000123b |
Previous | 9 of 10 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
aa Je
ystkj
zeraD
tkęte--
MK
ie do- -
arlj
Pite
unit
lynkj
i§ba
lea- -
kaci- -
ni T
TPno
laczy--
zas-a- m:
i
ysas
liglt
lezut--
letan
raha
k się
odpo-espa- ć
baczę
irnki
D StO- -
5ZCZC- -
bneg
zgnę- -
tkach
dno
ale
aby--
kilku
nart- -
nem
SJ
łres:en
vmoweoo M S Ponlałowskl który pnybyl
I miodszy kuehari Zygmunł Blonskl aby się F1'6' wym bratem bliźniakiem Jankiem Grolns tf :' - ciyha "an le 5'rony rnajora Tomasia
„iaowskiei w ambasadzie reżymowe!
:1 '[ u szponów mr Tomasia Zygmunt ucieka I„„rv Trudy przylaclólkl Janka W tym
8JnnPkrty ioS'°j n"„rlł"ivtbo—vwt annieylegDalrnzeiez wnaładpzoekłasodwziieecksiteatkuw
i-5k-u'
ha Udaie mu się jednak zbiec z Rosił na
5ine"'-- v v X
„ wiesz ze ja wiem?
i' pjtałes o mnie gospodynię
pnwieazidid ui (5 _ „c7vstk--n mnwi Nawr1 wtrrk--
nam 13 gadatliwość poniesie kiedy nie potrafi 'atK ' iezkd za zębami przychodzi potem
stćl
winę-dni- ej
i!
i]at - nMttfnqń TO cL-TMIA- ho Ar nr-- m
Poiedziala ci wszystko o moim „narze--
co1
intonacja słowa „narzeczony' podkreśliła
L7 traktuje tego słowa poważnie
_ie wiem czy wszystko — odpowiedział
junt
7nrtzona oparła się o ścianę
_ Jeżeli ci te informacje nie wystrezą mo- -
udzielić dalszycn woj „narzeczony od
i mi narl karkiem i nie mogłam sir
z pokoju Zanudza mnie na smierc swoją
cia nie mogę się od niego odczepić
IZieuneła przeciągle
_ Grozi ze mnie zauije jien jue wezmę
ślubu ze zaDije Kazaego mo się ao mnie
i!_ Dobrze zes mnie uprzeazita — zarto- -
A- - i) 7vtjmnnt
e pOWICUŁiOl to—v
Pogardliwie macnnęia reną
-"- jak sie boisz to się do mnie nie zbliżaj
nrouadkiem teraz nie siedzisz za blisko?
sbvs się przeniósł na krzesło?
Objął ją ramieniem przysunął do siebie i
iłował - Jesteś dziś w wyjątkowo kiepskim hu- -
stwierdził :e — - Bo mi juz to jego natręctwo Kością w
e stoi Nie odstępuje mnie na krok Nie
wla mi się ruszać Robi mi idiotyczne sceny
:jdza mi życie Muszę się od niego za wszel- -
cenę odczepie uciec od niego bo mnie na
!erć zadręczy! - Czy przyrzekałaś mu kiedy ze zostaniesz
zona? — zapytał Zygmunt
Truda ziewnęła ponownie - Możliwe Mówiło się cos o tym zanim
izamknęli - Kochałaś go wtedy? - Wątpię - Więc dlaczego 'mu przyrzekłaś że wyj- -
:sz za niego za mąz :
Wzruszyła ramionami - Bo ja wiem --Ja mam głupio miękkie
łce zawsze mi zai Kazaego Kto jesi w nie--
Ipieczeństwie kto jest ścigany kto się ukry--
Kiedy go poznałam zdawało mi się ze
sie podoba Szczerze płakałam kiedy po- -
do więzienia Po miesiącu zapomniałam Iil
się podobał a teraz wydaje mi się nudny
flaki z olejem Już poprostu nie wytrzy
T w V -- "" y
!iillllllllllll!llll!lllllllllllll!lil!lllllllllllllllll(l!llllllllllllllllllll IllillliUlll
Aleksander Dumas
HRABIA I
Streszczenie poprzednich odcinków
Edmund Dantes żeglarz z Marsylii oskartony niewinnie
ii swych rywali o udzlat w spisku bonapanysio" ---
t wtrącony do więzienia Zaprzyiażnit się tam z opaic
ii który przekazał mu tajemnicę ukrytych skarbów Po
cicez więzienia i odnalezieniu skarbów uamei =—
Fnncii pod przybranym nazwiskiem hraoiego mo=
iilo Nabywszy Patac w Paryżu demoniczny Monte
islo znaldule w sfsrach arystokratycznych swych daw- -
wrogów i omotuie Ich siecią intryg by wywrzeć na
i straszliwą zemstę
Czekała w pierwszym pokoju który był jej
onem Przvieła gości siedząc w rogu amj
(brana w jedwabne materie złotem haftowa-Obo- k
niej leżał instrument muzyczny
Albert po wejściu do tego salonu jakby
cem ze Wschodu orzeniesionego sidiii
piach oczarowany pięknością Greczynki
Ko2oz mi rrzvnrowadzasz — zapytała
)de hrabiego w iezyku nowogreckim — brata
pjjaciela czy może tylko zwykłego znajomego' - Przyjaciela — odpowiedział Monte Cnn- -
tym samym języku
— Jak sie nazywa?
~ Hrabia Albert ten sam którego wyrwa-- z
rak banrlvlńw i-7vm-skich
- W jakim języku mam z nim rozmawiać
Monte Christo zwrócił się do Morcerfa z za-tanie- m:
~~ Cz)' język nowogrecki jest ci znany
~ Niestety — odDowiedział Albert — me
lda-m anawwieetc s—taroożdyetnzwymała ie Hayde — mu&?
wić albo po francusku albo po włosku - Mow po włosku — rzekł po chwili mon-Christ- o
— Jak si ma:7 nr7viarielu który w towa- -
ftłie mego pana przychodzisz — odezwała
00 Morctrfa Havr1e- - w Dieknei mowie
sutego
-Ali Pparlzypnainósł pfraoiskzię i —kawrzęekł Monte-Christ- o %de pali także wonny tytoń wschodni
_
- Od jak dawna bawi pani w zachodniej
iUP'e? — zaczął rozmowę Albert
--7 --Miałam pięć lat zaledwie gdy opusciiam
ojczyznę Grecie — odDowiedziała Hayde
--- Hrabio — rzekł z cicha Morcerf do Mon-Chris- ta
— nozwńl abv Havde opowiedziała
' Z dzifińiu -- „„ i £ curnim 01CU
Monte Chrictn Twrńrir ip dr Greczynki W
tU IBtfnorootim- -
— Opowiesz o losie swego ojca lecz nic o
"eJcy
II — Wspomnienia dzieciństwa mojego są bar- -
r-'- c — zaczęta opowiauat uicu- -
_ l ałam czteryzaledne 'gdy matka moja
Si
Napoleon Sadek
k j 53 n a ii
(powieść życia obecnej emigracji)
muję jego towarzystwa Nie wiem dlaczego tak
się stało ale niestety tak się stało i nic na to
nie poradzę A on nie chce tego zrozumieć i
mi grozi zabójstwem samobójstwem i licho wie
jeszcze jakimi okropnościami jeżeli nie wezmę
z nim ślubu Odczepić się od niego to nie tak
łatwa sprawa
— Więc co masz zamiar zrobić?
— Postanowiłam wyjechać Zniknąć mu na
jakiś czas z oczu A potem postawić go przed
faktem dokonanym Zawiadomić ze wyszłam
za mąz
— Dokąd masz zamiar wyjechać?
— Do Niemiec do rodziny mojej matki
Już mnie od dawna proszą żeby ich odwiedzie
— Kiedy masz zamiar jechać?
— Jak najprędzej
Widocznie wyczytała w oczach Zygmunta
niepokój bo rozpogodziła się i z czułością po-głaskała
jego włosy
— Nie bój się Nie zostawię cię tutaj sa-mego
Pojedziesz ze mną
— Tak do Niemiec A stamtąd jeżeli nam
— Do Niemiec?
się uda pojedziemy dalej
— Jak ty sobie wyobrażasz nasz wyjazd do
Niemiec?
— Jeżeli chodzi o mnie to bardzo proste
— wyjaśniła Truda — W odwiedziny do krew-nych
napewno dostanę wizę
— Ale ja jak się wydostanę z Anglii?
