000104b |
Previous | 15 of 16 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
?:
Cv
CłsnisłaW
irJUin
!!L
Maria Saliński
r
Copyright by Polish Ahunce Pro~s
j-jsS::sssjs-sis!
3s:
p] chodnik Ji przesuwały się cienie bie iej odbicie przed sobą tóisp- - rowym leniwym ki okiem po szwedzku smukła
ESm_ e 'i„'„eh„ctpyorziinpmzdni svnkiieemmnl bez- - lnondowwiaite] św_ ietlisto wfoTSedki
WtnrirTOTin ™_t_ &i naorewała feeną świateł kaiminowych vderci dra fez dudniła
up-wanym-i
półtonami ny Znała twarz Szwedkę 'często spo--
neiu"
I
w
nnnn J J
I 1 1 y-
m i mi tru ciitiii iŁvau iuu-i --ii ii imyir Aifm i__
ust - te
ual - s iJU""""- - iaia w lei 1CV a kilka r„- - T„
ji perfumami rozgrzanym za dnia
Sum Na i głośniejszym i intruzami w
jfloei ( - ulicy bly tramwaje
£bie-ł- v
' "estem kół i neiwowym
mtjiilfn "Mt'ii czadami któiys za- -
rońł KrotK i osiro a co irzy minuty
febm i'" cuwmm ouczeniem snu- -
]aUernva na nieniesKo Doiici —
Eto:
1:22
I
r
a ' niMtajac za lekki wn
h Bjyrj wMiiuieiy kii ua cnuuniKU
strome hzweciKi i wioneiy cKliwą
moLiucn pen urn uezszmeine
m znawar -- ie pnac nuci lezania
'i Bejjak nietoperze
_ iemny mierzeń mamo —
iedziala Ima
fZmierzc h Juz dziś przemyślała to
ro Rano ceszae się przed lusliem
muła pierwsza srebrną nić we wło- -
btpie!s' raz w życiu Pieiwszy
ycia Dłuo meciytowaia naci tym od-cic- n
imiac sie w laience czesząc
V
JJ
V70L#1
Pr?
raz
czsuac paznokcie "Aha — my-f- -
wiec to jest początek końca
lerzch 1'ocatck zmierzchu "
[PrzUanely pied fascynii)aci witiy- -
'0 cu u Unydwio po-kobiecei-mi
mat i ainiiVL'oane "Oscana diś
enilawstawe na sezon letni Piękne
lele kotiuny sandałki koi ki w naj-iiejzu- h
kolorach Wykwintny smak
oratora nodsunąl mu czarnobiały
ljs! — lakieiowaną czerń pantofel-fmeczorowc- h
a na ich tle śniene
anny tenisówek Stały z Tina jak
uroane wodac oczami po piranii-hfablo- t
nienasycenie i żarłocznie
-- ślicne tenisówki O te na lewo
mamo' Muse naciągnąć
Izisz
Tvle perswadowała 'linie
lODrzmi w jej ustach jakoś
(iczuiia Tino — nonrauiłi snehn
j Niech będzie ojczyma — pi zy lal-a
Tina — chociaż to dla mnie taki
taj) chłopak
Untała 1 obeirała sie Za ich nie- -
ii[ przystanęła bwecika i lównioz m
ŁJ
1
sooa
a wysławię Widziały wsy- -
j - ! I
Marek Hłasko
i 44C
I958 by
Rl7timffl „nnni n tniuminm "-Łui- mtiii UOWUi U JUUJUIUJM
POhuerdzil tamten Palrł w okno
fctzbv sączyło sie nędne światło
PiJctazac tutai w nnknin ? łnsle- -
drganiem neonowej żaiówki
wam oujat giowe rękami — Co za
Rij azicn dzisiaj — powiedział —
pra ty polem Banicwicz z Majew- -
mm u paczka bpojizysz z wieiz-- T
pac7ka nib n tikzp 1 7nnlnmhn- - W Zd'iiei 'etowana zrew idowana po- -
wwj Kto iezcze ze i A tu
Pt CZOl t IpHfJii ti r rt i rcr wcnn
UAIidC — Pntinl rv1 finhm u7rn
WTld lŁ-7l- 'l Pi wściekłością — —czy PjaJaiuimiwanmJ'1rwuma—ło
wm No am nouiedz i pi y znaj
'4 i buiiewicz lo paczka to in- -
SCItrUi - ninflin In dulili
™ł --ilin po stole w halach znów
tLl 11 11 I 1 1 i" Miaszuwy iyK s_ii_iiiikio'w
'P )- - h 111 tl 'i°rrnrll'l nm' lłl
i f Ul'- - t y1 u nml nnuln inlłi
LJ W !( h Jinil nViln7Anł t rU tvi
' h jj"a iodzi:il° — wyhaiczal b D0 ' '- rrz dji - i -- io w„yi gad„a„ł„"„ —„ cia'sna!
V
We i Nir i aj' _ 121
bierze
ciezKi
Fwf"
m
Ksll &: H~
'fi'
!fc- -
J
tbf£- -
Oko
Parji
- iujit: siłij —
' sie: towa- -
m — jesteś: legityma- -
1
i- -' stanowisko masz —
I
fi)-k- l 1 nnln r ni- -
fjj! tllLUUWUI Sit jd
§ '' ynfilżll " v i'"t!'N !v! iv zamniieast tego
to ' "Łv ni UIUUJC UU IUU- - M n i
lm —i u uMamiei cnwiii: fef T m
fe! "
- -
i
-
'- -
B
i)
1 -- e
naia
sie
ivr(i
jrvui
-- Vnow lestes
"""" ~
' ' "iuieciai mu uiz oook
d s?ba: ryk silników
'"'o mocną fala ~ jsyczał Franciszek
J 'i' mu ślepo wyciągając
1 ''-I-cp
— To ty? Pierwszy
t'1-- mówisz Ja ciebie
' na zebraniu
1 di ui przez
" — krzyknął tamten
preciez ja nic'
1 mmeli sie z zetempow- -
im
VII
wnei organizacji roz-- u
iJa!ev p0 południu nastę--
jwarsa yyftywny ąscasF
iVsoka
dziadlana Ewa
łegatan naibliższei ni7(nm 'r„ „
włosy widziadła w mlecznym blanku ie-flektoro- w jarzyły sie jak płomień
— Chodźmy — pociągnęła lekko Ti- bnęerszoanaickPaewwni_e teOz bleejrtznyiemymodleeslzecze u
lłaodzoaGwdsyaotbeąodocshcpzooydjzrziłesyznyie—detracimznystteyinwkyRtkourwdóejniwewłocazsiugy-'
"Tulegatan Tulegatan" - tłukło sie jej
pmoiegszłokwa ie na-T"uTleugleagtaantan TaOkna nnaa ppeewwnnoo
na Tulegatan
— Wiesz mamo jeżeli Ingvar nie bę-dzie
zmęczony podróżą namówimy go na
"Pagode'- - Noc taka cienia Będzie moż-na
posiedzieć na tarasie Dobrze mamo?
