000149b |
Previous | 11 of 12 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
ik'
łj!KU
5resjcienl poprzednich
vmow90 M S Poniatowski którv nrrvhvi 3- - tł' _ ' '- -'
! i itM9' miodny kucharz Zygmunt Błoński aby nt
KA €wvm bratem Jankiem Groln i
t- - A A cłrnnu ! nstwo ciyno ngi icmasia
B" C
sie :e mr Tomasja Zyg ''„„ pomocy Trudy przyiacIMkl Janka W tym
p „raca do Londynu z Rosl Sowieckiej dokaa W' aalnie na pokładzie statku rybackiego Swa- -
Clt"" '„o m nowe nleporoiumlenla x x X
ucieka
n wszystko niewiele z tego
? i u-- stronę mieszkania:
_ jt-t-eni Normo!
i ttted taa sie rzecz- - która zdumiała i
„i Normy W mieszkaniu roz- -
tr7vk urzewróconego krzesła któte i- -
Dotraeiła sie uk n-n- -
!(3(7"jt i_ -i-
-j n4nrn i i t_
mowei
ale
M łoi ilu'Jl uo Uliwi i iuuusii KiLyt iormv
h i„Vnt Trhnl _ 10111 """
wbiegła do mieszkania Jan
nlj ma sła w jego stronę z wyciągnięty- -
b-- —
Hn w i Jan uv ""-- j "j"' j- -j '- -
_ o ie sie wonno e cię znowu
m urzały jej ze wzruszenia
__
j" wiedziałam ze pan wiedzia-fd'ijla- m
ze tamten to nie był pan
f a! Inmino
Jan "iji jj "6""""-- -
_ o tm ty Normo'' Nie" ro--
lia-je- m
odcinków
blllnlaklem
szponów
f' jwjI
siostrę
PPr
uiirima chcae
SiIIw wszedł
fi'j"'-u- i
wiozę
wróci
mówisz
_ Doi u chciała mi wmowic ze pan jest
L0'id!iii' moc pana me uyio euy mnie
apokoić lomawiala z jakimś innym czlowie- -
jr-fl-
U UUJjilt it lUłliionio J-un-tlll
nic JJ JJU
'Le od raz u poznałam ze to nie był pan
ł rw- - Łinir7i)a hłapnlnip ni lann
_ ifilm' Niechże pan jej wytłumaczy ze
H }i) nigiH nie okłamywałam ze słuch ją mu- -
Kfcloimlic ze ja wtedy rzeczywiście rozmawiał-am
z panem
_ KipdY0 — spytał Jan
II _Yi uiedv w sieni do nanskiei chorobie
II — Po jakiej chorobie? — w głosie Jana było
tbz więcej zdziwienia
_ No wtedy Kiedy pana zabrali do szpita- -
! m do znajomych A potem pan wrócił
ii _ To jakieś nieporozumienie — oswiad- -
[I JJil — ubiciu jŁjJiŁuiu aie jiic w auunu- -
rO wyjstiu iv sipnuja nie mugia innie pani
udziec bo mimowoli znalazłem się na statku
odb)łem daleką podroż
Doris z niedowierzaniem pokręciła głowa:
— Jakto'! Więc pan zaprzecza ze pan ze
mna wtedy rozmawiał na schodach?!
— Kiedy?
— Jakieś cztery tygodnie temu
Jan uśmiechną! się
— Jakże mogłem z panią rozmawiać cztery
teodnie temu kiedy od przeszło dwóch miesię- -
r nie było mnie w Londynie?
Niedowierzanie na twarzy Dom przeksztal- -
So sie w zdumienie
P —Czy pan żartuje John?
— Ależ nic podobnego
— Przecież przez cały czas mieszkał pan
i górze u Mrs Shrud Wczoraj mi mówiła że
'—
p mu i
Dumas
Illllll
Streszczenie poprzednich odcinków
Idmund Dantes żeglarz z Marsylii oskarżony niewinnie
infUui swych rywali o udział w spisku uoniF'"'rj"' —
[M wtrącony do wlezienia zaprzyiaznn ni °„ -- e-
W który przekazał mu taemnlcę okrytych skarbów Po
kicczce z więzienia odnalezieniu skareow uam
Francji pod przybranym nazwiskiem nraoiego
pto Nabywszy Pałac w Paryżu demoniczny
Jilslo znajduje w sferach arystokratycznych swych dw- -
ih wrogów omotuje Ich siecią Intryg by wywrzeć n
fbitrjsillwą zemstę # - Milcz! — z oosarda rozkazał ksiądz —
pirzeba zniewolić może człowieka do żebraniny
kradziezv chleba ze straganów ulicznych nie
Wszą jednak do biurek w domu
toieka bogatego - Ach wybacz mi ojcze! Juz mnie raz oca- -
U uczyń więc to po raz drugi jeszcze - Nie mam ku temu najmniejszej ocnoiy
Czy sam jesteś ojcze? — zapytał Cade- -
jusse składając ręce jak do modlitwy — A mo- -
Kpoilales juz po żandarmów? —
— Po nikopn nip nnsvłałem zaś hrabia Mon- -
iChnstn 7ahrnl na cnhn r-q- łf słlizbe do AuteUJl
£noze raz jeszcze ulitowałbym się nad tobą pod
punkiem ze wyznasz całą prawdę Powiadasz
W Ze cip liwnlninnn 7 Pfiler?
~ Tak jest oicze Uwolnił mnie jakiś An- -
F o którym mówiono ze się nazywa lord
Juraore
tym
Znam "o Jeżeli kłamiesz dowiem się
- Uwolnił on nie tvlko mnie ale jeszcze
Pffiego Korsvkanina imieniem Benedykt Ów
PlWc dostarczył nam stalowych pilników któ-- N
kajdany a potem rzuci- -
Fy się clo morza Gdyśmy dopłynęli do Drzegu
fwismy juz tam przygotwaną odzież w Kior
"wansmy się zaraz Było to w Hyeres um
"w-ykKtałasmtrieascziłem— zrzoeckzłu kssaimądzzasz niezłomna
Riościa — kłamiesz bo ów Benedykt jest P twym kamratem a może i
"CJ ostatniej zbrodni
"~ Ach ojcze dobrodzieju!
— ODOWinrlni iilr --7irlicr-i(i no WVlŚCiU Z
Jlonu' - Jak Bóg dał
~-- Kłamiesz — oawfórzvł ksiądz jeszcze po- -
SZaiPKTw _i r V giosem — w rnar'y±zu zay"i„a to rjywio—nia
tCktórych ci tamten dostarczał
Ach ojcze jak ty wiesz wszystko! Praw--
zosiai svnem wieuuegu iuub"'"
jt)1ego Monte Christo w domu którego właśnie
bieśmy
t~- - Benedykt ma być synem hrabiego? —
Kryia zdziwieniem zapytał Monte Christo
ffl
&
Napoleon Sadek
m m
z życia obecnej emigracji)
od jakiegoś czasu pan się znów nie pokazuje
Ale przecież jeszcze dwa tygodnie temu sama
widziałam pana na schodach
Nie mogła mnie pani widzieć bo mnie
w Londynie nie bło
A jednak widziałam pana 1 widywałam
codziennie I prosiłam zęby pan odwiedził Nor-mę
a pan stale sie jakoś od tego wymawiał
Jan podejrzliwie pizygląduł się sąsiadce
— Nic z tego nie rozumiem Coś się pani
przywidziało
— Ależ John' Ja jestem przy zdrowych
zmysłach' SpoH kalam pana pizez parę tygodni
7 izędu na schodach W czasie pańskiej choroby
się o pańskie zdrowie Niech pan
zapyta pani Shrud'
— To nie ja blem — powiedział Jan
— Odra7u wiedziałam ze to nie pan' —
z triumfem uśmiechnęła sie Norma — Glos miał
tiochę podobny Ale mnie trudno oszukać
Więc kim był ten człowiek'' — zmęczona
twarz sąsiadki wyrażała najwyższe zdumienie —
Jeżeli to nie pan to znaczy ze bl tu czrowiek
łudząco podobny do pana który się za pana po-dawał
Czy pan juz rozmawiał z Mrs Shrud?
