000050b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
— Dlaczego? — spytała przestraszona Ma-ria
— Przecież Patryk przyzwoitym i do-brym
młodzieńcem!
__ Wygląda na takiego! — potwierdziła
Ma iprinak newna słnha ttmnn Tci
T_ _-—--
-!—£ n!n lAft -1--
— AJ_!_f V a-- 2$ — 10 pi&eucA mc jcat zuiuuiutj: — mana
£
_ ftKrnuifl P_ifr7_r_i
i& Wioctofy nmvnvm spncio iocli k-- K
A? i- - MinoHfyła smutnie — Mńi svn iocf niinn
i®
uom-—-- -- j
kicm Towarzystwa św Jerzego patrona Anglii
a więc nienawidzi członków innych towarzystw
Maria spojrzała niepewnie staruszkę nip 5iu„7A rr7iimipiac o co iei irizif
a
Widzisz — tłumaczyła hahka — Anoii
LSKt
ul
_i„
w
--- -j jMi i-Ł-iuii-na
m
!£Mi:
ai rv S„ zko_c:i i- niicu' iuiiyijr n nlvuiuniu iworza sw'o"ie
oddzielne towarystwa nazywając ich imionami
svch narodowycft świętych Anglicy mają to
£ł warzystw© św Jerzego Szkoci św Andrzeia a f Irlandczycy św Patryka Każda grupa etniczna
flSf patrzy się na drugą z
— Nie widzę różnicy między Irlandczykiem
3&Ii Szkotem! — rzeKta Mana
m
jest
ukosa
— ja widzę! się słów Nowy kraj nowe zwyczaje nawet nowy wiedzie _ Ninstety moi svn inaczei Datrzy snmwv
r-i- jf f n1f1l1 mnpfiln r4 n n uuu1 igB uo puuju wcasid suną uiui-yii- Ka &&f — Czv panna Maria będzie dziś iadla śnią
SlłiniP'' — skierowała DYtanie rin hahln fłf — Dziś tak! — rzekła staruszka — Gorącz- -
SSfka minęła
vVrł
K3
1
Mana zapomniała o problemach grup etnicz--
orfrurh aneosasKieEO Docnoozpnin N7Prntn r--n
1jffi-J'J-
-" " O '"- - ~-- w _ ŁU- -
zwartymi oczami wodziła za Patrzyła Przypuszczam to iedna z
na z napięciem raz kanadyjskiego
fWaąssiey Dezposreamo przeasiawicieiKą czarnej
y Murzynka opuściła pokój #1 — JesŁ — Maria spytała z zacie-SiMkawienie- m — Niewolnicą?
§&g - — odparła babka — W Górnej Ka- -
fgjiadzie nie ma niewolnictwa Trzydzieści lat te
II
___'_'
śniadanie
Co
jak
kwaszone
To upew- niała
Zgodziła
lP7Vltl
zdążyłam
zdziwione
ełn- -
murzynka jest
Po pierwszy spotkała
No
ale bierz być
nie dla
słabych
obfitoś-cią
£Mmu jak zostało zniesione Marianna była kiedyś Wreszcie dotarła do tłukła kaleczy
Kanady jako pomocnice dla
kłopotu meJ
AWciel przybył do ją do Ja odgradza od i zapachów
ów Płakała strasznie wiedząc Zmaltretowana beznadzieina stoczyła sie
śfltam Stanęłam w jej doJ-
- Szyba skończyła a pod nią był
MKtargach właściciel iei 'na świat Poczuła naturalne zapachy Natura
41'spia i wydał papiery Ma- - zn°w b? do JeJ dyspozycji skrzyd--
jMrianna przylgnęła ao Dziś nie jest ld wyirunęia przestworza wolności
yp}ii MnfTrtf 1 1 i kilka kiedy ŚBSrJui [U1HUU1HIJ lew tZfOnKiem
SJrodziny który wspólnie dzieli nasze troski
yrsffiauusui
'Ł
—
z
— —astnniła mi matko! Sari r„i„:i„ -"- -V sMpowiaujame łuaurKi i "° UŁuyeiniid
® Nie bałaś się jej? — zawołała nawpół
T&4pnerazona Maria
Z83RS t_iaoKa b-ara parsknęły śmiechem
— Dlaczego miałabym się bać? — spytała
ara — to i
sawoDieia:
nAn™n ~
mw
sem! właś- -
Kim ona?
Nie!
Biła
fmm
zacna
Marianna pokoju niosąc na tacy
liadanie
Wm — Mano! — Jestem
j
j I
l„LJiJMljfTiuJIinLlłJriL-i- J ' 1
— Niech cholera weźmie taki zarząd!
— Złodzieje psiekrwie w dziąsła szarpane!
wyzwiska pod adresem Kuliga Mozes--
#fBSauma tysmpółkcizasie powrócił minister
SlBrabywał znacznie poza granicami kra- - '#SJU to iDrniektnwał 7 nnzyrzki zrnhiłn
WW°l wyJazd Grecji na urlop wypoczynko
&m$' czvm doniosły gazety Zamieszczano fo-flpggra-łic
ministra: przy grobie Agamemnona So-%$Pe- sa'
na stopniach świątyni Ateny
EPdczas uroczystości wieńca na miej-tfj$- r
bitwy w Termopilach również dekoro-Migani- a
ministra orderem Feniksa
WM rcztltacie powrócił kraju niczym
to Drzpwidvwaf nn7p7 SfiM P$f Przeciwgazowej motywując odmowę
w wewnętrznej polityce Polski nieko- - 'rraycłnirmt ini ~U nnAf
2pf Halina niego listy prawie
codziennie Nadsyłał pod swój adres myśląc
Sgs zamieszkała u niego a służba przeadresowy-wl- i
'e 's na Nie zastawszy jej
mhdomu zdziwił się Zaraz
WA Halinko? Jak się masz skarbie!
Wik J3-- wzruszonym głosem
WPt DziekuJe dobrze Cieszę się ze już jes- -
iflltf odP°wiedziała bezbarwnie 'pp krótkiej wymianie zapytań o zdrowie
Mnop°czucie nia-
-
auto- - llpjl Witając się nią nie mógł powstrzymać
f!#wniePokoju tak bardzo się w czasie
W-SPeieg-o
rozstania
M9li'l
na
mi
fm
raj'
Przecież uczciwa
swoją
bardzo
Minister ujął wpatrywał
bezradnie
zawołała
zmieniła
jest? dopytywał się
dłonią włosach
odpowiadała za rękę
nierówny
"7 musisz
Jzmm&
p Franciszek Kmietowicz
wiazdy
że będzie dobre Dałam dużo
„sace"
Sace"? zdziwiła się chora — to
jest?
— „Sace" to u różne przysmaki je- dzenia -- wyjaśniła rzeczowo babka — ma- sło ziemniaki jarzyna ogórki bia- łe mięso wyjątkiem musztardy pieprzu octu!
— wszystko nazywa się sace"! —
się Maria — za dziwne słowo!
A tak! — Sara przytaknęła — Pobę-dzies- z tu to Doznasz dziwnych
nie babka
— Już zauważyć to!
Maria — w rozmowie co lubicie
„well"
Sara spojrzały na
— Naprawdę? spytała niedowierzająco
Sara
Oczywiście Maria odparła newnvm
— że
ciwości języka!
i
Mozę! uśmiechnęła się babka —
się do jedzenia! Musisz zdrową
silną W Kanadzie ma miejsca ludzi cho-rych
niedołężnych!
Maria zaczęła jeść zachwycając się
smakiem jadła
Pszczoła uderzyła w brzęk tivumfalnv
okna
filłkla do Przyjęliśmy ją ła sle na niewidocznej przeszkodzie jaka
iSfdomową jej szyba
Toronto chciał kwiatów
™ ia walka
czeka obronie dłudch w się otwór
perswazjach zeodził sie
odszkodowanie Odtąd Rozpostarła
zupełnie 'auusnie w
"awci uumuwą W dni później
bardzo
rzucali
Konar
dłużej
n4inn
Maria opuściła
łóżko zaczęła wykonywać drobne roboty Sara
zaproponowała jej przejażdżkę mieście
Pokażę Toronto! rzekła Na-pew- no polubisz nasze miasto!
