000432a |
Previous | 18 of 64 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
KSSSSS!SSSŚmWiT?F?-rr!- n
IMlMlżSn ŁzZ -- -- -- - -- - --—Ł~ — ~ ~——
¥M$$W SSMJ ~xuJLl ' i -- - - """
'-w-
- tiwmtaammmmmmmmmMSKBm °
£ v riar f H ' t rjVkKB — —
?R= &% w
ihs -- w
news'
łt
:h
uv
Dużo radofci r okazji 5WMT BOŻEGO NARODZENIA
i DUŻO DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy
FLORIST - RB REED & SONS
10Va King Sł Wesł
163 Bloor St W
Tel 7251131
Tel 725-251- 2
Oshawa
Oshawa a
MOC SERDECZNYCH ŻYCZEŃ ŚWIĄTECZNYCH
i NOWOROCZNYCH
zasyła swej Klienteli i całej Polonii
GUIDE REALTY LIMITED
Kupno lub sprzedaż domu — prosimy dzwonić
Tel 723-112- 1 16 Simcoc Sł S Oshiwa Onł
SPRZEDAWCY: Roy Flinłoff Słeve Englerł Słeve
Zurba John Hułchuk Irenę Brown Jean Peacock
"""'Leon Maniłlus7"'Tony Siblock Lloyd Corson Dick
Young Lucas Peacock
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH
ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
SLE SWYM ODBIORCOM
McCullough Lumher Co Ltd
Po wszystkie materiały budowlane zwracajcie się
pod numer (728-468- 8
Możecie liczyćlna nasze usługi
1270 Simcoe St„ North
vt
Oshawa
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
1 'SZCZĘŚLIWEGO NOWEGOROKU
składa
JORDkAr N 1FL0RIST
120
Onł
Onł
Onł
Km
'- -4
Żywe kwiaty przez ćały-'rok- ? Dostawa w dzień i 'v nocy
Bukiei'lyria 'każdą okazję
Również kviatyknajiamóvienię "telegraficzne
Arlingłon Avej4'? r Oshawa Tel 728 9443
Najlepszeiźycżenia v
Świątebpiai Noworoczne ńX--
z::t:salmersVv::
--c"- tSr a
Adwokat-Obrońc- a 4 Notariusz
UVi Simtoe Sł N- - A1' '' OślYawa '' N' Tel 723-110- 1
Najlepsze (Życzenia
"Świąteczln~e' i ''Nóiifmocznc
jlNVB$ŁŁKcO
—
"
' '
"
-
-- -
'
vi3
I
Ł
($J -- przedstawiciel LJ-RGUINNE-SS
JS
Sb 397 Olive Ave — Oshawa — Tel 725-791- 0 $t
v Ii S
MI4łlfi- -
-- V
(Zakończenie ze sir 17)
— Nie nie teraz Artykuły pi-szę
sprawozdania
— Słuchaj czy ty znasz Sa-nockiego?
— Sanocki Sanocki? Jak mu
na imię?
— Witold!
— Witold?
— Chwileczkę Marian słysza-łeś?
Zdawało mi się że dziecko
płacze
Gość zmarszczył czoło prze-chylił
się przyłożył dłoń do u-c- ha
Kruk wstał a jego przygar-biony
wielki cień stanął za nim
Nasłuchiwali
— Zobaczę — powiedział
Kruk — pójdę zobaczę czy
śpi Lilka powinna zaraz przy-jechać
Pojechały z Krysią do
miasta dzisiaj sklepy dłużej o-twa- rte
Przepraszam cię
Podszedł do drzwi prawa no-ga
szurnęła po dywanie
— Jak twoja noga?
Obrócił się Wykoślawiony
cień nogi upadł ze ściany na
podłogę
— A nic dobrze — powie-dział
— Czasem na deszcz rwie
tylko Pchnął drzwi nacisnął gu-zik
kontaktu i zniknął w świetle
korytarza Gość przetarł kark i
czoło chusteczką mruknął: —
Zasiedziałem się oho przesie-działem
się
Kruk wrócił unosił nogę uwa-żnie
nie szurnął przymknął
drzwi bezszelestnie chwycił po-ręcz
krzesła rozsiadł milcząco
zatroskany patrzył poprzez goś-cia
w róg pokoju
— Co ci jest?
— Maciek ma chyba gorącz-kę
— Może ci się zdawało?
— Może
Zaskrzypiała stearyna i cięż-ka
kropla stoczyła się po mięk-kim
ciepłym brzuchu świecy
— Wiesz Kruk przytyłeś
— Za mało ruchu
— Posiwiałeś solidnie
— No i cóż?
— A stale jeszcze żyjesz w
partyzantce?
— Źle było?
— Inaczej
— Pewnie że inaczej Tu za
chód a tam marzenia o zacho
dzie
'— Marzenia o właśnie ma
rzenia
Kruk oparł łokcie na stole
oparł głowę -- na ręku cień głowy
walił o ścianę jak oderwane od
zegara wahadło
— Martwisz się?
— Te zaziębienia są' tak zdra-dliwe
— Ale chłopiec śpi?