Jan czuł jak mu serce nagle zaczyna bić
gwałtownie Był tu człowiek łudząco podobny do
niego9 Podawał się za niego0 Przed dwoma ty-godniami
zniknął''
Jeden tylko był człowiek tak łudząco do nie-go
podobny ze się bez trudu mógł za niego
podawać Tym człowiekiem był brat — bliźniak
Zygmunt!
— Nie — odpowiedział na pytanie Doris
— Jeszcze nie rozmawiałem z Mrs Shrud To
co od pani słyszę jest bardzo
Zaraz z Mrs Shrud pomówię'
Mrs Shrud była w kuchni zajęta swoim
wdowim Gdy wszedł Jan łyp-nęła
na niego niezbyt dobrym okiem Dopiero
udobruchała ją trochę treść pytania:
— Mrs Shrud za jaki okres winien jestem
pani komorne?
— Za ostatnie trzy tygodnie — odpowie-działa
Mrs Shrud
—Nie więcej?
Mrs Shrud niespokojnie zmarszczyła czoło
i spodełba zerknęła na Błońskiego:
— A panu się zdawało ze więcej?
— Niee — mruknął Błoński — Właśnie
nie pamiętałem Kiedy ja pani po raz ostatni
zapłaciłem komorne?
— Tydzień przed pańskim ostatnim wyjaz
' — — ' — " ""
iiiiiiiiiiiiiiiiiii uiiiiiiiiiiiii iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiui i"""1 """"""'""i"'!
Aleksander
HRABIA P1TI
i n
l
I -
i
I
)
wyłamywania
-
przepiłowaliśmy
wspólnikiem
o
l
-
(powieść
—
—
dowiadywałam
—
zastanawiające
gospodarstwem
V W w~v
CHRIST!)
87 s
lin
— Diabli go wiedza Musi być to zresztą
prawda bo hrabia wyszukał mu fałszywego oj-ca
daje mu pięć tysięcy franków miesięcznie i
ma mu zapisać ogromną fortunę _ Aia — rzekł mniemany ksiądz zaczyna-jąc
pojmować — jakże się teraz nazywa ten
młodzieniec?
z Monte
I
sa i wszystkiego?
grozi śmiało
łrohioon _ na ziemi niKomu mowie
nie będziesz!
Lecz zadrżał Sztylet zamiast przeszyć pierś
kapłana ześlizgnął się tylko po nie] W tejże
chwili Monte Christo lewą ręką pochwycił pięść
mordercy i ja z siłą tak straszliwą ze nóz
wypadł natychmiast z palców zmiażdżonych
wykręcił rękę bandycie Caderousse
padł na kolana a następnie twaizą na ziemię
Christo rzekł:
— Nie co mnie wstrzymuje zęby ci
me roztrzaskać czaszki
— Łaski łaski panie! jęczał
— Wstań! rzekł hrabia
— Ale tez ty księże masz rękę! — rzekł
Caderousse opatrując dlon niemal zdruzgotaną
— To Bóg dal mi siłę abym nią poskramiał
takie jak ty zwierzęta W imieniu tego Eoga
działam zapamiętaj to sobie teraz
wez pióro i pisz co ci
— Palce mnie bolą a zresztą umiem pi-sać
ojcze!
— Kłamiesz! Bierz powiadam pióro i pisz
Caderousse usiadł i napisał:
Panie człowiek przyjmujesz u
ciohip i któremu —-- - nawet swą
wiek ten ma imię Benedykt jego nazwis-- '
ko nie znane bowiem 'podrzutkiem
— Podpisz — rozkazał następnie
— chcesz mnie panie?
— Gdybym chciał tego oddałbym cię
pierwszego lepszego żandarma
w chwili teh będzie oddany podług adre-su
będziesz niczego już oba-wiał
Podpisz więc
Gdy Caderousse podpisał Monte Christo
rzekł:
A idź lecz me schodami no
nie zamiaru otwierać ci drzwi dole
jak wszedłeś przez
IHHi
M
£3
dem zapłacił mi pan cala zaległość Nie było
w Londynie przez dwa tygodnie więc na-leży
mi sie od pana za całe tygodnie Cz
pan teiaz płaci7
— Nie — powiedział Jan — Zapłacę pani
za parę dni
— Więc poco pan pyta'
— Chciałem jedynie ustalić wysokość za-ległości
W zamyśleniu zapalił papierosa Nie chciał
jeszcze ujawniać przed gospodynią ze to nie on
płacił komorne przed Uzema a
chciał się od niej dowiedzieć jak długo Zyg-munt
tutaj mieszkał Nie wątpił bowiem ze
mógł bye tylko Zygmunt
— Mrs Shrud — zapytał — czy pani dosta-ła
moj list ze szpitala''
Mis Shrud zdziula się
— Nie Żadnego od pana dostałam
— Czy pani pamięta przed dwoma miesią-cami
musiałem nagle wyjechać Nie było pani
wówczas w domu wiec nie zdążyłem uprzedzić
o moim wyjezdie ani się pożegnać
Mrs Shrud z politowaniem pokiwała głową
— Pamiętam doskonale Po tygodniu 'pan
wrócił w samej koszuli i spodniach
A więc Zygmunt zjawił się tutaj tydzień
po wyjeździe z Londynu
— Przez parę dni nie wychodził pan z
domu — przypominała dalej Mrs Shrud — Az
się dziwiłam czym pan się żywił przez cały czas
I wogole powiem prawdę ze pańskie za-chowanie
w ostatnich tygodniach i te wizyty
policji w czasie pańskiej choroby i te dziew-czyny
które tu masowo przychodziły to wszyst-ko
jest w moich oczach bardzo podejrzane Ja
chcę u siebie mieszkaniu mieć spokój I dla-tego
proszę zęby pan sobie szukał innego
— Poszukam — powiedział Jan Wrócił do
swego pokoju Zdawał sobie sprawę że Mrs
Shrud mu żadnych informacji o Zygmuncie nie
udzieli Z- - opowiadania gospodyni wynikało że
Zygmunt zjawił się tutaj jedynie w koszuli i
spodniach Wyglądało to na ucieczkę Ale
jest teraz? Dlaczego zniknął przed dwoma ty-godniami?
Jan rozejrzał się po pokoju Może jednak
zostawił jakieś polecenie jakieś wyjaśnienie
jakiś list?
Na stoliku pod oknem nie było żadnego
listu na komodzie również Wyciągnął szufladę
stolika i zdumiajjsię Na samym wierzchu leżał
stary wytarty portfel Ten sam który wraz z
w 'y w 9 w w w w m
— O księże ty coś złego przeciwko mnie
zamierzasz powiedz ze nie pragniesz mej
śmierci?
— Ja chcę tego czego Bóg chce
— Więc przysięgnij ze mnie nie ude-rzysz
będę wychodził
— Precz giupcze Próbowałem
uczynić z ciebie człowieka szczęśliwego a zro-biłem
zbrodniarza
— Ojcze! ziób jeszcze jedną próbę jeszcze
ostatnią!
