000458b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
SIKSO
i
Ml
!- -
~mwmwzripm
i
r _ -'J-
£: ¥ jr 3 4 --JIW4K 3Smt "&
ft jSKIs 3SŁ Hfr 4%
y
i?1
3-- J
H-- "
7! v vt&f --
"i """r" "-
-1'"' :
% -- "ł j --y ' -t- -ł"
'-
-- ł" 4'r -- ~ V-"-
V y _ clAf „ ~': '-'- a:- -- f '£it
fc'iWoWC-W- A lórwM
loby zastanowić się
z najważniejsi" 'J
„kpi literaturze bic- -
'„wia nic było "odtay- -
Somniancgo i" niedoecnio-??- i
rvnriana Kamila
żcic" jego zamykało
Saiat-ł- i M2H883 a wje£
tiara nic możemy go zali- -
%
„„
cy
r
s Atpcnvfh nam mo- -
:„Jit- - wirhitnieiSl
iff A JLUIlun -- j
:csnch poetów uwasiji
1 mistrza i przewuum™
r tti„i iv nmviedzi0C
„1(i mierze jak uyl za--
: nrcz współczesnych
EHvKów i czytelników tak
li KŁiLim uocta tak ze bla- -
ej twórczości zaćmiewa
--4 Ktrzccli wieszczów roman- -
EL
: Rt-- ' Litfi Mm-wid- a imlv--
rf atinosrerzc najbardziej
[jącej rozwojowi twórcze- -
JllCSZKai W luuŁuuijii
JClticliy wraz z touaicuihi
&m rodzeiistwa światem
fcia wieś poish-- u - juj iutt- -
h nieśni z tradycją oby- -
'1 ' „0- - Vlictii
1 1 prosili a inui-i-ił "- -'ti'j
s lwin TMio Irzoba sobie
mc że mały 'Cyprian b'ył
W innych dzieci że chadzał
w ehmuracli Wyprawy w
I nad stawem łowienie
Iślnnna iazda na oklep
bfw nracacli rojników uga- -
Ssie po polach z gromathi
li-- to było jego życic Cza:
rt1_11_1 ": t M-l-ii- iwi
l&ą książką jego był "Don
1 La luanczy jvxo wie
ii stopniu postać samotne--
śrszycUanego don Kicliota
Ktego swym ideałom naprze- -
pzyslkicmu odbiła się poz-ft- 1
samym Norwidzie Fak-?cs- t:
że najszczęśliwsze a
Ą mówiąc jedyne szczcśIL-bt- a
w-jeg- o życiu todzjeciń- -
Rj Głucliacli Nic wiele wia- -
zdaje sic-- nieszczęśliwa w
ńlu małżeńskim wpajała w
7asady relicii katolickiej
ebó w mocny' i niezatarty
& je wpajała skoro Norwid
wałc swe życie był jednym
Wierniejszych synów Koś
i- -
m%m-''mfcfcmm'm'm'- m o=a=Q'Zo=o=o==o==o==o=:'A
Barbara I)
:
--
'
fizesto nawet bywa ze dom
tjjja na różne 'ciocie czy Svuj-ria- mi
niają jiiicszkaniaw Warsza
m„ 'trochę tam Lokata rozumiesz
gen znać t-nyn- a xc uo mnie przyj- -
poratle i z prośbą o obronę w są-- r uśmiechnęła siv kAvaśno
Miia spojrzała na ''zegarek:
Chciałabym w każdym razie po- -
Pqć jeszcze do lej rozmowy z tobą
najbliższym czasie bedc częstym gos- -
pjw lrzozowcj Proszę cię tak bez
nia specjalnie niczyjej uwagi po pi czy ktoś może coś "powiedzieć o
jpjz Kwitnących Wrzosów A teraz
newaj sic ze ja tak jak po ogicn
biec Jeszcze" dziś zajrzę do
Ppv Kiedy szłam zobaczyłam ta- -
V na domu naprzeciwko: rauslyn
lo chyba ten stary mecenas Uo- -
#najoiny hvojego ojca? Słyszałam
Aisko jeszcze nie tak dawno ou
0 sf nrnskri U-ifi- lu niiovi:i(lil liii
-- - vw-- — h & Ji:jś dawnej sprawie sądowej Chcę
pomina-uja- c Jako snsjad z pcw- - M powie mi coś 'o tym różowym
3 Mecenas 1'ożck? Chcesz iść do
EjCllns:i IJtiUn-- ' u Hliwii n:-vr- i:i Pj Anna wyczula żywe' zjiintcrcjowa- -
rr-- Hic' ja go znam icreii "-o- iwe
ffl7- - jeżeli nie
" będę przeszkadzać
Hf i tobą " ' '
jma me była zacIiwjct)naaleio- -
l4ia m iin wnrltiTimKHfKoliiR Ka- -
Wi zgodziła sie Zaczęły sie ubierać
WS otworzyły się drzwi Anna nawet ffuważjla żcslajięła nich pani
E? Ta kubicluio masywnej budowie
ł#sała się niemal bezszelestnie i pad- -
szybko
rDokąd lo? — pytanie to pod-adrc-Plami-li
wYnadło trochę 5I'lc z Anitą tło mecenasa Itożka
ESKlZmo Imram Mil-nfr- u jiio u-nif- K7 r --- wv iUbU s r —
t-- pewnie pewnie Nićcli no lam
Kama uważa na siebie — bur- -
nifłTl-7n-- M J py!nn łrrtlrlł
[°""3dzając wzrokiem obie posta-rjpe- z
ciemność do furtki
IgP?c "wj-jlal-o
sięże dosłyszała jesz-°s- :
jak by śwćhnienie ulgi A rssi? myliła? Stara' Stasia musi już
wyj mie' --7art-fin — - MwjjŁa TAjii-iiaA- w loł oii-o-i uiiuj
cioła a głęboka filozofia zawar- - ta w jego utworach to cało-kształt
religii katolickiej Posia-dał
wiarę w dogmaty tak nieza-chwianie
prostą jak małe dzie-cko
Musiała tę wiarę matka u-twier- dzić
w nim mocno Znamy
jeden fragment z jego dzieciń-stwa
Pewnego wieczoru zimo-wego
matka wyprowadziła dzie-ci
przed bramę ogrodu Ciem-ność
panowała nieprzenikniona
wiał lodowaty wicher niesamo-wita
ponurość była w tej nocy
A matka powiedziała: Patrzcie
dzieci tak wygląda piekło
Z jakichś nieznanych powo-dów
prawdopodobnie na skutek
niedbałej gospodarki ojca Nor-widowie
musieli sprzedać Głu
chy 1 przenieść się do Warszawy
W tym samym czasie ojciec po-rzucił
i czworo dzieci Mat-ka
z dwojgiem młodszych dzieci
znalazła przytułek u swej babki
Cyprian i bral jego zostali umie-szczeni
na stancji i uczęszczali
do szkoły Można sobie wyobra-zić
czym dla wrażliwej duszy
chłopca były te ciosy Rozstanie
z ukochaną wsią utkwiło na zaw-sze
w jego sercu Do śmierci sa-mej
wspominał Głuchy a na
krótko przed zgonem napisał
wiersz o nich
wiersza
duchu
Otóż mając serce pełne umi-łowania
-- wsi mały Norwid sie-dział
murach warszawskich
jak dziki ptak w1 klatce Na stan-cji
głodno i' w
szkole chłopcy od zaczęli
prześladować "prowincjusza"
Norwid potrafił to ukrócić
odpowiadał
kułaki kułakami a że
jeszcze-d- o tego na le£
'cjaeli koledzy
go swego- - roku
dwóch zmarła i
się wszystkie upokorzenia i bo-rykaiu- a sierocego życia Krewili
przyjeżdżali ze wsi od czasu do
czasu i przywozili zgłodniałemu
chłopcu paczki 7 żywnością Ma-wiali:
Trzeba tyiu biednym Nor
widom pomoc! Te paczki i te
słowa były ciągłą udręką dla
chłopca Cierpiał z upokorzenia
czuł w sobie bunt i coraz wyra--nie-j
rozwijała się w nim wybitna
cecha — szlachetna diuna Na
wakacje krewni zabierali go i je-go
rodzeństwo do swych wiej-skich
posiadłości Miał więc zno-wu
przyrodę wszystko co go
otaczało było mu obce nie swo-je
Zamykał się w sobie coraz
bardziej coraz częściej przesta
wał z książkami Wyszły już
wtedy w druku Mickiewicza
"Ballady i Romanse" "Wallen-rod"
i pierwsza część "Dziadów"
Tc ostatnie książki w kraju
zakazane Z tym więksą pasją
dobierał się do nich Norwid po-życzając
od kolegów tajemnie
przechowywane tomy Z czasem
zapalił się do starożytności Na
lekcjach dumał o Cezarze albo
lepił z chleba czy wosku głowy
i postacie Odzywał się w nim
wyraźnie talent rzeźbiarski i ma-larski
który miat się później
rozwinąć prcz studiowanie tych
0 wsi w atlasie kwiatów jabłoni
1 w zwierciadłach Itsiciyca
Jaho oblubienica " " '
J JVo ustroni - r ''' ' Przeszłość tira — zairszc wczoui „it
' )
Przyszłość ręką dosiężna
V ciebie zawsze — poi u!
