000449a |
Previous | 24 of 34 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
lCT"-n- 1jliWlT4'3IłT U'J#a?ij:
J'XŁ112 ' "Ol S: SłMtf
Są
PIP
(iw
mw m?
WMmfL
JlSP&Ł
Mat?juaifili
PMwa
fi23 Łdiali
im
ŁM m&
PIfMflhł
śfeAtf&l
im fcjfflwa
fłi7l!t$l
I
ifi 1$ iii
iTfói
IłŁ' mm CtłKlyTlr-T- ™$MI1BJ
&%i?uuitf i?SftMr9iMi!ŁfoMa
fcft
aijTfalr IMSfM s2'SM¥otiif
SSsiiSrEBffl+S flW! &sm
swtMtimGmfml iSm&mii
mw
mmimi MwtAtm
HI II
mili
i j f - ~
i
( _
:11
M
Łr
w'
2 wJ
} --
I-
251 ' - v"l i
Życzenia z
aa3BSES2S=s3SS'1%-- S iHPBMliJ J -"-LILIIli-Ł' I'1 'mGK™SUHattsZ2r£ŹZ%}H$Sff&lft W
i ZWIĄZKU
Windsor §
8
S
's:£:jw( ii W Ifflri Dill'DH%Atfa
lAT t IROLAKÓWiwIKAHADZIE
zokazjl świąt 20ŹEGO NARODZENIA i NOWEGO
ROKU Zarząd Grupy 20 ZPvJCYV(indsor życzy
vszystkim członkorn'1 członkiniom Grupy 20ZPvK
Kofu Polek Gronu Młodzieży Zarządowi Główne-mu
ZPwK Wydawniciwu '"Związkowiec" Dyrekcji
Prn-jowe- i Radzie Edukacyjne) Bratnim Grupom
Związkowym Kołom Polek Gronom Młodzieży
Polonii vi Detroit Windsor i okolicy
PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
[ DUŻO SZCZCŚCIA W NOWYM ROKU
EMIL ZARZYCKI prezes
ANDRZEJ BUŁAT sekh W
Z okazji BOŻEGO NARODZENIA' życzenia' wesołych i świąt oraz szecśliwpgo NOWEGO ROKU zasyła jwszyst--
r4kim swoim Członkjńjon Koła PolękjpjYywGru])je_20
4 ZPwK Żarzjidowi Głównemu Kół Polek zorganizowanych
przy Związku Polaków w Kanadzie GrupieO ZPwK
Gronu Młodzieży przy Grupie Zarządowi' Głównemu
ZPwK Dyrekcji Prasowej Kadzie Edukacyjnej Wy-dawnictwu
"Zwjązkowiec"'wsz'śtkimYdonkorn Związku
Polaków w Kanadzie i całej Polonii w Windsor Detroit
'i okolicy Z - i '
Zarząd KołaPolek
' 'Grupy 20
1 t
1 '
-- ' " rt" i'
w'
kC
y
k u~- - 'a &geflBVL
tffii'ijflf
tJVfg !
Źj okazji BOŻEGO NARODZENIA życzenia wesołych
świąt oraz szczęśliwego' NOWEGO ROKU zasyła wszyst-kim
swoim członkom i członkiniom Grona Iłodzieży
Grupy 20 ZPwK Grupie 20 ZPwK Kołu Polek Zarzą-dów
i Głównemu Gron Młodzieży wszystkim Gronom
zorganizowanym przy Związku Polaków w Kanadzie Za-rządowi
Głównemu ZPwK Wydawnictwu "Związkowiec"
Radzie Edukacyjnej Wielebnemu Duchowieństwu
Wszystkim Rodakom rozsinnyrnpo świecie i całej Polonii
w Wintlsor Detroit i okolicy
} Zarząd Grona Młodzieży
k Grupy
)'
ZPwK
t
Z- -' Przednówek prezeska
JCichon sekretarka 'prot1
V'' '
i v
20 ZPwK - j
' T Polewski prezes i
Z Tuzin sekr prot
fi1
5-23-
91
NAJLEPSZE ŻYCZENIA
ŚWIĄTECZNE i NOWOROCZNE
SKŁADA SWEJ KLIENTELI I CAŁEJ POLONII
JUDY SHOP LIMITED
LADIES WEAR
Używajcie naszych "wyrobów które są
najlepszej jakości
1321 Ottawa St — Windsor' — !"Tel CL 3-68- 79
W ~DUŹO radości-- z okazji &WIĄT-BOŹEG- O NARODZENIA
WH i DUŻO' DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy
(EMIL) ERIE BAKERY LTD
f Alex Kalmar kierownik Bogaty wybór pieczywa europejskiego
jjp (wiedeńskiego i włoskiogo) „
@f szczególnie wszystkie gatunki - chleba żytniego
M 673 Erie St E — Windsor " — CL 6-49- 83
$- -
STAROPOLSKIM ZWYCZAJEM SKŁADAMY z SERCA
'PŁYNĄCE ŻYCZENIA RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO
NARODZENIA IvSZCZEŚLnVEGp' NOWEGO ROKU
jąszystkiin naszym Prżyjaciołoiiiieśród Polonii
ABG AMBULAHGE SERYI0E
& ESSEX COUNTY MORGUE '
C295' Tecumseh Rd E — "Windsor Ont
TeL WH
Z okazji "śtriąt Bożego Narodzenia i Nowego Jloku
najlepsze życzenia szczęścia i poicodienia zasyła
J DUBIEL C0NFEGTI0NARY
WYRÓB POLSKICH KIEŁBAS
3277 Peter St — Windsor" — CL 4-2-
653
MŁłV
m
pi ot
Aniela RADEKlamotnie
Pani Halina poczęła szukać
czegoś drzacymi rękami Ruchy
iej stawały się coraz bardziej
rozpaczliwe rozdrgane prawie
śmieszne
— Prędko! Prędko! No już!
