000161b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
Is?T?§:rlsaWIeeftKiY$liraii8iii§ w"- - w"ni-ri- M "Hit'ywwwwJ'vfg'n"'iiiriirya'Bi —ryia"fy fw i'Mfrvvrwł"'-łłvrrrwvT-!MJf'fiiM"- w 1 1 o--- ! im" nt- - nr-- tf tw) łiryr -- tnr mb anwi wj iwwww inMwi mi ' wfit- -- t m t n-i- r vtf' --ar -- ! w-r%- wł to-"- ! 'wrfeW!! jewiir"'!) pwv"WBn"tłj''T'ifw' itw rirtinwiłwf wmpw aiawtfy-atf-HftJinawrjTiw- w gt wwrjp—wi nvłf TŁwmp-wff"iir"nw- f iiwmwTwiw
- --- -- r - M Śit ahiiiiiiii „ :::: — ::„: " " ' """ " mihimhiiihi-iiiiiiiiiiii- i iiiiniiiiiniuimiiiiiiiniiinii::riinM u
iTaria_Kuncewiczowa
Dni Powszednie
feSEEEE ~: "' "' - :
podczas wojny przywykła do towarzystwa
irairoc u- - j—~ W'M"B
No tak nie można zaprzeczyć że nam
_ i m ititnim L ł--i I - rr i- -ł ł--- nn w ! A 1 SJlepieJ' niz " iwuiiu nuicguuj _u imebiKa- -
Lcma i Rozmieszczenia" Jak się to taki
er u was nazywa?
Ł- - Beczka śmiechu Latem za gorąco zimą
ilmno zawsze za mokro śmiech trochę przez
A mieszkanie u Billów także nas nic nie
I-I- Ja uem Ja rozumiem żeś ty wszystkie
oszczędności wydal na sprowadzenie nas
Ijjo coz ta Betty ma ze mnie za pociechę kie- -
po angieiSKU am ue ani mer io juz prę- -
jurek i Vivi A swoją drogą chwała Bogu
Jurek sie nie przejmuje jaK kios Krzyczy za
iL Chwalą Bogu? Nie wiem Ty ratowałaś
-- Emskie dzieci a Jurek był gdzieś sam i poty
Sal krzyków za ścianą póki nie zobojętniał
j!__ Więc jak? miałam nie ratować? On nie
rin)ki za ścianą były wszędzie
li-- Irena Zdawało mi się ze postąpiłem
mię a teraz czasem czuję się dezerterem
±_Nie piec głupstw! Jabym nie przyjechała
dezertera Trudno! jeszcze przez jakiś czas
a w nocy krzyczała a w dzień mówiła różne
Shva — raz tak raz siak — ale ty się nie
nmuj Ja SI? dobrze namyśliłam zanim
jhm w Krakowie na spotkanie z tym prze- -
iiikiem A potem z Jurkiem do Czechosło--
przez góry wiele owszem przemyślałam
co' Ty swój obowiązek spełniłeś a ja swój
nie było wyboru Ale losu nie można od--
gpe ty walczyłeś w powietrzu a ja pod zie- - - teraz jesteśmy rożni Io nie jest takie
Knować
Ważne jest zęby reszty życia nie
Ma Lampy pogasły Zdaleka słychać
S butelek — mleczarz już się trzęsie swoją
Jezną ciężarówką która wygląda jak k-oli
Syren nie słychać Ale czy alarm dla
Klich serc naprawdę został odwołany?
