nar- - lor różnię się w roku pańskim 1947 Istarodawnego Anioła Stróża w barn ie] sukience? Chyba tym że mam fasol zamiast lilii I przeprowadzam fficiaka nie przez strumyk tylko przez aJlową jezdnię o ale ze się tez Kowalskim chciało Katolicką niedzielę jechać na po połu W " Press jji staruszka sięgnęła ręką w stronę i wyciągnęła sznur pa-sów rHnL- - - - Dduciu: — zawoiała bara przejętym m — W dalszym ciągu nosisz na- - ik? !f Nie rozstawałam się z nim ani na !em: — odparła staruszka vFuwiaaaj DaDciu co aaicj się sia-'- o takie ciekawe! {? Minęły lata Byłam juz dorosłą jeżyną kiedy na ulicy King spotka- - jmroacRo Indianina się pme snytał o nazwisko a do tvm ICOZlał hKłnrii n hialni H-7imvr7m-nn 5? Ukrywał Drzfi7 kilka rini w łrnn- - łteie indiańskim Bjpc się serdecznie bvł i wykształ- - r'" "iiuiuicncem nauczy- - "Jiac i pisać łi Wffldbzliiżuenjn pWrzryUjriznalnłamnlsłien™mu noid„- -J - iiiołCUIC WUI&U1CI111 IUC- - jr$jcacy pdoredsozbcazł nma i casłiyęm WciłealeśnieMbt-o- Ksenie naiwięcei mnie przestra- - &$ iMe mogłam sobie przy-n- r Przy iego boku a m? mi bło opanować Ir113 Jedynym rozwiąza-- 3 Problemu który znienacka mi się TC było unikanie spotkania z In-One- m Jezeli spotkam go jeszcze kilka 3 uziiam wówczas zatracę całą sc białej dziewczvnv i nńide za W owych czasach po- - Wa--n- ięuŁibayłyAuuieiy za iegoodruuczzcaiju rlanM ipsrP nriwip- - festrnnmuiastroirmC„oAiwinię„ce„j:„ przeniósł n-„„- rr z tym oearnał mnie lek ?in]' Czy P°meJ musi dojść powtór-?- ° naszefn cnnfi™„i „„ f9 $a „:r r " llill a nvn innnn InHinmn -- ' - ujld sflilęUUlICwJ TJiloUrloCnUtJoli' 8ibv"ł'Powód dteoemoyślIiłamiesosięoogdarnraęzłou które nie miało szans prakty- - Podobnie jak ja sie w aomu tak on się zaszył f w buszu Oboie 0sc zobaczenia sie [Ce nn tvm oninlTin tirvc7Jam W twego rfriarłlra cnolni-jia- p ra "Kenie mvr-V-i minńiD tw mnio „ — J AlUliŁWUn llJt ŁtlVjV nie jestem pewna w (L&iLliC5w iHiiiniiiiiiiiimn'iiiiiiiiliiii'lliHlliiHiliilitiiliiiilliiiltitiiiilii 1IIII1III1 l1 dniowe do katedry! I to dokąd-- ' Do Gdzie Henryk Il-- gi młodszy o sto lat koleżka naszego Bolesława za- mordował św Tomasza Becketa (Autobus rusza) da—je Ozej msłyucjheadjziePmawy ełkz uPułmawnie dosięKawziy-- mierza! Autobus szosa benzyna śmierdzi To nie autobus to kocz Anglicy mówią coach Po prostu: kareta pocztowa czyli dyliżans — No to czym on się różni len twój coach od autobusu? mieAścicehoctyialkżboy mitęmdzy mzeiascthamodizi I ngdizeież-byp-oś ty widziała takich pasażerów w dro-dze do Kazimierza! Że tak mruczą pod nosem9 Właściwie dla mnie oni sa wszyscy jednakowi Każ-dy mężczyzna w nieprzemakalnym pła-szczu Każda kobieta jak me w' niebie-skim szaliku to w różowym I loki nnrl czesane na pazia Wiesz dlaczego mają takie ładne wło-sy? Sto szczotką co wieczór Mają czas to szczotkują telAefopnewnie' Nic gadają godzinami przez Paweł Pamiętasz naszą z magazynu pannę Wisie? Pamiętasz ja- keśmy założyli telefon — chyba na dwa miesiące przed wojną? — i ty wieczora-mi dzwoniłeś z sesji w szkole do Cen-trali Telefonów czy nasz numer zepsuty? Co się stało z Wisią' Ech! Co to ma za znaczenie co się z kim