— Śpi
— Tp'najważniejsze Może do
ranatmu przejdzie" Nie martw się v ' "
Kruk uniósł głowę spojrzał %
ciepło1- - wilgotnie Uśmiechnęli
się -- Uśriiiecliali się Pomiędzy
nifni butelka gi'n'11 podchwyty-wała
skupiała uśmiechy Po-przez
wargę zrezygnowaną bez-bronną
jak przygięty oderwa-ny
od szypuly mięsisty' liść Kruk
powiedział:
— Zawsze jakiś kłopot W ra-zie
czego poproszę Sanocką
Może mir jednak do rana przej-dzie
Napijesz się?
QoŚe przysunął kieliszek
— "Ach no ten Sanocki coś
kiedyśmbże i czytałem Dlacze-go?'
v — Wiesz Marian chłop się
męczy To jest taka rozumiesz
głupia sytuacja Ona lekarz do-brze
zarabia' a on? No co? W
Londynie' był w ministerstwie
A teraz' real estate nie -- bardzo
mu to idzie1 garnki jakieś sprze
daje 7 rinsurance' po" ludziach
lala On tu czasem-przychodz- i
żal mi go Tu" nie chodzi o' pie-niądze
-- Bo ja to iiie mam pre-tensji
w kole trochę sie udzie
lam to im wystarczy Tyś sobie
jakoś' pvofadził'
CJość zapalił "papierosa odgro
dził się dymem powiedział:
— No"nie tak od razu
— Cruk wysunął się ku przo- -
nowi nacierał cień rosi i chwy-cił
gościa za ręce
— Nie chodzi o zarobek ale
on ma talent Może byś mógł
żeby mu tani coś umieścili? —
poprosił
— Zwariowałeś człowieku?
Fantasta!No'co ja mogę? Do
Dziennika Związkowego? Kto go tam będzie 'czytał?
— Ja lnu dani twój adres
— Szkoda czasu"
''— Marian zrób to dla mnie
Dziennik nie Dziennik wszyst- -
ko jedno Miech mu tylko coś
Jft wydrukują
l Gość
v
'
wzruszyl ramionami
Krukwstał podszedł do drzwi
nasłuchiwał podszedł do okna
otworzył je uchylił roletę pło- mień świecy zachybotał skur-czył
się trwożliwie przycupnął
Kruk zamknął okno
— Przepraszam cię chciałem
tylko zobaczyć czy może Lilka
tf
rc=-- - i- i-li
ZWIĄZKOWIEC' - BOŹE: NARODZENIE (Xmos) 1963 R
y g#Ś€
przyjechała Ja ci przerwałem
mówiłeś jakżeś fu zaczynał No
mów słucham
Gość głośno odetchnął od-chrząknął
— więc znalaiłem taką pra-cę
na weekendy iv sobotę i nie-dzielę
Wstawałem o 4-t-ej rano
i potem spotykaliśmysię wszys-cy
i boss brał nas za miasto
Budowaliśmy betonowe garaże
Trzech nas było: Rosjanin U-krain- iec
i ja Polak — robotni-cy
Bosem był Szwed a ten dru-gi
co finansował — Niemiec
— A co robiłeś?
— Kopałem rowy
— Jak?
—A jak myślisz? Automa-tyczną
kopaczką? Łopatą Wte-dy
się dowiedziałem na co Pan
Bóg dał człowiekowi brwi pot
by mnie oślepił A wieczorem
jak wracałem to mnie nic nie
obchodziło Siadałem na krawę-żniku
jak najzwyklejszy robo-ciar- z
Czekałem na bus
Kruk poruszył się niespokoj-nie
szepnął: Dlaczego la Lilka
nie przyjeżdża?
Gość nie dosłyszał Rozparty
przelewał się poprzez krzesło
uśmieszek tańczył po brodzie
po przesłoniętych szklaną ścia-ną
powiekach Mówił:
— No i pierwszy raz wybra-łem
się w szortach
— Acha gorąco było
— O gdzie gorąco? Nie mia-łem
nic innego Co będę naj-lepsze
spodnie brał? To bos
wsiadł na mnie: ty laki owaki
w szortach żeś się wybrał?
— Miał rację mogłeś się ska-leczyć
i potem on odpowiada
— Gdzie tam! Purytanie! W
szortach mówił nie wypada
zgorszenie siejesz ludzie zoba-czą
— Cholera Napijesz się?
Gość przysunął kieliszek
Kruk siedział przygarbiony
wielki ogarniał sobą stół i ścia-nę
mocna pięść leżała na po-fałdowanym
obrusie w świetle
powiększona a pokój wydawał
się tylko dekoracją tylko tłem
dla głowy której siwiznę ukry-wał
cień
Gość poderwał się przysko-czył
pochylił się pokornie wy-czekująco
powiedział prędko:
— Kruk ja mam do ciebie
prośbę Powiesz "nie" to w po-rzą—
dkuColudtzaikeiegróoż?ni'eCzmeykśalją! —
przerwał — Słyszysz? Lilka i-dz- ie!
A ta Krysia wali nogami
po schodach!
