000327b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
_ r T-- ?s oooccocecSa ! 5 W a Lf£v£L~ iit V "£s ł-i- łs a "Ba2 Fr r 0 oset móńlrietimkie © Houvellesr8e Montreal " t- - #JVIontreal News _ -- J3f : # w GmiBj :4l " ci i ł U V i li fc f 48 ysi Au fili BIUKA K£D AKCJI I ADMINISTRACJI: 4617 Park Avm Tl 'f'J Wł !-1- 2do przy Jf MAZURKIEWICZ przedstawiciel: 8790 Gloria St YilleLa Salle! 690 PÓ' £? rei ooj lrr4zyó- - Ji rrzyjmuje:: prenumeraty : ogioszęma ww' 1 grać y --"ul Hf Ob&i olonia "oszom ironio ProL iczjly "" diero skiu-- 1 r„rip na jest sŁ mesiącj 2 naisr meczót 'Ct zo4 o iiooa' uo uą którą t U1SS ft Jny m OshamJ izien ki ab - 1 1 11 3C 2J- - zdje-- yczące zwrot i ił : pro e lut PoL Lob- - nasra miale namj )W rialii 7 om P uzy kszej pnj- - nas olei oka- - łed eku- - — i I I I IS!!®???! I i i przyczyniła się rln Zapamiętam odwiedziny w waszym domu kupan'Pta7n oacantf ita:pi ""l" "" "-- spotkanie jest ono wązyl %''" ™h U:iego cuc? — 7" „ słowy kardynał na-- WOJtyta wpisał J"C " d pamiątkowe] Ogniska imienia warn dnńW13 zakończe- - ffSMCJ ""—' _ swoich oawieozui SDaniała katedrze montreal- - pompy chrześcijańskie Do-brego Pasterza z wśród których lu-dzie innej wiary Dobre-go Pasterza z jakby dniem obliczu jeszcze słońca wzniosłe proste słowach ka-zanie czynnego P i05) No soli J K z uwa-ga p Fr Było to ser- - eczne nie mnie za serce jak ko- - cielna w kiej Mimo iż było ono komne wszel- - lej fazę służby świata ludz-kości jakiej wszyscy wezwani posłani BA llj 6q St James Sł West ppKól ouu„ Tel Biura: VI 2-55- 04 2E prosto potem ściana obwalic zwrócił Karusi dajcie łopatę oddać dawaicie hwilkę w'am kopiąc poszedł zabierać Kojjęrnlka --Trójcy zapisali po niema siać byli Dla nimi było w to w w ludzi już na w Em 'a aby razem z wego aby dzie- - jach do i na — Nie brać tak na ukos — bo może ic — do — A no mi ja wam po-- — Ja sama ia sama iuż — iie — Nic a wy : Ile lat? — — od — Taka Toż nie pra-- fa was — Tatę ja go komu żyta swej — No a braci u nie ma? — Nie ma Tylko tata mama ja i młod- - za siostra tre-ści Mieszk — Tvlko?! Tn wv sierota można powie- - Jzieć Trzeba wam tedy męża o i człowiek do roboty będzie — już ja sama będę kopać — się — Nic sobie Sohjka oa-- — nie -- Ta Sofia_ - — A nie siostra — Nie Siostra Jasia oto tamta — wska zała ivmi — A jak — Mnie? — Karolina a na- - yywają Karusia A was jak? polski? Im ale ży-- nie ale sie ale was wy was — Piotr a weua — imię a wy ru-- 'W czy „ nie — jar — się — Ja ni tuski 'i polski i? — Jakżeż to? Więc może Żyd? — Nie Ojciec ruski- - ą matka polska £ — Jeżeli vas7 nir-ip- p ruski to was mu-- I leli chrzcić w i yyteż ruski także w w mieli I ~-- iak mnie w cerkwi % Na twar7v Tfarnsi 'ncinrlłn iie to i zaraz dodał:' a 7- - Jednak ]a nie chcę w-- I dłużej przejść na katoli-- tm — }uu ' 'Talf'' W Py — No a jak was Boże zabiją h woinie? f Ma'ł£r - ~ a — tim iak zabna to mejozeflie Sie i--t-- Tonnic że [jak 'piekle pę- - WilC-1'l-P lltinn: : £W V4 "Montreal : MU 4-45- 32 =EE o pol-skiej duszy w której zawarta jest miłość do że cechy tej polskiej zna-lazły wyraz w dziele które zostało tutaj w dla życiem rodaków a któ-re jest dziełem i równie człowieczeństwa też o udziale Wa- - n rfrźą mml WBSSBBBSi HrS?f§ISfe® JSSS?Sia%sM7HHfflIsWŁowjIlHśpPH WiBWllfSliKMłlŁt WirS5warfJBaK:aKS2ŚSBB mKMWr'Lm§smKBUBBŚ śnmdaiitM Ogniska kardynał Wojtyła słucha przemówienia powitalnego prezesa Dobroczynności Kras-owskiego rzeczywiście spotkanie ihwytające uroczysiosc pozbawione prawdziwie spotkaniem za-chodzącym płonącego wzywając wszystkich marginesie Polskiego wszystkimi okoleniami zagubili posłannic-w- a zaniechali zczególnej --dziejach jesteśmy TADEUSZ KONBRAT lim ADWOKAT „-wnl(jrarsz-aBi szym w tym ' się z czcią i przez p E w p dr Fr i się w go go się z NADBEREZYNCY Powieść prawdziwych wydarzeń FLORIAN CZARNYSZĘWICZ barysznia rozumiem rydlówki odpocznijcie zapytał' Szesnasty młodziutka?! zastąpiłam poszukać Dawajcie fawstydżiła odpocznijcie łocznijcie spotkanie poświęcił będących starosty? nazywają? Chrzczono cnrzczono nazywają Prefiraszam namyślał ochrzczono n{P7adOW0le zauważył prawosławiu zamierzam Naprawdę będziecie przechodzić? ''cnninliiniii Tlńłirntliwie eenrzczonym umrzecierw &'& 'Kytw spotkanie wiernymi starszych ludzkiego Podoficer Mówiąc wspólnocie ojczyste-go kaznodzieja podkreśli stworzone schroniska stera-nych humanitar-nym głębokim przejawem "Dlatego jadalnej Instytutu szczególnym o-siągnię- ciu Polonii Kanadyj-skiej muszę wyrazić uznaniem" Odprowadzany kiero-wnika administracji Krajewskiego kardynał Woj-tyła towarzystwie prezesa Krakowskiego Artura Tar-nowskiego Kozłow-skiego innych zwiedził otnaphflcfnicka Pn]slaei?n7a- - trzytnifjącr halltażde-- 5 piętra gdzie oćzekiwalij zgromadzeni pensjonariu- - Jsze-T- u spotkał osobami osnuła tle jroehę chciała Piękne cerkwi fcŁv~& kraju duszy po- staci 24 Zwodny spostrzegł nadchodzącego ofi-cera i oddalił się Po południu znowu przyszedł i tym ra-zem przykleił się do Zośki ściepurzanki