Truda uśmiechnęła się:
— Nad tym zacznie jutro pracować mój
„narzeczony"
— Nie rozumiem — powiedział Zygmunt
— Naturalnie nie wie o kogo chodzi Po-wiedziałam-mu
ze mam klienta którego trzeba
przemycić przez Kanał do Francji On ma du-że
kontakty zna wszystkie drogi którymi moż-na
przemycić towary i ludzi
— Ale czy on to dla mnie zrobi?
— Nie ma pojęcia o kogo chodzi Powie-działam
mu że można zarobić i ty dla niego bę-dziesz
tylko zwykłym klientem
— Nie mam ani grosza — przypomniał
jej Zygmunt
— Wiem o tym doskonale — powiedziała
Truda — Niech cię o to głowa nie boli Juz ja
tę sprawę przeprowadzę
Przytulił ją mocniej do siebie
— Truda Jak ja ci się odwdzięczę?
Spojrzała mu w oczy
— Twoja wdzięczność mi niepotrzebna Je-żeli
ci pomogam to przez egoizm Tylko dla-tego
że cię lubię że mi się podobasz
W "'T
I
iim
—
81 =
mvii: i ii ii i vi u i
IlllllllllllllllllillllllllllllllllllllP
Vasiliki obudziła mnie pewnego wieczoru Mie-szkałyśmy
wtedy na zamku w Janinie Wyniosła
mnie cicho płacząc 2 komnaty mojej a nastę-pnie
spostrzegłam że schodzimy po schodach
szerokich Przed nami kroczyły służące z kufra-mi
pełnymi kosztowności Za służebnymi postę-powała
uzbrojona straż z dwudziestu ludzi się
składająca Po schodach przebiegały olbrzymie
cienie z pochodniami
„— Prędzej prędzej" — wołał głos z głę-bi
galerii
Wszyscy pochylili się ku zjemi Ja nawet w
ramionach matki zadrżałam Był to głos mojego
ojca Szedł naprzód z karabinem w ręku wspar-ty
na ramieniu pierwszego wezyra Ojciec moj
— wyjaśniła Hayde — był wielkim wodzem
Albert mimo woli zadrżał W opowieści Gre-czynki
w jej sposobie wywoływania wizji przesz-łości
było coś szczególnie przejmującego
— Wkrótce — ciągnęła dalej opowiadanie
Hayde — pochód zatrzymał się nad brzegami-ja-kieg- oś
jeziora Wsiedliśmy do łodzi Pamiętam
ze wiosła pogrążyły się w wodzie tak cicho że
najmniejszego nie wydawały szelestu Oprócz
wioślarzy służebnych kobiet ojca mojego mat-ki
wielkiego wezyra i mnie więcej w łódce na-szej
nie było nikogo Straż bowiem pozostała na
brzegu aby zasłaniać odwrót gdyby
'
zaszła te-go
potrzeba
— Dlaczego płyniemy tak prędko? —
zapytałam
— Cicho ma dziecino cicho — odpowie-działa
matka — my uciekamy
Nie pojęłam na razie znaczenia tych słów
Dlaczego ojciec mój miałby uciekać on taki
potężny!
Dopiero później zrozumiałam wszytko
7ałot?a zamku Janiny długą walką znużona
weszła w-układ- yz seraskierem Kurszydem któ- -
nania mojego ojca ujciec wiuidi lv sumę mc
da radv ze zbuntowaną załogą ucie-kać
Przedtem jednak wysłał do sułtana pewne-go
"oficera z narodu Franków w którym pokła-dał
bezwzględną ufność
Czy przypomina sobie pani — odezwał
się Albert — nazwisko tego oficera
Monte Christo rzucił Hayde spojrzenie
błyskawiczne
Nie pamiętam— odpowiedziała Greczyn- -
ka i dalej:— irynęiismy ku wyspie
35
Zaśmiała się
— Co cię tak —
— mi na myśl
bawne
52
3
=33
rozśmieszyło? zapytał
Zygmunt
Przyszło ze to byłoby za- -
— Co?
— Gdyby tak Mr Crue który ci ułatwi
ucieczkę dostał potem z Niemiec naszą wspólną
fotografię z zawiadomieniem ze jesteśmy po
ślubie
Zygmuntowi widocznie ta koncepcja nie
wydawała się zabawna bo się nawet nie uś-miechnął
i pominął uwagę Trudy milczeniem
Jego reakcja podrażniła Trudę
— Widzę ze ci ta myśl nic bardzo odpo-wiada
— powiedziała z przekąsem
Wzruszył ramionami
— Przecież nic nie powiedziałem
— Nie musisz mówić czuję to bez mó-wienia
Twarz jej wykrzywił pogardliwy uś-mieszek
— Nie bój się ja ci się narzucać nie będę
Przyjdziesz do mnie sam Będziesz mnie prosił
o rękę będziesz żebrał jak ten idiota Crue
$i
Za ścianą zbiornik na wodę szumiał bezu-stannie
Mijały noce i dnie 'Zygmunt nie opusz-czał
pokoiku na poddaszu Stracił rachubę cza-su
Nie potrafiłby chyba odpowiedzieć na py-tni- e
ile dni upłynęło od chwili kiedy go Truda
wzięła go pod swoją opiekę Nie wiele go czas ob
chodził Nigdzie się nie spiepszył na całej kuli
ziemskiej nikt nigdzie na niego nie czekał
Narzeczonego Trudy pana Crue nie spot-kał
ani razu choć' to właśnie pan Crue wziął
na siebie przygotowanie wyjazdu Zygmunta z
Anglii
Truda odwiedzała Zygmunta codziennie i
zdawała mu sprawozdanie z przebiegu przygo-towań
do wyjazdu Plan był prosty W ozna-czonym
dniu Zygmunt miał się udać pociągiem
na połudnfe Anglii do pewnej miejscowości
nad Kanałem skąd go osoba polecona przez
pana Crue przetransportuje na brzeg francus-ki
Stamtąd inny członek organizacji znany
panu Crue ułatwi Zygmuntowi przejazd do Pa-ryża
W Paryżu spotkają się z Trudą która w
tym samym dniu co Zygmunt opuści Londyn i
uda się do Paryża drogą całkiem legalną A po-tem
już Truda pokieruje dalszej
podróży
Wreszcie nadszedł dzień w którym pan
Crue zawiadomlł'"Trudę że wszystko przygoto-- '
wafte i że klient może wyjechać
9)
było pięć milionów w złocie w becwoi£ tr_
dzieści tysięcy funtów prowrŁ
Przy beczkach wstawił ojciec najwierniej-szego
ze służby swej Selima Dzień i noc czuwał
on z lontem zapalonym a miał rozkaz wysadze-nia
wszystkiego w powietrze na dany przez ojca
znak
Nie pamiętam jak długo żyliśmy w tej nie-pewności
śmierci i życia Na koniec dnia pew-nego
o brzasku ojciec posłał po nas a gdyśmy
przybyły rzekł do matki:
„— Czas niepewności naszej Vasiliki dziś
się kończy dziś przyjdzie firman sułtana i los
mój się rozstrzygnie Albo wrócimy do Janiny
albo będziemy dalej uciekać"
I tak zasiedliśmy wszyscy troje u wejścia
do jaskini w oczekiwaniu na posłańca Nagle
ojciec chwyci! lunetę spojrzał a po chwili rzekł
„— Pięć łodzi płynie ku naszemu schro
nieniu'
za broń i córkę
do pistoletów
)(_ Vasiliki — rzekł do matki mojej —
zbliża się chwila która zadecyduje o losie na-szym
Za pół godziny mieć będziemy odpowiedź
sułtana Lecz teraz odejdź wraz z córką naszą
do podziemi"
Matka 'nie chciała się oddalić ale ojciec
nieubłagany Straż odprowadziła 'nas w
głąb schronienia
Matka dobrej była myśli Gdyśmy miały
schodzić do podziemi przybyła właśnie pierw-sza
łód? i matce zdawało się że wyskoczył z
niej na brzeg ów Francuz wyprawiony
przez ojca do Konstantynopola dla przeprowa-dzenia
układów Naród Franków jest dzielny i
szlachetny to umocniło więc nadzieję mojej
matki
Siedziałyśmy w ciemnościach bardzo długo
"na Selima który od czasu do czasu
poprawiał płomień na loncie
„— Selimie — odezwała się wśród głuchej
ciszy matka — jaki jest rozkaz pana naszego?
