000400b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
rózef Mackiewicz
Droga Dons
Wszystkie prawa autorskie zastrzeżone
_XfcK pan sobie żartuje w tej chwi--
5jed5 ebuiy się uywaio irzy oso--
'il°'Aa 10 - iaju- - wauic uzii
l- -j S irtOCU i "Ui jjijj uiuwie
Ne! ud rosyjSKi Kocnai siepy i la--c0iie- tKi
— kominy fabryczne
jlir nade buntował się przeciw
i--
rVi a sowiecki nie tylko sie me
tCe on je lizę! Tak zwana "dusza
— to owa uusza ouniu ciusza
s-
-s
rtCU — l" uu-Ł- x rBreJ "łŁ-giust- i u- -
-- jsiik niecn jemu 10 ran uog za-- r
"tu bvl naród spiskowców — so- -
b t7bnlow i prowokatorów i dono- - 7 — Zakaszlał i urwał Chmury po--
jbie Księzjc juz więcej me pry- -
stJ w miejscu i mrozu — A do- -
Łt ieit w leiie — powiedział — Cicho
-- fcznie — rosrzeoai Kijem u nog w
t:zhch h-cia- ch borówek i podjął juz
"rpiejszym tonem — Pan nie pa- -
bo leszcze dvi za miouy w toku
niw m -- amym mieście za panów a- -
i cesarza Mikołaja ji wieczna mu pa- -
: W jakimś piśmie w drukowano
jsięp "Gdy powstanie gniew naro- -
Ijjpauillc " 1'usiaii ic3j) jiąuu
bco mokrego miejsca nie zosta- -
Cos w tm guście A jakże bl o to
w i wip pan na co skazano redak- -
lLa dwa tveodnie twierdzy Na dwa
kdme Mozę pan sobie w } obrazić co
rs e stało z takim który by napisał:
r:adu stalinowskiego nie zotanie mo- -
K) miejsca"'
ze trudno sobie wyobrazić
I'-pe-wnie
'stopień tolerancji nie stanowi tu o
rei eranicy laKosciowei
h-U-hum
ma pan lacje to nie sta- -
jaK jODie lyiKo wspomniałem
kWstd z pnia i poszli
liroga prowadziła przez jar leśny
ijsztk zcdl bez słowa cala uwagę
lciając na svch krokach któie ta- -
drobno i ostrożnie Opierał sie na
re to znów chwytał Pawia za ramię
je nie pośliznąć Zapadała noc
1:1 zaczynał się niecierpliwie gdyż
ly znacnie opóźniał tempo marszu
ł'o się zatrzymując i odpoczywając
Ifoiaco
[j-- Gdzie pan myśli nocować? —za- -
iiio
[j- - A u jednego z pańskich sąsiadów
be mi whac?c ?e nie powiem u
[fiłcld Poprzęcki
l--
Vnn „„i
&+& vtKZr
fc Dlaczego ta spiawa
(U'dzf inteiesuje?
10
nie zlikwidować
ir:i jjuiiiiwj
Dowiem
7--e wyrządzone
'6'
mówi
podając na
17
którego Człowiek bojący uhum A
znów Djleko jeszcze''
— Będzie ze czterv pięciu kilome- trów
W jarze zupełnie ciemno Ga-łsęizaideaCkćzśoawrksziaseezmńrtkaiółtwwz
fakcznriaaetswmałsaęntndyoizśacicłzyin'uyrzśwdwaiijsaąktcłayo wkysstieerz-c-zcpa--o-ła
— Xiech nie mysh — zaczął
duchowny — ze we jest jakoweś
zaślepienie nacjonalistyczne które widzi
przeszłość tylko w różowych kolorach
tReanczoedj rupcrhzecwiwienczienegoJa bwułnatśuniektóprovtęptkiwamił
kiedyś nazym narodzie On to 'i spro- wadził cale nieszczęście Powiedziano jest
bowiem ze "kto mieczem wojuje od mie-cza
ginie" Chciałem tylko podkieslić
ze przyczyną katastrofy była raczej to-lerancja
mz nietoleranćjaCzy wie
ile razy ten największy zbrodniarz wśród
czekistow Feliks Dzierżyński bl wy-puszczony
pizez policję carska na wol-ność?
Szesc czy siedem razy Śmieszne
prawda' I wracał do'swej roboty
rewolucyjnej A gdyby raz powieszo-no
matowałoby się milionów lu-dzi
których zgładzi! później
Paweł odpowiedział gdyż dysku-sja
powodowała opóźnienie marszu
stary podjął:
Pan pytał łożnice Naród sowiec-ki
odwróceniem przeciwieństwem na
rosyjskiego a me jego podobień-stwem
Jest anegdota o słoniu
w kilku słowach ma chaiaktciyzować
każdy naród Na zadany mianowicie te-mat:
Anglik opisał polowanie
na słonie Francuz napijał "Słoń i mi-łość"
Niemiec ścisłą lozprawę nau-kową
— Znam tę anegdotę — przerwał Pa-weł
~f Uhum kto jej me zna Stara aneg- dota OtozT sobie przypomina
Hosjanin rzekomo zastanowić
istnieje w słoń?" Niby to mia-ło
go chaiaktciyzować jako sceptyka
człowieka któty wszystko na świecie po-daje
w wątpliwość A zapewne oby-dwaj
zgodzimy sie na to co by odpowie-dział
sowieciaiz Odpowiedziałby: "Sta-lin
powiedział o słoniu basta żadne-go
sprzeciwu żadnej kiytyki żadnej wąt-pliwości
wszystko wszystko wia-dome
friaz nierh laki swojej
$PMlEDUWOśe i SEiEE I
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone
tC=-(K=S-0=0=()==0==PCT7T--
0==0
-- nr"'?i٣=
I
i£-- Dobne' Powtarzam: trzymam cię by nie mtapil ale mnie to mucial Cho- -
liono Drewnowski w każdym lazie uuz nie miał wielkiej ochoty — dorzu- -
fie D eszize w trz„y!nastym wydziale? ca po chwili -- "c '"" ""-- i Jdu tymczasem icn o Ktoiego taica m- -
7inada milczenie ale ci tnłooriln nrnkiiMrnr nr#
!!ecbia Uorak ma tak dobra minc innwski — w dal7m eiaffu swo- -
"'- -' ie minister im nni-ni- n i mcćli
"'--
Hmitaz mi rte lv lm 'ł ! 1 „_1„ ~A --!- - w ws7V- - ?„
wizii ciebie
się
pan
Ale
jak pan
tvm
min- -
saagiiiuciu puzyczKy uu lziuwil-k- a
którego oskarżonych
Nawy my agentowi Goworka Ca- -
nie n-- it uuvii sura zależy rozporzaozauiy rnajaiei na
Ii ieden martwy przedmiot t"0i 2by ratować" kochankę Ociepki? Czy -- ieua i spokoju kilkorga lu--(- 0 w możliwe los byl tak 7I0ŚI1- -
mtje trasedi V('i--- i wipoc1
Ł lubię
vC_„ nie mam
do
go
nie
"Czy
—
lawy
rm l by
zeby
it wokół siebie t
Ze wzrokiem utkwionym w bezkre--
' na me żadnego upływu A wresz-!sn- e morze ruin dawnego ghetta siedzi i
r'e pfidfie patrzeć jak się komuś Wydaje mu się teraz ze on z tymi
W? K
en
I z
z
waa 1 to władnie w są-- rujnami stanowi jakąś jedną calosc boc u ' -- -
v 1 t 1 1 iv 1 1 1 1 1 v 1 1 v 111 iii 1 ni" ł--i r--f r ni#i7 uu iiij mim i u i 114 miii i i
u- - owskicpo wrzadziłbys mu 'nip iest stanie dźwignąć clnba
fiae iie wiem czv bv to krzusdelnap 7iemia
w wi- - -- ! :! „„„„ -- - juiiaiu HiJjJiuyMt
'k tr7vuriv mimmni
v
-- flomie Nie
S:
pan
w
znów
—
—
dziś
" i
pan
—
w
w
?
sie Sorzkrzv- -
}n mu sin widocznie bo milczenie iijest właściwie glównvm jego zajęciem
- do nie kiwnąłbyś się vicc __ piPrws?y raz
'1 a 1vm
-- - "- - i" " - - - 1 unia - ? dnwie Pr?vrzok- - mi — -- _
II -- 7 InHtim Min łrnhif ni cnrfl' -
m o
I
r
lD-- ei i a T 1 „! — Czv mość parna Malicka?