Gdzież ja to zaprzepaściłam ten
mój znaczek gdzie? O o! Już
dogasa lampa! Ostatni spirytus!
Chryste Panie! A zapałki?
Gdzie zapałki?
Światło zgasło!!! Ciemności
egipskie pokryły zawieszone w
próżni ręce osaczyły szeroko
rozwarte oczy panny Haliny i
uniosły na swoich upiornych
skrzydłach jęk cichej rozpaczy i
szamotania się beznadziejnego
z samą sobą Ręce Haliny zwol-n- a
zaczęły opadać malejąc i
kurcząc się boleśnie niby ścian-ki
balonika który eksplodował
w powietrzu Oczy jej — dziko
i wyzywająco strzeliły w ciem-ność-
ale zawiedzione bezcelo-wością
zagasły zwolna — przy-duszon- e
łapą rozczarowania
Może pół godziny może godzi-nę
jeszcze siedziała Halina na
tym swoim łóżku sparaliżo-wana
fizycznie i psychicznie
Gdy ocknęła się pierwszą jej
myślą było: która to może być
godzina? Co to za dzień? Na
świecie grudzipń śnieg pada i
białym szronem pykrywa ulice
Paryża Intuicyjnie zgadywała
że musi to być godzina wieczor-na
bo przycichł jakoś harmider
wozów ciężarowych Za ścianą
dawno już nie było słychać ryt-micznego
stukania szewca — p
Sulmowa — Nie 'pracuje dzisi-aj-
nie? Co to się mogło stać?
— Halina wyciągała nić po nit--
ce z zagmatwanego watka cz-asu'
— nie niedziela --To przecież
bo w sobotę przychodziła zaw-sze
ta moja poczciwa kochana
Anieicia- - A przecież nie wykoń-czyły
się twoje zapasy? —
Nowy dreszćziprzejął bezwładny
snopek ciała Haliny — dreszcz
niepokoju o jutro — A może
te dwa biskwity co zjadłam
przed chwilą były ostatnie? A
Anielci nie było Dlaczego nie
przyszła? Może wyjechała do -r- odziców
na święta? 'Może zacho- -
rowała? Przypomniała sobie że
ostatnim razem wyglądała ja-kaś
blada zmęczona' wygasła
Ach ten Paryż! Nikt vł tym
chaosie nawet nie - zauważy
Dreszcz zimna przenikający
nawskroś wyrwał ją z zamyśle-nia
Opadłą bezwładnie na zwój
szmat jaki miała pod głową rę-kami
powciagała na siebie brud
ne koce i szmaty i pogrążyła się
w apatycznej drzemce j
# #
Wtem śni się Halinie — Ope-ra
Paryska Opera! Słodkie
dźwięki wydobywają się z głę-bokiej
sceny Opera pusta --r- a
ona sama zgubiona wśród ty-sięcy
atłasowych foteli jak ma-ły
robaczek w purpurowym po-lu
róż — słucha słucha Co
oni grają? Ach! To nieśmier-- '
teiny Verdi! La Traviata! Ależ
dlaczego nikt nie śpiewa?
Zniecierpliwiona wstaje z fotelu
posuwa się bezszelestnie po kar-mazynowy-ch
dywanach kroczy
po bocznych schodach staje
nagle na scenie- - Porwana nie-wytłumaczalnym
natchnieniem
zaczyna śpiewać — śpiewa i
tańczy! Przecież ona potrafi to
lepiej niżeli primadonna lepiej!
— Oto nagle cała sala zaludnia
się tysiącami widzów Burze o-klask- ów
wybuchają z trzaskiem
ogni bengalskich Bukiety róż
i kamelii u jej stóp jak stóg
zżętego zboża pomieszanego z
czerwienia maków Wtem pat-rzy
i oczom nie wierzy Dyry-gentem
dotychczas niewidzia-nej
orkiestry jest jej brat —
jej Oleś najdroższy Oleś! Chce
podbiec do niego paść mu w
objęcia ale Oleś nie widzi jej
nie widzi nikogo Brwi zmarsz-czone
usta na pół otwarte
twarz cała skrzywiona jakimś
niewymownym grymasem bólu
czy pogardy
— Oleś! 01eś!t Krzyk jej nie
może zagłuszyć tonów jakiejś
opętańczej muzyki Requiem
Requiem Verdiego Spojrzała
na salę lecz nikogo już nie by-ło
nikogo! Tylko w tym miej-scu
gdzie ona poprzednio była
siedziała Aniela A kwiaty? W
miejscu ich stała bajecznie o-zdobi- ona
choinka — Więc to
wigilia?! — zapytała głośno Ha-lina
po francusku a echo pow-tarzało
uparcie: „Noel! Noel!
Noel!" — Wtem wielki żyran-dol
tuż nad Anielą zachwiał
się i z trzaskiem runął w dół
— Anielciu! Anielciu! — krzy-czała
Halina z przerażeniem
Obudziła się spocona i roztrzę-siona
Uniosła się szybko na po-ścieli
i patrzyła przenikliwie w
ciemności — 'Czy ktoś stukał
3nftl§ft
"ZWIĄZKOWIEC" — BOŻE
w
czy tylko zdawało mi się? Ktoś'
stuka? Poznała Trzykrotny
rytmiczny stuk w drzwi Zza
drzwi odezwał się metalowy
głos Anieli: Czy pani śpi? —
To ja Aniela! Proszę otworzyć:
— Anieicia! Zaraz już! —
O Boże! Gdzież to mój kij do
otwierania? — Chwilę walczy-ła
gorączkowo z ciemnością i
natrafiła wreszcie na drążek
Otworzyła! Anieicia weszła do
środka i niespokojnie spytała:
— Czy nie przebudziłam pani?
