000074b |
Previous | 9 of 10 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
M
$
- ' '
r
- ' 1! ' ' łt --t Ul -- 1 -- V 't "'_ ?_" ' H "vt ił ff I ' ł-- If f_ j_ - r-_- r M— łj- - i —__ - ___i ____ _ — _ _ __- - _ ai_'a~'_ ____ n~- - it ti łi - tjjtJ i tijii fj ' t)!"_t-- 6 iisi- - iii-- ii ' t Ł- -ł j i t ji ~_m4 ' v' irn i ui- - i-t- ji _ vj Hii n iny JifłiA avj J1 " jj-- i ir iimiuM -- -i jfisiiii sar _ma_B av BnHikMii b " r_r mj r -- j rviiri'irh" j_j- -j j 1'wiTf iu i ii x-ti- vj rjJ'itr '+ _l v-- t ił 4ff - -- _i Fi-_"fr™n-yff
iw irr u'jv xi rt a nniH__i
sasaa—sga-- a --g§sa a%S-- a - ? —r MógibymgPąro wm naopowiadać A-- — Czy jutro przeniesiemy' sie na onszą ammmmmmmgmm ' i t- -- v i f w --— (B- - _ _ a # n nr'rnni nmn vii # n r - r # -- ' ii-j- i u b bmw — " BBBBBBBałBauaua__B__HBi - iiiriiiYitłr irait tmj
i i
fpnrjszek Kmiełowicz Copyright
I#bwiazo_ § y nact
'SSil — ' _ -- ' A_ V- A- ---
_N mztfs&zts'S&&4Z£i! +-- ~z - =—'
R?3~ „_ ~ ffiSnieważ obydwie aanaay przygoiowu- - ML „iki crzeto domalowałem dwie gwiaz--
A
Ifllrla jako symbol niezawisłości W tajne związki wojskowe które ustroniach leś-S$_- V nych ćwiczą się nocami w władaniu bronią Zdo- - PMySTWaz zaraz! — powstrzymała go Sara laliśmy pozyskać takich dowódców iak miłków rozumiem o czym mówisz! Sztandary nicy
i"m("hft!rłłłZA' uA"UŁ9n" — mo„ia -głowę O czym ty właś-- f0 polityce1 — uśmiechnął się z zadowo- -
do
5Sf DZnie si" ze nią interesujesz się Dla-Ę- S
'LJkpomyślisz o sobie? W przeciągu trzech Dieć sklepów Czy myślisz ze dłu- -
ffla cie trzymać w sklepie Brytyjskiej
BI Kie wiem1 &£ Słyszałam ze się na ciebie skarżą bo Head
LlŁ„hnri7isz na i wymykasz się z skle- -
r!vbv nie brak subiektów w Toronto dawno
'-iS-umucili'
Dlaczego tak robisz? Dlaczego
WJirasi się założyć własny sklep?
1M8li kMipe JnUrzAeCpyaaduacsizi" za" ku--priectwem nie lu- -
"?- -' _i„ 7 f?P(fn właściwie zamierzasz żvć?
fcigtarnieini w~0- -
Hgi Z P01UM iPhetta w7ruszvła lekceważąco ramionami to Jak to sobie wyobrażasz? — spytała
M~f prosty soosób! Obalimy obecne rządy
pjbnie jak JanKesi ogłosimy iwnauę nie- - Poza ibfci reDubliką Oczywiście będzie trzeba matv
fefllć rząd cały aparat administracyjny woj- -
jbjijjwteay bedze dużo okazji do uzyskania tych
inlfllego stanowisKa się
P&Nie wiem czy Kpisz ze mnie wy jieb dacie
Wvł Mówisz o obaleniu rządu Kto tego doko-na'iPrzeci- ez gę
gubernator ma wojsko! W Forcie
tóMoi garnizon a w Kingston marynarka
t Kł iC'xi! i„a vol7iołrnrTnip1i wniskn! Właśnie W
£ Dm łvm Viiip sip hrnń nrilpwa K
fcOCIS!
i rln armat!
2 Co? Szykujecie wojnę? Chcecie Toronto
lioiz dymem' to straszne: jutiku uiagam
aęuciekaj od podpalaczy miasta!
Jri3 Tak źle może nie będzie! Jeżeli guber-lattrfii- e
będzie stawiał oporu to bez rozlewu
ifti jlpozarów zdobędziemy nie tylko Toronto
kicała Uorna isanaaę!
"rtfSŚn i- -i "
: irfdi0 Jeil "cuuiiiHiwncl: nu„uTUQnCtTvVnSrc nM~- av-ifttimff
bez walki! Ma garnizon w forcie i okrę- -
j$ Kingston!
$fĄ Wiemy o tym! Okręty i fort weźmiemy
izezlzaskoczenie! myśli
'jfggNa to musicie mieć sporo żołnierzy i
[obryli dowódców!
i%3famv! — Drzvtaknał dumnie Sayer —
K$ ' ' '
fjygmunt Jurkowski
K-- a ijMm__ _ _-- i iA mntoin _ t-- s las iax może ptui uji omu"UJv o- -
Mffl&ł tamtPn wvcofuiac sie z rumowiska i udzie mw się za wygodnym przejściem pośród
terT}Jłamanych mebli i potłuczonych urządzeń
aaeńktwych pochodzących już z nadbudówki
fPijrsią Głębosza wstrząsnęło sziocnanie
Mfue Głebosz pośpieszył za nim
Fia Panie niech pan mi opowie jaK to się wie
tafol-a- nalegał wycierając oczy chusteczką
zarnajhak święta ziemia I nagle zachicnoiar ner-- - fech niemal histervcznv spowodowany
neUąlradością
llfiNiech pan opowie — uścisnął go znowu
ajrfkaw — Skąd pan wie? Widział ją pan?
!żp$ś mówił panu? bloki
p-W- iJ
KPŁ3 Wszyscy już wiedzą Pan minister poiem ci
Kusa razy ao naszego Diuia i uumu-- 0
inne osoby & cbvdo'żony pani mini-~tlpewniłnasf- 'że
ftrcM "jest cała i zdrowa
Wyszła przed samym zawaleniem się
ftfjane to szczęście ze do mej zadzwoniłem
3jN¥fcle z eruDki ktoś zawołał:
s~1t1t- -
I Panie Łotoc- -
rrwmsiińaiomr 1 fUprynszpm od- -
Wtf--m machinalnie: llOJuz ide!
