000118b |
Previous | 15 of 16 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
łłjL— ———___ -- 2WIAZK0WK- KWIECIEŃ (Apri„ 7 _ 7
' ' —
jczenl Pepnednch edcInMw I -- gg
" ' V-t- t Mfj lifllfl
rełyniowwo M S Poniatowski który prrybyt V ————rrjc ry" Tymczasem dzień minął za olcnaml zaczę-ło
=' -
--lPlM-k#
pl mmkueulfZnuM'n1 I 'i się już zmierzchać a' Truda nawet nie zajrza-ła
~ i ll#!lcl
-- !" J"1' r: ir":! napoleon Sadek 51 do pokoju pozbądi się m IiIImMI
Uf" liirt TOCIYieHgOowskiel w ambasadzie relymowe
k szponów mir Tomasza Zygmunt ucieka
'4 'pomocy Trudy przyjaciółki Janka W tym
3 prlY is) aresztowany przei władze sowieckie w
§'W"' i kat) priybyl nielegalnie na pokładzie statku
anclla Udaie mu scę jednak zbiec z Rosji na
„"" x X x
__-rtt- o n7ił mAwiń
iedzial- - nie spuszczając z
i r statek — PoW " __„i Mńrvm tv nrzyierhał rln
--_- ---- ttspn "" — „i 7iunlninnv i mfrn Mnn
Ujnska ZOM£i' J
fcle czekał na reakcję Błońskiego Ale
i - „d riranat fT naturalnie - Nikiforów
Z3
Błon-Kieg- o — uite ijm
j do Angin
B)i r„ ::r
ctowa i ze =u "ltuJ' t'w UŁ i"-"- "'
o u wzeke Ale ku jego
spokojnie:
U Nie nie cnce
odpowie-statkie- m
pTO?oion::-„rH- „
podpowiedział
oczeme musiato uyc sunę do usia
Kiczatego ikillorowa rozcnynty się głup- -
0
_ __n TI„ _1 _ Jakto nie cncesz: iie uiiuesz tracąc
nsln1'
'_"'ie chce — powtórzył KronsKi
Chcesz 70-t- ac tutaj'
Chce
Na zausze0
_ Na zawsze
Cos w tjm wznaniu było za dużo dobrej
Nikiffoiou węszyi w tym jaKis pocisięp
prz)gotowanv na „łamanie ouary a lym- -
m Oiiara śpiewu jon njuLiiia uci „1U- -
Nikifforow wiedział z doświadczenie ze
tv zbyt łatwe są bardzo podejrzane
_ A dlaczego ly chcesz u nas zostać? —
]3k mu sie wydawało „chytre" pyta- -
Ponieważ w fakcie wyrażenia zgody na po- -
:nie nie bjło żadnego przestępstwa więc
ml czy nie znajdzie go w intencjach
- Bo mi się tutaj podoba — odpowiedział
I-
-A co ci sie u nas tak podoba? - Wszystko ludzie kraj
_ Czy jesteś gotów powtórzyć ta Angliko- -
kapitanowi statku?
- Naturalnie
NiKifforow się do barczystego en- -
jdzisty który ziewał znudzony - Nie będziesz nu potrzebny —
l mu
At JJ 1
w towarzystwie tłumacza
aał w przylegającym do gabinetu
endanta portu
zaumieniu
odwrócił
powie- -
Skipper Patterson
pokoju
Gdy w drzwiach ukazał się Błoński a za
Nikifforow Patterson podniósł się - Nie chciałem odjechać bez pożegnania
z panem — powiedział — Cieszę się że nit
panu nie siało ze widzę pana w zdrowiu
1 - Dziękuję — mruknął Błoński łłvvrvvwi l![!l!!llllll!l
s
nr
Streszczenie poprzednich odcinków
Edmund Dantes teglarz z Marsylii oskarżony niewinnie
iiiwych rywali o udział w spisku bonapartystow zo- -
! wtrącony do więzienia Zaprzyjaźnił się tam z opatem
ł który przekazał mu tajemnicę ukrytych SKaroow ro
race z wiezienia i odnalezieniu skarbów Dantes wraca
frincii pod przybranym nazwiskiem hrabiego Monte
sio Nabywszy Pałac w Paryżu demoniczny Monte
sio maiduie w sferach arystokratycznych swycn aaw-iwrojó- w
i omotuie ich siecią intryg by wywrzeć na
straszliwa zemstę
#
-- Pan Cavalcanti — rzeki Albert spokojnie
ma podobno bardzo piękny głos tenorowy
pa Eugenia zaś — wspaniały sopran a gu
fortepianie po wirtuozowsku - Rzeczywiście zgadzają się wybornie —
tjmsł Danglars intonacją zna- -
pe tych słów
-- 1 ja być może jestem muzykalny — oo- -
Albert — tak przynajmniej iwiei- -
moi guwernerzy dziwna rzecz
: mój z zadnvm dotychczas się nie
y z zwłaszcza
taPiosenka śnijeuwz anoad w chwili przeja- -
--1 niemały entuzjazm
jednak
zgodzić
sopranem
Danglars pewnej
- Posłuchajmy jeszcze tej cudownej arii:
la la la la la Jakież to niekne! Zaraz
? kończy za chwile Wybornie! wspaniale!
po! brawo! biawof - Pizeezvwivcie cudownie Co za piękny
ffl- - co za wykonanie — zgodził
EniDert — Istotnie lepiej śpiewać niz ksią- -
wvaicanti chvba trudmo Powiedziałem
Ssie" hn tii i„i-:- „ w„ ii3inJoć nanifi Christa:
i~r-n- -n
cnhio
i-n-nsto
~ Co imvśli o lvgmo zwcsizcyhsat:kim? ~ M}'ślę ze krew Morcerfa tempera- -
Cóż ifirinalr inra nnradzic można
fcl się zobowiązał
~~ ZOrYwiU "iiłiunłcAmM i—le~ UUJUAdAt - stArtro P7m -- uiv --—
który by kochał Spójrz pan tylko
"g0 Dumnv Tirnpłnie iak fc r """ TJT111UJJ —-- J # „_niotł- -
zaślepia --"ił 17 --może mnio rTit'n
I41 6 tlirn nHrŁACio:zttł_iii_H ~ulrńnom
Kił WPID1IWOSC1 IU jJieuŁtj i
CSa świpfna łrnriprn PowtÓr7V Sie
jria ojca
K Kfl Efj fBPBffl I łs4il nie miał UIhIULU AWO ' % f=A& HłlJjŁ' J I
rH Kfkii Xnarl Tf" lv"ui' w ręce Trudy Poza nią v ° ig&m i II H
(powieść z życia obecnej emigracji)
" '
i 'ja - n4 — Jest u' swoim parterze — medyczny Two S1 „ gil iBlr I
kojny
Był bardz-- o blady ale opanowany i spo- -
— Sądziłem w pierwszej chwili ze pana
aresztowano — powiedział Patterson — Ale
jak mi oświadczył komendant portu pan tu zos-taje
dobrowolnie
— Tak jest — potwierdził Btonski — Zos-taje
tu dobrowolnie
— Czy życzy pan sobie przekazać do Anglii
jakieś polecenia?