A dlaczego nie możemy przejść się spa- cerem? spytała Maria
Wykluczone! pierwsze zabłociłybyśmy
sobie okropnie trzewiki a w niektórych miej-scach
nawet nie potrafiłybyśmy przejść przez
ulicę drugie o każdej porze dnia nocy moż-33%
_ Alp alp iW Płarnst na tu spotkać pijaków którzy często zaczepiają
do
—
—
Dobrze! — sie Maria
Obie dziewczyny usadowiły się w kolasce
pojechały w kierunku ulicy Bay
— Patrz! — zawołała Sara wskazując
S Zygmunt Jurkowski 42 S
(▼iimi®l:i'oife
m jii_" _L
W
niz sobie
do
do
nio
od
je
do
To ty
Po
P°
nas do
wiele
Po
nas
#3ni#iin
po
Po
po
na
Nacisnął dzwonek zjawił się lokaj
Podać auto !— rozkazał
W poczekalni doktora Krupskiego siedzia-ło
wielu pacjentów ale nazwisko Konara dało
Halinie pierwszeństwo Po godzinnym badaniu
doktór stwierdził wycieńczenie organiz
mu na skutek silnych zaburzeń psychicznych
'Kro -
v """'ye"" upiini ćdimeim mogło to nawet grozie Komplikacjami urazowy
°
Pallas
jak
Odrodzonego
z flrono
i-imd-nami
A 11
otrzymywała
Augustynw
~
~~
~~
i
wys3
z
i
_
:
i
—
pewna
— —
—
i
z i
—
dlużei
rzekła
uży- wać
i
—
— —
— —
i
i
słońca
dobrze
i
'
i
-
nH7inlila
i
— —
—
—
—
i
„
—
i
im
i
—
znaczne
mi to tez zalecił wyjazd i zapisał doraźne środ-ki
wzmacniające system nerwowy
Konarowi doradził aby jak najrzadziej zo-stawiał
ją w samotności i możli-wie
lekkich rozrywek Stosując się do tej wska-zówki
Konar postanowił załatwić formalności
ślubne Obstalował sobie wytworny żakiet a Ha-linie
polecił aby sprawiła sobie najmodniejszy
kostium angielski Porozumiał się z konsysto-rze- m ustalając termin ślubu na trzynastego lip-ca
którą to liczbę uważał dla siebie naj-szczęśliwszą
Nic omieszkał również zadzwonić osobiście
do cenzury z poleceniem ażeby żadne wzmianki
z tego powodu nie ukazały się w prasie
Po jego przyjeździe Halina poczuła się
Od osoby Konara emanowała krzepią-ca
tężyzna i bezpieczeństwo pod osłoną którego
szukała spokoju niby w cieniu rozłożystego dę-bu
W czasie pamiętnej nocy u Eweliny Jej
ustrój psychiczny odniósł wiele wyszła z tej
orgii duchowo zmasakrowana
Okoliczności w jakich tn się stało ich bez-sens
diabelski i bezprzykładny egoizm omal nie
doprowadziły pomieszania zmysłów
Od owej nocy minęło prawie trzy tygodnie
- Co eanaK ieraz Jeszcze na mysi o strasznym prze- - ci sie stało? Czv nie byłaś chora
S)rzypadkiem? nudzeniu po południu bowiem odurzające środ--
$WvniaH u„r' -- -
W Gabriela działały dość długo czuła zawrót OTffS??1 ny-mo-
# rzeczvwifie T11"?5' g}owv 'l zimn° przebiegające po plecach Pod- -
--
S& °Wie- Wy™26™313 schudła czas dlugich bezsennych nocy udało jej się na- - §$8E VtyZeoa Pollczkach P°roblły Je] sie ch°- - wet odtworzyć pewne urywki zaledwie migaw-- °-CZ-y'
sl? zazwyczaJ Przv- - ki orgii w jakiej bezwolnie brała udział ale IWmWSrnZ- Wyravle' powiekl miała zaczerwlen'one obrazy te mieszały się z koszmarami sennymi - g°? aCZi
-- 61? Prcyw??? WadBfcKj jakie dusiły późI)iej w chcrobliwych odręt- -
clP7lf' V15" jtnuy iiiuuiHUBw ai? UŁna wienlach i sama już nie wiedziała gdzie sen
KSSŚ v vlrolc- - Oczywiście na chwilę nie przyszło PlałaTa ' c~ t° Wo upały tak na mnie m ś że dła ofiara tajemniczych proszków PfSiJot ~ tł!Snac?yhl Się' wycleraJa-- c
chustecz-- MyŚIa}a poprostu że upiła sie ty]ko szarflpanem
_— —— — -- w ifrnru vniiunniuf izak wmiiino ncrancmrG ją za ramiona się
jej
BfettJnia Al ~ t™™ jej
Jnenia skłoniła La ramie nrzv-- z-vc-iu
n3W nie-
- go
sfttulila się do niego zrozumieć
ww
Co ci Powiedz? —
zcząc ją po
Nie Wziął ją odna-pul- s
i przyśpieszony
zaraz do doktora — po
Co
—
chwilę
Babka leżącą
nią
zgodziła
za
le-piej
jakaś
ran
ją do
ją
ani jej
iwi j£v rvuviu hui kituu kjb
hari™„V — Cynizm Eweliny Dagnon przeszedł
i wszelkie P0J?c?a ° i usiłowała
u____vj_V_
pojechać
pierwsze pytanie nazajutrz wy
powiedziane z uśmiechem dobrej gospodyni
która troszczy się o swego gościa było czymś
piekielnym:
— No i jak się bawiłaś kochanie?
A później gdy musiała pomagać Halinie
dział stanowczo — Do doktora Krupskiego która nie mogła podnieść się z tapczanu i gdy
0 samego który wyleczył ci nogę Zaraz ujrzaia na mm Krew oiworcyia szeroKO oczy
c"z? — i ' lu ia-- " f"i t-yu-yai
go telefonicznie i pojadę z tobą oy
"ZWIĄZKOWIEC" LUTY (FsŁruery) _rcd 5 — 1?53
— " " — — - - — - s — „ -- — — _ _-- ___ 55
Copyright reserved by Pollsh Alllanco Press Ltd nad I
Ani
nrtrrtnnnirti
10 ii
&
obszerne budynki — Tu się mieści garbarnia
Jesse Ketchum a po drugiej stronie ulicy jego
rezydencja Pan Ketchum jest nie tylko dobrym
przemysłowcem ale i społecznikiem Buduje koś-cioły
szkoły pieniądze łozy na budowę dróg i
mostów Zobacz! Pierwszy w Toronto założył ko-ło
swej garbarni i rezydencji chodnik!
Kolaska wjechała w ulicę Bay
— Ulica ta — tłumaczyła Sara — oficjal-nie
nazywa się Bay ponieważ prowadzi do zato-ki
natomiast nieoficjalnie ulicą niedźwiedzią
ponieważ często spacerowały po niej niedż- -
Niedźwiedzie? — wykrzyknęła przerażo
na Maria — Niemożliwe! Jak po mieście mogą
spacerować niedźwiedzie! To chyba żart!
Sara roześmiała się w głos
— Nie żart tylko prawdziwe zdarzenia' —
oświadczyła — Kilka lat temu właścicielowi ta-werny
na zbiegu ulic King i Bay zagryzły kjnie
w nocy Swego czasu jeden z oficerów vortu
Jork idąc wieczorem tą ulicą szablą olrabal
niedźwiedziowi głowę
Z boku ulicy doleciał krzyk Przeraźliwy
krzyk bitej kobiety Maria odruchowo chwyciła
towarzyszkę za rękę
— Co to? — spytała przerażona do głębi
— E nic! — Sara odparła niechętnie —
To stary MacNeady bije swoją zonę!
— I nikt nie stanie w jej obronie
— A kto ma stanąć? — zdziwiła się Sara
— Przecież on bije swoją żonę Poza tvm nic
Było trochę kiedy właści- - mężów bije swoje zony stanowiła Nie mogła zrozumieć co X„rvS i zabrać Sta--
weszła
Panno
składania
zadzwonił
powitał
ci
dostarczał
smiece
iiujiyi}vna
Jej
©ront©
SS&ffl&&&iastess&stoi
irami
ŁEaBgBMalmi&
&SBm££Mś£ttSS%s&2StV&8&
— Czy nie można temu zaradzić?
— Nie wiem Niedawno temu jedna z ko-biet
proponowała w gazecie aby rząd nałożył
specjalne podatki względnie kary na mężów
bijących żony Oczywiście mężczyźni wyśmiali
projekt!
Kolaska zbliżała się do tawerny z której
wyszło paru zataczających się mężczyzn Bro-date
zarośnięte twarze zwrócili w stronę jadą-cych
dziewczyn Zaczęli uśmiechać się chicho-tać
machać rękami Sara podcięła konia i szyb-ko
wyminęła pijaków
— Och jak się cieszę że uciekłyśmy im! —
westchnęła z ulgą Maria — Drżałam na całym
ciele co to będzie gdy zatrzymają kolaskę!
Z ulicy Bay Sara skierowała konia ulicą Lot
na zachód
— Widzisz ten budynek? — wskazała na
kwadratowy murowany dom o dwóch piętrach
stojący samotnie na północnej stronie ulicy —
To „Osgoode Hall" siedziba Towarzystwa Praw-niczego
— Skąd takamazwa?