Prawie godzinę z nią przegawędził wyraża-jąc zachwyt dla jej urody sympatię dla narodu polskiego gotowość przejścia na katolicyzm i ożenku z "Polaczka" "CZEMUŻ TY TAKA"? Kościk był jak struty — Nie chciał jeść nie mógł spać nie' chciał z nikim mówić — Jak ona" ta piebożątka? Może upada ze zmęczenia może ją krzywdzi kacap_ jakiś może' naprawdę kozaki nahajami biją? — stało mu ciągiem w głowie Inni narzekali na ten pobór starali się z całych sił od niego wykupić wykręcić — on narzekał że gajowych od tego obowiązku wyłączyli i pragnął z całej duszy by go wzięli Wy-maganą robotę by za nią zrobił i własne plecy by pod nahajki podstawił żeby mógł Szedł wieczorami do Smołami albo na chutory słuchać dopytywał się Dowie-dziawszy się pewnego dnia że zgromadzo-ny nad Berezyną naród bawi bezczynnie uspokoił się o jej los Lecz wtedy zrodziła się obawa o Tywala — Znajdzie się jakiś chlust i będzie ją w mojej nieobecności korowodził — myślał Małoż to się narodu tam zebrało mało chłopów wszelakich? — Im więcej nad tym przypuszczeniem roz-myślałbym większy go niepokój ogarniał — Nasz "chłopiec pewnie jakieś nie-szczęście dla-siebi- e przeczuwa że taki' cią-gle zamyślonym— powiedziała Wasilewska mężowi - — żadnego nieszczęścia nie przeczuwa ale za młodzieżą tęskni i za dziewczyną —- - trafnie domyślał się przezorniejszy BJTLIŁUt JU - — 1- - Jej' Bohu Tgoś słyszałem ze płacą dorosłym broń 1 l~~nnm -_- i{Ocnbtnikiern Na śmiech itii-- i oiciec — Ludzie uciekają' stamtąd on będzie- - się 1 W hallu jednego z 'pięter" kardynał Wojtyła żartuje pizy spotkaniach ze staruszka-mi interesuje się ich pocllodzeniem z Polski pyta o przeżycia Obok Kardijnała pp Tarnowski i Krajeivski'rta lewo w głębi prezes Krakoibski różnych narodowości które nie stanowią bynajmniej" przysłowiowej -- wieży Babel' choć są różnojęzyczni ale żyją w zharmonizowanej' wspólnocie ludzkiej podma-lowan- ej tylko polską atmo-sfera Z właściwym sobie do-brotliwym uśmiechem ale bystrym spojrzeniem Kardy-nał ocenia przedstawiane mu osoby Interesuje sie ich po:' chodzeniem pyta o zdrowie choć -- wie że stoi "właśnie przed nim ruipa czy szcze-te- k' człowieka któr nawet nie rozumie kto i ó'czym z nim rozmawia Ale są i łzy wzruszenia i nabożne przyklęki i całowa-nie w rękę bo wiadomo pierścień kardynalski jest' mały słabo widoczny Są przekomarzania ale są też wspomnienia o swojej wiosce pod Buczaczem o mieście lodzi i innych rejonach Pol-ski i jest wybuch "politycz ny" zgaszony spokojnym sło- -' wem Tu wśród ludzi którzy przeszli życie sD'ok"óine"-iłó-- - wa Kardynała działają" uśmieli TŁ "W_l ' - ' S_ '- -' rzająco cnoc on jen nie po-ciesza ani nie głaszcze' Ani ar I- - Ml słowem ani tonem swego głosu Wczesnym ranem Msza' św w kaplicy prawe wszystkich mieszkańców do-mu dla starszych osób oraz grono działaczy Instytutu Dobroczynności i gości Msza nie zwy-czajna w kaplicy schroniska odprawiona przez dostojnika Kościoła z dalekiego ojczyste go kraju Dla drugich z da lekiego i nieznanego dla in-nych obojętnego a jeszcze dla innych może nawet kie-dyś wrogiego Znaleźli się jednak tu prawie wszyscy pod kanadyjskim dachem ii fc Dom 'dla' seniorów naszego społeczeństwa i innych współ-obywateli a wogóle mon-trealski Instytut Dobroczyn-ności zdaje się zapadł mocno w pamięci kardynała Woj-tył- y Przy kilku innych oka-zjach Kardynał wspominał o 'nim w 'Montrealu i poza nim { w '►czasie swej „ kanadyjskiej iU"tó#9-- t tqż„ były ku temu (przyczyny Nip-- 1 tylko sam Emach nie tylko' nieskazilel- - Lna lorganizacja gwarantująca fc ar że chcesz od nas uciekać?!' — skarcił' — I matka też jęła narzekać' — Tobież synku wiosna już do wojska przyjdzie się iść a ty nie chcesz z nami być by tobą nalu-bowa- li się przez ten czas — Nie riuszczapje to nie o£ide — od-rzekł — Bede siedziałw chacie żrać spać a wy lubujcie się mna Nie póide Rozeniewał sie i nnez cały tydzień z za-grody nie ruszvł Wkońcu ojciec zaniepo-koił się i zaczął nań krzyczeć — Zdurniejesze chłrocze ciaełym sie-dzeniem w chacie i myśleniem! Weź strzel-bę i Drzejdź w las Marsz! Usłuchał Podążył na klin smolarski nadziei iż przy siewie żyta czegoś sie do-wie W samym rogu stary Piotrowski bro-nował Podszedł i pozdrowiwszy go zagad-nął o córki — Dziewczęta' w okopach harują a dziadzio z brona — Ja starymi kościami trochę przy' bronie Jiaruję# ale oni suczki tam w okonach bawią się sobie i wieczorynki urządzaj4 — odrzekł — Wieczorynki w okopach urządzają?! — Wcale się nie dziwie 'temu Karmią dobrze robota nie przyciskają -- na dworze ciepło młodzieży wszelakiej -- zebrało się moc no to ćo wtedy mają robić wieczora-mi? Bawią się ' i — Któż to mówił? Może kto przycho-dził? — Tak Onegdaj przychodzili Franek Tryznów iAdaś Łapanosy i zabrali do oko-pów cymbały i skrzypce Pękła Kościkowa cierpliwość Zawrócił z miejsca do domui oświadczył kategorycz-nie oju — Puśćcie do okopów a jak nie to i bez waszego pozwoleństwa jiójdę! — Idź sobie jak tak koniecznie chcesz — zgodził się wiedząc że nic nie wskóra — Idź powąchaj dziewce pod spódnicę to może się uspokoisz Idź sobie Zamierzał wyruszyć następnego ranka alenieinógł zasnąć więc wstał z pierw-szym pianiem kogutów zebrał się i po-szedł Nocą lasem głuchym przepełnionym wilkami z małym tyjko topprkiem za pa-_se- rn Trawiony niepokojem o --zagrożone szczęście zapomniał o własnym-jiiebezpi- e czenstwie o potrzebacn ciąia zeai oez iiMrłnłiniania 'ho-- 7 nnnjcl-- i PrrV r7ftP7llłkaeh -- się ariei go pragnienie zgromadziła zaproszo-nych mąż Na półtorej godziny przed zachodem- - Dla' pewności postanowił rozmówić się słpnca stanął w Łoszy Dopytawszy w po- - ►mamteomna sam Ale SVII KO wyuucuoi nasaiacvm sie F'W promie r~ 'mloćni 'ćja 'rlźimfi' nWpwnfnika' propozycją v ~r Wiecie„tato co? zaczął przy ko- - sjc tam niezwłoczjiie £%' lacii — Robotalw domu teraz niewielka -- Urjcdowaliipisarzeypywjlni-fi wojskowi wiec póidc'w okopy 'I zaróbięrubla 'jakie? Intęresantówprayjmował vskórzanej kiirtre ieffomość v' --pnejdęrPrzejdęłna-katoli-' iozQnicsiC5ZiPolaczkąrr nieriożenieiesic7ale w okopy?! '7akrzvczał IMHHnHHa38SEffiBB "w -- t- "?' jf-iiw- - No i ty niezdrów?!-- — 33= KWojtyłaiTOzmaioia ztnicszfcańcamt p:]) j:-Krliemkvvła(wiAkofltaktyćnieh- 6rmi flmMedoiemiysĄub' tiudioŚćy$porozumiewanm j "t — Nie -- baryń ja Jcśnikowy syn mnie nie( zapisywali — A więc przychodzisz na ochotnika? Mołodziec! — proszę do naszej smolarskiej gromady' — dodał — Dobrze czemu nie Zaciągnął go do książki wypisał i wre= czvł mu karteczkę aby mógł wylegitymo-wać sie przed starostą artelbwym i "sarjc-ra- mi wyprowadził na ganek i objaśnił drogę Poszedł Po wyjściu z obrębu budynków roznostarła sie przed nim szeroka laka środkiem pstrzyły się rzędy robotników i robotnic Większość stała wsparta na ry-dlach bezczynnie widocznie oczekując za-chodu Słonko zachodziło czerwono skwar letni lub wielki zimowy mróz Na niebie ani chmureczki Z zachodu pociągał łago-dnie ciepły suchowjej donosząc z o sto parędziesiąt wiorst frontu słabe rytmiczne grzmoty ciężkich baterii Drożyna szła między Berezyną a placem robót Wiorsty nie uszedł gdy robotnicy 'za-częli się gromadzić w kupy i rozchodzić w różne strony Jednocześnie zagrzmiały po całej pieśni Tymczasem tonej tej samej treści: Bielgija Bielgija żal mnie tiebia — Pjanyja giermańcy rozbili tiebia Niektóre tylko gromady Belgiję zamie-niały naSerbiję Po łące zaczęła się dąbrowa potem znów ' "polana za nią druga dąbrowa Prze-ślicznykrajobr- az ciągnął się Dąbrowy wy-sokopienne podebrane z gałęzi '— umu-rawio- ne — jakby parki miejskie pięlęgno- - ręką ludzką miejscami pofałdowane feremnymi walami przypominającymi 'ni to mogiły bratnie -- wojowników z dawnych lat ni tri nasypy obronne co chwjlc po-lanki urocze na prawo szeroka cjcha prze-zroczysta rzeka a za nią na wyżynnym brzegu bór sosnowy' Zachodził do szałasów pytał o swoją gro-mad- ę i szedł dalej Blisko godzinę szedł mrokiem aż wreszcie znajomych ludzi z sąsiadującego ze Smolarnią Ubere- - zia - niłułiuu ftsfwww --- 7 którzLy - m-u 4 oz'najmniloifmnżewi smInłłt-ontfUl- af rska tylko się zatrzymywał aby napie --wody j " - rt-swi-re}!?" --" Wi piekło 1 " — lhryszczeź tam u waszyclTdzisjaj — uił — _ _ _ 1 z ' -- - "- -- nniirlo t-j-i f"v - "vr - -- ~ JT" ' — — tęgi ji _ " niezłe V ' _ rjcnąłnaKo-- i jak linii a wane - ► - ' mówił Rusieckich podprowadzą?J 'jac Kościka na drożynę — ze tylko dym irf7ip Nazbierało sie moc sanerow rożnego kalibru przyszło' szlathciuchSw Wykfoń-- - ' Kościkowi' sucho w ustach się zrobiło Minął' owe pasmo dąbrowy i ujrzał na lewo od drożyny smolarski szałasiZ ala iw mroku' do czuba gęstej zarośli byrptf" ścika gdyiiprzestapu-pró- g zegoazw pię-- aopnymczai rołiiowołem ajinctiiem jiu pensjonariuszom należyty sposób bytowania nie tylko ludzie kierujący' tym stosun-kowo dużym społecznym przedsięwzięciem ale atmo-sfera panująca wśród tcgo skupiska ludzi starych i czę-ściowo schorzałych nastrój spokoju i ładu to co głównie Kardynał wyczul i uchwycił ''Jestcścic na szerokiej dro-dze która wciąga mocniej i dalej" Walczcie' ze znieczu-licą społeczną wprowadźcie młodzież do' tego domu aby czyniła dobrą pracę dla bliź-nich Tak jak w Polsce wpro-wadzamy młodzież i włącza-my ją do aktywizacji czynu Tą drogą pozyskacie mło-dzież która szuka ideałów To jest rola laicka w zboż-nym dziele Słowa te wypowiedział kard Wojtyła podczas śnia-dania niejako w odpowiedzi na powitanie prezesa F Kra-kowskiego który nakreśliw-szy krótko genezę Instytutu Dobroczynności i jego chlu-by obecnego Ogniska Pol-skiego oraz wysiłku polonij-nej społeczności w Montrea- - Polskiego m: m łąki lu 'nie omieszkał dorzucić że Wszczął już pierwsze kroki ce-lem' wybudowania polskiego szpitala na 300 łóżek Obraz optymizmu' i irozma-ceh- u zaciemnia --"smutna per-- ' spektywa utraty młodego po-kolenia polonijnego ulegają- - cego wynarodowieniulub zo: bojętnieniu dla" polskości "Obawiamy się — powie-dział iprezes Krakowski' — żc gdy już u'celu 'na-szych dążeń może nam za-braknąć tych którzy 'mają