Taki jest początek al sztuk Tymczasem jednak zami-dale- j
znajdujemy słowa: łowania artystyczne nie daAvały
' POGODY RÓWNEJ
W oddechu płuc w 10 biciu seica
Czuć nie można kto nie zna wsi polskiej
w
hylo chłodno
razu
ale
Na docinki docinka-mi
na
rysował
karykatury uzna-l- i
za Po czy
matka zaczęły
ale
były
biała
pomyślnego wyniku w lekcjach
Zaniedbywał je z trudem prze-chodził
z klasy do klasy a wre-szcie
nie otrzymał promocji z
klasy piątej do szóstej Miał szes-naście
lal Postanowił zerwać z
dalszą nauką w szkole i zacząć
studia malarskie Po długiej i
uporczywej walce z krewnymi
wstąpił do jednej ze szkól ma-larskich
w Warszawie Tak się
odtąd ułożyło że krewni poczęli
uważać za dorosłego tego chłop-ca
o spokojnej twarzy lubiącego
lłm'laiV
!%c_f!__ o e__o__x)_
Gordon 6
Ą c
t i
ciiszę
cl
pry
pcewanie
cburowato
żonę
Anna ledwo nadążała za Kamilą
Przed nimi' jak" mały zajączek biegł po-słusznie
krążek 'światła ręcznej latarki
którą Kamila usłużnie kierowała pod no-gi
Anicie lluno'to Anna nienawykła do
poruszania się "po rozmokłej trawie i
błocie leśnych i polnych ścieżek co raz
potykała się opóźniając wt polny marsz
Kamila ubrana po sportowemu w wy-godnych
butach na płaskich obcasach
sprawnie omijała wyłaniające się z mro-ku
przeszkody: drzewo rosnące na środ-ku
drogi leżący niemal na ścieżce po-chylony
zbutwiały plot jakieś krzaki i
wyrwy
W pewnym momencie Anna zatrzy-mała
się zmęczona i zadyszana
Poczekaj pozwól mi chwilkę od- -
ttpnć Pędzisz jak lokomotywa
Stały przy sobie milcząc ('lucho szu-miały
gałęzie soicn Pnie zdawały się
poruszać w ciemnościach jak ludzki po-chód
Dalekie światła z domów migały
przez zarośla jak gdyby oddalały się i
zbliżały W pobliskich krzakach cos sc-)'eśnl- o
jsk by się ktoś skradał Annę
chwycił za gardło lęk uczucie Moi ego
dotychcai nie znała Zdławionym sep-len- i
mimo woli ściszając los powie-działa:
— Podziwiam ję- - T'lk pwme poru-sz- a
Mę w ciemnościach
Kamila zainiiałn sit" Ten jej śmiech
wvdal się Annie obcyT _ o lak! Ja się nie boję ciemności - w tonie Kamili dźwięczała ni lo kpi-na
ni lo nutka triumfu
MMCCNAS KOZKK
KŁANIA S1K UNIKNIK
Cala posiać mecenasa Itożka diobua
szczupła przypominająca zasuszone ży-jątko
morókic promieniała dobrotliw-os-ci- ą
trżywicnicm życzliwą gotów o-sa-
R
iwiadczenia każdemu przysluui Ze sta-roświecka
galanfcrią witał obie młode
kobiety sailowH je w gteuuMvii Bił- -
radością chude raczki częstował nalew--i-- a
r rlzikioi róży podsuwał w chińskich
mocno i gorzko pachnąca
herbatę że wcale sie nic
dziwił niespodziewanej wizycie traktu-j?- c
ją jako miły i niespodziewany dar
cłnfnppn iesienneso wieczora Małymi
j szarymi oczkami pod siwymi
zaznaczać swą niezawisłość to fragmcnU-V- W każdym u ryw'
wrodzonych dobrych formacirku poetycznym' Cypriana Norwj
towarzyskich I rozumnym spój- - da tyle jest samoistnośu tyle
rżeniu pięknych szarych oczu świeżemu — a dążenie duch i
"ówczesna Warszawa rządzona swoboda tah potężne żczdumic-prze- z
Paskiwica była małym 'waćsię możemy" Ale Not wid
miastem prawic wtedy wcale nie uważał się 7--1
nym życie układało się tam poetę Kyl prede wszystkim' ma-trybe- m
niemal -- wiejskim Gry- - larzem i rzeźbiarzem
wano prry z a m k n i ę t y c li Prócz Wężyka drugim
i oknach mazurka Dą-iteny- m przyjacielem był mu
browskiego czytywano pisma
dozwolone pracz cenzurę rosyj-ską
jak "Pielgrzym" czy "Prze-gląd
Naukowy" Miasto miało
charakter ludowy rzemieślniczy
i kupiecki Byli ziemianie zbie-rali
się w kółkach własnych
gdzie przyjmowano również p-isany
i uczonych Jednym z ta-kich
skupisk elity był salon Nar-cyzy
Żmichowskiej
Mając osiemnaście lal Norwid
począł bywać w towarzystwie
Znajomości nawiązywały się sa-me
nie zabiegał o nic Ale chę-tnie
zapraszano wszędzie tego
smukłego chłopca o złotych fali-stych
włosach posiadającego
doskonale maniery a przytem
dowcip inteligentny i zlckka za-prawiony
ironią Zyskał opinię
młodzieńca "bardo na miejscu"
Był w modzie W tym też czasie
zaczął pisać pierwsze swe utwo-ry
poetyckie na zebraniach to
warzyskich wygłaszał improwiza-cje
słynął jako poeta malarz i
rzeźbiarz w-- jednej osobie Poza
tym młodym rozbawieniem się
kryła się jednak powaga i wspól-odczuwan- ic
tragicznej doli Pol-ski
Nieraz widział Norwidjak w
zamkniętych szczelnie woach
więziennych wywożono więź-niów
z-Cytad- eli do Rosji Stawał
w milczeniu ulicy i rozgorącz-kowaną
myślą pełnym bólu ser-cem
żegnał zsyłanych rodaków
Miał grono kolegów
jego patriotyczne uczucia