— Dobrze Wiesz zapewne że ja dotrzymu-ję
słowa Olóz powiócisz do domu zdrów
i cały uwierzę i Bóg ci przebaczył
— Bylebyś tylko ty ojcze nie kazał mnie
ścigać to kogóż się mam obawiać?
— No juz idź — zawołał hrabia wskazując
Caderousse'owi okno
Dawny sąsiad - Dantesa nie dowierzając
Andrzej Cavalcanti Ma się on wkrótce 7„łp7vmn _
żenić panną Danglars córką bankiera _ A teraz skacz _ rozkaza Cnris _ ty milczysz? Nie pójdziesz do Danglar- -
nie powiesz mu W takim r„zie {q Caderousewwidząc że ze strony księdza nic
ja mu powiem mu nie zeskoczył
— Ruszaj sam do diabła — zawołał Cade- - Godzina pierwsza wybiła właśnie na wieży
rousse dobywając noża zza pasa i godząc w pierś jnwa]jdów
nic luz
ścisnął
Hra-bia
jeszcze
Monte
wiem
— Caderousse
—
nędzniku A
podyktuję
nie
ci
którego
chcesz
jest jest
zgubić
zresztą
gdv list
nie się
teraz precz
na
Wyjdź
pana
tygodniami
to
nie
panu
pokoju
gdzie
mi
gdy
nikczemny!
jeżeli
Gdy Caderousse stanął na ziemi jakiś czło-wiek
do tej chwili ukrywający się w cieniu
drzew przybiegł ku niemu Ciszę nocy rozdarł
jęk boleści pełen a potem wołanie:
— Ratunku' Mordercy'
Rozległ sie tupot nog szybko uciekających
i znów wołanie- -
— Ratunku'
Uciekający zatrzymał się potem zawrócił
zbliżył się do wołającego i wtedy juz głucha
zapanowała cisza
Po chwili mała furtka w murze utworzyła
się i ukazali się w niej najpierw Ali a następnie
jego pan CZĘSC DZIESIĄTA
DC MON ZEMSTY
Rozdział I
RCKA EOGA
Monte Christo wraz z Alim odnaleźli we
krwi leżącego Caderousse'a Hrabia natychmiast
rozkazał Alemu
— Idź do pana prokuratora królewskiego
de Yillefort zamieszkałego na przedmieściu #„„„„ : nnnrnt „„ l„ nP„V„l An mnio vM
"
Wiec
ręce
okno
trzy
pani
jego
Ojcze wyszeptał —
przywołać doktora
— Już to uczyniłem — odpowiedział ksiądz
— Wiem ze mi życia juz nie uratuje mo-że
jednak zdoła podtrzymać gasnące siły abym
mógł złożyć zeznacie mordercy To był Bene-dykt
Ach co za nikczemnik! On pierwszy pod-sunął
mi myśl obrabowania hrabiego w na-dziei
że gdyby mi się udało go zabić to on bę-dzie
mógł odziedziczyć spadek zapisany mu
Gdyby zaś hrabia mnie zabił wów-czas
uwolniłby się ode mnie Chcąc się przeko-nać
jakie będą wyniki mojej wyprawy czato- -
jasnym garniturem pozostawił na plaży w dniu
wyjścia ze szpitala W portfelu były fotografie
stare kwity ale dokumentów osobistych nie było I
ikąd ten portfel się tutaj znalazł? Widocz-nie
znaleziono no brzegu ubranie i odesłano pod
adres uwidoczniony w dokumentach Dlaczego
niema dokumentów? Widocznie Zygmunt był bez
dokumentów i narazie postanowił korzystać z
dokumentów brata
Jan gorączkowo przerzucał zawartość szuf-lady
szukając dalszych śladów pozostawionych
przez Zygmunta Znalazł list Zygmunta nadany
w Gdyni Zawiadamiał ze pracuje na statku
Poniatowski" ze statek w przejeździe do No-wego
Yorku zatrzyma się w Southampton Prosił
Jana zęby przyjechał do portu bo chce się z
nim koniecznie zobaczyć
Janowi wzruszenie podeszło pod gardło Do-myślił
się ze Zygmunt nie doczekawszy się w
porcie uciekł ze statku zęby się z nim Janem
zobaczyć
Przeglądał dalsze listy Znalazł list od kraw-ca
list z banku i dwie koperty zaadiesowane
„Mi Hlonski" bez imienia nawet bez pierwszej
litery imienia
List w jednej z kopert brzmiał
„Szanowny Panie' Zechce Pan łaskawie
zgłosić się po odbiór zdeponowanej dla
Pana sumy 12 funtów szylingów
0 penów "
Następowały godziny w których pieniądze
można odebiać oraz nazwa uliry numer domu
i numer pokoju Podpis był nieczytelny Ale
wiedział kto list Znał ten pod- - Wndaw slę
pis i znal adies podany w liście Krew uderzyła
mu do głowy poczet wlenia! Wyją! list z dru-giej
podobnej koperty Tieść jego miała brzmie-nie
rozkazu- -
„Pioszę zgłosić się do mnie do biura we
wtorek o godzinie 7 wieczorem"
Następował ten sam znany Janowi nieczy-telny
podpis
Hece Jana drżały gdy chował listy spowro-te- m
do szuflady Zrozumiał ze Zygmunt idąc
torem jego życia natknął się na majora Tomasza
XXXIII
„GARDEN P A II TY"
Nie było gorąco a jednak Jan był spocony
kiedy się znalazł przed kamienicą w której mieś
cił się „attacliat" Zadzwonił Otworzył mu woź-ny
„attachatu" Majtys
Widocznie poznał Błońskiego bo nie pyta-jąc
o co chodzi oświadczył:
— Pan do majora Tomasza A majora To-masza
niema
— Kiedy będzie? — spytał Jan
— Dziś go już nie będzie — powiedział woź-ny
'Majtys i nie bez dumy dodał — Ma dziś „gar-den
paity" w pałacu królewskim w Bucking-ham
Palące
Na Jana ta wiadomość wrażenia nic -- wy
warla
— A jutro będzie? — zapylał
—iMwrT V"'V lll'y ' n v yliy1 p~M I
mnie dwukrotnie nożem w pierś a polem raz
jeszcze w bok
— Posłałem nie tylko po doktora ale i po
pana prokuratora królewskiego
— Za późno przyjdzie krew uchodzi 1 czuję
ze koniec się zbliża
— Poczekaj — rzekł Monte Christo po czym
odszedł i po paru minutach wrócił trzymając
kryształowy flakonik w ręku
— O księże — wyszeptał konający — śpiesz
się bo czuję że tracę"przylomność
Hrabia zbliżył się do niego i w posiniałe
usta wpuścił dwie krople płynu z flaszeczki
Caderousse po paru chwilach drgnął rzekł:'
— Ach ojcze życie ml do żył wlewasz
choć jedną kroplę jeszcze
— Jedna kropla więcej mogłaby clę zabić
— Niechże więc ktoś teraz przyjdzie bym
mógł złożyć zeznanie
— Jeżeli chcesz mogę napisać deklarację
którą ty podpiszezsz
Hrabia zaczął pisać następujące słowa:
Umieram zamordowany przez Korsyka-nina
Benedykta współwięźnia z galer w
Tulonie nr 59
Monte Christo podał pióro konającemu któ-ry
zbierając resztki sil zdołał położyć podpis
— Reszle sam ojwwiesz księże Powiedz
ze każe się on nazywać Andrzejem Cavalcantim
i ze mieszka w Hotelu Królewskim
— Powiem wszystko — odpowiedział Monte
Christo — i nie tylko to co mi powiedziałeś lecz
wiele jeszcze innych rzeczy Powiem że ci dal
plan domu w nadziei ze zabijesz hrabiego a tak-że
ze uprzedził go listownie o zamiarze włama-nia
Powiem dalej ze ponieważ bilecik ten już
hrabiego w domu nie zasiał 1 czeka-łem
ażeby cię schwytać
— Będzie on za to wszystko zgilolynowany?