iffiif-rlN- o nan łin czekamy! — wo--
MPftKulig --stojący w towarzystwie Mozesbau-Sltelllnyc- h
Żydów
rJGłibosz osłUDiał' Odruchowo cofnął się
ti"flŁOmń nnVivlił Irfi-nólilcł- o i mriilrnnw7v: —
POIWlnrpnio n1ni:v :! --ilr w A noinrprl7Pl
rtin"-s"-'"- "r uuuuiu ojc jaiv 111151 "ji"j —vi Ł"S J §0 sy]wetka mruKu
4f'ivy oauŁcl1 piicszKoay im iiuuuwionu
— — — — — — —
_ oieuziara Jia wvamie piaivyaicj t0KU
na daleki horyzont Nie miała jednak
£pĘai się korowód kukieł ludzkich zamie- -
wielkim skandalu
iifoc i cała iptm P7Prpria s-zantażuiac-
YCh
szereei i dvenitarzv ją od
tiStMJ spektem kt0"y cZU]ąsl!n-r- i
wy
pnaot?anv u-r- n ftn„n rtAtYi wiaHW-- w
i Sów mignęły jej również w przelocie pa- - Hny
Bptore trzymając" się za raczki utworzyły
tbSSFFKuch protekcii aż zobaczyła na końcu lSIe spojrzenie Głębosza i vnysUnrf9 " Mamni-- i oloi naainika i za- - niez -'-""- "-J "- - " i --
r t"-"- ' „„ =~5is m&Z&-SC'™'Z- ' 'Z --i
R¥i
? m
lilHfelttl
TiyTłtr!r rfTOJWffiWffl - 1 i" yiffiŁ-- — n ir _ "-- 'T 'LU Włi UW !Ufrłyi-Tw- o Jl MłTłlfił'1 BM UiW"riM fc'-f-- i vw 'WKA' Li ''KłW-iWW- J "VH(_Jł"4_'JŁ-- t riCr — ' PJjfMffi(JłV) '!!! KHHMH-- i _ i _'_ "(___ " Jrf a ł!iffiii' i MI 1
_-_k-
_a ' vi jv-ł-i_ij-- ii
aa!-_agBSgS8ejgSg-gSg55i
w r _— ' !_ jki-r]-- r h
czas' mnie nagli do Nieikoćhaniel
ten w
na
czas
w
d
ni
w
6S
itwji yMpUfiih7i§ "'iPfn
fmim
w
resenred by Pollsh Alllance Press Ltd li) ftS I oroeto 1 1
rowiem ci w zaufaniu że Mackenzie objeżdża
całą Górna Kanadę zwnhiie wjppp orraniwiifi
Van Egmond Lount Matthews i wielu
— A co z bronią?
— Widzisz tę furę słomy która mija Wzgó-rze
Szubienicy? Czy wiesz ze wipzie muszkiety
gospody Montgomerego?
Spojrzała na niego zdziwiona
— Nie widzę żadnych muszkietów tylko
słomę! — oświadczyła
— Jakaś ty naiwna! — się Say-e- r
— Czy myślisz ze jawnie można przewozić
muszkiety? Gdyby je zobaczył Sir Francis Bond
natychmiast skonfiskowałby a woźnicę
odesłałby do więzienia w Kingston
— To znaczy ze muszkiety są ukryte w
słomie!
— No dobrze że domyśliłaś się! Wieczo-rem
przyjdzie młodzież zabierze je i będzie
ćwiczyć1
— A czy tych muszkietów starczy?
— Przypuszczalnie tak! Jeżeli nie starczy
się pik szabel kos siekier które kują
pułkownm a wżyciu cywilnym kowalem!
t w Norton Faund ' robia dl nas
_ "l"u -- YUJ wleijL1 straszne 0bv z
nic me wyszło! Zresztą może
niesłusznie niepokoje! Wy tak sobie opowia- -
j marzycie ale nie będziecie mieli odwa
rozpocząć wojnę!
— Co? — wykrzyknął Sayer lekko obra-żony
— A właśnie że rozpoczniemy! Zobaczysz!
grudniu zagrają armaty!
— W tym roku?
— Oczywiście bo
— O Boże! — jęknęła Sara
Sayer widząc jej przerażenie z satysfakcją
ciągnął dalej:
— Dolna Kanada pod dowództwem Papi-nea- u
rusza w tym czasie do boju Według umo-wy
uderzymy równocześnie Mackenzie w Gór-nej
a Papineau w Dolnej Kanadzie Wojska
królewskie wzięte w dwa ognie nie dadzą sobie
M jc bk" poddać
: { Sara nie rzekła nic oczami
spoglądała na Nie mogła skupić
l
Sayer był zadowolony wrażeniem jakie
wywołał Czuł że w oczach nabrał
powagi
it 11 mi i" n 1
V
p-nip-wu
- - u—siadł w fotelu uderzył się ręką„pjoi- ? No i pata Co:za granda - powieaziai
Wytrzeszczył oczy na Halinę oczekując jak-gdyb- y
jej potwierdzenia Widząc jej wyraz zdzi-wiony
uświadomił sobie że przecież Halina nie
jeszcze o smutnej nowinie którą odebrał z
Warszawy przez telefon
Daruj ze powiem ci parę stów praway SSiLST rzekł akcentując z pasją
— Cóż takiego nie wiem o niczym —
rzekła trwożliwie
— Znowu katastrofa w Augustynowie —
wyjaśnił — Ale tym razem już grubsza dwa
się zawaliły jeden po drugim No i jak
się to podoba?
— Wcale mi się to nie podoba — rzekła z
całym przekonaniem
Usiadła na tapczanie słuchając jego dal-szych
wyjaśnień
TVtić i-o- nn nhprwałv sip stroDY W SmaChU
pomysł co? No i zaraz po tym w parę godzin to
samo stało się z drugim sąsiednim gmachem
Katastrofy jakich dotąd nie było
— Czy są ofiary?
— O tak dużo zabitych i rannych robotni-cy
inżynierowie
— To okropne — przesłaniając
dłonią oczy
— Poza tym moja -- kochana wyszły na jaw
grube nadużycia które porobił twój matzoneK
r7j„:„ rt ńa r-- 7 uiałtn i tvm hpiłfl musiał WV--
__t_i J„ ur-coiTTt- r jeunal uu aioi-an- j TT"m łivi nr7orwiiP- -7- mń--lj Tt rn--
tegowany Fatainei
roaniosi się l iuicia i tuumu uwi "i"i'
iiaima Sieaziata citnu me piiciyajai ""
niewesoiycu uiyau _ No i w dodatku jestem protektorem tego
wiedzialnosci spada na moją głowę A niech to
diabli wezmą Ciekaw jestem jutrzejszej prasy
Nasteoneeo dnia wszystKie pisma czerniary
grubymi Merami a nawet w
niektórych gazetach czerwonymi Znalazła tez
podobizny Łotocia iuniga mozespauma łuki
innych panów w aferę jak row- -
Smutne ZCjecia onar moiuyu ic umiuu
„mnKwiii n ffni7ńw
Dosyć łajdactwa!" — gazety rSSS--Si
uKfe0 o ?raowamu Łotocia 3 WZw&m
47 i
!?Jfefpan miała się ze mną spotkać i właśnie zuM ra1azku urzędników monopolowych Za-tot- ed
wyszła Jak to dobrze jakie to szczęście M st nowego pomysłu niezły
oanów
wJe&nmnćń
chnri77P
wspólników
rlRHflfinat
ipodsKaKiwaia
1eP#}a
5SW
otaczających
r„Z'Z- -
uśmiechnął
użyje
przygotowań
Przerażonymi
mówiącego
dziewczyny
westchnęła
figurowały
zamieszanych
wrzeszczały
rfnwi vph katastrof Nazwiska znaiomycn
w ( -- r " -- j t i a v j (' v r 1
p- - i
1
Niestety Muszę pospieszyć
rreeianaa Dy iau jiutuw uo inuszKieiow
— Do Freelanda nad zatoką?
— Tak!
— Przecież on ma fabrykę mydła!
— Słusznie! 'Jego robotnicy są reformato-rami!
Po normalnej pracy siadają koło pieca i
leją pociski!
— Z czego? Chyba nie z mydła!
Roześmiał się serdecznie
Oczywiście że nie! Leją pociski z oło- -
wianych łyżek znoszonych przez naszych ludzi!
— 0 Boże co się w tym mieście nie dzieje!
— Sara załamała ręce — W fabryce mydła
leją pociski z łyżek!
— Nie martw się! — pocieszał ją Sayer —
Kiedy zabłysną dwie gwiazdy nad Toronto na-stanie
epoka swobody wolności braterstwa!
— Dwie gwiazdy nad Toronto! — Sara
skrzywiła się — Nie wierzę w nie! Miasto bę-dzie
duże i bogate gdy nad nim błyszczeć bę-dzie
milion gwiazd!
