000210b |
Previous | 9 of 12 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
m
El
11
rWmMM§M§WimmiSmmmSS uuu&Beo
% "? t -- v i v -- '
WmWi Wy g£ ą -- ZWIĄZKOWIEC- CZER- W- llSnłftaraiMflFfet W3F3 A STR 9 f ł E — in —"— —
P II hi
P"
43iC23S&i ssj:Aia&at
kUWc' Wierzyński
POPRAWKA HISTORYCZNA
0)c:yzna to me jest węch
Popiaw się stary mój kompanie
Sie starczy ci pięciu dziesięciu zmysłów
Dy ją wywąchać
To dobre dla kotów któie co noc
Tiauają bezbłędnie do swoich koszów
Aby zuinąć się w kłębek i spać
OiLzyzna to jest pamięć podskórna
':t')iłiiy nerw
Pokutnik nocny bardzo świadomy
Czcqo chce tutaj t po co się włóczy
Po myślach po widmach po setkach lat
l nawet koty z wygrzanej słomy
Wypędza nie daje im spać
BIAŁY DZIEŃ
Kiedy nadejdzie ten dzień
Przyniesie na wyciągniętej lęce chleb
Płuuym włosem powieje nad ciepłą lóiunmą
Pogładzi drzeua i łąki pod lasem
Zakołuje nad okolicą
Kiedy nadejdzie ten dzień
Nie widzę go w kalendarzu
Kiedy wyjdzie ludziom naprzeciw
Tuaiz ich obróci na przyszłość
Nie pizeiazoną i me nienawistną
l zakopie co było
Tal wzpuczlmie złe
Kiedy to uszyslko się stanie naocznie
W budy dzień?
Nic widię go w howskopie
SŁYSZĘ CZAS
o ii- - nocy słyszę czas
m dokąd mnie aom
z tijle świata tyle miast
le zmieniam adresy
ie zaniski i rekomsy
mcm gdzie mieszkam
e wiem jak długo
o usznstko tymczasem
hstko w międzyczasie
hm bękarcim słowie
nkze madnim
K okrutnym
iędzyczasie od początku
fiędzyczasie do końca
tyle jest mego słoiua
122 mm
prau dziwy czas
ze go w nocy
:e ił ciemność i widzę
mijam w nawiasie
wodzenia
Czeka
Pusty
SEN MARA
nie
len — śmierć nie uciekniesz
Jen love — przepaści
''jedno serce podzielone na sto
pszczelnym
Kteden pomieszany sprzeczności
ogoi i chaos nie pogodzisz ich
trwoznych
goni
jeśli
mogę
jest
życie
hate
mysi roju
morzu
iPH — uirimn i snofcói bezmecznuch
n li ni '„ r aa iłnnnWn hpyhrnnniich " unaayiH olu t jvi y wv ~~~
EsJednn serce wsznstkie serca bezwdne
musi wsznstkie myśli popłochu
Ijeden lozum i morze obszar
A jednak suchą stopą przechodził
iyhjny pwieiakrłao cnzoytneumocmuaicah i i Knoienbaot zanieinwninynuyich
amatorski Lwowie
zbauicme sen kaia
Eieden na sto
EJIorze be: dna
'orze dno iF mai a
wsze zamiesz--
l pochodzą z tomu "Sen
f który ukazał się na-- N Instytutu Literackie- -
raryzu już po
} W naihll7C7Vm paeio
iffkazac sie jeszcze jeden iau tum
liski teatr
MN działającego we
ponad 10 Polskic-B-fcatr- u
rłZlCl rmuLinundowelgo„lcloiraiz i — -- luiuj uiuudiiiusi 'la W tlll mipsnp min
PSOUa SCPn-- i nnnlnrcl-- n 'ala l inu-i3łittt- F iw- - "-JJ- łJ UW Polskioj średniej
SJ)Oł wysljwin cul--i nnltli! i
i-'oi-mvii
uR-rain-rosyiski-rh
i in „ „
UJC WlGC7nrv litot—i:
i0WnikiGtn łnnt -- „„ _'
HWadyrta- - Łokietek!
pi„szeiip'ochlebuie o wmienia-ak- 0 eńrńw nnhii
1J młodocianych aktorów:
Ryszarda
Od do śmiem
Pod każdym adresem
W każdym mieszkaniu
W ogiomnym świecie
Śród pogubionych zapisków
l słów
Mego międzyistmenia
Na piózno go pytam
On mnie me
spokojnie
Nic mi nie powie
I co
To tylko w uszach
szum
Jest to czas w który me mo-gę
wkioczyć
Któiemu nie się wizę-ciwi- c
Do klóiego nie należę
A który wszystkim
Sen mai a odżegnasz się
ziośnięte
Hdna oszalała w
rozum na
n rnhitnrhiioi attponi
nekniete
Sedna oszalała w
bez dna
W po wodzie
Rjen
śmierci
lat
b7koły
OW
£ orsakai
słyszę
Dla uczczenia pamięci Ka-zimierza
Wierzynskiego po-wstał
Fundusz Biblioteczny
jego imienia przy Bibliotece
Polskiej w Londynie a tygo-dnik
"Wiadomości" ustano-wi
nagrodę poetycką im Ka-zimierza
Wierzynskiego
we
powyżej
wieża Alicję Kozak i Lubo
mirę Bartosz
Sukces młodych
muzyków
Kwartet Państwowej Wyż-szej
Szkoły Muzycznej z Kra-kowa
w składzie: Jacek łry-dryc- h
Henryk Zarzycki
Zdzisław polonek i MareK
Myczka zdobył pierwszą na-grodę
oraz specjalne wyróż-nienie
belgijskiego Minister-stwa
Kultury na Międzynaro-dowym
Eesliwalu Muzycz-nym
dla Młodzieży który od-bywał
się w Neerpelt w
pierwszej dekadzie maja br
W imprezie pran uutmr
Rozsiedli się we trzech na
prnjeć pod oknem
z dala od kominka Jeden sie- dział ze sztno wyciągnięta
nogą drugi miał opaskę na
niedawno zoperouamm oku
Trzeci nie pokaza'ł światu
zadnjch zewnętrznych obja-wów
chorób) Siedział milcza-- c
i smutn jakby się wsa-dził
ze nie jest ani sparaliżo-wana
ani ślepy
— Ależ ten C — powie-dział
staruszek ze szhwna no
gą — mówię wam panowie'
zupełna ruina matuzalem
Gdjb nie ta jego święta zo- -
na i
— Jest młodszj ode mnie I
co naimniej o piec lat — od-- 1
powiedział ten z opaska na
oku "Pan kolesa ma rację
robi ze siebie kompletnego
starca az wstd"
Trzeci milczał dalej Czuł
znowu leciutkie drętwienie
palców w lewe) ręce i ze
wszstkich sił starał się nie
myśleć o tjm
— Ambulans coś nie prz- -
jeżdza — mruknął sparaliżo
wany — Też wybrali godzinę
na zabianie nas ze szpitala
przecież to niemal świt Jak
dojedziemy to na śniadanie w
naszym oboie iuż będzie za
późno a tutaj jeszcze za
wcześnie
— Wiadomo polska organi-zacja
— zaśmiał się ślepj Na
złość nam to zrobili zeb po-kazać
jacy to oni tutaj w
szpitalu są ważni
Na izbie przyjęć panował
mrok Za oknami leżał wczes-ny
ranek wiosenny mokry i
nieprzychylny Kominek jed-nak
grzał dobrze a za drzwia-mi
prowadzącymi do kance-larii
mimo wczesnej pory po- ruszał się już ktoś żwawo
szeleszcząc papierami
W rogu blisko kominka
ale z dala od okna jak gdby
się bały światła dnia siedzia-ły
dwie kobiety Podobne by-ły
do siebie jak liście z tego
samego drzewa — jeden je-sienny
a drugi pulsujący so-kami
młodziutkiej wiosny
Siedziały skurczone zmarznię-te
otulone w czarne futerka
z twarzami zasłoniętymi czar-nym
tiulem który podkreślał
jeszcze ich ogromne podo-bieństwo
— Kogoś tu chować beda
dzisiaj w szpitalu — zauwa-żył
sztjwnonogi i dodał szep-tem
"ładne kobietki co?"