_ & -- ' n nie wiedzia'ł -- "Znasz m'nie — w'" w słuchawce rnę- -
fcpVii ue7nam7Po ipvryŁcwnrayauc-~jrile-iwze nn--ire7--fkriiea- - ~ _=10fP- -rosjze- bardzo
} _
(
e mpaLanu osobistymi tam- - J - rJrewnowski - o-- £taiezv to koliduje z dk- - a do kance2rji _ Pani pdrzvrzCec! " " ~ o do pani - oznajmia bez- -
! tak będzie — mini
- lic~'--i- e reke 1 rt ł- £-ł a „ v
rrł cnAyio
o suicie
blo
zno-wu
mnie
znowu
życie
o
jest
rodu
taka któ-l- a
"Słoń"
miał się:
t"owu
znam
pal- -
w
znak
dżwiecznym głosem
20
ra-hu-- n
siedzi
kucuuii
inyśli
zrów- -
NTsraz odznva telefon
milczeć
winy odzv„a tego
kr7-vr!- n tumrauir
ck-nt-ki DlUlildlll
Drosic
jakiś gruuy
zas{a
gazie
"o' telefon
P!E
PHliflj 4-nin-irłłn
ogolę
jasne
siałem
— Bardzo panu prokuratorowi dzię-kuje
to pewnie ze szpitala
— Hallo? Tak tak tak Bardzo
uu ministra — seuija uu-- ! rr- - 4
1 '
- l
ł n= h nrPttnnwskieBo Nieipanu doktorowi ozięKuję ibk
_
-- c n- -n ni„mł„„ 1--4 Art- - 71 ProkurstorDrewnowskiczuiezepod- -
-i- f-m ""nełmł swoje obowiązki lloga chwieje siępod nim jakbr za chwi-- T
y dn ale teso któn-- dziś'le miał zemdleć To ten gruby doktor
"G DOI Gin V T1S "V2 ™iŁ O -- "- wv--— j~t -- -- — - - —t--
=m 1 bliski 'samobójstwa 'i 'vie Irenki! Co on mówi? Co on mówi?
- ' becwale - milL -- ! Ale w tym wlasme momencie twarz ba me naprskowal w ni-- ! ?™ Ev rozjaśnia sie No fc To na- -
t-- le co dziś w twojej pewro jakaś dobra wiadomość
-- " aczu -- łuDi' — PzrA Evr0- - j£bym z chcł£
zmienić doktorem - -- bie chociaż w-- mviii -i- słów z tp szp- -
wchodzi do eabińetuse-!- e do uędniczkL która włame kon-- 1
v
~ C22C rozmstnac conuc2:
oddrcha' ™ chce mó-- - err £0 2meCza - -- Ies2Cze [Prokurator
Nieuibpił' Driekiłe'
T--u saaksciOTŁ ]3t ty to — Hu Me „iso-- c pu
FU?}
"ZWlĄZfToylEC" LISTOPAD (Noverrbr) Scfcotl 2S — 1?E? 57R 7
iporówna te dwie odpowiedzi Czy może
byc cos bardziej sobie przeciwstawnego?
Krańcowy sceptycyzm i krańcowy afir-matyz- m ziemia i niebo ogień i woda!
Wyszli z lasu Het na lewo zaświecił
ogień w chacie ale znikł zaraz nie wia-domo
zgnszony czy przesłonięty nierów- -
noicią terenu Księżyc Me nieco skłonił'
bhzej ziemi i teraz ukośnie oświetlając
trupim blaskiem zlodowaciałe skiby na-dawał
krajobrazowi odcień bezmiernego
smutku i opuszczenia Na prawo kępa
drzew żadnych ludzi żadnych zwierząt
Nad głowami gwiazdy i pustka Nigdzie
nie zaszczekał pies — "Dobrze jet w
taka pustkę" — myślał Paweł — "bez-piecznie
od ludzi" — Cisza tylko kroki
ich po dawnemu rozgniatały z chrzęstem
zmarzłą powierzchnię drogi Idzie się
idzie bez końca Ale po co mówić? Po co
przeszkadzać ciszy w jej trwaniu? Jutjo
juz może wiatr ja zakłóci drzewa zechcą
gadać wrony polecą nisko nad rola z
krakaniem potoczy się furmanka po
grudzie chłopska Przepędzą ciszę Dziś
mech ma swoje niech korzysta na zdro-wie
z nocy niech się cieszy niech sie
modli niech robi co chce! Niech im
wybaczy chrzęst kroków i nie zwraca na
nich zbytniej uwagi Oni sobie przejdą
chyłkiem polem potem przez kępę po-tem
pastwiskiem Ach zając się zerwał'
Krzaki za krzakami musi byc lów
Gdzieś bardzo daleko błyskały icflekto
ry aut
— Co to?! — szepnął duchowny od
ruchowo wstrzymując Pawła icką
— Te światła? 'lo juz szosę widać
Jadą
— Jada — powtórzył jak echo
Rozstając się wkrótce polem ojciec
Serafin zatrzyma! ickę Pawia w swojej
podniósł głowę jakby mu gwiazdy miały
dopomóc do przypomnienia czegoś od-chrząknął
powiedział "Uhum" i zapylał
— Czy pan się nie spotykał czasem z
takim panem co nazywa się Zakrzewski?
— Owszem — odparł Paweł z wa-haniem
— Zna go pan?
— Słabo
— Hm śmiały człowiek Jeżeli nie
prowokator lo śmiały człowiek
— No nie sądzę żeby byl
— Nie nie uchowaj Hoże! Ja nic ta-kiego
złego nie chciałem powiedzieć Tyl
ko ze tak ot dzisiaj Śmiały człowiek
Uhum — i uścisnął rękę na pożegnacie
— A pan go zna? — spytał Paweł
— Dobrze?
— Nic — odpowiedział oddalając
sie — Też słabo
X
Jeszcze w drodze Paweł postanowił
nie okazać po powrocie do domu żadnej
opryskliwości w obejściu ani nie szukać
ucieczki w innym objawie złego humo-i- u
jak lo jest czacem w zwyczaju gdy
się pized kimś bliskim chce ukryć ciężar
ugniatający seice Układał wibie ze po- -
doktorowi lake tam miewa się nasza
koleżanka?