poznał leż młodego Augusta
Cieszkowskiego który później
przez swe dzieła zyskał sławę
wielkiego lilozofa Serdecznego
druha jednak nic miał Później
dopiero zaprzyjaźnił' 'się z Wła-dysławom
Wężykiem młodzień-cem
dystyngowanym i bogatym
Wybrali się wspólnie na pieszą
wędrówkę po Polsce i zwiedzili
cajy niemal kraj Tematów do
lozmów nie brakło a przylym
Wężyk umiał krytykować życzli-wie
pierwsze więrwi! Nonvida
które ukazywały- - się w różnych
pismach- - Poczęto leż pisać o
nim w prasie jednej z ów-czesnych
krytyk znajdujemy ta- -
l-rzac-zajtyini
brwiami mrugał raz po raz
porozumiewawczo w stronę Kamili jak
by miał zamiar jej powiedzieć: "Ale
świetny kawał prawda? Tam na dworze
mżawka ziąb i mgła a my tu sobie sie-dzimy
przyjemnie przy kominku popi-jamy
dobrą nalewkę i dobrą herbatkę
inic nici chcemy wiedzieć o różnych tam
takich prykrych ivecaeli jak' na
przykład niepogoda!" Od czasu do czasu
zerkał ciekawie na Annę
Kamila wyciągnęła w slrc-n-ę żaru na
kominku obie dłonie i grzała jo z wi-doczną
przyjemnością Anna zawsze po-dziwiała
kształlic" smukłe zręczne dło-nie
przyjaciółki i w tej chwili pomyślała
iaz jeszcze mimochodem że stanowią o-n- c
wierne odbicie cha rakiem ich właści-nclk- i:
Kamila jest dzielna Kamila zaw-ę- e
była dzielna Obecnie bardzo ją ab-sorbowały
faula ilyczue pląsy płomieni
wewnątrz kominka pocuła chyba jed-nak
że Anna patrzy na nią znacząco
Zrozumiała może także że jest zła: gdy-by
nie obecność Kamili Anna -- dawno już
pi7ystapilaby do swej uizędowej czyn-ności
przesłuchania mecenasa Kożka jnk
lo się mówi radiowo "na okoliczność"
stopnia wtajemniczenia w sprawy jego
najbliższych sąsiadów Kamila westchnę-ła
j"k by żałując iż zepsuć musi miły
iiajliój towarzyskiej pogawędki i przer-wi- ć
wspomuiki o dawnych (riach przy-jrź- ni
z radcą liarskim którymi często-wał
swych gości mecenas Hcżck Przei-a- h
mu t(j!Ż w pól dania niebem swej
pięknej dłoni jak gdyby wstrzymywała
ruch ulirzny Mecenas zamilkł i spojrzał
na nią spłodzony
— A my pryslyśmy do jiana w pe-wnej
sprawie — powiedziała tiochę
nawet nieupiejinie z lekkim nrci-kic- m
— Otóż Incba panu wiedzieć j'a-ritl'V- "i
młynie że moja przyjaciółka (u
ubecua Anna Swijlon — nic--o lealral-ny- m ieteni zwróciła się w stronę Anny
i to co miało być żjrteni mimo woli za-brinia- lo
ironicznie — je!t prokurato-rem
Mecenas Hożck tzybko jiryniknął po-wieki
Nie zdąyl jednak ukrvć przfd
b}itryjn wzrokiem łdysku który do-slre:- li
w jco oczach --Tnidno powie-dzieć
czy był lo blyI zdziwienia zło-śliwości
tvy zaniepokojenia Uśmiechnął
się skwapliwie i przymilnie:
—0 t pani jak widzę w ślady
ojczulka Choć uie nic przepraszam
najmocniej pani ojczulek sędia lak
iivch "rotcladi praed kominkiem z kto-- tak wiciu jamiętam niejeden piore-re--o
wydolmvało się przyjemne dcploik tego jak by tu powiedzieć nueJiś-nlonącyc- h
bi7ozowvcli szczap Zacierał z my iirzyjemność razem tego lun lim
czarcczkach
Zdawalobysię
ukrytymi
scnle-drzwiac- h
podzielają-cych
Ti i ko zawrze jako adwersarze
Kamila znów przerwała niecierpliwie:
— Anna znalrzła się dziś w Przoza-we- j
służbowo panie Faustynie związ-ku
z wyjjadkiem który zdarzył się na-przeciwko
pod piętnastym
Twarz mecenasa przyponunająca
nieco mumię zastygła na chwilę nieru
-- w&~r-v-wxri4~y ' pc iWspmmsmimmsm
ZW!ĄagWIEelBZ!Efti(Pee8rł8afeWS!Vaż1yg3
_ _ _____ _ ™— ——--— -— wrrr-T-sinwT- W'' v~
ki
prowincjońal- -
pa
W
że
W
Włodzimierz Lubieński 'len
poznawszy się( na gcnialności
Norwida nic widział dlań wido-ków
w kraju który umiał się
zdobyć jedynie na mierne uzna-nie
Począł więc namawiać przy-jaciela
na wyjazd zagranicę Sy-tuacja
materialna Norwida w
tym czasie nie była rozpaczliwa
jak dotąd Po uregulowaniu pcw
nycli spraw spadkowych przy-padł
mu w udziale niezły kapi-tali- k
Lubieński mówił: Czy cią-gle
maz obijać się po warszaw-skich
szkołach malarskich malo-wać
portrety na zamówienie i pi-sać
wierszyki do "Pielgrzyma"?
Norwjd zaś sam czuł że mu tu
było już ciasno Kuropa była
otwarta Wyjechał do Florencji
do Akademii Rzeźby --Ale War-szawę
pożegnał znamiennym
wierszem pod tytułem "Pióro"
Jest tam taki urywek:
O pióio! iuylem anielskiego skrzydła
1 czarodziejską zdrojów laską!
Tylko się tęczowanc barwiąc malowidła
Nic bądź papniją uczuć ani marzeń kiaską
Sokolim piotrem wichry pozagarniaj w siebie
płowej skuaicm słońca i vie ciemniej słotą
Dzikie i samodzielne sterujące w
Do żadnej czapki klamrą nic przykuj się złotą
Kim sic czuł pisząc ten
wiersz? poetą czy rzeźbiarzem?