— Nie widzę — odpowie-dział
ślepy ale jak pan mó-wi
że ładne to musza być
ładne Pan kolega to ho ho
znamy znamy Legendy cho-dzą
panie dziejku legendy
W naszym obozie też — jak
to tam bło z tą no jakże lej
z tą co podawała w jadalni?
Sztyw nonogi zaśmiał się
skrommutko "Ech panie ko-lego
były czasy były — z
Beliną po dworach oj były
czasy
Na drugim końcu szpitalne-go
obejścia w baraku numer
10 Mamuś Tomaszewski od
chwili przebudzenia o czar-nj- m
jeszcze świcie niepokoił
się o swego pułkownika Wy-chylił
zza kotary rozczochra-na
głowę sprawdził No tak
łóżko naprzeciw było puste
Sanitariusz powiedział mu
wczoraj gdy pana pułkowni-ka
z łozka zabierali uśpione-go
i bezwładnego ze do War-szawy
wyjeżdża do rodziny
ale Mamuś nie uwierzył Do
jalciej tam Warszawy miał
znów by jechać9 Przecież był
7 Wilna tam sie urodził i tam
! ożenił Gdyby do Wilna je
chał to co innego ale cio
Warszawy'
Chyba że Bolszewicy zno-wu
pod Warszawę podchodzi-li
Ale wówczas miejsce Ma-musia
byłoby przy pułkowni-ku
Miniuś był młody na sali nie przysłu-gi- w
ala mu jeszcze renta star-cza
Ale bić sie potrafiłby tak
samo jak wtedy gdy los go
zetknął z panem pułkowni-kiem
po raz pierwszy pod
Warszawa w 1920
Prz tulił znów głowę do
poduszki i zaczął myśleć Ile
to lat temu blo gdy się spot-kali
— pan pułkownik i on
a potem ile lat minęło gdy
się ich losy rozeszły aż do
spotkania tu — chorych na
jakieś głupie choroby z kto-rc- h
ich w leczyć nie umia-no?
Mamuś z trudem zaczął
=obie przypominać co mu
właściwie tnło i na co takie-go
chorował że go nie chcia-no
puścić na wojnę chociaż
pan pułkownik odjechał ze
swojego łóżka na front nie
dalej jak wczoraj?
Ta jego choroba przypomi-nała
mu włoska kampanię
Brzmiała w ustach lekarzy
jak imię kobiety włoskiej ła-dnej
kobiety Imiona kobiet
b%-ł- y takie dziwne nieraz nie
dó wymówienia ale wtedy w
o Knrousie Sdy stacjonowali
! nod Ancona umjąjjięjjiinu
KLARA EYANS
migi Jakże na przykład było
na imię tej czarnej z tej ka-fejki
rozwalonej niemieckim
szrapnelem? Sclerosa Pre--
ciosa Beata? Dissiminata?
Nie pamiętał Uniósł się na
łokciach chciał zawołać do
sanitariusza Ignacego że jest
już gotów i że pan pułkownik
rozkazał mu rozkazał mu ?
Z panem pułkownikiem od-naleźli
się jak w korcu — po
tylu latach Leżał tu jak pies
bezdomny a zupełnie prze-cież
zdrowy może tylko tro-chę
przeziębiony i myślał
jak zwykle — o Polsce o woj-nie
o Ruskach o wiatraku
gdzie jednocześnie 2 panem
pułkownikiem zdobyli krzyż
walecznych Siedzieli wtedy w
tym wiatraku pod obstrzałem
czerwonych i dawali sygnały
Gdy to właśnie rozpamię-tywał"
kilka miesięcy temu sa-nitariusz
Ignacy wszedł do
separatki powiedział: "Nowy
pacjent przyjeżdża Mamusiu
Tylko mi więc nie krzycz i
nie wymyślaj Wielki pan
przyjeżdża Pan pułkownik
pan minister"
A gdy go wwieźli i położy-li
na tym trzecim wolnym
łóżku po sierżancie Sabatku
to aż mu serce skoczyło w
piersi az zapłakał z radości
Pan pułkownik jego pan puł-kownik
spod wiatraka spo-czął
na łóżku pod przeciwle-głą
ścianą
Nie gadali do siebie wiele
to prawda Ale po co im było
gadać? I tak wiedzieli Mieli
swoje sprawy o których inni
wiedzieć nie mogli Ten wia-trak
na przykład Albo to
że Mamuś był pierwszym goś-ciem
na ślubie pana pułkow-nika
z panienką spod Lidy
śliczną panną Anią
A teraz go zabrali Gdzie
o zabrali? Chciał właśnie
dzisiaj opowiedzieć panu puł-kownikowi
o Monte Cassino
Bo właśnie wszystko sobie
przypomniał Jasno i dokła-dnie
jakby się działo wczoraj
Pułkownika zabrali cicha-czem
gdy Mamuś spał Może
dlatego ze mu nie chcieli dać
przydziału może woleli żeby
siedział na tyłach? Ale on
Mamuś czuł co się święci
Wiedział że pan pułkownik
chciałby iść na front Trzeba
więc było poszukać go os-trzec
że coś tu knują tak sa-mo
jak z ich chorobami cho-ciaż
obaj byli zdrowi i mocni
To tylko oni mówili że trze-ba
leżeć spokojnie i brać le-karstwa
bo Bolszewicy jesz-cze
daleko Mamuś wiedział
lepiej ale czy pan pułkownik
wiedział?
Ostrożnie wysunął jedna
nogę z łóżka Żza drzwi do-biegły
go skrawki rozmowy
To siostra nocna oddawała
służbę siostrze dziennej
Usiadł na łóżku z ogrom
nym wysiłkiem Sclerosa? Ro
sa i
Naoewno nazywała się Ro-- 1
sa ale czy na nazwisko miała
Dissiminata tego już nie mógł
sobie przypomnieć Miała i
wielkie czarne oczy była po-- '
dobna do krowy którą Mos-- 1
kale w 1940 roku zarżnęli na
jego oczach w oborze pod Mar-cinkańca- mi
i zaraz potem
wysłali go bydlęcym wago--1
nem cio zaauaisKiegu Kiaju
bo był osadnik wojskowy
Polak
Płaszcz pana pułkownika
wciąż jeszcze wisiał na kołku
Zlazł z łóżka podszedł ku nie-mu
ostrożnie przymierzył
Pasował Podciągnął nogawki
piżamy szpitalnej żeby nie
było ich widać spod płaszcza
i" pokuśtykał ku drzwiom
Siostry w dyżurce rozmawia- -
z
deszczyk Bvło baM70
wcześnie Przebiegł szyb
ko ścieżka która w lecie sza- -
nanna Ania też było setki róż
i w ogrodzie i na stołach Sa-ma
nanna Ania miała bukiet
z bialutkich róż które o
wschodzie słońca zerwała dla
niej matka pana pułkownika
Maniuś pamiętał nie tylko
ich kształt ale i zapach
Ale teraz trzeba odnaleźć
pułkownika go os-trzec
i unrzedzić że znowu
czerwoni ida na i
się w
w w
Doszedł do izbv
Coś tam się działo ktoś wcho-dził
i wychodzii pachniało
świeżo narodzonym dniem i
mokrą trawą zupełnie jak
wtedy gdy siedzieli w wia-traku
i szrapnele gwizdały im
wkoło głów A oni wtedy nic
tylko siedzieli uparcie i prze-syłali
raporty Morsem Cho-lera
mc się nie bali tacy
byli młodzi i pewni siebie I
tylko pomyśleć za taka głu-pią
służbę obaj dostali po
Krzyżu Walecznych
Otworzył ostrożnie drzwi do
izby bo od dawna
przestał ludzkim in-tencjom
Pewnie stąd pan
oułkownik wyruszy na Ruska
trzeba sprawdzić
Mimo półmroku panujące-go
w pokoju Maniuś od razu
spostrzegł pannę Ania czyli
panią pułkownikowa Siedzia-ła
w kącie i twarz miała za-krytą
jakąś krepą Może to
była tylko babska moda ale
ten tiul czy krepa wyglądały
jak żałoba Panna Ania —
pani pułkownikowa siedziała
bez ruchu Koło niej jakaś
inna pani przygarbiła się na
krześle ukrywszy twarz w dło-niach
Może to była jej mat-ka?