Obiecaj mi to księże gdyż z taką pewnością
lżej mi będzie umierać
— Powiem — ciągnął dalej hrabia — że
gdy wszedłeś do tego domu czekał na ciebie
ukryty w cieniu drzew ażeby cię skrytobójczo
zabić
— Więc ty ojcze wszystko widziałeś?
I — Przypomnij sobie moje słowa: „Jeżeli
wrócisz do domu zdrów i cały uwierzę że ci
Bóg przebaczył"
I — A więc wiedziałeś księże i nie ostrzeg-łeś
mnie?
I — Nie ośmieliłbym się nigdy slawać w po
córkę jest zbrodniarzem zDiegiym z gaier -- - m u -- — b pmk 0patrMOccij w poprzek sprawie(jli
w Tulonie r'osn tam nr o j vu-- -- v -- -
Caderousse kaź wości boskiej
na
hrabia
w
A
zapewne
mam
listu
w
w
—
o
tes-tamentem
0
i
daj
przejąłem
— Sprawiedliwość boska! Ach ojcze nie
mów mi o niej Gdyby ona istotnie kierowała
'czynami ludzkości to czyż tyle ludzi niegodzl-jwyc- h
chodziłoby bezkarnie po lej ziemi?
I — Cierpliwości — rzekł ksiądz głosem od
którego zadrżał konający — cierpliwości!
Caderousse spojrzał na niego zdziwiony
— Bóg — mówił dalej kapłan — jest nie
tylko wymiarem sprawiedliwości ale" i pełen
miłosierdzia
I — Więc ty ojcze wierzysz w Boga?
— Gdybym nawet do tej chwili nie wierzył
wał na ulicy' Gdy zeskoczyłem z muru pchnął -- to teraz patrząc na ciebie uwierzyć bym musiał'
W dniu 12 kwietnia br zmarł
nagle w Londynie śp Wacław Ka-rol
Bruner wiceprzewodniczący
Tymczasowej Rady Jedności Naro-dowej
Wacław Bruner urodził się w
Warszawie w 189!) r Wychowany
w tradycjach walk powstańczych
roku 1CG3 i walk rewolucyjnych
roku 1005 we wczesnej młodości
wszedł na drogę której pozostał
wierny do ostatniej chwili swego
życia łączqc wysiłki niepodległo-ściowe
z daieniami do wyzwolenia
społecznego polskich mas pracują-cy
eh
W roku 1918 brał udział w wal-kach
w obiome Lwowa w roku
1920 bił się w wojnie polsko bolsze-wickiej
w i 1921 - w powstaniu
yóinośliskim Został zdemobilizo-wany
w stopniu podporucznika
wojsk polskich Po ukończeniu
działań wojennych i po ukończeniu
studiów uniwersyteckich przystą-pił
do pracy w Ministerstwie Pracy
i Opieki Spolecnej W r 1930
osiqin:l stopień naczelnika wydzia-łu
w Depaitamencie Ubezpieczeń
Społecznych tegoA ministerstwa
We wrześniu 1939 r gdy Mini-steistw- o
Pracy i Opieki Społecznej
zostało w ewakuowane z Wnrsza- - Jan ten podpisał p Bnior 7nalaJ
pod okupacja sowiecka we Lwowie
skąd wywieziony został wraz i żoną
i córka na Ural gdzie pracował
przy wyrębie lasu Zwolniony w r
19-1- 1 objął najpierw czynności' de-legata
polskiego Ministerstwa Pra-cy
i Opieki Spolecnej potem po-wołany
został do ambasady pol-skiej
w Kujbyszewie gdzie objął
kieiownietwo działu opieki społecz-nej
wieszcle wezwany został do
Londynu gdie i powierzono mu
czynności sekretarza generalnego
Ministerstwa Pracy I' Opieki Spo-łecznej
Po cofnięciu uznania Rzą-dowi
Polskiemu i po krótkim okre-sie
pracy w instytucjach przejścio-wych
objął funkcje sekretarza
Funduszu Pomocy Polakom 1 peł-nił
je aż da zgonu Jednocześnie
czynny byl śp Wacław Bruner w
żeymciiugracpjiolitpyoclzsnkyiemj ' iByłspowłieccezpnrzyem-wodniczącym
Komitetu Głównego
Polskiej Partii Socjalistycznej w
W Brytanii i przewodniczącym Za-rządu
Głównego Towarzystwu Uni-wersytetu
Robotniczego w W Bry-tanii
POSZUKIWANE KSIĄŻKI
INSTYTUT POLSKI W KANA-DZI- K
zakupi płacąc ceny antykwa-ryczne
następujące wydawnictwu
a) tłumaczenia na język polski
wszyskicłi powieści autorki kana-dyjskiej
L M Montgomery
Ii) M Nalęcz-Dobrowols- kl —
Chwała' męka srwycletwo Winni-pe- t'
t
1031
c) Jan S Pazdor — Język an-gielski
praktyczny podręcznik do
nauki języka angielskiego bez po-mocy
nauczyciela Wlnnlpog 1040
Zglosenia z podaniem żądanej
ceny uprasza się kierować na adres
Instytutu w Toronto 200 Bevcrley
Slieet '
~--- '
' ' 'i ):i
"KULTURA"
I
"WIADOMOŚCI" j# (londyńskie)
Stole posiadamy na składzie ' --
numery bieżące _- -
Przyjmujemy prenumeratę
na powyższe periodyki
po cenie nominalnej
i Egzemplarze okazowe
"Wiadomości"
przesyłamy na żądanie-Kilegarnl- a
"Związkowiec"
1475 Oueon SI W Toronło 3
Oni
BEZPŁATHIE
INFORMUJEMY w Sprawach
1 Sprowłditnli krtwnych i Paliki
Hlfkn mtie tuketty dotychet- - towt iapowliai4 pomyllnt r- - lulttty
i Bllt6w lotnlciych na RATY i Blll6w okrętowych do Curopy
od łHJ00
4 Wliy łuryitycint lub Imlaracyl-- n do USA
I TlumacitnliUtsallzowinll wiztl- - kich dokomtntów
C Sprowadzenia mttrylc z Poflkl
I Inn kri(6w
ATLAS TRAVEL BUREAU
pod kierownictwem b polskiego
adwokata p JANA BURGERA'
122 Sf Calherlns Street Wtit
Montreal Quo Tel UN 1-54-
24 w
— ADWOKACI —
ADWOKAT
Dr Stanisław Wcisło
320 Bay Slraet tol: EM 4-24- 53
49S
GE0RGE BEN B A
ADWOKAT I NOTARIUSZ
Mówi po polsku
1147 Dunuat St W Toronto Tl t-- E 4-B4-
31 ! LE 4-84- 32 ' s
9r
Srtr yraPiuAr_
sPraaisli
vmiłftf&ijweiil
ffs
:ij§
SSIl- - Miii
Hfcfflffisr 'imims ' wmm'
wm
45
ifelss (
aTK't liiii
imrm rOlS mwm - wi¥
W Biosfer
iflifl'
mmw f pili i
i--
ai twf mmi xi III
mAłmiM3ii&iV HfA trttili
M3JMt#
ftTSllii(i'ii?TJCi&ł s mAifllłmKł ' mttjmof?'