Spojrzeli na drzwi: Kruk wy-czekujący
gość na wpół za nim
ukryty a na wpół za uśmiesz-kiem
własnym niepewnym go-towym
do rozkwitu
Wypadła z drzwi i trzasnęła
nimi zakręciłaslę zawirowała
rozkrzyczała 'zanim zdążyła "krzy-knąć:
A — Kto t'o? Marian? Marian!
Skąd' ty 'tutaj? Świeca! Oj Ja-siek
znów palisz świecę! Oprzy-tomniej!
Co cię znowu naszło?
Te nastroje!
Rzuciła się do kontaktu
ŚWIATŁO) Zdmuchnęła świecę
Skurczyli się w' świetle Stół wy-skoczy
poplamiony ivzmięty dy- mek świecy porwał 'svię rozpacz-liwie
i przegnany światłem ni-knąłvpodda-wal
się zwolna tylko
konspiracyjny swąd stearyny
rozłaził się1 niechętnie od stołu
w kąty pokoju ' Zrzuciła żakiet na kneslo to-rebka
uderzyła yr kredens po-rwała"
ze stohi kieliszek
— Marian no Marian taka
okazja!
Kruk' syknął: Cicho Lilka
— No już dobrze dobrze do-brze
Nalej mi jeszcze trochę
Zdrowie góściaf A pamiętasz
jąkżeśiiiy się chowały pod sia-nem"?
Szczeniak był! 1 co się z
ciebie zrobiło? Taaaki Amery-kanin!
Boże jaki ten świat jest
mały! Czekaj-n- o ja mam polską
kiełbasę zagrzeję Och jak ten
stół wygląda! U nas w domu
tó była służba i dworzanie a
tu człowiek wszystko sam
Kruk-- ' powiedział - '
— Lilka Maciek ma clij ba
gorączkę
— Co? — cofnęła się odsta-wiła
niedopity kieliszek Przy-więdła
nagle" Szepnęła: Gorącz-kę?
'
— Nie denerwuj się Może mi
się zdawało-Sam- a zobaczysz
Wybiegła Stali: Kruk osowia-ł- y
gość niezręcznj' milczeli wy- czekiwali Irj-sla- j wsunęła się
poprzez drzwi z "korytarza do
pokoju i —- ocli — znierucho-miała
i —- już — spłaszczając
się i zwężając zaczajona pod
ścianą przyklejona do ściany
szykowała się zęby dac susa i
czmj-chną- ć a tu gość uprzejmy
i ku niej zwróconjr powiedział
bardzo układnie i prawie że nie
obojętnie:
— Jak się masz JKiysiu?
Odskoczj'ł3 i wzrokiem przj1- -
trzjTnała się nóg swoich w bia-łych
skarpetkach jeszcze dzie
cinnych a już pączkujących i ffi
tak bezpieczna połykając okru- - r
tne "er" powiedziała: ift
— Bahrdzo dobhrze dzięku- - I
— Ty wiesz Krysiu — gość $
wsunął ręce w kieszenie — fcjr
Twój ojciec był moim dowódcą vff
w partyzantce Ty wiesz co to
była partyzantka? ft
— Tak myślę £
Lustrowała gościa jednym o- - U
kiem drugie czepiało się kłam- - yj)
ki przeciwległych drzwi żuła fcT
gumę nieznacznie Drzwi poru- - xfi
szyły się i Lilka stanęła w nich VI
wyprostowana dźwigając odważ- -
nie uśmiech powiedziała: 10
— Nie martw się Jasiu dziec- - Ą£
ko śpi w porządku }$
Spojrzała na Krysię krótko Kf
badawczo przychwyciła ją W
— Wypluj gumę I możesz iść ii
Krysiu możesz już iść nie o- - 5V
budź Maćka l
—Ładna dziewczynka — po- - $
wiedział gość — Udała się — Jty
mrugnął do Kruka — And how ftj
is schoól? — zatrzymał Krysię Vu
— OK Good bye phroszę i
pana jfr
— Good bye Krysiu tt
Lilka zamknęła drzwi za Kry- - o£
sią westchnęła:
— To jest wiek M
Poklepała gościa po ramieniu: $
— No Marian Marian rozkro- -
chmal się siadaj Vu
Gość stał sztywno osaczony ąj
oszołomiony kłaniał się uśmie-- vu
chał poruszył ustami: s
— Pani Lilko S£
— Pani! lii
— Taka sama fei
— Tylko już nie taka młoda VA
co? To tyś się tyle czasu nie po- - aj kazał? O Madeju wiesz co? Mó- - v)S
wił ci Jasiek? Tu jest na dole
Dwoje dzieci ma Mówię ci mó- - xk
wię ci ONA! J$
— Jak się ożenił to się od-- §L
mienił j
— Odmienił! Do grobu nas &f
zapędzą Zmęczyłam się — sap- - W
nęła usiadła oparła się o stół kj
Gość przyglądał się ścianom: yft
przemyte zielonawą farbą za- - I
ciek w rogu pod oknem firanka §£
cienka i papierowa zżółkła ro-- Y)
leta prześwituje przez nią po- - J
pękany sufit meble: kredensik wj
i bufecik i krzesła jedno takie it
drugie inne ciemne i zmęczone i iw
telewizor w rogu łypnie biel- - Iv
mem wielkiego oka stół żałosny M
i ich dwoje nad stołem: Kruk )§
malały posiwiały sapiący z fc£
chorą wargą i zmiętą koszulą w "ty
kratę i Lilka wzdychająca roz-- Vj
bujana i ożywiona płomieniem w
gasnącym i przyprószona dym- - lv
kiem szarawym na podbródku i
szyi poddającej się osłabłej W
— Ja będę uciekał — powie-dział
gość
— Jeszcze czego! — krzyknę-ła
Lilka
—? Kruk powiedział: Siadaj
Marian Co cię-- tak nagle ugry-zło?