Pani juz spała zapewne
— Tak tak! Zdrzemnęłam się
trochę ale zaraz zaraz poświe-cę
Nagle uprzytomniła sobie
że ostatnia kropla spirytusu
wypaliła się przed
— Anielciu nie gniewaj się
ale — W głębokiej ciemni po-koju
zakwilił cichy szloch
— Droga pani! Proszę się u-spok- oić
— proszę mi powie-dzieć
gdzie jest lampa — ja
zaraz zapalę
— Kiedy
— Ach! Mój Boże! Rozumiem
teraz — pani nie ma światła!
— Która to godzina Anielciu
która? Może
— Pół do ósmej proszę pani
Wszystkie sklepy już pozamy-kane
— Co to za dzień jaki to
dzień?
— Ach! Biedaczka ona nie
wie co to za dzień ' — pomy-ślała
Aniela — straciła rachu-bę
czasu — a ja nędzna spę-dzałam
Wigilię w gronie kole-żanek
studentek miast Któż
mógł wiedzieć że ona nawet
światła nie ma? Łzy zakrę-ciły
się Anieli w oczach ' Po-znała
pannę Halinę przed dwo-ma
miesiącami Jedna z jej ko-leżanek
studentek powiedziała
jej że mieszka tu opuszczona
biedna staruszka Polka już od
trzynastu lat dotknięta parali-żem
nóg Dom w którym mie-szkała
należał kiedyś do niej
Miała ona brata który poślu-biwszy
'Niemkę' stał się germa-nofile- m
Halina dotknięta tym
boleśnie zerwała z nim wszelki
kontakt co było zresztą dla bra-ta
wygodniejsze bo łatwiej
mógł zapomnieć jo
protektora swej od lat ułomnej
siostry Panna Halina żyła w
świecie urojeń Marząc o karie-rze
podobnej do tej jaką zrobi-ła
Helena Modrzejewska zapo-minała
że od dzieciństwa nogi
jej były predystynowane do pa-raliżu
i często gęsto posługi-wała
się kulami Wierzyła nie-złomnie
źe wyzdrowieje Uczy-ła
sie gry na pianinie malars-twa
śpiewu języków sztuki
dramatycznej wiele oper znała
na pamięć i tak żyła pod pro-tekcją
dosyć zamożnych rodzi-ców
Cecz po ich śmierci ni-komu
nie było wiadomo co ro-biła
żyjąc to w Poznaniu to w
Paryżu Dom gdzie teraz miesz-kała
zagarnął i przemienił na
wytwórnię butów jakiś Litwin
Byłej właścicielce pozostawił
jedno mieszkanko na parterze
Z czasem przepierzył je w o-cz- ach
sparaliżowanej lokatorki
wymierzając jej tylko trzy me-try
sześcienne mieszkaniowej
przestrzeni bez okna na świat
ogrzewania i wody W przepie-rzonym
zakamarku jaki sobie
zostawił ulokował szewca któ
ry całymi dniami śpiewał bruko
we paryskie piosenki stukał
nie do wytrzymania Fo pew
nym czasie wszystkie oszczęd-ności
się wyczerpały i Halina
spojrzała w twarz skrajnej nę-dzy
Mózg jej zalegał zwolna
starczą sklerozą Pamięć zaczę-ła
odmawiać jej pqsłuszeństwa
I w tej nędzy Aniela poznała
pannę Halinę Aniela sama była
biedną studentką utrzymującą
sic z pracy rąk Poznała nędzę
i gorycz wielkomiejskiego świa-ta
żądna jednak wiedzy nie
dawała za wygrane A wycho-dząc
od stai uszki gdzie 'pozo-stawiała
nieraz ostatnie pienią-dze
nie rozpaczała bo wiedzia-ła
że jej "niedola niczym jest w
porównaniu z nędzą tej niesz-częśliwej
A bywało nieraz ze
Halina wprowadzała ją w bez-graniczne
zdumienie
Chwilami uśmiech jasny jak
słońce sierpniowe pokrywał jej
starczą twarz a czarne bystre
oczy świeciły jak dwa ogniki
świętojańskie w tej nocy stra-szliwej
nędzy Wówczas twarz
jej miała urok rozbawionego
dziecka które ściga nieosiągal-ne
miraże Śmiała się i szepleni-ł- a
bezzębnie o wielkich swoich
nadziejach o powieści którą za
częła i którą wkrótce opubliku- -
NARODZENIE (X-ma- s) 1957 r
Paryżu
JohvmzzĄGńńsśAy~byia--Gzegs~{sk-ńl- u-je
A potem o wielkich stąd
zyskach — „Moja ty kochana
dziecino mawiała często — zo-baczysz
jak się urządzimy obie
— wtedy wyzdrowieję bo tam
gdzie są pieniądze tam i choro-by
znikają Wyprawie ci posag
dostaniesz przystojnego księcia
A ja twoja babunia pobłogo-sławię
ci do ślubu Nie będziesz
cierpieć nędzy Opublikujesz
twoje wiersze a twój maz bę-dzie
czytywał i ze czcią całował
te skarby twojej mądrości Tyl-ko
nadziei! — Pisał przecież
Słowacki „ niech żywi nie tra-cą
nadziei"
Fata Morgana! powtarzała A-nie- la
w głębi duszy by nie spło-szyć
jej miraży I tak w ten
dzień wigilijny 1951 roku gdy
przybyła do panny Haliny wyr-wawszy
się wreszcie z obowiąz-ków
zarobkowych i towarzys-kich
stała bezradna wobec jej
strasznego rozstroju Staruszka
nie miała wiktuałów nie miała
wody nikt nie wyniósł cuchną-cych
wiaderek światło elek-tryczne
wyłączono przed kilko-ma
dniami Wypaliła więc spi-rytus
jaki jej Aniela kupiła
ostatnim razem i żywiła się tyl-ko
sucharkami co jak tłumaczy-ła
było wygodniejsze bo
zmniejszało kłopoty fizjologicz-ne
— Co robić? — pytała siebie
samej Aniela Sklepy pozamy-kane
gdzie co kupić? Nie na-myślając
się dłużej wybiegła z
pokoju przyrzekając że zaraz
wróci Wysiadła z metra na sta-cji
St Placide Gdy znalazła
się w domu studentek poczęła
ze łzami w oczach opowiadać
całą historię Jedne były wzru-szone
inne wstrząsając ramio-nami
podrwiwały: „Co za hi-storia!