łaś mężatką a teraz rozwódką Któż mógł
przypuszczać coś podobnego — usprawiedliwia- -
ła się z wyrazem zdziwienia i współczucia za-razem
Ze swego punktu widzenia miała pewną
rację co wyraziła dając Halinie szklankę mleka
na pokrzepienie
— Szkoda ześ mnie o tym nie uprzedziła
nie byłabym cię prosiła na „naszą zabawę"
Wszelkie usprawiedliwienia jednak nic mia-ły
już tu miejsca Stało się A za czyją stało się
winą czy Haliny która zbyt długo grała rolę
wesołej mężatki czy zwyrodnienia towarzystwa
w jakie się dostała próżno czas tracić na roz-trząsanie
Zbliżał się dzień ślubu Pomimo usiłowań
zachowania tajemnicy dotarła wieść o nim do
Głębosza Pewnego dnia spotkawszy Halinę ni-by
przypadkowo na który to „przypadek" cze-kał
na ulicy godzinami zastąpił jej drogę
— Dzień dobry Halinko! — wysilił się na
uśmiech a widąc ją bardzo zmienioną dodał
z niepokojem- - — Bardzo źle wyglądasz Co ci
jest?
— Wszyscy mnie o to pytają a nic mi nie
jest nic absolutnie Poprostu odchudzam się
żeby mieć dobrą linię
— A czy nie uważasz że nie należy w tym
względzie przesadzać — zapytał z ostrożna
— Nie nie sądzę Wazę pięćdziesiąt cztery
kilo
— Trochę za mało Jak na twój wzrost Ale
powiedz naprawdę czy miałaś jakieś zmartwie-nia?
— dopytywał się chcąc wziąć ją pod rękę
Nie pozwoliła jednak na ten odruch przy-jaźni
odsuwając się nieco
— Nie mam żadnych zmartwień Daj spo-kój
nie męcz mnie — odpowiedziała nieomal
gniewnie
—Szkoda ze nie chcesz powiedzieć —
rzekł tonem urazy — tak bardzo chciałbym ci
pomóc
— W czym9 — zapytała przystając i pa-trząc
mu w oczy
Może udałoby mi się wydostać cię z tej zgni-lizny
Nie machaj ręką Halinko wiem co mówię
Twój wygląd będący wyrazem zupełnej depre-sji
świadczy az nadto wyraźnie o tym że po-trzebujesz
kogoś ktoby się tobą zajął tak szcze-rze
jak ja tego pragnę
— Trzynastego mój ślub — szepnęła
— Przecież to bujda len cały ślub Juz
trochę zorientowałem się w tej gmatwaninie I
nie rozumiem po co ci jeszcze ta komedia ślu-bu
Przecież to czyste kpiny Znam całą spra-wę
— mówił w podnieceniu Ten szachraj Ło-to- ć
rozwiódł się ze swoją żoną i doręczył mini-strowi
wyrok konsystorza ewangielickiego na
dowód że rozwiódł się z tobą Minister biorąc
ślub z tobą pojmie defakto za żonę Wandę Ło-tocio-wą
osobę której nie zna i która żyje teraz
na wiarę z Kuligiem To bardzo śmieszne sam
się z tego uśmiałem jak usłyszałem o tym ale
powiedz Halinko czy ci sprawia przyjemność ta
wierutna bzdura?
— Skąd wiesz o tym kto ci powiedział? —
spytała zaskoczona trafnością jego informacji
— No moja kochana nic długo w Polsce
nie utrzyma sie w tajemnicy ludzie już zaczy-nają
o tym gadać Halinko radze ci daj spokój
Nie odpowiadając szła obok niego pogrą-żona
w niewesołych rozważaniach
— Pierwszym ministrem- - sprawiedliwości
Górnej Kanady został William Osgoode Podob-no
nigdy nie był w Toronto bo wkrótce po swej
nominacji osiadł w Quebec i tato pełnił funkcje
ministra Dolnej Kanady Mimo tego jego naz-wiskiem
obdarzono ten budynek
Maria patrzyła z podziwem na ładny bu-dynek
— A teraz — uśmiechnęła się tajemniczo
Sara — pokażę ci budynek gdzie najlepsze to-warzystwo
Toronto spotyka się na prywatnych
przyjęciach Sławną rezydencie „The Grangc"
przy ulicy John która jest własnością bogatej
rodziny D'Arcy Boulton Patrz jak śliczny ma
wygląd! Biała kolumnowa fasada zwrócona na
zachód podobna jest do wielu rezydencji ame-rykańskich
jak mi babka mówiła
— I do angielskich! — dodała Maria z du-mą
— Rezydencje lordów też mają podobny
wygląd
Sara skierowała konia na południc ulicą
John '
— Czy nic pojedziemy dalej na zachód? —
spytała Maria
— Nie ma po co! Tu się juz kończy miasto!
Dalej ciągnie się busz z tu i ówdzie rozrzucony-mi
rezydencjami jak „Spadina Housc" Baldwina
czy chata drewniana kapitana Shaw Dalej na
zachód mogłybyśmy pojechać do vortu Jork
ale samotnym dziewczynom nie wypada poka-zywać
się w pobliżu garnizonu
Maria przytaknęła głową w milczeniu Ko-laska
przecięła ulicę Hospital Newgatc i King
— Po prawej stronie! — oświadczyła Sara
— mamy tymczasowy budynek parlamentu od
czasu kiedy dawny w wschodniej stronic mias-ta
spłonął
— Pożar?
— O tak! W Toronto często mamy pożary
Domy są wprawdzie rozrzucone wzdłuż ulic
niemniej jednak drewniane Zaledwie kilka po-ważniejszych
budynków ma zręby ceglane Stąd
niebezpieczeństwo pożarów jest duże Jeżeli
idzie o budynek parlamentu to już dwukrotnie
spłonął Pierwszy raz spalili go Amerykanie w
1813 r podczas inwazji naszego miasta
— Jak ty dobrze znasz historię Toronto!
— To zasługa babki która przybyła tu jako
młoda dziewczyna kiedy szumiał jeszcze busz!
Skręciła konia ulicą Front na wschód
— Uważaj! — krzyknęła Maria w przestra-chu
— Kolaska omal nie przewróciła się w
biocie
— Nic nie szkodzi! — zaśmiała się Sara Nie
jedna już kolaska przewróciła się na ulicach To-ronto
Nie jedna połamała sobie kola i osie
Przecież jesteśmy w „zabłoconym Jorku" jak
popularnie nazywają nasze miasto!
— Muszę ci powiedzieć że u nas w Anglii
miasta są dużo ładniejsze Brukowane ulice do-my
murowane ładne sklepy! A u was?
— Bioto błoto błoto! — zaśmiała się Sara
— Mimo tego mocno do serca przypadł mi ten
„zabłocony Jork"!
— Pewnie dlatego że babka tak dużo ci o
nim naopowiadała!
Sara wzruszyła ramionami
Słał cip fipnłv linnnw uor-rf- r
v v v DHmPi
przejdziemy sie na
cer powiedział — A może wolałabyś kina? ixi"_ rl01"' ur'
Po namyśle Halina zdecydowała się na wy-picie
pół czarnej na odkrytym tarasie poblis-kiej
kawiarni Zaledwie usiedli zobaczyła że
ktoś kłania się jej z daleka Był to Łotoć we
własnej Dawno się nie widzieli Wpraw-dzie
dzwonił do niej kilka razy ale kazała Ma-rysi
odpowiadać że — pani nie ma Byli już
„po rozwodzie"
I teraz także udała że go nie widzi ale po
chwili spoglądając ukosem dostrzegła że sie-dzi
w towarzystwie Łuski Miał minę zakłopota-ną
jaką miewa! w tych razach kiedy usprawied-liwiał
się z czegoś Gestykulował zawzięcie ocie-rając
pol z czoła naprzemian
Głębosz wpatrywał się w Halinę z niedają-cy- m
się bliżej określić wyrazem Było w jego
spojrzeniu wiele tkliwości i trochę jakby poczu-cia
własnej winy
— Halinko! — odezwał się miękko —
Chciałem przeprosić cię za moją niewiarę za
mój brak zaufania do ciebie
Słysząc to drgnęła i spuściła oczy Głębosz
mówił dalej:
— Przemyślaem wszystko dokładnie pod-sumowałem
wrażenia jakie miałem o tobie I bar-dzo
cię przepraszam Przyznaję że wyrządziłem
ci krzywdę moim przeświadczeniem że żyłaś
z tym Łotociem W tej chwili kiedy widzę was
oboje bo on tam siedzi z Łuską i razem knują
jakieś szachrajstwo widzę jaki byłem głupi
Wierzę Halinko ze jesteś niewinną i czystą
dziewczyną (przy tych słowach ujął bezwładną g}1
tpmnprnmpntnuMli - 1i I m _ ~- - ) mówić do odegrania tej zabawnej Ale co v t
ci jest Halinko! — wykrzyknął wi-dząc
że nagle pobladła i z trudem utrzymuje
się w równowadze
Zerwał poskoczył ku niej i podtrzyma!
ją na krześle gdyż byłaby z spadła
Ludzie siedzący obok obejrzeli się na nich
a kelner przyskoczył z usłużnością zapobiegaw-czą
— Mozę troszeczkę sody proszek z „Ko-gutkiem"?