— Ano jak lo juz mówiłem pani
Malickiej noc"pi7eS7la jej dobize po-nad
wszelkie spodziewanie Gorączka
spadla a przed chwilą chora po raz
Deiwszy otworzyła oczy Mam wrażenie
q nie będziemy nawet stosowali żad-nych
powa?niejs7tli zabiegów bo mózg
7 cala pewnością nie jest nadwyrężony
— A jak długo może potrwać rekon-ualcecneja- ?
— Oho! Juzby pan nrokurator chciał
zapędzie ją do roboty!? Nic z tego!
— Ale skądże! Nic podobnego!
— Do to jednak musi trochę dluej
potrwać Chora jest rozbita raczej moral-nie
jak fizycznie a ?e chuchro to jest
wojennego chowu wice nie tak łatwo jej
będzie przyjść do siebie
— Niech pan ją tylko uspokoi ze my
damy sobie radę bez niej niech sie nie
spieszy wstawać Niech myMi lylko o
tym że my tutaj wszyscy życzymy jej
szybkiego i bardzo dokładnego powrotu
do zdrowia
— Dobrze dobrze pow lorze A te
pieniądze które mi pan prokurator ?o- -
jSiawu 10 tnyua nie oęuą puirzeunu uu
tu pani Malicka tez zostawiła na wszelki
wypadek
— Ach' Tak? Nic o tym nie wie-działem
— Pięć tysięcy leży u siostry miło-sierdzia
No dowidzenia państwu bo juz
musze lecieć z powrotem na oddział
Bądźcie dobrej myśli!
"Bądźcie dobiej myśli"
Gdyby mógł lo by ozłocił tego dok-tora
i nie trzydzieści tysięcy ale cała
resztę swego majątku oddal za ten je-den
telefon To nie jest ważne z jakie-go
źródła zdobył te pieniądze to nie-prawda
że Irenka ma coś wspólnego
z tymi aktŁmi! To wszystko zresztą jest
nieważne!
Ważne jest lo tylko jedno że proku-rator
Drewnowski odnalazł wreszcie sa-mego
siebie
— IJ2ni Ewo — pyta z uśmiechem
— co to za pieniądze pani zostawiła w
szpitalu?
Starsza pani czerwieni się jak pen-sjonarka
ale po chwili zażenowania od-powiada:
— To właściwie pan sędzia Uorak
zainteresował się czy przypadkiem na-szej
Irence nie trzeba będzie zrobić ja-kiejś
kosztowniejszej operacji i dał czte-ry
tysiące a my tu w biurze złożyliśmy
jeszcze tysiąc
— A czemuście mnie nie powie-dzieli?
— Bo to wszystko sie stało jak pan
prokurator już wyszedł z biura
— Bardzo proszę zebyśch państwo
~e robili łskirh rzecn beze mne Dla-~"eFÓ- 7
to rianns Irenka ma sobie pomv
-- isc ze ~e nr~i3 n~ nć dctr£=o ł -
trafi rzecz wyłożyć rozsądnie i uzasadnić
ją — Powie Marcie ze będzie na razie
pracował dla teatrzyku: teatrzyk — to
jeszcze nie NKWD: a później no później
zobaczy się
Wchodząc potracił po ciemku krzesło
tłukąc sobie boleśnie kolano i zaklął
Marta obudziła się i chciała w stać aby
mu przygotować wieczerzę ale skłamał
ze nie jest głodny Wtedy ona spojrzała
na niego spod oka obserwując wyraz
rozdrażnienia na jego twarzy pytania
zbywał półsłówkami
— Cos taki ponury? — zapytała —
Stało się może cos złego?
— Nic mc nie siało Co mc miało
stać Musiałem wracać piechotą i zmęczy
lem się Spać mi się chce — oto wszystko
Nazajutrz wstał późno rozłożył na
biurku czysty papier który ze sobą przy-niósł
wziął pióio a lewą ręka przerzucał
kartki przyniesionej powieści którą znał
zresztą dobrze i która ongiś uważana była
za radykalna Miał z niej wysnuć wątek
sceniczny Odłożył pióio "Takie coś"
pomyślał "uchodziło kiedyś za talent'
Coz za płytkość' A przecież kiedyś i mnie
się podobała" Zamyślił się nad tym "kie
dys" i daleko odbiegł wspomnieniami
W tej chwili zona zajrzała pi zez drzwi
Wzial pióro nie podnosząc glowv znad
czystego papieru Maita obizucila wzio-- j
Kiom Książkę i papier i odeszła bez sło-wa
wdocznie aby mu nie przeszkadzać
Wtedy odłożył pióro — "Pi zecie? te dia
logi" — myślał — "w ogolę me nadają
się na scenę A giunt że będą miały
zupełnie innv sens niż W ten sposób
jak to chciał reyser znaczyłoby cala
rzecz sfałszować Co za paskudna robo-ta!"
Zapali! papierosa "Powiedzmy trzy
mac się scisle tekstu i tylko go odpowied-nio
przetasować Jjk szuler kaity "
Puścił dym w okno a gdy skończył palie
długo i metodycznie gasił niedopałek w
popielniczce — "Mozo i można opinać
tamte ustępy a przestawić i zsyntetyzo-wa- c
te tu Tekstu (o nic baidzo zmieni
Nie tekstu nie zmieni ale intencję zmie-ni
gruntownie A zic-zt- ą cóz lo mnie
obchodzi! Pracuję anonimowo wykonu-ję
zawodowo płatno zlecenie" — Wiąl
pióio umaczał w atramencie ale zamiast
pisać kreślił na papierze esy-lloies- y
— Słucha] — otwaila nagle dizwi
Maila — iliś na obiad będzie wiesz co''
Kasza gryczana któią lak lubisz 'o
sloninką' — Mówiła od piogu ze sztuczną
pogoda w glosie i oczy jej się siniały
ale z jakimś smutnym pi zy musem Od-czul
ze czyni ten wysiłek jedynie po lo
by ęo lozchmuizyć Ziobilo mu się pizy-kr- o
Odlozyl pióro i sani się uśmiechnął
iownie z wysiłkiem ale najserdeczniej
jak lylko potrafił
Nareszcie! Ucieszyła się podeszła lek-ko
stąpając stanęła nad nim kolo biur-ka
patrzic z goiy na papier i rozłożoną
ksiakę Ręce zaloyla do tylu i zapylała
rriH'S7nie
legi? — mówi Drewnowski ze smutnym
uśmiechem ale zawsze z uśmiechem kló-t- y od dłuższego czasu po raz pierw sy
rozjaśnił jego twarz I nie znika wcale
X Jóiio Jeit nioMilapioiiy
Wyszedłszy 7 miliislcrstwa sędia
Uorak patry na zegarek i stwierdza ze
jest w pól do trzeciej Do sądu nie ma
sensu wracać po to zęby się pożegnać ze
wszystkim czego sędia Uorak i lak pra-wie
nigdy nie robi wobec czego treba
"pchać się na Saska Kępę"
— Warto by len skrypt trochę pod
ciągnąć dalej — myśli przypominając
sobie ze lo przecież zwiększyły się obo-wiązki
wobec czego trzeba również po-- '
uicks7yc dochody
— A naJAazniejsze lo lo oby się
trochę oderwać od lego sadu 1 wszy-stkich
spraw z nim związanych —--
mruczy
Jak wszyscy ludzie w jego wieku tak
i sędzia Uorak nie zdaje sobie sprawy 7
tego ze gdyby się oderwał od sądu lo
zacząłby się starzeć i w kiólkirn casie
znalazłby się na Brodnic Niemniej jed-nak
nie ma dnia eby nie wdychal do
emerytury do spokoju któryby pozwolił
mu zająć się dokładniej wychowywaniem
małego Józia
— Cłiłopak jest rozpuszczony jak
dziadowski bicz — stwierdza dziadek
nie przyznając się do winy Bo ze Józio
jest rozpuszczony jak dziadowski bicz
— lo prawda ale że jest to niewątpli-wą
winą sędziego Iluiaka — to druga
prawda
— Ale gdyby nie Józio — to by się
Ociepko do drzwi nie odwróci!!