Lepiej byś się zubawiła
inaczej w taki dzień": Mimo to
zebrała jednak trochę pieuiędzy
trochę żywności kilka śwee - --
a nawet jedna Polka ofiarowała
staruszce papierową imitację
drzewka Znalazła się i butelka
spirytusu d-- o palenia i herbata
i cieple rękawiczki Pół do dzie-siątej"
wieczorem Aniela bine- -
Iła znów przed drzwiami panny
Haliny
— Anielciu! Bój się buga!
go? Ja juz spłakałam się ze stra
chu o ciebie — uskarżała się
— Nie było o co się lękać
Wpadłam do siebie bo w mieś-cie
przecież nic bym nie dosta-ła
A teraz uwaga!
Trzask zapałki blask świecy
paczuszki na łóżku i one obie
zapatrzone w siebie jak dwie
serdeczne przyjaciółki po dłu-gim
niewidzeniu się Bystre o-c- zy
Haliny spostrzegły łzy Anie-li
tak jak ona spostrzegła kon-wulsyj- ne drgawki po twarzy
staruszki które wydrążyły z jej
oczu srebrny strumyk łez Ale
oczy płacząc śmiały się i dzię-kowały
Aniela położyła świe-cę
i wyjąwszy opłatek z koper-ty
podała staruszce by podzie-liła
się z nią być może po raz
ostatni Po rozpakowaniu paczu-szek
zjedzeniu uprzątnięciu
pokoiku Aniela z obawą jak
zawsze i współczuciem zabrała
się do odejścia bu regulamin
domu studenckiego nie pozwa- lał jej pozostać dłużej
— A więc to comi się śniło
Anielcjunie było całkiem bez-sensowntfB- óg ci zapłać za two
je złote serduszko moj złoty
j aniele! _szeptała pz hy sta- - ruszka — Obyś nigdy w zvciu
nie zaznała niedoli moja ty
dziecino bo ci co prawdziwie
umieją współczuć nędzy nie
krytykując wpierw wartości nę- dzarza będą syci bożym błogo-sławieństwem
przez cale życie
PAN Z NIEBA I Z ŁONA
Pan z nieba i z łona Ojca przy-chodzi
Oto się z Maryi dziś Jezus rodzi
Łaski przynosi kto o nie prosi
Odpuszcza" grzechy daje pocie-chy
Panie nasz święty cud niepo- -
(jęty
Przystąpmy do tronu z swemi
(prośbami
Którego oczęta spłynęły łzami
Niech łaska Boże Twoja wspo- -
(może
Zlituj się Panie oddal karanie
Od nas grzesznych ludzi
Gdy trąba zbudzi
Pamiętaj na dobroć co się to
(stało
Żeś przyjął z Maryi nikczemne
(ciało
Panna nosiła Panna powiła
Grzała pieluszki czcili pastuszki
Monarchy witali gdy Go poznali
IMIINPP1
mmmmmmmmmmmmmmmmBis&
i-s-ia
#
Życzenia Kiłwsstcw'''''''':
COMPLIMENTS
of
THE SEASON
THE WINDSOR UTILITIES
Commission
! ™ - %! Windsor lei UL z-ć$b- ui uniano &?
g —— — %
Ł SERDECZNE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT M
HO UJ
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU f
SYMPATYKOM I CAŁEJ POLONU PRZESYŁA Ł
PAUL MARTIN MP S
m Windsor Ont %
& — — Wgb
W Serdeczne życzenia Wesołych Świąt §J
jft t szczęśliwego Nowego Roku w
§£ Sympafjkcn ' zalej Polonii przesyła m
BILLY L SPINDLER
GENERAL INSURANCE
1530 Cjuellette Ave
- Tel CL
' MOC SERDECZNYCH ŻYCZEŃ
ŚWIĄTECZNYCH I NOWOROCZNYCH
SKŁADA SWOIM KLIENTOM I POLONII
GRYSTAL DAIRY BAR
Właściciele CZ M SADOWSCY
3331 Tecumseh East — Windsor Oni
STAROPOLSKIM ZWYCZAJEM SKŁADAMY z SERCA
PŁYNĄCE ŻYCZENIA RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO
NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
wszystkim naszym Przyjaciołom wśród Polonii
W STIEM WINDSOR 0IL GO
825 TECUMSEH RD W
(
TEL CL
%
%
- 1 - 1 -
Windsor
i
st n nrm -
— Windsor
2-00- 11
WINDSOR ONT
3-98- 18
- -
£
Ę
Vi
s
tfPf f H r£2L§
MARTIN £
5-43- 17
'" "
Happy NewYear
VS vrrr?V6n A i TAnnórr 7 tixrrAw
BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU d
składa §jt
MO0DREY COAL & FUEL 0IL CO
1591 LANGLOIS AVE — WINDSOR
y TEL CL 3-35- 36
Najlepsze życzenia Świąteczne i Noworoczne Nfl
składa sioej Klienteli i całej Polonii Sf
KANE BROS LTD Ś
888 ERIE ST E — WINDSOR — TEL CL 3-4-
016
ffi
Ę$„
Wesołych świąt Bożego Narodzenia $
i szczęśliwego Noiuego Roku życzy
swym odbiorcom i całej Polonii W
SERVICE HARDWARE LTD f
1236 OTTAWA STREET — WINDSOR g
TEL CL 3-60- 21
Najserdeczniejsze życzenia wesołych śroiąt
i szczęśliwego Noicego'Roku
śle swym- - odbiorcom
S E V E N - U P BOTTLING CO
97 MERCER ST — WINDSOR — TEL CL 3-84-
11
Compliments of u
E G
TEL- - WH
Merry Christmas
and
i
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
i SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO £OKU~ŻYCZY
SWYM ODBIORCOM I CAŁEJ POLONU
T0ASTMASTER BAKERY
CL 4-25-
89
1031 WALKERVILLE RD — WINDSOR
fe5
1
TSL i
fi
1
Ont
niltn --iv7Tr
ty I
3j?