— Dobrze dobize — odpowiedziała
mechanicznie — "Tak ona mieszka na
Tulegatan — myślała czmac za sobą
ciężkie niedobre spojrzenie '
Obezwład-niające
złowróżbne dlaczego? Nie mo-gła
juz w-ytizym-ac
zawróciła pod ostiym katem ku jezdni aby wymknąć sie spod hypnoy lodowatego czadu obcej obo-jętne]
absolutnie obcej kobiet} jednej
lv-ic'f- v Swedek banalne) jak tysiące
widianydi to tlien
— Uważaj'
lak widmowy bolid nadlatywała
"czwórka" Podłużny aerodynamiczny
kształt wagonu ślizgał sie z tym swoim
niskim warkotem po szynach milczący i
gioźny jak moideiczy pocisk wystrze-lony
w lozleuisko świetlnych łun Lau-- i
owy lakier karoseni zamigotał wszystki-mi
odcieniami leczy pizelalujac 'obok
kolorowych witiyn Mignęły sylwetki
glow przy oknach lampy nikiel Mignął
zostawiając za sobą wir zwichrzonego po- wietrza
— Co ci sie siało mamo — powie-działa
Tina niespokojnie — trzeba uwa-żać
Przecież nie zdażłby nawel zaha-mować
No teraz! Uważaj mamo sa-mochód
Tera' Szybko' Co ci jest'
Co jest? Nic Wmknela sie spod cza
du straszliwej niemocy Ale wiedziała:
oto skięcila ku swemu przeznaczeniu
Uzdkle praa autorskie 7astr7P7nne Copr'Slit "Kultura"
Pym
nrawda
Vtjn
ttbrz
ił
wieize
braniu
czerwona
Mamo1
"nfe
fi) i
l
(ii
pnego dnia Trancisek ledwie zdazył
zjesć obiad w zakładowej stołówce i jako
Itako się umyć Dopinając po diode gu-'zi- ki
pobiegł do zatłoczonej sali była
'to mała bardzo salka i nazbierało się w
niej iu lak dużo dymu e za gęstej
zasłony ledwo widocznie uśmiechały sie
szczeic twarze dostojników z portretów:
i a pełne radości tware przodownic i przo-idowniko- w
miały w sobie cos taiemm-- i
czego i nie pizeniknionego niby Iwaize
z ooilietow pędzla starych mistrzów Za
I stołem zaslamm czeiwonym flagowym
I płótnem w któiwm było wiele dziur od
! nieuważnie gaszonych niedopałków sie
dział ju pieiwszy sekielarz — towarzysz
— Otwieiam
organizacji party
mntiinu vrli
Jim iNUlun-inse- s' ' '"'" -- -
wnioski i dyskusja Czy ktoś z
orosi o uzupełnienie porządku1
' nim zdazył
zaklaskał Oklaski
oaiV notem wtał towarzysz Ja-błonka
_ Towarzysze — wysokim
napietMii prosto po
naszemu po pobladzi- -
ipm zebv tam nie wiem jaK mysiec i
pobłądziłem
"ZWIĄZKOWIEC" MARZEC (Maich) Środa 25 _ 1959
j
Nagle Tu na chodniku Odengatan przed Ulcgli rzeeuwemu tonowi dziewcz-- j zwnyascJtzaeewzndainuia-- Obsycłaariiw"olnTau' PZrwzerbotiegkłuy spziyzbe-- -- tmneynasypRiezNrewcezsrzywywyimciwHevMpweołnoacs?o MAtaozmępoatżnoeiktaatok prnzjez prze-k- o na druga stronę ulicy trz mając sie -- ywa się pożegnanie z młodością w wio-zą
ręce — obie jednakowego wzrostu enny sztokholmski wieczór? 'Ruszyła
o jednakowym rytmie kroków Matka i pokornie naprzód wpatrzona w chodnik
córka Nieodiodne — matka i córka chluchana w energiczny stuk obcisi-Stanąwsz- y
na tamtym chodniku zdo mx Tiny ' cichy syk pneumatyków na
lala obejrzeć sie niby to niechcący X) a5?alci? Byle nie natrzeć przed siebie
tle olśniewającego blasku "Oscarii" od- - na pucujący rubinowy ostrzegawczy
wrócona plecami do wystawy — tamta
Patrzyła za niemi Śledziła Po lsniacei
lała sie cicha rzeka limuzyn W
ciemnych wnętrzach niewviaznmi pla- -
Xa
mami bieliły sie twarze Reflektory nie"u zaczarowany ogród ze snu Wy-omiatał- y
świetlnymi wachlarzami asfalt mlnv czarodziejki ogród ze snu —
Wolno przy samym krawężniku tocz! uat kwiatów i świateł bzy spły-si- e
ogromny czarny "Hudson" Za jego 'Aal' "lematenalmmi ze sto
osłoną jak za tarcza ruszyła szybko na- - Pni drabinek !ed no co poznała ze by
nrzod pociągając za sobą Tino Naprzód "li'z inn(-- J kv ouc? i nieznane ani z
prędzej dalej — od tanitej osca-!k'7tato- w ani 7 oarw
ni" — Co mi jest? — pomyślała z na-lKoloitmeieflc- l°iy
ełą rozpacza i nagle straciła' ochotę iśc Jedynie dały sie z lekka
daiej Seice tizepotało nieznośnie słód ro''e- - !ecz kolor lcl1 ° zupełnie nieziem-k- i
ulic pulsuiacei ogniami dła Tkl w swielle ultramaiynowch i lilio-wi!
jak Zderzyły sie z dwo-uc- h "eonów Księżycowy ogiód blękit- -
ma i osły mi chłopcami Tamci ustąpili
im drogę obie
spojrzeniem do swojemu le7'a r°i"i migotały wielkie lustra i ca-niw- ie żaintrgowani kruczm kolorem'1'1 Odengatan wlewała sie
włosów Nie miała ochoty ievv ktoiej na dni-dal- ej
Odengatan rozplo ]mQ"u pulsował rubinowy płomień
mieniała sie feeria zo"rzy polarnej Stanęła jak wiyla jak ureczona
a w wahadłowm ruchu kuii'wPat"oiia w lustra w księżycowe
"Monopolem" co- - ostrzegaw- -
'--
v'
w b°rcalna otchłań i drzace
nie idz dioga j11"? kropel lodowatym desz- -
— Wiacajmy Tino — C7ern- -
— A jeżeli chodzi ci o spacer — dodała
pospiesznie — mocmy wiócic przez
paik
Pi zez park inna choga byle nie obok
"Oseaiii" gdzie zaczajona w bialoczai-nyc- h
wtopiona w blask
świateł czeka na iej powról tamta lodo
walonka o włosach jak indy płomień
Wiocić9 Ale w chłodnej ciszy domu cze-ku
ju zapewne len komicny i nudny
zloty ab i sbki szwedki
selesl o pobycie w Nonkoping sadone
jajka i piżama w zielone paski a wszyst-ko
razem — Ingyar Isć dalej? Rubino-we
wahadło bujało się kuiczowo' nie
idz oczy przed blaskiem pną
się ku niebu ogni miasta Miasto : światłości' zamiatały! r J ''' !„
lezdnie po obu stionach wydłużały sie
muiy blasków i kolorów a borealne nie-bo
zlewało się lunami ziemi w świetli-sta
mgłę i prónie bez dna Iść dalej''
Wiócić? Stać? Z zamętu wyrwało ja
rzeczowo Tiny
— A silionil?