stało? Na mózg jej padło jak He-niusio-wi i tyle Co padło? Henius Geniusia jej rozwalili Juz po (Autobus staje) Co to za takie kamienne koryto Pa-weł o tu na tym Do pojenia koni A gdzie tu są na drogach konie w Anglii? Teraz niema Ale dawniej ten hotel St George 7 pewnością był karczmą i extra poczty tutaj konie Za króla ćwieczka ta bla-szana wywieszka tak samo na wietrze skrzypiała jak i teraz skrzypi I dach po dawnemu jest ze strzechy i szybki są oprawione w ołów Tyle że w środ-ku kuchnie lodówki i radio raflClSZeK JIH16I0W1CZ Sj i i kolorowych Uśmiechnął uśmialiśmy igiiiamn przystojnym Misjonarze wyobrazić równocześnie wzrastającego rozsądnym gonoskórym odsądzane kilkakrntnip t-1":1- '-- pokazywać rozwiązania wvkluczvliśmv powtórnego dotychczas nabożeństwo protestanckiej Canterbury' śmiałego (przedrzeźnia) pociągnięć krojczynię wyzwoleniu przystanku? przydrożną wymieniały elektryczne czy kochałam go tak jak powinna ko-chać żona męża Twój dziadek był dobrym lecz słabym człowiekiem Lubiał zaglądać do kieli-szka Gdyby nie moja zaradność nagło- - dowalibyśmy się nie mało Musiałam pro wadzić zarówno dom jak i sklep Praco-wałam dość ciężko az pewnego dnia Tu znów babka urwała Spojrzała w stronę okna Zasępiła się — Mów babciu co się dalej biało! — prosiła Sara — Pewnego dnia — ciągnęła dalej sta-ruszka — prawic miałam zamykać sklep kiedy w drzwiach ukazał się Indianin Spojrzałam na niego i zadrżałam Trzy razy musiał mi mówić co chce kupić za-nim zrozumiałam i obsłużyłam go Opu-ścił sklep zachowując się tak jak gdyby między nami nic nic było Ani słowem ani najmniejszym ruchem nie dał od-czuć ze łączy nas tyle wspomnień prze-szłości Kiedy wyszedł z sklepu uświado miłam sobie ze potężna fala uczucia owładnęła mna Tej nocy nie zmrużyłam OKa umysł mój pracował gorączkowo rozwalając po kolei wszystkie bariery jakie opinia postawiła między i czerwona rasą Nad ranem miałam juz wykrystalizowa-ną własną opinię według której właści-we miało się zacząć dopiero dla mnie przy boku Indianina Od razu z rana udałam sie na poszuki-- ' wanie Znalazłam go Przedstawiłam ca-ła svtuacię Indianin radził bym wró ciła domu Kategorycznie sprzeciwi-łam się Wobec tego zabrał mnie z sobą do swego obozu położonego głęboko w buszu Odchodząc pozostawiłam za sobą męża i syna to jest twojego ojca który wówczas liczył zaledwie trzy lata Przez kilka miesięcy żyłam w raju Obozowisko Indian z wszystkimi swymi niewygodami wydawało mi się dziwnie piękne wspaniałe naturalne Wnet jednak przyszło opamiętanie W Toronto pozostawiłam małe dziecko Co się z nim stało? Czy nie głoduje? Czy ojciec dał mu należyta opiekę? Ojciec! Jak on mógł dać opiekę skoro sam jej wymagał Pociąg do kieliszka osłabił zupełnie jego wolę A więc dzie-cko napewno głoduje! Matka wzięła górę nad kobietą Sumie-nie nie dało mi spokoju Wróciłam do domu Tak jak przewidywałam twój dziadek i "w vr t -- ywry- itpft ?rrrrv'v?