I
TEL
t~ tm
K
Pt4
m
Ri
U
W
M
mmm
Ml
m
pM mTi
Ti
m
MKi
1
Vja
g
fcr
Ł?i
r8
mx
ro
661 "i
¥I4
feSl vi
1i
M
rTui
lit II
k
ud
Kr!
I3
PI ii
m
m
m
Nm
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 18, 1957 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1957-12-18 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000164 |
Description
| Title | 000449a |
| OCR text | lCT"-n- 1jliWlT4'3IłT U'J#a?ij: J'XŁ112 ' "Ol S: SłMtf Są PIP (iw mw m? WMmfL JlSP&Ł Mat?juaifili PMwa fi23 Łdiali im ŁM m& PIfMflhł śfeAtf&l im fcjfflwa fłi7l!t$l I ifi 1$ iii iTfói IłŁ' mm CtłKlyTlr-T- ™$MI1BJ &%i?uuitf i?SftMr9iMi!ŁfoMa fcft aijTfalr IMSfM s2'SM¥otiif SSsiiSrEBffl+S flW! &sm swtMtimGmfml iSm&mii mw mmimi MwtAtm HI II mili i j f - ~ i ( _ :11 M Łr w' 2 wJ } -- I- 251 ' - v"l i Życzenia z aa3BSES2S=s3SS'1%-- S iHPBMliJ J -"-LILIIli-Ł' I'1 'mGK™SUHattsZ2r£ŹZ%}H$Sff&lft W i ZWIĄZKU Windsor § 8 S 's:£:jw( ii W Ifflri Dill'DH%Atfa lAT t IROLAKÓWiwIKAHADZIE zokazjl świąt 20ŹEGO NARODZENIA i NOWEGO ROKU Zarząd Grupy 20 ZPvJCYV(indsor życzy vszystkim członkorn'1 członkiniom Grupy 20ZPvK Kofu Polek Gronu Młodzieży Zarządowi Główne-mu ZPwK Wydawniciwu '"Związkowiec" Dyrekcji Prn-jowe- i Radzie Edukacyjne) Bratnim Grupom Związkowym Kołom Polek Gronom Młodzieży Polonii vi Detroit Windsor i okolicy PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA [ DUŻO SZCZCŚCIA W NOWYM ROKU EMIL ZARZYCKI prezes ANDRZEJ BUŁAT sekh W Z okazji BOŻEGO NARODZENIA' życzenia' wesołych i świąt oraz szecśliwpgo NOWEGO ROKU zasyła jwszyst-- r4kim swoim Członkjńjon Koła PolękjpjYywGru])je_20 4 ZPwK Żarzjidowi Głównemu Kół Polek zorganizowanych przy Związku Polaków w Kanadzie GrupieO ZPwK Gronu Młodzieży przy Grupie Zarządowi' Głównemu ZPwK Dyrekcji Prasowej Kadzie Edukacyjnej Wy-dawnictwu "Zwjązkowiec"'wsz'śtkimYdonkorn Związku Polaków w Kanadzie i całej Polonii w Windsor Detroit 'i okolicy Z - i ' Zarząd KołaPolek ' 'Grupy 20 1 t 1 ' -- ' " rt" i' w' kC y k u~- - 'a &geflBVL tffii'ijflf tJVfg ! Źj okazji BOŻEGO NARODZENIA życzenia wesołych świąt oraz szczęśliwego' NOWEGO ROKU zasyła wszyst-kim swoim członkom i członkiniom Grona Iłodzieży Grupy 20 ZPwK Grupie 20 ZPwK Kołu Polek Zarzą-dów i Głównemu Gron Młodzieży wszystkim Gronom zorganizowanym przy Związku Polaków w Kanadzie Za-rządowi Głównemu ZPwK Wydawnictwu "Związkowiec" Radzie Edukacyjnej Wielebnemu Duchowieństwu Wszystkim Rodakom rozsinnyrnpo świecie i całej Polonii w Wintlsor Detroit i okolicy } Zarząd Grona Młodzieży k Grupy )' ZPwK t Z- -' Przednówek prezeska JCichon sekretarka 'prot1 V'' ' i v 20 ZPwK - j ' T Polewski prezes i Z Tuzin sekr prot fi1 5-23- 91 NAJLEPSZE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE i NOWOROCZNE SKŁADA SWEJ KLIENTELI I CAŁEJ POLONII JUDY SHOP LIMITED LADIES WEAR Używajcie naszych "wyrobów które są najlepszej jakości 1321 Ottawa St — Windsor' — !"Tel CL 3-68- 79 W ~DUŹO radości-- z okazji &WIĄT-BOŹEG- O NARODZENIA WH i DUŻO' DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy (EMIL) ERIE BAKERY LTD f Alex Kalmar kierownik Bogaty wybór pieczywa europejskiego jjp (wiedeńskiego i włoskiogo) „ @f szczególnie wszystkie gatunki - chleba żytniego M 673 Erie St E — Windsor " — CL 6-49- 83 $- - STAROPOLSKIM ZWYCZAJEM SKŁADAMY z SERCA 'PŁYNĄCE ŻYCZENIA RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA IvSZCZEŚLnVEGp' NOWEGO ROKU jąszystkiin naszym Prżyjaciołoiiiieśród Polonii ABG AMBULAHGE SERYI0E & ESSEX COUNTY MORGUE ' C295' Tecumseh Rd E — "Windsor Ont TeL WH Z okazji "śtriąt Bożego Narodzenia i Nowego Jloku najlepsze życzenia szczęścia i poicodienia zasyła J DUBIEL C0NFEGTI0NARY WYRÓB POLSKICH KIEŁBAS 3277 Peter St — Windsor" — CL 4-2- 653 MŁłV m pi ot Aniela RADEKlamotnie Pani Halina poczęła szukać czegoś drzacymi rękami Ruchy iej stawały się coraz bardziej rozpaczliwe rozdrgane prawie śmieszne — Prędko! Prędko! No już! Gdzież ja to zaprzepaściłam ten mój znaczek gdzie? O o! Już dogasa lampa! Ostatni spirytus! Chryste Panie! A zapałki? Gdzie zapałki? Światło zgasło!!! Ciemności egipskie pokryły zawieszone w próżni ręce osaczyły szeroko rozwarte oczy panny Haliny i uniosły na swoich upiornych skrzydłach jęk cichej rozpaczy i szamotania się beznadziejnego z samą sobą Ręce