(dalszy ciąg nastąpi)
OKUUSCi
OKULISTA
S BR0G0WSKI 0D
420 RoncesvalIes Av
(blisko Ilouard Park)
GoU7lny przyjęć ód 10— fi 30 oraz za
telefonicznym porozumieniem
Tel LE M251 — CL 9-80-
29
V
OKULISTKA
J T SZYDŁOWSKA
OO FnoA
Badanie orzii dobieranie nzKIcI I do
paiowywnnlc "contnet Icnsci" — codziennie od 10 7 toboty wlnrmic
v lnnjh godzinach 7a uprzednim
pnroumlciilem
1063 Bloor St Wcst LE 2-87-
93
(róg HnvćlbckV "
171
chomo po czym pojawił się na niej smu-tek
Suchą dłonią pocierał z zażenowa-niem
prawie łysą czaszkę okoloną wia-nuszkiem
rzadkich siwych kosmyków
— Aci tak?" — powiedial przecią-gle
— Ach tak?—-powtór- ył jak by
pragnąc zyskać na casie — To stra-szne
strarne Wszyscy jesteśmy pod
wraeiiiem
— Zdaje się że to pan mecenas za-wiadamiał
dziś rano milicję? — zapy-tała
Aniia swym zwyklyin~Mićhym ofic-jalnym1
łonem który w milej i przjlnl-ne- j
atmosferze sjesty przy staromodnym
kominku zabrzmiał jak dysonans Prag-ręl- a
jednak dać obecnym do rozumie-nia
że uważa towarzyskie spotkanie vu
skończone
— A tak lak To ja telefonowałem
Pizecież obywatelski obowiązek — wy-jami- ał
pompatycznie mecenas HożeK —
Wpadła do mnie rano Wróblowa to ta-ka
biedna kobieta która dorabia sobie
praniem i sprzątaniem po domach
Znam ją od lał na wiosnę porządkuje
mi zawsze ogród bo ja już lego jak by
tu powiedJeć nie bardzo daję raię
Np i sprząta u nis raz na tydzień cę-ści- ej
mnie nie stać rozumie pani proku-rator
emerytuika
— No i co ta Wióblowa? — pier-wil- a
Anna wynurzenia mecenasa na te-mat
trudności finaasowych
— Właśnie mówię wpada do innie
rano i krzyczy że w domu naprzeciwko
kvy zabity i trzeba dać znać milicji
Więc ja szybko do telefonu no i
— Ale na jakiej ppdslawie Wróblowa
mogła twierdzić że lo zalwjstwo? Oko-liczności
wskazują że nie wykluczone
joil samobójstwo — Anna bacnie ob-serwowała
mecenas! Itożka
— Nie wiciu nie wiem ladcawa pa-li
— mami olał mecenas — (o już niech
Wróblowa wyjaśni Ja tam wcale nie by-l:- m
Cóż mogę powiedzieć? Kiedy mo-ja
żona dowiedziała się o tym lolala
u'aku sercowego j niu-sinlc-m
cały dzień
}v pielęgnować Uo moja żona od paru
Jat nie walaje z łóżka Częściowy paraliż
— Uardzo współczuję panu mecena-sowi
— głos Anny zmiękł nieco — i
prcjinijzam że w takich okolicznoś-ciach
nachodzimy pana ale mm jiau ro-zumie
że jest lo niestety niezbędne
— No tak — wtrąciła się nagle Ka-mila
— bo rozumie pan mcccna naj-gorsze
że nie wiadomo w ogóle
jesl len zabity czy też samobójca Podo-bno
nikł go nie zna W każdym razie
ja nic mani pojęcia kto są ci pańscy ssiedi z naprzeciwka
Anna spojrzała na Kamilę zaskoczo-na
i rozgniewana Cóż za nietakt: istna
niedźwiedzia' przysługa Przecież jako
prawniczka zdaje sobie sprawę że wtrą-canie
się do przesłuchania choćby tak
nieoficjalnego jak obecne" jet niedo-puszczalne
Kamila zamilkła i spuściła
oczy
7-~'="r-
=a
II CV!: 'Ol
i RODZAJU
PIANINA
Zaosiciędlcle 30—!0£ kor stając
bezpośrednio i Uijtug importiwa
NAJLEPSZA JAKOŚĆ
Najlepsze warunki — V miana
Reperacja — eks
port 2 Europy do Polski — Du
ża — Paczki do
40 funtów
HOUSE OF MUSIC LTD
561 Quccn Sł Wesł Toronfo
EM 3-19-
66
tyś mi
w
Nic
niebie
Mm
Lunsky
WA 1-3- 924
WSZELKIEGO'
'[minusztyruczmneenty
akordeony
GWARANTOWANA
Bezpośredni
oscędność
Mojżeszowych
Badanie oczu
ŁimJWy „tfg—
EM 2-32-
26
Siła5tKMdcspoJecio$ci?Mjeinr
jest od sianu) 'ioj iorgańizaćii
--"it
DENTYŚCIik £
DR- - W SADAUSKAS
LEKARZ DEUTTJTAJfJ
PnrJmuJt ? 'uprzednim telefonio
nym porotumle&Jem
Ttlefon LE M250
129 Grndier Rd
drusl dom od RonćeróllM)
DR M JINDRA "
DR JINDRA
LEKARZE-DENTY4- CI priJmnją takie wieczorami w'"
tobół} uprzednim porozumieniem
telefonicznym
18%Spadina Rd WA 2-08- 44 (lumjzej llloor) 49P
Dr DANUTA SAWASZKIEWICZ!
POLSKA DENTYSTKA
Przyjmuje uprzednim telefonicz-na
m porozumieniem
Tcl LE 5-99-
17 282 Ronccswalles Avt
(róg GcoffrcySt)
HU-- I
Dr Mellus
LEKARZ DENTYSTA
przyjmujo Ukto wieczorami w
loboty-z-a uprzednim porozumieniem i
telefonicznym
262 Ronccwallcj LE 57025 i
37P
Dr Granowskl
DENTYSTA CHIRURO
Mówi po polsku
292 Spadina Av — Toronto
TtL368903
:-- p
B if _r4 M m ' Sł
Ocy badamy okulary dostosowujemy do wszystkich defek--
tów wzroku na nerwowość na ból głowy Mówimy po'-polsk-u
H WiTKIN - okulista -
---
r
okularów-"- 1
wypełnianie recept
godziny przyjęć' 10—630
"
i
%
ł
'
I
'
Okulista
470 College
Dopasowywania '
599 Bloor SI W Toronto TcIliE 5-15- 21
4'
(Blisko Palmcrston obok Bloor Medicah Center) U--
Wieczorami przyjmuje po uprzednim umówieniu łe :
'
Tol 222-342- 6 '''''„'"'
DOKTORZY CHIROPiRAKTYKI W TORONTO
S J L A-- C H DC'y ujć if Ui tv
124 RONCESVALLES AVE - TELLE 5-12-
11'
R LUKOWS'K'1 (ŁUCK) " DC-'5'- S
1848 BLOOR STREET WEST — TEL RO''9-225?- a b
Badania I Itcicnlo chorób krfgołlupa (krłyiaV''''ł "C " '
-- - APTEKA LANDISA22J2!
462 OUEPN ST W "'TbRONTOONT''
Obslugujoca Polonio Kanadyk4" od' lhV{~""ł "
Szybka fachowa obsługa — Wysyłka lekarstw do Polłki '
Nadcbotli okres śwlaletny posiadamy na śkłaMilewiclki
wybór iipoininków Kwiailkowych: Paii '— pcrfumyr-ztianyc-h linii — Chanel Nr li Ianviu Mfix l nelor Helena kJluJjnslcln
FabcrgY' Yardltys ilil dla Panów' — przybory1 toaletowe' — '
Old Spiec Mae Kaclur i ii) zegaiki porlfelwJcczneióra oraz 'Ą
wiele imiycli u „ - '£ Zamówienia jiryjiuujuiiiy IMownlc" osobiścifiujiiitlclefo- - '?'
nicme ' li ''JWSOIHU " f - "V
MIM POLSKA OJJShUfJA — %
TORONTO INSURANCE SERVICE
BOMDOR I BOMBIĘR jr
Najstarsza polska' Agencja wszelkich ubezpieczeń
1366 Dundas St Woil - forento Jnt_J
rdefony: LE 2-64-
33 LE 2-58-
33 ' i
„i iiiiuiihiiiiwIIII
WASZC IIIURO POOROtY
KFNNKDY TRAYFT RTIREAII
IV "o
296 QUHEN ST WEST TORONTO
FACHOWO SPRAWNIE SZYBKO SOLIDNIE
TANIO
Wyjałdy do Polski 'amolołem okrętem — Sprowadianic
krevnych i narzeczonych — Notarialne tłumaczenia
NajmiPiy upominek iwiateciny — pactka PKO
wysłana do najbllisiych kraju
Zwracajcie sie j7kti polskim obsłuży was tluświadcoiiy
pracottiiil: biura FRED KOSSECKI "
i — -
Mui 'gi__—wtajj_ 8nc_g
JOL M
V
za
za
J
T L
i
p
-- i
i
sr R
2 B
w
w
_ __ _ EM 2-32-
26' i
OKAZJA! NAJTAŃSZE WYCIECZKI DO POLSKI
BATORYM od- - US $31800 SAMOLOTEM od US S49730
nllely do vMyilhiclt titiow łwUM p'ii nif Vvitoy do
Pollkl S(irowdnrr rodm I ilirtrcionych ritdl'4Wicillwo
"ORBISU" - 7flno I cruloii" od 11 iMJyifkw"
POLSKIE BIURO PODROŻY J KAMIEŃSKIEGO
FOUR SEASONS f RAVU
101 IJloor SI W Toionlo 5 — Tcl WA 55i55 [l llnib?
"5
K'wmaiw____altitfiiwiiifnVii'— 11— — ij—fjg—uri1— bito— i hit mb—iłub WMimm TRAHSUTION -
ummmn immi oHfice
teraz znów w swoim poprcilniiu lokalu pod kierownictwem
S HEIFETZ — Nołariusz Publiczny
f Wellington St Wcsr (kolo Bay St)--Tcl363-4-
816
Sprowadzanie krewnjcli z ł'd!sKi — Wyjazdy i wizyty jloPoIski
Krulgracja do LTSA — Old t'cnum — Wolne od cla poczJd 1'ekao
Tłumaczenia notarialne wsiclkich dokumentów
ObsluKa w jeżyku nolskimi "" T" "L Ł
mj
¥
V
"i
dla
5
P =v
—
im
—asa!