— Jeżeli mi przyśle sztylet znaczyć lo bę-dzie
że sułtan odrzucił układy a wtedy rzucę
ten oto lont na prochy Jeżeli przyśle pierścień
wtedy wyjdziemy na świat boży"
W głuchą ciszę wpadać zaczęły po jakimś
czasie radosne jakby okrzyki triumfu Wielo-krotnie
powtarzano nazwisko Francuza który
miał przeprowadzać układy się że
ry bvł wyprawiony przez padyszacha dla poko- - odpowiedź sułtana była pomyślna
postanowił
opowiadała
organizacją
spoglądając
— Czy pani wciąż --nie może
sobie tego nazwiska-- ? — zapytał
przypomnieć
jeszcze raz
Morcerf
— Nie — odpowiedziała Hayde spojrzaw-szy
przedtem na Monte Christa i znów dalej
ciągnęła — Hałas się wzmagał w końcu rozleg-ły
'się bliskie kroki Selim trzymał lont w po-gotowiu
Wkrótce cień jakiś ukazał się na
schodach
Oczy nasze przywykłe do ciemności rozpoz-nały
wrpsrpie nosła Bvł to nasz I
--- —- -- - - w— r £- - —-w- —-
na Której od dawna przygotowane było schronie- - Selim go poznał lecz z obowiązku żołnierza za- -
nie Była to grota "znajdująca się skałach Zwa- - pytał:
no ja Kataphygion Służba zniosła tam sześćdzie- - „— Kto cię tu przysyła? -
siat tysięcy worków ze złotem i kufry z kosztów- - — Pan nasz Ali-Tebel-en
na idowód czego
nościamir a także beczki z W workach przynoszę pierścień":40
Wieczór był mglisty mżył deszcz gdy Zyg-munt
w towarzystwie Trudy jechał taksówką na
dworzec
Przez brudną szybę taksówki JZygmunt spo-glądał
po raz ostatni na zamglonćTulice Londy-nu
miasta które jemu Zygmuntowi nie przy-niosło
zbyt wiele szczęścia
Kiedy uciekł ze statku jechał do Londynu
pełen nadziei że odnajdzie brata i że przy jego
boku zbuduje sobie nowe życie
Nadzieje go zawiodły Uciekał z Londynu z
niechęcią w sercu dla tego wielkiego miasta
które się nagle dla niego zrobiło za ciasne w
którym ja kmu się wydawało na każdym kroku
czyha na niego niebezpieczeństwo
— Cieszysz się że wyjeżdżasz z Londynu?
— przerwała jego rozmyślania Truda
— Cieszę się — odpowiedział
Truda westchnęła nieco
— Wiem żeś jechał tutaj żeby odnaleźć
brata Niestety okrutny los ci nie pozwolił
Przytuliła się do jego ramienia i z patosu
przeszła na ton kokieteryjny:
— Ale zawsze musisz przyznać że coś
niecoś znalazłeś w Londynie prawda?
Czy „coś niecoś" znalazł w Londynie?
Zamajaczyła mu przed oczyma słodka twarzycz-ka
Krystyny żal ścisnął serce żal że tej
twarzy już więcej nie zobaczy
Truda przytuliła się do niegs mocniej
— No powiedz — dopominała się natrętnie
nastrojona sentymentalnie atmosferą przedwy-jazdow- ą
— Przecież jednak coś niecoś w Londy-nie
znalazłeś
— Tak — odpowiedział głucho — „Coś
niecoś" znalazłem
XXIX
KOLCZYKI
Kiedy Jan Błoński oświadczył skipperowi
„Swanelli" Pattersonowi że zostaje w Mur-mańsku
z własnej nieprzymuszonej woli po
prostu dlatego' że mu się tutaj podoba przy-puszczał
że jego oświadczenie spotka się z uz-naniem
obecnego przy rozmowie enkawudzisty
Nikifforowa
Tymczasem pryszczata twarz Nikifforowa
bynajmniej nie wyrażała uznania
— Coś ci się u nas zanadto podoba — po-wiedział
ironicznie gdy wyszli z budynku ko-mendy
portu Kiedy Błoński odruchowo skrę-cił
w kierunku domu komendanta Nikifforow
zatrzymał go i w przeciwnym kierun-ku
gdzie widniał znany już Janowi budynek
miejscowego wiezienia
— Jak sie komuś coś zanadto podoba —
powiedział prowadząc Jana w stronę więzienia
— to znaczy że ma w tym jakiś cel
Błoński choć serce czuł w gardle starał
się zachować spokój Miał minę zdumionego
dziecka kiedy zapytał:
— Czy to niedobrze jak się komuś u was
podoba?
— Owszem dobrze — zapewnił go Nikiffo-row
— Podobać się u nas powinno każdemu
Musi się każdemu u nas podobać! Bo jak
się u nas komuś nie podoba to my go potrafimy
tak1 przerobić że mu się napewno będzie po-dobało
I pokazał dobrze nam znany pierścień na- -
szego ojca
Selim uradowany zgasił natychmiast lont
Wtem do podziemia wpadli żołdacy Kurszy-d- a
i biedny Selim zginął pod ciosami sztyletów
isastępnie rzucili się na złoto w workach i kosz-towności
pochowane w 'kufrach
Oszalała z trwogi matka przebiegła około
tych szatanów którzy żadnej nie zwrócili na nią
uwagi i wydostała się na powierzchnię ziemi
Tutaj zobaczyła ojca zamordowanego sztyletami
Obok leżeli wierni żołnierze Matka zemdlała
słowa Hayde wypowiedziała szep-tem
Hrabia Monte Christo podszedł do niej
i rzekł:
—Pamiętaj dziecię że Bóg zawsze karze
zdrajców
Hayde spojrzała na hrabiego z wdzięcznoS
cia Następnie opowiedziała żałosny epilog swe
go dzieciństwa Ten Tdóry zdradził Ali-Tebele- na
Wstał chwycił podsypał prochu sprzedał matkę i w Konstantynopolu Kie
był
pierwszy
Zdawało
nrzyjaciel
w
prochem
teatralnie
skierował
Ostatnie
dy matka ujrzała iłowe ojca zawieszoną na mu
rach padła nieżywa nayue upn uugaiy Ar-meńczyk
a gdy doszła lat jedenastu sprzedał
ją sułtanowi Mahmudowi
— Od którego ja — zakończył Monte Chris
c0}iVsf Kacoerclć bożych!
swe ulubione A„
pożegnawszy
wyszedł Sorokopas Ziemianin
Rozdział VII
DONOSZĄ Z JANINY
W dwie godziny po wyjściu z
mieszkania Noirtiera Villefort otrzymał list nas-tępującej
treści:
Po co się stało trudno choćby na
chwilę przypuszczać związek pomiędzy
rodziną pana de ViIleforta rodziną' Franciszka
d'Epinay mógł przyjść skutku Ze zgrozą
uświadamiam sobie że wypadki opisane do-kumencie
znane były panu prokuratorowi
królewskiemu który jednak nie uznał za- - sto
sowne powiadomić o
Dla wysokiego urzędnika jakim Villę-fo- rt
list podobny ciosem bardzo dotkliwym
Villefort nie spodziewał się nigdy Dy jego
ojciec tak daleko posunąć mógł swą otwartość
Zresztą o tym wypadku nie wiedział nic pewne-go
— tyle zaledwie że ojciec w to
wmieszany
Po wyjściu zawiadomiono pozos-tałe
osoby że spisanie aktu ślubnego zostało od-łożone
na czas jakiś z powodu ataku apoplek-tyczneg- o
Noirtiera
Tymczasem Noirtier którego wcale się
nie pogorszył kazał na drugi przywołać
notariusza zniszczył swój poprzedni -- testament i
a poayKtowat urugi w Którym caiy inająie za-pisał
Walentynie "
Gdy to się działo u Villefortów w tym sa-mym
czasie hrabia de Morcerf udał z wizy
tą do barona Danglarsa Dla podkreśIeniaIdonios-- f
łości tej wizyty Morcerf ubrał się w galowy mun
dur generalski ze
te WiWiAfJtVR4
— vi_ i-a- iii" KPK Okr Catharinet
na Pomoc "Polsce !
-- jLJItuntf
Klub Polsko-Kanadyjsk- L $20000'
M Pcrmus'30 M Moledzki % $25
M Nowotyriskl $5 F Łukaszewicz'
$1 J Slota $2 M ' Sudoł $150- -
B Kurcin S5 J Zaborowski $10lt
K Mazurkiewicz $5 4V Solecki $3i
T Krajewski $10 M Michalski
1 Fr Sanojca $10 'Katl
Tkacz $4 J Radomski $2-Mar- ł?