Nie poznawał
Pod oknem przy stole
trzech nieznajomych staru-chów
niecierpliwiło się i wy-myślało
na ambulans Ale
gdzie był pan pułkownik?
I naraz Maniuś zrozumiał
że pan pułkownik ukrywał
się przed żoną żeby swym
płaczem i prośbami nie prze-szkodziła
mu iść na wojnę
Musiał tu być gdzieś bliziut-ko
czuł to Po prostu ukrywał
sę przed panią Anią — panią
pułkownikową
Ale przecież powinien był
wytłumaczyć jej że właśnie
tak należało zrobić Ze znowu
była wojna z Bolszewikami i
ze oni we dwóch wybierają
się z powrotem do rozwalo-nego
wiatraka I że tym ra-zem
wrócą z Virtuti Militari
Wszedł do izby przymknął
ostrożnie za sobą drzwi Pod-szedł
na do panny
Ani — pani pułkownikowej
ale ona nie zauważyła jego
wejścia
Stanął na baczność Rozjaś-nił
gębę uśmiechem od ucha
do ucha że to niby nic zwy-czajna
rzecz wojskowa po-winność
— Kapral Tomaszewski
melduje się pani pułkowni- -
iiiMiiiiiiaiiiiiiiiiiiiDiiiiiiiiiioiiiiinimoiiiiiiiiiiiniiiiiiiiiiiiDiiiiiiM Inż dr Jaworski
DZIAŁALNOŚĆ PIŁ-
SUDSKIEGO
stron
Zbiór dokumentów jest w
dwu częściach część pierw- -
sza od strony 19 do 439 za- -
wiera fotokopie dokumentów
przeważnie w języku nie
mieckim — z archiwów wie-deńskich
podczas gdy część
ogranicza się do tłuma-czeń
i objaśnień W sumie
przedstawiono 144
Zbiór jednostroni-cow- y
raport płk Franza Ka-nik- a
szefa sztabu 10 korpusu
w Przemyślu adresowany do
szefa sztabu generalnego we
Wiedniu Przedmiotem ra-portu
była rozmowa przepro-wadzona
w dniu 29 września
1906 r z przedstawicielami
PPS Józefem i dr
Witoldem Jodką Wymienie-ni
wg raportu "zaofiaro-wali
nam wywiadow--
tow partyjnych w Galicji
nie represji wo-bec
rezerwistów austriackich
rewolucjonistów w przypad
ku ewentualnej interwencji
naszej monarchii Partia dy-sponuje
podobno w Kcngre-sówn- e
70000 uzbrojonych
a w razie walki
potrafi wystawić do 200000
Poza tym obecni byli przy
tej rozmowie: Józef
fabrykant z pod Złoczowa
się reprezento-wać
interesy partii-- w monar-chii
Józef Czernecki nadko-misairz'straź- y
skarbowej cik:
porucznik rezerwy przvaziC'
łv o wyprzedaży nlizaneK u e smicgu luutaju Vu-Woolwort-ha
w miasteczku ciwko Rosji w zamian za
Wypadł na korytarz potem Pewne wzajemne usługi na-bokie- m
przez drzwi na pole szej strony ułatwianie
'
na nowietrze wania broni- - tolerowanie taj
składów broni i agen- -
lała stubarwnymi odcieniami którzy braliby udział w wal-ró- ż
Na ślubie pułkownika 7 ce przeciwko Rosji i wobec
Trzeba
Warszawp
7e snofkaia wiatraku
wiatraku wiatraku
przyjęć
przyjęć
wierzyć
palcach
usługi
Weiser
który wydaje
kowej wyszeptał bo wiado-mo
było ze Bolszewicy mieli
wszędzie swoje podsłuchy
Młoda kobieta cofnęła się
w tył na krześle
— Kapral Tomaszewski
melduje się posłusznie —
powtórzył Maniuś ze zdumie-niem
bo jasne było ze ani
nazwisko ani szarża nic już
pannie Ani — pani pułkowni-kowej
nic mówiły) Czyżby za-pomniała?
Dotknęła tylko ra-mienia
diugiej kobiety jak
gdyby w samoobronie Przed
kim przed nim przed — Ma-musie- m''
Zauważył że miała
powieki czerwone od łez
Druga kobieta uniosła kre-pę
z nad twarzy przyjrzała
mu się uważnie "Panie To-maszewski
wyszeptała panie
Tomaszewski
Ale on spoglądał na nią
obojętnym wzrokiem Przypo-minała
mu nawet kogoś ale
nie pamiętał kogo Chciał roz-mawiać
z panna Anią — pa-nią
pułkownikowa
I naraz poczuł do niej straszny żal za to że
jest także w zmowie przeciw
niemu z tymi wszystkimi któ-rzy
mu cichcem wczoraj puł-kownika
z łóżka zabrali i nie
dawali iść na wojnę Tylko on
mógł teraz uratować pułkow-nika
tylko on jeden Żal ze-brał
go tak wielki że zapom-niał
o ostrożności Wyprosto-wał
ramiona narożył się
Panie Pułkowniku — zawo-łał
— panie pułkowniku!
Trzej starachowic którzy
siedzieli pod oknem ożyli na-gle
— Pan o mnie pyta — po-wiedział
ten z przepaską na
oku i zerwał się gotowy do
drogi — Pan przyjechał z
ambulansem?
— Pan o mnie pyta — za-skrzeczał
ten ze sztywna nogą
i zaczął wstawać z krzesła
Trzeci któremu palce
coraz bardziej i wied7iał
już że będzie musiał
się do tego za chwilę pozo- stać tutaj żeby może już ni-gdy
nie wrócić do obozu ani
do ukochanej działki warzyw-nej
wyjąkał z trudem i 7c
zdziwieniem: "czy pan mnie
szuka? Służę"
Wówczas Maniuś oszalał
— Wy krzyknął — wy?
Pułkownika wołałem mojego
pułkownika Co wy dziady
sakramenckie truposze sta
czego we Lwowie jako po-średniczący
w tej
nraz obydwaj oficuiowie od-działu
wywiadowczego"
Płk Kanik otrzymał pole-cenie
odrzucić propozycje i
ich ponowienie w następnym
roku Współpraca doszła do
skutku latem 1908 gdy po-gorszyła
się sytuacja poli-tyczna
(aneksja Bośni i Her-cegowiny
przez Austrię a
wzmożenie przez Rosję pro-pagandy
wśród ludności u-kraińs- kiej
Galicji Bukowiny
i Rusi Zakarpackiej
Tego dokumentu nie ma w
zbiorze Natomiast dokument
nr 95 podaje ciekawą notat-kę
Min Wojny z dnia 231
1914: "Czernecki Józef ko-misarz
Straży Skarbowej"
(patrz powyżej) "Od sierpnia
1912 przepadł bez wieści
przypuszczalnie zbiegł do Ki-jowa
i lam agent Ochrany
Podejrzenie o szpiegostwo"
"Do 1913 roku Rosja miała
doskonałe wiadomości o wy-wiadzie
austriackim i oczywi-ście
o jego współpracy z PPS
bezpośrednio od zastępcy sze-fa
wywiadu ppłk Redlą któ-rego
szpiegostwo na rzecz
Rosji wykryto dopiero w
tymże roku
Ale nawet jak wojskowy
wywiad austriacki nawiązał
yspółpracę z PPS (Frakcja
Rewol) nic zawiadomiło o
'ym władz cywilnych tak że
austriackie ministerstwo
--ipraw zagranicznych' w do-brej
wierze zaprzeczało ist-nienia
takiej współpracy
interweniował ambasador ro-syjski
A interweniował bar-dzo
szybko
W końcu listopada 1905 r
powstała w Krakowie szkoła
Adam
GALICYJSKA WOJSKOWA
1906—1914 Dokumenty zebrali i opra-cowali
Stefan Arski i Józef Chudek Warszawa 1967
Państwowe Wydawnictwo Naukowe 700
druga
dokumen-ty
otwiera
Piłsudskim
stosowanie
lu-dzi
otwartej
dręt-wiały
przyznać
rozmowie
gdy
ruchy psiekrwle zgagi za-razy
paralityki — co wy ma-cie
do niego do mojego puł-kownika?