— Nie dziękuje
Patterson wyciągnął do niego rękę
— No to zostań pan z Bogiem Życzę pa-nu
powodzenia Odwrócił się i wyszedł
pokoju
budynku komendy portu do domu ko-mendanta
droga prowadziła na prawo Błoński
po wyjściu na ulicę odruchowo skierował sie u
tę stronę lecz go Nikifforow przytrzymał
— Nie brat! Nie tędy droga V przeciw-nym
kierunku
Błoński zatrzymał się zdziwiony
— Czy nie wracamy do domu komendanta''
— Nie gahibczyk nie wracamy
— A dokąd idziemy?
—Wrócisz tam skąd wyszedłeś Gdzie
czekają na ciebie stęsknieni towarzysze Choć
kto wie? Mozę już twoje miejsce zajęte Mo-zę
cię teraz posadzą już do innej celi
— Ale ale dlaczego? — z trudem wy-mamrotał
oszołomiony Błoński
Nikifforow figlarnie tuz przed nosem po-groził
mu palcem
— Bo tobie galnbczyk coś się u nas zanadto podoba!
XXVIII
POŻEGNANIE
Był to maleńki pokój na poddaszu Umeblo-wanie
stanowiło łóżko stolik jedno krzesło
odrapana umywalka Stolik stał pod oknem wy-chodzącym
na dach a łóżko stało przy przeciw-ległej
ścianie za która bez przerwy szumiał
zbiornik na wodę Zygmunt bezczynnie leżąc
na łóżku przysłuchiwał się monotonnemu szu-mowi
odpływającej i napływającej do zbior-nika
wody
Już od kilku dni mieszkał w tym pokoju
i prawie że go nie opuszczał Truda przyniosła
mu kilka książek ale nie był w stanie czytać
Pokój był za mały żeby po nim chodzić więc
Zygmunt po całych dniach leżał łóżku z
w m 9 w w w
Aleksander Dumas 80 ==
IIMBIA PITE CIMIST0 1
podkreślając
neaział
owa
— Ach ten ojciec którego przeszłość jest
tak tajemnicza!
— Nie pojmuję skąd ta nagła zmiana w
poglądach? Przecież jeszcze przed miesiącem
uważał pan ten związek za nader pożądany?
A i dla mnie osobiście jest to sprawa dość
przykra ze względu na to że w moim domu
poznał pan Cavalcanliego którego przyznać
muszę lak dobrze nie znam i wcale za niego
nie ręczę
Ale ja go dobrze poznałem i to mi wys-tarcza
— rzekł bankier — Przede wszystkim
jest bardzo bogaty
— Nie jestem tego pewien Poręczyłem
— Otrzyma! bardzo staranne wychowanie
— Zapewne Jednakże panu nie wypada
wprawdzie za niego ale do wysokości nędznych
sześćdziesięciu tysięcy franków zaledwie
tak odrazu dążyć do zerwania Morcerfowie li-czą
bardzo na ten związek
— Donrawdy? Niechże wybiją go
nbie z ełowv Byłbvm panu bardzo wdzięczny
1 ' 1 - 1wnń Ił Tri V"łi nmn lf rt t_ saloniku dobiegła W"™—Lr'''
doskonałe
1'eilUWI Wl" uujiuiiiwu
— Jeżeli pan o to prosi postaram się
Niech mu pan powie że życzyłbym so-bie
foimalnych oświadczyn Wtedy zaś przy
omawianiu warunków można by juz łatwo zna-laź- ć
punkt sporny
Gdy ucichły tony duetu Albert począł bić
brawo naśladując jakby zachwyt bankiera
w toi rhwili wszedł lokai szepnął coś
Danglarsowi który odezwał się do
me
13K
rJ """
_
„A-n- c wcnrvscv zobaczyli iak
'""iKiarsa Wziął tedv na stronę nrauitgu
n%
ja
bert z wesołym
Danglars która
iii-- 7aws7P
Monte
Cavalcanti zdawał się być bardzo zaafero-wany
Albertowi uniżenie a ten
niemal pogardliwy
Podano i w tej chwili do salonu
wrócił Danglars widocznie
P"ynajmniej taK właśnie który przy- - rMaa uava canli mniej można ~U fssiae był z Grecji
— a — Jakże miewa Otton? —
FS _-
- """"L-- " ?' J: r„Drr tał Albeit tonem najwyraźniej kiiiWhi
--- uS „eg0 ZU3nia pan ue '"_"_ Danglars spojrzał nań
odpowiedział
— Wyjdziemy może
Monte Cbnsta
zatem
razem?
nic nie
(ć&O BH--3 łI ratulnejkuc"hwbilyi l zndikaongyo naByjełaj łajeskgęo ijendieyłnaąskę„deską WlIO_S_U„ 1© t lWWrui
r — Fakt dzień --— — że go przez cały a bęchiesi młodszy UłMll :{ KafHrettxssl
r'C" pokoju
rękami podłożonymi pod głowę i przeżuwał
myślach przeżycia ostatnich dni
Pamiętnego wieczoru kiedy to pomo-cy
Trudy wyrwał się z sieci zastawionych przez
majora Tomasza doszli z Trudą do wniosku ze
dalsze przebywanie mieszkaniu Mrs Słirud
może byc dla Zygmunta niebezpieczne
Truda po rozmowie z Tomaszem wróciła
na gorę i powtórz) la Zygmuntowi przebieg
rozmowy
— On ci tego płazem nie puści — zakoń-cz)
la swoje sprawozdanie — Napewno będzie
się mścił Napewno będzie usiłował nasłać na
ciebie policję Moim zdaniem powinieneś jesz-cze
dziś zniknąć z tego mieszkania
— Ale dokąd? — zapytał Zygmunt
— Narazie zamieszkasz tym domu gdzie
mieszkam Moja gospodyni ma jeden pokój
wolny Niezbyt elegancki i wygodny za to
bezpieczniej tam niz tutaj
Dom którym mieszkała Truda znajdował
sie przedmieściu Londynu Był to rodzaj
„boarding house'u" którego gospodyni jak za-pewniała
Truda jest osobą „w stu procentach
Truda zajmowała pokój na parterze
Pokój na strychu przeznaczony dla Zygmunta
był chyba najgorszym pokojem w całym domu
Główną jego zaletą jak zachwalała Truda byl
fakt ze okno wycnodziło na dach i w razie
nagłej wizyty policji można było prze okno
wydostać się na dach z dachu do ogrodu a z
ogrodu na tor kolejowy za którym doskonale
można się ukryć
— Ten pokój — tłumaczyła Truda — moja
gospodyni rezerwuje zawsze dla „specjalnych"
gości
— To znaczy dla jakich7 — zainteresował
się Zygmunt
— Dla takich którzy z pewnych względów
nie mogą się meldować Możesz liczyć na stu
procentową dyskrecję mojej gospodyni O
cię nie zapyta
Gospodyni wysoka tęga niewiasta z dużą
brodawką na czubku nosa przynosiła Zygmun-towi
wodę do mycia regularnie przynosiła po-siłki
i choć mówiła dość wiele o nic Zygmunta
nie pytała Z jej wypowiedzi i zwierzeń Zyg-munt
wywnioskowałi że wielką sympatią obda-rza
Trudę i uważa ją doskonałą lokatorkę
Nazajutrz po zajściu z majorem Tomaszem
Zygmunt przez cały dzień nie opuszczał swojego
nowego mieszkania Był przekonany że Truda
rano wpadnie do niego choćby „na dzień dob
w ę 9 w w wmww'V'
— Doskonale — odpowiedział hrabia
Tymczasem Danglars wziąwszy hrabiego
na D0'' szePna' mu do ucha:
— nrauio aosKonary miai pan io-my- sł
doradzając mi bym napisał do Grecji
Wprost potworna historia łączy się z tymi dwo-ma
słowami: „Fernando i Janina" Przy spo-sobności
opowiem
Monte Christo wyszedł towarzystwie A-lberta
a pan Andrzej Cavalcanli został panem
pola bitwy
Rozd ział VI
IIAYDE
powóz hrabiego ruszył sprzed pa-łacu
państwa Danglars Albert parsknął śmie-chem
i zawołał:
— Jak pan myśli czy rolę swoja dobrze
odegrałem?