— Po co ci tyle gwiazd? Dwie republikań- -
Oilti £UjktilllC HJlUU-ł--u Pochylił się nad kolaską i pocałował dziew--
czynę
— To za otarcie mi twarzy gdy byłem za-kuty
w dybach! — wyjaśnił
Pochylił się znów pocałował i rzeki- -
— A to za piwo!
Z kolei Sara pocałowała go
— A to za co? — spytał mile zdziwiony
— To to za milion gwiazd nad Toronto'
— wyjaśniła z uśmiechem
— Dwie gwiazdy nad Toronto-- — przeko-marzał
się
— Nie! Milion!
— Dwie! — Sayer pokazał dwa palce
— Ktoś nadjeżdża! — krzyknęła zaniepoko-jona
Sara — Patrz tuman zbliża się do nas!
Lepiej gdy cię tu nie spotka!
— To jeden z naszych! rzekł Sayer —
Przypuszczalnie jedzie na nocne ćwiczenia
Sayer podciął konia Zniknął za drzewami
Tymczasem obcy jeździec szybko zbliżał sie do
Sary W pewnym momencie przystanął i gwał-townie
skręcił w bok Przepadł w lesie
— Dawid? — zdziwiła się Sara — E nie'
To niemożliwe! Skąd taki potulny braciszek
mógł należeć do burzycieli porządku społeczne-go!
Nigdy nie odważyłby się Zanadto boi się
ojca
Rozdział X
— Jak wygląda nasza posiadłość? Maria
spytała męża po jego powrocie
— Sądzę ze wcale dobry kawał ziemi! —
odparł z zadowoleniem Patryk — Gleba boga--
ta żyzna urodzajna nadaje się znakomicie pod
uprawę pszenicy Jediją granicę stanowi stru- -
myk z świeżą wodąĆo" prawda w pewnym miej- -
scu rozlewa się i tworzy trzęsawisko ale można
sobie dać z nim radę Osuszy się je Co mnie
szczególnie cieszy to fakt że od głównej drogi
jesteśmy oddaleni zaledwie o pięć mil Dostęp
do miasta kościoła sklepów nie jest zbyt
trudny
qJSSSBSn w y j v ay m #l w iff-- m
przeczytał też kilka wzmianek o pewnej mini-strow- ej
wskazujących wyraźnie na Halinę ale
jakoby przebywającej w tym czasie w Warsza-wie
W przejrzystych aluzjach kojarzono jej oso-bę
z budowlaną aferą i wskazywano dość nie-dwuznacznie
na postaC Konara
Tego było już za wiele
—Wandeczko! — rzekł odkładając gazetę
— Muszę wracać do Warszawy Czy pojedziesz ze
mną czy może zechcesz zostać?
— Pojadę z tobą miałam nawet ten zamiar
— odpowiedziała i ogarnęła okiem swoje rze-czy
z myślą o pakowaniu
Minęło lato i drzewa rozłociły się na reszt-kach
Augustynowskiego parku Nastały piękne
jesienne dni przetkane promieniami gasnącego
słońca Smużyły się nitki babiego lata i nawet
jedną z nich lekki wiaterek zaniósł wysoko do
okien „Pawiaka" i zawiesił na kracie więziennej
napełniając wzruszeniem Łotocia
Siedział w oczekiwaniu na rozprawę do któ-rej
prokurator Pastwin wraz z komisarzem Ta-tarczykiem
zbierali pracowicie materiał
Inną podobnie białą niteczkę łagodny wie-trzyk
przyczepił do otwartego okna wywołując
melancholijny uśmiech ha ustach Wąsalowej
Kalina odwiedzała ją i pocieszała jak umia-ła
Odwiedzała ją co dień prawie Smutne to
były wizyty wilgotne od łez i głośne od narze-kań
na los który tak srogo obszedł się z jej
opiekunami
W prostocie ducha nie przypuszczała ani na
chwilę że bietny swat Bineczek mógł mieć coś
wspólnego z nadużyciami Zamknięto go niewin-nie
przez jakieś nieporozumienie które oby wy-jaśniło
się jak najprędzej
— No i patrz moja kochana — mówiła ro-zedrganym
głosem — Bineczek sprowadził mnie
z mojego „Klemensówka" (był to domek z ogród-kiem
który wydzierżawiła przenosząc sie do
Warszawy) obiecywał mi nawet zapewniał że
w razie czego kupi mi trzypokojowe mieszkanie
i wyznaczy miesięczną rentę No tak on wie-dział
co mówi bo przecież to „człowiek z gło-wą"
Na pewno dotrzymałby tego co przyrzekł
ale zobacz jak Bóg mnie ciężko pokarał za grze-chy
Bineczek — i tu imię Bineczek rozpusz-czało
się w napływie łez załamywało się w szlo-chaniu
Prawdziwa Wanda Łotociowa była obec-nie
prawowitą małżonką ministra a dokumenty
jej pod tym względem były w zupełnym porząd-ku
W swoim czasie dowiedziawszy się o ślubie
Konarazawartym na zasadzie wyroku rozwo
dzącego jej męża z mą samą pani Wanda zada- -
ślubu Posłała po nią woźnego który po uisz
czeniu pewnej opłaty przyniósł zadany do-kument
Zaopatrzona w ten papier jak również w
dwie fotografie pani Wanda pofatygowała się
osobiście do starostwa gdzie ją przyjęto z peł-nymi
honorami Na brzmienie nazwiska Konara
zawirowało w całym gmachu
— Ach pani ministrowa zechciała zjawić
sie osobiście Prosimy o tu prosto do ga
binetu
zurgania-npgamiMwan- ie się usłużnych
— Patrykpotrząsnął fgk
wą" — Wybudoyałenv wprawdzie' szałas alejeśt
oh za bardzo prymitywTiy Trzeba jeszcze sporo
włożyć pracy aby mieć minimum wygody i za-dowolenia
Tymczasem mam na karku tłokę
karcztinkową
— Tłokę karczunkową? — spytała Maria
zdziwiona — Cóz to takiego?
— Jest to sąsiedzka pomoc bardzo rozpow
szechniona w nowym kraju! — uśmiechnął się
Patryk — Sąsiedzi zbierają się i pomagają no- -
woprzybyłemu wykarczować busz zbudować
dom stajnię stodołę
Skąd im za to zapłacimy? Nie mamy pie
niędzy!
Patryk roześmiał się
— Powiedziałem ci ze jest to tłoka! — od-parł
— Nie płaci się ludziom za pracę Daje się
jedynie jedzenie i poczęstunek v — Co za wspaniały zwyczaj! — wykrzyknęła
radośnie Maria — Nic nas nie będzie kosztowa-ło
karczowanie budowa domu i zabudowań go-spodarskich
— Nie powiedziałbym tego! — rzekł Patryk
ostrzegawczo — Musimy przecież zapłacić za
jedzenie i napoje alkoholowe Zgodnie z tym
co mi powiedział przewodnik kosztuje to dość
dużo Ludzie jedzą dużo i wypijają sporą ilość
spirytualii Celem mojego powrotu jest właśnie
uzyskanie koniecznej ilości środków żywności
i napoju od Stona Jest to bardzo niemile zada-nie
Stary kupiec człowiek zgryźliwy i szorstki
napewno sprzeciwi się
— To prawda! — przyznała boleśnie Maria
— Stone jest dobrym człowiekiem chociaż bar-dzo
ciężkim do współżycia Najlepiej będzie
jeżeli zwrócimy się do babki To jest jedyna
osoba która ma wpływ na kupca
— Słusznie' — Patryk przyznał rację —
Tylko babka może nam tu pomóc!