55
Ajc
BILETY UH JM„ S_ RATOvRY I WSWZYHSTwK_IP LHIMnIP I_wntMir7B vi _
s
3- -
(i
II
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 21, 1963 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1963-12-21 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000571 |
Description
| Title | 000458b |
| OCR text | SIKSO i Ml !- - ~mwmwzripm i r _ -'J- £: ¥ jr 3 4 --JIW4K 3Smt "& ft jSKIs 3SŁ Hfr 4% y i?1 3-- J H-- " 7! v vt&f -- "i """r" "- -1'"' : % -- "ł j --y ' -t- -ł" '- -- ł" 4'r -- ~ V-"- V y _ clAf „ ~': '-'- a:- -- f '£it fc'iWoWC-W- A lórwM loby zastanowić się z najważniejsi" 'J „kpi literaturze bic- - '„wia nic było "odtay- - Somniancgo i" niedoecnio-??- i rvnriana Kamila żcic" jego zamykało Saiat-ł- i M2H883 a wje£ tiara nic możemy go zali- - % „„ cy r s Atpcnvfh nam mo- - :„Jit- - wirhitnieiSl iff A JLUIlun -- j :csnch poetów uwasiji 1 mistrza i przewuum™ r tti„i iv nmviedzi0C „1(i mierze jak uyl za-- : nrcz współczesnych EHvKów i czytelników tak li KŁiLim uocta tak ze bla- - ej twórczości zaćmiewa --4 Ktrzccli wieszczów roman- - EL : Rt-- ' Litfi Mm-wid- a imlv-- rf atinosrerzc najbardziej [jącej rozwojowi twórcze- - JllCSZKai W luuŁuuijii JClticliy wraz z touaicuihi &m rodzeiistwa światem fcia wieś poish-- u - juj iutt- - h nieśni z tradycją oby- - '1 ' „0- - Vlictii 1 1 prosili a inui-i-ił "- -'ti'j s lwin TMio Irzoba sobie mc że mały 'Cyprian b'ył W innych dzieci że chadzał w ehmuracli Wyprawy w I nad stawem łowienie Iślnnna iazda na oklep bfw nracacli rojników uga- - Ssie po polach z gromathi li-- to było jego życic Cza: rt1_11_1 ": t M-l-ii- iwi l&ą książką jego był "Don 1 La luanczy jvxo wie ii stopniu postać samotne-- śrszycUanego don Kicliota Ktego swym ideałom naprze- - pzyslkicmu odbiła się poz-ft- 1 samym Norwidzie Fak-?cs- t: że najszczęśliwsze a Ą mówiąc jedyne szczcśIL-bt- a w-jeg- o życiu todzjeciń- - Rj Głucliacli Nic wiele wia- - zdaje sic-- nieszczęśliwa w ńlu małżeńskim wpajała w 7asady relicii katolickiej ebó w mocny' i niezatarty & je wpajała skoro Norwid wałc swe życie był jednym Wierniejszych synów Koś i- - m%m-''mfcfcmm'm'm'- m o=a=Q'Zo=o=o==o==o==o=:'A Barbara I) : -- ' fizesto nawet bywa ze dom tjjja na różne 'ciocie czy Svuj-ria- mi niają jiiicszkaniaw Warsza m„ 'trochę tam Lokata rozumiesz gen znać t-nyn- a xc uo mnie przyj- - poratle i z prośbą o obronę w są-- r uśmiechnęła siv kAvaśno Miia spojrzała na ''zegarek: Chciałabym w każdym razie po- - Pqć jeszcze do lej rozmowy z tobą najbliższym czasie bedc częstym gos- - pjw lrzozowcj Proszę cię tak bez nia specjalnie niczyjej uwagi po pi czy ktoś może coś "powiedzieć o jpjz Kwitnących Wrzosów A teraz newaj sic ze ja tak jak po ogicn biec Jeszcze" dziś zajrzę do Ppv Kiedy szłam zobaczyłam ta- - V na domu naprzeciwko: rauslyn lo chyba ten stary mecenas Uo- - #najoiny hvojego ojca? Słyszałam Aisko jeszcze nie tak dawno ou 0 sf nrnskri U-ifi- lu niiovi:i(lil liii -- - vw-- — h & Ji:jś dawnej sprawie sądowej Chcę pomina-uja- c Jako snsjad z pcw- - M powie mi coś 'o tym różowym 3 Mecenas 1'ożck? Chcesz iść do EjCllns:i IJtiUn-- ' u Hliwii n:-vr- i:i Pj Anna wyczula żywe' zjiintcrcjowa- - rr-- Hic' ja go znam icreii "-o- iwe ffl7- - jeżeli nie " będę przeszkadzać Hf i tobą " ' ' jma me była zacIiwjct)naaleio- - l4ia m iin wnrltiTimKHfKoliiR Ka- - Wi zgodziła sie Zaczęły sie ubierać WS otworzyły się drzwi Anna nawet ffuważjla żcslajięła nich pani E? Ta kubicluio masywnej budowie ł#sała się niemal bezszelestnie i pad- - szybko rDokąd lo? — pytanie to pod-adrc-Plami-li wYnadło trochę 5I'lc z Anitą tło mecenasa Itożka ESKlZmo Imram Mil-nfr- u jiio u-nif- K7 r --- wv iUbU s r — t-- pewnie pewnie Nićcli no lam Kama uważa na siebie — bur- - nifłTl-7n-- M J py!nn łrrtlrlł [°""3dzając wzrokiem obie posta-rjpe- z ciemność do furtki IgP?c "wj-jlal-o sięże dosłyszała jesz-°s- : jak by śwćhnienie ulgi A rssi? myliła? Stara' Stasia musi już wyj mie' --7art-fin — - MwjjŁa TAjii-iiaA- w loł oii-o-i uiiuj cioła a głęboka filozofia zawar- - ta w jego utworach to cało-kształt religii katolickiej Posia-dał wiarę w dogmaty tak nieza-chwianie prostą jak małe dzie-cko Musiała tę wiarę matka u-twier- dzić w nim mocno Znamy jeden fragment z jego dzieciń-stwa Pewnego wieczoru zimo-wego matka wyprowadziła dzie-ci przed bramę ogrodu Ciem-ność panowała nieprzenikniona wiał lodowaty wicher niesamo-wita ponurość była w tej nocy A matka powiedziała: Patrzcie dzieci tak wygląda piekło Z jakichś nieznanych powo-dów prawdopodobnie na skutek niedbałej gospodarki ojca Nor-widowie musieli sprzedać Głu chy 1 przenieść się do Warszawy W tym samym czasie ojciec po-rzucił i czworo dzieci Mat-ka z dwojgiem młodszych dzieci znalazła przytułek u swej babki Cyprian i bral jego zostali umie-szczeni na stancji i uczęszczali do szkoły Można sobie wyobra-zić czym dla wrażliwej duszy chłopca były te ciosy Rozstanie z ukochaną wsią utkwiło na zaw-sze w jego sercu Do śmierci sa-mej wspominał Głuchy a na krótko przed zgonem napisał wiersz o nich wiersza duchu Otóż mając serce pełne umi-łowania -- wsi mały Norwid sie-dział murach warszawskich jak dziki ptak w1 klatce Na stan-cji głodno i' w szkole chłopcy od zaczęli prześladować "prowincjusza" Norwid potrafił to ukrócić odpowiadał kułaki kułakami a że jeszcze-d- o tego na le£ 'cjaeli koledzy go swego- - roku dwóch zmarła i się wszystkie upokorzenia i bo-rykaiu- a sierocego życia Krewili przyjeżdżali ze wsi od czasu do czasu i przywozili zgłodniałemu chłopcu paczki 7 żywnością Ma-wiali: Trzeba tyiu biednym Nor widom pomoc! Te paczki i te słowa były ciągłą udręką dla chłopca Cierpiał z upokorzenia