Ęf5Ęi!'i' "ZWIĄZKOWIEC" MAJ (May) JroJs 7 — 1958 i i'"1""11 '" "' Czy to ten sam narzeczony Wisi co miał taki wstręt do ołtarza? Tak: Henius! On miał wstręt Ale ona zawsze miała nadzieję Dlaczego mj tak długo tutaj stoimy? Bo ten gość co wysiadł ma rzeczy w bagażniku Wyjmują A rzeczywiście Popatrzno się na dra-ba! Z taką wielką walizą to chyba go tutaj długo nie było Mozę on dopiero co z wojny do cywila? świeżo zdemobili-zowany"' A ta babka z sinymi kolorkami na buzi w tym przed potopowym palto cie to pewnie żonka stęskniona Patrz my patrzmy witali! Oj nie daleko odbił i dalei ukrywał Az mogę trzymaj Paweł to miał kiedyś wylazł na świat był cłodny być pocałunek? Co chcesz? Pizecicż ją pocałował Rc czę ze bardzo dobre małżeństwo (Autobus rusza) Ale czyś tv widział jak? Wyjął tę fajkę z gęDy oian on się miasteczku urodził policzek A przymknęła w areszcie 'znowuż pisze tylko perlica i po chwili zastanowienia z "Wont! Tu Polska" rrrmknoła w nnlipnl-- Pn mvm o ! pali tobół każde za jedno ucho i podrep-tali przez placyk pewnie do ogniska domowego na na co Pawełek na co'' Po jednym jajku na bekonie i of tea nie9 Aha A po tym on od zacznie czy-tać Times'a tym samym miejscu gdzie przerwał w 1939 a ona wróci do koń-czenia tego swetra co odleżał przez wojnę bo nie był khaki Co chcesz moja droga wyspiarze mogą sobie pozwolić na spokój ducha Od kiedy to — mówiłeś — oni nie mieli inwazji? Od jakiego króla? Wilhel-ma Zdobywcy Bój Boga to było na początku świata! Pomyśl sobie co myśmy się od tamtego czasu naużywali tych Krzyża-ków tych ogniów i mieczów tych poto-pów Każdy się do nas pchał i z dymem puszczał A Strusie tylko cały fajki palili i bekon I zygali do morza Tego im uj-miesz że chyba żaden inny naród tyle po morzach natłukł co inj kazał? To żadne wielkie jeździć na szaber do różnych tam głupich co na gółkę latają i tylko wrze-szczą i dzidami machają No no! Szkoda nie widziała jak Strusie czasie wojny w Londynie wy-łazi- li z pod gruzów 'i na ruinach tabli-czki zatykali- - Business as usual — inte-res jak zwykle Copyright reservcd by Pollsh Alllancc LtQ 35 liii hj Miazku biała życie "do nic dbał wiele o syna Pił znacznie wię-cej niż dawniej Kiedy przyszłam do domu chłopiec siedział w kącie i płakał Był zagłodzony brudny zaniedbany W życiu nigdy serdecznie nie wy-płakałam się jak"' wtedy Postanowiłam ze bez względu na to co mi powie mąż więcej dziecka opuszczę Mąz to znaczy twój dziadek przyszedł późna nocą do domu zupełnie pijany zwrócił na mnie uwagę Na drugi dzień kiedy wytrzeźwiał odezwał się słowem Przyjął milcząco mój powrót do domu później zorientowałam go dobrze poinformował o moim zniknięciu Gdybym uciekła z białym może by mi wybaczył Uciekłam jednak z Indiani-nem stąd możliwość zbliżenia była wy-kluczona Mieszkaliśmy pod jednym da chem lecz nie żyliśmy z sobą Dziadek odzywał się do mnie tylko w najwięk szczęśliwie Jedyną święciłam na należyte wychowanie go Ojciec gdy podrastał widząc zachowanie dziadka znienawidził go Niestety nie wiedział ze ja tego przyczyną dziadek upijał się prawie co dzień Wracał późną nocą óomu Pew-nego razu nie wrócił Na drugi dzień zna-leziono go w jeziorze Utopił się Nikt nie czy to był wypadek czy samo-bójstwo Co za straszne babciu' — zawołała Sara z łzami oczach — Nigdy nie sądziłam że wiele przeszłaś w życiu! — a po chwili spytała- - — Co