— Nic Nic Późno
— No to siedź i powiedz wła-ściwie
jak się tu u nas w Monu-ment
al City znalazłeś?
— Przrjechalem na konwen-cję
— Aaaa!
"
Delegat No i jak to
wygląda?
Gość uśmiechnął się usiadł
założył nogę na nogę Zatrzesz-czało
krzesło i w świetle żyran-dola
rozbłysły okulary
— Ależ oni się tam żrą!
— Żrą? O co?
— O stanowiska
— O stanowiska! Kto bliżej
żłobu co?
— No jasne wiadomo!
Kmk podszedł napełnił kieli-szek
Gość odsunął:
— No thank you enough! —
Gość rozpiął kołnierzyk — Moż-na?
— zwrócił się do Lilki
— Jak u siebie w domu! Czy
oni tak dużo płacą?
— Nominalnie nie Ale ile mi-lionów
idzie pod stołem!
— Co ty powiesz! To wszędzie to samo!
— Bo jak na przykład towa-rzjstw- o pożyczkowe nie chce dać
p"ożyćzki na- - dom" to oni dadzą
ale trzeba im zapłacić tak ciep-łą
ręką
— Okup? — spj-ta- ł Kruk
— Nie wiem jak to nazwie-cie:
Okup specjalne fee To i-d- zie tak z rączki do rączki
— Co ty powiesz?
— No! Surę! Teraz proszę was w tym hotelu! Amerykanie
przyglądają się podśmiechują
dnizeiewinedazą kcooiystaięrzdaczhieje daelewgszaęc-i
pmrnzyieczieptiaakją daklaerjtki: Głosuj" na
— A kogo przewidujesz na
prezesa?
— Idzie walka na śmierć i ży- cie
— A ty tez?
cmiei—eżnidaNeolbengibiaeltieomtJeakinJiaebojetjsiotkenomi tzęprzrbeai---
bliotekę finansują wiecie I ro- bię wywiady
fZcfconcsenia na str 19)
' ' --ssę " --r -- 1 - 'mwf (jlll
%
PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA Ił
DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU
SSS-f- j
życzy
g-FS- : fe:- - $
H0L0DY SALES LTD
Wlaśc p Eugeniusz Holody
Aluminiowe okna drzwi daszki ora"z wszelkie zewno i
trzne i wewnętrzne dekoracje domów Agent fabryki 1
30 Grenfell St
14V2 King iasf
Oshawa" 725-243- 1
PRZYJEMNYCH ŚWIĄT
BOŻEGO NARODZENIA
DUŻO SZCZĘŚCIA
NOWYM ROKU
SKŁADA
POLONII
OSHAWIE
Dr Ł JOHNSON
OPTOMITRIST
Najlepsze Życzenia
Świajccznc i Noworoczne
składa
Oshawa Ont
MEDICAL PHARMACY
(jedyna apteka w której rozmawia się po polsku)
300 King Oshawa Tel 7286277
WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH ŻYCZEŃ RADOSNYM
DNIU BOŻEGO NARODZENIA INOWEGO ROKU
SLE SWEJ KLIENTELI I -- CAŁEJ POLONII
SCHOFIELD-AKE- R LIMITED
REG AKER
JERRY OSBORNE
King
DON ELLISON
RALPH SCHOFIELD
Sprzedajemy wszystkie asekuracje i nieruchomości'
Dla uważnych szoferów możemy zaoszczędzić'
$20 do $30 na rocznej asekuracji
360 Si W
Tel
Oshawa — Tel 723-226- 5
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH'
ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
--- { j „' '
zliczy sunjm KevtonĄ całej Polonii
KINLOCffŚ MENSWEAR
King Sł
%
W
W
L
St W
W
od
10 W Tel 725 0233 Oshawa
Wesołych Świąt Bożego 'Narodzenia
i Szczęśliwego -- Nowego Roku
' ' życzy
TOMMY' goch
SUPERTEST SERVICE STATION
Corner Simcoe & Albany 723-212- 2 Oshawa
--n
m
SI
okaz Świat Bożenn Narodzenia t
Nnwrnn Fnkn II
łifijlepse życzenia składa 'swym Klientom i Polonii
ii k Wr Stl
Ont
Słs Oni
S
I
V
9
w
H I
s
K
J
8
i
KI
II
-- !