Tuz soOą wejście do
małej zacisznej cukierni
— Moemy tu Tino Przecież wszyst-ko
jedno
— Nie W "Odm" lepszy z lo-dem
To już kilka kroków Nie giymaś
mamo
ióne myśli człowiekowi przychoda do
głowy A po co? Pytam ja się: a po co?
Ale przecież casami cłowiek pomyśli
sobie zi obie tak a tak polem okazuje
aie — pobłądzi Więc ja powiem od ra-zu
po prostu po robotnicemu —
i eby tam nie wiem co
— Podniósł głos o ton wyżej — Towa-izys- e
— Był kapita-lizm
bła nędza ludzie umierali z gło-du
puchli — sam to widialem
oczami towaizysze Az pizyszedł czło
imieniem Lenin I ludzie się obu-dzili
I sami wiemy jak jest
i wiemy ze będzie lepiej A ja pobłądzi-łem
towarysc Ja ju jak diecko
chrabaszcykom skrzydełka obrywałem
muszkom: a z kotami i z żabami to
robiłem takie reczy e eby powiedzieć
piosi7j — się nie po nasze-mu
Pod moim oknem kiedyś umaił czło-wiek
A wiadomo towarzysze ze towa-rzysz
Stalin powiedział człowiek — to
brzmi dumnie Czay były stiaszne Był
głód i neda i az pizysedl
cłowiek imieniem Lenin A na drugi iaz
towaizysze — łopaty do transpoitu kuź-nia
dostai C7y w terminie
Umilkł Ludzie ocknęli sie Polene
Pawlak jego zastępca — młody inzyniei brawa wstrząsnęły klaskali wszyscy
o ruchliwej twarzy królika dwai towa- - nawet ci których ten lekko zmomł na
izysze z Egzekutywy oiaz delegat z Ko-- ' nocatku zebrania: rozglądając sie sze-mite- tu
Dzielnicowego paitii Franciiek roko niepiwtominmi i przełażonymi
pizepychajac sie miedzy ustawio--' oczyma klaskali najmocniei aby jak naj-nym- i
krzesłami znalazł sobie wolne miej- - piędej otizezwic spędzie resztki snu
sćo i usiadł sprawa była na po- - powiek i właczc sie w nuit zebrania
minut:
rzy
Łysenki
i Olgi
zvkoznawstwa
towarzysze
sie ciepła i
itmosfera wza
'x i yinwieknwi uznaniem
-- - - - nnmsii nioe mu" -
'i--- mowie w smvar--h pan
gnal
taiie widzenia spraw
— mamo'
Sveaweg dwie ol-brzymie
lustrzane tafle kwiaciarni a
ludzi
kaskadami
snod zmlonvch przez
rozpoznać
a
chloioform
upizejmie obrzucając
roz w desczu diogocennych kro
oel bijących bezgłośnie wodolików
obojętnym
Perspektywa
kobiecych bezdcnną głębinę w
Perspektywa
lak
łubinowej kwia-pize- d
było
'zamknięta opadających
wkrztu?ila
kwadratach
llusciosek
Zmiuzyla
cych
iuż
— Cudnie mamo
Obok siebie w lustrze wiot-ka
Tiny jej bardo blada twarz
oblamowaną otokiem czci ni Stały oby-dwie
milcząc w zachwycie
I właśnie — nagle
owalu lustia miedzy ich głowami
odbicie Iwary kogoś kin podszedł
Mu łownie przyglądał
Mę kwiatom otchłani
osalala zupełnie
odwiocila się spinu dić
Powoli niemieinie powoli zamierając
w zwierzęcym halucy-nacja
tylko
mu w oczy z ba do bli-ska
po prostu I ich
Ir „i I :„ i„ _i i Reflektory limuzyn ':: '
obiecany
zobaczyła
jest
zbłą-dziłem
krzyknął
własnymi
wiek
lowaiyszc
zabawiałem
salą
ciasno
Jego
i
iych
sylwetkę i
i zdumieniu
—
przystaną! i
i
Zupełnie
Spojrzała — i
— natychmiast
—
iiuuułti t lnu nWII IULItll
warg ni to skrzywieniu ni to uśmiesku
ciebie iescc ni to tismie-se- k
i dobianoc Reitku") I
ta sama nic ta sama
szesnaście lal temu zwichrzona mazo-wiecka
cupryna ("Nigdy nie
ic jak clowiek") Te same oczy te
same Usy odiobmę zbt due
dlacegos pachnące ty
dym uszami puscasz' Nic nie
nic Moc tylko rysy twarzy nieco
ostrejsc to chyba od tych śuialel
koloiowcj luny bijącej za syby
ogiodu czaiodiejskich kwiatów
4 tmjjfi %m Sk A " _ -
i- - --I - rt
uznaniem jego szcze-iosc- i
i goiacej odwade Następnym pun-kiem
zebiania była sprawa
Nim jednak — stoją-cy
juz Ciicrwatowski — zdazył pobie-la- ć
myśli i ktoś sali wy-ki
zyknał
— 'I Nowak ma erdellriiera
klóiy się "Samba" Pytam się:
dlacego "Samba"? Z tym tieha
naiescie skoncyć
Franciszek pona! po glosie młodego
Bliniacka
— To w wolnych wnioskach — pod
niosły sie okryki — To w
wnioskach
— Placego do
wniosków'' — kmceli inni Z taki-mi
recann treha skoncyć od rau
słusznie Disiaj "Samba" co'
Dieci koiean=kie napalmem
wać tak?
— Więcej towarzysze'
— Obuizające!
Samba'
Skoda nie bomba!
— To płynie wasze natchnie-nie
Nowak?
— W lamujecie się ramy!
— Jlvl glod była nędza był
— Złóżcie
— Tacy Koiei strelali do kobiet
i dieci!