— I podsadził im
pod nosy pięść olbrzymią jak
jego własna krzywda — tym
truposzom staruchom łachu-drom
kalekom lebiegom co
podszywać się śmieli pod naj-jaśniejszą
rangę — Ja wam
pokażę — krzyczał — łania-gon- i
łachmytom zaskroń-co- m
Drzwi otworzyły się gwał-townie
do izby przyjęć spadł
sanitariusz Ignacy a za nim
dzienna siostra
— Jej panie Maniuś — za-wołał
sanitariusz — a co to
takiego? Co to za spacery?
Do łóżka marsz ale to już i
podszedł ku niemu z wyciąg-niętymi
rękami Ale Maniuś
szalał dalej Wyślizgnął się z
objęć sanitariusza uderzył
dzienną siostrę w pierś tak
ze zatoczyła się pod ścianę
— Na Bolszewika na Bol-szewika
— zaryczał — Pan
pułkownik tu się ze mną umó-wił
pan pułkownik na mnie
czeka Oddajcie mi pułkowni-ka!
Wówczas smutna pani któ-rej
chyba nigdy przed tym w
życiu nie widział oderwała
się od panny Ani — pani puł-kownikowej
i podeszła do Ma-musia
— Panie Tomaszewski —
powiedziała — Panie Maniu-si- u
proszę wrócić na salę
Mój maż zawahała sie i głos
załamał się jej jakoś dziecin-nie
jakby nie miała swoich
lat a była wciąż młodą dziew-czyną
— mój mąż niedługo
już przyjdzie po pana
Administrator szpitala wy-szedł
z kancelarii skierował
się w jej stronę
— Pani pułkownikowo —
powiedział — Może pani z
córką ciało jest już w ka-plicy
Maniuś spojrzał na trzech
staruchów i na pannę Anię
— panią pułkownikowa i na
nie7najoma kobietę Ta nie-znajoma
miała dobre oc7y
Może można było jej uwie-rzyć?
'
— Dobrze wrócę ale ja
czekam niech mu to pani
nowie Bo my z panem puł-kownikiem
nie mamy wiele
czasu
S anitariusz Ignacy objął
go mocnym ramieniem
I naraz Maniuś poczuł ogrom- -
sudskiego która przeszkoliła
na kursach trwających od 4
do 6 tygodni ok 100 bojow-ców
przeważnie z Kongre-sówki
Kursy prowadzono w
Irzcch miejscach- - pensjonat
'Ukraina" przy ulicy Karme-lickiej
mieszkanie prywatne
ul Anańska 6 i w domu dr
Bujwida przy ul Lubicz
I juz 24 lipca 1906 r jest
nota ambasadora rosyjskiego
do ministra spraw zagranicz-nych
— hr Agentora Gołu-chowskie- go
— (dokument nr
3) gdzie ambasador pisze "o istnieniu w Krakowie
szkoły dla bojowców Polskiej
Partu Socjalistycznej Jak
wynika z doniesień szkołę u-końc- zyło
już 50 osób które
miały powrócić w granice ce-sarstwa
celem kierowania
miejscowymi bandami terro-rystycznymi
w charakterze
instruktorów" Oczywiście
domaga się "położyć kres jej
przestępczej działalności"
Najciekawszym jest
dokument
nr 122 zatytułowany w pol-skim
tłumaczeniu: "1914 sier-pień
13 Kraków — Raport
obywatela austriackiego za-mieszkałego
przez czternaście
lat w Królestwie Polskim (w
oryginale: "in Warschau") o
nastrojach politycznych w i
przededniu wojny "Raport
rozesłał D-c- a grupy operacyj-nej
Kraków — gen Kummcr
von Falkenfeld do Naczelne-go
Dowództwa Armii we Wie-dniu
skąd dostał się do Min
Spraw Zagr Autor raportu
nieznany
Czytamy: "w ciągu ostat-nich
10 lat ogólny obraz wy-kazuje
intensywne ciągłe
choć wśród poszczególnych
warstw różnie przebiegające
kurczenie się tych "sympatii
dla Austrii" na całej linii
Ludność Królestwa Polskiego'
ne zmęczenie Tak ta z kafej-ki
pod Anconą napewno na
zywała się Rosa czyli Róża
Pan pułkownik hodował róże
a gdy szli pod wiatrak to nu-cili
cichutko pod nosem le-gionową
o nich piosenkę śli-czna
Rosa podobna do jego
Krasuli o nazwisku podob-nym
do jego choroby Tak
wojna i róże
Powiesił się na ramieniu
Ignacego zupełnie już wyczer-pany
Wywlekli się na dwór
Słońce wstawało leniwe a po-przez
chmury jeden promień
jak pas złotogłowiu padał na
szpitalną ścieżkę
Od kaplicy doszedł " go
dźwięk dzwonu Kobiety w
czarnych tiulach wahająco l
niezgrabnie jakby się bały
wyjść po za okrąg ciepłego
pieca i ludzkiej obecności też
wyszły na próg Pochyliły gło-wy
skierowały się w stronę
dźwięku dzwonu Drzwi od
kaplicy były szeroko otwarte
i Maniuś dojrzał w jej wnę- trzu poprzez plecy Ignacego
coś niewielkiego kwadrato-wego
okrytego biało-czerwony- m sztandarem
Zaparł się w ścieżkę noga-mi
i znowu róże pułkownik
choroba l Rosa przemieszały
mu się we wspomnieniu w
jedną nie do rozwikłania ca-łość
— Idę panie pułkowniku —
zawołał — zaraz idę jeno nie
co sił nabiorę
Zobaczył jak dwie kobiety
— panna Ania — pułkowni
kowa i ta druga znikły we
drzwiach kaplicy Wydało mu
się że w promieniu słonecz-nym
dojrzał przez moment
pana pułkownika sadzącego
szerokimi energicznymi sko-kami
przez rabaty kwiatowe
w stronę ich szpitalnego ba-raku
Na głowie miał roga-tywkę
— tę samą którą mu'
kula bolszewicka przestrzeliła
"na durch" tatn pod wiatra-kiem
Pan pufkownlk spieszył
się i tylko ruchem ręki dal
Maniusowi znak że go czeka
— Idę panie pułkowniku
— idę — zawołał znów Ma-niuś
i omdlał w ramionach
sanitariusza
Sanitariusz Ignacy dojrzał'
w półmroku kaplicy szpital-nego
księdza który wchodził
w liturgicznych szatach na
stopnie ołtarza
— Wieczne odpoczywanie
— westchnął i obejrzaKsię za
siostra żeby mu dopomogła
przy ManiUsiu bo ciężył mu
teraz niewypowiedzianie za-patrzony
w jakieś sobie tylko
7nane obrazy
— Disseminata panie puł-kowniku
— wyszeptał Maniuś
— A na imię miała na imię
miała
— Przypomnę sobie pod
wiatrakiem — powiedział i
dał się podeprzeć siostrze od
prawego boku w drodze do
baraku nr 10
LEGIONACH
cych 8 grup: 1) arystokracja
2) ziemiaństwo (szlachta)
3) duchowieństwo 4) chłopi
5) chrześcijańska ludność
miejska 6) Żydzi polscy 7)
Zyd7i rosyjscy 8) przemy-słowcy
niemieccy
Arystokracja młodzież z
tych sfer zamiast jak dawniej
gimnazja krakowskie kończy
petersburski korpus paziów
petersburskie liceum prawni-cze
itp Sfery te odnoszą do
Austrii z pewną obojętnością
i lekceważeniem Ponadto
tylko mała część ich mająt-ków
leży w Królestwie pod-czas
gdy główne ich posiadło-ści
znajdują się w "zabranych
prowincjach" jak Ukraina
Litwa i Polesie które praw-dopodobnie
nie prędko staną
się austriackie dlatego pano-wie
ci nie mogą sobie pozwo-lić
na otwarte ujawnianie
sympatii austriackich Sym-patii
do Austrii można w tej
grupie doszukiwać się na pła-szczyźnie
religii katolickiej
Duchowieństwo katolickie
jeszcze bardziej od szlachty
przyjaźnie nastrojone wobec
Austrii a wrogo wobec Rosji
a to na skutek małostkowych
szykan ze strony urzędników
rosyjskich Poziom wykształ-cenia
jest znacznie niższy ani-żeli'
w Galicji nieliczni" Ma-riawici
są zdecydowanie wro-no