Z ii
i
%rv
- i
11
'U'
Scugog Cleaners & Śhirl Launderers I
- n
---- _-„ mj1 itjjcŁuja fmeiuujujŁł w-j—-- s- t
ŁctjjiduiyWiarrasnilsapło: ri5—24-f- COroDmOiwa'Well z-A-ł vegoaziiw-"- - Hy '
7231 159 -'- 225-0833 0
Sklepy: 64 King Street Wesł — 181 Bond Street West jj
304 StWnsoń RdrNorłh — 980 Śimeee North j
OSHAWAONT fi
723-115- 0
" ~ '- -- " H
&-- ?
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 18, 1963 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1963-12-18 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000570 |
Description
| Title | 000432a |
| OCR text | KSSSSS!SSSŚmWiT?F?-rr!- n IMlMlżSn ŁzZ -- -- -- - -- - --—Ł~ — ~ ~—— ¥M$$W SSMJ ~xuJLl ' i -- - - """ '-w- - tiwmtaammmmmmmmmMSKBm ° £ v riar f H ' t rjVkKB — — ?R= &% w ihs -- w news' łt :h uv Dużo radofci r okazji 5WMT BOŻEGO NARODZENIA i DUŻO DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy FLORIST - RB REED & SONS 10Va King Sł Wesł 163 Bloor St W Tel 7251131 Tel 725-251- 2 Oshawa Oshawa a MOC SERDECZNYCH ŻYCZEŃ ŚWIĄTECZNYCH i NOWOROCZNYCH zasyła swej Klienteli i całej Polonii GUIDE REALTY LIMITED Kupno lub sprzedaż domu — prosimy dzwonić Tel 723-112- 1 16 Simcoc Sł S Oshiwa Onł SPRZEDAWCY: Roy Flinłoff Słeve Englerł Słeve Zurba John Hułchuk Irenę Brown Jean Peacock """'Leon Maniłlus7"'Tony Siblock Lloyd Corson Dick Young Lucas Peacock NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU SLE SWYM ODBIORCOM McCullough Lumher Co Ltd Po wszystkie materiały budowlane zwracajcie się pod numer (728-468- 8 Możecie liczyćlna nasze usługi 1270 Simcoe St„ North vt Oshawa WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA 1 'SZCZĘŚLIWEGO NOWEGOROKU składa JORDkAr N 1FL0RIST 120 Onł Onł Onł Km '- -4 Żywe kwiaty przez ćały-'rok- ? Dostawa w dzień i 'v nocy Bukiei'lyria 'każdą okazję Również kviatyknajiamóvienię "telegraficzne Arlingłon Avej4'? r Oshawa Tel 728 9443 Najlepszeiźycżenia v Świątebpiai Noworoczne ńX-- z::t:salmersVv:: --c"- tSr a Adwokat-Obrońc- a 4 Notariusz UVi Simtoe Sł N- - A1' '' OślYawa '' N' Tel 723-110- 1 Najlepsze (Życzenia "Świąteczln~e' i ''Nóiifmocznc jlNVB$ŁŁKcO — " ' ' " - -- - ' vi3 I Ł ($J -- przedstawiciel LJ-RGUINNE-SS JS Sb 397 Olive Ave — Oshawa — Tel 725-791- 0 $t v Ii S MI4łlfi- - -- V (Zakończenie ze sir 17) — Nie nie teraz Artykuły pi-szę sprawozdania — Słuchaj czy ty znasz Sa-nockiego? — Sanocki Sanocki? Jak mu na imię? — Witold! — Witold? — Chwileczkę Marian słysza-łeś? Zdawało mi się że dziecko płacze Gość zmarszczył czoło prze-chylił się przyłożył dłoń do u-c- ha Kruk wstał a jego przygar-biony wielki cień stanął za nim Nasłuchiwali — Zobaczę — powiedział Kruk — pójdę zobaczę czy śpi Lilka powinna zaraz przy-jechać Pojechały z Krysią do miasta dzisiaj sklepy dłużej o-twa- rte Przepraszam cię Podszedł do drzwi prawa no-ga szurnęła po dywanie — Jak twoja noga? Obrócił się Wykoślawiony cień nogi upadł ze ściany na podłogę — A nic dobrze — powie-dział — Czasem na deszcz rwie tylko Pchnął drzwi nacisnął gu-zik kontaktu i zniknął w świetle korytarza Gość przetarł kark i czoło chusteczką mruknął: — Zasiedziałem się oho przesie-działem się Kruk wrócił unosił nogę uwa-żnie nie szurnął przymknął drzwi bezszelestnie chwycił po-ręcz krzesła rozsiadł milcząco zatroskany patrzył poprzez goś-cia w róg pokoju — Co ci jest? — Maciek ma chyba gorącz-kę — Może ci się zdawało? — Może Zaskrzypiała stearyna i cięż-ka kropla stoczyła się po mięk-kim ciepłym brzuchu świecy — Wiesz Kruk przytyłeś — Za mało ruchu — Posiwiałeś solidnie — No i cóż? — A stale jeszcze żyjesz w partyzantce? — Źle było? — Inaczej — Pewnie że inaczej Tu za chód a tam marzenia o zacho dzie '— Marzenia o właśnie ma rzenia Kruk oparł łokcie na stole