Tovarzvs Nowak i diacym
głosem waśnił psa kupił juz tak
rządku dziennym jako trzecia Pierwszy Niektórzy towarzvze mieli łzy w ocach nazwanego a kiedy usiłował nazywać go
sekietaiz ucisza salę stanowczym i głośno siorpając nwslmi sięgali do chu-- j "Bukietem" pies nie reagował a raz
them reki i wstał sicczck Podeszły Wiekiem navei nogiyzł iesciovej nui ouiecai
zebranie podstawowej grupy spawaczy ocknął sie zbyt późno jednak e od dNai zacnie wołać
fin ej pizy zakładach re-przetaiłs- zv gwałtownie oczv krzyknął psa "Burek" choćby to miało pociągnąć
snmocnodow "Lepsze juti o" "Niech zyie" Ktoś natychmiast dodał 'za sobą największe wyrzeczenia Po chwi- -
Złoz! ręce do oklasku lecz nim zda- - "Niech zyja radzieccy spawacze — bu-M- i niesłychanej wrzawy zebranie poło-żył
ie z!aczvc — klaskała juz cala sala downiczowie Dnieproslroiu" bły-- j sie dalej
Trwało to dltige chwile: Potem oklaski 4:awicznie cała sala i kil- - _ ja towarzysze — zaczai Guta
stopniowo ścieliły kaset gardzieli przez minut w7no-tnwsk- i: siwv ślusarz potężnymi va-a- -
okrzyki na cesć budowniczych mi mówił krótko — Wobec teao — izekł a jeo donoś-lsił- o będę no naszemu
has kazdv zakątek vmio-- 1 prostroju Masnito?orsl:a Komsomolska Cłowiek jestem proUy i nie jak
nei - zebranie u'wazam otwartei"a czesc ąornikow na czesc ku-m- i ktoś: tiele-moiel- e Ja się zapylam
Va nomtlku dziennym amokn-tvk- a ioanwich KozaKow kołchomkow Lkiai-- ł kióLko: cy lo nrawda człowiek sif
Z::' s„rawa to'varzvsz n" białoruskich partyzantów: radiec urodil od małpów? -- „„„ wnlnrl!th uczonych: sewastopolskich maiyna- - Sala zamarła zdumienia Ludzie
towarzy-szy
ktokolwiek odpowie-dzieć
pierwszy trwały
zaczął
słosem — Powiem
robotniczemu —
nuiemu
i
jezdni
zanach
igim
migola-czego- -
pred
koniec
—
—
kapitalizm
—
bohaterskich obrońców Stalingradu
badaczy koła podbiegunowego
Miczuiina Ltpies7C7vnskiej: a za-kończono
wiwatowania oknykiom na
z je-- 1 w
Po samokrlvce Jabłonki
wytworzyła na --A serdeczna
obdarowywali sie
norzadnc-sami-: żywo z komentowano
nakre-liw-7- y
Jabłonki
narożniku
prawda?
widziała
nie-prytomi- u
picrazeniu
("Pocałuję
absolu-tnie
niezmieniona
pocesesz
zise
("Chyba
mie-nion- y
ale
jednocześnie
lowaiysa
Gierwatowskiego
przemówić
uwarzysz
wolnych
wolnych
bombardo
stamtąd
legitymację'
kieiownik
okrzyk
podchwyciła
wypełnił" Donbasu:
wnrzyW lablonkr
spoierab siebie tępo wyracm di
kiego przerażenia Brwi dolegała korni
'etu dzielnicowego podniosły się do
Uosów: królicza twarz drugiego sekre- -
?zesć pracv Jozefa Stalina zakresu tarza zamarła stadium ryjka PierAzy
Ludzie
nagle
cekac
julio
cylo
lubię
Ł-nien-ncn
odezwa się mizmatzeK onecny
zebraniu jako delegat organizacji rnło
dzieowej
Towar7v=z Zamodiński zbielana
jemnie uśmiechami częstowali papiero-- ' lepki od butelek „n
W
Liszei towarzyszu uiizniaceK
ipnini powiedzieć od razu pobłądzi-- 1 irzemowienie Jabłonki Po krótkiej chwi- - posypały sie głosy To w wolnych
rn
i koniec Bo człowiek cza- - li nieodzownego w takiej chwili zamie- - wnioskach Teraz nkch mówi Gierka-c- m
-- „k tc---) o1hn =7ynia 7ahrł otris nierys7V sp-r(fp- r7 tow-k- i 'śmiało towarzszu GierAatowski
fm a '" °""J —--- - --- —
n e id ro pm-t- u rr' kilku tc
aby
— 'miło
Koniec na u wyraził sie dzielnny
Patrz
—
za
Białe
głód
ze to
iw
H„
iw iv
w
iu
co
tytoniem
"l
i z
o
z
nazywa
ra
az
—
a
czujności
—
e
z
kapi-talizm
na
wstał
ze
1 iu- -
iv
a
i kilka z
Dnie-- j —
nv "zad
za
ze
r ze
1
i
sobie
1
—
na
az
— n
na
—
—
—
to
—
Życzenia z Windsor
sass: i trmmm:
N'AlSCRDi:CZNIKlSZi: ZYCZFNIA
WESOŁYCH SVIT WIELKANOCNYCH
i PRZYJEMNYCH PODRÓŻY W 1939 ROKU
zasyła
CLARKE TRAVEL SERVICE
Największa agencia iodiozy w Windsor
Rilely okrętowe i samolotowe
Pizyjemna i zycliwa obsługa
76 Univcrsily SI W — Windsor — CL 4-43-
97
m
NAJLEPSZE ŻYCZENIA WIELKANOCNE
pizesyla całej Polonii
MORRIS FLOWERS
Doslaicairy kwiaty na wesela i zabawy
1636 Wyandotle St E — Windsor — CL 4-51-
34
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WIELKANOCNE
DLA CAŁEJ POLONII ZASYŁA
KADNY MIASTA WINDSOR
BERNARD NEWMAN
i diękujc za tak liczne popaicie w ostatnich wyborach
WESOŁEGO ALLELUJA
oin najlepsze yczenla
składa swym Klientom i całej Polonii
MASTER CLEANERS
CZYSZCZENIE ODZIEŻY
Ottawa Street — Windsor — Tel CL 3 6335
WESOŁEGO ALLELUJA
i dużo radości zycy
SEYEN-U- P BOTTLING CO
97 Mercer St
WESOŁYCH ŚWIAT WIELKANOCNYCH'
zasyła
W RICHMOND - ANNĘ SAWYER
ESTA'IE
Domy Fanny Pwedsiębioistwa
3132 Avondale Court Windsor OnŁ
Bus YO 9-51-
50
FRANCUSKIE KALESONK
CRISSYCROSS
((uind'
(opili ntimmi r Ii4"i 555
Specjalnie skiojone dla lanod
ni-ji- o podliymnma — wjuodna
Uiimla w ['asm pjicntijuaiu'
jjrnkniętH' "Cnss X f toss"
Wsjslko tu zjpcviiia (learicki
wygląd Ziohionc lujJcpscj
i S C
♦ ♦
Windsor — Tol 38411
KEAL
Hotele
—
xi?ii
koszulki
Rcs
' _T ' '(Ara -
iii
1
9-66-
93
ci-sinc- j ljayi(n Łalwo k£Ąflff f
prania nii- - wymagające prao- - W
vanu lijrdu walc Do
fncia łownie odpowiconiu
Ijrmc W2
m A
CL
i Jf
Xfi fj Jt
do Y
li na fc 5 rZt
do
3
w oliwie w sosie pomidorowym musztardowym
Ł0?