— Jaką rolę?
— Wspólawodnika o względy panny
Danglars
— z kim miałby pan współzawodniczyć?
— twoim protegowanym przecie panie
hrabio z panem Andrzejem Cavalcanti
— Ja nigdzie nigdy pana Cavalcantiego
nie protegowałem u pana Danglarsa zwłaszcza
— Młodzieniec ten o ile mi się zdaje żad-nej
protekcji nie potrzebuje Samodzielnie prze-wraca
oczami wzdycha śpiera słowem
modli się do ręki dumnej Eugenii Bankier wy-daje
się jego zapały popierać
— Sądzę wicehrabio że jesteś błędzie
Baron zobowiązał mnie dziś właśnie bym udał
się do hrabiego de Morcerf Pragnie aby pański
ojciec formalnie oświadczył się o rękę córki
Jego zdaniem wasz stan narzeczeński zbyt dłu-go
się przeciąga
— Tego kochany hrabio nie zrobisz prcez
wzgląd na mnie
— Owszem zrobię Nie mówmy o lym wię-cej
Powiedz mi lepiej wicehrabio dlaczego
to od jakiegoś czasu nie widuję cię u barono-wej
Debray?
— zaszły tam jakieś nieporozu- -
e? - m™MtimAl&to Muszę wyjść na chwilę lecz wrocena- - mienia pomicdzy Debrayem a samym baronem tychmiast Proszę cię hrabio odchodź _ cóż ich poróżnić mogło? - zapylał
'Vii nYiięCiemAnU J Tr„_ rknlrłn 1 licłono tlfllUTlftSnfl — rovyiciumeza baronowa otworzyła drzwi ZiZ cu: ) „„v„
nic
W1 rtlłńri r„„UJ„ wilA ońmi 1( PNinO-- UU Sdiuiunu i vyr- - j — -- - -- -
_-_„!- __„ Ar-- : u -- nuuuua ""-"- —
__ „„„ siedziała para śpiewaków Al- - — Są 10 tajemnice których '-- w-v--
j
zapytał
pan
ma
7 lt)aU- -
rA —
Jt łimn „„nłftcKr
iiiJjuŁicui--'- "
wejdzie
pjerwszCj
za-chował
w sposób
herbatę
czymś
W-?- ? miał majateK i""praviałem
uy na
sie kroi zapy- -
- ' i :
7amvś nnv '
r) i 20ei
Z
sie
tipri--i
—
zapylał
¥19 w JlfMfli'1
-
w
przy
w
w
ja
ale
w
na
pewną"
za
Panie
w
Zaledwie
A
Z
1
jednym
w
J
— Jest dopiero wpół do jedenastej —
rzekł Monie Christo— Możebyś zechciał wice-hrabio
zajść do mnie na chwilę?
— Najchętniej
— Zrobisz nam Baptysto herbaty — rzekł
wchodząc do salonu
W potem podano herbatę
wraz z całą
Zaprawdę — rzekł Morcerf — eazdrosz-cz- e
panu nie olbrzymiego majątku bo są
być może inni od ciebie bogatsi nie rozumu
bó i Beaumarchais miał go conajmniej tyle
lecz służby zawsze milczącej a spełniającej
Zygmunta ogarnął niepokój Swój los cał-kowicie
nie odwiedziła
wyglądał dość podejrzanie gospodyni przy-niosła
wieczorny posiłek zapytał ją czy nie
Trudy
powiedziała gospodyni — Nie może pana odwie-dzić
bo Mr Crue jak przyszedł do ra-niut- ko
tak jeszcze dotychczas nie wyszedł
Z tonu tej informacji wynikało że gospo
i"—"? nada
Podobno
dyni nie wątpi iż protegowany przez Trudę lo
kator wie dokładnie kim jest Mr Lnie
ZYcmunt domyślając się że to pewno na
rzeczony Trudy o istnieniu którego usłyszał od
Matyldy chciał się czegoś o nim dowie
dzieć Zapytał jakby od-- niechcenia:
--Szy pani dawno zna pana Crue?
'— lOod roku — pochwaliła się gospodyni
Mieszkał w tym samym pokoju co pan Sypiał
rta hm "oto łóżku Przez blisko trzy miesiące
Aż mu się znudziło ukrywanie i sam się zgło-sił
do policji:
Zygmunt mieszając herbatę łyżeczką zapy-lał
obojętnie jakgdyby chodziło mu tylko o
podtrzymanie towarzyskiej rozmowy:
— Poco się zgłosił?
— To pan nie wie? — się gos-podyni
— Nie wiem — przyznał się Zygmunt
Gospodyni przyciszyła głos — On proszę
pana jest handlowcem i naraził się policji
Zdaje się że chodziło o jakieś przemycane ze-garki
czy o kokainę dokładnie sobie nie przy-pominam
I oni bię z Trudą lulaj poznali u
mnie w domu Ona ma dobre serce pan pewno
sam wie najlepiej Jak się pan Crue ukrywał
ona się nim zaopiekowała On się bardzo
bardzo Zgłosił się do żeby jak-najprędz- ej
móc się z Trudą ożenić
Gospodyni westchnęła współczująco
— 9 miesięcy biedaczek odsiedział Dla
niej tylko dla niej A ona go leraz nie chce
— Dlaczeco? — Zygmunt
Gospodyni uśmiechnęła się filuternie:
— A pan nie wie? Bo ja myślałam że
może właśnie pan coś wie jest kapryś-na
i zmienna Może dlatego nie chce pana
Crue że jej kio inny w międzyczasie wpadł
w oko
Truda przyszła dopiero późnym wieczorem
Była zgaszona bez humoru Usiadła obok Zyg-munta
na łóżku
— Przenraszam — powiedziała — ze nic
zaglądałam do ciebie wcześniej Byłam bardzo
zajęta
— Wychodziłaś z domu?
Przyglądała mu się pobłażliwie
— Przecież dobrzu "żernie 'wycho-dzilam- -
Uśmiechnąl się
rozkazy tak jakby z góiy wiedziała czego od
niej panie hrabio zażądasz
— Cóż w tym niezwykłego! Po prostu zna-ją
moje przyzwyczajenia Możesz się o tym
przekonać wicehrabio naocznie Może byś prag-nął
czgoś do herbaty?