usposobieni wobec Aus-trii
Chłopi polscy (ponad 7 mi-lionów
głów) są skrajni kon-- 1
serwatyści list pasterski
księcia biskupa krakowskie-go
byłby pardziej 'skuteczny
aniżeli odezwa 'dowództwa
armii Chłopów można"skap- -'
tować a( poprzez duchowień-stwo
i uroczystości religijne
b) używanie języka polskie- -' t go w stosunkach -- służbowych5 l
c)'przez bgIedn'etraktowanicj?4 4'
zaniechanie' rekwizycji i!"do-M- ': kónwnuMwnłaftyiko w fil- - &&(
A'
4
I1 I'
i
m
§1
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, June 20, 1969 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1969-06-20 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000718 |
Description
| Title | 000210b |
| OCR text | m El 11 rWmMM§M§WimmiSmmmSS uuu&Beo % "? t -- v i v -- ' WmWi Wy g£ ą -- ZWIĄZKOWIEC- CZER- W- llSnłftaraiMflFfet W3F3 A STR 9 f ł E — in —"— — P II hi P" 43iC23S&i ssj:Aia&at kUWc' Wierzyński POPRAWKA HISTORYCZNA 0)c:yzna to me jest węch Popiaw się stary mój kompanie Sie starczy ci pięciu dziesięciu zmysłów Dy ją wywąchać To dobre dla kotów któie co noc Tiauają bezbłędnie do swoich koszów Aby zuinąć się w kłębek i spać OiLzyzna to jest pamięć podskórna ':t')iłiiy nerw Pokutnik nocny bardzo świadomy Czcqo chce tutaj t po co się włóczy Po myślach po widmach po setkach lat l nawet koty z wygrzanej słomy Wypędza nie daje im spać BIAŁY DZIEŃ Kiedy nadejdzie ten dzień Przyniesie na wyciągniętej lęce chleb Płuuym włosem powieje nad ciepłą lóiunmą Pogładzi drzeua i łąki pod lasem Zakołuje nad okolicą Kiedy nadejdzie ten dzień Nie widzę go w kalendarzu Kiedy wyjdzie ludziom naprzeciw Tuaiz ich obróci na przyszłość Nie pizeiazoną i me nienawistną l zakopie co było Tal wzpuczlmie złe Kiedy to uszyslko się stanie naocznie W budy dzień? Nic widię go w howskopie SŁYSZĘ CZAS o ii- - nocy słyszę czas m dokąd mnie aom z tijle świata tyle miast le zmieniam adresy ie zaniski i rekomsy mcm gdzie mieszkam e wiem jak długo o usznstko tymczasem hstko w międzyczasie hm bękarcim słowie nkze madnim K okrutnym iędzyczasie od początku fiędzyczasie do końca tyle jest mego słoiua 122 mm prau dziwy czas ze go w nocy :e ił ciemność i widzę mijam w nawiasie wodzenia Czeka Pusty SEN MARA nie len — śmierć nie uciekniesz Jen love — przepaści ''jedno serce podzielone na sto pszczelnym Kteden pomieszany sprzeczności ogoi i chaos nie pogodzisz ich trwoznych goni jeśli mogę jest życie hate mysi roju morzu iPH — uirimn i snofcói bezmecznuch n li ni '„ r aa iłnnnWn hpyhrnnniich " unaayiH olu t jvi y wv ~~~ EsJednn serce wsznstkie serca bezwdne musi wsznstkie myśli popłochu Ijeden lozum i morze obszar A jednak suchą stopą przechodził iyhjny pwieiakrłao cnzoytneumocmuaicah i i Knoienbaot zanieinwninynuyich amatorski Lwowie zbauicme sen kaia Eieden na sto EJIorze be: dna 'orze dno iF mai a wsze zamiesz-- l pochodzą z tomu "Sen f który ukazał się na-- N Instytutu Literackie- - raryzu już po } W naihll7C7Vm paeio iffkazac sie jeszcze jeden iau tum liski teatr MN działającego we ponad 10 Polskic-B-fcatr- u rłZlCl rmuLinundowelgo„lcloiraiz i — -- luiuj uiuudiiiusi 'la W tlll mipsnp min PSOUa SCPn-- i nnnlnrcl-- n 'ala l inu-i3łittt- F iw- - "-JJ- łJ UW Polskioj średniej SJ)Oł wysljwin cul--i nnltli! i i-'oi-mvii uR-rain-rosyiski-rh i in „ „ UJC WlGC7nrv litot—i: i0WnikiGtn łnnt -- „„ _' HWadyrta- - Łokietek! pi„szeiip'ochlebuie o wmienia-ak- 0 eńrńw nnhii 1J młodocianych aktorów: Ryszarda Od do śmiem Pod każdym adresem W każdym mieszkaniu W ogiomnym świecie Śród pogubionych zapisków l słów Mego międzyistmenia Na piózno go pytam On mnie me spokojnie Nic mi nie powie I co To tylko w uszach szum Jest to czas w który me mo-gę wkioczyć Któiemu nie się wizę-ciwi- c Do klóiego nie należę A który wszystkim Sen mai a odżegnasz się ziośnięte Hdna oszalała w rozum na n rnhitnrhiioi attponi nekniete Sedna oszalała w bez dna W po wodzie Rjen śmierci lat b7koły OW £ orsakai słyszę Dla uczczenia pamięci Ka-zimierza Wierzynskiego po-wstał Fundusz Biblioteczny jego imienia przy Bibliotece Polskiej w Londynie a tygo-dnik "Wiadomości" ustano-wi nagrodę poetycką im Ka-zimierza Wierzynskiego we powyżej wieża Alicję Kozak i Lubo mirę Bartosz Sukces młodych muzyków Kwartet Państwowej Wyż-szej Szkoły Muzycznej z Kra-kowa w składzie: Jacek łry-dryc- h Henryk Zarzycki Zdzisław polonek i MareK Myczka zdobył pierwszą na-grodę oraz specjalne wyróż-nienie belgijskiego Minister-stwa Kultury na Międzynaro-dowym Eesliwalu Muzycz-nym dla Młodzieży który od-bywał się w Neerpelt w pierwszej dekadzie maja br W imprezie pran uutmr Rozsiedli się we trzech na prnjeć pod oknem z dala od kominka Jeden sie- dział ze sztno wyciągnięta nogą drugi miał opaskę na niedawno zoperouamm oku Trzeci nie pokaza'ł światu zadnjch zewnętrznych obja-wów chorób) Siedział milcza-- c i smutn jakby się wsa-dził ze nie jest ani sparaliżo-wana ani ślepy — Ależ ten C — powie-dział staruszek ze szhwna no gą — mówię wam panowie' zupełna ruina matuzalem Gdjb nie ta jego święta zo- - na i — Jest młodszj ode mnie I co naimniej o piec lat — od-- 1 powiedział ten z opaska na oku "Pan kolesa ma rację robi ze siebie kompletnego starca az wstd" Trzeci milczał dalej Czuł znowu leciutkie drętwienie palców w lewe) ręce i ze wszstkich sił starał się nie myśleć o tjm — Ambulans coś nie prz- - jeżdza — mruknął sparaliżo wany — Też wybrali godzinę na zabianie nas ze szpitala przecież to niemal świt Jak dojedziemy to na śniadanie w naszym oboie iuż będzie za późno a tutaj jeszcze za wcześnie — Wiadomo polska organi-zacja — zaśmiał się ślepj Na złość nam to zrobili zeb po-kazać jacy to oni tutaj w szpitalu są ważni Na izbie przyjęć panował mrok Za oknami leżał wczes-ny ranek wiosenny mokry i nieprzychylny Kominek jed-nak grzał dobrze a za drzwia-mi prowadzącymi do kance-larii mimo wczesnej pory po- ruszał się już ktoś żwawo szeleszcząc papierami W rogu blisko kominka ale z dala od okna jak gdby się bały światła dnia siedzia-ły dwie kobiety Podobne by-ły do siebie jak liście z tego samego drzewa — jeden je-sienny a drugi pulsujący so-kami młodziutkiej wiosny Siedziały skurczone zmarznię-te otulone w czarne futerka z twarzami zasłoniętymi czar-nym tiulem który podkreślał jeszcze ich ogromne podo-bieństwo — Kogoś tu chować