— Nie będzie zbyt łatwą rzeczą przekonać
Williama! — oświadczyła babka kiedy Patryk
przedstawił jej swoi problem — Jest on nieu- -
błaganym wrogiem używania napojów alkoho
lowych Z tego powodu zaciekle zwalcza
tłoki Lecz nie trać nadziei! Zrobię co będę mo-gła
Chodź ze mną i nie bój się
Kiedy Stone usłyszał o tłoce karczunkowej
wstrząsnął się z obrzydzeniem
— Jak mogłeś się zgodzić na szatańską roz-pustę!
— krzyknął na Patryka
—' Mówią — Irlandczyk rozpoczął nie-pewnie
bronić tłoki — Mówią że to jest szlache-tna
sąsiedzka pomoc!
— Sąsiedzka pomoc! — wzdrygnął się ku
piec — Tak to nazywają dzieło diabelskie gdzie
zamiast pracy jest picie przeklinanie śpiewanie
sprośnych piosenek a często i krwawe pora- -
chunki Nie dam ani uncji towaru z sklepu na
ohydną tłokę!
— Powoli mój synu! — uspakajała go babka
łagodnym głosem — Nie możesz wymagać by
ludzie pracowali za darmo Trzeba przecież dać
im coś jeść i pić!
— Patryk powinien nająć ludzi i zapłacić
im za pracę! — oświadczył Stone — Napewno
więcej zrobiliby niż banda pijaków na tłoce!
sin wdzięczne przymilne gesty przed każdymi
drzwiami
— Dowód osobisty na nowe nazwisko? Już
służymy w tej chwileczce Ale pani ministrowa
będzie musiała zaczekać O trzeba nas było
uprzedzić telefonicznie posłalibyśmy woźnego
Dokumenty opatrzone napisem „załatwić
natychmiast" przelatywały z rąk do rąk stuka-ły
pieczątki koślawiły się podpisy
W rekordowym czasie wręczono jej dowód
osobisty na nazwisko Konarowej
— Czym jeszcze możemy służyć? Może
paszporcik zagraniczny? Pozwolenie dewizowe'
Nie? Bardzo żałujemy
Wyszła rozdając wdzięczne uśmiechy zgię-tym
w ukłonach funkcjonariuszom urzędu dla
których jej krótka wizyta stanowiła odprężenie
codziennej surowości Zaraz po jej wyjściu
wrócili do normy:
— Czego pan sobie życzy? Wykreślić z ewi-dencji
psa? Hm Przede wszystkim musi pan
się wystarać o akt zejścia psa na ulicy Juliana
Cedzika numer 8 poza tym musi pan załączyć
wszystkie kwity z opłaconych podatków za cały
czas używalności psa 'to jest od dnia poczęcia
i tak dalej A w ogóle lepiej niech się pan zgło-si
pojutrze ponieważ rejestrację psów prowadzi
referent Doberman który dopiero dzisiaj wra-ca
z urlopu
I odtąd pani Wanda Konarowa posługiwała
się nowym dowodem osobistym którego magne-tyczne
właściwości wprawiały ją w podziw
Szafowała dostojnym nazwiskiem obficie i
bez żenady okazując dowód przy każdej okazji:
hotelach w pensjonacie w Zaleszczykach
gdzie latem spędziła miesiąc wakacyjny na uro-czystościach
i obchodach w miejscach gdzie
przestrzegano ekskluzywności a nawet często
okazywała go władzom bez żadnej potrzeby Za-mówiła
sobie również dwie setki biletów wizyto-wych:
Wanda Konarowa — ministrowa i gęsto
rozsyłała imieninowe życzenia pozdrowienia
powinszowania słowem traktowała bilety jak
reklamowe ulotki które każdy przeciętny oby-watel
znajduje w skrzynce do listów w obfitej
ilości
Efekt był ten ze w krótkim czasie zaczęły
pod jej adresem wpływać różne zaproszenia: nł
zebrania organizacyjne na premiery teatralne
na otwarcia kół kółek zrzeszeń i żłobków na
śniadania"u rozmaitych dam prowadzących do-my
otwarte a nawet na oficjalne przyjęcia
Po pewnym czasie pani Wanda przekonała
się że ma nareszcie „dobre nazwisko" Ludzie
garną się do niej z uprzejmościami zaofiarują
usługi dzwonią z prośbami o poparcie przy
chylne załatwienie o powiedzenie ciepłego sło
cze przed zgonem
Ostatnio nawet tłoczyli się do jej drzwi pe
tenci co nasunęło jej pewne niepokojące re-fleksje
Kuliga przeraziłaby również tak wielka
ilość interesantów alarmujących jego narzeczoj
ną gdyby nie miał większych kłopotów w prze-dedniu
procesu na który oczekiwał zamknięty
na „Pawiaku" Siedział w sąsiedztwie wspólnika
Łotocia Od czasu ao czasu pukali do siebie przez
ścianę usiłując uzgodnić jakiś wspólny szyfr
metodą telepata Niestety jak ootad nie udawało
imsię nawiązać porozumień
i „ścinających krew w ży-- ta sobie wielką fatygę: zadzwoniła do Konsysto- - -- wa mężowi ooiecmąc wzamian uozgonną woz ę-- &S
}ach" fotogrii LTym razem ™wcV'vracźtntiipe już7vwr7skvar-v- 'nrzaarorweaformz otwymanegżoe pproadganjiąec soitęrzmyminaićstromweatryKkoę-- cżeznowsćdzięącznnoaśwć etta dwałeabyczęssitęo zdroealizzroowzuamć iejensiza- -
an Ha- -
-- itt
p
też
w
w
Wyka''--NaHdaniel-
— Pisać:
ANNĘ PHOTO STUblO
865 Quccn St W
Wykonuje fotograf le csclnc 1 'por-trety
oraz w) pożycza weselne stroje
dla WPonów
Wlaić W TRACZ
Uprasza się telefonować po polsku
Biuro EM 83147 Mieszk RO M37i
Toronto 27P-I5S- B
Polskl skład towarów żelaznych farb
naczyń kuchennych oraz przyborów
wodociągowych I ogrzewania
J & J HARDWARE
J Stefaniak właściciel
745 Queon St W - EM 64863
Solidna obsługa — Niskie ceny —
Bezpłatne porady w sprawca kasa
lhacjl 1 ogrzewania S
Jedyny Polski Salon
Piękności
fHarya's Beauty Parlor
Specjalizacja w trwałej
ondulacji "Permanent"
Waves"
216 Bathurst St EM 8-44-
32 P
BIURO TŁUMACZE!]