- Halina nie zemdlała jednak Po chwili przy-szła
siebie i podpierana przez Głębosza pod-niosła
z krzesła Odprowadzani spojrzeniami
gości wśród których najciekawiej penetrowały
oczy Lotocia i przedefilowali przez taras
i wyszli na przewiewne aleje
Janku nie mogę teraz mówić zostaw
mnie — wyjęczała
— Ale może ci pomóc jesteś najwyraźniej
chora
— Nie nie to tylko takie chwilowe osła-bienie
zaraz przejdzie doprawdy nie chciała-bym
teraz rozmawiać
— Nie cię zostawić na ulicy w tym
stanie — uparł się
Kiwnął na przejeżdżającą dorożkę
— Odwiozę cie do domu wsiadaj — powie
oomsoqj-- c jej wejść na stopień
Usiadł obok i rzucił dorożkarzowi adres
Csłą dro? nrzebyli w milczeniu lecz
newnei chwili Halina jakby pod wpływem nur-tujących
ją myśli odszukała jego dłoń i uścisnę-ła
ją lekko
Poszukiwanie Rodzin
Wykaz osób posiukojących swych
rodrin przei Polski Cierw Kriyi
Bożek Władysław poszukuje BO-ŻEK
Adama i Stanisława synów
Józefa i Anny oraz Ich dzieci — w
swoim czasie zam w Ameryce
Blabolil Sylwia poszukuje LA-STOWIECK1E-GO
Wiktora i jego ro-dziny
oraz MICH AT Eugeniusza
i jego rodziny — ostatnio zam w
Toronto Ont
Caputa Vladslaw poszukuje
POLAK Michała ur 1886 r Ostre
pow żywice woj Kraków — w
1939 r zam w Kanadzie
Ciesielska Bronisława poszukuje
brata CIOŁKI Władysława ur III
1900 r Nowa Grobla pow Brze-żan- y
s Szymona i Marty — w 1953
zam w Winnipcg
Dec Krystyna poszukuje DEC
Domiceli c Tomasza i Marianny
oraz DEC Walentego — w swoim
czasie zam w Toronto
Duc Zofia poszukuje
MARGAŃSKIEJ Bronisławy ur
1922 r Świnna pow Żywiec c Ka-rola
i Agnieszki — zam w Ame-ryce
Dudek Wacław poszukuic ŁAW-NICZAK
Władysława ur 1912 s
Michała — rzekomo zam w Kana-dzie
Dzicchcioronck Józef poszukuje
MORAWSKIEGO Stanisława ur
19J7 r Nowy Pokost pow Bra-słn- w
i MORAWSKIEGO Józefa ur
1903 ! Nowy Pokost synów Win-centego
— zam w Kanadzie
Fitą Celina poszukuje BARTNI-KOWSKIEG- O Stanisława ur 1919
r Stanisławowo pow Lida woj
Nowogród s Mariana i Bronisła-wy
— ostatnio zam w Kanadzie
Fridfcrtig Ester z d Grinszpun
c Falika poszukuic LENTOCZNIK
Szyfry ur ok 1892 r„ Korostyń
c Pinkosa oraz LENTOCZNIK
Szmula ur ok 1888 r„ Korostyń
s Abrama — w 1939 r zam w
Galant Helena poszukuje siostry
GALANT Wancly-Mar- ii ur 51805
r c Marcina i Stefanii — rzekomo
zam w Ameryce
Gusowski Jan poszukuje brata
GUSOWSKIEGO Kazimierza ur
1916 r Starogard woj Gdańsk —
od 1947 r zam w Kanadzie
Hauptman Antoni poszukuje
SZACH Wasyla ur 1919 r IIłu-szv- n
woj Tarnopol SZACH Anto-niego
ur 1924 r„ Hłuszyn oraz
Jarosława ur 1929 r Hłu-szyn
— zam rzekomo w Kanadzie
Horal Józefa poszukuje
JASIŃSKIEGO Juliana ur 1908 r s Antoniego i Józefy — rzeko-mo
zam w Kanadzie
Janicka Franciszka poszukuje
svna JANICKIEGO Stanisława ur
1932 r Czechy pow Sieradz s
Michała i Franciszki — zam w Kanadzie
Karasińska Fabiana poszukuje
MUBAWIEC Wacława s Wacława
i Feliksy — zam w swoim czasie
w Kanadzie' oraz-MURAWIE-C
Wła- dysława s Wacława i Marli z d
Pawłowskiej — zam w swoim cza- sie w Ameryce Północnej - Chodź trochc sDa-!irikaJ?P0!?"!f"MA- b™' — do aUŁMUB r
osobie
do
SZACH
Łówczyce s Jacka i Katarzyny —
w swoim czasie zam w Kanadzie
Kiszkurno Józef poszukuje TUR-CZUNOWI-CZ
Hilarego - zam' o-slat- nio Montrealwu raz z żoną i dziećmi w
Kalinowska Julia poszukuje sy- na KALIWOSZKA (KONARZEW-SKIEGO)
Bogusława-Mark- a ur 25
1927 r Legionowo k Warsza-wy
s Teodora I Julii — rzekomo
zam w Ameryce
Kłos Grzegorz poszukuje braci:
Stcfana-Ludwik- a oraz Fran-Mcisizńkska
uMraozdozwoineyckcih: LwaotjowiWczarspzoaw-wa
synów Józefa I FrancLszlci z d
Szeląg _ w swoim caslc zam w Winnipcg
Kościcwicz Jan poszukuje ZWIE-RO- K Michała ur 1920 r w Litwa
opostwatnSiotołzpacme wwoKaNnaodwzoiegródek —
braKtoazdKroOwZsDkiROWMSKicIhEaGł O pJoasnzaukuujer 1894 r Barysz póv Buczacz woj Iarnopol s: Filipa i Anastazji z d
oWkoolcicikach— Wwinsnwipocigm czasie zam w
Kozłowski Witold tpohźukujo
MOŻNEGO Kazimiera) u°j 1015 r
— ostatnio zam w Chatham Ont'
Kraiewska Anna poszukuje brata
KOŁAKOWSKIEGO Kazimierza ur d189T3 omr aszsewAsnktioejnie—go zaimBawrbaArmye- z
ryce
Krajewska Czesława z d Ter-cia-k poszukuje GRZYMAŁY Toma- -
jej rękę i ucałował ze czcią) A tylko dałaś się °k
S" f "r!!0?icTni?0'
i
P°w
nnnipi lirnrbnnn „UnrW no Justyny —
hv-w- w iviniv wavi w MftwciSiłS! UJttUi iU IU- - flfl lirU lnlvi ŁT-- —_ roli tiiu w ri iikit_!
Halinko
się
niego
się
łuski
—
samą
mose
dział
v
siostry
5
Toronto
brata
4
KŁOS
j%jv sio Informacie kierowa'- - rln- - pim
Czerwony Krzyż ul Mokolowska 14 Warsaw Poland
WYCIĄG CZOSNKOWY
est dobry dla Was
PcSzrpozysenUzeikeslteuJlaiekwcoieagśoromddloeUkkotonyrzadrloouswbóboctlnrryopgoeżpyrriwyryatflpyef
sując mu niezawodne właściwości uzdra-nWkwatióitaeurljyerąaclenoyusmósI
buwwaczśhmrwoadazckalniniieiaemjcądzcyzesiazancłatzyCensnizeeioapsntyecckzzonsknyrJwkmeuist AwsppkredyzołacnynimąądgsaerwntzrsGaeocrtawtayorłzlaeślmnćej elgoj1Płóewwai srkfzrloiceyrsusmctmkziiozeeasatnywkzkoiomeowtrrrieazzejjyyąśmcPiuiciwzgjeytuccslłetiekyedji
jceucdieowsnięegoosłśarboideknai rwośylcinzneerpgaoniJcISUciercpzui--
łceiek nAadarmesumGatayrzllme Pkeaurplccise opdacszwkeęgopigu- ap-lekar- za lmoloepkasjPuąiJłeekIassnazmrncclJczuhaeseskeznucuzdzKyszeItiśruszpdąSezcągaiiwśąeopnłPprWeazaitgcewabzuksokełozkęnoisadzpcAtaoippeżdcrayzahcewmszhliaękuesblaniGępy-Jnasmacrlu-ol-ba
dpęomzoagdąowoonleeniWażmeśc—ie bJęedzzaieżycliie na praw-
10W-1- "
QUEEH'S TEXTILES
% zniżki ui okizanlcm niniejszej! ogłoszenia
Wllilkl wybór mrjl6w wrUnv
H Krów ouronefsklch orat wizr Wsqo rodiaiu m-iłrll4-
w poteol '
787 OUEEN ST W -- V C-66-
6&
w-s- --
śM "£ v#CtU & wwisa:
i'lw?t?mofV:imT!rłE4:a
mm
mm
HńmmMM itiftifa
mm
'm'itmlfW mm łdi l rtrri
mmli
WME
murmmmn
titĄllTSLUrMlH
N i WJł Ts Z ?