Mv
Wfrw®
gr:
"Brunswick" sardynki Connor'a
iijjui'wiawiiin'umiŁn-- i §!S
Cana&jw Sardms
IH OIL
flaoaa2J0E2itM£i
HMri WIOV "O
YO
lub
A N
4M
iSM
s7-jm- M W sOZEBS
"Znrjip i ralyn ńneno"
NAJTAŃSZE v KANADZIE
najsmaczniejsie na zakąski
Cena stile 10c za puszkę — 3 za 29cf
STR 15
1081
M
24
21 25
iii % '
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, March 25, 1959 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1959-03-25 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000293 |
Description
| Title | 000104b |
| OCR text | ?: Cv CłsnisłaW irJUin !!L Maria Saliński r Copyright by Polish Ahunce Pro~s j-jsS::sssjs-sis! 3s: p] chodnik Ji przesuwały się cienie bie iej odbicie przed sobą tóisp- - rowym leniwym ki okiem po szwedzku smukła ESm_ e 'i„'„eh„ctpyorziinpmzdni svnkiieemmnl bez- - lnondowwiaite] św_ ietlisto wfoTSedki WtnrirTOTin ™_t_ &i naorewała feeną świateł kaiminowych vderci dra fez dudniła up-wanym-i półtonami ny Znała twarz Szwedkę 'często spo-- neiu" I w nnnn J J I 1 1 y- m i mi tru ciitiii iŁvau iuu-i --ii ii imyir Aifm i__ ust - te ual - s iJU""""- - iaia w lei 1CV a kilka r„- - T„ ji perfumami rozgrzanym za dnia Sum Na i głośniejszym i intruzami w jfloei ( - ulicy bly tramwaje £bie-ł- v ' "estem kół i neiwowym mtjiilfn "Mt'ii czadami któiys za- - rońł KrotK i osiro a co irzy minuty febm i'" cuwmm ouczeniem snu- - ]aUernva na nieniesKo Doiici — Eto: 1:22 I r a ' niMtajac za lekki wn h Bjyrj wMiiuieiy kii ua cnuuniKU strome hzweciKi i wioneiy cKliwą moLiucn pen urn uezszmeine m znawar -- ie pnac nuci lezania 'i Bejjak nietoperze _ iemny mierzeń mamo — iedziala Ima fZmierzc h Juz dziś przemyślała to ro Rano ceszae się przed lusliem muła pierwsza srebrną nić we wło- - btpie!s' raz w życiu Pieiwszy ycia Dłuo meciytowaia naci tym od-cic- n imiac sie w laience czesząc V JJ V70L#1 Pr? raz czsuac paznokcie "Aha — my-f- - wiec to jest początek końca lerzch 1'ocatck zmierzchu " [PrzUanely pied fascynii)aci witiy- - '0 cu u Unydwio po-kobiecei-mi mat i ainiiVL'oane "Oscana diś enilawstawe na sezon letni Piękne lele kotiuny sandałki koi ki w naj-iiejzu- h kolorach Wykwintny smak oratora nodsunąl mu czarnobiały ljs! — lakieiowaną czerń pantofel-fmeczorowc- h a na ich tle śniene anny tenisówek Stały z Tina jak uroane wodac oczami po piranii-hfablo- t nienasycenie i żarłocznie -- ślicne tenisówki O te na lewo mamo' Muse naciągnąć Izisz Tvle perswadowała 'linie lODrzmi w jej ustach jakoś (iczuiia Tino — nonrauiłi snehn j Niech będzie ojczyma — pi zy lal-a Tina — chociaż to dla mnie taki taj) chłopak Untała 1 obeirała sie Za ich nie- - ii[ przystanęła bwecika i lównioz m ŁJ 1 sooa a wysławię Widziały wsy- - j - ! I Marek Hłasko i 44C I958 by Rl7timffl „nnni n tniuminm "-Łui- mtiii UOWUi U JUUJUIUJM POhuerdzil tamten Palrł w okno fctzbv sączyło sie nędne światło PiJctazac tutai w nnknin ? łnsle- - drganiem neonowej żaiówki wam oujat giowe rękami — Co za Rij azicn dzisiaj — powiedział — pra ty polem Banicwicz z Majew- - mm u paczka bpojizysz z wieiz-- T pac7ka nib n tikzp 1 7nnlnmhn- - W Zd'iiei 'etowana zrew idowana po- - wwj Kto iezcze ze i A tu Pt CZOl t IpHfJii ti r rt i rcr wcnn UAIidC — Pntinl rv1 finhm u7rn WTld lŁ-7l- 'l Pi wściekłością — —czy PjaJaiuimiwanmJ'1rwuma—ło wm No am nouiedz i pi y znaj '4 i buiiewicz lo paczka to in- - SCItrUi - ninflin In dulili ™ł --ilin po stole w halach znów tLl 11 11 I 1 1 i" Miaszuwy iyK s_ii_iiiikio'w 'P )- - h 111 tl 'i°rrnrll'l nm' lłl i f Ul'- - t y1 u nml nnuln inlłi LJ W !( h Jinil nViln7Anł t rU tvi ' h jj"a iodzi:il° — wyhaiczal b D0 ' '- rrz dji - i -- io w„yi gad„a„ł„"„ —„ cia'sna! V We i Nir i aj' _ 121 bierze ciezKi Fwf" m Ksll &: H~ 'fi' !fc- - J tbf£- - Oko Parji - iujit: siłij — ' sie: towa- - m — jesteś: legityma- - 1 i- -' stanowisko masz — I fi)-k- l 1 nnln r ni- - fjj! tllLUUWUI Sit jd § '' ynfilżll " v i'"t!'N !v! iv zamniieast tego to ' "Łv ni UIUUJC UU IUU- - M n i lm —i u uMamiei cnwiii: fef T m fe! " - - i - '- - B i) 1 -- e naia sie ivr(i jrvui -- Vnow lestes """" ~ ' ' "iuieciai mu uiz oook d s?ba: ryk silników '"'o mocną fala ~ jsyczał Franciszek J 'i' mu ślepo wyciągając 1 ''-I-cp — To ty? Pierwszy t'1-- mówisz Ja ciebie ' na zebraniu 1 di ui przez " — krzyknął tamten preciez ja nic' 1 mmeli sie z zetempow- - im VII wnei organizacji roz-- u iJa!ev p0 południu nastę-- jwarsa yyftywny ąscasF iVsoka dziadlana Ewa łegatan naibliższei ni7(nm 'r„ „ włosy widziadła w mlecznym blanku ie-flektoro- w jarzyły sie jak płomień — Chodźmy — pociągnęła lekko Ti- bnęerszoanaickPaewwni_e teOz bleejrtznyiemymodleeslzecze u lłaodzoaGwdsyaotbeąodocshcpzooydjzrziłesyznyie—detracimznystteyinwkyRtkourwdóejniwewłocazsiugy-' "Tulegatan Tulegatan" - tłukło sie jej pmoiegszłokwa ie na-T"uTleugleagtaantan TaOkna nnaa ppeewwnnoo na Tulegatan — Wiesz mamo jeżeli Ingvar nie bę-dzie zmęczony podróżą namówimy go na "Pagode'- - Noc taka cienia Będzie moż-na