Dr lur
J K MICHALSKI
Wizy — Paszporty —
Emigracja i'd
57 QUEEN ST W EM 8-94- 30
(kolo Bay) pok 308 Toronto
BP
Car Market
SKŁAD SAMOCHODÓW
NAJNIŻSZE WPŁATY
Obsługa w Waszym ojczystym
języku
Kupujemy i Sprzedajemy
Europejskie i Amerykeńskte
Samochody
Tel LE 4-68-
44
Toronto 1700 Ctueen Streer W
9-- P
3§ AB fi £??£& itSiMi
M Oliwii Hai fl i
71P
Długoletnia gwarancja
Wielka flfosL
wyprzedaż
8JTER
Bogaty wy-bór
najnow-szych
modeli rlilia'
futer po ce-nach
bezkonku-rencyjnych
Łatwo i dług-oterminowo
litfWt)
£1 '
spłaty m '
"jll
Dwa sklepy do Waszej dyappiycjl
Firma nasza sluty Polakom 6iii lal'
PRIHGESS -
ashion Furs
506 Queen St W EM 3-88- 84
750 Yonga St WA 1-8-
971 ii
ZawiaKdaLmIEiaNmTy ÓWnaszy''ch
ie obecnie prócz WĘGLA mamyne
sprzedaż i dostarczamy do domów
olei do opały :
"WHITE ROSĘ"1 ' r
f Dzwoń do
POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU
1 fj --y składu W-a--axWl!t- !fT i?i
polskiego wmm Telefon
RE-220- 0 (dwa dwa zero? lito)
- ' rJt 406
Gilbert
Avenue
' " - t - -- ri)' rrt
&
QUEEH'S TEXT1IES
10% znUkl za okazaniem nlDleJszegt
ogłoszenia
Wielki wybór materiałów wełnianych
do Kralów furopesllchorMwjioh-klego- '
rodzau materiałów poiclslo- -
wveh Ito 'I
787tQUEEN ST Wr- - Eiyi 8-66-
68'
U V Ji i i t-- tqftf v
--At ter
1 $&&
'im
mmm
tJV W
10
m
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, February 22, 1958 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1958-02-22 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000182 |
Description
| Title | 000074b |
| OCR text | M $ - ' ' r - ' 1! ' ' łt --t Ul -- 1 -- V 't "'_ ?_" ' H "vt ił ff I ' ł-- If f_ j_ - r-_- r M— łj- - i —__ - ___i ____ _ — _ _ __- - _ ai_'a~'_ ____ n~- - it ti łi - tjjtJ i tijii fj ' t)!"_t-- 6 iisi- - iii-- ii ' t Ł- -ł j i t ji ~_m4 ' v' irn i ui- - i-t- ji _ vj Hii n iny JifłiA avj J1 " jj-- i ir iimiuM -- -i jfisiiii sar _ma_B av BnHikMii b " r_r mj r -- j rviiri'irh" j_j- -j j 1'wiTf iu i ii x-ti- vj rjJ'itr '+ _l v-- t ił 4ff - -- _i Fi-_"fr™n-yff iw irr u'jv xi rt a nniH__i sasaa—sga-- a --g§sa a%S-- a - ? —r MógibymgPąro wm naopowiadać A-- — Czy jutro przeniesiemy' sie na onszą ammmmmmmgmm ' i t- -- v i f w --— (B- - _ _ a # n nr'rnni nmn vii # n r - r # -- ' ii-j- i u b bmw — " BBBBBBBałBauaua__B__HBi - iiiriiiYitłr irait tmj i i fpnrjszek Kmiełowicz Copyright I#bwiazo_ § y nact 'SSil — ' _ -- ' A_ V- A- --- _N mztfs&zts'S&&4Z£i! +-- ~z - =—' R?3~ „_ ~ ffiSnieważ obydwie aanaay przygoiowu- - ML „iki crzeto domalowałem dwie gwiaz-- A Ifllrla jako symbol niezawisłości W tajne związki wojskowe które ustroniach leś-S$_- V nych ćwiczą się nocami w władaniu bronią Zdo- - PMySTWaz zaraz! — powstrzymała go Sara laliśmy pozyskać takich dowódców iak miłków rozumiem o czym mówisz! Sztandary nicy i"m("hft!rłłłZA' uA"UŁ9n" — mo„ia -głowę O czym ty właś-- f0 polityce1 — uśmiechnął się z zadowo- - do 5Sf DZnie si" ze nią interesujesz się Dla-Ę- S 'LJkpomyślisz o sobie? W przeciągu trzech Dieć sklepów Czy myślisz ze dłu- - ffla cie trzymać w sklepie Brytyjskiej BI Kie wiem1 &£ Słyszałam ze się na ciebie skarżą bo Head LlŁ„hnri7isz na i wymykasz się z skle- - r!vbv nie brak subiektów w Toronto dawno '-iS-umucili' Dlaczego tak robisz? Dlaczego WJirasi się założyć własny sklep? 1M8li kMipe JnUrzAeCpyaaduacsizi" za" ku--priectwem nie lu- - "?- -' _i„ 7 f?P(fn właściwie zamierzasz żvć? fcigtarnieini w~0- - Hgi Z P01UM iPhetta w7ruszvła lekceważąco ramionami to Jak to sobie wyobrażasz? — spytała M~f prosty soosób! Obalimy obecne rządy pjbnie jak JanKesi ogłosimy iwnauę nie- - Poza ibfci reDubliką Oczywiście będzie trzeba matv fefllć rząd cały aparat administracyjny woj- - jbjijjwteay bedze dużo okazji do uzyskania tych inlfllego stanowisKa się P&Nie wiem czy Kpisz ze mnie wy jieb dacie Wvł Mówisz o obaleniu rządu Kto tego doko-na'iPrzeci- ez gę gubernator ma wojsko! W Forcie tóMoi garnizon a w Kingston marynarka t Kł iC'xi! i„a vol7iołrnrTnip1i wniskn! Właśnie W £ Dm łvm Viiip sip hrnń nrilpwa K fcOCIS! i rln armat! 2 Co? Szykujecie wojnę? Chcecie Toronto lioiz dymem' to straszne: jutiku uiagam aęuciekaj od podpalaczy miasta! Jri3 Tak źle może nie będzie! Jeżeli guber-lattrfii- e będzie stawiał oporu to bez rozlewu ifti jlpozarów zdobędziemy nie tylko Toronto kicała Uorna isanaaę! "rtfSŚn i- -i " : irfdi0 Jeil "cuuiiiHiwncl: nu„uTUQnCtTvVnSrc nM~- av-ifttimff bez walki! Ma garnizon w forcie i okrę- - j$ Kingston! $fĄ Wiemy o tym! Okręty i fort weźmiemy izezlzaskoczenie! myśli 'jfggNa to musicie mieć sporo żołnierzy i [obryli dowódców! i%3famv! — Drzvtaknał dumnie Sayer — K$ ' ' ' fjygmunt Jurkowski K-- a ijMm__ _ _-- i iA mntoin _ t-- s las iax może ptui uji omu"UJv o- - Mffl&ł tamtPn wvcofuiac sie z rumowiska i udzie mw się za wygodnym przejściem pośród terT}Jłamanych mebli i potłuczonych urządzeń aaeńktwych pochodzących już z nadbudówki fPijrsią Głębosza wstrząsnęło sziocnanie Mfue Głebosz pośpieszył za nim Fia Panie niech pan mi opowie jaK to się wie tafol-a- nalegał wycierając oczy chusteczką zarnajhak święta ziemia I nagle zachicnoiar ner-- - fech niemal histervcznv spowodowany neUąlradością llfiNiech pan opowie — uścisnął go znowu ajrfkaw — Skąd pan wie? Widział ją pan? !