1 to jest także prawda Cały $ą(j
okręgowy wie już o napadzie na mieszka-nie
sędziego Horaka ale mało kto wie
7e właściwie to Józio uratował sytuację
strzelając z korkowej strzelby Dzięki
temu Ociepko odwróci! się do drzwi u-mozliwi-ajac
sędziemu Horakowr opusz-czenie
rak w dół 1 to bandytę zgubiło'
— żeby się ten drań teraz tylko od-nalazł
No ale chvba długo nie będziemy
czekali a on najjewno da znać o sobie
W domu staruszek zasiada przy swo-im
biurku i rozkłada robotę
Skrypt ma już prawie trzysta stron
maszynopisu a temat nie doszedł jeszcze
do średniowiecza Wiele tam w tym śred-niowieczu
nie ma ale zawsze omówić
je trzeba
"lis?: retro non agif — brzmi na-główek
rozdziału w którym sędzia Uo-rak
pisze:
"Iltkroć nrawedawca opierał prawo
jedynie S wyłącznie na sile która prawo
popierała — rzadko kiedy zdoła! się po-Witmm- ać od wprowadzania nraw któ
re obowiązywały wtec7 Pły to jednak !
okres- - usi-dk-u prawa jak również p?-- d ku team nrawa Na i3'kr3yzvm tpgo nrrvłlirim by! 3
IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIMIIIIIIIIIIIIIIIII
POZBADl SIE
siwerjo włosu
a będilcIJ miodny o latał VrFL
buatrndzyo nznjeanjyiwIerocdnriku wm-io--- Q tovl kolor peroolny
I piękny
bcz użycia farb
i utleniania
Dzisiaj prrlii zimóle-nl- o vriz i s:50 na airos
-
ANCHOR DISTRIBUTORS
HO Bo 10S3 Stanem -- C" "lotonto Ont Obłnl!" do tubuii
"MIDTOWN DRUCS"
653 OToureoenntoSt OWnt i—rieTlPalEnMuroton ve S-7:-
00 lslcotrazpowdi2jfutaszuwiMń ih Capttaerkinaitlui u i zwrot vlcnicdz w rtłU nir:idołnlnla
1'rosZi1 )Uac o In-rpLit- ne Hral ' Rptuni' tu slup hiUfii-'-iiiucjt'1K
OKULIŚCI
W1
tlllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllli
OKULISTA
S BROGOWSKI O D
410 Ronccjyallek As
ihhskn lluiiiiit 1'nrki
(odim lrłiji ml 10 K 10 orz za
li li lniiuiim porozumieniem
Tel LE 1-4-
251 — CL 9 8029r
OKULISTKA
J T SZYDŁOWSKA
od r n o a
lladanli- - oczu iIoIjU ranlt- - szklił 1 ilu-lasrwi-nl(
"rnntnit li-nso- s" iiidUiinlc 4wl 10 7 sul)(il iaoznli
u lnn (li Kndzlnuh m iii ( y -- ) ni iti
lujroNimluilcii)
1063 Bloor St Weil - 113 7 8793
iro lliiui ki 171'
Dr V JiNDRA
LCKAKZ - DENTYSTA
znMliidinili )i( Ji nto4 tir Wlicltou-tkliw- o u jiii Kilu irnktkl im
310 Bloor St W Tr! WA 2 084C l)l a npt1'ilnlm iHiiziiinkiiVm
li-li-fii- nli 4UMU 4y I
DH W W SYDORUK
DENTYSTA
l'rz)JmiiJo xi iiprulnlm tiliroidrr
ii)iu poi iiinnli niu
HO Ronci'svallos Avi- - Torunto
Tel LC 5 36UB
1 I- -
L nSKV
WA 1-3- 924
r
fiZi
I
J pt
t
JJ
Yh +
fc'
%
-
---1-
—
Starokraiowa
Apteka
p p Medwidskich
"Saniłas
Wysyłka lekarstw do Polski
545 Oucen St W Toronto
HatłiursU EM 3-37- 46
ONT
'
LEKARZE
DR M
(choioby kobiece pololniclwo
i leelfnie mrplodnołcl
(Ul Hloor St West
11' 5 7414
znuladanila
n 2 Bi) HfjScia
550 Palmeiston Hlvd
DENTYŚCI
13 H
Dr Władysława
SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
dom od llonrciallis
Pr jinujt 7--1 ipi7iHlnim lelfo-- niciii]i poiiitiniionicin
Telefon LE I-47-
5C 179 Grenadier Rd
H
Dr Piotr W W KURYLLOWICZ
i)i:NTYsr ciuuuitc
1'ryjmiijc w Toronto u npr7oil
nim U ft]iinitvn ni poioiiiniiMiiii
TrKinylo 7 4175 Gioigelown
HmilH' clull'l l tl'l( fOll
!ll Ifll
DR T L GRANOWSKI
DTNTYSTA CHIRURG
Mimi po polsku
51 1 UumU St W — Toronto
Tol EM 8-90-
38
1 I1
l'o)loraicio lytli
którzy 0(jlis7iji tln
w "Zwiijkowcu"
7'
470 College St
Oc7y badamy okulaty dostoMiwujorny do ws7yslldcli defek-tów
7ioKti na nerwowość na hu] jlowy Vłirny n(J polsku
"
H WITKU - oteta fife
RadAnla ocio — Dopnsowywunln okularów
wypeltnAtiia incopl
(odiriy iryjc !) 'id
599 Itlonr SI W Toronlo Tel U: S-IS- 2I
(lllisko 1'alnuTslon ohuk Hloor Mcdk-a- l Center)
Wieczorami priyiniuo po upriHiinim umówionlu !