czuł w sobie bunt i coraz wyra--nie-j rozwijała się w nim wybitna cecha — szlachetna diuna Na wakacje krewni zabierali go i je-go rodzeństwo do swych wiej-skich posiadłości Miał więc zno-wu przyrodę wszystko co go otaczało było mu obce nie swo-je Zamykał się w sobie coraz bardziej coraz częściej przesta wał z książkami Wyszły już wtedy w druku Mickiewicza "Ballady i Romanse" "Wallen-rod" i pierwsza część "Dziadów" Tc ostatnie książki w kraju zakazane Z tym więksą pasją dobierał się do nich Norwid po-życzając od kolegów tajemnie przechowywane tomy Z czasem zapalił się do starożytności Na lekcjach dumał o Cezarze albo lepił z chleba czy wosku głowy i postacie Odzywał się w nim wyraźnie talent rzeźbiarski i ma-larski który miat się później rozwinąć prcz studiowanie tych 0 wsi w atlasie kwiatów jabłoni 1 w zwierciadłach Itsiciyca Jaho oblubienica " " ' J JVo ustroni - r ''' ' Przeszłość tira — zairszc wczoui „it ' ) Przyszłość ręką dosiężna V ciebie zawsze — poi u! Taki jest początek al sztuk Tymczasem jednak zami-dale- j znajdujemy słowa: łowania artystyczne nie daAvały ' POGODY RÓWNEJ W oddechu płuc w 10 biciu seica Czuć nie można kto nie zna wsi polskiej w hylo chłodno razu ale Na docinki docinka-mi na rysował karykatury uzna-l- i za Po czy matka zaczęły ale były biała pomyślnego wyniku w lekcjach Zaniedbywał je z trudem prze-chodził z klasy do klasy a wre-szcie nie otrzymał promocji z klasy piątej do szóstej Miał szes-naście lal Postanowił zerwać z dalszą nauką w szkole i zacząć studia malarskie Po długiej i uporczywej walce z krewnymi wstąpił do jednej ze szkól ma-larskich w Warszawie Tak się odtąd ułożyło że krewni poczęli uważać za dorosłego tego chłop-ca o spokojnej twarzy lubiącego lłm'laiV !%c_f!__ o e__o__x)_ Gordon 6 Ą c t i ciiszę cl pry pcewanie cburowato żonę Anna ledwo nadążała za Kamilą Przed nimi' jak" mały zajączek biegł po-słusznie krążek 'światła ręcznej latarki którą Kamila usłużnie kierowała pod no-gi Anicie lluno'to Anna nienawykła do poruszania się "po rozmokłej trawie i błocie leśnych i polnych ścieżek co raz potykała się opóźniając wt polny marsz Kamila ubrana po sportowemu w wy-godnych butach na płaskich obcasach sprawnie omijała wyłaniające się z mro-ku przeszkody: drzewo rosnące na środ-ku drogi leżący niemal na ścieżce po-chylony zbutwiały plot jakieś krzaki i wyrwy W pewnym momencie Anna zatrzy-mała się zmęczona i zadyszana Poczekaj pozwól mi chwilkę od- - ttpnć Pędzisz jak lokomotywa Stały przy sobie milcząc ('lucho szu-miały gałęzie soicn Pnie zdawały się poruszać w ciemnościach jak ludzki po-chód Dalekie światła z domów migały przez zarośla jak gdyby oddalały się i zbliżały W pobliskich krzakach cos sc-)'eśnl- o jsk by się ktoś skradał Annę chwycił za gardło lęk uczucie Moi ego dotychcai nie znała Zdławionym sep-len- i mimo woli ściszając los powie-działa: — Podziwiam ję- - T'lk pwme poru-sz- a Mę w ciemnościach Kamila zainiiałn sit" Ten jej śmiech wvdal się Annie obcyT _ o lak! Ja się nie boję ciemności - w tonie Kamili dźwięczała ni lo kpi-na ni lo nutka triumfu MMCCNAS KOZKK KŁANIA S1K UNIKNIK Cala posiać mecenasa Itożka diobua szczupła przypominająca zasuszone ży-jątko morókic promieniała dobrotliw-os-ci- ą trżywicnicm życzliwą gotów o-sa- R iwiadczenia każdemu przysluui Ze sta-roświecka galanfcrią witał obie młode kobiety sailowH je w gteuuMvii Bił- - radością chude raczki częstował nalew--i-- a r rlzikioi róży podsuwał w chińskich mocno i gorzko pachnąca herbatę że wcale sie nic dziwił niespodziewanej wizycie traktu-j?- c ją jako miły i niespodziewany dar cłnfnppn iesienneso wieczora Małymi j szarymi oczkami pod siwymi zaznaczać swą niezawisłość to fragmcnU-V- W każdym u ryw' wrodzonych dobrych formacirku poetycznym' Cypriana Norwj towarzyskich I rozumnym spój- - da tyle jest samoistnośu tyle rżeniu pięknych szarych oczu świeżemu — a dążenie duch i "ówczesna Warszawa rządzona swoboda tah potężne żczdumic-prze- z Paskiwica była małym 'waćsię możemy" Ale Not wid miastem prawic wtedy wcale nie uważał się 7--1 nym życie układało się tam poetę Kyl prede wszystkim' ma-trybe- m niemal -- wiejskim Gry- - larzem i rzeźbiarzem wano prry z a m k n i ę t y c li Prócz Wężyka drugim i oknach mazurka Dą-iteny- m przyjacielem był mu browskiego czytywano pisma dozwolone pracz cenzurę rosyj-ską jak "Pielgrzym" czy "Prze-gląd Naukowy" Miasto miało charakter ludowy rzemieślniczy i kupiecki Byli ziemianie zbie-rali się w kółkach własnych gdzie przyjmowano również p-isany i uczonych Jednym z ta-kich skupisk elity był salon Nar-cyzy Żmichowskiej Mając osiemnaście lal Norwid począł bywać w towarzystwie Znajomości nawiązywały się sa-me nie zabiegał o nic Ale chę-tnie zapraszano wszędzie tego smukłego chłopca o złotych fali-stych włosach posiadającego doskonale maniery a przytem dowcip inteligentny i zlckka za-prawiony ironią Zyskał opinię młodzieńca "bardo na miejscu" Był w modzie W tym też czasie zaczął pisać pierwsze swe utwo-ry poetyckie na zebraniach to warzyskich wygłaszał improwiza-cje słynął jako poeta malarz i rzeźbiarz w-- jednej osobie Poza tym młodym rozbawieniem się kryła się jednak powaga i wspól-odczuwan- ic tragicznej doli Pol-ski Nieraz widział Norwidjak w zamkniętych szczelnie woach więziennych wywożono więź-niów z-Cytad- eli do Rosji Stawał w milczeniu ulicy i rozgorącz-kowaną myślą pełnym bólu ser-cem żegnał zsyłanych rodaków Miał grono kolegów jego patriotyczne uczucia poznał leż młodego Augusta Cieszkowskiego który później przez swe dzieła zyskał sławę wielkiego lilozofa Serdecznego druha jednak nic miał Później dopiero zaprzyjaźnił' 'się z