IV
lanek Czerwone dwupiętrowe autobusy
stadami pełne robotników urzędniczek
b szkolnych Do stacji kolejki podziemnej
spływa rzeką i taksówki wiozą pasażerów
orce od Tamizy zalatuje wilgocią i dudnie-statkó- w
Chociaż deszcz wyjątkowo nie pa-inechod- nie
suną odziani w płaszcze nie--
fccalialnc z nieodstępnym parasolem zawie
Copyright reserved by Lta 6 j
Ktfedyną pociechą chorego był oczytanie bi--
rozmowa z Sarą Po powrocie siostry z
Halo Dawid poprosił ją o wybaczenie zajścia
ilfpodzie pod "Srebrną Podkową" Sara uca- -
i go i rzekła że nawet w momencie rzu- -
na nią przezwisk nie czuła do niego żalu
między rodzeństwem zapanowała pełna
m
Wfc AlonnWtl ł11_ {! Akini I7miiiri'7irłfl
f yitpunuu ją iyiu jeuen uujaw iiauiTOŁjiu
Mat od niej stronią Zapytywała znajomych
od Zbywano ją niepoważnym tłumacze- -
oczątkowo dawała wiarę1 lecz kiedy zauwa-żę
rówieśniczki odsuwaia sie od niej w
a na pozdrowienia na ulicy w ogóle nie
'ladają postanowiła dokładnie poznać
f poznała ją J
fneszla duży wstrząs Dowiedziała się ż&po
filo kra7a r nloł nrn„n n1ntli Cli n iinfeTrłn
P i Dnez r"7terv mipsinpp służyła nHakom
ej z buffaloskich tawern Na temat "śłuz- -
iWom" krazvłv nairnzmaitsze wersie
Jrozumiala Stronienie od niej porządnych
"uo swoje uzasadnienie Kto 'zecnciaiuy
1C na szwank swój honor i przystanąć na
fang by porozmawiać z wysfępną córką
!fn Ifllnon")
Przala eniewem
loz mógł puścić taką plotkę po Toronto9
tylko Sayer lub wvwiad reformatorów P' ten sposób chciał wywrzeć swą zemstę fl i unieszkodliwić na przyszłość
iSli tak to trzeba nfzvznać że wybrał
EPtą bron Nic tak niegnębi człowieka jak
[pwa Plotka
1 znalazła się w 'trudnej sytuacji idnej możliwości Nie podo-Se- m
było — by ujawnić właściwy cel po-i- f
Buffalo JedyTia reakcją na potworną
3 "' milczenie
Jffnego razu ulicą King
histeryczny -- śmiech za sobą Oglądnęła
Sodv Regan chichotał Zdziwiło ją to Wte- -
"lUWcl- -
aVi he he!vZa mało chłopów w Toronto!
"" ba rns
śpieszyła kroku Omal nie biegła od- -
"3 r)r?tnitrimm ńM:nMinM :#lnftTiiM- - iL oraz °sób które w między-{J-Saf- y
jego słowa
jy1 Popchnął do Buffalo wyśmiewa się pu-B- r
'OtPstatnia nikczemność iak kto
IFMlllOPł CTI7„J„ i „i„!A jjju r° """jemu ayuuwi iiatvazau tuuwjt
t 'zle o niej Trzeba mu zrobić awan- - m ia wpa Ha do biura starego Rega- -
ni 7 ' 3 i
3Mnni
szonym na przedramieniu Waśnie suną nie
spieszą Paradna ta londyńska ciżba! Bez 'zaha-mowań
bez gapiostwa - pkioepgęodśziwpłarszneezgojezcdenluię awle nbiekewzażłdanśyecriwwpóyrwmostoNmidkioetjsncjaiu-e cki zócewz!arsaiBcejloisnkoJowakadnwaogaonmleakytadłotpoonoawgooknjaneriketki Hżeyuwbtnryaocnśhćiaogjeobsnuz--- ty bielizna na kartki — a jakoś wcale nie wi- dać zęby się kto irytował Albo paskował Prze-ciwnie
w takim ogonie do rzeźnika czy kupca
czJżkeheaoslwrlizoaacnzlziieaćkmlntoóewUśwgoipnriskcoohogrkumruywumssś—zaięysztpznkaaorzktreuzplmyonrvmąaaegsulznyj"aiąoom—teykeśzTslęyibclzyknnoaeldcooevzśpAeenlpyijjeoee"--- żeli np kogoś przetrącą na jezdni to żaden
przechodzień nie zatrzyma się i nie pośpieszy z
spaommoocchąód Ramz ostioęcydoklitsatykiepgoopcphrazłeejmechazneegsozklparnzkezą
wody ze sklepiku To mnie odciągnęli na bok
jeszcze nafukali że juz podobno wszystko co na- leży było załatwione przez telefon z budki
ulicznej
aondi u—dboekzpNtoiiereecmzweńolnaonPia—npopmloicowjżaieandtateyjmąlko—zaapnsaiznkoadngzieeinćtjeemsAt lubi pan być ciągany po sądach za świadka?