— chciałbym zapalić
Monte Christo zadzwonił
Za chwilę drzwi się otwarły i wszedł Ali 1
dwoma nargilami w rękach
— To prawdziwe czary — zawołał Morcerf
— Bynajmniej — odpowiedział hrabia —
to rzecz najzwyklejsza w świecie prze-cież
od dawna wiadomo że ja przy kawie lub
herbacie zawsze palę że zaś się dowiedział V
wróciłem w towarzystwie pana i zażądałem
herbaty bez trudu mógł wywnioskować że nie-długo
zażądam od niego fajek tedy odpowied-nio
się przygotował
— To wyjaśnienie bardzo logiczne nie zmie-ni
mego przekonania że u ciebie panichrabio
dzieje się wszystko jak w bajee Ale co to za
muzyka?
I zaczął się przysłuchiwać dźwiękom które
dochodziły zza kotary Ktoś grał ha gitarze
— Kochany wicehrabio' — rzekł Monte Chri-sto
_ zły los wszędzie cię prześladuje
Zaledwie uciekłeś od fortepianu panny Danglars
gdy 711ÓW słyszysz gitarę mojej Haydc
Hayde! Cóż lo za piękne imię! Czyż są
na tej ziemi kobiety co się lak jak w'pocmatach
Byrona nazywają?
— Hayde jest imieniem nie we
Francji ale dość pospolitym w Albanii i Epirzc
Otóż istota nosząca lo imię a w mym domu iię
znajdująca urodziła się na Wschodzie Jest te-raz
moją niewolnicą choć gdy przychodziła
świat otaczały ją skarby przy których niczym
są bogactwa z tysiąca i nocy Jesl zresztą
księżniczką krwi
— I jakim sposobem zostać pańską
niewolnicą?
— Opowiem jej historię jeżeli mi tylko
pan przyrzeknie zachowanie tajemnicy
— Daję na to słowo honoru
— Czy znasz wicehrabio historię paszy
Janiny?
—- - Nazywał się Ali-Teleb- en jeżeli mnie pa
mięć nie myli Znam te sprawy doskonale oj
ciec moi przecież służył w armu Aiwaszy
— Prawda Zupełnie o tym zapomniałem
uśmiechem skłonił się pannie nie myślę Gdy pan Caval ca nti do ro- - móź f[ayde jesl rod70nq C6rką
odpowiedziała na pozdrowienie dżiny to go będziesz mógł hrabio o to zapytać jegQ małżonki pięknej
bardzo zimno Powóz stanął właśnie przed pałacem mimo to kupiłem jąsobie rynku
Skłonił się
bardzo
kuriera
Albert
hrabiego
hrabia
dwie minuly
zastawą
—
jego
Gdy
wi-działa
niej
więcej
zdziwiła
za-kochał
policji
zapylał
Truda
rwiesz
Owszem
dzisiaj
znanym
jednej
mogła
Ali-Tebeie- na j
Vasiliki Po- -
w Konstan
tynopolu
— Wszystko to wyulada na baike Jeżeli
chcesz hratfio bym uwierzył że jest to rzeczy-wistość
przedstaw mnie swej księżniczce
— Dobrze Pod-- dwoma jednak warunkami
Naprzód nikomu nie powiesz nigdy 'i nigdzieże
ją poznałeś a następnie niewpomnisz przy niej
że twój ojciec służył u jej ojca Poza tym proszę
cię jeszcze hrabio byś Hayde o nic wprost nie
pytał lecz najpierw" zwracał się d omnie
Morcerf zgodził Iię( wszystko AlLazaś
odsłonił portierę znak że Hayde zgadza się
odwiedziny hrabiego i jego przyjaciela
Q uro(VA JKL 'j MMMMIII
ŁwkceI
Alemu
o lata)
RETONE
avrLv jafc rru
I bardzo znany środek %Ł3i&lffi '
Ę-JiiWHiff-iSaal
na J
na
tu
na
na
na
na
na
jemu włosowi kolor
I piękny
tp if --'A
'-
-i
I
7
i
i
vt
i
—
Bez uiycla farb i utleniania
Dzisiaj przślij zamówienie wraz
z $250 na adres:
ANCHOR DISTRIBUTORS
PO Box 1083 Słailon "C"
Toronto Ont
Obccnluido naliNdn w
"MIDTOWN DRUGS"
65] Oueen St W (róg Palmcrston A) Toronto Ont
Tysiące podziękowań — Gwarantowany
zwrot pienifdzy w razie mcznuowoicma
Prosre pisać o bezpłatne Infńrmacje i
sprawie "Uctonc na siwe wlov"
1-- E-ł
G HRYN
DACHÓW
naprawa ! budowa
insulacja (insulation) roboty
asfaltowe — rynny
282 Symingłon Ave LE 2-49-
77 Toronto
1051-- P
ŚLUB NA FILMIE
w kolorach naturalnych Jest najlep- -
szn I zwl pamiątka dla przyszłych
pokoleń rilniy lo wykonuje po cc--
nuch umiarkowanych
PANTHER FILMS
J7J-- A Bloor St Weit Toronto
50 24--W
HIGH PARK DRY CLEANERS
Wlatć EWA t J WINCZO
105 Roncesvallei Av
LE 2-53-
65
Jedyny Polski Zakład Chemicznego
Cfzys7C7wiln 1 Prasowania S
Jedyny Polski Salon
Pleknoicl
Marya's Beauty Parlor
Specjalizacja w trwałej
Ondulacji "Perraanent
Vaves"
216 Balhurtł St EM 1-44- 32
BIERZESZ
ślub?