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, February 05, 1958 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1958-02-05 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000177 |
Description
| Title | 000050b |
| OCR text | — Dlaczego? — spytała przestraszona Ma-ria — Przecież Patryk przyzwoitym i do-brym młodzieńcem! __ Wygląda na takiego! — potwierdziła Ma iprinak newna słnha ttmnn Tci T_ _-—-- -!—£ n!n lAft -1-- — AJ_!_f V a-- 2$ — 10 pi&eucA mc jcat zuiuuiutj: — mana £ _ ftKrnuifl P_ifr7_r_i i& Wioctofy nmvnvm spncio iocli k-- K A? i- - MinoHfyła smutnie — Mńi svn iocf niinn i® uom-—-- -- j kicm Towarzystwa św Jerzego patrona Anglii a więc nienawidzi członków innych towarzystw Maria spojrzała niepewnie staruszkę nip 5iu„7A rr7iimipiac o co iei irizif a Widzisz — tłumaczyła hahka — Anoii LSKt ul _i„ w --- -j jMi i-Ł-iuii-na m !£Mi: ai rv S„ zko_c:i i- niicu' iuiiyijr n nlvuiuniu iworza sw'o"ie oddzielne towarystwa nazywając ich imionami svch narodowycft świętych Anglicy mają to £ł warzystw© św Jerzego Szkoci św Andrzeia a f Irlandczycy św Patryka Każda grupa etniczna flSf patrzy się na drugą z — Nie widzę różnicy między Irlandczykiem 3&Ii Szkotem! — rzeKta Mana m jest ukosa — ja widzę! się słów Nowy kraj nowe zwyczaje nawet nowy wiedzie _ Ninstety moi svn inaczei Datrzy snmwv r-i- jf f n1f1l1 mnpfiln r4 n n uuu1 igB uo puuju wcasid suną uiui-yii- Ka &&f — Czv panna Maria będzie dziś iadla śnią SlłiniP'' — skierowała DYtanie rin hahln fłf — Dziś tak! — rzekła staruszka — Gorącz- - SSfka minęła vVrł K3 1 Mana zapomniała o problemach grup etnicz-- orfrurh aneosasKieEO Docnoozpnin N7Prntn r--n 1jffi-J'J- -" " O '"- - ~-- w _ ŁU- - zwartymi oczami wodziła za Patrzyła Przypuszczam to iedna z na z napięciem raz kanadyjskiego fWaąssiey Dezposreamo przeasiawicieiKą czarnej y Murzynka opuściła pokój #1 — JesŁ — Maria spytała z zacie-SiMkawienie- m — Niewolnicą? §&g - — odparła babka — W Górnej Ka- - fgjiadzie nie ma niewolnictwa Trzydzieści lat te II ___'_' śniadanie Co jak kwaszone To upew- niała Zgodziła lP7Vltl zdążyłam zdziwione ełn- - murzynka jest Po pierwszy spotkała No ale bierz być nie dla słabych obfitoś-cią £Mmu jak zostało zniesione Marianna była kiedyś Wreszcie dotarła do tłukła kaleczy Kanady jako pomocnice dla kłopotu meJ AWciel przybył do ją do Ja odgradza od i zapachów ów Płakała strasznie wiedząc Zmaltretowana beznadzieina stoczyła sie śfltam Stanęłam w jej doJ- - Szyba skończyła a pod nią był MKtargach właściciel iei 'na świat Poczuła naturalne zapachy Natura 41'spia i wydał papiery Ma- - zn°w b? do JeJ dyspozycji skrzyd-- jMrianna przylgnęła ao Dziś nie jest ld wyirunęia przestworza wolności yp}ii MnfTrtf 1 1 i kilka kiedy ŚBSrJui [U1HUU1HIJ lew tZfOnKiem SJrodziny który wspólnie dzieli nasze troski yrsffiauusui 'Ł — z — —astnniła mi matko! Sari r„i„:i„ -"- -V sMpowiaujame łuaurKi i "° UŁuyeiniid ® Nie bałaś się jej? — zawołała nawpół T&4pnerazona Maria Z83RS t_iaoKa b-ara parsknęły śmiechem — Dlaczego miałabym się bać? — spytała ara — to i sawoDieia: nAn™n ~ mw sem! właś- - Kim ona? Nie! Biła fmm zacna Marianna pokoju niosąc na tacy liadanie Wm — Mano! — Jestem j j I l„LJiJMljfTiuJIinLlłJriL-i- J ' 1 — Niech cholera weźmie taki zarząd! — Złodzieje psiekrwie w dziąsła szarpane! wyzwiska pod adresem Kuliga Mozes-- #fBSauma tysmpółkcizasie powrócił minister SlBrabywał znacznie poza granicami kra- - '#SJU to iDrniektnwał 7 nnzyrzki zrnhiłn WW°l wyJazd Grecji na urlop wypoczynko &m$' czvm doniosły gazety Zamieszczano fo-flpggra-łic ministra: przy grobie Agamemnona So-%$Pe- sa' na stopniach świątyni Ateny EPdczas uroczystości wieńca na miej-tfj$- r bitwy w Termopilach również dekoro-Migani- a ministra orderem Feniksa WM rcztltacie powrócił kraju niczym to Drzpwidvwaf nn7p7 SfiM P$f Przeciwgazowej motywując odmowę w wewnętrznej polityce Polski nieko- - 'rraycłnirmt ini ~U nnAf 2pf Halina niego listy prawie codziennie Nadsyłał pod swój adres myśląc Sgs zamieszkała u niego a służba przeadresowy-wl- i 'e 's na Nie zastawszy jej mhdomu zdziwił się Zaraz WA Halinko? Jak się masz skarbie! Wik J3-- wzruszonym głosem WPt DziekuJe dobrze Cieszę się ze już jes- - iflltf odP°wiedziała bezbarwnie 'pp krótkiej wymianie zapytań o zdrowie Mnop°czucie nia- - auto- - llpjl Witając się nią nie mógł powstrzymać f!#wniePokoju tak bardzo się w czasie W-SPeieg-o rozstania M9li'l na mi fm raj' Przecież uczciwa swoją bardzo Minister ujął wpatrywał bezradnie zawołała zmieniła jest? dopytywał się dłonią włosach odpowiadała za rękę nierówny "7 musisz Jzmm& p Franciszek Kmietowicz wiazdy że będzie dobre Dałam dużo „sace" Sace"? zdziwiła się chora — to jest? — „Sace" to u różne przysmaki je- dzenia -- wyjaśniła rzeczowo babka — ma- sło ziemniaki jarzyna ogórki bia- łe mięso wyjątkiem musztardy pieprzu octu! — wszystko nazywa się sace"! — się Maria — za dziwne słowo! A tak! — Sara przytaknęła — Pobę-dzies- z tu to Doznasz dziwnych nie babka — Już zauważyć to! Maria — w rozmowie co lubicie „well" Sara spojrzały na — Naprawdę? spytała niedowierzająco Sara Oczywiście Maria odparła newnvm — że ciwości języka! i Mozę! uśmiechnęła się babka — się do jedzenia! Musisz zdrową silną W Kanadzie ma miejsca ludzi cho-rych niedołężnych! Maria zaczęła jeść zachwycając się smakiem jadła Pszczoła uderzyła w brzęk tivumfalnv okna filłkla do Przyjęliśmy ją ła sle na niewidocznej przeszkodzie jaka iSfdomową jej szyba Toronto chciał kwiatów ™ ia walka czeka obronie dłudch w się otwór perswazjach zeodził sie odszkodowanie Odtąd Rozpostarła zupełnie 'auusnie w "awci uumuwą W dni później bardzo rzucali Konar dłużej n4inn Maria opuściła łóżko zaczęła wykonywać drobne roboty Sara zaproponowała jej przejażdżkę mieście Pokażę Toronto! rzekła Na-pew- no polubisz nasze miasto! A dlaczego nie możemy przejść się spa- cerem? spytała Maria Wykluczone! pierwsze zabłociłybyśmy sobie okropnie trzewiki a w niektórych miej-scach nawet nie potrafiłybyśmy przejść przez ulicę drugie o każdej porze dnia nocy moż-33% _ Alp alp iW Płarnst na tu spotkać pijaków którzy często zaczepiają do — — Dobrze! — sie Maria Obie dziewczyny usadowiły się w kolasce pojechały w kierunku ulicy Bay — Patrz! — zawołała Sara wskazując S Zygmunt Jurkowski 42 S (▼iimi®l:i'oife m jii_" _L W niz sobie do do nio od je do To ty Po P° nas do wiele Po nas #3ni#iin po Po po na Nacisnął dzwonek zjawił się lokaj Podać auto !