No cóz! Przyznaję: kultura czyli zorganizo-wane
miłosierdzie Ale czy to tylko przypadkiem
od nadmiaru kultury serce nie wysycha?
A propos serca Pójdę posłucham jak Irena
— zęby zrobić przyjemność malcowi — rozma-wia
z nim przez domowy telefon z drugiego
piętra domu do kuchni na dole
— Pa pa Jureczku pa! Tatuś też zaraz
wychodzi do swojej szkoły Tak
— No mówię ci kochanie że wychodzi
— Na obiad nie wróci nie
— Czy on ma dobre stopnie?
— Co? Och oczywiście jeżeli przyniesie zły
stopień to go nie pocałuję
— Wogóle go nie całować? Wstydź się!
Przecież to twój tatuś przecież myśmy do niego
tyle lat Jureczku tęsknili
— Tak? Na fotografii ładniej --"wyglądał?
Nie zgadzam się W naturze jest o wiele przy-stojniejszy
— Tatuś stary? Zwariowałeś To ty jesteś
stary Jurku z tym twoim wieeshem marudze-niem!
Leć ze już do szkoły bo sj? spóźnisz i zno-wu
będziesz na pauzie sam aedział w klasie
za karę
— No więc to bardzo źle że wolisz sam
siedzieć: -- właśnie o tochodzi żebyś jak najwię
KnUGIOWiCZ trailClSZGK Pollsb AUlance Press
fle
Nie
samoobrony
'przechodząc
Kto
— O panrb Stone! — zawołał urzędnik gu-bernatora
nięprzeczuwając co go czeka — Jak
się cieszę ze'znów panią widzę!
Sara pjzyjęła groźną postawę
— Cojest? — zdziwił się Regan — Co się
stało? I
— Panie Regan! — rzekła ostro dziewczyna
— To fe byłam szpiegiem to prawda ale to że
prowadziłam się nieuccziwie to ostatnie kłam-stwo!'-
A któż tak mówi kochana panno Stone?
— Pański syn William!
Regan zmieszał się Niespokojnie poruszył
iię na krześle
— To niemożliwe! — wykrzyknął
— Powiedział — ciągnęła dziewczyna — to
publicznie na ulicy King Wiele osób słyszało!
— Ależ panno Stone proszę nie zważać na
jego gadanie! On nie jest normalny! Bardzo czę-sto
plecie od rzeczy Gdzieś widocznie posłyszał
coś o pani i powtarza bez zastanowienia
Sara zatrzasnęła drzwi Aby uciszyć wewnę-trzną
burzę siadła na konia i pocwałowała po
laskach koło ulicy Yonge
Brała przeszkody Galopowała Kierowała
konia na najbardziej niebezpieczne przejścia
Niestety nie mogła uciszyć burzy Nie mo-gła
znaleźć uspokojenia Nie mogła wrócić do
równowagi
W głębi duszy kotłowało pieniło się wrzało
Bulgotał potężny wulkan
Był juz późny wieczór kiedy wracała do
domu Na granatowym niebie mrugały gwiazdy
do miasta kładącego się do snu
Gdy uwiązała konia w stajni chwyciła za
klamkę Poruszyła Bez skutku Drzwi do domu
były zamknięte Ojciec zaryglował je jak to
robił gdy Dawid spóźnił się wieczorem
Z furią uderzyła do drzwi
— Otwierać bo wywalę! — zawołała groźnie
Cisza
Rozpoczęła gwałtownie łomotać Biła w drzwi
uparcie zawzięcie mocno Nie szczędziła sił
Zdwajała uderzenia Nieuspokojona burza po
przejściach popołudniowych wezbrała ponownie
Sarę ogarnął szał
Jedno okno w ciemnym domu zajaśniało
— Sara to ty? — wybiegł glos
— Ja babciu!
— Zaraz ci otworzę!