ST 8-62-
48
&&nfe'
Luck Cliiropraofic Clinic
VX ir"£ WrrAQ mw
Pharmacy"
KOSOWSKI
Okulista
I1RACIA LUhCMSCY
DOKTOR7Y CHIROPRAKTYKI
Spcfis!ic t w Inui u aitict)inu ifiimibmu
jifjlio lumijatto syjtki ilolculmośti inuskulów
i stiunw (jii iMlauu i noimowania calefo
(jtfiwiiinii -- - X JUy ni-i- v i tluua
1843 ULOOR St W TORONTO ONT — TGL RO 9-22-
59
140 CHimCH ST ST CATHARItJES TCL MU 4-31-
61
i I- -
APTEKA GARBEArTA
V'laiciciel Tadeuti Gatdian
Najitarsa K)hka apirkd w Toronto
Wykonujemy recepty e vsy-lkicł- i krajów
mrowii ma w}łirny n it(himast
Vis?cii telefonujcie luli ł'ła-7i(i- e sie osobikie
Pojnerajt ie polaka attikc
VYSYŁ£MY WSZELKIE LEKARSTWA DO POLSKI
I INNYCH KRAJÓW EUROPY ORAZ DO USSR
297 Roncesvalles Avo TgI LE 6-30-
03
TOPOtUO
m YAi
%? V2
z yte i
—
(kolo
ulwiirrlii
lilrut1
aJ °
#i Wv&£L&3 iTSVz5aafslRmŹ
VODEC DRAKU
31'
mięsa i iłuszesów w Kraju
vprowadii!iśmy
cjalne paczki mę3ne i iłuszczowe
od S5S0 do S3190
Dopłaia ekspress 25c — Dostawa 10 do 14 dni
Również
paczki owoców i
fS C} od S430 do S18C0
5] Wolno od cłi — Na Święfa Gwiazdki
fĄ g&ft Zadaje dodałku do Cennika 30
C Ki Pitniidre pr2er PKO — Leki — Wszelkie dary
t iŚAitiilPltl 1RA
hm:
jffiak
południowych iropikalnych
m
) i- -
3M
HS
i) l m
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, November 28, 1959 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1959-11-28 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000362 |
Description
| Title | 000400b |
| OCR text | rózef Mackiewicz Droga Dons Wszystkie prawa autorskie zastrzeżone _XfcK pan sobie żartuje w tej chwi-- 5jed5 ebuiy się uywaio irzy oso-- 'il°'Aa 10 - iaju- - wauic uzii l- -j S irtOCU i "Ui jjijj uiuwie Ne! ud rosyjSKi Kocnai siepy i la--c0iie- tKi — kominy fabryczne jlir nade buntował się przeciw i-- rVi a sowiecki nie tylko sie me tCe on je lizę! Tak zwana "dusza — to owa uusza ouniu ciusza s- -s rtCU — l" uu-Ł- x rBreJ "łŁ-giust- i u- - -- jsiik niecn jemu 10 ran uog za-- r "tu bvl naród spiskowców — so- - b t7bnlow i prowokatorów i dono- - 7 — Zakaszlał i urwał Chmury po-- jbie Księzjc juz więcej me pry- - stJ w miejscu i mrozu — A do- - Łt ieit w leiie — powiedział — Cicho -- fcznie — rosrzeoai Kijem u nog w t:zhch h-cia- ch borówek i podjął juz "rpiejszym tonem — Pan nie pa- - bo leszcze dvi za miouy w toku niw m -- amym mieście za panów a- - i cesarza Mikołaja ji wieczna mu pa- - : W jakimś piśmie w drukowano jsięp "Gdy powstanie gniew naro- - Ijjpauillc " 1'usiaii ic3j) jiąuu bco mokrego miejsca nie zosta- - Cos w tm guście A jakże bl o to w i wip pan na co skazano redak- - lLa dwa tveodnie twierdzy Na dwa kdme Mozę pan sobie w } obrazić co rs e stało z takim który by napisał: r:adu stalinowskiego nie zotanie mo- - K) miejsca"' ze trudno sobie wyobrazić I'-pe-wnie 'stopień tolerancji nie stanowi tu o rei eranicy laKosciowei h-U-hum ma pan lacje to nie sta- - jaK jODie lyiKo wspomniałem kWstd z pnia i poszli liroga prowadziła przez jar leśny ijsztk zcdl bez słowa cala uwagę lciając na svch krokach któie ta- - drobno i ostrożnie Opierał sie na re to znów chwytał Pawia za ramię je nie pośliznąć Zapadała noc 1:1 zaczynał się niecierpliwie gdyż ly znacnie opóźniał tempo marszu ł'o się zatrzymując i odpoczywając Ifoiaco [j-- Gdzie pan myśli nocować? —za- - iiio [j- - A u jednego z pańskich sąsiadów be mi whac?c ?e nie powiem u [fiłcld Poprzęcki l-- Vnn „„i &+& vtKZr fc Dlaczego ta spiawa (U'dzf inteiesuje? 10 nie zlikwidować ir:i jjuiiiiwj Dowiem 7--e wyrządzone '6' mówi podając na 17 którego Człowiek bojący uhum A znów Djleko jeszcze'' — Będzie ze czterv pięciu kilome- trów W jarze zupełnie ciemno Ga-łsęizaideaCkćzśoawrksziaseezmńrtkaiółtwwz fakcznriaaetswmałsaęntndyoizśacicłzyin'uyrzśwdwaiijsaąktcłayo wkysstieerz-c-zcpa--o-ła — Xiech nie mysh — zaczął duchowny — ze we jest jakoweś zaślepienie nacjonalistyczne które widzi przeszłość tylko w różowych kolorach tReanczoedj rupcrhzecwiwienczienegoJa bwułnatśuniektóprovtęptkiwamił kiedyś nazym narodzie On to 'i spro- wadził cale nieszczęście Powiedziano jest bowiem ze "kto mieczem wojuje od mie-cza ginie" Chciałem tylko podkieslić ze przyczyną katastrofy była raczej to-lerancja mz nietoleranćjaCzy wie ile razy ten największy zbrodniarz wśród czekistow Feliks Dzierżyński bl wy-puszczony pizez policję carska na wol-ność? Szesc czy siedem razy Śmieszne prawda' I wracał do'swej roboty rewolucyjnej A gdyby raz powieszo-no matowałoby się milionów lu-dzi których zgładzi! później Paweł odpowiedział gdyż dysku-sja powodowała opóźnienie marszu stary podjął: Pan pytał łożnice Naród sowiec-ki odwróceniem przeciwieństwem na rosyjskiego a me jego podobień-stwem Jest anegdota o słoniu w kilku słowach ma chaiaktciyzować każdy naród Na zadany mianowicie te-mat: Anglik opisał polowanie na słonie Francuz napijał "Słoń i mi-łość" Niemiec ścisłą lozprawę nau-kową — Znam tę anegdotę — przerwał Pa-weł ~f Uhum kto jej me zna Stara aneg- dota OtozT sobie przypomina Hosjanin rzekomo zastanowić istnieje w słoń?" Niby to mia-ło go chaiaktciyzować jako sceptyka człowieka któty wszystko na świecie po-daje w wątpliwość A zapewne oby-dwaj zgodzimy sie na to co by odpowie-dział sowieciaiz Odpowiedziałby: "Sta-lin powiedział o słoniu basta żadne-go sprzeciwu żadnej kiytyki żadnej wąt-pliwości wszystko wszystko wia-dome friaz nierh laki swojej $PMlEDUWOśe i SEiEE I Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone tC=-(K=S-0=0=()==0==PCT7T-- 0==0 -- nr"'?iŁ£= I i£-- Dobne' Powtarzam: trzymam cię by nie mtapil ale mnie to mucial Cho- - liono Drewnowski w każdym lazie uuz nie miał wielkiej ochoty — dorzu- - fie D eszize w trz„y!nastym wydziale? ca po chwili -- "c '"" ""-- i Jdu tymczasem icn o Ktoiego taica m- - 7inada milczenie ale ci tnłooriln nrnkiiMrnr nr# !!ecbia Uorak ma tak dobra minc innwski — w dal7m eiaffu swo- - "'- -' ie minister im nni-ni- n i mcćli "'-- Hmitaz mi rte lv lm 'ł ! 