Szymaszck $2 E Wojtczak $5"'P
Magierowskl $ 2 W Szymaszek1'
$5 J Czaban $ $5„ Al Borowicz'"
$20 T Odoń $20 J Miszk $20 J„
Wierzbicki $10 B Lipka $2 W
Skwark $2 J Daniow $20" W'
Podsiadło $3 T Lemcid $2 A
Kicsz $2B Toronczak $3 S-Du- -' dzlak $20 W Phikasz $10 K:
Zwierzowicz $5 B Hilimoniuk'$3
K Stara $ $5 S Malewski $3 T
Lipiński $3 P Krzyżanowska s $5
SW GKraacrpziyńkski$20$10J KAlrawcOzlyszkew$s1k0i '
S5Stanisława Kuncewicz $5 Atonia
ka Stanic $3 Maria Musiał $150
F Gryziak $1 J Sakowskl $2'J
Stanieli $2 F $5 AL T Stal- -
maszyński $2 W Soszko $5 W
Karoń $10 Cz Siwek $10 W Ły
paczewski $2 F Kołodziejczyk $1
Al Lewandowski $10 S Llsiak $20
S Sniegocki $20 B 'Masin $10'
W Cisek $5 I Jakubiak $10'-- J'
Ścieżka $5 Mrs Wiera IUidck$2
A Białas $2 J NIckiel $1 WKa-- :
nia (l wszyscy poniżej — z St
Catharines — $10 S Gemblcz $10
J Mucha $5 W Mieszczak $5 S
Kobiela $5 W Kocoń $5 F Kru-pa
Fr Kwiecicrskl$5 M Szymart- -' ski $5 P Swół $5 J Brzeczka $2Ł J Keller $2( J Leśniewski $2- - Al
Stanclik $2 S Maksym $2 J Star-'-sia- k
$1 B Zmur $1 S Fiuk:$l
J Andruszkiewicz $5 J Lach $2
Razem na llite 2-g- ą — $75800
♦
J Zawadzki $25 S Zwolak u$13
J Zapotoczny $10-- J Zinka $10A(i
Tumalcwicz $10 R Aiajka"$15Vj
Pawlik $13 J Bodurka $10"WHa:'
jeman $7 A Romanowski $8 W '
Rybak $10 E Badzioch $10 B Gru-- '
szewski $10 J Bernaś $10' W
Ćwiertnicwski $12 A Kubica $10
J Chmay $13 S Januszewski $10 i
E Sobczak $10 J Pawlik $3j£A- -
Smith S2 M Shvnal S2 J Kluska'
$10 Al Pilch $10 IŁ- - ŁUkasik-- ' $IU
S Mikołajek $5
$1 M Chudzik
J Badzioch $tf
W Lcszczyńskłf
$5 AIWiytovS4i1
J Osowiec $5%%
Romanek $2 W Zaroda $5VJJJ
Żurowski $3 StromskJ $5 A:
Czechowski $1 J Plskor '$5' !
Charkowy $2 AvWacK'$5'JMVtaJi (
ka $4 J Olszewski $ 5) Kl'SM
mański $10 SPlaia$3 BlAUuS
cyk $ 2 J Kobyłka $3 Żv
mański $5 Al Zak $5 ZvWorna-- t
rowskt $5 J Marczak $5' EiMaj-chrows- kl
$2 Broczkowskl $lKo'
nik $5 G T M Wayne'$i JNo-- r
wak" $1 Guwwskt $10 W Kozic' "
$5 Jusko $5 Jabłcckl $1 V j Dawidowicz $1- - Wlocławekty!-- "
T Tcloga $5 W Bakalarskl $
Koleśnlk $2 J Jcmloło't$10AKo-- & zlaat $D W DębcklOSiSlu --
ciaK Jr $5 J Ptaszek $07 Nowa- -' „ kowski $ 2 Błlcwicz$t2f 'AKol--i
$1 J Kolbuć $2iUi'„łKuzma
$5-- S Szymańskl$ 2'S-Koslba'$2- tt j wicrniKowski $z „Jjrtownnar
$2 J węgiel
Mr Oslnszcwicz
$2S Łlikaśtty$5- - $10'!FGruszcwkl v
$5 B Gruśzeskl -- U#CiiliHk
$5 M Mazur $5 F
W PŁc'$5- - Mrs M'KUa$20?fAfr
Stachura $5 J Dziadzina FMtI-chownik$-
l' Hyp$2iZ Pórszt:$2lf
A -- Iwaszkiewicz $4 SzustafcrSZ t S
GubcrrjS5''P'PaWłowskl1$2i!%
RaxJWnłllstf 3-clą'-
— J$54ZOOy
$7000 — Koło Pojęty Grupyl3śi
ZPwK w'St Catharirieś:}!
$5000 — Polska 'Plac-SłPom- t
Kob Kan Leg ~ $-- %Jtf
$2000— M H LopińskilźĄfjl'
Po $1000— WarnoWŚklAjj '
Tkaczyk J Romanowski! (ifc Cet- -
narski' W- - CarbowićzBPaćh'
niak J Janicki J5Hys(S:'Opioła?' y J Bucko S StankJcwicŁfffrPod4
hajski S Seminowicz' CBncziri-- '
ski T Falkiewicz1 J- - SaćzkowsklU j Górski 5 Pietras JjBaaowtfj-- "
Po $5- - — "J Haraczy Gadck
C F Oczk'owskisNRolowskir}R- - --
Gliński J WolCwskiłWKwblcfc
P Paskcy W 'WierońsklJLTY W
wak„AI AluchaALJKozicłE' Ciojł--"
la J Zygmunt P 'Bieńkowski
J Adamski Z Dawid JJ Sołtys'
to — wykuniłem za szmaragdu podobnego s'_ :
do tego w którym noszę pigułki Jelski K: KozłowskitlWTZwo-1-hn„v- „ j" liński Al Banicz J Bald J CieS--
tym opowiadaniu trudno było ?rM6JJSLT zwykłą rozmowę Morcerf wstał i w Blaszyński F Skibiński IP-s- ie
z Hayde i hrabią bardzo wzruszony W J Gar- -
s
d'Epinaya
tym
aby
do
w
mnie nich
był
był
był
d'Epinaya
stan
dzień
się'
wszystkimikrzyźambĄtSf'
St
$3„
Anna
Wira
E
Szfc
Mrl
buć"
W
cenę
1 wuwjL4 U3 nu oiiaiui o okioir
S Groblewski B Brzęczka J Dy
wan F Janiszewski S Kusiak A
Barszcz B Buynor B Alajka K
Komendant W Feliks Jr Kania
W Wróbel W Szwast J Chmie-lewski
C Capeluch M ScieraW
Lament S Kędzierski E Sokck
lowski iAs Szarek fł
Po $4 —A Góralski J Lewic-- '
ki W Kusiak ' Vj~Su 4 Po $3 — JNikiczuk F1-- Bu- -
tryn E Półgrabia MrsJ'Zicmia- - --
nln St Marzec B Opioła ' Wh
Łuszczyk B Kawula N -- Pałka?
Po $2 — J Jakubiak J„ Pietra- -
siewicz W WroHtak'łST-- 7 Zwolak " #
E Muniak iMfJWoźniakSKoza-- " a kiewicz JjH KolbneAWKrólfrZ'
Antkowiak AT-'LasotahKW- hidy- U
ka J "Graboś M Orzeł tJSkrzyp- -
czak 'Romanek"HW"Cherwiński
Ali Dobrzańska' f RelchertUś w
TrylińskiJ Michalec FGawtoan £
S Nowak S Sojda" KAMrozek!
AL Krymiński' F Shala SmOldrskL
Po $100 i— MSawIckIrŁIrsM- -
Bulanda J 'StasiairłftiVjsziuow--#
ski W wronsKJ-'2Ł'aaranejc#i-ii
"
Zaremba T LontkowsklxJryWif x
KniuadlłcaBLJorGcazduła''MJ KojzaM?fJĄ'FfuTf c Raremna llste 4 U 5M $73500
rnepruutl_ii!_ "!"!_"_'rjsirMi2tHriMlt ł łVSS- łE
'ju naii
HIGH PARKfDRYACLIANIU
wuw- łWAi?jJwiHczoTi4 -- rfmij-r---( v
19
Jedytir PoUkl Zakłid'CbfiBlczag$
%Ciy9enK-JUrTfłc?WW- f
mmmmmmmmmmmi
mraiim wc&rrstsmsa
mi
ił 1? Wffi im
mmi
A?v9f tw"tf '
Fflf#-4l- L
mm
m mmM4mt&
tl
'MM4
mmmm
HJYWM
iSV1
ł1!