posiedzieć na tarasie Dobrze mamo? — Dobrze dobize — odpowiedziała mechanicznie — "Tak ona mieszka na Tulegatan — myślała czmac za sobą ciężkie niedobre spojrzenie ' Obezwład-niające złowróżbne dlaczego? Nie mo-gła juz w-ytizym-ac zawróciła pod ostiym katem ku jezdni aby wymknąć sie spod hypnoy lodowatego czadu obcej obo-jętne] absolutnie obcej kobiet} jednej lv-ic'f- v Swedek banalne) jak tysiące widianydi to tlien — Uważaj' lak widmowy bolid nadlatywała "czwórka" Podłużny aerodynamiczny kształt wagonu ślizgał sie z tym swoim niskim warkotem po szynach milczący i gioźny jak moideiczy pocisk wystrze-lony w lozleuisko świetlnych łun Lau-- i owy lakier karoseni zamigotał wszystki-mi odcieniami leczy pizelalujac 'obok kolorowych witiyn Mignęły sylwetki glow przy oknach lampy nikiel Mignął zostawiając za sobą wir zwichrzonego po- wietrza — Co ci sie siało mamo — powie-działa Tina niespokojnie — trzeba uwa-żać Przecież nie zdażłby nawel zaha-mować No teraz! Uważaj mamo sa-mochód Tera' Szybko' Co ci jest' Co jest? Nic Wmknela sie spod cza du straszliwej niemocy Ale wiedziała: oto skięcila ku swemu przeznaczeniu Uzdkle praa autorskie 7astr7P7nne Copr'Slit "Kultura" Pym nrawda Vtjn ttbrz ił wieize braniu czerwona Mamo1 "nfe fi) i l (ii pnego dnia Trancisek ledwie zdazył zjesć obiad w zakładowej stołówce i jako Itako się umyć Dopinając po diode gu-'zi- ki pobiegł do zatłoczonej sali była 'to mała bardzo salka i nazbierało się w niej iu lak dużo dymu e za gęstej zasłony ledwo widocznie uśmiechały sie szczeic twarze dostojników z portretów: i a pełne radości tware przodownic i przo-idowniko- w miały w sobie cos taiemm-- i czego i nie pizeniknionego niby Iwaize z ooilietow pędzla starych mistrzów Za I stołem zaslamm czeiwonym flagowym I płótnem w któiwm było wiele dziur od ! nieuważnie gaszonych niedopałków sie dział ju pieiwszy sekielarz — towarzysz — Otwieiam organizacji party mntiinu vrli Jim iNUlun-inse- s' ' '"'" -- - wnioski i dyskusja Czy ktoś z orosi o uzupełnienie porządku1 ' nim zdazył zaklaskał Oklaski oaiV notem wtał towarzysz Ja-błonka _ Towarzysze — wysokim napietMii prosto po naszemu po pobladzi- - ipm zebv tam nie wiem jaK mysiec i pobłądziłem "ZWIĄZKOWIEC" MARZEC (Maich) Środa 25 _ 1959 j Nagle Tu na chodniku Odengatan przed Ulcgli rzeeuwemu tonowi dziewcz-- j zwnyascJtzaeewzndainuia-- Obsycłaariiw"olnTau' PZrwzerbotiegkłuy spziyzbe-- -- tmneynasypRiezNrewcezsrzywywyimciwHevMpweołnoacs?o MAtaozmępoatżnoeiktaatok prnzjez prze-k- o na druga stronę ulicy trz mając sie -- ywa się pożegnanie z młodością w wio-zą ręce — obie jednakowego wzrostu enny sztokholmski wieczór? 'Ruszyła o jednakowym rytmie kroków Matka i pokornie naprzód wpatrzona w chodnik córka Nieodiodne — matka i córka chluchana w energiczny stuk obcisi-Stanąwsz- y na tamtym chodniku zdo mx Tiny ' cichy syk pneumatyków na lala obejrzeć sie niby to niechcący X) a5?alci? Byle nie natrzeć przed siebie tle olśniewającego blasku "Oscarii" od- - na pucujący rubinowy ostrzegawczy wrócona plecami do wystawy — tamta Patrzyła za niemi Śledziła Po lsniacei lała sie cicha rzeka limuzyn W ciemnych wnętrzach niewviaznmi pla- - Xa mami bieliły sie twarze Reflektory nie"u zaczarowany ogród ze snu Wy-omiatał- y świetlnymi wachlarzami asfalt mlnv czarodziejki ogród ze snu — Wolno przy samym krawężniku tocz! uat kwiatów i świateł bzy spły-si- e ogromny czarny "Hudson" Za jego 'Aal' "lematenalmmi ze sto osłoną jak za tarcza ruszyła szybko na- - Pni drabinek !ed no co poznała ze by nrzod pociągając za sobą Tino Naprzód "li'z inn(-- J kv ouc? i nieznane ani z prędzej dalej — od tanitej osca-!k'7tato- w ani 7 oarw ni" — Co mi jest? — pomyślała z na-lKoloitmeieflc- l°iy ełą rozpacza i nagle straciła' ochotę iśc Jedynie dały sie z lekka daiej Seice tizepotało nieznośnie słód ro''e- - !ecz kolor lcl1 ° zupełnie nieziem-k- i ulic pulsuiacei ogniami dła Tkl w swielle ultramaiynowch i lilio-wi! jak Zderzyły sie z dwo-uc- h "eonów Księżycowy ogiód blękit- - ma i osły mi chłopcami Tamci ustąpili im drogę obie spojrzeniem do swojemu le7'a r°i"i migotały wielkie lustra i ca-niw- ie żaintrgowani kruczm kolorem'1'1 Odengatan wlewała sie włosów Nie miała ochoty ievv ktoiej na dni-dal- ej Odengatan rozplo ]mQ"u pulsował rubinowy płomień mieniała sie feeria zo"rzy polarnej Stanęła jak wiyla jak ureczona a w wahadłowm ruchu kuii'wPat"oiia w lustra w księżycowe "Monopolem" co- - ostrzegaw- - '-- v' w b°rcalna otchłań i drzace nie idz dioga j11"? kropel lodowatym desz- - — Wiacajmy Tino — C7ern- - — A jeżeli chodzi ci o spacer — dodała pospiesznie — mocmy wiócic przez paik Pi zez park inna choga byle nie obok "Oseaiii" gdzie zaczajona w bialoczai-nyc- h wtopiona w blask świateł czeka na iej powról tamta lodo walonka o włosach jak indy płomień Wiocić9 Ale w chłodnej ciszy domu cze-ku ju zapewne len komicny i nudny zloty ab i sbki szwedki selesl o pobycie w Nonkoping sadone jajka i piżama w zielone paski a wszyst-ko razem — Ingyar Isć dalej? Rubino-we wahadło bujało się kuiczowo' nie idz oczy przed blaskiem pną się ku niebu ogni miasta Miasto : światłości' zamiatały! r J ''' !