Stojąca przed drzwiami Sara posłyszała' kroki
i sprzeczkę wewnątrz domu
Nje waz siCj matko otwierać drzwi wsze- -
tecznej córce!
Sara poznała głos To ojciec zagrodził babce
drogę
— Spokojnie moj synu spokojnie! — odez-wał
się glos kobiecy — Dziewczyna nie może
1 " ' ni iiiirriiniiiiiiunja
cej z dziećmi przestawał i prędko się nauczył
po angielsku
—Nie nie! 'Angielski nie jest radon obrzy-dliwy
język taki sam jak język niemiecki!
— Nie wcale się tutaj na mleko nie mówi
Milch Mówi się milk
— Owszem różnica bo Anglicy wogóle nie
znają dźwięku eh
— Jurek'!' Obiecałeś mi
mówił "cholera"!
ze nie będziesz
— No to co że Anglicy nie rozumieją dźwię- ku eh?! Ale ja rozumiem Zresztą jak mały
chłopiec przeklina to każdy po głosie pozna
NI oktojuwz indioebnr?ze MdaotkbarzeWidzNisiez gjankieiwtaymjessitęeś syn
— Co?? Tylko mój syn? nie tatusia? Wiesz
Jurku ze ty mnie do rozpaczy doprowadzasz!
Powinieneś być dumny ze jesteś jego synem
Czy ty rozumiesz co to jest angielskie D F C ?
Twój tatuś ma nie tylko polski Krzyż Walecz-nych
ale i wysokie angielskie odznaczenie za
odwagę!
— Cóz cię znowu ugryzło- - Nie ciskaj przed-miotami!
— Jacy Murzyni? Co za bzdury? Czekaj
czekaj Czy wziąłeś czapkę?
— No dobrze już Dowidzenia!
Irena zawiesza słuchawkę
Paweł! Wyjdź raz z tej łazienki! Czy ty
wiesz co Jurek mi przed chwilą powiedział? że
Anglicy na pudełkach piszą: "Polacy są czarni"
To znaczy Murzyni
Umyślnie nie śpieszyłem bo wiem że Jurek
lubi z tobą pogadać przez ten domowy telefon
Na jakich pudełkach Ptaszku? Co tam oglądasz?
Pudełko z szuwaksem Jurek ma takie samo
w kuchni
Pokaż Wybucha śmiechem Chłopak ma
crazcajręn!i AWngildizciysz?tu Wpiszśąrodkjauk pboykkrywżekiP: ol"aKcyiwi"są
Pamiętasz? "Pasta Kiwi But Ożywi"! a u góry
napisane: Polish na dole: Black Polish po an-gielsku
znaczy pasta do czyszczenia ale także
oczywiście: polski czy Polak No a black to
czarny czyli Murzyn
Ach cóz za utrapione dziecko! Jak on to
sobie wszystko wykombinował! Swoją drogą
sporo się juz po angielsku nauczył
O Jurek jest nad- - wiek rozwinięty! Wczoraj
rozzłościł się na mnie bo się śmiałem że ciągle
drzwi na klucz zamyka "Pełno się tu kręci po- dejrzanych typów" — powiada "Gdzie się te
typy kręcą?" — pytam A on nagle blady i
odskakuje od okna ''No tam tam! Niech tatuś
nie otwiera Oni( zawsze chodzą po cywilnemu"
A wiesz kto to był? 'Jifrźyniarz
spędzić nocy na polu! Co na to powiedzą są- siedzi?
Zazgrzytał rygiel Drzwi rozwarły się Sara
zobaczyła babkę i ojca trzymającego w ręku
bat "
— Ty wszetecznico! — wykrzyknął z wście-kłością
Stone — Ty służebnico szatana! Nauczę
cię posłuszeństwa i skromności
Podniósł rękę by wymierzyć cios Sara
chwyciła go za przegub i skręciła Bat wypad! z
ręki
Stone osłupiał Patrzył na córkę błędnym
wzrokiem Przez moment nie wiedział co się
właściwie stało Gdy opamiętał się spojrzał w
oczy dziewczyny Zauważył w nich płomień
Zawahał się
Przez chwilę ojciec z córką pożerali cię
wzrokiem Oboie uparcie nienawistnie zuchwale
patrzyli na siebie
— Ty ty na swojego ojca? — wymamro-tał
Stone
— Po raz ostatni podniosłeś na mnie rękę!