beda dzisiaj w szpitalu — zauwa-żył sztjwnonogi i dodał szep-tem "ładne kobietki co?" — Nie widzę — odpowie-dział ślepy ale jak pan mó-wi że ładne to musza być ładne Pan kolega to ho ho znamy znamy Legendy cho-dzą panie dziejku legendy W naszym obozie też — jak to tam bło z tą no jakże lej z tą co podawała w jadalni? Sztyw nonogi zaśmiał się skrommutko "Ech panie ko-lego były czasy były — z Beliną po dworach oj były czasy Na drugim końcu szpitalne-go obejścia w baraku numer 10 Mamuś Tomaszewski od chwili przebudzenia o czar-nj- m jeszcze świcie niepokoił się o swego pułkownika Wy-chylił zza kotary rozczochra-na głowę sprawdził No tak łóżko naprzeciw było puste Sanitariusz powiedział mu wczoraj gdy pana pułkowni-ka z łozka zabierali uśpione-go i bezwładnego ze do War-szawy wyjeżdża do rodziny ale Mamuś nie uwierzył Do jalciej tam Warszawy miał znów by jechać9 Przecież był 7 Wilna tam sie urodził i tam ! ożenił Gdyby do Wilna je chał to co innego ale cio Warszawy' Chyba że Bolszewicy zno-wu pod Warszawę podchodzi-li Ale wówczas miejsce Ma-musia byłoby przy pułkowni-ku Miniuś był młody na sali nie przysłu-gi- w ala mu jeszcze renta star-cza Ale bić sie potrafiłby tak samo jak wtedy gdy los go zetknął z panem pułkowni-kiem po raz pierwszy pod Warszawa w 1920 Prz tulił znów głowę do poduszki i zaczął myśleć Ile to lat temu blo gdy się spot-kali — pan pułkownik i on a potem ile lat minęło gdy się ich losy rozeszły aż do spotkania tu — chorych na jakieś głupie choroby z kto-rc- h ich w leczyć nie umia-no? Mamuś z trudem zaczął =obie przypominać co mu właściwie tnło i na co takie-go chorował że go nie chcia-no puścić na wojnę chociaż pan pułkownik odjechał ze swojego łóżka na front nie dalej jak wczoraj? Ta jego choroba przypomi-nała mu włoska kampanię Brzmiała w ustach lekarzy jak imię kobiety włoskiej ła-dnej kobiety Imiona kobiet b%-ł- y takie dziwne nieraz nie dó wymówienia ale wtedy w o Knrousie Sdy stacjonowali ! nod Ancona umjąjjięjjiinu KLARA EYANS migi Jakże na przykład było na imię tej czarnej z tej ka-fejki rozwalonej niemieckim szrapnelem? Sclerosa Pre-- ciosa Beata? Dissiminata? Nie pamiętał Uniósł się na łokciach chciał zawołać do sanitariusza Ignacego że jest już gotów i że pan pułkownik rozkazał mu rozkazał mu ? Z panem pułkownikiem od-naleźli się jak w korcu — po tylu latach Leżał tu jak pies bezdomny a zupełnie prze-cież zdrowy może tylko tro-chę przeziębiony i myślał jak zwykle — o Polsce o woj-nie o Ruskach o wiatraku gdzie jednocześnie 2 panem pułkownikiem zdobyli krzyż walecznych Siedzieli wtedy w tym wiatraku pod obstrzałem czerwonych i dawali sygnały Gdy to właśnie rozpamię-tywał" kilka miesięcy temu sa-nitariusz Ignacy wszedł do separatki powiedział: "Nowy pacjent przyjeżdża Mamusiu Tylko mi więc nie krzycz i nie wymyślaj Wielki pan przyjeżdża Pan pułkownik pan minister" A gdy go wwieźli i położy-li na tym trzecim wolnym łóżku po sierżancie Sabatku to aż mu serce skoczyło w piersi az zapłakał z radości Pan pułkownik jego pan puł-kownik spod wiatraka spo-czął na łóżku pod przeciwle-głą ścianą Nie gadali do siebie wiele to prawda Ale po co im było gadać? I tak wiedzieli Mieli swoje sprawy o których inni wiedzieć nie mogli Ten wia-trak na przykład Albo to że Mamuś był pierwszym goś-ciem na ślubie pana pułkow-nika z panienką spod Lidy śliczną panną Anią A teraz go zabrali Gdzie o zabrali? Chciał właśnie dzisiaj opowiedzieć panu puł-kownikowi o Monte Cassino Bo właśnie wszystko sobie przypomniał Jasno i dokła-dnie jakby się działo wczoraj Pułkownika zabrali cicha-czem gdy Mamuś spał Może dlatego ze mu nie chcieli dać przydziału może woleli żeby siedział na tyłach? Ale on Mamuś czuł co się święci Wiedział że pan pułkownik chciałby iść na front Trzeba więc było poszukać go os-trzec że coś tu knują tak sa-mo jak z ich chorobami cho-ciaż obaj byli zdrowi i mocni To tylko oni mówili że trze-ba leżeć spokojnie i brać le-karstwa bo Bolszewicy jesz-cze daleko Mamuś wiedział lepiej ale czy pan pułkownik wiedział? Ostrożnie wysunął jedna nogę z łóżka Żza drzwi do-biegły go skrawki rozmowy To siostra nocna oddawała służbę siostrze dziennej Usiadł na łóżku z ogrom nym wysiłkiem Sclerosa? Ro sa i Naoewno nazywała się Ro-- 1 sa ale czy na nazwisko miała Dissiminata tego już nie mógł sobie przypomnieć Miała i wielkie czarne oczy była po-- ' dobna do krowy którą Mos-- 1 kale w 1940 roku zarżnęli na jego oczach w oborze pod Mar-cinkańca- mi i zaraz potem wysłali go bydlęcym wago--1 nem cio zaauaisKiegu Kiaju bo był osadnik wojskowy Polak Płaszcz pana pułkownika wciąż jeszcze wisiał na kołku Zlazł z łóżka podszedł ku nie-mu ostrożnie przymierzył Pasował Podciągnął nogawki piżamy szpitalnej żeby nie było ich widać spod płaszcza i" pokuśtykał ku drzwiom Siostry w dyżurce rozmawia- - z deszczyk Bvło baM70 wcześnie Przebiegł szyb ko ścieżka która w lecie sza- - nanna Ania też było setki róż i w ogrodzie i na stołach Sa-ma nanna Ania miała bukiet z bialutkich róż które o wschodzie słońca zerwała dla niej matka pana pułkownika Maniuś pamiętał nie tylko ich kształt ale i zapach Ale teraz trzeba odnaleźć pułkownika go os-trzec i unrzedzić że znowu czerwoni ida na i się w w w Doszedł do izbv Coś tam się działo ktoś wcho-dził i wychodzii pachniało świeżo narodzonym dniem i mokrą trawą zupełnie jak wtedy gdy siedzieli w wia-traku i szrapnele gwizdały im wkoło głów A oni wtedy nic tylko siedzieli uparcie i prze-syłali raporty Morsem Cho-lera mc się nie bali tacy byli młodzi i pewni siebie I tylko pomyśleć za taka głu-pią służbę obaj dostali po Krzyżu Walecznych Otworzył ostrożnie drzwi do izby bo od dawna przestał ludzkim in-tencjom Pewnie stąd pan oułkownik wyruszy na Ruska trzeba sprawdzić Mimo półmroku panujące-go w pokoju Maniuś od razu spostrzegł pannę Ania czyli panią pułkownikowa Siedzia-ła w kącie i twarz miała za-krytą jakąś krepą Może to była tylko babska moda ale ten tiul czy krepa wyglądały jak żałoba Panna Ania — pani pułkownikowa siedziała bez ruchu Koło niej jakaś inna pani przygarbiła się na krześle ukrywszy twarz w dło-niach Może to była jej mat-ka? Nie poznawał Pod oknem przy stole trzech nieznajomych staru-chów niecierpliwiło się i wy-myślało na ambulans Ale gdzie był pan