kontynuować' naszą pracę Bo i u nas spostrzegamy pe-wne zobojętnienie gdy cho-dzi 0 pracę1 społeczną naro-- ' dową i języka ojczystego Myślę tu szcze-gólnie o młodzieży 1 tutaj nie mogę dość silnie podkre-ślić znaczenia Twojej Emi--nencj- o wjz'yty u" nas Oby Apel Do autorów z prośbą o od-- " bitki i egzemplarze 'prac! Do rodaków o dary ksią-żek! Nawiązując (do wizyty ks kardynała Wojtyły w Biblio-tece Polskiej który w pod- -' niosłych' słowach podkreślił znaczenie pracy naszej pla-cówki dla dobra kultury pol-skiej i dodał otuchy do dak szych-wysiłkó- w i do wytrwa-- ' nia — Biblioteka Polska w Montrealu zwraca się doO1 daków z apejem i p(rośbą o współpracę! Interesujcie się pfzychodź-cie- ( do Biblioteki zapoznajcie się z "nią bliżej pomyślcie o niej gdy w domach waszych leżą częstokroć bezużytecz-nie po pizeczytaniu książki które w Bibliotece mogą słu-- " żyć licznym rzeszom' czytel-ników Tsącesione na "wagę złota'-- ' Przywieźcie Je do nas%od-dajci- e do użytku by' spełniły swą kulturalną-rolę- ! (Można" jezostawiać przez cały dzień w 'godzinach urzędowych z wyraźnym n'apisem: Th? Pp-- " lish LibraryfJ najlepiej od I dd'4ipopoł:' gdy jestportier1 lub ieź-- y poniedziałki w dniiKwypożyczania dd 'godzi podniesie: nla' 'świadomości i dumy wśród młodego pokolenia 'że należy jOnodo narodu który ciągu tysiąclecia -- wniósł tyle wartości do "' kultury świata Oby Twój pobyt wśród nasjdałjak" ńajobfitsze owoce'' Wydaje się że ten krótki werset przemówienia preze-sa Ińsfytutu" Dobroczynności trafił wsednd sprawy z jaką związana "jest wizyta kardy-nała' Wojtyły na kontynen-cie amerykańskim a którą on sam 'min „nazwał misją narodową Misję kościelną Kardynał spełnia wśród wiernych — cytując dalej przemówienie prezesa Krakowskiego — okresie gdy wszyscy z głębo-ką troską śledzą wstrząsy które doznaje Kościół bodaj-że w całym cywilizowanym świecie Uboga Polska jest na nic bardziej odporna niż inne kraje -- Te orba problemy wracały później' w wypowiedziach i kaząniachkardynała Wojtyły w rozwiniętym 'szerzej 'tek Kardynał Ogniska administrator mają' Tylko odleg-łego napotkał chłopiec będziemy zachowanie Adres: t Ostatnio "TV7Jechał'na stałe zarząd do' Polski' długoletni członek' ' J ście Zagadnieniami tymijiv różnym stopniu aotnicia jest Polonia obu krajów pół-nocnej Ameryki V" __: Ąjtfjtffy ZEBRANIE RADYiOKRKPrO Posiedzenie' JtaciyOkręgo-wej1KP- K Okręg Monlrcalod- - będzie' się środę' dnia 15' października --tbh? o godzi 8 wieczorem (punktualnie) ?w' Domu Polskim im- - M Koper nika 277r-'Jolicoeuri-Str(f- i! W' prpgramle' zebrania przewidziane są 'sprawozda-nia: prezesaiZarz-Okr- ? skar-bnika Komisji Rewizyjnej Rady "Szkolnej oraz sprawy młodzieżowe''— Zwiazckf Aka-demicki 'sprawy ógolno:polo-nljn- e — 'Kanada — Qiiebec imprezy A uroczystości:' "O sprawiedliwość dla 'Polski'--doroczn- y bal-KP- K — temat 25-lecie- '3 Maja 1970 '♦ J' '1 Biblioteki Polskiej w Montrealu ich ny 9 wieczór _ „ - ' " r 3479 Peel 'Street) Prosimy również pamiętać o Bibliotece gdy nadarzacie okazja-złoźenl- a datku z towa-rzyskiej- iczy' innej okazji Pjeniądze zużyte' będąjnaUąk konkretni' cel iak zakiiD książek które słuź licznym miłośnikom książki wypoźy- -' czającym' jew Bibliotece W -- ostatnim czasiei'złożbnoj na celeHBlblioteki-- „ następujące datki" za które Biblioteką bardzo 'dziękuje"' _ "" i-Do-wndu'" wizvtv ks: Kar- - dyna $500 fa Wojtyły (anonimowo)' 1 r1!łAiiirre'ai "r" - rrl '_!'! oas-rworczyns- Ki $500 1 ' %?'& J 'Buzkowie ku uczczeniu pamieciśp Stanisława JKrzy-mowskidg- o' $500} '£ 3J Ze specjalna! prośbązwra-- - nn Jc!n Riłilinfplfn Pnlslrn rin cf mmtmłks i i 'ć a1 w w it w w w Z %—+ f%n nnniTiri 1 1 lt ' n7iaia 1 r : tta S III dmśś 'AsMMii wi i?&imMi MM mmm Hi mm mit&śml m 1? "w rS!fó? 'jńasHsi mM Mi III r autorów Polaków'by 'zechcie-1?R- Sj li przypłać' sBibliotece śwe MMffl wvujłłvT"nn-r-litn""ió-- tfd7lnriisnr7i j----- i"rr_"T 'ttlKSMSt i Xjrmy AyyuawniczezasJiająy &mmi wrimim działacz liGrupvtPTWp f Cierwse owakacyjneze-aW- M panBudhiK:VZegna]ą'e gbza-- branie miesięczneGrupySlftUCfill - ' s _ - - _ -- 4 _ s%- - nmiłmv-jt-j_!:-f-v-:'- i- 'i4£ TZąch(i7jCZiqnKOwe t-wr- upy rwrTUUHcuiieicw j" iii m II = tachtzaklutó U'mtft& mm zyte wierzchem skry s e sypały - życzą rnu w?iwbj PuyM a wjf 'X%MmWW - -- r --r: (- -' i_- i r_ £:► -- i nunlhl nrnrrcń co Tiionnctr7i7PniA IIU3L1 yt orni yjjvia tui nrtAłi ui u i rosic:: — !SvW'J?PJ??u£ VXJfYA Łuu4au n suumu iuiw ftlir MiKopernika?priyf2721SoBI v bn ńrwieli Ludzie w teraźniejsze Dez- - ao roooty — oaneą niesmiaio raną&w ieuii- - u ju £ ifaeraeczne?ycz€nią:rsszyD- - uńwftSLifiĘHm&JSśSS&ma ' hołovviepd a -e- hcą-s-raći-kartofltwłas- rckachć'zapk " - j!fo atwifc'zaniecnat ł POs™"VTaww-ką- 0 ą jBM py£V!' ChaU- - - „Kiłtóalbo pasza niesmaczna- - wał? ZaPIśaFsIf?fiWięc lydolądiif ukty-- ol™s'MjrMil K"tt~Mmw !'HJ mmW'Zs'W:'VVitPtź mf --""" " ' " ' " ' " "_ --- --- i- - iMMBtMJMBBBBMMMMMlimil-inilliTrrilll- l i-riii-iin'nnm„ 1" -- T 'Sgn1" ""ShLLZ rjj M&r ?iV?