sie stało z Indianinem? Czy on leż umarł? — Nie! — staruszka potrząsnęła — dalej! — Czy przychodzi do Toronto? — Owszem! Od czasu czasu' — Czy próbował nawiązać znajomość? — Nie! Od chwili kiedy opuściłam obozowisko jego nie przemówił mnie więcej! — Któż to taki? — Waubaskonjuba co po indiańsku kiiliiiiiiitiitiiiiiiHiiiniiiiiintiiiiiiiitiiińminnn wa Aowai1sKTl ich HiiniinuHniiiMMinilMulnilhnllil)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!: Gwiazdy nad Toronto Co ty mówisz! (Markotna) Wisia tez ta-bliczki zatykała Wisia? gdzie? Ona? W Warszawie Tego Hc-nius- ia to Akowcy raz odbili jak go Szko-py wiozły ze Szucha do szpitala się podleczył to go nasi dali do lasu gdzieś w Małopolsce on podobno juz miał wtenczas kuku na muniu od tego bicia Przed wojną — pamiętasz — on był taki uspołeczniony Więc w tym lesie podobno ciągle deseczki a na nich smołą mazał "Wont! tu jest Pol-ska" Po tvm przyszli Sowieci oddział Heniusia się ujawnił ale on się gdzieś jak się będą sic mnie — bo rai — i polazł do miasteczka Jak tylko dolazł do rynku to zaraz tam zatknął tę swoją dosecikę A to było za nową granicą Więc władza go do aresztu ze to teraz tam jest Sowiet czy Ukraina czy coś usta chusteczką i cmokną) Me w tym 1ą w ona oczy więc ze jak krwią nosa: iost an cup razu w się się nic czas jedli nie się nie oni Kto nie coś żeś w IBj tak nie Nie nie Jak się kłos się wie w tak jej Ale No i nawet juz nie wiem czy co wy wieźli czy go wykończyli dość ze kamień w wodę Ale Wiśka się o wszystkim do-wiedziała Od tej pory tak łazi po tej Warszawie i te swoje tablicki zatyka Jej sa czarne Blaszane Brrr ponura historia Cóz ona tam wypisuje? A to samo co Hcniuś: "Wont z Pol-ski" Tyle ze kicdą Bo jak dawniej była krojczynią to materiały kredą znaczyła Bóg z nią! Ach i o czym to my Irenko gadamy zamiast się rozglądać tej szczęśliwej wyspie (Autobus staje) Cóz to? Popatrz no się Canterbury Jużeśmy zajechali! A zajechali zajechali Niby się na-zywało że będą unikali wspominków No ale tu wreszcie o własnych tarapa-tach będą mogli zapomnieć! Ta katedra pamięta czasy św Augustyna W krzyż budowana jak prawdziwa bazylika stoi w pośrodku olbrzymiego majdanu sama olbrzymia z jasnego kamienia z kwadra-tową basztą u skrzyżowania naw i dwie-ma strzelistymi wieżami na froncie To nie dom Boży to cała chrześcijańska epoka! Czyżby miniona? Chyba nie bo ludzie walą jak na odpust choć grzecznie ustawieni w ogonki Muszę się posuwać zęby Kowalskich z oczu nie stracić — Waubaskonjuba był zawsze wspa-niałym człowiekiem! — Dziwiłam się często dlaczego ojciec na dźwięk nazwiska jego dziwnie otrząsa się i nie chce nic mówić o Indianinie? — Ojciec twój musiał widocznie od kogoś dowiedzieć się o mojej przygo-dzie! Zapanowała chwila milczenia — Nikomu dotychczas nie zwierzyłam się z przeżyć — staruszka przerwała ci szę — Muszę tobie odkryć wszystkie tajniki ponieważ jest w naszej rodzinie dziwny ciąg nieszczęśliwych kobiet Mo-ja matka uciekła od ojca i trzy lata prze-bywała poza domem Ja poszłam w jej ślady Przez kilka miesięcy wałęsałam się po obozowisku Indian Twoja matka od ojca i w ogóle nie wróciła