1 „_1„ ~A --!- - w ws7V- - ?„ wizii ciebie się pan Ale jak pan tvm min- - saagiiiuciu puzyczKy uu lziuwil-k- a którego oskarżonych Nawy my agentowi Goworka Ca- - nie n-- it uuvii sura zależy rozporzaozauiy rnajaiei na Ii ieden martwy przedmiot t"0i 2by ratować" kochankę Ociepki? Czy -- ieua i spokoju kilkorga lu--(- 0 w możliwe los byl tak 7I0ŚI1- - mtje trasedi V('i--- i wipoc1 Ł lubię vC_„ nie mam do go nie "Czy — lawy rm l by zeby it wokół siebie t Ze wzrokiem utkwionym w bezkre-- ' na me żadnego upływu A wresz-!sn- e morze ruin dawnego ghetta siedzi i r'e pfidfie patrzeć jak się komuś Wydaje mu się teraz ze on z tymi W? K en I z z waa 1 to władnie w są-- rujnami stanowi jakąś jedną calosc boc u ' -- - v 1 t 1 1 iv 1 1 1 1 1 v 1 1 v 111 iii 1 ni" ł--i r--f r ni#i7 uu iiij mim i u i 114 miii i i u- - owskicpo wrzadziłbys mu 'nip iest stanie dźwignąć clnba fiae iie wiem czv bv to krzusdelnap 7iemia w wi- - -- ! :! „„„„ -- - juiiaiu HiJjJiuyMt 'k tr7vuriv mimmni v -- flomie Nie S: pan w znów — — dziś " i pan — w w ? sie Sorzkrzv- - }n mu sin widocznie bo milczenie iijest właściwie glównvm jego zajęciem - do nie kiwnąłbyś się vicc __ piPrws?y raz '1 a 1vm -- - "- - i" " - - - 1 unia - ? dnwie Pr?vrzok- - mi — -- _ II -- 7 InHtim Min łrnhif ni cnrfl' - m o I r lD-- ei i a T 1 „! — Czv mość parna Malicka? _ & -- ' n nie wiedzia'ł -- "Znasz m'nie — w'" w słuchawce rnę- - fcpVii ue7nam7Po ipvryŁcwnrayauc-~jrile-iwze nn--ire7--fkriiea- - ~ _=10fP- -rosjze- bardzo } _ ( e mpaLanu osobistymi tam- - J - rJrewnowski - o-- £taiezv to koliduje z dk- - a do kance2rji _ Pani pdrzvrzCec! " " ~ o do pani - oznajmia bez- - ! tak będzie — mini - lic~'--i- e reke 1 rt ł- £-ł a „ v rrł cnAyio o suicie blo zno-wu mnie znowu życie o jest rodu taka któ-l- a "Słoń" miał się: t"owu znam pal- - w znak dżwiecznym głosem 20 ra-hu-- n siedzi kucuuii inyśli zrów- - NTsraz odznva telefon milczeć winy odzv„a tego kr7-vr!- n tumrauir ck-nt-ki DlUlildlll Drosic jakiś gruuy zas{a gazie "o' telefon P!E PHliflj 4-nin-irłłn ogolę jasne siałem — Bardzo panu prokuratorowi dzię-kuje to pewnie ze szpitala — Hallo? Tak tak tak Bardzo uu ministra — seuija uu-- ! rr- - 4 1 ' - l ł n= h nrPttnnwskieBo Nieipanu doktorowi ozięKuję ibk _ -- c n- -n ni„mł„„ 1--4 Art- - 71 ProkurstorDrewnowskiczuiezepod- - -i- f-m ""nełmł swoje obowiązki lloga chwieje siępod nim jakbr za chwi-- T y dn ale teso któn-- dziś'le miał zemdleć To ten gruby doktor "G DOI Gin V T1S "V2 ™iŁ O -- "- wv--— j~t -- -- — - - —t-- =m 1 bliski 'samobójstwa 'i 'vie Irenki! Co on mówi? Co on mówi? - ' becwale - milL -- ! Ale w tym wlasme momencie twarz ba me naprskowal w ni-- ! ?™ Ev rozjaśnia sie No fc To na- - t-- le co dziś w twojej pewro jakaś dobra wiadomość -- " aczu -- łuDi' — PzrA Evr0- - j£bym z chcł£ zmienić doktorem - -- bie chociaż w-- mviii -i- słów z tp szp- - wchodzi do eabińetuse-!- e do uędniczkL która włame kon-- 1 v ~ C22C rozmstnac conuc2: oddrcha' ™ chce mó-- - err £0 2meCza - -- Ies2Cze [Prokurator Nieuibpił' Driekiłe' T--u saaksciOTŁ ]3t ty to — Hu Me „iso-- c pu FU?} "ZWlĄZfToylEC" LISTOPAD (Noverrbr) Scfcotl 2S — 1?E? 57R 7 iporówna te dwie odpowiedzi Czy może byc cos bardziej sobie przeciwstawnego? Krańcowy sceptycyzm i krańcowy afir-matyz- m ziemia i niebo ogień i woda! Wyszli z lasu Het na lewo zaświecił ogień w chacie ale znikł zaraz nie wia-domo zgnszony czy przesłonięty nierów- - noicią terenu Księżyc Me nieco skłonił' bhzej ziemi i teraz ukośnie oświetlając trupim blaskiem zlodowaciałe skiby na-dawał krajobrazowi odcień bezmiernego smutku i opuszczenia Na prawo kępa drzew żadnych ludzi żadnych zwierząt Nad głowami gwiazdy i pustka Nigdzie nie zaszczekał pies — "Dobrze jet w taka pustkę" — myślał Paweł — "bez-piecznie od ludzi" — Cisza tylko kroki ich po dawnemu rozgniatały z chrzęstem zmarzłą powierzchnię drogi Idzie się idzie bez końca Ale po co mówić? Po co przeszkadzać ciszy w jej trwaniu? Jutjo juz może wiatr ja zakłóci drzewa zechcą gadać wrony polecą nisko nad rola z krakaniem potoczy się furmanka po grudzie chłopska Przepędzą ciszę Dziś mech ma swoje niech korzysta na zdro-wie z nocy niech się cieszy niech sie modli niech robi co chce! Niech im wybaczy chrzęst kroków i nie zwraca na nich zbytniej uwagi Oni sobie przejdą chyłkiem polem potem przez kępę po-tem pastwiskiem Ach zając się zerwał' Krzaki za krzakami musi byc lów Gdzieś bardzo daleko błyskały icflekto ry aut — Co to?! — szepnął duchowny od ruchowo wstrzymując Pawła icką — Te światła? 