Haliny zwol-n- a zaczęły opadać malejąc i kurcząc się boleśnie niby ścian-ki balonika który eksplodował w powietrzu Oczy jej — dziko i wyzywająco strzeliły w ciem-ność- ale zawiedzione bezcelo-wością zagasły zwolna — przy-duszon- e łapą rozczarowania Może pół godziny może godzi-nę jeszcze siedziała Halina na tym swoim łóżku sparaliżo-wana fizycznie i psychicznie Gdy ocknęła się pierwszą jej myślą było: która to może być godzina? Co to za dzień? Na świecie grudzipń śnieg pada i białym szronem pykrywa ulice Paryża Intuicyjnie zgadywała że musi to być godzina wieczor-na bo przycichł jakoś harmider wozów ciężarowych Za ścianą dawno już nie było słychać ryt-micznego stukania szewca — p Sulmowa — Nie 'pracuje dzisi-aj- nie? Co to się mogło stać? — Halina wyciągała nić po nit-- ce z zagmatwanego watka cz-asu' — nie niedziela --To przecież bo w sobotę przychodziła zaw-sze ta moja poczciwa kochana Anieicia- - A przecież nie wykoń-czyły się twoje zapasy? — Nowy dreszćziprzejął bezwładny snopek ciała Haliny — dreszcz niepokoju o jutro — A może te dwa biskwity co zjadłam przed chwilą były ostatnie? A Anielci nie było Dlaczego nie przyszła? Może wyjechała do -r- odziców na święta? 'Może zacho- - rowała? Przypomniała sobie że ostatnim razem wyglądała ja-kaś blada zmęczona' wygasła Ach ten Paryż! Nikt vł tym chaosie nawet nie - zauważy Dreszcz zimna przenikający nawskroś wyrwał ją z zamyśle-nia Opadłą bezwładnie na zwój szmat jaki miała pod głową rę-kami powciagała na siebie brud ne koce i szmaty i pogrążyła się w apatycznej drzemce j # # Wtem śni się Halinie — Ope-ra Paryska Opera! Słodkie dźwięki wydobywają się z głę-bokiej sceny Opera pusta --r- a ona sama zgubiona wśród ty-sięcy atłasowych foteli jak ma-ły robaczek w purpurowym po-lu róż — słucha słucha Co oni grają? Ach! To nieśmier-- ' teiny Verdi! La Traviata! Ależ dlaczego nikt nie śpiewa? Zniecierpliwiona wstaje z fotelu posuwa się bezszelestnie po kar-mazynowy-ch dywanach kroczy po bocznych schodach staje nagle na scenie- - Porwana nie-wytłumaczalnym natchnieniem zaczyna śpiewać — śpiewa i tańczy! Przecież ona potrafi to lepiej niżeli primadonna lepiej! — Oto nagle cała sala zaludnia się tysiącami widzów Burze o-klask- ów wybuchają z trzaskiem ogni bengalskich Bukiety róż i kamelii u jej stóp jak stóg zżętego zboża pomieszanego z czerwienia maków Wtem pat-rzy i oczom nie wierzy Dyry-gentem dotychczas niewidzia-nej orkiestry jest jej brat — jej Oleś najdroższy Oleś! Chce podbiec do niego paść mu w objęcia ale Oleś nie widzi jej nie widzi nikogo Brwi zmarsz-czone usta na pół otwarte twarz cała skrzywiona jakimś niewymownym grymasem bólu czy pogardy — Oleś! 01eś!t Krzyk jej nie może zagłuszyć tonów jakiejś opętańczej muzyki Requiem Requiem Verdiego Spojrzała na salę lecz nikogo już nie by-ło nikogo! Tylko w tym miej-scu gdzie ona poprzednio była siedziała Aniela A kwiaty? W miejscu ich stała bajecznie o-zdobi- ona choinka — Więc to wigilia?! — zapytała głośno Ha-lina po francusku a echo pow-tarzało uparcie: „Noel! Noel! Noel!" — Wtem wielki żyran-dol tuż nad Anielą zachwiał się i z trzaskiem runął w dół — Anielciu! Anielciu! — krzy-czała Halina z przerażeniem Obudziła się spocona i roztrzę-siona Uniosła się szybko na po-ścieli i patrzyła przenikliwie w ciemności — 'Czy ktoś stukał 3nftl§ft "ZWIĄZKOWIEC" — BOŻE w czy tylko zdawało mi się? Ktoś' stuka? Poznała Trzykrotny rytmiczny stuk w drzwi Zza drzwi odezwał się metalowy głos Anieli: Czy pani śpi? — To ja Aniela! Proszę otworzyć: — Anieicia! Zaraz już! — O Boże! Gdzież to mój kij do otwierania? — Chwilę walczy-ła gorączkowo z ciemnością i natrafiła wreszcie na drążek Otworzyła! Anieicia weszła do środka i niespokojnie spytała: — Czy nie przebudziłam pani? Pani juz spała zapewne — Tak tak! Zdrzemnęłam się trochę ale zaraz zaraz poświe-cę Nagle uprzytomniła sobie że ostatnia kropla spirytusu wypaliła się przed — Anielciu nie gniewaj się ale — W głębokiej ciemni po-koju zakwilił cichy szloch — Droga pani! Proszę się u-spok- oić — proszę mi powie-dzieć gdzie jest lampa — ja zaraz zapalę — Kiedy — Ach! Mój Boże! Rozumiem teraz — pani nie ma światła! — Która to godzina Anielciu która? Może — Pół do ósmej proszę pani Wszystkie sklepy już