FSS!li
itffih-itntf3ss- &iłmWmAmymg&iś
t TT-- f ¥1-- 3
S-i)T-SraBl
lŁ!9jt'A?Vł'i
mWmm
Eimmmm
mwwMą
mn-n--m
tr k"t4'J1 We ?WMU
im
— - r r - -
'i ri7s_ -r}- i %'AJŁHmtt m-j)"?M-mi
itmimmi
aEirVWJ&SB
łftSiJ$2&M
':tW&im&Z&rW3fmtmmtLt
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, April 24, 1957 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1957-04-24 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000096 |
Description
| Title | 000123b |
| OCR text | aa Je ystkj zeraD tkęte-- MK ie do- - arlj Pite unit lynkj i§ba lea- - kaci- - ni T TPno laczy-- zas-a- m: i ysas liglt lezut-- letan raha k się odpo-espa- ć baczę irnki D StO- - 5ZCZC- - bneg zgnę- - tkach dno ale aby-- kilku nart- - nem SJ łres:en vmoweoo M S Ponlałowskl który pnybyl I miodszy kuehari Zygmunł Blonskl aby się F1'6' wym bratem bliźniakiem Jankiem Grolns tf :' - ciyha "an le 5'rony rnajora Tomasia „iaowskiei w ambasadzie reżymowe! :1 '[ u szponów mr Tomasia Zygmunt ucieka I„„rv Trudy przylaclólkl Janka W tym 8JnnPkrty ioS'°j n"„rlł"ivtbo—vwt annieylegDalrnzeiez wnaładpzoekłasodwziieecksiteatkuw i-5k-u' ha Udaie mu się jednak zbiec z Rosił na 5ine"'-- v v X „ wiesz ze ja wiem? i' pjtałes o mnie gospodynię pnwieazidid ui (5 _ „c7vstk--n mnwi Nawr1 wtrrk-- nam 13 gadatliwość poniesie kiedy nie potrafi 'atK ' iezkd za zębami przychodzi potem stćl winę-dni- ej i! i]at - nMttfnqń TO cL-TMIA- ho Ar nr-- m Poiedziala ci wszystko o moim „narze-- co1 intonacja słowa „narzeczony' podkreśliła L7 traktuje tego słowa poważnie _ie wiem czy wszystko — odpowiedział junt 7nrtzona oparła się o ścianę _ Jeżeli ci te informacje nie wystrezą mo- - udzielić dalszycn woj „narzeczony od i mi narl karkiem i nie mogłam sir z pokoju Zanudza mnie na smierc swoją cia nie mogę się od niego odczepić IZieuneła przeciągle _ Grozi ze mnie zauije jien jue wezmę ślubu ze zaDije Kazaego mo się ao mnie i!_ Dobrze zes mnie uprzeazita — zarto- - A- - i) 7vtjmnnt e pOWICUŁiOl to—v Pogardliwie macnnęia reną -"- jak sie boisz to się do mnie nie zbliżaj nrouadkiem teraz nie siedzisz za blisko? sbvs się przeniósł na krzesło? Objął ją ramieniem przysunął do siebie i iłował - Jesteś dziś w wyjątkowo kiepskim hu- - stwierdził :e — - Bo mi juz to jego natręctwo Kością w e stoi Nie odstępuje mnie na krok Nie wla mi się ruszać Robi mi idiotyczne sceny :jdza mi życie Muszę się od niego za wszel- - cenę odczepie uciec od niego bo mnie na !erć zadręczy! - Czy przyrzekałaś mu kiedy ze zostaniesz zona? — zapytał Zygmunt Truda ziewnęła ponownie - Możliwe Mówiło się cos o tym zanim izamknęli - Kochałaś go wtedy? - Wątpię - Więc dlaczego 'mu przyrzekłaś że wyj- - :sz za niego za mąz : Wzruszyła ramionami - Bo ja wiem --Ja mam głupio miękkie łce zawsze mi zai Kazaego Kto jesi w nie-- Ipieczeństwie kto jest ścigany kto się ukry-- Kiedy go poznałam zdawało mi się ze sie podoba Szczerze płakałam kiedy po- - do więzienia Po miesiącu zapomniałam Iil się podobał a teraz wydaje mi się nudny flaki z olejem Już poprostu nie wytrzy T w V -- "" y !iillllllllllll!llll!lllllllllllll!lil!lllllllllllllllll(l!llllllllllllllllllll IllillliUlll Aleksander Dumas HRABIA I Streszczenie poprzednich odcinków Edmund Dantes żeglarz z Marsylii oskartony niewinnie ii swych rywali o udzlat w spisku bonapanysio" --- t wtrącony do więzienia Zaprzyiażnit się tam z opaic ii który przekazał mu tajemnicę ukrytych skarbów Po cicez więzienia i odnalezieniu skarbów uamei =— Fnncii pod przybranym nazwiskiem hraoiego mo= iilo Nabywszy Patac w Paryżu demoniczny Monte islo znaldule w sfsrach arystokratycznych swych daw- - wrogów i omotuie Ich siecią intryg by wywrzeć na i straszliwą zemstę Czekała w pierwszym pokoju który był jej onem Przvieła gości siedząc w rogu amj (brana w jedwabne materie złotem haftowa-Obo- k niej leżał instrument muzyczny Albert po wejściu do tego salonu jakby cem ze Wschodu orzeniesionego sidiii piach oczarowany pięknością Greczynki Ko2oz mi rrzvnrowadzasz — zapytała )de hrabiego w iezyku nowogreckim — brata pjjaciela czy może tylko zwykłego znajomego' - Przyjaciela — odpowiedział Monte Cnn- - tym samym języku — Jak sie nazywa? ~ Hrabia Albert ten sam którego wyrwa-- z rak banrlvlńw i-7vm-skich - W jakim języku mam z nim rozmawiać Monte Christo zwrócił się do Morcerfa z za-tanie- m: ~~ Cz)' język nowogrecki jest ci znany ~ Niestety — odDowiedział Albert — me lda-m anawwieetc s—taroożdyetnzwymała ie Hayde — mu&? wić albo po francusku albo po włosku - Mow po włosku — rzekł po chwili mon-Christ- o — Jak si ma:7 nr7viarielu który w towa- - ftłie mego pana przychodzisz — odezwała 00 Morctrfa Havr1e- - w Dieknei mowie sutego -Ali Pparlzypnainósł pfraoiskzię i —kawrzęekł Monte-Christ- o %de pali także wonny tytoń wschodni _ - Od jak dawna bawi pani w zachodniej iUP'e? — zaczął rozmowę Albert --7 --Miałam pięć lat zaledwie gdy opusciiam ojczyznę Grecie — odDowiedziała Hayde --- Hrabio — rzekł z cicha Morcerf do Mon-Chris- ta — nozwńl abv Havde opowiedziała ' Z dzifińiu -- „„ i £ curnim 01CU Monte Chrictn Twrńrir ip dr Greczynki W tU IBtfnorootim- - — Opowiesz o losie swego ojca lecz nic o "eJcy II — Wspomnienia dzieciństwa mojego są bar- - r-'- c — zaczęta opowiauat uicu- - _ l ałam czteryzaledne 'gdy matka moja Si Napoleon Sadek k j 53 n a ii (powieść życia obecnej emigracji) muję jego towarzystwa Nie wiem dlaczego tak się stało ale niestety tak się stało i nic na to nie poradzę A on nie chce tego zrozumieć i mi grozi zabójstwem samobójstwem i licho wie jeszcze jakimi okropnościami jeżeli nie wezmę z nim ślubu Odczepić się od niego to nie tak łatwa sprawa — Więc co masz zamiar zrobić? — Postanowiłam wyjechać Zniknąć mu na jakiś czas z oczu A potem postawić go przed faktem dokonanym Zawiadomić ze wyszłam za mąz — Dokąd masz zamiar wyjechać? — Do Niemiec do rodziny mojej matki Już mnie od dawna proszą żeby ich odwiedzie — Kiedy masz zamiar jechać? — Jak najprędzej Widocznie wyczytała w oczach Zygmunta niepokój bo rozpogodziła się i z czułością po-głaskała jego włosy — Nie bój się Nie zostawię cię tutaj sa-mego