Kfii ' Mr MvHaili-- '
tSmmb
tim
wmm- -
rc uniij-j- f l -
(1 1$S5rap
5$Ul03u!i
iifflSfiia
minufł MimiłifaTfiiiwT Mi ritiCiHtizft 12
ftssfu'n£u&i l
mm mm a
mmm' ir¥mtrWwM:śi mmmxmmi iWrlil
-- lift Witani
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, May 15, 1957 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1957-05-15 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000102 |
Description
| Title | 000149b |
| OCR text | ik' łj!KU 5resjcienl poprzednich vmow90 M S Poniatowski którv nrrvhvi 3- - tł' _ ' '- -' ! i itM9' miodny kucharz Zygmunt Błoński aby nt KA €wvm bratem Jankiem Groln i t- - A A cłrnnu ! nstwo ciyno ngi icmasia B" C sie :e mr Tomasja Zyg ''„„ pomocy Trudy przyiacIMkl Janka W tym p „raca do Londynu z Rosl Sowieckiej dokaa W' aalnie na pokładzie statku rybackiego Swa- - Clt"" '„o m nowe nleporoiumlenla x x X ucieka n wszystko niewiele z tego ? i u-- stronę mieszkania: _ jt-t-eni Normo! i ttted taa sie rzecz- - która zdumiała i „i Normy W mieszkaniu roz- - tr7vk urzewróconego krzesła któte i- - Dotraeiła sie uk n-n- - !(3(7"jt i_ -i- -j n4nrn i i t_ mowei ale M łoi ilu'Jl uo Uliwi i iuuusii KiLyt iormv h i„Vnt Trhnl _ 10111 """ wbiegła do mieszkania Jan nlj ma sła w jego stronę z wyciągnięty- - b-- — Hn w i Jan uv ""-- j "j"' j- -j '- - _ o ie sie wonno e cię znowu m urzały jej ze wzruszenia __ j" wiedziałam ze pan wiedzia-fd'ijla- m ze tamten to nie był pan f a! Inmino Jan "iji jj "6""""-- - _ o tm ty Normo'' Nie" ro-- lia-je- m odcinków blllnlaklem szponów f' jwjI siostrę PPr uiirima chcae SiIIw wszedł fi'j"'-u- i wiozę wróci mówisz _ Doi u chciała mi wmowic ze pan jest L0'id!iii' moc pana me uyio euy mnie apokoić lomawiala z jakimś innym czlowie- - jr-fl- U UUJjilt it lUłliionio J-un-tlll nic JJ JJU 'Le od raz u poznałam ze to nie był pan ł rw- - Łinir7i)a hłapnlnip ni lann _ ifilm' Niechże pan jej wytłumaczy ze H }i) nigiH nie okłamywałam ze słuch ją mu- - Kfcloimlic ze ja wtedy rzeczywiście rozmawiał-am z panem _ KipdY0 — spytał Jan II _Yi uiedv w sieni do nanskiei chorobie II — Po jakiej chorobie? — w głosie Jana było tbz więcej zdziwienia _ No wtedy Kiedy pana zabrali do szpita- - ! m do znajomych A potem pan wrócił ii _ To jakieś nieporozumienie — oswiad- - [I JJil — ubiciu jŁjJiŁuiu aie jiic w auunu- - rO wyjstiu iv sipnuja nie mugia innie pani udziec bo mimowoli znalazłem się na statku odb)łem daleką podroż Doris z niedowierzaniem pokręciła głowa: — Jakto'! Więc pan zaprzecza ze pan ze mna wtedy rozmawiał na schodach?! — Kiedy? — Jakieś cztery tygodnie temu Jan uśmiechną! się — Jakże mogłem z panią rozmawiać cztery teodnie temu kiedy od przeszło dwóch miesię- - r nie było mnie w Londynie? Niedowierzanie na twarzy Dom przeksztal- - So sie w zdumienie P —Czy pan żartuje John? — Ależ nic podobnego — Przecież przez cały czas mieszkał pan i górze u Mrs Shrud Wczoraj mi mówiła że '— p mu i Dumas Illllll Streszczenie poprzednich odcinków Idmund Dantes żeglarz z Marsylii oskarżony niewinnie infUui swych rywali o udział w spisku uoniF'"'rj"' — [M wtrącony do wlezienia zaprzyiaznn ni °„ -- e- W który przekazał mu taemnlcę okrytych skarbów Po kicczce z więzienia odnalezieniu skareow uam Francji pod przybranym nazwiskiem nraoiego pto Nabywszy Pałac w Paryżu demoniczny Jilslo znajduje w sferach arystokratycznych swych dw- - ih wrogów omotuje Ich siecią Intryg by wywrzeć n fbitrjsillwą zemstę # - Milcz! — z oosarda rozkazał ksiądz — pirzeba zniewolić może człowieka do żebraniny kradziezv chleba ze straganów ulicznych nie Wszą jednak do biurek w domu toieka bogatego - Ach wybacz mi ojcze! Juz mnie raz oca- - U uczyń więc to po raz drugi jeszcze - Nie mam ku temu najmniejszej ocnoiy Czy sam jesteś ojcze? — zapytał Cade- - jusse składając ręce jak do modlitwy — A mo- - Kpoilales juz po żandarmów? — — Po nikopn nip nnsvłałem zaś hrabia Mon- - iChnstn 7ahrnl na cnhn r-q- łf słlizbe do AuteUJl £noze raz jeszcze ulitowałbym się nad tobą pod punkiem ze wyznasz całą prawdę Powiadasz W Ze cip liwnlninnn 7 Pfiler? ~ Tak jest oicze Uwolnił mnie jakiś An- - F o którym mówiono ze się nazywa lord Juraore tym Znam "o Jeżeli kłamiesz dowiem się - Uwolnił on nie tvlko mnie ale jeszcze Pffiego Korsvkanina imieniem Benedykt Ów PlWc dostarczył nam stalowych pilników któ-- N kajdany a potem rzuci- - Fy się clo morza Gdyśmy dopłynęli do Drzegu fwismy juz tam przygotwaną odzież w Kior "wansmy się zaraz Było to w Hyeres um "w-ykKtałasmtrieascziłem— zrzoeckzłu kssaimądzzasz niezłomna Riościa — kłamiesz bo ów Benedykt jest P twym kamratem a może i "CJ ostatniej zbrodni "~ Ach ojcze dobrodzieju! — ODOWinrlni iilr --7irlicr-i(i no WVlŚCiU Z Jlonu' - Jak Bóg dał ~-- Kłamiesz — oawfórzvł ksiądz jeszcze po- - SZaiPKTw _i r V giosem — w rnar'y±zu zay"i„a to rjywio—nia tCktórych ci tamten dostarczał Ach ojcze jak ty wiesz wszystko! Praw-- zosiai svnem wieuuegu iuub"'" jt)1ego Monte Christo w domu którego właśnie bieśmy t~- - Benedykt ma być synem hrabiego? — Kryia zdziwieniem zapytał Monte Christo ffl & Napoleon Sadek m m z życia obecnej emigracji) od jakiegoś czasu pan się znów nie pokazuje Ale przecież jeszcze dwa tygodnie temu sama widziałam pana na schodach Nie mogła mnie pani widzieć bo mnie w Londynie nie bło A jednak widziałam pana 1 widywałam codziennie I prosiłam zęby pan odwiedził Nor-mę a pan stale sie jakoś od tego wymawiał Jan podejrzliwie pizygląduł się sąsiadce — Nic z tego nie rozumiem Coś się pani przywidziało — Ależ John' Ja jestem przy zdrowych zmysłach' SpoH kalam pana pizez parę tygodni 7 izędu na