l-Ł-
4
Skorzystaj naszej wypoży-czalni
strojów ślubnych
256 College WA 2-09- 91
556 Yonge WA 2-32- 70
-- 2200
uVD07'-zal- nla dla
panów obydwu
tklcpuch — dla
pań tylko przy
Yonge di
Długoletnia gwarancji
Wielka
wyprzedaż
FUTER
Bogaty wy-bór
najnow-szych'
modeli
futer' po ce-nach'
bezkonku-rencyjnych
Łatwe i dłu-goterminowe
spłaty
Dwa sklepy Waszej dyspozycji
naa tluży Po1akom"od34lot
PR1HCESS
Fashion Furs
506' Queon EM
750 Yonge WA 1-8-
971
Zawiadamiamy naszych
KLIENTÓW
obecnie WĘGLA mamy"
sprzedać dostarczamy domów''
olej do opalii
"WHITEROŚE"
Dzwoń
POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU
Telefon
składu
polskiego
RE
406
Gilbert'
Avenue
- %'£MŚiM8W''
pierwotny
Ul 'fSA
z
—
—
_ 3-- P
i
do
Kir ma
St W 3-88- 84
St
i
że prócz na
i do
do
(dwat dwaJ'iirby"xero) ki' fflfc" Ł
"--"- s
V
' JO ' '
il7illlilnxKrTN i £
xujm®y-iama0--z rBgy - 4 xi v _-- Jt 4
ifflm
mfhk
flS
„Mmmm
imxsS%mvmsXjjm¥mtrt mmmmmm WBIrTK?WiJJM8K3la iMrllll
ań 1 iiilhiS'&ii mmma
ss-'AvmiA- ~ malWHFm(Si3S8 l W&mm
Nim ? Vi
3J mmimw& rmwm
5v lilMtt! 1 J-M- w
ji-ia™łrf=rxit!'iiał-Ł
%K iSfi37JMIMM IWII WMIIM JJ A i? v % UlSiW: Uli fi? ł'AV?iH f S i 'S -M- fr- i
ijwmma % tiM®MiWtii ::-- : "ymmimm
rrv ip:tp : ' tMnssriffims&fk- - 'mm mm& 'Uhmsi
w poRiĄDKu&M&wmm$$ mm I ilm
mmmmmmmmmmm
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, April 17, 1957 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1957-04-17 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000095 |
Description
| Title | 000118b |
| OCR text | łłjL— ———___ -- 2WIAZK0WK- KWIECIEŃ (Apri„ 7 _ 7 ' ' — jczenl Pepnednch edcInMw I -- gg " ' V-t- t Mfj lifllfl rełyniowwo M S Poniatowski który prrybyt V ————rrjc ry" Tymczasem dzień minął za olcnaml zaczę-ło =' - --lPlM-k# pl mmkueulfZnuM'n1 I 'i się już zmierzchać a' Truda nawet nie zajrza-ła ~ i ll#!lcl -- !" J"1' r: ir":! napoleon Sadek 51 do pokoju pozbądi się m IiIImMI Uf" liirt TOCIYieHgOowskiel w ambasadzie relymowe k szponów mir Tomasza Zygmunt ucieka '4 'pomocy Trudy przyjaciółki Janka W tym 3 prlY is) aresztowany przei władze sowieckie w §'W"' i kat) priybyl nielegalnie na pokładzie statku anclla Udaie mu scę jednak zbiec z Rosji na „"" x X x __-rtt- o n7ił mAwiń iedzial- - nie spuszczając z i r statek — PoW " __„i Mńrvm tv nrzyierhał rln --_- ---- ttspn "" — „i 7iunlninnv i mfrn Mnn Ujnska ZOM£i' J fcle czekał na reakcję Błońskiego Ale i - „d riranat fT naturalnie - Nikiforów Z3 Błon-Kieg- o — uite ijm j do Angin B)i r„ ::r ctowa i ze =u "ltuJ' t'w UŁ i"-"- "' o u wzeke Ale ku jego spokojnie: U Nie nie cnce odpowie-statkie- m pTO?oion::-„rH- „ podpowiedział oczeme musiato uyc sunę do usia Kiczatego ikillorowa rozcnynty się głup- - 0 _ __n TI„ _1 _ Jakto nie cncesz: iie uiiuesz tracąc nsln1' '_"'ie chce — powtórzył KronsKi Chcesz 70-t- ac tutaj' Chce Na zausze0 _ Na zawsze Cos w tjm wznaniu było za dużo dobrej Nikiffoiou węszyi w tym jaKis pocisięp prz)gotowanv na „łamanie ouary a lym- - m Oiiara śpiewu jon njuLiiia uci „1U- - Nikifforow wiedział z doświadczenie ze tv zbyt łatwe są bardzo podejrzane _ A dlaczego ly chcesz u nas zostać? — ]3k mu sie wydawało „chytre" pyta- - Ponieważ w fakcie wyrażenia zgody na po- - :nie nie bjło żadnego przestępstwa więc ml czy nie znajdzie go w intencjach - Bo mi się tutaj podoba — odpowiedział I- -A co ci sie u nas tak podoba? - Wszystko ludzie kraj _ Czy jesteś gotów powtórzyć ta Angliko- - kapitanowi statku? - Naturalnie NiKifforow się do barczystego en- - jdzisty który ziewał znudzony - Nie będziesz nu potrzebny — l mu At JJ 1 w towarzystwie tłumacza aał w przylegającym do gabinetu endanta portu zaumieniu odwrócił powie- - Skipper Patterson pokoju Gdy w drzwiach ukazał się Błoński a za Nikifforow Patterson podniósł się - Nie chciałem odjechać bez pożegnania z panem — powiedział — Cieszę się że nit panu nie siało ze widzę pana w zdrowiu 1 - Dziękuję — mruknął Błoński łłvvrvvwi l![!l!!llllll!l s nr Streszczenie poprzednich odcinków Edmund Dantes teglarz z Marsylii oskarżony niewinnie iiiwych rywali o udział w spisku bonapartystow zo- - ! wtrącony do więzienia Zaprzyjaźnił się tam z opatem ł który przekazał mu tajemnicę ukrytych SKaroow ro race z wiezienia i odnalezieniu skarbów Dantes wraca frincii pod przybranym nazwiskiem hrabiego Monte sio Nabywszy Pałac w Paryżu demoniczny Monte sio maiduie w sferach arystokratycznych swycn aaw-iwrojó- w i omotuie ich siecią intryg by wywrzeć na straszliwa zemstę # -- Pan Cavalcanti — rzeki Albert spokojnie ma podobno bardzo piękny głos tenorowy pa Eugenia zaś — wspaniały sopran a gu fortepianie po wirtuozowsku - Rzeczywiście zgadzają się wybornie — tjmsł Danglars intonacją zna- - pe tych słów -- 1 ja być może jestem muzykalny — oo- - Albert — tak przynajmniej iwiei- - moi guwernerzy dziwna rzecz : mój z zadnvm dotychczas się nie y z zwłaszcza taPiosenka śnijeuwz anoad w chwili przeja- - --1 niemały entuzjazm jednak zgodzić sopranem Danglars pewnej - Posłuchajmy jeszcze tej cudownej arii: la la la la la Jakież to niekne! Zaraz ? kończy za chwile Wybornie! wspaniale! po! brawo! biawof - Pizeezvwivcie cudownie Co za piękny ffl- - co za wykonanie — zgodził EniDert — Istotnie lepiej śpiewać niz ksią- - wvaicanti chvba trudmo Powiedziałem Ssie" hn tii i„i-:- „ w„ ii3inJoć nanifi Christa: i~r-n- -n cnhio i-n-nsto ~ Co imvśli o lvgmo zwcsizcyhsat:kim? ~ M}'ślę ze krew Morcerfa tempera- - Cóż ifirinalr inra nnradzic można fcl się zobowiązał ~~ ZOrYwiU "iiłiunłcAmM i—le~ UUJUAdAt - stArtro P7m -- uiv --— który by kochał Spójrz pan tylko "g0 Dumnv Tirnpłnie iak fc r """ TJT111UJJ —-- J # „_niotł- - zaślepia --"ił 17 --może mnio rTit'n I41 6 tlirn nHrŁACio:zttł_iii_H ~ulrńnom Kił WPID1IWOSC1 IU jJieuŁtj i CSa świpfna łrnriprn PowtÓr7V Sie jria ojca K Kfl Efj fBPBffl I łs4il nie miał UIhIULU AWO ' % f=A& HłlJjŁ' J I rH Kfkii Xnarl Tf" lv"ui' w ręce Trudy Poza nią v ° ig&m i II H (powieść z życia obecnej emigracji) " ' i 'ja - n4 — Jest u' swoim parterze — medyczny Two S1 „ gil iBlr I kojny Był bardz-- o blady ale opanowany i spo- - — Sądziłem w pierwszej chwili ze pana aresztowano — powiedział Patterson — Ale jak mi oświadczył komendant portu pan tu zos-taje dobrowolnie — Tak jest — potwierdził Btonski — Zos-taje tu dobrowolnie — Czy życzy pan sobie przekazać do Anglii jakieś polecenia? — Nie dziękuje Patterson wyciągnął do niego rękę — No to zostań pan z Bogiem Życzę pa-nu powodzenia Odwrócił się i wyszedł pokoju budynku komendy portu do domu ko-mendanta droga prowadziła na prawo Błoński po wyjściu na ulicę odruchowo skierował sie u tę stronę lecz go Nikifforow przytrzymał — Nie brat! Nie tędy droga V przeciw-nym kierunku Błoński zatrzymał się zdziwiony — Czy nie wracamy do domu komendanta'' — Nie gahibczyk nie wracamy — A dokąd idziemy? —Wrócisz tam skąd wyszedłeś Gdzie czekają na ciebie stęsknieni towarzysze Choć kto wie? Mozę już twoje miejsce zajęte Mo-zę cię teraz posadzą już do innej celi — Ale ale dlaczego? — z trudem wy-mamrotał oszołomiony Błoński Nikifforow figlarnie tuz przed nosem po-groził mu palcem — Bo tobie galnbczyk coś się u nas zanadto podoba! XXVIII POŻEGNANIE Był to maleńki pokój na poddaszu Umeblo-wanie stanowiło łóżko stolik jedno krzesło odrapana umywalka Stolik stał pod oknem wy-chodzącym na dach a łóżko stało przy przeciw-ległej ścianie za która bez przerwy szumiał zbiornik na wodę Zygmunt bezczynnie leżąc na łóżku przysłuchiwał się monotonnemu szu-mowi odpływającej i napływającej do zbior-nika wody Już od kilku dni mieszkał w tym pokoju i prawie że go nie opuszczał Truda przyniosła mu kilka książek ale nie był w stanie czytać Pokój był za mały żeby po nim chodzić więc Zygmunt po całych dniach leżał łóżku z w m 9 w w w Aleksander Dumas 80 == IIMBIA PITE CIMIST0 1 podkreślając neaział owa — Ach ten ojciec którego przeszłość jest tak tajemnicza! — Nie pojmuję skąd ta nagła zmiana w poglądach? Przecież jeszcze przed miesiącem uważał pan ten związek za nader pożądany? A i dla mnie osobiście jest to sprawa dość przykra ze względu na to że w moim domu poznał pan Cavalcanliego którego przyznać muszę lak dobrze nie znam i wcale za niego nie ręczę Ale ja go dobrze poznałem i to mi wys-tarcza — rzekł bankier — Przede wszystkim jest bardzo bogaty — Nie jestem tego pewien Poręczyłem — Otrzyma! bardzo staranne wychowanie — Zapewne Jednakże panu nie wypada wprawdzie za niego ale do wysokości nędznych sześćdziesięciu tysięcy franków zaledwie tak odrazu dążyć do zerwania Morcerfowie li-czą bardzo na ten związek — Donrawdy? Niechże wybiją go nbie z ełowv Byłbvm panu bardzo wdzięczny 1 ' 1 - 1wnń Ił Tri V"łi nmn lf rt t_ saloniku dobiegła W"™—Lr''' doskonałe 1'eilUWI Wl" uujiuiiiwu — Jeżeli pan o to prosi postaram się Niech mu pan powie że życzyłbym so-bie foimalnych oświadczyn Wtedy zaś przy omawianiu warunków można by juz łatwo zna-laź- ć punkt sporny Gdy ucichły tony duetu Albert począł bić brawo naśladując jakby zachwyt bankiera w toi rhwili wszedł lokai szepnął coś Danglarsowi który odezwał się do me 13K rJ """ _ „A-n- c wcnrvscv zobaczyli iak '""iKiarsa Wziął tedv na stronę nrauitgu n% ja bert z wesołym Danglars która iii-- 7aws7P Monte Cavalcanti zdawał się być bardzo zaafero-wany Albertowi uniżenie a ten niemal pogardliwy Podano i w tej chwili do salonu wrócił Danglars widocznie P"ynajmniej taK właśnie który przy- - rMaa uava canli mniej można ~U fssiae był z Grecji — a — Jakże miewa Otton? — FS _- - """"L-- " ?' J: r„Drr tał Albeit tonem najwyraźniej kiiiWhi --- uS „eg0 ZU3nia pan ue '"_"_ Danglars spojrzał nań odpowiedział — Wyjdziemy może Monte Cbnsta zatem razem? nic nie (ć&O BH--3 łI ratulnejkuc"hwbilyi l zndikaongyo naByjełaj łajeskgęo ijendieyłnaąskę„deską WlIO_S_U„ 1© t lWWrui r — Fakt dzień --— — że go przez cały a bęchiesi młodszy UłMll :{ KafHrettxssl r'C" pokoju rękami podłożonymi pod głowę i przeżuwał myślach przeżycia ostatnich dni Pamiętnego wieczoru kiedy to pomo-cy Trudy wyrwał się z sieci zastawionych przez majora Tomasza doszli z Trudą do wniosku ze dalsze przebywanie mieszkaniu Mrs Słirud może byc dla Zygmunta niebezpieczne Truda po rozmowie z Tomaszem wróciła na gorę i powtórz) la Zygmuntowi przebieg rozmowy — On ci tego płazem nie puści — zakoń-cz) la swoje sprawozdanie — Napewno będzie się mścił Napewno będzie usiłował nasłać na ciebie policję Moim zdaniem powinieneś jesz-cze dziś zniknąć z tego mieszkania — Ale dokąd? — zapytał Zygmunt — Narazie zamieszkasz tym domu gdzie mieszkam Moja gospodyni ma jeden pokój wolny Niezbyt elegancki i wygodny za to bezpieczniej tam niz tutaj Dom którym mieszkała Truda znajdował sie przedmieściu Londynu Był to rodzaj „boarding house'u" którego gospodyni jak za-pewniała Truda jest osobą „w stu procentach Truda zajmowała pokój na parterze Pokój na strychu przeznaczony dla Zygmunta był chyba najgorszym pokojem w całym domu Główną jego zaletą jak zachwalała Truda byl fakt ze okno wycnodziło na dach i w razie nagłej wizyty policji można było prze okno wydostać