pułkownik? I naraz Maniuś zrozumiał że pan pułkownik ukrywał się przed żoną żeby swym płaczem i prośbami nie prze-szkodziła mu iść na wojnę Musiał tu być gdzieś bliziut-ko czuł to Po prostu ukrywał sę przed panią Anią — panią pułkownikową Ale przecież powinien był wytłumaczyć jej że właśnie tak należało zrobić Ze znowu była wojna z Bolszewikami i ze oni we dwóch wybierają się z powrotem do rozwalo-nego wiatraka I że tym ra-zem wrócą z Virtuti Militari Wszedł do izby przymknął ostrożnie za sobą drzwi Pod-szedł na do panny Ani — pani pułkownikowej ale ona nie zauważyła jego wejścia Stanął na baczność Rozjaś-nił gębę uśmiechem od ucha do ucha że to niby nic zwy-czajna rzecz wojskowa po-winność — Kapral Tomaszewski melduje się pani pułkowni- - iiiMiiiiiiaiiiiiiiiiiiiDiiiiiiiiiioiiiiinimoiiiiiiiiiiiniiiiiiiiiiiiDiiiiiiM Inż dr Jaworski DZIAŁALNOŚĆ PIŁ- SUDSKIEGO stron Zbiór dokumentów jest w dwu częściach część pierw- - sza od strony 19 do 439 za- - wiera fotokopie dokumentów przeważnie w języku nie mieckim — z archiwów wie-deńskich podczas gdy część ogranicza się do tłuma-czeń i objaśnień W sumie przedstawiono 144 Zbiór jednostroni-cow- y raport płk Franza Ka-nik- a szefa sztabu 10 korpusu w Przemyślu adresowany do szefa sztabu generalnego we Wiedniu Przedmiotem ra-portu była rozmowa przepro-wadzona w dniu 29 września 1906 r z przedstawicielami PPS Józefem i dr Witoldem Jodką Wymienie-ni wg raportu "zaofiaro-wali nam wywiadow-- tow partyjnych w Galicji nie represji wo-bec rezerwistów austriackich rewolucjonistów w przypad ku ewentualnej interwencji naszej monarchii Partia dy-sponuje podobno w Kcngre-sówn- e 70000 uzbrojonych a w razie walki potrafi wystawić do 200000 Poza tym obecni byli przy tej rozmowie: Józef fabrykant z pod Złoczowa się reprezento-wać interesy partii-- w monar-chii Józef Czernecki nadko-misairz'straź- y skarbowej cik: porucznik rezerwy przvaziC' łv o wyprzedaży nlizaneK u e smicgu luutaju Vu-Woolwort-ha w miasteczku ciwko Rosji w zamian za Wypadł na korytarz potem Pewne wzajemne usługi na-bokie- m przez drzwi na pole szej strony ułatwianie ' na nowietrze wania broni- - tolerowanie taj składów broni i agen- - lała stubarwnymi odcieniami którzy braliby udział w wal-ró- ż Na ślubie pułkownika 7 ce przeciwko Rosji i wobec Trzeba Warszawp 7e snofkaia wiatraku wiatraku wiatraku przyjęć przyjęć wierzyć palcach usługi Weiser który wydaje kowej wyszeptał bo wiado-mo było ze Bolszewicy mieli wszędzie swoje podsłuchy Młoda kobieta cofnęła się w tył na krześle — Kapral Tomaszewski melduje się posłusznie — powtórzył Maniuś ze zdumie-niem bo jasne było ze ani nazwisko ani szarża nic już pannie Ani — pani pułkowni-kowej nic mówiły) Czyżby za-pomniała? Dotknęła tylko ra-mienia diugiej kobiety jak gdyby w samoobronie Przed kim przed nim przed — Ma-musie- m'' Zauważył że miała powieki czerwone od łez Druga kobieta uniosła kre-pę z nad twarzy przyjrzała mu się uważnie "Panie To-maszewski wyszeptała panie Tomaszewski Ale on spoglądał na nią obojętnym wzrokiem Przypo-minała mu nawet kogoś ale nie pamiętał kogo Chciał roz-mawiać z panna Anią — pa-nią pułkownikowa I naraz poczuł do niej straszny żal za to że jest także w zmowie przeciw niemu z tymi wszystkimi któ-rzy mu cichcem wczoraj puł-kownika z łóżka zabrali i nie dawali iść na wojnę Tylko on mógł teraz uratować pułkow-nika tylko on jeden Żal ze-brał go tak wielki że zapom-niał o ostrożności Wyprosto-wał ramiona narożył się Panie Pułkowniku — zawo-łał — panie pułkowniku! Trzej starachowic którzy siedzieli pod oknem ożyli na-gle — Pan o mnie pyta — po-wiedział ten z przepaską na oku i zerwał się gotowy do drogi — Pan przyjechał z ambulansem? — Pan o mnie pyta — za-skrzeczał ten ze sztywna nogą i zaczął wstawać z krzesła Trzeci któremu palce coraz bardziej i wied7iał już że będzie musiał się do tego za chwilę pozo- stać tutaj żeby może już ni-gdy nie wrócić do obozu ani do ukochanej działki warzyw-nej wyjąkał z trudem i 7c zdziwieniem: "czy pan mnie szuka? Służę" Wówczas Maniuś oszalał — Wy krzyknął — wy? Pułkownika wołałem mojego pułkownika Co wy dziady sakramenckie truposze sta czego we Lwowie jako po-średniczący w tej nraz obydwaj oficuiowie od-działu wywiadowczego" Płk Kanik otrzymał pole-cenie odrzucić propozycje i ich ponowienie w następnym roku Współpraca doszła do skutku latem 1908 gdy po-gorszyła się sytuacja poli-tyczna (aneksja Bośni i Her-cegowiny przez Austrię a wzmożenie przez Rosję pro-pagandy wśród ludności u-kraińs- kiej Galicji Bukowiny i Rusi Zakarpackiej Tego dokumentu nie ma w zbiorze Natomiast dokument nr 95 podaje ciekawą notat-kę Min Wojny z dnia 231 1914: "Czernecki Józef ko-misarz Straży Skarbowej" (patrz powyżej) "Od sierpnia 1912 przepadł bez wieści przypuszczalnie zbiegł do Ki-jowa i lam agent Ochrany Podejrzenie o szpiegostwo" "Do 1913 roku Rosja miała doskonałe wiadomości o wy-wiadzie austriackim i oczywi-ście o jego współpracy z PPS bezpośrednio od zastępcy sze-fa wywiadu ppłk Redlą któ-rego szpiegostwo na rzecz Rosji wykryto dopiero w tymże roku Ale nawet jak wojskowy wywiad austriacki nawiązał yspółpracę z PPS (Frakcja Rewol) nic zawiadomiło o 'ym władz cywilnych tak że austriackie ministerstwo --ipraw zagranicznych' w do-brej wierze zaprzeczało ist-nienia takiej współpracy interweniował ambasador ro-syjski A interweniował bar-dzo szybko W końcu listopada 1905 r powstała w Krakowie szkoła Adam GALICYJSKA WOJSKOWA 1906—1914 Dokumenty zebrali i opra-cowali Stefan Arski i Józef Chudek Warszawa 1967 Państwowe Wydawnictwo Naukowe 700 druga dokumen-ty otwiera Piłsudskim stosowanie lu-dzi otwartej dręt-wiały przyznać rozmowie gdy ruchy psiekrwle zgagi za-razy paralityki — co wy ma-cie do niego do mojego puł-kownika? — I podsadził im pod nosy pięść olbrzymią jak jego własna krzywda — tym truposzom staruchom łachu-drom kalekom lebiegom co podszywać się śmieli pod naj-jaśniejszą rangę — Ja wam pokażę — krzyczał — łania-gon- i łachmytom zaskroń-co- m Drzwi otworzyły się gwał-townie do izby przyjęć spadł sanitariusz Ignacy a za nim dzienna siostra — Jej panie Maniuś — za-wołał sanitariusz — a co to takiego? Co to za spacery? Do łóżka marsz ale to już i podszedł ku niemu z wyciąg-niętymi rękami Ale Maniuś szalał dalej