Pojedziesz ze mną — Tak do Niemiec A stamtąd jeżeli nam — Do Niemiec? się uda pojedziemy dalej — Jak ty sobie wyobrażasz nasz wyjazd do Niemiec? — Jeżeli chodzi o mnie to bardzo proste — wyjaśniła Truda — W odwiedziny do krew-nych napewno dostanę wizę — Ale ja jak się wydostanę z Anglii? Truda uśmiechnęła się: — Nad tym zacznie jutro pracować mój „narzeczony" — Nie rozumiem — powiedział Zygmunt — Naturalnie nie wie o kogo chodzi Po-wiedziałam-mu ze mam klienta którego trzeba przemycić przez Kanał do Francji On ma du-że kontakty zna wszystkie drogi którymi moż-na przemycić towary i ludzi — Ale czy on to dla mnie zrobi? — Nie ma pojęcia o kogo chodzi Powie-działam mu że można zarobić i ty dla niego bę-dziesz tylko zwykłym klientem — Nie mam ani grosza — przypomniał jej Zygmunt — Wiem o tym doskonale — powiedziała Truda — Niech cię o to głowa nie boli Juz ja tę sprawę przeprowadzę Przytulił ją mocniej do siebie — Truda Jak ja ci się odwdzięczę? Spojrzała mu w oczy — Twoja wdzięczność mi niepotrzebna Je-żeli ci pomogam to przez egoizm Tylko dla-tego że cię lubię że mi się podobasz W "'T I iim — 81 = mvii: i ii ii i vi u i IlllllllllllllllllillllllllllllllllllllP Vasiliki obudziła mnie pewnego wieczoru Mie-szkałyśmy wtedy na zamku w Janinie Wyniosła mnie cicho płacząc 2 komnaty mojej a nastę-pnie spostrzegłam że schodzimy po schodach szerokich Przed nami kroczyły służące z kufra-mi pełnymi kosztowności Za służebnymi postę-powała uzbrojona straż z dwudziestu ludzi się składająca Po schodach przebiegały olbrzymie cienie z pochodniami „— Prędzej prędzej" — wołał głos z głę-bi galerii Wszyscy pochylili się ku zjemi Ja nawet w ramionach matki zadrżałam Był to głos mojego ojca Szedł naprzód z karabinem w ręku wspar-ty na ramieniu pierwszego wezyra Ojciec moj — wyjaśniła Hayde — był wielkim wodzem Albert mimo woli zadrżał W opowieści Gre-czynki w jej sposobie wywoływania wizji przesz-łości było coś szczególnie przejmującego — Wkrótce — ciągnęła dalej opowiadanie Hayde — pochód zatrzymał się nad brzegami-ja-kieg- oś jeziora Wsiedliśmy do łodzi Pamiętam ze wiosła pogrążyły się w wodzie tak cicho że najmniejszego nie wydawały szelestu Oprócz wioślarzy służebnych kobiet ojca mojego mat-ki wielkiego wezyra i mnie więcej w łódce na-szej nie było nikogo Straż bowiem pozostała na brzegu aby zasłaniać odwrót gdyby ' zaszła te-go potrzeba — Dlaczego płyniemy tak prędko? — zapytałam — Cicho ma dziecino cicho — odpowie-działa matka — my uciekamy Nie pojęłam na razie znaczenia tych słów Dlaczego ojciec mój miałby uciekać on taki potężny! Dopiero później zrozumiałam wszytko 7ałot?a zamku Janiny długą walką znużona weszła w-układ- yz seraskierem Kurszydem któ- - nania mojego ojca ujciec wiuidi lv sumę mc da radv ze zbuntowaną załogą ucie-kać Przedtem jednak wysłał do sułtana pewne-go "oficera z narodu Franków w którym pokła-dał bezwzględną ufność Czy przypomina sobie pani — odezwał się Albert — nazwisko tego oficera Monte Christo rzucił Hayde spojrzenie błyskawiczne Nie pamiętam— odpowiedziała Greczyn- - ka i dalej:— irynęiismy ku wyspie 35 Zaśmiała się — Co cię tak — — mi na myśl bawne 52 3 =33 rozśmieszyło? zapytał Zygmunt Przyszło ze to byłoby za- - — Co? — Gdyby tak Mr Crue który ci ułatwi ucieczkę dostał potem z Niemiec naszą wspólną fotografię z zawiadomieniem ze jesteśmy po ślubie Zygmuntowi widocznie ta koncepcja nie wydawała się zabawna bo się nawet nie uś-miechnął i pominął uwagę Trudy milczeniem Jego reakcja podrażniła Trudę — Widzę ze ci ta myśl nic bardzo odpo-wiada — powiedziała z przekąsem Wzruszył ramionami — Przecież nic nie powiedziałem — Nie musisz mówić czuję to bez mó-wienia Twarz jej wykrzywił pogardliwy uś-mieszek — Nie bój się ja ci się narzucać nie będę Przyjdziesz do mnie sam Będziesz mnie prosił o rękę będziesz żebrał jak ten idiota Crue $i Za ścianą zbiornik na wodę szumiał bezu-stannie Mijały noce i dnie 'Zygmunt nie opusz-czał pokoiku na poddaszu Stracił rachubę cza-su Nie potrafiłby chyba odpowiedzieć na py-tni- e ile dni upłynęło od chwili kiedy go Truda wzięła go pod swoją opiekę Nie wiele go czas ob chodził Nigdzie się nie spiepszył na całej kuli ziemskiej nikt nigdzie na niego nie czekał Narzeczonego Trudy pana Crue nie spot-kał ani razu choć' to właśnie pan Crue wziął na siebie przygotowanie wyjazdu Zygmunta z Anglii Truda odwiedzała Zygmunta codziennie i zdawała mu sprawozdanie z przebiegu przygo-towań do wyjazdu Plan był prosty W ozna-czonym dniu Zygmunt miał się udać pociągiem na połudnfe Anglii do pewnej miejscowości nad Kanałem skąd go osoba polecona przez pana Crue przetransportuje na brzeg francus-ki Stamtąd inny członek organizacji znany panu Crue ułatwi Zygmuntowi przejazd do Pa-ryża W Paryżu spotkają się z Trudą która w tym samym dniu co Zygmunt opuści Londyn i uda się do Paryża drogą całkiem legalną A po-tem już Truda pokieruje dalszej podróży Wreszcie nadszedł dzień w którym pan Crue zawiadomlł'"Trudę że wszystko przygoto-- ' wafte i że klient może wyjechać 9) było pięć milionów w złocie w becwoi£ tr_ dzieści tysięcy funtów prowrŁ Przy beczkach wstawił ojciec najwierniej-szego ze służby swej Selima Dzień i noc czuwał on z lontem zapalonym a miał rozkaz wysadze-nia wszystkiego w powietrze na dany przez ojca znak Nie pamiętam jak długo żyliśmy w tej nie-pewności śmierci i życia Na koniec dnia pew-nego o brzasku ojciec posłał po nas a gdyśmy przybyły rzekł do matki: „— Czas niepewności naszej Vasiliki dziś się kończy dziś przyjdzie firman sułtana i los mój się rozstrzygnie Albo wrócimy do Janiny albo będziemy dalej uciekać" I tak zasiedliśmy wszyscy troje u wejścia do jaskini w oczekiwaniu na posłańca Nagle ojciec chwyci! lunetę spojrzał a po chwili rzekł „— Pięć łodzi płynie ku naszemu schro nieniu' za broń i córkę do pistoletów )(_ Vasiliki — rzekł do matki mojej — zbliża się chwila która zadecyduje o losie na-szym Za pół godziny mieć będziemy odpowiedź sułtana Lecz teraz odejdź wraz z córką naszą do podziemi" Matka 'nie chciała się oddalić ale ojciec nieubłagany Straż odprowadziła 