schodach W czasie pańskiej choroby się o pańskie zdrowie Niech pan zapyta pani Shrud' — To nie ja blem — powiedział Jan — Odra7u wiedziałam ze to nie pan' — z triumfem uśmiechnęła sie Norma — Glos miał tiochę podobny Ale mnie trudno oszukać Więc kim był ten człowiek'' — zmęczona twarz sąsiadki wyrażała najwyższe zdumienie — Jeżeli to nie pan to znaczy ze bl tu czrowiek łudząco podobny do pana który się za pana po-dawał Czy pan juz rozmawiał z Mrs Shrud? Jan czuł jak mu serce nagle zaczyna bić gwałtownie Był tu człowiek łudząco podobny do niego9 Podawał się za niego0 Przed dwoma ty-godniami zniknął'' Jeden tylko był człowiek tak łudząco do nie-go podobny ze się bez trudu mógł za niego podawać Tym człowiekiem był brat — bliźniak Zygmunt! — Nie — odpowiedział na pytanie Doris — Jeszcze nie rozmawiałem z Mrs Shrud To co od pani słyszę jest bardzo Zaraz z Mrs Shrud pomówię' Mrs Shrud była w kuchni zajęta swoim wdowim Gdy wszedł Jan łyp-nęła na niego niezbyt dobrym okiem Dopiero udobruchała ją trochę treść pytania: — Mrs Shrud za jaki okres winien jestem pani komorne? — Za ostatnie trzy tygodnie — odpowie-działa Mrs Shrud —Nie więcej? Mrs Shrud niespokojnie zmarszczyła czoło i spodełba zerknęła na Błońskiego: — A panu się zdawało ze więcej? — Niee — mruknął Błoński — Właśnie nie pamiętałem Kiedy ja pani po raz ostatni zapłaciłem komorne? — Tydzień przed pańskim ostatnim wyjaz ' — — ' — " "" iiiiiiiiiiiiiiiiiii uiiiiiiiiiiiii iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiui i"""1 """"""'""i"'! Aleksander HRABIA P1TI i n l I - i I ) wyłamywania - przepiłowaliśmy wspólnikiem o l - (powieść — — dowiadywałam — zastanawiające gospodarstwem V W w~v CHRIST!) 87 s lin — Diabli go wiedza Musi być to zresztą prawda bo hrabia wyszukał mu fałszywego oj-ca daje mu pięć tysięcy franków miesięcznie i ma mu zapisać ogromną fortunę _ Aia — rzekł mniemany ksiądz zaczyna-jąc pojmować — jakże się teraz nazywa ten młodzieniec? z Monte I sa i wszystkiego? grozi śmiało łrohioon _ na ziemi niKomu mowie nie będziesz! Lecz zadrżał Sztylet zamiast przeszyć pierś kapłana ześlizgnął się tylko po nie] W tejże chwili Monte Christo lewą ręką pochwycił pięść mordercy i ja z siłą tak straszliwą ze nóz wypadł natychmiast z palców zmiażdżonych wykręcił rękę bandycie Caderousse padł na kolana a następnie twaizą na ziemię Christo rzekł: — Nie co mnie wstrzymuje zęby ci me roztrzaskać czaszki — Łaski łaski panie! jęczał — Wstań! rzekł hrabia — Ale tez ty księże masz rękę! — rzekł Caderousse opatrując dlon niemal zdruzgotaną — To Bóg dal mi siłę abym nią poskramiał takie jak ty zwierzęta W imieniu tego Eoga działam zapamiętaj to sobie teraz wez pióro i pisz co ci — Palce mnie bolą a zresztą umiem pi-sać ojcze! — Kłamiesz! Bierz powiadam pióro i pisz Caderousse usiadł i napisał: Panie człowiek przyjmujesz u ciohip i któremu —-- - nawet swą wiek ten ma imię Benedykt jego nazwis-- ' ko nie znane bowiem 'podrzutkiem — Podpisz — rozkazał następnie — chcesz mnie panie? — Gdybym chciał tego oddałbym cię pierwszego lepszego żandarma w chwili teh będzie oddany podług adre-su będziesz niczego już oba-wiał Podpisz więc Gdy Caderousse podpisał Monte Christo rzekł: A idź lecz me schodami no nie zamiaru otwierać ci drzwi dole jak wszedłeś przez IHHi M £3 dem zapłacił mi pan cala zaległość Nie było w Londynie przez dwa tygodnie więc na-leży mi sie od pana za całe tygodnie Cz pan teiaz płaci7 — Nie — powiedział Jan — Zapłacę pani za parę dni — Więc poco pan pyta' — Chciałem jedynie ustalić wysokość za-ległości W zamyśleniu zapalił papierosa Nie chciał jeszcze ujawniać przed gospodynią ze to nie on płacił komorne przed Uzema a chciał się od niej dowiedzieć jak długo Zyg-munt tutaj mieszkał Nie wątpił bowiem ze mógł bye tylko Zygmunt — Mrs Shrud — zapytał — czy pani dosta-ła moj list ze szpitala'' Mis Shrud zdziula się — Nie Żadnego od pana dostałam — Czy pani pamięta przed dwoma miesią-cami musiałem nagle wyjechać Nie było pani wówczas w domu wiec nie zdążyłem uprzedzić o moim wyjezdie ani się pożegnać Mrs Shrud z politowaniem pokiwała głową — Pamiętam doskonale Po tygodniu 'pan wrócił w samej koszuli i spodniach A więc Zygmunt zjawił się tutaj tydzień po wyjeździe z Londynu — Przez parę dni nie wychodził pan z domu — przypominała dalej Mrs Shrud — Az się dziwiłam czym pan się żywił przez cały czas I wogole powiem prawdę ze pańskie za-chowanie w ostatnich tygodniach i te wizyty policji w czasie pańskiej choroby i te dziew-czyny które tu masowo przychodziły to wszyst-ko jest w moich oczach bardzo podejrzane Ja chcę u siebie mieszkaniu mieć spokój I dla-tego proszę zęby pan sobie szukał innego — Poszukam — powiedział Jan Wrócił do swego pokoju Zdawał sobie sprawę że Mrs Shrud mu żadnych informacji o Zygmuncie nie udzieli Z- - opowiadania gospodyni wynikało że Zygmunt zjawił się tutaj jedynie w koszuli i spodniach Wyglądało to na ucieczkę Ale jest teraz? Dlaczego zniknął przed dwoma ty-godniami? Jan rozejrzał się po pokoju Może jednak zostawił jakieś polecenie jakieś wyjaśnienie jakiś list? Na stoliku pod oknem nie było żadnego listu na komodzie również Wyciągnął szufladę stolika i zdumiajjsię Na samym wierzchu leżał stary wytarty portfel Ten sam który wraz z w 'y w 9 w w w w m — O księże ty coś złego przeciwko mnie zamierzasz powiedz ze nie pragniesz mej śmierci? — Ja chcę tego czego Bóg chce — Więc przysięgnij ze mnie nie ude-rzysz będę wychodził — Precz giupcze Próbowałem uczynić z ciebie człowieka szczęśliwego a zro-biłem zbrodniarza — Ojcze! ziób jeszcze jedną próbę