oparł głowę -- na ręku cień głowy walił o ścianę jak oderwane od zegara wahadło — Martwisz się? — Te zaziębienia są' tak zdra-dliwe — Ale chłopiec śpi? — Śpi — Tp'najważniejsze Może do ranatmu przejdzie" Nie martw się v ' " Kruk uniósł głowę spojrzał % ciepło1- - wilgotnie Uśmiechnęli się -- Uśriiiecliali się Pomiędzy nifni butelka gi'n'11 podchwyty-wała skupiała uśmiechy Po-przez wargę zrezygnowaną bez-bronną jak przygięty oderwa-ny od szypuly mięsisty' liść Kruk powiedział: — Zawsze jakiś kłopot W ra-zie czego poproszę Sanocką Może mir jednak do rana przej-dzie Napijesz się? QoŚe przysunął kieliszek — "Ach no ten Sanocki coś kiedyśmbże i czytałem Dlacze-go?' v — Wiesz Marian chłop się męczy To jest taka rozumiesz głupia sytuacja Ona lekarz do-brze zarabia' a on? No co? W Londynie' był w ministerstwie A teraz' real estate nie -- bardzo mu to idzie1 garnki jakieś sprze daje 7 rinsurance' po" ludziach lala On tu czasem-przychodz- i żal mi go Tu" nie chodzi o' pie-niądze -- Bo ja to iiie mam pre-tensji w kole trochę sie udzie lam to im wystarczy Tyś sobie jakoś' pvofadził' CJość zapalił "papierosa odgro dził się dymem powiedział: — No"nie tak od razu — Cruk wysunął się ku przo- - nowi nacierał cień rosi i chwy-cił gościa za ręce — Nie chodzi o zarobek ale on ma talent Może byś mógł żeby mu tani coś umieścili? — poprosił — Zwariowałeś człowieku? Fantasta!No'co ja mogę? Do Dziennika Związkowego? Kto go tam będzie 'czytał? — Ja lnu dani twój adres — Szkoda czasu" ''— Marian zrób to dla mnie Dziennik nie Dziennik wszyst- - ko jedno Miech mu tylko coś Jft wydrukują l Gość v ' wzruszyl ramionami Krukwstał podszedł do drzwi nasłuchiwał podszedł do okna otworzył je uchylił roletę pło- mień świecy zachybotał skur-czył się trwożliwie przycupnął Kruk zamknął okno — Przepraszam cię chciałem tylko zobaczyć czy może Lilka tf rc=-- - i- i-li ZWIĄZKOWIEC' - BOŹE: NARODZENIE (Xmos) 1963 R y g#Ś€ przyjechała Ja ci przerwałem mówiłeś jakżeś fu zaczynał No mów słucham Gość głośno odetchnął od-chrząknął — więc znalaiłem taką pra-cę na weekendy iv sobotę i nie-dzielę Wstawałem o 4-t-ej rano i potem spotykaliśmysię wszys-cy i boss brał nas za miasto Budowaliśmy betonowe garaże Trzech nas było: Rosjanin U-krain- iec i ja Polak — robotni-cy Bosem był Szwed a ten dru-gi co finansował — Niemiec — A co robiłeś? — Kopałem rowy — Jak? —A jak myślisz? Automa-tyczną kopaczką? Łopatą Wte-dy się dowiedziałem na co Pan Bóg dał człowiekowi brwi pot by mnie oślepił A wieczorem jak wracałem to mnie nic nie obchodziło Siadałem na krawę-żniku jak najzwyklejszy robo-ciar- z Czekałem na bus Kruk poruszył się niespokoj-nie szepnął: Dlaczego la Lilka nie przyjeżdża? Gość nie dosłyszał Rozparty przelewał się poprzez krzesło uśmieszek tańczył po brodzie po przesłoniętych szklaną ścia-ną powiekach Mówił: — No i pierwszy raz wybra-łem się w szortach — Acha gorąco było — O gdzie gorąco? Nie mia-łem nic innego Co będę naj-lepsze spodnie brał? To bos wsiadł na mnie: ty laki owaki w szortach żeś się wybrał? — Miał rację mogłeś się ska-leczyć i potem on odpowiada — Gdzie tam! Purytanie! W szortach mówił nie wypada zgorszenie siejesz ludzie zoba-czą — Cholera Napijesz się? Gość przysunął kieliszek Kruk siedział przygarbiony wielki ogarniał sobą stół i ścia-nę mocna pięść leżała na po-fałdowanym obrusie w świetle powiększona a pokój wydawał się tylko dekoracją tylko tłem dla głowy której siwiznę ukry-wał cień Gość poderwał się przysko-czył pochylił się pokornie wy-czekująco powiedział prędko: — Kruk ja mam do ciebie prośbę Powiesz "nie" to w po-rzą— dkuColudtzaikeiegróoż?ni'eCzmeykśalją! — przerwał — Słyszysz? Lilka i-dz- ie! A ta Krysia wali nogami po schodach! Spojrzeli