— rozkazał W poczekalni doktora Krupskiego siedzia-ło wielu pacjentów ale nazwisko Konara dało Halinie pierwszeństwo Po godzinnym badaniu doktór stwierdził wycieńczenie organiz mu na skutek silnych zaburzeń psychicznych 'Kro - v """'ye"" upiini ćdimeim mogło to nawet grozie Komplikacjami urazowy ° Pallas jak Odrodzonego z flrono i-imd-nami A 11 otrzymywała Augustynw ~ ~~ ~~ i wys3 z i _ : i — pewna — — — i z i — dlużei rzekła uży- wać i — — — — — i i słońca dobrze i ' i - nH7inlila i — — — — — i „ — i im i — znaczne mi to tez zalecił wyjazd i zapisał doraźne środ-ki wzmacniające system nerwowy Konarowi doradził aby jak najrzadziej zo-stawiał ją w samotności i możli-wie lekkich rozrywek Stosując się do tej wska-zówki Konar postanowił załatwić formalności ślubne Obstalował sobie wytworny żakiet a Ha-linie polecił aby sprawiła sobie najmodniejszy kostium angielski Porozumiał się z konsysto-rze- m ustalając termin ślubu na trzynastego lip-ca którą to liczbę uważał dla siebie naj-szczęśliwszą Nic omieszkał również zadzwonić osobiście do cenzury z poleceniem ażeby żadne wzmianki z tego powodu nie ukazały się w prasie Po jego przyjeździe Halina poczuła się Od osoby Konara emanowała krzepią-ca tężyzna i bezpieczeństwo pod osłoną którego szukała spokoju niby w cieniu rozłożystego dę-bu W czasie pamiętnej nocy u Eweliny Jej ustrój psychiczny odniósł wiele wyszła z tej orgii duchowo zmasakrowana Okoliczności w jakich tn się stało ich bez-sens diabelski i bezprzykładny egoizm omal nie doprowadziły pomieszania zmysłów Od owej nocy minęło prawie trzy tygodnie - Co eanaK ieraz Jeszcze na mysi o strasznym prze- - ci sie stało? Czv nie byłaś chora S)rzypadkiem? nudzeniu po południu bowiem odurzające środ-- $WvniaH u„r' -- - W Gabriela działały dość długo czuła zawrót OTffS??1 ny-mo- # rzeczvwifie T11"?5' g}owv 'l zimn° przebiegające po plecach Pod- - -- S& °Wie- Wy™26™313 schudła czas dlugich bezsennych nocy udało jej się na- - §$8E VtyZeoa Pollczkach P°roblły Je] sie ch°- - wet odtworzyć pewne urywki zaledwie migaw-- °-CZ-y' sl? zazwyczaJ Przv- - ki orgii w jakiej bezwolnie brała udział ale IWmWSrnZ- Wyravle' powiekl miała zaczerwlen'one obrazy te mieszały się z koszmarami sennymi - g°? aCZi -- 61? Prcyw??? WadBfcKj jakie dusiły późI)iej w chcrobliwych odręt- - clP7lf' V15" jtnuy iiiuuiHUBw ai? UŁna wienlach i sama już nie wiedziała gdzie sen KSSŚ v vlrolc- - Oczywiście na chwilę nie przyszło PlałaTa ' c~ t° Wo upały tak na mnie m ś że dła ofiara tajemniczych proszków PfSiJot ~ tł!Snac?yhl Się' wycleraJa-- c chustecz-- MyŚIa}a poprostu że upiła sie ty]ko szarflpanem _— —— — -- w ifrnru vniiunniuf izak wmiiino ncrancmrG ją za ramiona się jej BfettJnia Al ~ t™™ jej Jnenia skłoniła La ramie nrzv-- z-vc-iu n3W nie- - go sfttulila się do niego zrozumieć ww Co ci Powiedz? — zcząc ją po Nie Wziął ją odna-pul- s i przyśpieszony zaraz do doktora — po Co — chwilę Babka leżącą nią zgodziła za le-piej jakaś ran ją do ją ani jej iwi j£v rvuviu hui kituu kjb hari™„V — Cynizm Eweliny Dagnon przeszedł i wszelkie P0J?c?a ° i usiłowała u____vj_V_ pojechać pierwsze pytanie nazajutrz wy powiedziane z uśmiechem dobrej gospodyni która troszczy się o swego gościa było czymś piekielnym: — No i jak się bawiłaś kochanie? A później gdy musiała pomagać Halinie dział stanowczo — Do doktora Krupskiego która nie mogła podnieść się z tapczanu i gdy 0 samego który wyleczył ci nogę Zaraz ujrzaia na mm Krew oiworcyia szeroKO oczy c"z? — i ' lu ia-- " f"i t-yu-yai go telefonicznie i pojadę z tobą oy "ZWIĄZKOWIEC" LUTY (FsŁruery) _rcd 5 — 1?53 — " " — — - - — - s — „ -- — — _ _-- ___ 55 Copyright reserved by Pollsh Alllanco Press Ltd nad I Ani nrtrrtnnnirti 10 ii & obszerne budynki — Tu się mieści garbarnia Jesse Ketchum a po drugiej stronie ulicy jego rezydencja Pan Ketchum jest nie tylko dobrym przemysłowcem ale i społecznikiem Buduje koś-cioły szkoły pieniądze łozy na budowę dróg i mostów Zobacz! Pierwszy w Toronto założył ko-ło swej garbarni i rezydencji chodnik! Kolaska wjechała w ulicę Bay — Ulica ta — tłumaczyła Sara — oficjal-nie nazywa się Bay ponieważ prowadzi do zato-ki natomiast nieoficjalnie ulicą niedźwiedzią ponieważ często spacerowały po niej niedż- - Niedźwiedzie? — wykrzyknęła przerażo na Maria — Niemożliwe! Jak po mieście mogą spacerować niedźwiedzie! To chyba żart! Sara roześmiała się w głos — Nie żart tylko prawdziwe zdarzenia' — oświadczyła — Kilka lat temu właścicielowi ta-werny na zbiegu ulic King i Bay zagryzły kjnie w nocy Swego czasu jeden z oficerów vortu Jork idąc wieczorem tą ulicą szablą olrabal niedźwiedziowi głowę Z boku ulicy doleciał krzyk Przeraźliwy krzyk bitej kobiety Maria odruchowo chwyciła towarzyszkę za rękę — Co to? — spytała przerażona do głębi — E nic! — Sara odparła niechętnie — To stary MacNeady bije swoją zonę! — I nikt nie stanie w jej obronie — A kto ma stanąć? — zdziwiła się Sara — Przecież on bije swoją żonę Poza tvm nic Było trochę kiedy właści- - mężów bije swoje zony stanowiła Nie mogła zrozumieć co X„rvS i zabrać Sta-- weszła Panno składania zadzwonił powitał ci dostarczał smiece iiujiyi}vna Jej ©ront© SS&ffl&&&iastess&stoi irami ŁEaBgBMalmi& &SBm££Mś£ttSS%s&2StV&8& — Czy nie można temu zaradzić? — Nie wiem Niedawno temu jedna z ko-biet proponowała w gazecie aby rząd nałożył specjalne podatki względnie kary na mężów bijących żony Oczywiście mężczyźni wyśmiali projekt! Kolaska zbliżała się do tawerny z której wyszło paru zataczających się mężczyzn Bro-date zarośnięte twarze zwrócili w stronę jadą-cych dziewczyn Zaczęli uśmiechać się chicho-tać machać rękami Sara podcięła konia i szyb-ko wyminęła pijaków — Och jak się cieszę że uciekłyśmy im! — westchnęła z ulgą Maria — Drżałam na całym ciele co to będzie gdy zatrzymają kolaskę! Z ulicy Bay Sara skierowała konia ulicą Lot na zachód — Widzisz ten budynek? — wskazała na kwadratowy murowany dom o dwóch piętrach stojący samotnie na północnej stronie ulicy — To „Osgoode Hall" siedziba Towarzystwa Praw-niczego — Skąd takamazwa? łaś mężatką a teraz rozwódką Któż mógł przypuszczać coś podobnego — usprawiedliwia- - ła się z wyrazem zdziwienia i współczucia za-razem Ze swego punktu widzenia