Object Description
Rating | |
Title | Zwilazkowiec Alliancer, October 07, 1969 |
Language | pl |
Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
Date | 1969-10-07 |
Type | application/pdf |
Format | text |
Identifier | ZwilaD2000746 |
Description
Title | 000327b |
OCR text | _ r T-- ?s oooccocecSa ! 5 W a Lf£v£L~ iit V "£s ł-i- łs a "Ba2 Fr r 0 oset móńlrietimkie © Houvellesr8e Montreal " t- - #JVIontreal News _ -- J3f : # w GmiBj :4l " ci i ł U V i li fc f 48 ysi Au fili BIUKA K£D AKCJI I ADMINISTRACJI: 4617 Park Avm Tl 'f'J Wł !-1- 2do przy Jf MAZURKIEWICZ przedstawiciel: 8790 Gloria St YilleLa Salle! 690 PÓ' £? rei ooj lrr4zyó- - Ji rrzyjmuje:: prenumeraty : ogioszęma ww' 1 grać y --"ul Hf Ob&i olonia "oszom ironio ProL iczjly "" diero skiu-- 1 r„rip na jest sŁ mesiącj 2 naisr meczót 'Ct zo4 o iiooa' uo uą którą t U1SS ft Jny m OshamJ izien ki ab - 1 1 11 3C 2J- - zdje-- yczące zwrot i ił : pro e lut PoL Lob- - nasra miale namj )W rialii 7 om P uzy kszej pnj- - nas olei oka- - łed eku- - — i I I I IS!!®???! I i i przyczyniła się rln Zapamiętam odwiedziny w waszym domu kupan'Pta7n oacantf ita:pi ""l" "" "-- spotkanie jest ono wązyl %''" ™h U:iego cuc? — 7" „ słowy kardynał na-- WOJtyta wpisał J"C " d pamiątkowe] Ogniska imienia warn dnńW13 zakończe- - ffSMCJ ""—' _ swoich oawieozui SDaniała katedrze montreal- - pompy chrześcijańskie Do-brego Pasterza z wśród których lu-dzie innej wiary Dobre-go Pasterza z jakby dniem obliczu jeszcze słońca wzniosłe proste słowach ka-zanie czynnego P i05) No soli J K z uwa-ga p Fr Było to ser- - eczne nie mnie za serce jak ko- - cielna w kiej Mimo iż było ono komne wszel- - lej fazę służby świata ludz-kości jakiej wszyscy wezwani posłani BA llj 6q St James Sł West ppKól ouu„ Tel Biura: VI 2-55- 04 2E prosto potem ściana obwalic zwrócił Karusi dajcie łopatę oddać dawaicie hwilkę w'am kopiąc poszedł zabierać Kojjęrnlka --Trójcy zapisali po niema siać byli Dla nimi było w to w w ludzi już na w Em 'a aby razem z wego aby dzie- - jach do i na — Nie brać tak na ukos — bo może ic — do — A no mi ja wam po-- — Ja sama ia sama iuż — iie — Nic a wy : Ile lat? — — od — Taka Toż nie pra-- fa was — Tatę ja go komu żyta swej — No a braci u nie ma? — Nie ma Tylko tata mama ja i młod- - za siostra tre-ści Mieszk — Tvlko?! Tn wv sierota można powie- - Jzieć Trzeba wam tedy męża o i człowiek do roboty będzie — już ja sama będę kopać — się — Nic sobie Sohjka oa-- — nie -- Ta Sofia_ - — A nie siostra — Nie Siostra Jasia oto tamta — wska zała ivmi — A jak — Mnie? — Karolina a na- - yywają Karusia A was jak? polski? Im ale ży-- nie ale sie ale was wy was — Piotr a weua — imię a wy ru-- 'W czy „ nie — jar — się — Ja ni tuski 'i polski i? — Jakżeż to? Więc może Żyd? — Nie Ojciec ruski- - ą matka polska £ — Jeżeli vas7 nir-ip- p ruski to was mu-- I leli chrzcić w i yyteż ruski także w w mieli I ~-- iak mnie w cerkwi % Na twar7v Tfarnsi 'ncinrlłn iie to i zaraz dodał:' a 7- - Jednak ]a nie chcę w-- I dłużej przejść na katoli-- tm — }uu ' 'Talf'' W Py — No a jak was Boże zabiją h woinie? f Ma'ł£r - ~ a — tim iak zabna to mejozeflie Sie i--t-- Tonnic że [jak 'piekle pę- - WilC-1'l-P lltinn: : £W V4 "Montreal : MU 4-45- 32 =EE o pol-skiej duszy w której zawarta jest miłość do że cechy tej polskiej zna-lazły wyraz w dziele które zostało tutaj w dla życiem rodaków a któ-re jest dziełem i równie człowieczeństwa też o udziale Wa- - n rfrźą mml WBSSBBBSi HrS?f§ISfe® JSSS?Sia%sM7HHfflIsWŁowjIlHśpPH WiBWllfSliKMłlŁt WirS5warfJBaK:aKS2ŚSBB mKMWr'Lm§smKBUBBŚ śnmdaiitM Ogniska kardynał Wojtyła słucha przemówienia powitalnego prezesa Dobroczynności Kras-owskiego rzeczywiście spotkanie ihwytające uroczysiosc pozbawione prawdziwie spotkaniem za-chodzącym płonącego wzywając wszystkich marginesie Polskiego wszystkimi okoleniami zagubili posłannic-w- a zaniechali zczególnej --dziejach jesteśmy TADEUSZ KONBRAT lim ADWOKAT „-wnl(jrarsz-aBi szym w tym ' się z czcią i przez p E w p dr Fr i się w go go się z NADBEREZYNCY Powieść prawdziwych wydarzeń FLORIAN CZARNYSZĘWICZ barysznia rozumiem rydlówki odpocznijcie zapytał' Szesnasty młodziutka?! zastąpiłam poszukać Dawajcie fawstydżiła odpocznijcie łocznijcie spotkanie poświęcił będących starosty? nazywają? Chrzczono cnrzczono nazywają Prefiraszam namyślał ochrzczono n{P7adOW0le zauważył prawosławiu zamierzam Naprawdę będziecie przechodzić? ''cnninliiniii Tlńłirntliwie eenrzczonym umrzecierw &'& 'Kytw spotkanie wiernymi starszych ludzkiego Podoficer Mówiąc wspólnocie ojczyste-go kaznodzieja podkreśli stworzone schroniska stera-nych humanitar-nym głębokim przejawem "Dlatego jadalnej Instytutu szczególnym o-siągnię- ciu Polonii Kanadyj-skiej muszę wyrazić uznaniem" Odprowadzany kiero-wnika administracji Krajewskiego kardynał Woj-tyła towarzystwie prezesa Krakowskiego Artura Tar-nowskiego Kozłow-skiego innych zwiedził otnaphflcfnicka Pn]slaei?n7a- - trzytnifjącr halltażde-- 5 piętra gdzie oćzekiwalij zgromadzeni pensjonariu- - Jsze-T- u spotkał osobami osnuła tle jroehę chciała Piękne cerkwi fcŁv~& kraju