jeszcze ostatnią! — Dobrze Wiesz zapewne że ja dotrzymu-ję słowa Olóz powiócisz do domu zdrów i cały uwierzę i Bóg ci przebaczył — Bylebyś tylko ty ojcze nie kazał mnie ścigać to kogóż się mam obawiać? — No juz idź — zawołał hrabia wskazując Caderousse'owi okno Dawny sąsiad - Dantesa nie dowierzając Andrzej Cavalcanti Ma się on wkrótce 7„łp7vmn _ żenić panną Danglars córką bankiera _ A teraz skacz _ rozkaza Cnris _ ty milczysz? Nie pójdziesz do Danglar- - nie powiesz mu W takim r„zie {q Caderousewwidząc że ze strony księdza nic ja mu powiem mu nie zeskoczył — Ruszaj sam do diabła — zawołał Cade- - Godzina pierwsza wybiła właśnie na wieży rousse dobywając noża zza pasa i godząc w pierś jnwa]jdów nic luz ścisnął Hra-bia jeszcze Monte wiem — Caderousse — nędzniku A podyktuję nie ci którego chcesz jest jest zgubić zresztą gdv list nie się teraz precz na Wyjdź pana tygodniami to nie panu pokoju gdzie mi gdy nikczemny! jeżeli Gdy Caderousse stanął na ziemi jakiś czło-wiek do tej chwili ukrywający się w cieniu drzew przybiegł ku niemu Ciszę nocy rozdarł jęk boleści pełen a potem wołanie: — Ratunku' Mordercy' Rozległ sie tupot nog szybko uciekających i znów wołanie- - — Ratunku' Uciekający zatrzymał się potem zawrócił zbliżył się do wołającego i wtedy juz głucha zapanowała cisza Po chwili mała furtka w murze utworzyła się i ukazali się w niej najpierw Ali a następnie jego pan CZĘSC DZIESIĄTA DC MON ZEMSTY Rozdział I RCKA EOGA Monte Christo wraz z Alim odnaleźli we krwi leżącego Caderousse'a Hrabia natychmiast rozkazał Alemu — Idź do pana prokuratora królewskiego de Yillefort zamieszkałego na przedmieściu #„„„„ : nnnrnt „„ l„ nP„V„l An mnio vM " Wiec ręce okno trzy pani jego Ojcze wyszeptał — przywołać doktora — Już to uczyniłem — odpowiedział ksiądz — Wiem ze mi życia juz nie uratuje mo-że jednak zdoła podtrzymać gasnące siły abym mógł złożyć zeznacie mordercy To był Bene-dykt Ach co za nikczemnik! On pierwszy pod-sunął mi myśl obrabowania hrabiego w na-dziei że gdyby mi się udało go zabić to on bę-dzie mógł odziedziczyć spadek zapisany mu Gdyby zaś hrabia mnie zabił wów-czas uwolniłby się ode mnie Chcąc się przeko-nać jakie będą wyniki mojej wyprawy czato- - jasnym garniturem pozostawił na plaży w dniu wyjścia ze szpitala W portfelu były fotografie stare kwity ale dokumentów osobistych nie było I ikąd ten portfel się tutaj znalazł? Widocz-nie znaleziono no brzegu ubranie i odesłano pod adres uwidoczniony w dokumentach Dlaczego niema dokumentów? Widocznie Zygmunt był bez dokumentów i narazie postanowił korzystać z dokumentów brata Jan gorączkowo przerzucał zawartość szuf-lady szukając dalszych śladów pozostawionych przez Zygmunta Znalazł list Zygmunta nadany w Gdyni Zawiadamiał ze pracuje na statku Poniatowski" ze statek w przejeździe do No-wego Yorku zatrzyma się w Southampton Prosił Jana zęby przyjechał do portu bo chce się z nim koniecznie zobaczyć Janowi wzruszenie podeszło pod gardło Do-myślił się ze Zygmunt nie doczekawszy się w porcie uciekł ze statku zęby się z nim Janem zobaczyć Przeglądał dalsze listy Znalazł list od kraw-ca list z banku i dwie koperty zaadiesowane „Mi Hlonski" bez imienia nawet bez pierwszej litery imienia List w jednej z kopert brzmiał „Szanowny Panie' Zechce Pan łaskawie zgłosić się po odbiór zdeponowanej dla Pana sumy 12 funtów szylingów 0 penów " Następowały godziny w których pieniądze można odebiać oraz nazwa uliry numer domu i numer pokoju Podpis był nieczytelny Ale wiedział kto list Znał ten pod- - Wndaw slę pis i znal adies podany w liście Krew uderzyła mu do głowy poczet wlenia! Wyją! list z dru-giej podobnej koperty Tieść jego miała brzmie-nie rozkazu- - „Pioszę zgłosić się do mnie do biura we wtorek o godzinie 7 wieczorem" Następował ten sam znany Janowi nieczy-telny podpis Hece Jana drżały gdy chował listy spowro-te- m do szuflady Zrozumiał ze Zygmunt idąc torem jego życia natknął się na majora Tomasza XXXIII „GARDEN P A II TY" Nie było gorąco a jednak Jan był spocony kiedy się znalazł przed kamienicą w której mieś cił się „attacliat" Zadzwonił Otworzył mu woź-ny „attachatu" Majtys Widocznie poznał Błońskiego bo nie pyta-jąc o co chodzi oświadczył: — Pan do majora Tomasza A majora To-masza niema — Kiedy będzie? — spytał Jan — Dziś go już nie będzie — powiedział woź-ny 'Majtys i nie bez dumy dodał — Ma dziś „gar-den paity" w pałacu królewskim w Bucking-ham Palące Na Jana ta wiadomość wrażenia nic -- wy warla — A jutro będzie? — zapylał —iMwrT V"'V lll'y ' n v yliy1 p~M I mnie dwukrotnie nożem w pierś a polem raz jeszcze w bok — Posłałem nie tylko po doktora ale i po pana prokuratora królewskiego — Za późno przyjdzie krew uchodzi 1 czuję ze koniec się zbliża — Poczekaj — rzekł Monte Christo po czym odszedł i po paru minutach wrócił trzymając kryształowy flakonik w ręku — O księże — wyszeptał konający — śpiesz się bo czuję że tracę"przylomność Hrabia zbliżył się do niego i w posiniałe usta wpuścił dwie krople płynu z flaszeczki Caderousse po paru chwilach drgnął rzekł:' — Ach ojcze życie ml do żył wlewasz choć jedną kroplę jeszcze — Jedna kropla więcej mogłaby clę zabić — Niechże więc ktoś teraz przyjdzie bym mógł złożyć zeznanie — Jeżeli chcesz mogę napisać deklarację którą ty podpiszezsz Hrabia zaczął pisać następujące słowa: Umieram zamordowany przez Korsyka-nina Benedykta współwięźnia z galer w Tulonie nr 59 Monte Christo podał pióro konającemu któ-ry zbierając resztki sil zdołał położyć podpis — Reszle sam ojwwiesz księże Powiedz ze każe się on nazywać Andrzejem Cavalcantim i