się na dach z dachu do ogrodu a z ogrodu na tor kolejowy za którym doskonale można się ukryć — Ten pokój — tłumaczyła Truda — moja gospodyni rezerwuje zawsze dla „specjalnych" gości — To znaczy dla jakich7 — zainteresował się Zygmunt — Dla takich którzy z pewnych względów nie mogą się meldować Możesz liczyć na stu procentową dyskrecję mojej gospodyni O cię nie zapyta Gospodyni wysoka tęga niewiasta z dużą brodawką na czubku nosa przynosiła Zygmun-towi wodę do mycia regularnie przynosiła po-siłki i choć mówiła dość wiele o nic Zygmunta nie pytała Z jej wypowiedzi i zwierzeń Zyg-munt wywnioskowałi że wielką sympatią obda-rza Trudę i uważa ją doskonałą lokatorkę Nazajutrz po zajściu z majorem Tomaszem Zygmunt przez cały dzień nie opuszczał swojego nowego mieszkania Był przekonany że Truda rano wpadnie do niego choćby „na dzień dob w ę 9 w w wmww'V' — Doskonale — odpowiedział hrabia Tymczasem Danglars wziąwszy hrabiego na D0'' szePna' mu do ucha: — nrauio aosKonary miai pan io-my- sł doradzając mi bym napisał do Grecji Wprost potworna historia łączy się z tymi dwo-ma słowami: „Fernando i Janina" Przy spo-sobności opowiem Monte Christo wyszedł towarzystwie A-lberta a pan Andrzej Cavalcanli został panem pola bitwy Rozd ział VI IIAYDE powóz hrabiego ruszył sprzed pa-łacu państwa Danglars Albert parsknął śmie-chem i zawołał: — Jak pan myśli czy rolę swoja dobrze odegrałem? — Jaką rolę? — Wspólawodnika o względy panny Danglars — z kim miałby pan współzawodniczyć? — twoim protegowanym przecie panie hrabio z panem Andrzejem Cavalcanti — Ja nigdzie nigdy pana Cavalcantiego nie protegowałem u pana Danglarsa zwłaszcza — Młodzieniec ten o ile mi się zdaje żad-nej protekcji nie potrzebuje Samodzielnie prze-wraca oczami wzdycha śpiera słowem modli się do ręki dumnej Eugenii Bankier wy-daje się jego zapały popierać — Sądzę wicehrabio że jesteś błędzie Baron zobowiązał mnie dziś właśnie bym udał się do hrabiego de Morcerf Pragnie aby pański ojciec formalnie oświadczył się o rękę córki Jego zdaniem wasz stan narzeczeński zbyt dłu-go się przeciąga — Tego kochany hrabio nie zrobisz prcez wzgląd na mnie — Owszem zrobię Nie mówmy o lym wię-cej Powiedz mi lepiej wicehrabio dlaczego to od jakiegoś czasu nie widuję cię u barono-wej Debray? — zaszły tam jakieś nieporozu- - e? - m™MtimAl&to Muszę wyjść na chwilę lecz wrocena- - mienia pomicdzy Debrayem a samym baronem tychmiast Proszę cię hrabio odchodź _ cóż ich poróżnić mogło? - zapylał 'Vii nYiięCiemAnU J Tr„_ rknlrłn 1 licłono tlfllUTlftSnfl — rovyiciumeza baronowa otworzyła drzwi ZiZ cu: ) „„v„ nic W1 rtlłńri r„„UJ„ wilA ońmi 1( PNinO-- UU Sdiuiunu i vyr- - j — -- - -- - _-_„!- __„ Ar-- : u -- nuuuua ""-"- — __ „„„ siedziała para śpiewaków Al- - — Są 10 tajemnice których '-- w-v-- j zapytał pan ma 7 lt)aU- - rA — Jt łimn „„nłftcKr iiiJjuŁicui--'- " wejdzie pjerwszCj za-chował w sposób herbatę czymś W-?- ? miał majateK i""praviałem uy na sie kroi zapy- - - ' i : 7amvś nnv ' r) i 20ei Z sie tipri--i — zapylał ¥19 w JlfMfli'1 - w przy w w ja ale w na pewną" za Panie w Zaledwie A Z 1 jednym w J — Jest dopiero wpół do jedenastej — rzekł Monie Christo— Możebyś zechciał wice-hrabio zajść do mnie na chwilę? — Najchętniej — Zrobisz nam Baptysto herbaty — rzekł wchodząc do salonu W potem podano herbatę wraz z całą Zaprawdę — rzekł Morcerf — eazdrosz-cz- e panu nie olbrzymiego majątku bo są być może inni od ciebie bogatsi nie rozumu bó i Beaumarchais miał go conajmniej tyle lecz służby zawsze milczącej a spełniającej Zygmunta ogarnął niepokój Swój los cał-kowicie nie odwiedziła wyglądał dość podejrzanie gospodyni przy-niosła wieczorny posiłek zapytał ją czy nie Trudy powiedziała gospodyni — Nie może pana odwie-dzić bo Mr Crue jak przyszedł do ra-niut- ko tak jeszcze dotychczas nie wyszedł Z tonu tej informacji wynikało że gospo i"—"? nada Podobno dyni nie wątpi iż protegowany przez Trudę lo kator wie dokładnie kim jest Mr Lnie ZYcmunt domyślając się że to pewno na rzeczony Trudy o istnieniu którego usłyszał od Matyldy chciał się czegoś o nim dowie dzieć Zapytał jakby od-- niechcenia: --Szy pani dawno zna pana Crue? '— lOod roku — pochwaliła się gospodyni Mieszkał w tym samym pokoju co pan Sypiał rta hm "oto łóżku Przez blisko trzy miesiące Aż mu się znudziło ukrywanie i sam się zgło-sił do policji: Zygmunt mieszając herbatę łyżeczką zapy-lał obojętnie jakgdyby chodziło mu tylko o podtrzymanie towarzyskiej rozmowy: — Poco się zgłosił? — To pan nie wie? — się gos-podyni — Nie wiem — przyznał się Zygmunt Gospodyni przyciszyła głos — On proszę pana jest handlowcem i naraził się policji Zdaje się że chodziło o jakieś przemycane ze-garki czy o kokainę dokładnie sobie nie przy-pominam I oni bię z Trudą lulaj poznali u mnie w domu Ona ma dobre serce pan pewno sam wie najlepiej Jak się pan Crue ukrywał ona się nim zaopiekowała On się bardzo bardzo Zgłosił się do żeby jak-najprędz- ej móc się z Trudą ożenić Gospodyni westchnęła współczująco — 9 miesięcy biedaczek odsiedział Dla niej tylko dla niej A ona go leraz nie chce — Dlaczeco? — Zygmunt Gospodyni uśmiechnęła się filuternie: — A pan nie wie? Bo ja myślałam że może właśnie pan coś wie jest kapryś-na i zmienna Może dlatego nie chce pana Crue że jej kio inny w międzyczasie wpadł w oko Truda przyszła dopiero późnym wieczorem Była zgaszona bez humoru Usiadła obok Zyg-munta na łóżku — Przenraszam — powiedziała — ze nic zaglądałam do ciebie wcześniej Byłam bardzo zajęta — Wychodziłaś z