duszy po- staci 24 Zwodny spostrzegł nadchodzącego ofi-cera i oddalił się Po południu znowu przyszedł i tym ra-zem przykleił się do Zośki ściepurzanki Prawie godzinę z nią przegawędził wyraża-jąc zachwyt dla jej urody sympatię dla narodu polskiego gotowość przejścia na katolicyzm i ożenku z "Polaczka" "CZEMUŻ TY TAKA"? Kościk był jak struty — Nie chciał jeść nie mógł spać nie' chciał z nikim mówić — Jak ona" ta piebożątka? Może upada ze zmęczenia może ją krzywdzi kacap_ jakiś może' naprawdę kozaki nahajami biją? — stało mu ciągiem w głowie Inni narzekali na ten pobór starali się z całych sił od niego wykupić wykręcić — on narzekał że gajowych od tego obowiązku wyłączyli i pragnął z całej duszy by go wzięli Wy-maganą robotę by za nią zrobił i własne plecy by pod nahajki podstawił żeby mógł Szedł wieczorami do Smołami albo na chutory słuchać dopytywał się Dowie-dziawszy się pewnego dnia że zgromadzo-ny nad Berezyną naród bawi bezczynnie uspokoił się o jej los Lecz wtedy zrodziła się obawa o Tywala — Znajdzie się jakiś chlust i będzie ją w mojej nieobecności korowodził — myślał Małoż to się narodu tam zebrało mało chłopów wszelakich? — Im więcej nad tym przypuszczeniem roz-myślałbym większy go niepokój ogarniał — Nasz "chłopiec pewnie jakieś nie-szczęście dla-siebi- e przeczuwa że taki' cią-gle zamyślonym— powiedziała Wasilewska mężowi - — żadnego nieszczęścia nie przeczuwa ale za młodzieżą tęskni i za dziewczyną —- - trafnie domyślał się przezorniejszy BJTLIŁUt JU - — 1- - Jej' Bohu Tgoś słyszałem ze płacą dorosłym broń 1 l~~nnm -_- i{Ocnbtnikiern Na śmiech itii-- i oiciec — Ludzie uciekają' stamtąd on będzie- - się 1 W hallu jednego z 'pięter" kardynał Wojtyła żartuje pizy spotkaniach ze staruszka-mi interesuje się ich pocllodzeniem z Polski pyta o przeżycia Obok Kardijnała pp Tarnowski i Krajeivski'rta lewo w głębi prezes Krakoibski różnych narodowości które nie stanowią bynajmniej" przysłowiowej -- wieży Babel' choć są różnojęzyczni ale żyją w zharmonizowanej' wspólnocie ludzkiej podma-lowan- ej tylko polską atmo-sfera Z właściwym sobie do-brotliwym uśmiechem ale bystrym spojrzeniem Kardy-nał ocenia przedstawiane mu osoby Interesuje sie ich po:' chodzeniem pyta o zdrowie choć -- wie że stoi "właśnie przed nim ruipa czy szcze-te- k' człowieka któr nawet nie rozumie kto i ó'czym z nim rozmawia Ale są i łzy wzruszenia i nabożne przyklęki i całowa-nie w rękę bo wiadomo pierścień kardynalski jest' mały słabo widoczny Są przekomarzania ale są też wspomnienia o swojej wiosce pod Buczaczem o mieście lodzi i innych rejonach Pol-ski i jest wybuch "politycz ny" zgaszony spokojnym sło- -' wem Tu wśród ludzi którzy przeszli życie sD'ok"óine"-iłó-- - wa Kardynała działają" uśmieli TŁ "W_l ' - ' S_ '- -' rzająco cnoc on jen nie po-ciesza ani nie głaszcze' Ani ar I- - Ml słowem ani tonem swego głosu Wczesnym ranem Msza' św w kaplicy prawe wszystkich mieszkańców do-mu dla starszych osób oraz grono działaczy Instytutu Dobroczynności i gości Msza nie zwy-czajna w kaplicy schroniska odprawiona przez dostojnika Kościoła z dalekiego ojczyste go kraju Dla drugich z da lekiego i nieznanego dla in-nych obojętnego a jeszcze dla innych może nawet kie-dyś wrogiego Znaleźli się jednak tu prawie wszyscy pod kanadyjskim dachem ii fc Dom 'dla' seniorów naszego społeczeństwa i innych współ-obywateli a wogóle mon-trealski Instytut Dobroczyn-ności zdaje się zapadł mocno w pamięci kardynała Woj-tył- y Przy kilku innych oka-zjach Kardynał wspominał o 'nim w 'Montrealu i poza nim { w '►czasie swej „ kanadyjskiej iU"tó#9-- t tqż„ były ku temu (przyczyny Nip-- 1 tylko sam Emach nie tylko' nieskazilel- - Lna lorganizacja gwarantująca fc ar że chcesz od nas uciekać?!' — skarcił' — I matka też jęła narzekać' — Tobież synku wiosna już do wojska przyjdzie się iść a ty nie chcesz z nami być by tobą nalu-bowa- li się przez ten czas — Nie riuszczapje to nie o£ide — od-rzekł — Bede siedziałw chacie żrać spać a wy lubujcie się mna Nie póide Rozeniewał sie i nnez cały tydzień z za-grody nie ruszvł Wkońcu ojciec zaniepo-koił się i zaczął nań krzyczeć — Zdurniejesze chłrocze ciaełym sie-dzeniem w chacie i myśleniem! Weź strzel-bę i Drzejdź w las Marsz! Usłuchał Podążył na klin smolarski nadziei iż przy siewie żyta czegoś sie do-wie W samym rogu stary Piotrowski bro-nował Podszedł i pozdrowiwszy go zagad-nął o córki — Dziewczęta' w okopach harują a dziadzio z brona — Ja starymi kościami trochę przy' bronie Jiaruję# ale oni suczki tam w okonach bawią się sobie i wieczorynki urządzaj4 — odrzekł — Wieczorynki w okopach urządzają?! — Wcale się nie dziwie 'temu Karmią dobrze robota nie przyciskają -- na dworze ciepło młodzieży wszelakiej -- zebrało się moc no to ćo wtedy mają robić wieczora-mi? Bawią się ' i — Któż to mówił? Może kto przycho-dził? — Tak Onegdaj przychodzili Franek Tryznów iAdaś Łapanosy i zabrali do oko-pów cymbały i skrzypce Pękła Kościkowa cierpliwość Zawrócił z miejsca do domui oświadczył kategorycz-nie oju — Puśćcie do okopów a jak nie to i bez waszego pozwoleństwa