ze mieszka w Hotelu Królewskim — Powiem wszystko — odpowiedział Monte Christo — i nie tylko to co mi powiedziałeś lecz wiele jeszcze innych rzeczy Powiem że ci dal plan domu w nadziei ze zabijesz hrabiego a tak-że ze uprzedził go listownie o zamiarze włama-nia Powiem dalej ze ponieważ bilecik ten już hrabiego w domu nie zasiał 1 czeka-łem ażeby cię schwytać — Będzie on za to wszystko zgilolynowany? Obiecaj mi to księże gdyż z taką pewnością lżej mi będzie umierać — Powiem — ciągnął dalej hrabia — że gdy wszedłeś do tego domu czekał na ciebie ukryty w cieniu drzew ażeby cię skrytobójczo zabić — Więc ty ojcze wszystko widziałeś? I — Przypomnij sobie moje słowa: „Jeżeli wrócisz do domu zdrów i cały uwierzę że ci Bóg przebaczył" I — A więc wiedziałeś księże i nie ostrzeg-łeś mnie? I — Nie ośmieliłbym się nigdy slawać w po córkę jest zbrodniarzem zDiegiym z gaier -- - m u -- — b pmk 0patrMOccij w poprzek sprawie(jli w Tulonie r'osn tam nr o j vu-- -- v -- - Caderousse kaź wości boskiej na hrabia w A zapewne mam listu w w — o tes-tamentem 0 i daj przejąłem — Sprawiedliwość boska! Ach ojcze nie mów mi o niej Gdyby ona istotnie kierowała 'czynami ludzkości to czyż tyle ludzi niegodzl-jwyc- h chodziłoby bezkarnie po lej ziemi? I — Cierpliwości — rzekł ksiądz głosem od którego zadrżał konający — cierpliwości! Caderousse spojrzał na niego zdziwiony — Bóg — mówił dalej kapłan — jest nie tylko wymiarem sprawiedliwości ale" i pełen miłosierdzia I — Więc ty ojcze wierzysz w Boga? — Gdybym nawet do tej chwili nie wierzył wał na ulicy' Gdy zeskoczyłem z muru pchnął -- to teraz patrząc na ciebie uwierzyć bym musiał' W dniu 12 kwietnia br zmarł nagle w Londynie śp Wacław Ka-rol Bruner wiceprzewodniczący Tymczasowej Rady Jedności Naro-dowej Wacław Bruner urodził się w Warszawie w 189!) r Wychowany w tradycjach walk powstańczych roku 1CG3 i walk rewolucyjnych roku 1005 we wczesnej młodości wszedł na drogę której pozostał wierny do ostatniej chwili swego życia łączqc wysiłki niepodległo-ściowe z daieniami do wyzwolenia społecznego polskich mas pracują-cy eh W roku 1918 brał udział w wal-kach w obiome Lwowa w roku 1920 bił się w wojnie polsko bolsze-wickiej w i 1921 - w powstaniu yóinośliskim Został zdemobilizo-wany w stopniu podporucznika wojsk polskich Po ukończeniu działań wojennych i po ukończeniu studiów uniwersyteckich przystą-pił do pracy w Ministerstwie Pracy i Opieki Spolecnej W r 1930 osiqin:l stopień naczelnika wydzia-łu w Depaitamencie Ubezpieczeń Społecznych tegoA ministerstwa We wrześniu 1939 r gdy Mini-steistw- o Pracy i Opieki Społecznej zostało w ewakuowane z Wnrsza- - Jan ten podpisał p Bnior 7nalaJ pod okupacja sowiecka we Lwowie skąd wywieziony został wraz i żoną i córka na Ural gdzie pracował przy wyrębie lasu Zwolniony w r 19-1- 1 objął najpierw czynności' de-legata polskiego Ministerstwa Pra-cy i Opieki Spolecnej potem po-wołany został do ambasady pol-skiej w Kujbyszewie gdzie objął kieiownietwo działu opieki społecz-nej wieszcle wezwany został do Londynu gdie i powierzono mu czynności sekretarza generalnego Ministerstwa Pracy I' Opieki Spo-łecznej Po cofnięciu uznania Rzą-dowi Polskiemu i po krótkim okre-sie pracy w instytucjach przejścio-wych objął funkcje sekretarza Funduszu Pomocy Polakom 1 peł-nił je aż da zgonu Jednocześnie czynny byl śp Wacław Bruner w żeymciiugracpjiolitpyoclzsnkyiemj ' iByłspowłieccezpnrzyem-wodniczącym Komitetu Głównego Polskiej Partii Socjalistycznej w W Brytanii i przewodniczącym Za-rządu Głównego Towarzystwu Uni-wersytetu Robotniczego w W Bry-tanii POSZUKIWANE KSIĄŻKI INSTYTUT POLSKI W KANA-DZI- K zakupi płacąc ceny antykwa-ryczne następujące wydawnictwu a) tłumaczenia na język polski wszyskicłi powieści autorki kana-dyjskiej L M Montgomery Ii) M Nalęcz-Dobrowols- kl — Chwała' męka srwycletwo Winni-pe- t' t 1031 c) Jan S Pazdor — Język an-gielski praktyczny podręcznik do nauki języka angielskiego bez po-mocy nauczyciela Wlnnlpog 1040 Zglosenia z podaniem żądanej ceny uprasza się kierować na adres Instytutu w Toronto 200 Bevcrley Slieet ' ~--- ' ' ' 'i ):i "KULTURA" I "WIADOMOŚCI" j# (londyńskie) Stole posiadamy na składzie ' -- numery bieżące _- - Przyjmujemy prenumeratę na powyższe periodyki po cenie nominalnej i Egzemplarze okazowe "Wiadomości" przesyłamy na żądanie-Kilegarnl- a "Związkowiec" 1475 Oueon SI W Toronło 3 Oni BEZPŁATHIE INFORMUJEMY w Sprawach 1 Sprowłditnli krtwnych i Paliki Hlfkn mtie tuketty dotychet- - towt iapowliai4 pomyllnt r- - lulttty i Bllt6w lotnlciych na RATY i Blll6w okrętowych do Curopy od łHJ00 4 Wliy łuryitycint lub Imlaracyl-- n do USA I TlumacitnliUtsallzowinll wiztl- - kich dokomtntów C Sprowadzenia mttrylc z Poflkl I Inn kri(6w ATLAS TRAVEL BUREAU pod kierownictwem b polskiego adwokata p JANA BURGERA' 122 Sf Calherlns Street Wtit Montreal Quo Tel UN 1-54- 24 w — ADWOKACI — ADWOKAT Dr Stanisław Wcisło 320 Bay Slraet tol: EM 4-24- 53 49S GE0RGE BEN B A ADWOKAT I NOTARIUSZ Mówi po polsku 1147 Dunuat St W Toronto Tl t-- E 4-B4- 31 ! LE 4-84- 32 ' s 9r Srtr yraPiuAr_ sPraaisli vmiłftf&ijweiil ffs :ij§ SSIl- - Miii Hfcfflffisr 'imims ' wmm' wm 45 ifelss ( aTK't liiii imrm rOlS mwm - wi¥ W Biosfer iflifl' mmw f pili i i-- ai twf mmi xi III mAłmiM3ii&iV HfA trttili M3JMt# ftTSllii(i'ii?TJCi&ł s mAifllłmKł ' mttjmof?' Kfii ' Mr MvHaili-- ' tSmmb tim wmm- - rc uniij-j- f l - (1 1$S5rap 5$Ul03u!i iifflSfiia minufł MimiłifaTfiiiwT Mi ritiCiHtizft 12 ftssfu'n£u&i l mm mm a mmm' ir¥mtrWwM:śi mmmxmmi iWrlil -- lift Witani |
Tags
Comments
Post a Comment for 000149b