'nas w głąb schronienia Matka dobrej była myśli Gdyśmy miały schodzić do podziemi przybyła właśnie pierw-sza łód? i matce zdawało się że wyskoczył z niej na brzeg ów Francuz wyprawiony przez ojca do Konstantynopola dla przeprowa-dzenia układów Naród Franków jest dzielny i szlachetny to umocniło więc nadzieję mojej matki Siedziałyśmy w ciemnościach bardzo długo "na Selima który od czasu do czasu poprawiał płomień na loncie „— Selimie — odezwała się wśród głuchej ciszy matka — jaki jest rozkaz pana naszego? — Jeżeli mi przyśle sztylet znaczyć lo bę-dzie że sułtan odrzucił układy a wtedy rzucę ten oto lont na prochy Jeżeli przyśle pierścień wtedy wyjdziemy na świat boży" W głuchą ciszę wpadać zaczęły po jakimś czasie radosne jakby okrzyki triumfu Wielo-krotnie powtarzano nazwisko Francuza który miał przeprowadzać układy się że ry bvł wyprawiony przez padyszacha dla poko- - odpowiedź sułtana była pomyślna postanowił opowiadała organizacją spoglądając — Czy pani wciąż --nie może sobie tego nazwiska-- ? — zapytał przypomnieć jeszcze raz Morcerf — Nie — odpowiedziała Hayde spojrzaw-szy przedtem na Monte Christa i znów dalej ciągnęła — Hałas się wzmagał w końcu rozleg-ły 'się bliskie kroki Selim trzymał lont w po-gotowiu Wkrótce cień jakiś ukazał się na schodach Oczy nasze przywykłe do ciemności rozpoz-nały wrpsrpie nosła Bvł to nasz I --- —- -- - - w— r £- - —-w- —- na Której od dawna przygotowane było schronie- - Selim go poznał lecz z obowiązku żołnierza za- - nie Była to grota "znajdująca się skałach Zwa- - pytał: no ja Kataphygion Służba zniosła tam sześćdzie- - „— Kto cię tu przysyła? - siat tysięcy worków ze złotem i kufry z kosztów- - — Pan nasz Ali-Tebel-en na idowód czego nościamir a także beczki z W workach przynoszę pierścień":40 Wieczór był mglisty mżył deszcz gdy Zyg-munt w towarzystwie Trudy jechał taksówką na dworzec Przez brudną szybę taksówki JZygmunt spo-glądał po raz ostatni na zamglonćTulice Londy-nu miasta które jemu Zygmuntowi nie przy-niosło zbyt wiele szczęścia Kiedy uciekł ze statku jechał do Londynu pełen nadziei że odnajdzie brata i że przy jego boku zbuduje sobie nowe życie Nadzieje go zawiodły Uciekał z Londynu z niechęcią w sercu dla tego wielkiego miasta które się nagle dla niego zrobiło za ciasne w którym ja kmu się wydawało na każdym kroku czyha na niego niebezpieczeństwo — Cieszysz się że wyjeżdżasz z Londynu? — przerwała jego rozmyślania Truda — Cieszę się — odpowiedział Truda westchnęła nieco — Wiem żeś jechał tutaj żeby odnaleźć brata Niestety okrutny los ci nie pozwolił Przytuliła się do jego ramienia i z patosu przeszła na ton kokieteryjny: — Ale zawsze musisz przyznać że coś niecoś znalazłeś w Londynie prawda? Czy „coś niecoś" znalazł w Londynie? Zamajaczyła mu przed oczyma słodka twarzycz-ka Krystyny żal ścisnął serce żal że tej twarzy już więcej nie zobaczy Truda przytuliła się do niegs mocniej — No powiedz — dopominała się natrętnie nastrojona sentymentalnie atmosferą przedwy-jazdow- ą — Przecież jednak coś niecoś w Londy-nie znalazłeś — Tak — odpowiedział głucho — „Coś niecoś" znalazłem XXIX KOLCZYKI Kiedy Jan Błoński oświadczył skipperowi „Swanelli" Pattersonowi że zostaje w Mur-mańsku z własnej nieprzymuszonej woli po prostu dlatego' że mu się tutaj podoba przy-puszczał że jego oświadczenie spotka się z uz-naniem obecnego przy rozmowie enkawudzisty Nikifforowa Tymczasem pryszczata twarz Nikifforowa bynajmniej nie wyrażała uznania — Coś ci się u nas zanadto podoba — po-wiedział ironicznie gdy wyszli z budynku ko-mendy portu Kiedy Błoński odruchowo skrę-cił w kierunku domu komendanta Nikifforow zatrzymał go i w przeciwnym kierun-ku gdzie widniał znany już Janowi budynek miejscowego wiezienia — Jak sie komuś coś zanadto podoba — powiedział prowadząc Jana w stronę więzienia — to znaczy że ma w tym jakiś cel Błoński choć serce czuł w gardle starał się zachować spokój Miał minę zdumionego dziecka kiedy zapytał: — Czy to niedobrze jak się komuś u was podoba? — Owszem dobrze — zapewnił go Nikiffo-row — Podobać się u nas powinno każdemu Musi się każdemu u nas podobać! Bo jak się u nas komuś nie podoba to my go potrafimy tak1 przerobić że mu się napewno będzie po-dobało I pokazał dobrze nam znany pierścień na- - szego ojca Selim uradowany zgasił natychmiast lont Wtem do podziemia wpadli żołdacy Kurszy-d- a i biedny Selim zginął pod ciosami sztyletów isastępnie rzucili się na złoto w workach i kosz-towności pochowane w 'kufrach Oszalała z trwogi matka przebiegła około tych szatanów którzy żadnej nie zwrócili na nią uwagi i wydostała się na powierzchnię ziemi Tutaj zobaczyła ojca zamordowanego sztyletami Obok leżeli wierni żołnierze Matka zemdlała słowa Hayde wypowiedziała szep-tem Hrabia Monte Christo podszedł do niej i rzekł: —Pamiętaj dziecię że Bóg zawsze karze zdrajców Hayde spojrzała na hrabiego z wdzięcznoS cia Następnie opowiedziała żałosny epilog swe go dzieciństwa Ten Tdóry zdradził Ali-Tebele- na Wstał chwycił podsypał prochu sprzedał matkę i w Konstantynopolu Kie był pierwszy Zdawało nrzyjaciel w prochem teatralnie skierował Ostatnie dy matka ujrzała iłowe ojca zawieszoną na mu rach padła nieżywa nayue upn uugaiy Ar-meńczyk a gdy doszła lat jedenastu sprzedał ją sułtanowi Mahmudowi — Od którego ja — zakończył Monte Chris c0}iVsf Kacoerclć bożych! swe ulubione A„ pożegnawszy wyszedł Sorokopas Ziemianin Rozdział VII DONOSZĄ Z JANINY W dwie godziny po wyjściu z mieszkania Noirtiera Villefort otrzymał list nas-tępującej treści: Po co się stało trudno choćby na chwilę przypuszczać związek pomiędzy rodziną pana de ViIleforta rodziną' Franciszka d'Epinay mógł przyjść skutku Ze zgrozą uświadamiam sobie że wypadki opisane do-kumencie znane były panu prokuratorowi królewskiemu który jednak nie uznał za- - sto sowne powiadomić o Dla wysokiego urzędnika jakim Villę-fo- rt list podobny ciosem bardzo dotkliwym Villefort nie spodziewał się nigdy Dy jego ojciec tak daleko posunąć mógł swą otwartość Zresztą o tym wypadku nie wiedział nic pewne-go — tyle zaledwie że ojciec w to