domu? Przyglądała mu się pobłażliwie — Przecież dobrzu "żernie 'wycho-dzilam- - Uśmiechnąl się rozkazy tak jakby z góiy wiedziała czego od niej panie hrabio zażądasz — Cóż w tym niezwykłego! Po prostu zna-ją moje przyzwyczajenia Możesz się o tym przekonać wicehrabio naocznie Może byś prag-nął czgoś do herbaty? — chciałbym zapalić Monte Christo zadzwonił Za chwilę drzwi się otwarły i wszedł Ali 1 dwoma nargilami w rękach — To prawdziwe czary — zawołał Morcerf — Bynajmniej — odpowiedział hrabia — to rzecz najzwyklejsza w świecie prze-cież od dawna wiadomo że ja przy kawie lub herbacie zawsze palę że zaś się dowiedział V wróciłem w towarzystwie pana i zażądałem herbaty bez trudu mógł wywnioskować że nie-długo zażądam od niego fajek tedy odpowied-nio się przygotował — To wyjaśnienie bardzo logiczne nie zmie-ni mego przekonania że u ciebie panichrabio dzieje się wszystko jak w bajee Ale co to za muzyka? I zaczął się przysłuchiwać dźwiękom które dochodziły zza kotary Ktoś grał ha gitarze — Kochany wicehrabio' — rzekł Monte Chri-sto _ zły los wszędzie cię prześladuje Zaledwie uciekłeś od fortepianu panny Danglars gdy 711ÓW słyszysz gitarę mojej Haydc Hayde! Cóż lo za piękne imię! Czyż są na tej ziemi kobiety co się lak jak w'pocmatach Byrona nazywają? — Hayde jest imieniem nie we Francji ale dość pospolitym w Albanii i Epirzc Otóż istota nosząca lo imię a w mym domu iię znajdująca urodziła się na Wschodzie Jest te-raz moją niewolnicą choć gdy przychodziła świat otaczały ją skarby przy których niczym są bogactwa z tysiąca i nocy Jesl zresztą księżniczką krwi — I jakim sposobem zostać pańską niewolnicą? — Opowiem jej historię jeżeli mi tylko pan przyrzeknie zachowanie tajemnicy — Daję na to słowo honoru — Czy znasz wicehrabio historię paszy Janiny? —- - Nazywał się Ali-Teleb- en jeżeli mnie pa mięć nie myli Znam te sprawy doskonale oj ciec moi przecież służył w armu Aiwaszy — Prawda Zupełnie o tym zapomniałem uśmiechem skłonił się pannie nie myślę Gdy pan Caval ca nti do ro- - móź f[ayde jesl rod70nq C6rką odpowiedziała na pozdrowienie dżiny to go będziesz mógł hrabio o to zapytać jegQ małżonki pięknej bardzo zimno Powóz stanął właśnie przed pałacem mimo to kupiłem jąsobie rynku Skłonił się bardzo kuriera Albert hrabiego hrabia dwie minuly zastawą — jego Gdy wi-działa niej więcej zdziwiła za-kochał policji zapylał Truda rwiesz Owszem dzisiaj znanym jednej mogła Ali-Tebeie- na j Vasiliki Po- - w Konstan tynopolu — Wszystko to wyulada na baike Jeżeli chcesz hratfio bym uwierzył że jest to rzeczy-wistość przedstaw mnie swej księżniczce — Dobrze Pod-- dwoma jednak warunkami Naprzód nikomu nie powiesz nigdy 'i nigdzieże ją poznałeś a następnie niewpomnisz przy niej że twój ojciec służył u jej ojca Poza tym proszę cię jeszcze hrabio byś Hayde o nic wprost nie pytał lecz najpierw" zwracał się d omnie Morcerf zgodził Iię( wszystko AlLazaś odsłonił portierę znak że Hayde zgadza się odwiedziny hrabiego i jego przyjaciela Q uro(VA JKL 'j MMMMIII ŁwkceI Alemu o lata) RETONE avrLv jafc rru I bardzo znany środek %Ł3i&lffi ' Ę-JiiWHiff-iSaal na J na tu na na na na na jemu włosowi kolor I piękny tp if --'A '- -i I 7 i i vt i — Bez uiycla farb i utleniania Dzisiaj przślij zamówienie wraz z $250 na adres: ANCHOR DISTRIBUTORS PO Box 1083 Słailon "C" Toronto Ont Obccnluido naliNdn w "MIDTOWN DRUGS" 65] Oueen St W (róg Palmcrston A) Toronto Ont Tysiące podziękowań — Gwarantowany zwrot pienifdzy w razie mcznuowoicma Prosre pisać o bezpłatne Infńrmacje i sprawie "Uctonc na siwe wlov" 1-- E-ł G HRYN DACHÓW naprawa ! budowa insulacja (insulation) roboty asfaltowe — rynny 282 Symingłon Ave LE 2-49- 77 Toronto 1051-- P ŚLUB NA FILMIE w kolorach naturalnych Jest najlep- - szn I zwl pamiątka dla przyszłych pokoleń rilniy lo wykonuje po cc-- nuch umiarkowanych PANTHER FILMS J7J-- A Bloor St Weit Toronto 50 24--W HIGH PARK DRY CLEANERS Wlatć EWA t J WINCZO 105 Roncesvallei Av LE 2-53- 65 Jedyny Polski Zakład Chemicznego Cfzys7C7wiln 1 Prasowania S Jedyny Polski Salon Pleknoicl Marya's Beauty Parlor Specjalizacja w trwałej Ondulacji "Perraanent Vaves" 216 Balhurtł St EM 1-44- 32 BIERZESZ ślub? l-Ł- 4 Skorzystaj naszej wypoży-czalni strojów ślubnych 256 College WA 2-09- 91 556 Yonge WA 2-32- 70 -- 2200 uVD07'-zal- nla dla panów obydwu tklcpuch — dla pań tylko przy Yonge di Długoletnia gwarancji Wielka wyprzedaż FUTER Bogaty wy-bór najnow-szych' modeli futer' po ce-nach' bezkonku-rencyjnych Łatwe i dłu-goterminowe spłaty Dwa sklepy Waszej dyspozycji naa tluży Po1akom"od34lot PR1HCESS Fashion Furs 506' Queon EM 750 Yonge WA 1-8- 971 Zawiadamiamy naszych KLIENTÓW obecnie WĘGLA mamy" sprzedać dostarczamy domów'' olej do opalii "WHITEROŚE" Dzwoń POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU Telefon składu polskiego RE 406 Gilbert' Avenue - %'£MŚiM8W'' pierwotny Ul 'fSA z — — _ 3-- P i do Kir ma St W 3-88- 84 St i że prócz na i do do (dwat dwaJ'iirby"xero) ki' fflfc" Ł "--"- s V ' JO ' ' il7illlilnxKrTN i £ xujm®y-iama0--z rBgy - 4 xi v _-- Jt 4 ifflm mfhk flS „Mmmm imxsS%mvmsXjjm¥mtrt mmmmmm WBIrTK?WiJJM8K3la iMrllll ań 1 iiilhiS'&ii mmma ss-'AvmiA- ~ malWHFm(Si3S8 l W&mm Nim ? Vi 3J mmimw& rmwm 5v lilMtt! 1 J-M- w ji-ia™łrf=rxit!'iiał-Ł %K iSfi37JMIMM IWII WMIIM JJ A i? v % UlSiW: Uli fi? ł'AV?iH f S i 'S -M- fr- i ijwmma % tiM®MiWtii ::-- : "ymmimm rrv ip:tp : ' tMnssriffims&fk- - 'mm mm& 'Uhmsi w poRiĄDKu&M&wmm$$ mm I ilm mmmmmmmmmmm |
Tags
Comments
Post a Comment for 000118b