'lo juz szosę widać Jadą — Jada — powtórzył jak echo Rozstając się wkrótce polem ojciec Serafin zatrzyma! ickę Pawia w swojej podniósł głowę jakby mu gwiazdy miały dopomóc do przypomnienia czegoś od-chrząknął powiedział "Uhum" i zapylał — Czy pan się nie spotykał czasem z takim panem co nazywa się Zakrzewski? — Owszem — odparł Paweł z wa-haniem — Zna go pan? — Słabo — Hm śmiały człowiek Jeżeli nie prowokator lo śmiały człowiek — No nie sądzę żeby byl — Nie nie uchowaj Hoże! Ja nic ta-kiego złego nie chciałem powiedzieć Tyl ko ze tak ot dzisiaj Śmiały człowiek Uhum — i uścisnął rękę na pożegnacie — A pan go zna? — spytał Paweł — Dobrze? — Nic — odpowiedział oddalając sie — Też słabo X Jeszcze w drodze Paweł postanowił nie okazać po powrocie do domu żadnej opryskliwości w obejściu ani nie szukać ucieczki w innym objawie złego humo-i- u jak lo jest czacem w zwyczaju gdy się pized kimś bliskim chce ukryć ciężar ugniatający seice Układał wibie ze po- - doktorowi lake tam miewa się nasza koleżanka? — Ano jak lo juz mówiłem pani Malickiej noc"pi7eS7la jej dobize po-nad wszelkie spodziewanie Gorączka spadla a przed chwilą chora po raz Deiwszy otworzyła oczy Mam wrażenie q nie będziemy nawet stosowali żad-nych powa?niejs7tli zabiegów bo mózg 7 cala pewnością nie jest nadwyrężony — A jak długo może potrwać rekon-ualcecneja- ? — Oho! Juzby pan nrokurator chciał zapędzie ją do roboty!? Nic z tego! — Ale skądże! Nic podobnego! — Do to jednak musi trochę dluej potrwać Chora jest rozbita raczej moral-nie jak fizycznie a ?e chuchro to jest wojennego chowu wice nie tak łatwo jej będzie przyjść do siebie — Niech pan ją tylko uspokoi ze my damy sobie radę bez niej niech sie nie spieszy wstawać Niech myMi lylko o tym że my tutaj wszyscy życzymy jej szybkiego i bardzo dokładnego powrotu do zdrowia — Dobrze dobrze pow lorze A te pieniądze które mi pan prokurator ?o- - jSiawu 10 tnyua nie oęuą puirzeunu uu tu pani Malicka tez zostawiła na wszelki wypadek — Ach' Tak? Nic o tym nie wie-działem — Pięć tysięcy leży u siostry miło-sierdzia No dowidzenia państwu bo juz musze lecieć z powrotem na oddział Bądźcie dobrej myśli! "Bądźcie dobiej myśli" Gdyby mógł lo by ozłocił tego dok-tora i nie trzydzieści tysięcy ale cała resztę swego majątku oddal za ten je-den telefon To nie jest ważne z jakie-go źródła zdobył te pieniądze to nie-prawda że Irenka ma coś wspólnego z tymi aktŁmi! To wszystko zresztą jest nieważne! Ważne jest lo tylko jedno że proku-rator Drewnowski odnalazł wreszcie sa-mego siebie — IJ2ni Ewo — pyta z uśmiechem — co to za pieniądze pani zostawiła w szpitalu? Starsza pani czerwieni się jak pen-sjonarka ale po chwili zażenowania od-powiada: — To właściwie pan sędzia Uorak zainteresował się czy przypadkiem na-szej Irence nie trzeba będzie zrobić ja-kiejś kosztowniejszej operacji i dał czte-ry tysiące a my tu w biurze złożyliśmy jeszcze tysiąc — A czemuście mnie nie powie-dzieli? — Bo to wszystko sie stało jak pan prokurator już wyszedł z biura — Bardzo proszę zebyśch państwo ~e robili łskirh rzecn beze mne Dla-~"eFÓ- 7 to rianns Irenka ma sobie pomv -- isc ze ~e nr~i3 n~ nć dctr£=o ł - trafi rzecz wyłożyć rozsądnie i uzasadnić ją — Powie Marcie ze będzie na razie pracował dla teatrzyku: teatrzyk — to jeszcze nie NKWD: a później no później zobaczy się Wchodząc potracił po ciemku krzesło tłukąc sobie boleśnie kolano i zaklął Marta obudziła się i chciała w stać aby mu przygotować wieczerzę ale skłamał ze nie jest głodny Wtedy ona spojrzała na niego spod oka obserwując wyraz rozdrażnienia na jego twarzy pytania zbywał półsłówkami — Cos taki ponury? — zapytała — Stało się może cos złego? — Nic mc nie siało Co mc miało stać Musiałem wracać piechotą i zmęczy lem się Spać mi się chce — oto wszystko Nazajutrz wstał późno rozłożył na biurku czysty papier który ze sobą przy-niósł wziął pióio a lewą ręka przerzucał kartki przyniesionej powieści którą znał zresztą dobrze i która ongiś uważana była za radykalna Miał z niej wysnuć wątek sceniczny Odłożył pióio "Takie coś" pomyślał "uchodziło kiedyś za talent' Coz za płytkość' A przecież kiedyś i mnie się podobała" Zamyślił się nad tym "kie dys" i daleko odbiegł wspomnieniami W tej chwili zona zajrzała pi zez drzwi Wzial pióro nie podnosząc glowv znad czystego papieru Maita obizucila wzio-- j Kiom Książkę i papier i odeszła bez sło-wa wdocznie aby mu nie przeszkadzać Wtedy odłożył pióro — "Pi zecie? te dia logi" — myślał — "w ogolę me nadają się na scenę A giunt że będą miały zupełnie innv sens niż W ten sposób jak to chciał reyser znaczyłoby cala rzecz sfałszować Co za paskudna robo-ta!" Zapali! papierosa "Powiedzmy trzy mac się scisle tekstu i tylko go odpowied-nio przetasować Jjk szuler kaity " Puścił dym w okno a gdy skończył palie długo i metodycznie gasił niedopałek w popielniczce — "Mozo i można opinać tamte ustępy a przestawić i zsyntetyzo-wa- c te tu Tekstu (o nic baidzo zmieni Nie tekstu nie zmieni ale intencję zmie-ni gruntownie A zic-zt- ą cóz lo mnie obchodzi! Pracuję anonimowo wykonu-ję zawodowo płatno zlecenie" — Wiąl pióio umaczał w atramencie ale zamiast pisać kreślił na papierze esy-lloies- y — Słucha] — otwaila nagle dizwi Maila — iliś na obiad będzie wiesz co'' Kasza gryczana któią lak lubisz 'o sloninką' — Mówiła od piogu ze sztuczną pogoda w glosie i oczy jej się siniały ale z jakimś smutnym pi zy musem Od-czul ze czyni ten wysiłek jedynie po lo by ęo lozchmuizyć Ziobilo mu się pizy-kr- o Odlozyl pióro i sani się uśmiechnął iownie z wysiłkiem ale najserdeczniej jak lylko potrafił Nareszcie! Ucieszyła się podeszła lek-ko stąpając stanęła nad nim kolo biur-ka patrzic z goiy na papier i rozłożoną ksiakę Ręce zaloyla do tylu i zapylała rriH'S7nie legi? — mówi Drewnowski ze smutnym uśmiechem ale zawsze z uśmiechem kló-t- y od dłuższego czasu po raz pierw sy rozjaśnił jego twarz I nie znika wcale X Jóiio Jeit nioMilapioiiy Wyszedłszy 7 miliislcrstwa sędia Uorak patry na zegarek i stwierdza ze jest w pól do trzeciej Do sądu nie ma sensu wracać po to zęby się pożegnać ze wszystkim czego sędia Uorak i lak pra-wie nigdy nie robi wobec czego treba "pchać się na Saska Kępę" — Warto by len skrypt trochę pod ciągnąć dalej — myśli przypominając sobie ze lo przecież zwiększyły się obo-wiązki wobec czego trzeba również po-- ' uicks7yc dochody — A naJAazniejsze lo lo oby się trochę oderwać od lego sadu 1 wszy-stkich spraw z nim związanych —-- mruczy Jak wszyscy ludzie w jego wieku tak i sędzia Uorak nie zdaje sobie sprawy 7 tego ze gdyby się oderwał od sądu lo zacząłby się starzeć i w kiólkirn casie znalazłby się na Brodnic Niemniej jed-nak nie ma dnia eby nie wdychal do emerytury do spokoju któryby pozwolił mu zająć się dokładniej wychowywaniem małego Józia — Cłiłopak jest rozpuszczony jak dziadowski bicz — stwierdza dziadek nie przyznając się do winy Bo ze Józio jest rozpuszczony jak dziadowski bicz — lo prawda ale że jest to niewątpli-wą winą sędziego Iluiaka — to druga prawda — Ale gdyby nie Józio — to by się Ociepko do drzwi nie odwróci!! 