żp$ś mówił panu? bloki p-W- iJ KPŁ3 Wszyscy już wiedzą Pan minister poiem ci Kusa razy ao naszego Diuia i uumu-- 0 inne osoby & cbvdo'żony pani mini-~tlpewniłnasf- 'że ftrcM "jest cała i zdrowa Wyszła przed samym zawaleniem się ftfjane to szczęście ze do mej zadzwoniłem 3jN¥fcle z eruDki ktoś zawołał: s~1t1t- - I Panie Łotoc- - rrwmsiińaiomr 1 fUprynszpm od- - Wtf--m machinalnie: llOJuz ide! iffiif-rlN- o nan łin czekamy! — wo-- MPftKulig --stojący w towarzystwie Mozesbau-Sltelllnyc- h Żydów rJGłibosz osłUDiał' Odruchowo cofnął się ti"flŁOmń nnVivlił Irfi-nólilcł- o i mriilrnnw7v: — POIWlnrpnio n1ni:v :! --ilr w A noinrprl7Pl rtin"-s"-'"- "r uuuuiu ojc jaiv 111151 "ji"j —vi Ł"S J §0 sy]wetka mruKu 4f'ivy oauŁcl1 piicszKoay im iiuuuwionu — — — — — — — _ oieuziara Jia wvamie piaivyaicj t0KU na daleki horyzont Nie miała jednak £pĘai się korowód kukieł ludzkich zamie- - wielkim skandalu iifoc i cała iptm P7Prpria s-zantażuiac- YCh szereei i dvenitarzv ją od tiStMJ spektem kt0"y cZU]ąsl!n-r- i wy pnaot?anv u-r- n ftn„n rtAtYi wiaHW-- w i Sów mignęły jej również w przelocie pa- - Hny Bptore trzymając" się za raczki utworzyły tbSSFFKuch protekcii aż zobaczyła na końcu lSIe spojrzenie Głębosza i vnysUnrf9 " Mamni-- i oloi naainika i za- - niez -'-""- "-J "- - " i -- r t"-"- ' „„ =~5is m&Z&-SC'™'Z- ' 'Z --i R¥i ? m lilHfelttl TiyTłtr!r rfTOJWffiWffl - 1 i" yiffiŁ-- — n ir _ "-- 'T 'LU Włi UW !Ufrłyi-Tw- o Jl MłTłlfił'1 BM UiW"riM fc'-f-- i vw 'WKA' Li ''KłW-iWW- J "VH(_Jł"4_'JŁ-- t riCr — ' PJjfMffi(JłV) '!!! KHHMH-- i _ i _'_ "(___ " Jrf a ł!iffiii' i MI 1 _-_k- _a ' vi jv-ł-i_ij-- ii aa!-_agBSgS8ejgSg-gSg55i w r _— ' !_ jki-r]-- r h czas' mnie nagli do Nieikoćhaniel ten w na czas w d ni w 6S itwji yMpUfiih7i§ "'iPfn fmim w resenred by Pollsh Alllance Press Ltd li) ftS I oroeto 1 1 rowiem ci w zaufaniu że Mackenzie objeżdża całą Górna Kanadę zwnhiie wjppp orraniwiifi Van Egmond Lount Matthews i wielu — A co z bronią? — Widzisz tę furę słomy która mija Wzgó-rze Szubienicy? Czy wiesz ze wipzie muszkiety gospody Montgomerego? Spojrzała na niego zdziwiona — Nie widzę żadnych muszkietów tylko słomę! — oświadczyła — Jakaś ty naiwna! — się Say-e- r — Czy myślisz ze jawnie można przewozić muszkiety? Gdyby je zobaczył Sir Francis Bond natychmiast skonfiskowałby a woźnicę odesłałby do więzienia w Kingston — To znaczy ze muszkiety są ukryte w słomie! — No dobrze że domyśliłaś się! Wieczo-rem przyjdzie młodzież zabierze je i będzie ćwiczyć1 — A czy tych muszkietów starczy? — Przypuszczalnie tak! Jeżeli nie starczy się pik szabel kos siekier które kują pułkownm a wżyciu cywilnym kowalem! t w Norton Faund ' robia dl nas _ "l"u -- YUJ wleijL1 straszne 0bv z nic me wyszło! Zresztą może niesłusznie niepokoje! Wy tak sobie opowia- - j marzycie ale nie będziecie mieli odwa rozpocząć wojnę! — Co? — wykrzyknął Sayer lekko obra-żony — A właśnie że rozpoczniemy! Zobaczysz! grudniu zagrają armaty! — W tym roku? — Oczywiście bo — O Boże! — jęknęła Sara Sayer widząc jej przerażenie z satysfakcją ciągnął dalej: — Dolna Kanada pod dowództwem Papi-nea- u rusza w tym czasie do boju Według umo-wy uderzymy równocześnie Mackenzie w Gór-nej a Papineau w Dolnej Kanadzie Wojska królewskie wzięte w dwa ognie nie dadzą sobie M jc bk" poddać : { Sara nie rzekła nic oczami spoglądała na Nie mogła skupić l Sayer był zadowolony wrażeniem jakie wywołał Czuł że w oczach nabrał powagi it 11 mi i" n 1 V p-nip-wu - - u—siadł w fotelu uderzył się ręką„pjoi- ? No i pata Co:za granda - powieaziai Wytrzeszczył oczy na Halinę oczekując jak-gdyb- y jej potwierdzenia Widząc jej wyraz zdzi-wiony uświadomił sobie że przecież Halina nie jeszcze o smutnej nowinie którą odebrał z Warszawy przez telefon Daruj ze powiem ci parę stów praway SSiLST rzekł akcentując z pasją — Cóż takiego nie wiem o niczym — rzekła trwożliwie — Znowu katastrofa w Augustynowie — wyjaśnił — Ale tym razem już grubsza dwa się zawaliły jeden po drugim No i jak się to podoba? — Wcale mi się to nie podoba — rzekła z całym przekonaniem Usiadła na tapczanie słuchając jego dal-szych wyjaśnień TVtić i-o- nn nhprwałv sip stroDY W SmaChU pomysł co? No i zaraz po tym w parę godzin to samo stało się z drugim sąsiednim gmachem Katastrofy jakich dotąd nie było — Czy są ofiary? — O tak dużo zabitych i rannych robotni-cy inżynierowie — To okropne — przesłaniając dłonią oczy — Poza tym moja -- kochana wyszły na jaw grube nadużycia które porobił twój matzoneK r7j„:„ rt ńa r-- 7 uiałtn i tvm hpiłfl musiał WV-- __t_i J„ ur-coiTTt- r jeunal uu aioi-an- j TT"m łivi nr7orwiiP- -7- mń--lj Tt rn-- tegowany Fatainei roaniosi się l iuicia i tuumu uwi "i"i' iiaima Sieaziata citnu me piiciyajai "" niewesoiycu uiyau _ No i w dodatku jestem protektorem tego wiedzialnosci spada na moją głowę A niech to diabli wezmą Ciekaw jestem jutrzejszej prasy Nasteoneeo dnia wszystKie pisma czerniary grubymi Merami a nawet w niektórych gazetach czerwonymi Znalazła tez podobizny Łotocia iuniga mozespauma łuki innych panów w aferę jak row- - Smutne ZCjecia onar moiuyu ic umiuu „mnKwiii n ffni7ńw Dosyć łajdactwa!" — gazety rSSS--Si uKfe0 o ?raowamu Łotocia 3 WZw&m 47 i !?Jfefpan miała się ze mną spotkać i właśnie zuM ra1azku urzędników monopolowych Za-tot- ed wyszła Jak to dobrze jakie to szczęście M st nowego pomysłu niezły oanów wJe&nmnćń chnri77P wspólników rlRHflfinat ipodsKaKiwaia 1eP#}a 5SW otaczających r„Z'Z- - uśmiechnął użyje przygotowań Przerażonymi mówiącego dziewczyny westchnęła figurowały zamieszanych wrzeszczały rfnwi vph katastrof Nazwiska znaiomycn w ( -- r " -- j t i a v j (' v r 1 p- - i 1 Niestety Muszę pospieszyć rreeianaa Dy iau jiutuw uo inuszKieiow — Do Freelanda nad zatoką? — Tak! — Przecież on ma fabrykę mydła! — Słusznie! 