więcej Chciałabym abyś wyciągnęła naukę z lego Sara spoirzała z niedowierzaniem na mówiącą coś powiedzieć lecz nic dała icj babka Ciągnęła dalej swą przestrogę — Swego czasu opowiadałaś o swych przygodach Muszę się przyznać że nic traktowałam je poważnie Obecnie po twoich smutnych doświadczeniach i rozczarowaniach w związku z misją w Buffalo uważam za swój obowiązek wy-jawić całą prawdę Chciałabym bowiem abvś sama wybrała sobie męża i żyła szej poirzeDie iNicraz mijaiy lygounie cait yui- - a iym scimm i-a-- w zupełnym milczeniu radością początkowała linię szczęśliwych kobiet w był twój ojciec Cały swój wysiłek po- - naszej rodzinie byłam Twój do dzieje swym gło-wą Żyje do szczepu do Kiedy trugał po uciekła Chciała mi — Zrobię babciu wszystko co będzie w mojej mocy byś była zadowolona ze mnie Odezwało się pukanie W drzwiach ukazał się stary Rcgan Kłaniając się uniżenie i słodko uśmiecha-jąc spytał czy może porozmawiać z panną Stone na osobności — Niech pan mówi tutaj! — odjiarła Sara — To przecież moja babka przed którą nie mam żadnych tajemnic! — No dobrze! — skinął głową urzę-dnik gubernatora — Powiem od razu Jego ekscelencja potrzebuje usług pan-ny Stone! — Szpiegostwo? — wykrzyknęła ostro Sara Regan rozłożył ręce — Obojętnie jak to nazwiemy Słowo odgrywa małą rolę Ważne jest tylko to że kolonia jest w potrzebie Dobry in-formator potrafi zastąpić pułki wojska! — Niech sobie kolonia szuka kogo in-nego! — odparła szorstko Sara — Dwu- - 1_4:- - H-nn- ftlrvi er Tt mi xncł oroTul ł I ' ! Ulllllllll lll vt1 I III --Tli- 1IJ 1111 Ul I alLfll IJI n™ajaPgo "wSem Janem™ ! w nagrodę za swoje trudy TwJ Jan! -'-SkJyknęła Sara _' zostałam obrzucona oszczerstwam Na-Zn- a go przecież całe Toronto Kiedy ktoś wet pański syn panie Regan roznosił je jest w potrzebie wuj Jan natychmiast P° Toronto spieszy mu na Domoc nie zwracając uwa- -' Urzędnik gubernatora z trudem przeł-g- i na kolor skóry! i knął &"? hMbfflhtemrwhaMbii 'm&mzmmmwśmmmmwimmmmmmE HZZ ' -- ITR? $ Ifiilf p—— ! ii mm iila—hm iwm j i nmnnsnnnBnHnBnsaBBa fr i5fk Jufc do nabycia kwietniowy numer miesięcznika "KULTUR A" Zawiera m in prace i artykuły następujących autorów: J Mleroszewski — Dialektyczne medytacje na trasie W— Z Krytyczna analiza polityki emi-gracyjnej próba nakreślenia nowej linii P Hostowicc — Notatnik nie-spiesznego przechodnia Omńw lenie trzech powieści współczesnego autora Leopol-da Buczkowskiego W Gombrcwici — Fragmenty z dziennika W Wohnout — Canelloni Osamu Daial — żona Villona Opowiadanie młodego pisarza japońskiego w przekładzie G Herling-Grudzinskieg- o W dziale "kra" znajduje się artykuł Zb Jordana "O sytuacji w filozofa" oraz reportaż Win centego Cygana "Odwiedziłem Ojczyznę" Melchior Wańkowicz pisze "O wydaniu krajowym Monte Cas-sino Numer uzupełniaj): kromka kulturalna recenzje z ksiqżck Cena egzemplarza w księgarni "Związkowca" — 75 ccnłow GEORGE BEN BA ADWOKAT I NOTARIUSZ Mówi po polsku 1147 Dundas St W Toronto Tel LE 4-84- 31 I LE 4-84- 32 JAN L Z GÓRA ADWOKAT — OBROŃCA NOTARIUSZ 1437 Oueen St W — Toronto Tel Biura: LE 3-12- 11 Micszk: Oakvillr VI 5-12- 15 ses EMIL K PUK ACZ AIA