wmieszany Po wyjściu zawiadomiono pozos-tałe osoby że spisanie aktu ślubnego zostało od-łożone na czas jakiś z powodu ataku apoplek-tyczneg- o Noirtiera Tymczasem Noirtier którego wcale się nie pogorszył kazał na drugi przywołać notariusza zniszczył swój poprzedni -- testament i a poayKtowat urugi w Którym caiy inająie za-pisał Walentynie " Gdy to się działo u Villefortów w tym sa-mym czasie hrabia de Morcerf udał z wizy tą do barona Danglarsa Dla podkreśIeniaIdonios-- f łości tej wizyty Morcerf ubrał się w galowy mun dur generalski ze te WiWiAfJtVR4 — vi_ i-a- iii" KPK Okr Catharinet na Pomoc "Polsce ! -- jLJItuntf Klub Polsko-Kanadyjsk- L $20000' M Pcrmus'30 M Moledzki % $25 M Nowotyriskl $5 F Łukaszewicz' $1 J Slota $2 M ' Sudoł $150- - B Kurcin S5 J Zaborowski $10lt K Mazurkiewicz $5 4V Solecki $3i T Krajewski $10 M Michalski 1 Fr Sanojca $10 'Katl Tkacz $4 J Radomski $2-Mar- ł? Szymaszck $2 E Wojtczak $5"'P Magierowskl $ 2 W Szymaszek1' $5 J Czaban $ $5„ Al Borowicz'" $20 T Odoń $20 J Miszk $20 J„ Wierzbicki $10 B Lipka $2 W Skwark $2 J Daniow $20" W' Podsiadło $3 T Lemcid $2 A Kicsz $2B Toronczak $3 S-Du- -' dzlak $20 W Phikasz $10 K: Zwierzowicz $5 B Hilimoniuk'$3 K Stara $ $5 S Malewski $3 T Lipiński $3 P Krzyżanowska s $5 SW GKraacrpziyńkski$20$10J KAlrawcOzlyszkew$s1k0i ' S5Stanisława Kuncewicz $5 Atonia ka Stanic $3 Maria Musiał $150 F Gryziak $1 J Sakowskl $2'J Stanieli $2 F $5 AL T Stal- - maszyński $2 W Soszko $5 W Karoń $10 Cz Siwek $10 W Ły paczewski $2 F Kołodziejczyk $1 Al Lewandowski $10 S Llsiak $20 S Sniegocki $20 B 'Masin $10' W Cisek $5 I Jakubiak $10'-- J' Ścieżka $5 Mrs Wiera IUidck$2 A Białas $2 J NIckiel $1 WKa-- : nia (l wszyscy poniżej — z St Catharines — $10 S Gemblcz $10 J Mucha $5 W Mieszczak $5 S Kobiela $5 W Kocoń $5 F Kru-pa Fr Kwiecicrskl$5 M Szymart- -' ski $5 P Swół $5 J Brzeczka $2Ł J Keller $2( J Leśniewski $2- - Al Stanclik $2 S Maksym $2 J Star-'-sia- k $1 B Zmur $1 S Fiuk:$l J Andruszkiewicz $5 J Lach $2 Razem na llite 2-g- ą — $75800 ♦ J Zawadzki $25 S Zwolak u$13 J Zapotoczny $10-- J Zinka $10A(i Tumalcwicz $10 R Aiajka"$15Vj Pawlik $13 J Bodurka $10"WHa:' jeman $7 A Romanowski $8 W ' Rybak $10 E Badzioch $10 B Gru-- ' szewski $10 J Bernaś $10' W Ćwiertnicwski $12 A Kubica $10 J Chmay $13 S Januszewski $10 i E Sobczak $10 J Pawlik $3j£A- - Smith S2 M Shvnal S2 J Kluska' $10 Al Pilch $10 IŁ- - ŁUkasik-- ' $IU S Mikołajek $5 $1 M Chudzik J Badzioch $tf W Lcszczyńskłf $5 AIWiytovS4i1 J Osowiec $5%% Romanek $2 W Zaroda $5VJJJ Żurowski $3 StromskJ $5 A: Czechowski $1 J Plskor '$5' ! Charkowy $2 AvWacK'$5'JMVtaJi ( ka $4 J Olszewski $ 5) Kl'SM mański $10 SPlaia$3 BlAUuS cyk $ 2 J Kobyłka $3 Żv mański $5 Al Zak $5 ZvWorna-- t rowskt $5 J Marczak $5' EiMaj-chrows- kl $2 Broczkowskl $lKo' nik $5 G T M Wayne'$i JNo-- r wak" $1 Guwwskt $10 W Kozic' " $5 Jusko $5 Jabłcckl $1 V j Dawidowicz $1- - Wlocławekty!-- " T Tcloga $5 W Bakalarskl $ Koleśnlk $2 J Jcmloło't$10AKo-- & zlaat $D W DębcklOSiSlu -- ciaK Jr $5 J Ptaszek $07 Nowa- -' „ kowski $ 2 Błlcwicz$t2f 'AKol--i $1 J Kolbuć $2iUi'„łKuzma $5-- S Szymańskl$ 2'S-Koslba'$2- tt j wicrniKowski $z „Jjrtownnar $2 J węgiel Mr Oslnszcwicz $2S Łlikaśtty$5- - $10'!FGruszcwkl v $5 B Gruśzeskl -- U#CiiliHk $5 M Mazur $5 F W PŁc'$5- - Mrs M'KUa$20?fAfr Stachura $5 J Dziadzina FMtI-chownik$- l' Hyp$2iZ Pórszt:$2lf A -- Iwaszkiewicz $4 SzustafcrSZ t S GubcrrjS5''P'PaWłowskl1$2i!% RaxJWnłllstf 3-clą'- — J$54ZOOy $7000 — Koło Pojęty Grupyl3śi ZPwK w'St Catharirieś:}! $5000 — Polska 'Plac-SłPom- t Kob Kan Leg ~ $-- %Jtf $2000— M H LopińskilźĄfjl' Po $1000— WarnoWŚklAjj ' Tkaczyk J Romanowski! (ifc Cet- - narski' W- - CarbowićzBPaćh' niak J Janicki J5Hys(S:'Opioła?' y J Bucko S StankJcwicŁfffrPod4 hajski S Seminowicz' CBncziri-- ' ski T Falkiewicz1 J- - SaćzkowsklU j Górski 5 Pietras JjBaaowtfj-- " Po $5- - — "J Haraczy Gadck C F Oczk'owskisNRolowskir}R- - -- Gliński J WolCwskiłWKwblcfc P Paskcy W 'WierońsklJLTY W wak„AI AluchaALJKozicłE' Ciojł--" la J Zygmunt P 'Bieńkowski J Adamski Z Dawid JJ Sołtys' to — wykuniłem za szmaragdu podobnego s'_ : do tego w którym noszę pigułki Jelski K: KozłowskitlWTZwo-1-hn„v- „ j" liński Al Banicz J Bald J CieS-- tym opowiadaniu trudno było ?rM6JJSLT zwykłą rozmowę Morcerf wstał i w Blaszyński F Skibiński IP-s- ie z Hayde i hrabią bardzo wzruszony W J Gar- - s d'Epinaya tym aby do w mnie nich był był był d'Epinaya stan dzień się' wszystkimikrzyźambĄtSf' St $3„ Anna Wira E Szfc Mrl buć" W cenę 1 wuwjL4 U3 nu oiiaiui o okioir S Groblewski B Brzęczka J Dy wan F Janiszewski S Kusiak A Barszcz B Buynor B Alajka K Komendant W Feliks Jr Kania W Wróbel W Szwast J Chmie-lewski C Capeluch M ScieraW Lament S Kędzierski E Sokck lowski iAs Szarek fł Po $4 —A Góralski J Lewic-- ' ki W Kusiak ' Vj~Su 4 Po $3 — JNikiczuk F1-- Bu- - tryn E Półgrabia MrsJ'Zicmia- - -- nln St Marzec B Opioła ' Wh Łuszczyk B Kawula N -- Pałka? Po $2 — J Jakubiak J„ Pietra- - siewicz W WroHtak'łST-- 7 Zwolak " # E Muniak iMfJWoźniakSKoza-- " a kiewicz JjH KolbneAWKrólfrZ' Antkowiak AT-'LasotahKW- hidy- U ka J "Graboś M Orzeł tJSkrzyp- - czak 'Romanek"HW"Cherwiński Ali Dobrzańska' f RelchertUś w TrylińskiJ Michalec FGawtoan £ S Nowak S Sojda" KAMrozek! AL Krymiński' F Shala SmOldrskL Po $100 i— MSawIckIrŁIrsM- - Bulanda J 'StasiairłftiVjsziuow--# ski W wronsKJ-'2Ł'aaranejc#i-ii " Zaremba T LontkowsklxJryWif x KniuadlłcaBLJorGcazduła''MJ KojzaM?fJĄ'FfuTf c Raremna llste 4 U 5M $73500 rnepruutl_ii!_ "!"!_"_'rjsirMi2tHriMlt ł łVSS- łE 'ju naii HIGH PARKfDRYACLIANIU wuw- łWAi?jJwiHczoTi4 -- rfmij-r---( v 19 Jedytir PoUkl Zakłid'CbfiBlczag$ %Ciy9enK-JUrTfłc?WW- f mmmmmmmmmmmi mraiim wc&rrstsmsa mi ił 1? Wffi im mmi A?v9f tw"tf ' Fflf#-4l- L mm m mmM4mt& tl 'MM4 mmmm HJYWM iSV1 ł1! FSS!li itffih-itntf3ss- &iłmWmAmymg&iś t TT-- f ¥1-- 3 S-i)T-SraBl lŁ!9jt'A?Vł'i mWmm Eimmmm mwwMą mn-n--m tr k"t4'J1 We ?WMU im — - r r - - 'i ri7s_ -r}- i %'AJŁHmtt m-j)"?M-mi itmimmi aEirVWJ&SB łftSiJ$2&M ':tW&im&Z&rW3fmtmmtLt |
Tags
Comments
Post a Comment for 000123b