jiójdę! — Idź sobie jak tak koniecznie chcesz — zgodził się wiedząc że nic nie wskóra — Idź powąchaj dziewce pod spódnicę to może się uspokoisz Idź sobie Zamierzał wyruszyć następnego ranka alenieinógł zasnąć więc wstał z pierw-szym pianiem kogutów zebrał się i po-szedł Nocą lasem głuchym przepełnionym wilkami z małym tyjko topprkiem za pa-_se- rn Trawiony niepokojem o --zagrożone szczęście zapomniał o własnym-jiiebezpi- e czenstwie o potrzebacn ciąia zeai oez iiMrłnłiniania 'ho-- 7 nnnjcl-- i PrrV r7ftP7llłkaeh -- się ariei go pragnienie zgromadziła zaproszo-nych mąż Na półtorej godziny przed zachodem- - Dla' pewności postanowił rozmówić się słpnca stanął w Łoszy Dopytawszy w po- - ►mamteomna sam Ale SVII KO wyuucuoi nasaiacvm sie F'W promie r~ 'mloćni 'ćja 'rlźimfi' nWpwnfnika' propozycją v ~r Wiecie„tato co? zaczął przy ko- - sjc tam niezwłoczjiie £%' lacii — Robotalw domu teraz niewielka -- Urjcdowaliipisarzeypywjlni-fi wojskowi wiec póidc'w okopy 'I zaróbięrubla 'jakie? Intęresantówprayjmował vskórzanej kiirtre ieffomość v' --pnejdęrPrzejdęłna-katoli-' iozQnicsiC5ZiPolaczkąrr nieriożenieiesic7ale w okopy?! '7akrzvczał IMHHnHHa38SEffiBB "w -- t- "?' jf-iiw- - No i ty niezdrów?!-- — 33= KWojtyłaiTOzmaioia ztnicszfcańcamt p:]) j:-Krliemkvvła(wiAkofltaktyćnieh- 6rmi flmMedoiemiysĄub' tiudioŚćy$porozumiewanm j "t — Nie -- baryń ja Jcśnikowy syn mnie nie( zapisywali — A więc przychodzisz na ochotnika? Mołodziec! — proszę do naszej smolarskiej gromady' — dodał — Dobrze czemu nie Zaciągnął go do książki wypisał i wre= czvł mu karteczkę aby mógł wylegitymo-wać sie przed starostą artelbwym i "sarjc-ra- mi wyprowadził na ganek i objaśnił drogę Poszedł Po wyjściu z obrębu budynków roznostarła sie przed nim szeroka laka środkiem pstrzyły się rzędy robotników i robotnic Większość stała wsparta na ry-dlach bezczynnie widocznie oczekując za-chodu Słonko zachodziło czerwono skwar letni lub wielki zimowy mróz Na niebie ani chmureczki Z zachodu pociągał łago-dnie ciepły suchowjej donosząc z o sto parędziesiąt wiorst frontu słabe rytmiczne grzmoty ciężkich baterii Drożyna szła między Berezyną a placem robót Wiorsty nie uszedł gdy robotnicy 'za-częli się gromadzić w kupy i rozchodzić w różne strony Jednocześnie zagrzmiały po całej pieśni Tymczasem tonej tej samej treści: Bielgija Bielgija żal mnie tiebia — Pjanyja giermańcy rozbili tiebia Niektóre tylko gromady Belgiję zamie-niały naSerbiję Po łące zaczęła się dąbrowa potem znów ' "polana za nią druga dąbrowa Prze-ślicznykrajobr- az ciągnął się Dąbrowy wy-sokopienne podebrane z gałęzi '— umu-rawio- ne — jakby parki miejskie pięlęgno- - ręką ludzką miejscami pofałdowane feremnymi walami przypominającymi 'ni to mogiły bratnie -- wojowników z dawnych lat ni tri nasypy obronne co chwjlc po-lanki urocze na prawo szeroka cjcha prze-zroczysta rzeka a za nią na wyżynnym brzegu bór sosnowy' Zachodził do szałasów pytał o swoją gro-mad- ę i szedł dalej Blisko godzinę szedł mrokiem aż wreszcie znajomych ludzi z sąsiadującego ze Smolarnią Ubere- - zia - niłułiuu ftsfwww --- 7 którzLy - m-u 4 oz'najmniloifmnżewi smInłłt-ontfUl- af rska tylko się zatrzymywał aby napie --wody j " - rt-swi-re}!?" --" Wi piekło 1 " — lhryszczeź tam u waszyclTdzisjaj — uił — _ _ _ 1 z ' -- - "- -- nniirlo t-j-i f"v - "vr - -- ~ JT" ' — — tęgi ji _ " niezłe V ' _ rjcnąłnaKo-- i jak linii a wane - ► - ' mówił Rusieckich podprowadzą?J 'jac Kościka na drożynę — ze tylko dym irf7ip Nazbierało sie moc sanerow rożnego kalibru przyszło' szlathciuchSw Wykfoń-- - ' Kościkowi' sucho w ustach się zrobiło Minął' owe pasmo dąbrowy i ujrzał na lewo od drożyny smolarski szałasiZ ala iw mroku' do czuba gęstej zarośli byrptf" ścika gdyiiprzestapu-pró- g zegoazw pię-- aopnymczai rołiiowołem ajinctiiem jiu pensjonariuszom należyty sposób bytowania nie tylko ludzie kierujący' tym stosun-kowo dużym społecznym przedsięwzięciem ale atmo-sfera panująca wśród tcgo skupiska ludzi starych i czę-ściowo schorzałych nastrój spokoju i ładu to co głównie Kardynał wyczul i uchwycił ''Jestcścic na szerokiej dro-dze która wciąga mocniej i dalej" Walczcie' ze znieczu-licą społeczną wprowadźcie młodzież do' tego domu aby czyniła dobrą pracę dla bliź-nich Tak jak w Polsce wpro-wadzamy młodzież i włącza-my ją do aktywizacji czynu Tą drogą pozyskacie mło-dzież która szuka ideałów To jest rola laicka w zboż-nym dziele Słowa te wypowiedział kard Wojtyła podczas śnia-dania niejako w odpowiedzi na powitanie prezesa F Kra-kowskiego który nakreśliw-szy krótko genezę Instytutu Dobroczynności i jego chlu-by obecnego Ogniska Pol-skiego oraz wysiłku polonij-nej społeczności w Montrea- - Polskiego m: m łąki lu 'nie omieszkał dorzucić że Wszczął już pierwsze kroki ce-lem' wybudowania polskiego szpitala na 300 łóżek Obraz optymizmu' i irozma-ceh- u zaciemnia --"smutna per-- ' spektywa utraty młodego po-kolenia polonijnego ulegają- - cego wynarodowieniulub zo: bojętnieniu dla" polskości "Obawiamy się — powie-dział iprezes Krakowski' — żc gdy już u'celu 'na-szych dążeń może nam za-braknąć