PUBLIC ACCOUNTANT 34 Eden Nace (Quccn & Bathunt) Tel EM 8-31- 40 Przyjmuje codzlcnnlo od 6—9 wtccz W soboty od 10 rano do S po pot eos Polski skład towarów żelaznych (arb { naczyń kuchennych oraz przyborów wodociągowych I ogrzewania J & J HARDWARE J Stefaniak właściciel 745 Oueen St W ćM 64863 Solidna obsługa — Niskie ceny — Uezplatno porady w sprawurh kani llzacjl I ogrzewania S NA BÓL GŁOWY I ŻOŁĄDKOWĄ NIEDYSPOZYCJE ibromS SELTJ ADWOKACI UpwSwnjf ZAŻYJE BROMO ABY MIEĆ SZYBKĄ ULGĘ ZAŻYWAJCIE PRZYJEMNY W SMAKU Bitowo- - mwmĘmmmmmmmHmmwwma umimrmmm Biuro Podróży Samolotem Okrętem Autobu-sem Pociągiem Wycieczki - Obazdy Hotele Zamawlaiclo toraz na 1958 rok Obs'uga na całym świecie mMBmimFĘmm OKULIŚCI OKULISTKI Br Bukowska-Bona- r R O Wiktoria Bukowska O D prowadzą nowoczesny gabinet okulistyczny przy 274 Ronctsvallł Avanu obok Gcoffrey St Tel LE 2-54- 93 Godziny rano do 9 przyjęć: codziennie od 10 w od 10 rano do 6 wieczór 37 S LEKARZE POWRóCiŁ DR tf KOSOWSKI Choroby kobieca I położnictwo (Leczenie nleolodnotcl) Przyjmuje za uprzednim telef IJuruiuiiuuuium LE 5-74- 34 lub LE 6-14- 70 611 Bloor Street W (rog Palmcrston) BS Dr J ZINCIIESiri HA M I) LM CC LEKARZ I CHIRURG Rodziny przjjcć: od II 12 pot 2- -4 30 po pot I od 7 - 9 wieczorem 606 Bathurst St — Toronto Tel LE 3-34- 23 34W Dr f1 ZELCER LEKARZ 500 College St Palmcrston) Tel WA 1-3- 580 Godziny przyjęć: od 130—4 po poł i 6—U wlecz X-RA- Y 70--W Dr S D DRIGEL LEKARZ CHIRURO DENTYSTA PfcyflcUn' Ot Surgeons Dulldlnj Kancelarie No 215 86 Bloor St W — Toronta Tol WAInut 2-00- 56 zl-- w DENTYŚCI Dr E WACIlHfl DENTYSTA Godziny: U 1 2--a 386 Bathunt St — EM 44515 W Dr Tadeusz Więckowski LEKARZ - DENTYSTA 310 Bloor St W — Toronto Tal 2-08- 44 przyjmuje po uprzednim porozu- mieniu telefonicznym W Dr M LUCYK DENTYSTA Dundai St W Toronto Tal RO ' 9-46- 82 W Dr N N0V0SICKIS LEKARZ DENTYSTA Dyplom w Niemczech I Kanadlc Przyjmuje w 1 wlccoraml tyl ko za telefonicznym porozumieniem 457 Bloor St W Starkman Chcmltsts & Mcdical Bulldlng Tel WA 3-20- 03 po polsku (S) Dr Władysława SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA 129 Grenadier Rd (drugi dom od Itonccvallcs) Przyjmuje za uprzednim telefo-nicznym porozumieniem Telefon LE 1-4- 250 Ubezpieczenie - SAMOCHÓD KRADZIEŻ ZDROWIE I WYPADKI etc Ubezpieczenie katdego rodiu Tclcfonucio lub piszcie a uuilclimy Wam doświadczonej i odpowiedzialnej obsługi K JOHNSON & CO LIMITED TRAVEL & INSURANCE AGENCIES 697 Boy Street — Toronto 2 Ont — uieczor suooiy W przed (róg 10— WA 2902 dzień Mówi OGIEŃ O EM 6-94- 88 1(1 41 811 Oueen St W Toronlo 3 EM 4-55- 74 wysyła do Kraju: KUPONY DO WYBORU PKO od 5 dolarów w górę Wymienialne na towary PKO lub na złote po około 95 złotych za dolara Paczki żywnościowe PKO Materiały PKO samochody motocykle rowery i setki darów PKO które nie płacą cła Obsługa szybka i sprawna Korzystajcie z usług NAJWIĘKSZEJ I NAJSTARSZEJ POLSKIEJ FIRMY PACZKOWEJ W KANADZIE 28--W i§ mwM ii iktt immi m Wim ćMh4 ia mirIliSmKS mm 'SIS mm $ fłWZtPf' ji t i vyyj r?"j" "M rł-Ł- ł " csteł AiUI W -- S-tfei! AIS V" ii - mimami |
Tags
Comments
Post a Comment for 000173b