„ lezdnie po obu stionach wydłużały sie muiy blasków i kolorów a borealne nie-bo zlewało się lunami ziemi w świetli-sta mgłę i prónie bez dna Iść dalej'' Wiócić? Stać? Z zamętu wyrwało ja rzeczowo Tiny — A silionil? Tuz soOą wejście do małej zacisznej cukierni — Moemy tu Tino Przecież wszyst-ko jedno — Nie W "Odm" lepszy z lo-dem To już kilka kroków Nie giymaś mamo ióne myśli człowiekowi przychoda do głowy A po co? Pytam ja się: a po co? Ale przecież casami cłowiek pomyśli sobie zi obie tak a tak polem okazuje aie — pobłądzi Więc ja powiem od ra-zu po prostu po robotnicemu — i eby tam nie wiem co — Podniósł głos o ton wyżej — Towa-izys- e — Był kapita-lizm bła nędza ludzie umierali z gło-du puchli — sam to widialem oczami towaizysze Az pizyszedł czło imieniem Lenin I ludzie się obu-dzili I sami wiemy jak jest i wiemy ze będzie lepiej A ja pobłądzi-łem towarysc Ja ju jak diecko chrabaszcykom skrzydełka obrywałem muszkom: a z kotami i z żabami to robiłem takie reczy e eby powiedzieć piosi7j — się nie po nasze-mu Pod moim oknem kiedyś umaił czło-wiek A wiadomo towarzysze ze towa-rzysz Stalin powiedział człowiek — to brzmi dumnie Czay były stiaszne Był głód i neda i az pizysedl cłowiek imieniem Lenin A na drugi iaz towaizysze — łopaty do transpoitu kuź-nia dostai C7y w terminie Umilkł Ludzie ocknęli sie Polene Pawlak jego zastępca — młody inzyniei brawa wstrząsnęły klaskali wszyscy o ruchliwej twarzy królika dwai towa- - nawet ci których ten lekko zmomł na izysze z Egzekutywy oiaz delegat z Ko-- ' nocatku zebrania: rozglądając sie sze-mite- tu Dzielnicowego paitii Franciiek roko niepiwtominmi i przełażonymi pizepychajac sie miedzy ustawio--' oczyma klaskali najmocniei aby jak naj-nym- i krzesłami znalazł sobie wolne miej- - piędej otizezwic spędzie resztki snu sćo i usiadł sprawa była na po- - powiek i właczc sie w nuit zebrania minut: rzy Łysenki i Olgi zvkoznawstwa towarzysze sie ciepła i itmosfera wza 'x i yinwieknwi uznaniem -- - - - nnmsii nioe mu" - 'i--- mowie w smvar--h pan gnal taiie widzenia spraw — mamo' Sveaweg dwie ol-brzymie lustrzane tafle kwiaciarni a ludzi kaskadami snod zmlonvch przez rozpoznać a chloioform upizejmie obrzucając roz w desczu diogocennych kro oel bijących bezgłośnie wodolików obojętnym Perspektywa kobiecych bezdcnną głębinę w Perspektywa lak łubinowej kwia-pize- d było 'zamknięta opadających wkrztu?ila kwadratach llusciosek Zmiuzyla cych iuż — Cudnie mamo Obok siebie w lustrze wiot-ka Tiny jej bardo blada twarz oblamowaną otokiem czci ni Stały oby-dwie milcząc w zachwycie I właśnie — nagle owalu lustia miedzy ich głowami odbicie Iwary kogoś kin podszedł Mu łownie przyglądał Mę kwiatom otchłani osalala zupełnie odwiocila się spinu dić Powoli niemieinie powoli zamierając w zwierzęcym halucy-nacja tylko mu w oczy z ba do bli-ska po prostu I ich Ir „i I :„ i„ _i i Reflektory limuzyn ':: ' obiecany zobaczyła jest zbłą-dziłem krzyknął własnymi wiek lowaiyszc zabawiałem salą ciasno Jego i iych sylwetkę i i zdumieniu — przystaną! i i Zupełnie Spojrzała — i — natychmiast — iiuuułti t lnu nWII IULItll warg ni to skrzywieniu ni to uśmiesku ciebie iescc ni to tismie-se- k i dobianoc Reitku") I ta sama nic ta sama szesnaście lal temu zwichrzona mazo-wiecka cupryna ("Nigdy nie ic jak clowiek") Te same oczy te same Usy odiobmę zbt due dlacegos pachnące ty dym uszami puscasz' Nic nie nic Moc tylko rysy twarzy nieco ostrejsc to chyba od tych śuialel koloiowcj luny bijącej za syby ogiodu czaiodiejskich kwiatów 4 tmjjfi %m Sk A " _ - i- - --I - rt uznaniem jego szcze-iosc- i i goiacej odwade Następnym pun-kiem zebiania była sprawa Nim jednak — stoją-cy juz Ciicrwatowski — zdazył pobie-la- ć myśli i ktoś sali wy-ki zyknał — 'I Nowak ma erdellriiera klóiy się "Samba" Pytam się: dlacego "Samba"? Z tym tieha naiescie skoncyć Franciszek pona! po glosie młodego Bliniacka — To w wolnych wnioskach — pod niosły sie okryki — To w wnioskach — Placego do wniosków'' — kmceli inni Z taki-mi recann treha skoncyć od rau słusznie Disiaj "Samba" co' Dieci koiean=kie napalmem wać tak? — Więcej towarzysze' — Obuizające! Samba' Skoda nie bomba! — To płynie wasze natchnie-nie Nowak? — W lamujecie się ramy! — Jlvl glod była nędza był — Złóżcie — Tacy Koiei strelali do kobiet i dieci! Tovarzvs Nowak i diacym głosem waśnił psa kupił juz tak rządku dziennym jako trzecia Pierwszy Niektórzy towarzvze mieli łzy w ocach nazwanego a kiedy usiłował nazywać go sekietaiz ucisza salę stanowczym i głośno siorpając nwslmi sięgali do chu-- j "Bukietem" pies nie reagował a raz them reki i wstał sicczck Podeszły Wiekiem navei nogiyzł iesciovej nui ouiecai zebranie podstawowej grupy spawaczy ocknął sie zbyt późno jednak e od dNai