pozamy-kane — Co to za dzień jaki to dzień? — Ach! Biedaczka ona nie wie co to za dzień ' — pomy-ślała Aniela — straciła rachu-bę czasu — a ja nędzna spę-dzałam Wigilię w gronie kole-żanek studentek miast Któż mógł wiedzieć że ona nawet światła nie ma? Łzy zakrę-ciły się Anieli w oczach ' Po-znała pannę Halinę przed dwo-ma miesiącami Jedna z jej ko-leżanek studentek powiedziała jej że mieszka tu opuszczona biedna staruszka Polka już od trzynastu lat dotknięta parali-żem nóg Dom w którym mie-szkała należał kiedyś do niej Miała ona brata który poślu-biwszy 'Niemkę' stał się germa-nofile- m Halina dotknięta tym boleśnie zerwała z nim wszelki kontakt co było zresztą dla bra-ta wygodniejsze bo łatwiej mógł zapomnieć jo protektora swej od lat ułomnej siostry Panna Halina żyła w świecie urojeń Marząc o karie-rze podobnej do tej jaką zrobi-ła Helena Modrzejewska zapo-minała że od dzieciństwa nogi jej były predystynowane do pa-raliżu i często gęsto posługi-wała się kulami Wierzyła nie-złomnie źe wyzdrowieje Uczy-ła sie gry na pianinie malars-twa śpiewu języków sztuki dramatycznej wiele oper znała na pamięć i tak żyła pod pro-tekcją dosyć zamożnych rodzi-ców Cecz po ich śmierci ni-komu nie było wiadomo co ro-biła żyjąc to w Poznaniu to w Paryżu Dom gdzie teraz miesz-kała zagarnął i przemienił na wytwórnię butów jakiś Litwin Byłej właścicielce pozostawił jedno mieszkanko na parterze Z czasem przepierzył je w o-cz- ach sparaliżowanej lokatorki wymierzając jej tylko trzy me-try sześcienne mieszkaniowej przestrzeni bez okna na świat ogrzewania i wody W przepie-rzonym zakamarku jaki sobie zostawił ulokował szewca któ ry całymi dniami śpiewał bruko we paryskie piosenki stukał nie do wytrzymania Fo pew nym czasie wszystkie oszczęd-ności się wyczerpały i Halina spojrzała w twarz skrajnej nę-dzy Mózg jej zalegał zwolna starczą sklerozą Pamięć zaczę-ła odmawiać jej pqsłuszeństwa I w tej nędzy Aniela poznała pannę Halinę Aniela sama była biedną studentką utrzymującą sic z pracy rąk Poznała nędzę i gorycz wielkomiejskiego świa-ta żądna jednak wiedzy nie dawała za wygrane A wycho-dząc od stai uszki gdzie 'pozo-stawiała nieraz ostatnie pienią-dze nie rozpaczała bo wiedzia-ła że jej "niedola niczym jest w porównaniu z nędzą tej niesz-częśliwej A bywało nieraz ze Halina wprowadzała ją w bez-graniczne zdumienie Chwilami uśmiech jasny jak słońce sierpniowe pokrywał jej starczą twarz a czarne bystre oczy świeciły jak dwa ogniki świętojańskie w tej nocy stra-szliwej nędzy Wówczas twarz jej miała urok rozbawionego dziecka które ściga nieosiągal-ne miraże Śmiała się i szepleni-ł- a bezzębnie o wielkich swoich nadziejach o powieści którą za częła i którą wkrótce opubliku- - NARODZENIE (X-ma- s) 1957 r Paryżu JohvmzzĄGńńsśAy~byia--Gzegs~{sk-ńl- u-je A potem o wielkich stąd zyskach — „Moja ty kochana dziecino mawiała często — zo-baczysz jak się urządzimy obie — wtedy wyzdrowieję bo tam gdzie są pieniądze tam i choro-by znikają Wyprawie ci posag dostaniesz przystojnego księcia A ja twoja babunia pobłogo-sławię ci do ślubu Nie będziesz cierpieć nędzy Opublikujesz twoje wiersze a twój maz bę-dzie czytywał i ze czcią całował te skarby twojej mądrości Tyl-ko nadziei! — Pisał przecież Słowacki „ niech żywi nie tra-cą nadziei" Fata Morgana! powtarzała A-nie- la w głębi duszy by nie spło-szyć jej miraży I tak w ten dzień wigilijny 1951 roku gdy przybyła do panny Haliny wyr-wawszy się wreszcie z obowiąz-ków zarobkowych i towarzys-kich stała bezradna wobec jej strasznego rozstroju Staruszka nie miała wiktuałów nie miała wody nikt nie wyniósł cuchną-cych wiaderek światło elek-tryczne wyłączono przed kilko-ma dniami Wypaliła więc spi-rytus jaki jej Aniela kupiła ostatnim razem i żywiła się tyl-ko sucharkami co jak tłumaczy-ła było wygodniejsze bo zmniejszało kłopoty fizjologicz-ne — Co robić? — pytała siebie samej Aniela Sklepy pozamy-kane gdzie co kupić? Nie na-myślając się dłużej wybiegła z pokoju przyrzekając że zaraz wróci Wysiadła z metra na sta-cji St Placide Gdy znalazła się w domu studentek poczęła ze łzami w oczach opowiadać całą historię Jedne były wzru-szone inne wstrząsając ramio-nami podrwiwały: „Co za hi-storia! Lepiej byś się zubawiła inaczej w taki dzień": Mimo