1 to jest także prawda Cały $ą(j okręgowy wie już o napadzie na mieszka-nie sędziego Horaka ale mało kto wie 7e właściwie to Józio uratował sytuację strzelając z korkowej strzelby Dzięki temu Ociepko odwróci! się do drzwi u-mozliwi-ajac sędziemu Horakowr opusz-czenie rak w dół 1 to bandytę zgubiło' — żeby się ten drań teraz tylko od-nalazł No ale chvba długo nie będziemy czekali a on najjewno da znać o sobie W domu staruszek zasiada przy swo-im biurku i rozkłada robotę Skrypt ma już prawie trzysta stron maszynopisu a temat nie doszedł jeszcze do średniowiecza Wiele tam w tym śred-niowieczu nie ma ale zawsze omówić je trzeba "lis?: retro non agif — brzmi na-główek rozdziału w którym sędzia Uo-rak pisze: "Iltkroć nrawedawca opierał prawo jedynie S wyłącznie na sile która prawo popierała — rzadko kiedy zdoła! się po-Witmm- ać od wprowadzania nraw któ re obowiązywały wtec7 Pły to jednak ! okres- - usi-dk-u prawa jak również p?-- d ku team nrawa Na i3'kr3yzvm tpgo nrrvłlirim by! 3 IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIMIIIIIIIIIIIIIIIII POZBADl SIE siwerjo włosu a będilcIJ miodny o latał VrFL buatrndzyo nznjeanjyiwIerocdnriku wm-io--- Q tovl kolor peroolny I piękny bcz użycia farb i utleniania Dzisiaj prrlii zimóle-nl- o vriz i s:50 na airos - ANCHOR DISTRIBUTORS HO Bo 10S3 Stanem -- C" "lotonto Ont Obłnl!" do tubuii "MIDTOWN DRUCS" 653 OToureoenntoSt OWnt i—rieTlPalEnMuroton ve S-7:- 00 lslcotrazpowdi2jfutaszuwiMń ih Capttaerkinaitlui u i zwrot vlcnicdz w rtłU nir:idołnlnla 1'rosZi1 )Uac o In-rpLit- ne Hral ' Rptuni' tu slup hiUfii-'-iiiucjt'1K OKULIŚCI W1 tlllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllli OKULISTA S BROGOWSKI O D 410 Ronccjyallek As ihhskn lluiiiiit 1'nrki (odim lrłiji ml 10 K 10 orz za li li lniiuiim porozumieniem Tel LE 1-4- 251 — CL 9 8029r OKULISTKA J T SZYDŁOWSKA od r n o a lladanli- - oczu iIoIjU ranlt- - szklił 1 ilu-lasrwi-nl( "rnntnit li-nso- s" iiidUiinlc 4wl 10 7 sul)(il iaoznli u lnn (li Kndzlnuh m iii ( y -- ) ni iti lujroNimluilcii) 1063 Bloor St Weil - 113 7 8793 iro lliiui ki 171' Dr V JiNDRA LCKAKZ - DENTYSTA znMliidinili )i( Ji nto4 tir Wlicltou-tkliw- o u jiii Kilu irnktkl im 310 Bloor St W Tr! WA 2 084C l)l a npt1'ilnlm iHiiziiinkiiVm li-li-fii- nli 4UMU 4y I DH W W SYDORUK DENTYSTA l'rz)JmiiJo xi iiprulnlm tiliroidrr ii)iu poi iiinnli niu HO Ronci'svallos Avi- - Torunto Tel LC 5 36UB 1 I- - L nSKV WA 1-3- 924 r fiZi I J pt t JJ Yh + fc' % - ---1- — Starokraiowa Apteka p p Medwidskich "Saniłas Wysyłka lekarstw do Polski 545 Oucen St W Toronto HatłiursU EM 3-37- 46 ONT ' LEKARZE DR M (choioby kobiece pololniclwo i leelfnie mrplodnołcl (Ul Hloor St West 11' 5 7414 znuladanila n 2 Bi) HfjScia 550 Palmeiston Hlvd DENTYŚCI 13 H Dr Władysława SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA dom od llonrciallis Pr jinujt 7--1 ipi7iHlnim lelfo-- niciii]i poiiitiniionicin Telefon LE I-47- 5C 179 Grenadier Rd H Dr Piotr W W KURYLLOWICZ i)i:NTYsr ciuuuitc 1'ryjmiijc w Toronto u npr7oil nim U ft]iinitvn ni poioiiiniiMiiii TrKinylo 7 4175 Gioigelown HmilH' clull'l l tl'l( fOll !ll Ifll DR T L GRANOWSKI DTNTYSTA CHIRURG Mimi po polsku 51 1 UumU St W — Toronto Tol EM 8-90- 38 1 I1 l'o)loraicio lytli którzy 0(jlis7iji tln w "Zwiijkowcu" 7' 470 College St Oc7y badamy okulaty dostoMiwujorny do ws7yslldcli defek-tów 7ioKti na nerwowość na hu] jlowy Vłirny n(J polsku " H WITKU - oteta fife RadAnla ocio — Dopnsowywunln okularów wypeltnAtiia incopl (odiriy iryjc !) 'id 599 Itlonr SI W Toronlo Tel U: S-IS- 2I (lllisko 1'alnuTslon ohuk Hloor Mcdk-a- l Center) Wieczorami priyiniuo po upriHiinim umówionlu ! ST 8-62- 48 &&nfe' Luck Cliiropraofic Clinic VX ir"£ WrrAQ mw Pharmacy" KOSOWSKI Okulista I1RACIA LUhCMSCY DOKTOR7Y CHIROPRAKTYKI Spcfis!ic t w Inui u aitict)inu ifiimibmu jifjlio lumijatto syjtki ilolculmośti inuskulów i stiunw (jii iMlauu i noimowania calefo (jtfiwiiinii -- - X JUy ni-i- v i tluua 1843 ULOOR St W TORONTO ONT — TGL RO 9-22- 59 140 CHimCH ST ST CATHARItJES TCL MU 4-31- 61 i I- - APTEKA GARBEArTA V'laiciciel Tadeuti Gatdian Najitarsa K)hka apirkd w Toronto Wykonujemy recepty e vsy-lkicł- i krajów mrowii ma w}łirny n it(himast Vis?cii telefonujcie luli ł'ła-7i(i- e sie osobikie Pojnerajt ie polaka attikc VYSYŁ£MY WSZELKIE LEKARSTWA DO POLSKI I INNYCH KRAJÓW EUROPY ORAZ DO USSR 297 Roncesvalles Avo TgI LE 6-30- 03 TOPOtUO m YAi %? V2 z yte i — (kolo ulwiirrlii lilrut1 aJ ° #i Wv&£L&3 iTSVz5aafslRmŹ VODEC DRAKU 31' mięsa i iłuszesów w Kraju vprowadii!iśmy cjalne paczki mę3ne i iłuszczowe od S5S0 do S3190 Dopłaia ekspress 25c — Dostawa 10 do 14 dni Również paczki owoców i fS C} od S430 do S18C0 5] Wolno od cłi — Na Święfa Gwiazdki fĄ g&ft Zadaje dodałku do Cennika 30 C Ki Pitniidre pr2er PKO — Leki — Wszelkie dary t iŚAitiilPltl 1RA hm: jffiak południowych iropikalnych m ) i- - 3M HS i) l m |
Tags
Comments
Post a Comment for 000400b