'Jego robotnicy są reformato-rami! Po normalnej pracy siadają koło pieca i leją pociski! — Z czego? Chyba nie z mydła! Roześmiał się serdecznie Oczywiście że nie! Leją pociski z oło- - wianych łyżek znoszonych przez naszych ludzi! — 0 Boże co się w tym mieście nie dzieje! — Sara załamała ręce — W fabryce mydła leją pociski z łyżek! — Nie martw się! — pocieszał ją Sayer — Kiedy zabłysną dwie gwiazdy nad Toronto na-stanie epoka swobody wolności braterstwa! — Dwie gwiazdy nad Toronto! — Sara skrzywiła się — Nie wierzę w nie! Miasto bę-dzie duże i bogate gdy nad nim błyszczeć bę-dzie milion gwiazd! — Po co ci tyle gwiazd? Dwie republikań- - Oilti £UjktilllC HJlUU-ł--u Pochylił się nad kolaską i pocałował dziew-- czynę — To za otarcie mi twarzy gdy byłem za-kuty w dybach! — wyjaśnił Pochylił się znów pocałował i rzeki- - — A to za piwo! Z kolei Sara pocałowała go — A to za co? — spytał mile zdziwiony — To to za milion gwiazd nad Toronto' — wyjaśniła z uśmiechem — Dwie gwiazdy nad Toronto-- — przeko-marzał się — Nie! Milion! — Dwie! — Sayer pokazał dwa palce — Ktoś nadjeżdża! — krzyknęła zaniepoko-jona Sara — Patrz tuman zbliża się do nas! Lepiej gdy cię tu nie spotka! — To jeden z naszych! rzekł Sayer — Przypuszczalnie jedzie na nocne ćwiczenia Sayer podciął konia Zniknął za drzewami Tymczasem obcy jeździec szybko zbliżał sie do Sary W pewnym momencie przystanął i gwał-townie skręcił w bok Przepadł w lesie — Dawid? — zdziwiła się Sara — E nie' To niemożliwe! Skąd taki potulny braciszek mógł należeć do burzycieli porządku społeczne-go! Nigdy nie odważyłby się Zanadto boi się ojca Rozdział X — Jak wygląda nasza posiadłość? Maria spytała męża po jego powrocie — Sądzę ze wcale dobry kawał ziemi! — odparł z zadowoleniem Patryk — Gleba boga-- ta żyzna urodzajna nadaje się znakomicie pod uprawę pszenicy Jediją granicę stanowi stru- - myk z świeżą wodąĆo" prawda w pewnym miej- - scu rozlewa się i tworzy trzęsawisko ale można sobie dać z nim radę Osuszy się je Co mnie szczególnie cieszy to fakt że od głównej drogi jesteśmy oddaleni zaledwie o pięć mil Dostęp do miasta kościoła sklepów nie jest zbyt trudny qJSSSBSn w y j v ay m #l w iff-- m przeczytał też kilka wzmianek o pewnej mini-strow- ej wskazujących wyraźnie na Halinę ale jakoby przebywającej w tym czasie w Warsza-wie W przejrzystych aluzjach kojarzono jej oso-bę z budowlaną aferą i wskazywano dość nie-dwuznacznie na postaC Konara Tego było już za wiele —Wandeczko! — rzekł odkładając gazetę — Muszę wracać do Warszawy Czy pojedziesz ze mną czy może zechcesz zostać? — Pojadę z tobą miałam nawet ten zamiar — odpowiedziała i ogarnęła okiem swoje rze-czy z myślą o pakowaniu Minęło lato i drzewa rozłociły się na reszt-kach Augustynowskiego parku Nastały piękne jesienne dni przetkane promieniami gasnącego słońca Smużyły się nitki babiego lata i nawet jedną z nich lekki wiaterek zaniósł wysoko do okien „Pawiaka" i zawiesił na kracie więziennej napełniając wzruszeniem Łotocia Siedział w oczekiwaniu na rozprawę do któ-rej prokurator Pastwin wraz z komisarzem Ta-tarczykiem zbierali pracowicie materiał Inną podobnie białą niteczkę łagodny wie-trzyk przyczepił do otwartego okna wywołując melancholijny uśmiech ha ustach Wąsalowej Kalina odwiedzała ją i pocieszała jak umia-ła Odwiedzała ją co dień prawie Smutne to były wizyty wilgotne od łez i głośne od narze-kań na los który tak srogo obszedł się z jej opiekunami W prostocie ducha nie przypuszczała ani na chwilę że bietny swat Bineczek mógł mieć coś wspólnego z nadużyciami Zamknięto go niewin-nie przez jakieś nieporozumienie które oby wy-jaśniło się jak najprędzej — No i patrz moja kochana — mówiła ro-zedrganym głosem — Bineczek sprowadził mnie z mojego „Klemensówka" (był to domek z ogród-kiem który wydzierżawiła przenosząc sie do Warszawy) obiecywał mi nawet zapewniał że w razie czego kupi mi trzypokojowe mieszkanie i wyznaczy miesięczną rentę No tak on wie-dział co mówi bo przecież to „człowiek z gło-wą" Na pewno dotrzymałby tego co przyrzekł ale zobacz jak Bóg mnie ciężko pokarał za grze-chy Bineczek — i tu imię Bineczek rozpusz-czało się w napływie łez załamywało się w szlo-chaniu Prawdziwa Wanda Łotociowa była obec-nie prawowitą małżonką ministra a dokumenty jej pod tym względem były w zupełnym porząd-ku W swoim czasie dowiedziawszy się o ślubie Konarazawartym na zasadzie wyroku rozwo dzącego jej męża z mą samą pani Wanda zada- - ślubu Posłała po nią woźnego który po uisz czeniu pewnej opłaty przyniósł zadany do-kument Zaopatrzona w ten papier jak również w dwie fotografie pani Wanda pofatygowała się osobiście do starostwa gdzie ją przyjęto z peł-nymi honorami Na brzmienie nazwiska Konara zawirowało w całym gmachu — Ach pani ministrowa zechciała zjawić sie osobiście Prosimy o tu prosto do ga binetu zurgania-npgamiMwan- ie się usłużnych — Patrykpotrząsnął fgk wą" — Wybudoyałenv wprawdzie' szałas alejeśt oh za bardzo prymitywTiy Trzeba jeszcze sporo włożyć pracy aby mieć minimum wygody i za-dowolenia Tymczasem mam na karku tłokę karcztinkową — Tłokę karczunkową? — spytała Maria zdziwiona — Cóz to takiego? — Jest to sąsiedzka pomoc bardzo rozpow szechniona w nowym kraju! — uśmiechnął się Patryk — Sąsiedzi zbierają się i pomagają no- - woprzybyłemu wykarczować busz zbudować dom stajnię stodołę Skąd im za to zapłacimy? Nie mamy pie niędzy! Patryk roześmiał się — Powiedziałem ci ze jest to tłoka! — od-parł — Nie płaci się ludziom za pracę Daje się jedynie jedzenie i poczęstunek v — Co za wspaniały zwyczaj! — wykrzyknęła radośnie Maria — Nic nas nie będzie kosztowa-ło karczowanie budowa domu i zabudowań go-spodarskich — Nie powiedziałbym tego! — rzekł Patryk ostrzegawczo — Musimy przecież zapłacić za jedzenie i napoje alkoholowe Zgodnie z tym co mi powiedział przewodnik kosztuje to dość dużo Ludzie jedzą dużo i wypijają sporą ilość spirytualii Celem mojego powrotu jest właśnie uzyskanie koniecznej ilości środków żywności i napoju od Stona Jest to bardzo niemile zada-nie Stary kupiec człowiek zgryźliwy i szorstki napewno sprzeciwi się — To prawda! — przyznała boleśnie Maria — Stone jest dobrym człowiekiem chociaż bar-dzo ciężkim do współżycia Najlepiej będzie jeżeli zwrócimy się do babki To jest jedyna osoba która ma wpływ na kupca — Słusznie' — Patryk przyznał rację — Tylko babka może nam tu pomóc! — Nie będzie zbyt łatwą rzeczą przekonać Williama! — oświadczyła babka kiedy Patryk przedstawił jej swoi problem — Jest on nieu- - błaganym wrogiem używania napojów alkoho lowych Z tego powodu zaciekle zwalcza tłoki Lecz nie trać nadziei! Zrobię co będę mo-gła Chodź ze mną i nie bój się Kiedy Stone usłyszał o tłoce karczunkowej wstrząsnął