Wła-dysławom Wężykiem młodzień-cem dystyngowanym i bogatym Wybrali się wspólnie na pieszą wędrówkę po Polsce i zwiedzili cajy niemal kraj Tematów do lozmów nie brakło a przylym Wężyk umiał krytykować życzli-wie pierwsze więrwi! Nonvida które ukazywały- - się w różnych pismach- - Poczęto leż pisać o nim w prasie jednej z ów-czesnych krytyk znajdujemy ta- - l-rzac-zajtyini brwiami mrugał raz po raz porozumiewawczo w stronę Kamili jak by miał zamiar jej powiedzieć: "Ale świetny kawał prawda? Tam na dworze mżawka ziąb i mgła a my tu sobie sie-dzimy przyjemnie przy kominku popi-jamy dobrą nalewkę i dobrą herbatkę inic nici chcemy wiedzieć o różnych tam takich prykrych ivecaeli jak' na przykład niepogoda!" Od czasu do czasu zerkał ciekawie na Annę Kamila wyciągnęła w slrc-n-ę żaru na kominku obie dłonie i grzała jo z wi-doczną przyjemnością Anna zawsze po-dziwiała kształlic" smukłe zręczne dło-nie przyjaciółki i w tej chwili pomyślała iaz jeszcze mimochodem że stanowią o-n- c wierne odbicie cha rakiem ich właści-nclk- i: Kamila jest dzielna Kamila zaw-ę- e była dzielna Obecnie bardzo ją ab-sorbowały faula ilyczue pląsy płomieni wewnątrz kominka pocuła chyba jed-nak że Anna patrzy na nią znacząco Zrozumiała może także że jest zła: gdy-by nie obecność Kamili Anna -- dawno już pi7ystapilaby do swej uizędowej czyn-ności przesłuchania mecenasa Kożka jnk lo się mówi radiowo "na okoliczność" stopnia wtajemniczenia w sprawy jego najbliższych sąsiadów Kamila westchnę-ła j"k by żałując iż zepsuć musi miły iiajliój towarzyskiej pogawędki i przer-wi- ć wspomuiki o dawnych (riach przy-jrź- ni z radcą liarskim którymi często-wał swych gości mecenas Hcżck Przei-a- h mu t(j!Ż w pól dania niebem swej pięknej dłoni jak gdyby wstrzymywała ruch ulirzny Mecenas zamilkł i spojrzał na nią spłodzony — A my pryslyśmy do jiana w pe-wnej sprawie — powiedziała tiochę nawet nieupiejinie z lekkim nrci-kic- m — Otóż Incba panu wiedzieć j'a-ritl'V- "i młynie że moja przyjaciółka (u ubecua Anna Swijlon — nic--o lealral-ny- m ieteni zwróciła się w stronę Anny i to co miało być żjrteni mimo woli za-brinia- lo ironicznie — je!t prokurato-rem Mecenas Hożck tzybko jiryniknął po-wieki Nie zdąyl jednak ukrvć przfd b}itryjn wzrokiem łdysku który do-slre:- li w jco oczach --Tnidno powie-dzieć czy był lo blyI zdziwienia zło-śliwości tvy zaniepokojenia Uśmiechnął się skwapliwie i przymilnie: —0 t pani jak widzę w ślady ojczulka Choć uie nic przepraszam najmocniej pani ojczulek sędia lak iivch "rotcladi praed kominkiem z kto-- tak wiciu jamiętam niejeden piore-re--o wydolmvało się przyjemne dcploik tego jak by tu powiedzieć nueJiś-nlonącyc- h bi7ozowvcli szczap Zacierał z my iirzyjemność razem tego lun lim czarcczkach Zdawalobysię ukrytymi scnle-drzwiac- h podzielają-cych Ti i ko zawrze jako adwersarze Kamila znów przerwała niecierpliwie: — Anna znalrzła się dziś w Przoza-we- j służbowo panie Faustynie związ-ku z wyjjadkiem który zdarzył się na-przeciwko pod piętnastym Twarz mecenasa przyponunająca nieco mumię zastygła na chwilę nieru -- w&~r-v-wxri4~y ' pc iWspmmsmimmsm ZW!ĄagWIEelBZ!Efti(Pee8rł8afeWS!Vaż1yg3 _ _ _____ _ ™— ——--— -— wrrr-T-sinwT- W'' v~ ki prowincjońal- - pa W że W Włodzimierz Lubieński 'len poznawszy się( na gcnialności Norwida nic widział dlań wido-ków w kraju który umiał się zdobyć jedynie na mierne uzna-nie Począł więc namawiać przy-jaciela na wyjazd zagranicę Sy-tuacja materialna Norwida w tym czasie nie była rozpaczliwa jak dotąd Po uregulowaniu pcw nycli spraw spadkowych przy-padł mu w udziale niezły kapi-tali- k Lubieński mówił: Czy cią-gle maz obijać się po warszaw-skich szkołach malarskich malo-wać portrety na zamówienie i pi-sać wierszyki do "Pielgrzyma"? Norwjd zaś sam czuł że mu tu było już ciasno Kuropa była otwarta Wyjechał do Florencji do Akademii Rzeźby --Ale War-szawę pożegnał znamiennym wierszem pod tytułem "Pióro" Jest tam taki urywek: O pióio! iuylem anielskiego skrzydła 1 czarodziejską zdrojów laską! Tylko się tęczowanc barwiąc malowidła Nic bądź papniją uczuć ani marzeń kiaską Sokolim piotrem wichry pozagarniaj w siebie płowej skuaicm słońca i vie ciemniej słotą Dzikie i samodzielne sterujące w Do żadnej czapki klamrą nic przykuj się złotą Kim sic czuł pisząc ten wiersz? poetą czy rzeźbiarzem? (dalszy ciąg nastąpi) OKUUSCi OKULISTA S BR0G0WSKI 0D 420 RoncesvalIes Av (blisko Ilouard Park) GoU7lny przyjęć ód 10— fi 30 oraz za telefonicznym porozumieniem Tel LE M251 — CL 9-80- 29 V OKULISTKA J T SZYDŁOWSKA OO FnoA Badanie orzii dobieranie nzKIcI I do paiowywnnlc "contnet Icnsci" — codziennie od 10 7 toboty wlnrmic v lnnjh godzinach 7a uprzednim pnroumlciilem 1063 Bloor St Wcst LE 2-87- 93 (róg HnvćlbckV " 171 chomo po czym pojawił się na niej smu-tek Suchą dłonią pocierał z zażenowa-niem prawie łysą czaszkę okoloną wia-nuszkiem rzadkich siwych kosmyków — Aci tak?" — powiedial przecią-gle — Ach tak?