zacnie wołać fin ej pizy zakładach re-przetaiłs- zv gwałtownie oczv krzyknął psa "Burek" choćby to miało pociągnąć snmocnodow "Lepsze juti o" "Niech zyie" Ktoś natychmiast dodał 'za sobą największe wyrzeczenia Po chwi- - Złoz! ręce do oklasku lecz nim zda- - "Niech zyja radzieccy spawacze — bu-M- i niesłychanej wrzawy zebranie poło-żył ie z!aczvc — klaskała juz cala sala downiczowie Dnieproslroiu" bły-- j sie dalej Trwało to dltige chwile: Potem oklaski 4:awicznie cała sala i kil- - _ ja towarzysze — zaczai Guta stopniowo ścieliły kaset gardzieli przez minut w7no-tnwsk- i: siwv ślusarz potężnymi va-a- - okrzyki na cesć budowniczych mi mówił krótko — Wobec teao — izekł a jeo donoś-lsił- o będę no naszemu has kazdv zakątek vmio-- 1 prostroju Masnito?orsl:a Komsomolska Cłowiek jestem proUy i nie jak nei - zebranie u'wazam otwartei"a czesc ąornikow na czesc ku-m- i ktoś: tiele-moiel- e Ja się zapylam Va nomtlku dziennym amokn-tvk- a ioanwich KozaKow kołchomkow Lkiai-- ł kióLko: cy lo nrawda człowiek sif Z::' s„rawa to'varzvsz n" białoruskich partyzantów: radiec urodil od małpów? -- „„„ wnlnrl!th uczonych: sewastopolskich maiyna- - Sala zamarła zdumienia Ludzie towarzy-szy ktokolwiek odpowie-dzieć pierwszy trwały zaczął słosem — Powiem robotniczemu — nuiemu i jezdni zanach igim migola-czego- - pred koniec — — kapitalizm — bohaterskich obrońców Stalingradu badaczy koła podbiegunowego Miczuiina Ltpies7C7vnskiej: a za-kończono wiwatowania oknykiom na z je-- 1 w Po samokrlvce Jabłonki wytworzyła na --A serdeczna obdarowywali sie norzadnc-sami-: żywo z komentowano nakre-liw-7- y Jabłonki narożniku prawda? widziała nie-prytomi- u picrazeniu ("Pocałuję absolu-tnie niezmieniona pocesesz zise ("Chyba mie-nion- y ale jednocześnie lowaiysa Gierwatowskiego przemówić uwarzysz wolnych wolnych bombardo stamtąd legitymację' kieiownik okrzyk podchwyciła wypełnił" Donbasu: wnrzyW lablonkr spoierab siebie tępo wyracm di kiego przerażenia Brwi dolegała korni 'etu dzielnicowego podniosły się do Uosów: królicza twarz drugiego sekre- - ?zesć pracv Jozefa Stalina zakresu tarza zamarła stadium ryjka PierAzy Ludzie nagle cekac julio cylo lubię Ł-nien-ncn odezwa się mizmatzeK onecny zebraniu jako delegat organizacji rnło dzieowej Towar7v=z Zamodiński zbielana jemnie uśmiechami częstowali papiero-- ' lepki od butelek „n W Liszei towarzyszu uiizniaceK ipnini powiedzieć od razu pobłądzi-- 1 irzemowienie Jabłonki Po krótkiej chwi- - posypały sie głosy To w wolnych rn i koniec Bo człowiek cza- - li nieodzownego w takiej chwili zamie- - wnioskach Teraz nkch mówi Gierka-c- m -- „k tc---) o1hn =7ynia 7ahrł otris nierys7V sp-r(fp- r7 tow-k- i 'śmiało towarzszu GierAatowski fm a '" °""J —--- - --- — n e id ro pm-t- u rr' kilku tc aby — 'miło Koniec na u wyraził sie dzielnny Patrz — za Białe głód ze to iw H„ iw iv w iu co tytoniem "l i z o z nazywa ra az — a czujności — e z kapi-talizm na wstał ze 1 iu- - iv a i kilka z Dnie-- j — nv "zad za ze r ze 1 i sobie 1 — na az — n na — — — to — Życzenia z Windsor sass: i trmmm: N'AlSCRDi:CZNIKlSZi: ZYCZFNIA WESOŁYCH SVIT WIELKANOCNYCH i PRZYJEMNYCH PODRÓŻY W 1939 ROKU zasyła CLARKE TRAVEL SERVICE Największa agencia iodiozy w Windsor Rilely okrętowe i samolotowe Pizyjemna i zycliwa obsługa 76 Univcrsily SI W — Windsor — CL 4-43- 97 m NAJLEPSZE ŻYCZENIA WIELKANOCNE pizesyla całej Polonii MORRIS FLOWERS Doslaicairy kwiaty na wesela i zabawy 1636 Wyandotle St E — Windsor — CL 4-51- 34 NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WIELKANOCNE DLA CAŁEJ POLONII ZASYŁA KADNY MIASTA WINDSOR BERNARD NEWMAN i diękujc za tak liczne popaicie w ostatnich wyborach WESOŁEGO ALLELUJA oin najlepsze yczenla składa swym Klientom i całej Polonii MASTER CLEANERS CZYSZCZENIE ODZIEŻY Ottawa Street — Windsor — Tel CL 3 6335 WESOŁEGO ALLELUJA i dużo radości zycy SEYEN-U- P BOTTLING CO 97 Mercer St WESOŁYCH ŚWIAT WIELKANOCNYCH' zasyła W RICHMOND - ANNĘ SAWYER ESTA'IE Domy Fanny Pwedsiębioistwa 3132 Avondale Court Windsor OnŁ Bus YO 9-51- 50 FRANCUSKIE KALESONK CRISSYCROSS ((uind' (opili ntimmi r Ii4"i 555 Specjalnie skiojone dla lanod ni-ji- o podliymnma — wjuodna Uiimla w ['asm pjicntijuaiu' jjrnkniętH' "Cnss X f toss" Wsjslko tu zjpcviiia (learicki wygląd Ziohionc lujJcpscj i S C ♦ ♦ Windsor — Tol 38411 KEAL Hotele — xi?ii koszulki Rcs ' _T ' '(Ara - iii 1 9-66- 93 ci-sinc- j ljayi(n Łalwo k£Ąflff f prania nii- - wymagające prao- - W vanu lijrdu walc Do fncia łownie odpowiconiu Ijrmc W2 m A CL i Jf Xfi fj Jt do Y li na fc 5 rZt do 3 w oliwie w sosie pomidorowym musztardowym Ł0? Mv Wfrw® gr: "Brunswick" sardynki Connor'a iijjui'wiawiiin'umiŁn-- i §!S Cana&jw Sardms IH OIL flaoaa2J0E2itM£i HMri WIOV "O YO lub A N 4M iSM s7-jm- M W sOZEBS "Znrjip i ralyn ńneno" NAJTAŃSZE v KANADZIE najsmaczniejsie na zakąski Cena stile 10c za puszkę — 3 za 29cf STR 15 1081 M 24 21 25 iii % ' |
Tags
Comments
Post a Comment for 000104b