się z obrzydzeniem — Jak mogłeś się zgodzić na szatańską roz-pustę! — krzyknął na Patryka —' Mówią — Irlandczyk rozpoczął nie-pewnie bronić tłoki — Mówią że to jest szlache-tna sąsiedzka pomoc! — Sąsiedzka pomoc! — wzdrygnął się ku piec — Tak to nazywają dzieło diabelskie gdzie zamiast pracy jest picie przeklinanie śpiewanie sprośnych piosenek a często i krwawe pora- - chunki Nie dam ani uncji towaru z sklepu na ohydną tłokę! — Powoli mój synu! — uspakajała go babka łagodnym głosem — Nie możesz wymagać by ludzie pracowali za darmo Trzeba przecież dać im coś jeść i pić! — Patryk powinien nająć ludzi i zapłacić im za pracę! — oświadczył Stone — Napewno więcej zrobiliby niż banda pijaków na tłoce! sin wdzięczne przymilne gesty przed każdymi drzwiami — Dowód osobisty na nowe nazwisko? Już służymy w tej chwileczce Ale pani ministrowa będzie musiała zaczekać O trzeba nas było uprzedzić telefonicznie posłalibyśmy woźnego Dokumenty opatrzone napisem „załatwić natychmiast" przelatywały z rąk do rąk stuka-ły pieczątki koślawiły się podpisy W rekordowym czasie wręczono jej dowód osobisty na nazwisko Konarowej — Czym jeszcze możemy służyć? Może paszporcik zagraniczny? Pozwolenie dewizowe' Nie? Bardzo żałujemy Wyszła rozdając wdzięczne uśmiechy zgię-tym w ukłonach funkcjonariuszom urzędu dla których jej krótka wizyta stanowiła odprężenie codziennej surowości Zaraz po jej wyjściu wrócili do normy: — Czego pan sobie życzy? Wykreślić z ewi-dencji psa? Hm Przede wszystkim musi pan się wystarać o akt zejścia psa na ulicy Juliana Cedzika numer 8 poza tym musi pan załączyć wszystkie kwity z opłaconych podatków za cały czas używalności psa 'to jest od dnia poczęcia i tak dalej A w ogóle lepiej niech się pan zgło-si pojutrze ponieważ rejestrację psów prowadzi referent Doberman który dopiero dzisiaj wra-ca z urlopu I odtąd pani Wanda Konarowa posługiwała się nowym dowodem osobistym którego magne-tyczne właściwości wprawiały ją w podziw Szafowała dostojnym nazwiskiem obficie i bez żenady okazując dowód przy każdej okazji: hotelach w pensjonacie w Zaleszczykach gdzie latem spędziła miesiąc wakacyjny na uro-czystościach i obchodach w miejscach gdzie przestrzegano ekskluzywności a nawet często okazywała go władzom bez żadnej potrzeby Za-mówiła sobie również dwie setki biletów wizyto-wych: Wanda Konarowa — ministrowa i gęsto rozsyłała imieninowe życzenia pozdrowienia powinszowania słowem traktowała bilety jak reklamowe ulotki które każdy przeciętny oby-watel znajduje w skrzynce do listów w obfitej ilości Efekt był ten ze w krótkim czasie zaczęły pod jej adresem wpływać różne zaproszenia: nł zebrania organizacyjne na premiery teatralne na otwarcia kół kółek zrzeszeń i żłobków na śniadania"u rozmaitych dam prowadzących do-my otwarte a nawet na oficjalne przyjęcia Po pewnym czasie pani Wanda przekonała się że ma nareszcie „dobre nazwisko" Ludzie garną się do niej z uprzejmościami zaofiarują usługi dzwonią z prośbami o poparcie przy chylne załatwienie o powiedzenie ciepłego sło cze przed zgonem Ostatnio nawet tłoczyli się do jej drzwi pe tenci co nasunęło jej pewne niepokojące re-fleksje Kuliga przeraziłaby również tak wielka ilość interesantów alarmujących jego narzeczoj ną gdyby nie miał większych kłopotów w prze-dedniu procesu na który oczekiwał zamknięty na „Pawiaku" Siedział w sąsiedztwie wspólnika Łotocia Od czasu ao czasu pukali do siebie przez ścianę usiłując uzgodnić jakiś wspólny szyfr metodą telepata Niestety jak ootad nie udawało imsię nawiązać porozumień i „ścinających krew w ży-- ta sobie wielką fatygę: zadzwoniła do Konsysto- - -- wa mężowi ooiecmąc wzamian uozgonną woz ę-- &S }ach" fotogrii LTym razem ™wcV'vracźtntiipe już7vwr7skvar-v- 'nrzaarorweaformz otwymanegżoe pproadganjiąec soitęrzmyminaićstromweatryKkoę-- cżeznowsćdzięącznnoaśwć etta dwałeabyczęssitęo zdroealizzroowzuamć iejensiza- - an Ha- - -- itt p też w w Wyka''--NaHdaniel- — Pisać: ANNĘ PHOTO STUblO 865 Quccn St W Wykonuje fotograf le csclnc 1 'por-trety oraz w) pożycza weselne stroje dla WPonów Wlaić W TRACZ Uprasza się telefonować po polsku Biuro EM 83147 Mieszk RO M37i Toronto 27P-I5S- B Polskl skład towarów żelaznych farb naczyń kuchennych oraz przyborów wodociągowych I ogrzewania J & J HARDWARE J Stefaniak właściciel 745 Queon St W - EM 64863 Solidna obsługa — Niskie ceny — Bezpłatne porady w sprawca kasa lhacjl 1 ogrzewania S Jedyny Polski Salon Piękności fHarya's Beauty Parlor Specjalizacja w trwałej ondulacji "Permanent" Waves" 216 Bathurst St EM 8-44- 32 P BIURO TŁUMACZE!] Dr lur J K MICHALSKI Wizy — Paszporty — Emigracja i'd 57 QUEEN ST W EM 8-94- 30 (kolo Bay) pok 308 Toronto BP Car Market SKŁAD SAMOCHODÓW NAJNIŻSZE WPŁATY Obsługa w Waszym ojczystym języku Kupujemy i Sprzedajemy Europejskie i Amerykeńskte Samochody Tel LE 4-68- 44 Toronto 1700 Ctueen Streer W 9-- P 3§ AB fi £??£& itSiMi M Oliwii Hai fl i 71P Długoletnia gwarancja Wielka flfosL wyprzedaż 8JTER Bogaty wy-bór najnow-szych modeli rlilia' futer po ce-nach bezkonku-rencyjnych Łatwo i dług-oterminowo litfWt) £1 ' spłaty m ' "jll Dwa sklepy do Waszej dyappiycjl Firma nasza sluty Polakom 6iii lal' PRIHGESS - ashion Furs 506 Queen St W EM 3-88- 84 750 Yonga St WA 1-8- 971 ii ZawiaKdaLmIEiaNmTy ÓWnaszy''ch ie obecnie prócz WĘGLA mamyne sprzedaż i dostarczamy do domów olei do opały : "WHITE ROSĘ"1 ' r f Dzwoń do POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU 1 fj --y składu W-a--axWl!t- !fT i?i polskiego wmm Telefon RE-220- 0 (dwa dwa zero? lito) - ' rJt 406 Gilbert Avenue ' " - t - -- ri)' rrt & QUEEH'S TEXT1IES 10% znUkl za okazaniem nlDleJszegt ogłoszenia Wielki wybór materiałów wełnianych do Kralów furopesllchorMwjioh-klego- ' rodzau materiałów poiclslo- - wveh Ito 'I 787tQUEEN ST Wr- - Eiyi 8-66- 68' U V Ji i i t-- tqftf v --At ter 1 $&& 'im mmm tJV W 10 m |
Tags
Comments
Post a Comment for 000074b