miała pewną rację co wyraziła dając Halinie szklankę mleka na pokrzepienie — Szkoda ześ mnie o tym nie uprzedziła nie byłabym cię prosiła na „naszą zabawę" Wszelkie usprawiedliwienia jednak nic mia-ły już tu miejsca Stało się A za czyją stało się winą czy Haliny która zbyt długo grała rolę wesołej mężatki czy zwyrodnienia towarzystwa w jakie się dostała próżno czas tracić na roz-trząsanie Zbliżał się dzień ślubu Pomimo usiłowań zachowania tajemnicy dotarła wieść o nim do Głębosza Pewnego dnia spotkawszy Halinę ni-by przypadkowo na który to „przypadek" cze-kał na ulicy godzinami zastąpił jej drogę — Dzień dobry Halinko! — wysilił się na uśmiech a widąc ją bardzo zmienioną dodał z niepokojem- - — Bardzo źle wyglądasz Co ci jest? — Wszyscy mnie o to pytają a nic mi nie jest nic absolutnie Poprostu odchudzam się żeby mieć dobrą linię — A czy nie uważasz że nie należy w tym względzie przesadzać — zapytał z ostrożna — Nie nie sądzę Wazę pięćdziesiąt cztery kilo — Trochę za mało Jak na twój wzrost Ale powiedz naprawdę czy miałaś jakieś zmartwie-nia? — dopytywał się chcąc wziąć ją pod rękę Nie pozwoliła jednak na ten odruch przy-jaźni odsuwając się nieco — Nie mam żadnych zmartwień Daj spo-kój nie męcz mnie — odpowiedziała nieomal gniewnie —Szkoda ze nie chcesz powiedzieć — rzekł tonem urazy — tak bardzo chciałbym ci pomóc — W czym9 — zapytała przystając i pa-trząc mu w oczy Może udałoby mi się wydostać cię z tej zgni-lizny Nie machaj ręką Halinko wiem co mówię Twój wygląd będący wyrazem zupełnej depre-sji świadczy az nadto wyraźnie o tym że po-trzebujesz kogoś ktoby się tobą zajął tak szcze-rze jak ja tego pragnę — Trzynastego mój ślub — szepnęła — Przecież to bujda len cały ślub Juz trochę zorientowałem się w tej gmatwaninie I nie rozumiem po co ci jeszcze ta komedia ślu-bu Przecież to czyste kpiny Znam całą spra-wę — mówił w podnieceniu Ten szachraj Ło-to- ć rozwiódł się ze swoją żoną i doręczył mini-strowi wyrok konsystorza ewangielickiego na dowód że rozwiódł się z tobą Minister biorąc ślub z tobą pojmie defakto za żonę Wandę Ło-tocio-wą osobę której nie zna i która żyje teraz na wiarę z Kuligiem To bardzo śmieszne sam się z tego uśmiałem jak usłyszałem o tym ale powiedz Halinko czy ci sprawia przyjemność ta wierutna bzdura? — Skąd wiesz o tym kto ci powiedział? — spytała zaskoczona trafnością jego informacji — No moja kochana nic długo w Polsce nie utrzyma sie w tajemnicy ludzie już zaczy-nają o tym gadać Halinko radze ci daj spokój Nie odpowiadając szła obok niego pogrą-żona w niewesołych rozważaniach — Pierwszym ministrem- - sprawiedliwości Górnej Kanady został William Osgoode Podob-no nigdy nie był w Toronto bo wkrótce po swej nominacji osiadł w Quebec i tato pełnił funkcje ministra Dolnej Kanady Mimo tego jego naz-wiskiem obdarzono ten budynek Maria patrzyła z podziwem na ładny bu-dynek — A teraz — uśmiechnęła się tajemniczo Sara — pokażę ci budynek gdzie najlepsze to-warzystwo Toronto spotyka się na prywatnych przyjęciach Sławną rezydencie „The Grangc" przy ulicy John która jest własnością bogatej rodziny D'Arcy Boulton Patrz jak śliczny ma wygląd! Biała kolumnowa fasada zwrócona na zachód podobna jest do wielu rezydencji ame-rykańskich jak mi babka mówiła — I do angielskich! — dodała Maria z du-mą — Rezydencje lordów też mają podobny wygląd Sara skierowała konia na południc ulicą John ' — Czy nic pojedziemy dalej na zachód? — spytała Maria — Nie ma po co! Tu się juz kończy miasto! Dalej ciągnie się busz z tu i ówdzie rozrzucony-mi rezydencjami jak „Spadina Housc" Baldwina czy chata drewniana kapitana Shaw Dalej na zachód mogłybyśmy pojechać do vortu Jork ale samotnym dziewczynom nie wypada poka-zywać się w pobliżu garnizonu Maria przytaknęła głową w milczeniu Ko-laska przecięła ulicę Hospital Newgatc i King — Po prawej stronie! — oświadczyła Sara — mamy tymczasowy budynek parlamentu od czasu kiedy dawny w wschodniej stronic mias-ta spłonął — Pożar? — O tak! W Toronto często mamy pożary Domy są wprawdzie rozrzucone wzdłuż ulic niemniej jednak drewniane Zaledwie kilka po-ważniejszych budynków ma zręby ceglane Stąd niebezpieczeństwo pożarów jest duże Jeżeli idzie o budynek parlamentu to już dwukrotnie spłonął Pierwszy raz spalili go Amerykanie w 1813 r podczas inwazji naszego miasta — Jak ty dobrze znasz historię Toronto! — To zasługa babki która przybyła tu jako młoda dziewczyna kiedy szumiał jeszcze busz! Skręciła konia ulicą Front na wschód — Uważaj! — krzyknęła Maria w przestra-chu — Kolaska omal nie przewróciła się w biocie — Nic nie szkodzi! — zaśmiała się Sara Nie jedna już kolaska przewróciła się na ulicach To-ronto Nie jedna połamała sobie kola i osie Przecież jesteśmy w „zabłoconym Jorku" jak popularnie nazywają nasze miasto! — Muszę ci powiedzieć że u nas w Anglii miasta są dużo ładniejsze Brukowane ulice do-my murowane ładne sklepy! A u was? — Bioto błoto błoto! — zaśmiała się Sara — Mimo tego mocno do serca przypadł mi ten „zabłocony Jork"! — Pewnie dlatego że babka tak dużo ci o nim naopowiadała! Sara wzruszyła ramionami Słał cip fipnłv linnnw uor-rf- r v v v DHmPi przejdziemy sie na cer powiedział — A może wolałabyś kina? ixi"_ rl01"' ur' Po namyśle Halina zdecydowała się na wy-picie pół czarnej na odkrytym tarasie poblis-kiej kawiarni Zaledwie usiedli zobaczyła że ktoś kłania się jej z daleka Był to Łotoć we własnej Dawno się nie widzieli Wpraw-dzie dzwonił do niej kilka razy ale kazała Ma-rysi odpowiadać że — pani nie ma Byli już „po rozwodzie" I teraz także udała że go nie widzi ale po chwili spoglądając ukosem dostrzegła że sie-dzi w towarzystwie Łuski Miał minę zakłopota-ną jaką miewa! w tych razach kiedy usprawied-liwiał się z czegoś Gestykulował zawzięcie ocie-rając pol z czoła naprzemian Głębosz wpatrywał się w Halinę z niedają-cy- m się bliżej określić wyrazem Było w jego spojrzeniu wiele tkliwości i trochę jakby poczu-cia własnej winy — Halinko! — odezwał się miękko — Chciałem przeprosić cię za moją niewiarę za mój brak zaufania do ciebie Słysząc to drgnęła i spuściła oczy Głębosz mówił dalej: — Przemyślaem wszystko dokładnie pod-sumowałem wrażenia jakie miałem o tobie I bar-dzo cię przepraszam Przyznaję że wyrządziłem ci krzywdę moim przeświadczeniem że żyłaś z tym Łotociem W tej chwili kiedy widzę was oboje bo on