to zebrała jednak trochę pieuiędzy trochę żywności kilka śwee - -- a nawet jedna Polka ofiarowała staruszce papierową imitację drzewka Znalazła się i butelka spirytusu d-- o palenia i herbata i cieple rękawiczki Pół do dzie-siątej" wieczorem Aniela bine- - Iła znów przed drzwiami panny Haliny — Anielciu! Bój się buga! go? Ja juz spłakałam się ze stra chu o ciebie — uskarżała się — Nie było o co się lękać Wpadłam do siebie bo w mieś-cie przecież nic bym nie dosta-ła A teraz uwaga! Trzask zapałki blask świecy paczuszki na łóżku i one obie zapatrzone w siebie jak dwie serdeczne przyjaciółki po dłu-gim niewidzeniu się Bystre o-c- zy Haliny spostrzegły łzy Anie-li tak jak ona spostrzegła kon-wulsyj- ne drgawki po twarzy staruszki które wydrążyły z jej oczu srebrny strumyk łez Ale oczy płacząc śmiały się i dzię-kowały Aniela położyła świe-cę i wyjąwszy opłatek z koper-ty podała staruszce by podzie-liła się z nią być może po raz ostatni Po rozpakowaniu paczu-szek zjedzeniu uprzątnięciu pokoiku Aniela z obawą jak zawsze i współczuciem zabrała się do odejścia bu regulamin domu studenckiego nie pozwa- lał jej pozostać dłużej — A więc to comi się śniło Anielcjunie było całkiem bez-sensowntfB- óg ci zapłać za two je złote serduszko moj złoty j aniele! _szeptała pz hy sta- - ruszka — Obyś nigdy w zvciu nie zaznała niedoli moja ty dziecino bo ci co prawdziwie umieją współczuć nędzy nie krytykując wpierw wartości nę- dzarza będą syci bożym błogo-sławieństwem przez cale życie PAN Z NIEBA I Z ŁONA Pan z nieba i z łona Ojca przy-chodzi Oto się z Maryi dziś Jezus rodzi Łaski przynosi kto o nie prosi Odpuszcza" grzechy daje pocie-chy Panie nasz święty cud niepo- - (jęty Przystąpmy do tronu z swemi (prośbami Którego oczęta spłynęły łzami Niech łaska Boże Twoja wspo- - (może Zlituj się Panie oddal karanie Od nas grzesznych ludzi Gdy trąba zbudzi Pamiętaj na dobroć co się to (stało Żeś przyjął z Maryi nikczemne (ciało Panna nosiła Panna powiła Grzała pieluszki czcili pastuszki Monarchy witali gdy Go poznali IMIINPP1 mmmmmmmmmmmmmmmmBis& i-s-ia # Życzenia Kiłwsstcw'''''''': COMPLIMENTS of THE SEASON THE WINDSOR UTILITIES Commission ! ™ - %! Windsor lei UL z-ć$b- ui uniano &? g —— — % Ł SERDECZNE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT M HO UJ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU f SYMPATYKOM I CAŁEJ POLONU PRZESYŁA Ł PAUL MARTIN MP S m Windsor Ont % & — — Wgb W Serdeczne życzenia Wesołych Świąt §J jft t szczęśliwego Nowego Roku w §£ Sympafjkcn ' zalej Polonii przesyła m BILLY L SPINDLER GENERAL INSURANCE 1530 Cjuellette Ave - Tel CL ' MOC SERDECZNYCH ŻYCZEŃ ŚWIĄTECZNYCH I NOWOROCZNYCH SKŁADA SWOIM KLIENTOM I POLONII GRYSTAL DAIRY BAR Właściciele CZ M SADOWSCY 3331 Tecumseh East — Windsor Oni STAROPOLSKIM ZWYCZAJEM SKŁADAMY z SERCA PŁYNĄCE ŻYCZENIA RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU wszystkim naszym Przyjaciołom wśród Polonii W STIEM WINDSOR 0IL GO 825 TECUMSEH RD W ( TEL CL % % - 1 - 1 - Windsor i st n nrm - — Windsor 2-00- 11 WINDSOR ONT 3-98- 18 - - £ Ę Vi s tfPf f H r£2L§ MARTIN £ 5-43- 17 '" " Happy NewYear VS vrrr?V6n A i TAnnórr 7 tixrrAw BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU d składa §jt MO0DREY COAL & FUEL 0IL CO 1591 LANGLOIS AVE — WINDSOR y TEL CL 3-35- 36 Najlepsze życzenia Świąteczne i Noworoczne Nfl składa sioej Klienteli i całej Polonii Sf KANE BROS LTD Ś 888 ERIE ST E — WINDSOR — TEL CL 3-4- 016 ffi Ę$„ Wesołych świąt Bożego Narodzenia $ i szczęśliwego Noiuego Roku życzy swym odbiorcom i całej Polonii W SERVICE HARDWARE LTD f 1236 OTTAWA STREET — WINDSOR g TEL CL 3-60- 21 Najserdeczniejsze życzenia wesołych śroiąt i szczęśliwego Noicego'Roku śle swym- - odbiorcom S E V E N - U P BOTTLING CO 97 MERCER ST — WINDSOR — TEL CL 3-84- 11 Compliments of u E G TEL- - WH Merry Christmas and i WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO £OKU~ŻYCZY SWYM ODBIORCOM I CAŁEJ POLONU T0ASTMASTER BAKERY CL 4-25- 89 1031 WALKERVILLE RD — WINDSOR fe5 1 TSL i fi 1 Ont niltn --iv7Tr ty I 3j? I TEL t~ tm K Pt4 m Ri U W M mmm Ml m pM mTi Ti m MKi 1 Vja g fcr Ł?i r8 mx ro 661 "i ¥I4 feSl vi 1i M rTui lit II k ud Kr! I3 PI ii m m m Nm |
Tags
Comments
Post a Comment for 000449a