tych którzy 'mają kontynuować' naszą pracę Bo i u nas spostrzegamy pe-wne zobojętnienie gdy cho-dzi 0 pracę1 społeczną naro-- ' dową i języka ojczystego Myślę tu szcze-gólnie o młodzieży 1 tutaj nie mogę dość silnie podkre-ślić znaczenia Twojej Emi--nencj- o wjz'yty u" nas Oby Apel Do autorów z prośbą o od-- " bitki i egzemplarze 'prac! Do rodaków o dary ksią-żek! Nawiązując (do wizyty ks kardynała Wojtyły w Biblio-tece Polskiej który w pod- -' niosłych' słowach podkreślił znaczenie pracy naszej pla-cówki dla dobra kultury pol-skiej i dodał otuchy do dak szych-wysiłkó- w i do wytrwa-- ' nia — Biblioteka Polska w Montrealu zwraca się doO1 daków z apejem i p(rośbą o współpracę! Interesujcie się pfzychodź-cie- ( do Biblioteki zapoznajcie się z "nią bliżej pomyślcie o niej gdy w domach waszych leżą częstokroć bezużytecz-nie po pizeczytaniu książki które w Bibliotece mogą słu-- " żyć licznym rzeszom' czytel-ników Tsącesione na "wagę złota'-- ' Przywieźcie Je do nas%od-dajci- e do użytku by' spełniły swą kulturalną-rolę- ! (Można" jezostawiać przez cały dzień w 'godzinach urzędowych z wyraźnym n'apisem: Th? Pp-- " lish LibraryfJ najlepiej od I dd'4ipopoł:' gdy jestportier1 lub ieź-- y poniedziałki w dniiKwypożyczania dd 'godzi podniesie: nla' 'świadomości i dumy wśród młodego pokolenia 'że należy jOnodo narodu który ciągu tysiąclecia -- wniósł tyle wartości do "' kultury świata Oby Twój pobyt wśród nasjdałjak" ńajobfitsze owoce'' Wydaje się że ten krótki werset przemówienia preze-sa Ińsfytutu" Dobroczynności trafił wsednd sprawy z jaką związana "jest wizyta kardy-nała' Wojtyły na kontynen-cie amerykańskim a którą on sam 'min „nazwał misją narodową Misję kościelną Kardynał spełnia wśród wiernych — cytując dalej przemówienie prezesa Krakowskiego — okresie gdy wszyscy z głębo-ką troską śledzą wstrząsy które doznaje Kościół bodaj-że w całym cywilizowanym świecie Uboga Polska jest na nic bardziej odporna niż inne kraje -- Te orba problemy wracały później' w wypowiedziach i kaząniachkardynała Wojtyły w rozwiniętym 'szerzej 'tek Kardynał Ogniska administrator mają' Tylko odleg-łego napotkał chłopiec będziemy zachowanie Adres: t Ostatnio "TV7Jechał'na stałe zarząd do' Polski' długoletni członek' ' J ście Zagadnieniami tymijiv różnym stopniu aotnicia jest Polonia obu krajów pół-nocnej Ameryki V" __: Ąjtfjtffy ZEBRANIE RADYiOKRKPrO Posiedzenie' JtaciyOkręgo-wej1KP- K Okręg Monlrcalod- - będzie' się środę' dnia 15' października --tbh? o godzi 8 wieczorem (punktualnie) ?w' Domu Polskim im- - M Koper nika 277r-'Jolicoeuri-Str(f- i! W' prpgramle' zebrania przewidziane są 'sprawozda-nia: prezesaiZarz-Okr- ? skar-bnika Komisji Rewizyjnej Rady "Szkolnej oraz sprawy młodzieżowe''— Zwiazckf Aka-demicki 'sprawy ógolno:polo-nljn- e — 'Kanada — Qiiebec imprezy A uroczystości:' "O sprawiedliwość dla 'Polski'--doroczn- y bal-KP- K — temat 25-lecie- '3 Maja 1970 '♦ J' '1 Biblioteki Polskiej w Montrealu ich ny 9 wieczór _ „ - ' " r 3479 Peel 'Street) Prosimy również pamiętać o Bibliotece gdy nadarzacie okazja-złoźenl- a datku z towa-rzyskiej- iczy' innej okazji Pjeniądze zużyte' będąjnaUąk konkretni' cel iak zakiiD książek które słuź licznym miłośnikom książki wypoźy- -' czającym' jew Bibliotece W -- ostatnim czasiei'złożbnoj na celeHBlblioteki-- „ następujące datki" za które Biblioteką bardzo 'dziękuje"' _ "" i-Do-wndu'" wizvtv ks: Kar- - dyna $500 fa Wojtyły (anonimowo)' 1 r1!łAiiirre'ai "r" - rrl '_!'! oas-rworczyns- Ki $500 1 ' %?'& J 'Buzkowie ku uczczeniu pamieciśp Stanisława JKrzy-mowskidg- o' $500} '£ 3J Ze specjalna! prośbązwra-- - nn Jc!n Riłilinfplfn Pnlslrn rin cf mmtmłks i i 'ć a1 w w it w w w Z %—+ f%n nnniTiri 1 1 lt ' n7iaia 1 r : tta S III dmśś 'AsMMii wi i?&imMi MM mmm Hi mm mit&śml m 1? "w rS!fó? 'jńasHsi mM Mi III r autorów Polaków'by 'zechcie-1?R- Sj li przypłać' sBibliotece śwe MMffl wvujłłvT"nn-r-litn""ió-- tfd7lnriisnr7i j----- i"rr_"T 'ttlKSMSt i Xjrmy AyyuawniczezasJiająy &mmi wrimim działacz liGrupvtPTWp f Cierwse owakacyjneze-aW- M panBudhiK:VZegna]ą'e gbza-- branie miesięczneGrupySlftUCfill - ' s _ - - _ -- 4 _ s%- - nmiłmv-jt-j_!:-f-v-:'- i- 'i4£ TZąch(i7jCZiqnKOwe t-wr- upy rwrTUUHcuiieicw j" iii m II = tachtzaklutó U'mtft& mm zyte wierzchem skry s e sypały - życzą rnu w?iwbj PuyM a wjf 'X%MmWW - -- r --r: (- -' i_- i r_ £:► -- i nunlhl nrnrrcń co Tiionnctr7i7PniA IIU3L1 yt orni yjjvia tui nrtAłi ui u i rosic:: — !SvW'J?PJ??u£ VXJfYA Łuu4au n suumu iuiw ftlir MiKopernika?priyf2721SoBI v bn ńrwieli Ludzie w teraźniejsze Dez- - ao roooty — oaneą niesmiaio raną&w ieuii- - u ju £ ifaeraeczne?ycz€nią:rsszyD- - uńwftSLifiĘHm&JSśSS&ma ' hołovviepd a -e- hcą-s-raći-kartofltwłas- rckachć'zapk " - j!fo atwifc'zaniecnat ł POs™"VTaww-ką- 0 ą jBM py£V!' ChaU- - - „Kiłtóalbo pasza niesmaczna- - wał? ZaPIśaFsIf?fiWięc lydolądiif ukty-- ol™s'MjrMil K"tt~Mmw !'HJ mmW'Zs'W:'VVitPtź mf --""" " ' " ' " ' " "_ --- --- i- - iMMBtMJMBBBBMMMMMlimil-inilliTrrilll- l i-riii-iin'nnm„ 1" -- T 'Sgn1" ""ShLLZ rjj M&r ?iV? |
Tags
Comments
Post a Comment for 000327b