tam siedzi z Łuską i razem knują jakieś szachrajstwo widzę jaki byłem głupi Wierzę Halinko ze jesteś niewinną i czystą dziewczyną (przy tych słowach ujął bezwładną g}1 tpmnprnmpntnuMli - 1i I m _ ~- - ) mówić do odegrania tej zabawnej Ale co v t ci jest Halinko! — wykrzyknął wi-dząc że nagle pobladła i z trudem utrzymuje się w równowadze Zerwał poskoczył ku niej i podtrzyma! ją na krześle gdyż byłaby z spadła Ludzie siedzący obok obejrzeli się na nich a kelner przyskoczył z usłużnością zapobiegaw-czą — Mozę troszeczkę sody proszek z „Ko-gutkiem"? - Halina nie zemdlała jednak Po chwili przy-szła siebie i podpierana przez Głębosza pod-niosła z krzesła Odprowadzani spojrzeniami gości wśród których najciekawiej penetrowały oczy Lotocia i przedefilowali przez taras i wyszli na przewiewne aleje Janku nie mogę teraz mówić zostaw mnie — wyjęczała — Ale może ci pomóc jesteś najwyraźniej chora — Nie nie to tylko takie chwilowe osła-bienie zaraz przejdzie doprawdy nie chciała-bym teraz rozmawiać — Nie cię zostawić na ulicy w tym stanie — uparł się Kiwnął na przejeżdżającą dorożkę — Odwiozę cie do domu wsiadaj — powie oomsoqj-- c jej wejść na stopień Usiadł obok i rzucił dorożkarzowi adres Csłą dro? nrzebyli w milczeniu lecz newnei chwili Halina jakby pod wpływem nur-tujących ją myśli odszukała jego dłoń i uścisnę-ła ją lekko Poszukiwanie Rodzin Wykaz osób posiukojących swych rodrin przei Polski Cierw Kriyi Bożek Władysław poszukuje BO-ŻEK Adama i Stanisława synów Józefa i Anny oraz Ich dzieci — w swoim czasie zam w Ameryce Blabolil Sylwia poszukuje LA-STOWIECK1E-GO Wiktora i jego ro-dziny oraz MICH AT Eugeniusza i jego rodziny — ostatnio zam w Toronto Ont Caputa Vladslaw poszukuje POLAK Michała ur 1886 r Ostre pow żywice woj Kraków — w 1939 r zam w Kanadzie Ciesielska Bronisława poszukuje brata CIOŁKI Władysława ur III 1900 r Nowa Grobla pow Brze-żan- y s Szymona i Marty — w 1953 zam w Winnipcg Dec Krystyna poszukuje DEC Domiceli c Tomasza i Marianny oraz DEC Walentego — w swoim czasie zam w Toronto Duc Zofia poszukuje MARGAŃSKIEJ Bronisławy ur 1922 r Świnna pow Żywiec c Ka-rola i Agnieszki — zam w Ame-ryce Dudek Wacław poszukuic ŁAW-NICZAK Władysława ur 1912 s Michała — rzekomo zam w Kana-dzie Dzicchcioronck Józef poszukuje MORAWSKIEGO Stanisława ur 19J7 r Nowy Pokost pow Bra-słn- w i MORAWSKIEGO Józefa ur 1903 ! Nowy Pokost synów Win-centego — zam w Kanadzie Fitą Celina poszukuje BARTNI-KOWSKIEG- O Stanisława ur 1919 r Stanisławowo pow Lida woj Nowogród s Mariana i Bronisła-wy — ostatnio zam w Kanadzie Fridfcrtig Ester z d Grinszpun c Falika poszukuic LENTOCZNIK Szyfry ur ok 1892 r„ Korostyń c Pinkosa oraz LENTOCZNIK Szmula ur ok 1888 r„ Korostyń s Abrama — w 1939 r zam w Galant Helena poszukuje siostry GALANT Wancly-Mar- ii ur 51805 r c Marcina i Stefanii — rzekomo zam w Ameryce Gusowski Jan poszukuje brata GUSOWSKIEGO Kazimierza ur 1916 r Starogard woj Gdańsk — od 1947 r zam w Kanadzie Hauptman Antoni poszukuje SZACH Wasyla ur 1919 r IIłu-szv- n woj Tarnopol SZACH Anto-niego ur 1924 r„ Hłuszyn oraz Jarosława ur 1929 r Hłu-szyn — zam rzekomo w Kanadzie Horal Józefa poszukuje JASIŃSKIEGO Juliana ur 1908 r s Antoniego i Józefy — rzeko-mo zam w Kanadzie Janicka Franciszka poszukuje svna JANICKIEGO Stanisława ur 1932 r Czechy pow Sieradz s Michała i Franciszki — zam w Kanadzie Karasińska Fabiana poszukuje MUBAWIEC Wacława s Wacława i Feliksy — zam w swoim czasie w Kanadzie' oraz-MURAWIE-C Wła- dysława s Wacława i Marli z d Pawłowskiej — zam w swoim cza- sie w Ameryce Północnej - Chodź trochc sDa-!irikaJ?P0!?"!f"MA- b™' — do aUŁMUB r osobie do SZACH Łówczyce s Jacka i Katarzyny — w swoim czasie zam w Kanadzie Kiszkurno Józef poszukuje TUR-CZUNOWI-CZ Hilarego - zam' o-slat- nio Montrealwu raz z żoną i dziećmi w Kalinowska Julia poszukuje sy- na KALIWOSZKA (KONARZEW-SKIEGO) Bogusława-Mark- a ur 25 1927 r Legionowo k Warsza-wy s Teodora I Julii — rzekomo zam w Ameryce Kłos Grzegorz poszukuje braci: Stcfana-Ludwik- a oraz Fran-Mcisizńkska uMraozdozwoineyckcih: LwaotjowiWczarspzoaw-wa synów Józefa I FrancLszlci z d Szeląg _ w swoim caslc zam w Winnipcg Kościcwicz Jan poszukuje ZWIE-RO- K Michała ur 1920 r w Litwa opostwatnSiotołzpacme wwoKaNnaodwzoiegródek — braKtoazdKroOwZsDkiROWMSKicIhEaGł O pJoasnzaukuujer 1894 r Barysz póv Buczacz woj Iarnopol s: Filipa i Anastazji z d oWkoolcicikach— Wwinsnwipocigm czasie zam w Kozłowski Witold tpohźukujo MOŻNEGO Kazimiera) u°j 1015 r — ostatnio zam w Chatham Ont' Kraiewska Anna poszukuje brata KOŁAKOWSKIEGO Kazimierza ur d189T3 omr aszsewAsnktioejnie—go zaimBawrbaArmye- z ryce Krajewska Czesława z d Ter-cia-k poszukuje GRZYMAŁY Toma- - jej rękę i ucałował ze czcią) A tylko dałaś się °k S" f "r!!0?icTni?0' i P°w nnnipi lirnrbnnn „UnrW no Justyny — hv-w- w iviniv wavi w MftwciSiłS! UJttUi iU IU- - flfl lirU lnlvi ŁT-- —_ roli tiiu w ri iikit_! Halinko się niego się łuski — samą mose dział v siostry 5 Toronto brata 4 KŁOS j%jv sio Informacie kierowa'- - rln- - pim Czerwony Krzyż ul Mokolowska 14 Warsaw Poland WYCIĄG CZOSNKOWY est dobry dla Was PcSzrpozysenUzeikeslteuJlaiekwcoieagśoromddloeUkkotonyrzadrloouswbóboctlnrryopgoeżpyrriwyryatflpyef sując mu niezawodne właściwości uzdra-nWkwatióitaeurljyerąaclenoyusmósI buwwaczśhmrwoadazckalniniieiaemjcądzcyzesiazancłatzyCensnizeeioapsntyecckzzonsknyrJwkmeuist AwsppkredyzołacnynimąądgsaerwntzrsGaeocrtawtayorłzlaeślmnćej elgoj1Płóewwai srkfzrloiceyrsusmctmkziiozeeasatnywkzkoiomeowtrrrieazzejjyyąśmcPiuiciwzgjeytuccslłetiekyedji jceucdieowsnięegoosłśarboideknai rwośylcinzneerpgaoniJcISUciercpzui-- łceiek nAadarmesumGatayrzllme Pkeaurplccise opdacszwkeęgopigu- ap-lekar- za lmoloepkasjPuąiJłeekIassnazmrncclJczuhaeseskeznucuzdzKyszeItiśruszpdąSezcągaiiwśąeopnłPprWeazaitgcewabzuksokełozkęnoisadzpcAtaoippeżdcrayzahcewmszhliaękuesblaniGępy-Jnasmacrlu-ol-ba dpęomzoagdąowoonleeniWażmeśc—ie bJęedzzaieżycliie na praw- 10W-1- " QUEEH'S TEXTILES % zniżki ui okizanlcm niniejszej! ogłoszenia Wllilkl wybór mrjl6w wrUnv H Krów ouronefsklch orat wizr Wsqo rodiaiu m-iłrll4- w poteol ' 787 OUEEN ST W -- V C-66- 6& w-s- -- śM "£ v#CtU & wwisa: i'lw?t?mofV:imT!rłE4:a mm mm HńmmMM itiftifa mm 'm'itmlfW mm łdi l rtrri mmli WME murmmmn titĄllTSLUrMlH N i WJł Ts Z ? |
Tags
Comments
Post a Comment for 000050b