na drzwi: Kruk wy-czekujący gość na wpół za nim ukryty a na wpół za uśmiesz-kiem własnym niepewnym go-towym do rozkwitu Wypadła z drzwi i trzasnęła nimi zakręciłaslę zawirowała rozkrzyczała 'zanim zdążyła "krzy-knąć: A — Kto t'o? Marian? Marian! Skąd' ty 'tutaj? Świeca! Oj Ja-siek znów palisz świecę! Oprzy-tomniej! Co cię znowu naszło? Te nastroje! Rzuciła się do kontaktu ŚWIATŁO) Zdmuchnęła świecę Skurczyli się w' świetle Stół wy-skoczy poplamiony ivzmięty dy- mek świecy porwał 'svię rozpacz-liwie i przegnany światłem ni-knąłvpodda-wal się zwolna tylko konspiracyjny swąd stearyny rozłaził się1 niechętnie od stołu w kąty pokoju ' Zrzuciła żakiet na kneslo to-rebka uderzyła yr kredens po-rwała" ze stohi kieliszek — Marian no Marian taka okazja! Kruk' syknął: Cicho Lilka — No już dobrze dobrze do-brze Nalej mi jeszcze trochę Zdrowie góściaf A pamiętasz jąkżeśiiiy się chowały pod sia-nem"? Szczeniak był! 1 co się z ciebie zrobiło? Taaaki Amery-kanin! Boże jaki ten świat jest mały! Czekaj-n- o ja mam polską kiełbasę zagrzeję Och jak ten stół wygląda! U nas w domu tó była służba i dworzanie a tu człowiek wszystko sam Kruk-- ' powiedział - ' — Lilka Maciek ma clij ba gorączkę — Co? — cofnęła się odsta-wiła niedopity kieliszek Przy-więdła nagle" Szepnęła: Gorącz-kę? ' — Nie denerwuj się Może mi się zdawało-Sam- a zobaczysz Wybiegła Stali: Kruk osowia-ł- y gość niezręcznj' milczeli wy- czekiwali Irj-sla- j wsunęła się poprzez drzwi z "korytarza do pokoju i —- ocli — znierucho-miała i —- już — spłaszczając się i zwężając zaczajona pod ścianą przyklejona do ściany szykowała się zęby dac susa i czmj-chną- ć a tu gość uprzejmy i ku niej zwróconjr powiedział bardzo układnie i prawie że nie obojętnie: — Jak się masz JKiysiu? Odskoczj'ł3 i wzrokiem przj1- - trzjTnała się nóg swoich w bia-łych skarpetkach jeszcze dzie cinnych a już pączkujących i ffi tak bezpieczna połykając okru- - r tne "er" powiedziała: ift — Bahrdzo dobhrze dzięku- - I — Ty wiesz Krysiu — gość $ wsunął ręce w kieszenie — fcjr Twój ojciec był moim dowódcą vff w partyzantce Ty wiesz co to była partyzantka? ft — Tak myślę £ Lustrowała gościa jednym o- - U kiem drugie czepiało się kłam- - yj) ki przeciwległych drzwi żuła fcT gumę nieznacznie Drzwi poru- - xfi szyły się i Lilka stanęła w nich VI wyprostowana dźwigając odważ- - nie uśmiech powiedziała: 10 — Nie martw się Jasiu dziec- - Ą£ ko śpi w porządku }$ Spojrzała na Krysię krótko Kf badawczo przychwyciła ją W — Wypluj gumę I możesz iść ii Krysiu możesz już iść nie o- - 5V budź Maćka l —Ładna dziewczynka — po- - $ wiedział gość — Udała się — Jty mrugnął do Kruka — And how ftj is schoól? — zatrzymał Krysię Vu — OK Good bye phroszę i pana jfr — Good bye Krysiu tt Lilka zamknęła drzwi za Kry- - o£ sią westchnęła: — To jest wiek M Poklepała gościa po ramieniu: $ — No Marian Marian rozkro- - chmal się siadaj Vu Gość stał sztywno osaczony ąj oszołomiony kłaniał się uśmie-- vu chał poruszył ustami: s — Pani Lilko S£ — Pani! lii — Taka sama fei — Tylko już nie taka młoda VA co? To tyś się tyle czasu nie po- - aj kazał? O Madeju wiesz co? Mó- - v)S wił ci Jasiek? Tu jest na dole Dwoje dzieci ma Mówię ci mó- - xk wię ci ONA! J$ — Jak się ożenił to się od-- §L mienił j — Odmienił! Do grobu nas &f zapędzą Zmęczyłam się — sap- - W nęła usiadła oparła się o stół kj Gość przyglądał się ścianom: yft przemyte zielonawą farbą za- - I ciek w rogu pod oknem firanka §£ cienka i papierowa zżółkła ro-- Y) leta prześwituje przez nią po- - J pękany sufit meble: kredensik wj i bufecik i krzesła jedno takie it drugie inne ciemne i zmęczone i iw telewizor w rogu łypnie biel- - Iv mem wielkiego oka stół żałosny M i ich dwoje nad stołem: Kruk )§ malały posiwiały sapiący z fc£ chorą wargą i zmiętą koszulą w "ty kratę i Lilka wzdychająca roz-- Vj bujana i ożywiona płomieniem w gasnącym i przyprószona dym- - lv kiem szarawym na podbródku i szyi poddającej się osłabłej W — Ja będę uciekał — powie-dział gość — Jeszcze czego! — krzyknę-ła Lilka —? Kruk powiedział: Siadaj Marian Co cię-- tak nagle ugry-zło? — Nic Nic Późno — No to siedź i powiedz wła-ściwie jak się tu u nas w Monu-ment al City znalazłeś? — Przrjechalem na konwen-cję — Aaaa! " Delegat No i jak to wygląda? Gość uśmiechnął się usiadł założył nogę na nogę Zatrzesz-czało krzesło i w świetle żyran-dola rozbłysły okulary — Ależ oni się tam żrą! — Żrą? O co? — O stanowiska — O stanowiska! Kto bliżej żłobu co? — No jasne wiadomo! Kmk podszedł napełnił kieli-szek Gość odsunął: — No thank you enough! — Gość rozpiął kołnierzyk — Moż-na? — zwrócił się do Lilki — Jak u siebie w domu! Czy oni tak dużo płacą? — Nominalnie nie Ale ile mi-lionów idzie pod stołem! — Co ty powiesz! To wszędzie to samo! — Bo jak na przykład towa-rzjstw- o pożyczkowe nie chce dać p"ożyćzki na- - dom" to oni dadzą ale trzeba im zapłacić tak ciep-łą ręką — Okup? — spj-ta- ł Kruk — Nie wiem jak to nazwie-cie: Okup specjalne fee To i-d- zie tak z rączki do rączki — Co ty powiesz? — No! Surę! Teraz proszę was w tym hotelu! Amerykanie przyglądają się podśmiechują dnizeiewinedazą kcooiystaięrzdaczhieje daelewgszaęc-i pmrnzyieczieptiaakją daklaerjtki: Głosuj" na — A kogo przewidujesz na prezesa? — Idzie walka na śmierć i ży- cie — A ty tez? cmiei—eżnidaNeolbengibiaeltieomtJeakinJiaebojetjsiotkenomi tzęprzrbeai--- bliotekę finansują wiecie I ro- bię wywiady fZcfconcsenia na str 19) ' ' --ssę " --r -- 1 - 'mwf (jlll % PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA Ił DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU SSS-f- j życzy g-FS- : fe:- - $ H0L0DY SALES LTD Wlaśc p Eugeniusz Holody Aluminiowe okna drzwi daszki ora"z wszelkie zewno i trzne i wewnętrzne dekoracje domów Agent fabryki 1 30 Grenfell St 14V2 King iasf Oshawa" 725-243- 1 PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA DUŻO SZCZĘŚCIA NOWYM ROKU SKŁADA POLONII OSHAWIE Dr Ł JOHNSON OPTOMITRIST Najlepsze Życzenia Świajccznc i Noworoczne składa Oshawa Ont MEDICAL PHARMACY (jedyna apteka w której rozmawia się po polsku) 300 King Oshawa Tel 7286277 WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH ŻYCZEŃ RADOSNYM DNIU BOŻEGO NARODZENIA INOWEGO ROKU SLE SWEJ KLIENTELI I -- CAŁEJ POLONII SCHOFIELD-AKE- R LIMITED REG AKER JERRY OSBORNE King DON ELLISON RALPH SCHOFIELD Sprzedajemy wszystkie asekuracje i nieruchomości' Dla uważnych szoferów możemy zaoszczędzić' $20 do $30 na rocznej asekuracji 360 Si W Tel Oshawa — Tel 723-226- 5 NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH' ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU --- { j „' ' zliczy sunjm KevtonĄ całej Polonii KINLOCffŚ MENSWEAR King Sł % W W L St W W od 10 W Tel 725 0233 Oshawa Wesołych Świąt Bożego 'Narodzenia i Szczęśliwego -- Nowego Roku ' ' życzy TOMMY' goch SUPERTEST SERVICE STATION Corner Simcoe & Albany 723-212- 2 Oshawa --n m SI okaz Świat Bożenn Narodzenia t Nnwrnn Fnkn II łifijlepse życzenia składa 'swym Klientom i Polonii ii k Wr Stl Ont Słs Oni S I V 9 w H I s K J 8 i KI II -- ! Z ii i %rv - i 11 'U' Scugog Cleaners & Śhirl Launderers I - n ---- _-„ mj1 itjjcŁuja fmeiuujujŁł w-j—-- s- t ŁctjjiduiyWiarrasnilsapło: ri5—24-f- COroDmOiwa'Well z-A-ł vegoaziiw-"- - Hy ' 7231 159 -'- 225-0833 0 Sklepy: 64 King Street Wesł — 181 Bond Street West jj 304 StWnsoń RdrNorłh — 980 Śimeee North j OSHAWAONT fi 723-115- 0 " ~ '- -- " H &-- ? |
Tags
Comments
Post a Comment for 000432a