Wyślizgnął się z objęć sanitariusza uderzył dzienną siostrę w pierś tak ze zatoczyła się pod ścianę — Na Bolszewika na Bol-szewika — zaryczał — Pan pułkownik tu się ze mną umó-wił pan pułkownik na mnie czeka Oddajcie mi pułkowni-ka! Wówczas smutna pani któ-rej chyba nigdy przed tym w życiu nie widział oderwała się od panny Ani — pani puł-kownikowej i podeszła do Ma-musia — Panie Tomaszewski — powiedziała — Panie Maniu-si- u proszę wrócić na salę Mój maż zawahała sie i głos załamał się jej jakoś dziecin-nie jakby nie miała swoich lat a była wciąż młodą dziew-czyną — mój mąż niedługo już przyjdzie po pana Administrator szpitala wy-szedł z kancelarii skierował się w jej stronę — Pani pułkownikowo — powiedział — Może pani z córką ciało jest już w ka-plicy Maniuś spojrzał na trzech staruchów i na pannę Anię — panią pułkownikowa i na nie7najoma kobietę Ta nie-znajoma miała dobre oc7y Może można było jej uwie-rzyć? ' — Dobrze wrócę ale ja czekam niech mu to pani nowie Bo my z panem puł-kownikiem nie mamy wiele czasu S anitariusz Ignacy objął go mocnym ramieniem I naraz Maniuś poczuł ogrom- - sudskiego która przeszkoliła na kursach trwających od 4 do 6 tygodni ok 100 bojow-ców przeważnie z Kongre-sówki Kursy prowadzono w Irzcch miejscach- - pensjonat 'Ukraina" przy ulicy Karme-lickiej mieszkanie prywatne ul Anańska 6 i w domu dr Bujwida przy ul Lubicz I juz 24 lipca 1906 r jest nota ambasadora rosyjskiego do ministra spraw zagranicz-nych — hr Agentora Gołu-chowskie- go — (dokument nr 3) gdzie ambasador pisze "o istnieniu w Krakowie szkoły dla bojowców Polskiej Partu Socjalistycznej Jak wynika z doniesień szkołę u-końc- zyło już 50 osób które miały powrócić w granice ce-sarstwa celem kierowania miejscowymi bandami terro-rystycznymi w charakterze instruktorów" Oczywiście domaga się "położyć kres jej przestępczej działalności" Najciekawszym jest dokument nr 122 zatytułowany w pol-skim tłumaczeniu: "1914 sier-pień 13 Kraków — Raport obywatela austriackiego za-mieszkałego przez czternaście lat w Królestwie Polskim (w oryginale: "in Warschau") o nastrojach politycznych w i przededniu wojny "Raport rozesłał D-c- a grupy operacyj-nej Kraków — gen Kummcr von Falkenfeld do Naczelne-go Dowództwa Armii we Wie-dniu skąd dostał się do Min Spraw Zagr Autor raportu nieznany Czytamy: "w ciągu ostat-nich 10 lat ogólny obraz wy-kazuje intensywne ciągłe choć wśród poszczególnych warstw różnie przebiegające kurczenie się tych "sympatii dla Austrii" na całej linii Ludność Królestwa Polskiego' ne zmęczenie Tak ta z kafej-ki pod Anconą napewno na zywała się Rosa czyli Róża Pan pułkownik hodował róże a gdy szli pod wiatrak to nu-cili cichutko pod nosem le-gionową o nich piosenkę śli-czna Rosa podobna do jego Krasuli o nazwisku podob-nym do jego choroby Tak wojna i róże Powiesił się na ramieniu Ignacego zupełnie już wyczer-pany Wywlekli się na dwór Słońce wstawało leniwe a po-przez chmury jeden promień jak pas złotogłowiu padał na szpitalną ścieżkę Od kaplicy doszedł " go dźwięk dzwonu Kobiety w czarnych tiulach wahająco l niezgrabnie jakby się bały wyjść po za okrąg ciepłego pieca i ludzkiej obecności też wyszły na próg Pochyliły gło-wy skierowały się w stronę dźwięku dzwonu Drzwi od kaplicy były szeroko otwarte i Maniuś dojrzał w jej wnę- trzu poprzez plecy Ignacego coś niewielkiego kwadrato-wego okrytego biało-czerwony- m sztandarem Zaparł się w ścieżkę noga-mi i znowu róże pułkownik choroba l Rosa przemieszały mu się we wspomnieniu w jedną nie do rozwikłania ca-łość — Idę panie pułkowniku — zawołał — zaraz idę jeno nie co sił nabiorę Zobaczył jak dwie kobiety — panna Ania — pułkowni kowa i ta druga znikły we drzwiach kaplicy Wydało mu się że w promieniu słonecz-nym dojrzał przez moment pana pułkownika sadzącego szerokimi energicznymi sko-kami przez rabaty kwiatowe w stronę ich szpitalnego ba-raku Na głowie miał roga-tywkę — tę samą którą mu' kula bolszewicka przestrzeliła "na durch" tatn pod wiatra-kiem Pan pufkownlk spieszył się i tylko ruchem ręki dal Maniusowi znak że go czeka — Idę panie pułkowniku — idę — zawołał znów Ma-niuś i omdlał w ramionach sanitariusza Sanitariusz Ignacy dojrzał' w półmroku kaplicy szpital-nego księdza który wchodził w liturgicznych szatach na stopnie ołtarza — Wieczne odpoczywanie — westchnął i obejrzaKsię za siostra żeby mu dopomogła przy ManiUsiu bo ciężył mu teraz niewypowiedzianie za-patrzony w jakieś sobie tylko 7nane obrazy — Disseminata panie puł-kowniku — wyszeptał Maniuś — A na imię miała na imię miała — Przypomnę sobie pod wiatrakiem — powiedział i dał się podeprzeć siostrze od prawego boku w drodze do baraku nr 10 LEGIONACH cych 8 grup: 1) arystokracja 2) ziemiaństwo (szlachta) 3) duchowieństwo 4) chłopi 5) chrześcijańska ludność miejska 6) Żydzi polscy 7) Zyd7i rosyjscy 8) przemy-słowcy niemieccy Arystokracja młodzież z tych sfer zamiast jak dawniej gimnazja krakowskie kończy petersburski korpus paziów petersburskie liceum prawni-cze itp Sfery te odnoszą do Austrii z pewną obojętnością i lekceważeniem Ponadto tylko mała część ich mająt-ków leży w Królestwie pod-czas gdy główne ich posiadło-ści znajdują się w "zabranych prowincjach" jak Ukraina Litwa i Polesie które praw-dopodobnie nie prędko staną się austriackie dlatego pano-wie ci nie mogą sobie pozwo-lić na otwarte ujawnianie sympatii austriackich Sym-patii do Austrii można w tej grupie doszukiwać się na pła-szczyźnie religii katolickiej Duchowieństwo katolickie jeszcze bardziej od szlachty przyjaźnie nastrojone wobec Austrii a wrogo wobec Rosji a to na skutek małostkowych szykan ze strony urzędników rosyjskich Poziom wykształ-cenia jest znacznie niższy ani-żeli' w Galicji nieliczni" Ma-riawici są zdecydowanie wro-no usposobieni wobec Aus-trii Chłopi polscy (ponad 7 mi-lionów głów) są skrajni kon-- 1 serwatyści list pasterski księcia biskupa krakowskie-go byłby pardziej 'skuteczny aniżeli odezwa 'dowództwa armii Chłopów można"skap- -' tować a( poprzez duchowień-stwo i uroczystości religijne b) używanie języka polskie- -' t go w stosunkach -- służbowych5 l c)'przez bgIedn'etraktowanicj?4 4' zaniechanie' rekwizycji i!"do-M- ': kónwnuMwnłaftyiko w fil- - &&( A' 4 I1 I' i m §1 |
Tags
Comments
Post a Comment for 000210b