—-powtór- ył jak by pragnąc zyskać na casie — To stra-szne strarne Wszyscy jesteśmy pod wraeiiiem — Zdaje się że to pan mecenas za-wiadamiał dziś rano milicję? — zapy-tała Aniia swym zwyklyin~Mićhym ofic-jalnym1 łonem który w milej i przjlnl-ne- j atmosferze sjesty przy staromodnym kominku zabrzmiał jak dysonans Prag-ręl- a jednak dać obecnym do rozumie-nia że uważa towarzyskie spotkanie vu skończone — A tak lak To ja telefonowałem Pizecież obywatelski obowiązek — wy-jami- ał pompatycznie mecenas HożeK — Wpadła do mnie rano Wróblowa to ta-ka biedna kobieta która dorabia sobie praniem i sprzątaniem po domach Znam ją od lał na wiosnę porządkuje mi zawsze ogród bo ja już lego jak by tu powiedJeć nie bardzo daję raię Np i sprząta u nis raz na tydzień cę-ści- ej mnie nie stać rozumie pani proku-rator emerytuika — No i co ta Wióblowa? — pier-wil- a Anna wynurzenia mecenasa na te-mat trudności finaasowych — Właśnie mówię wpada do innie rano i krzyczy że w domu naprzeciwko kvy zabity i trzeba dać znać milicji Więc ja szybko do telefonu no i — Ale na jakiej ppdslawie Wróblowa mogła twierdzić że lo zalwjstwo? Oko-liczności wskazują że nie wykluczone joil samobójstwo — Anna bacnie ob-serwowała mecenas! Itożka — Nie wiciu nie wiem ladcawa pa-li — mami olał mecenas — (o już niech Wróblowa wyjaśni Ja tam wcale nie by-l:- m Cóż mogę powiedzieć? Kiedy mo-ja żona dowiedziała się o tym lolala u'aku sercowego j niu-sinlc-m cały dzień }v pielęgnować Uo moja żona od paru Jat nie walaje z łóżka Częściowy paraliż — Uardzo współczuję panu mecena-sowi — głos Anny zmiękł nieco — i prcjinijzam że w takich okolicznoś-ciach nachodzimy pana ale mm jiau ro-zumie że jest lo niestety niezbędne — No tak — wtrąciła się nagle Ka-mila — bo rozumie pan mcccna naj-gorsze że nie wiadomo w ogóle jesl len zabity czy też samobójca Podo-bno nikł go nie zna W każdym razie ja nic mani pojęcia kto są ci pańscy ssiedi z naprzeciwka Anna spojrzała na Kamilę zaskoczo-na i rozgniewana Cóż za nietakt: istna niedźwiedzia' przysługa Przecież jako prawniczka zdaje sobie sprawę że wtrą-canie się do przesłuchania choćby tak nieoficjalnego jak obecne" jet niedo-puszczalne Kamila zamilkła i spuściła oczy 7-~'="r- =a II CV!: 'Ol i RODZAJU PIANINA Zaosiciędlcle 30—!0£ kor stając bezpośrednio i Uijtug importiwa NAJLEPSZA JAKOŚĆ Najlepsze warunki — V miana Reperacja — eks port 2 Europy do Polski — Du ża — Paczki do 40 funtów HOUSE OF MUSIC LTD 561 Quccn Sł Wesł Toronfo EM 3-19- 66 tyś mi w Nic niebie Mm Lunsky WA 1-3- 924 WSZELKIEGO' '[minusztyruczmneenty akordeony GWARANTOWANA Bezpośredni oscędność Mojżeszowych Badanie oczu ŁimJWy „tfg— EM 2-32- 26 Siła5tKMdcspoJecio$ci?Mjeinr jest od sianu) 'ioj iorgańizaćii --"it DENTYŚCIik £ DR- - W SADAUSKAS LEKARZ DEUTTJTAJfJ PnrJmuJt ? 'uprzednim telefonio nym porotumle&Jem Ttlefon LE M250 129 Grndier Rd drusl dom od RonćeróllM) DR M JINDRA " DR JINDRA LEKARZE-DENTY4- CI priJmnją takie wieczorami w'" tobół} uprzednim porozumieniem telefonicznym 18%Spadina Rd WA 2-08- 44 (lumjzej llloor) 49P Dr DANUTA SAWASZKIEWICZ! POLSKA DENTYSTKA Przyjmuje uprzednim telefonicz-na m porozumieniem Tcl LE 5-99- 17 282 Ronccswalles Avt (róg GcoffrcySt) HU-- I Dr Mellus LEKARZ DENTYSTA przyjmujo Ukto wieczorami w loboty-z-a uprzednim porozumieniem i telefonicznym 262 Ronccwallcj LE 57025 i 37P Dr Granowskl DENTYSTA CHIRURO Mówi po polsku 292 Spadina Av — Toronto TtL368903 :-- p B if _r4 M m ' Sł Ocy badamy okulary dostosowujemy do wszystkich defek-- tów wzroku na nerwowość na ból głowy Mówimy po'-polsk-u H WiTKIN - okulista - --- r okularów-"- 1 wypełnianie recept godziny przyjęć' 10—630 " i % ł ' I ' Okulista 470 College Dopasowywania ' 599 Bloor SI W Toronto TcIliE 5-15- 21 4' (Blisko Palmcrston obok Bloor Medicah Center) U-- Wieczorami przyjmuje po uprzednim umówieniu łe : ' Tol 222-342- 6 '''''„'"' DOKTORZY CHIROPiRAKTYKI W TORONTO S J L A-- C H DC'y ujć if Ui tv 124 RONCESVALLES AVE - TELLE 5-12- 11' R LUKOWS'K'1 (ŁUCK) " DC-'5'- S 1848 BLOOR STREET WEST — TEL RO''9-225?- a b Badania I Itcicnlo chorób krfgołlupa (krłyiaV''''ł "C " ' -- - APTEKA LANDISA22J2! 462 OUEPN ST W "'TbRONTOONT'' Obslugujoca Polonio Kanadyk4" od' lhV{~""ł " Szybka fachowa obsługa — Wysyłka lekarstw do Polłki ' Nadcbotli okres śwlaletny posiadamy na śkłaMilewiclki wybór iipoininków Kwiailkowych: Paii '— pcrfumyr-ztianyc-h linii — Chanel Nr li Ianviu Mfix l nelor Helena kJluJjnslcln FabcrgY' Yardltys ilil dla Panów' — przybory1 toaletowe' — ' Old Spiec Mae Kaclur i ii) zegaiki porlfelwJcczneióra oraz 'Ą wiele imiycli u „ - '£ Zamówienia jiryjiuujuiiiy IMownlc" osobiścifiujiiitlclefo- - '?' nicme ' li ''JWSOIHU " f - "V MIM POLSKA OJJShUfJA — % TORONTO INSURANCE SERVICE BOMDOR I BOMBIĘR jr Najstarsza polska' Agencja wszelkich ubezpieczeń 1366 Dundas St Woil - forento Jnt_J rdefony: LE 2-64- 33 LE 2-58- 33 ' i „i iiiiuiihiiiiwIIII WASZC IIIURO POOROtY KFNNKDY TRAYFT RTIREAII IV "o 296 QUHEN ST WEST TORONTO FACHOWO SPRAWNIE SZYBKO SOLIDNIE TANIO Wyjałdy do Polski 'amolołem okrętem — Sprowadianic krevnych i narzeczonych — Notarialne tłumaczenia NajmiPiy upominek iwiateciny — pactka PKO wysłana do najbllisiych kraju Zwracajcie sie j7kti polskim obsłuży was tluświadcoiiy pracottiiil: biura FRED KOSSECKI " i — - Mui 'gi__—wtajj_ 8nc_g JOL M V za za J T L i p -- i i sr R 2 B w w _ __ _ EM 2-32- 26' i OKAZJA! NAJTAŃSZE WYCIECZKI DO POLSKI BATORYM od- - US $31800 SAMOLOTEM od US S49730 nllely do vMyilhiclt titiow łwUM p'ii nif Vvitoy do Pollkl S(irowdnrr rodm I ilirtrcionych ritdl'4Wicillwo "ORBISU" - 7flno I cruloii" od 11 iMJyifkw" POLSKIE BIURO PODROŻY J KAMIEŃSKIEGO FOUR SEASONS f RAVU 101 IJloor SI W Toionlo 5 — Tcl WA 55i55 [l llnib? "5 K'wmaiw____altitfiiwiiifnVii'— 11— — ij—fjg—uri1— bito— i hit mb—iłub WMimm TRAHSUTION - ummmn immi oHfice teraz znów w swoim poprcilniiu lokalu pod kierownictwem S HEIFETZ — Nołariusz Publiczny f Wellington St Wcsr (kolo Bay St)--Tcl363-4- 816 Sprowadzanie krewnjcli z ł'd!sKi — Wyjazdy i wizyty jloPoIski Krulgracja do LTSA — Old t'cnum — Wolne od cla poczJd 1'ekao Tłumaczenia notarialne wsiclkich dokumentów ObsluKa w jeżyku nolskimi "" T" "L Ł mj ¥ V "i dla 5 P =v — im —asa! 55 Ajc BILETY UH JM„ S_ RATOvRY I WSWZYHSTwK_IP LHIMnIP I_wntMir7B vi _ s 3- - (i II |
Tags
Comments
Post a Comment for 000458b