— odparła Sara dobitnie akcentując każde słowo
Stone zaczął się trząść na całym ciele
— Ty? — krzyczał przygaszonym głosem
— Ty? Moje dziecko? Tak mówisz do mnie? Do
swojego ojca? Czego się nie doczekałem! O
Boże!
Sara nie rzekła słowa Spokojnie udała się
po schodach do swego pokoju
Babka zabrała roztrzęsionego kupca do ku-chni
— Uspokój się synu! — rzekła łagodnym
głosem — Sara ma rację! Jest dorosłą dziew-czyną
Nie można ją okładać batem
— Ja mogę i muszę! Jestem jej ojcem! Jak
długo jest pod moją opieką mogę ją karcić jak
mi się podoba Mam prawo do tego!
— Nie masz!
— Ty matko popsułaś mi dzieci' — zawołał
Stone z wyrzutem — Ile razy chciałem je so-lidnie
oćwiczyć jak nakazuje biblia zawsze mi
przeszkadzałaś! Patrz czego doczekaliśmy się!
Dawid przyłączył się do rebeliantów i dziś płaci
życiem za swą lekkomyślność Sarę w ogóle nie
można było utrzymać Nawet za nia do stajni
przyszedł parszywy Szkot Można sobie wyobra-zić
co ona mogła robić wBuffalo Nie nadarmo
o niej chodzą plotki po Toronto
— Źle oceniasz swe dzieci Williamie!
— Co? źle oceniam? Czy one na lepszą sobie
zasłużyły ocenę?
— Za ostro z nimi postępowałeś dlatego
Dawid buntując się przeciwko tobie poszedł do
reformatorów a Sara db służby informacyjnej
W gruncie rzeczy są to' jednak dobre dzieci
Wbrew twoim mniemaniom i posądzeniom Sara
bardzo porządnie zachowywała się w Buffalo
Charakter jej ukształtował się na dobrych przy-miotach
w niebezpiecznej służbie Przed rebelią
obawiałam się że rzeczywiście może się wykoleić
Widziano ją jak całowała się raz z Baldwinem
a drugi raz z Sayerem To było niebezpiecznie
Dziś jednak zmieniła swe postępowanie Wyka-zuje
jak najlepsze rechy charakteru Jest od-ważna
energiczna obrotna W życju może jeszcze
wiele osiągnąć Jeszcze będziesz z niej dumny
Diimnt? Mm rn7iimiDm małlfn iak mrł7na
pn mbmb
Ach Boże! Nałogi ostatnich lat Jakeśmy
ti twojej mamy w Krakowie czekali miesiącami
na przewodnika tośmy się bardzo bali podejrza-nych
typów w cywilu
— No to teraz na mnie czas do szkółki!
Swoją drogą w 'moim wieku cóż za rozkoszne
uczucie być uczniem a nie nauczycielem! Tylko
ze JureK zdaje się zgorszony Kiedyś mi tu
powiada: "Tatuś nie za stary do nauki?" Ja na
to ze tatusie całe życie się uczą A on: "wcale
nie! W Warszawie Fatry Niemców zabijali i z
facetkami chodzili A jakeśmy byli po wojnie w
Krakowie to Jadźki ojciec uciekł do lasu żeby
nie oddać rozpylacza" Mówię ci zbaranialem
— Cóz chcesz Pawełku Jakie czasy takie
dzieci
— Vivi tez rosła w czasie wojny I też rai
się chowała u babki raz w internacie A" jeszcze
ciągle wierzy ze policjant to taki pomagier św
Mikołaja I co tatuś powie to święte No cóż?
tu były bomby ale nie było niewoli Nie było
Podziemia
— Paweł nie mów o Podziemiu! Dobrze?
Ja wiem ze ty masz rację ale nie mów
— O przepraszam Oczywiście! Nie mam
prawa
— Nie to ja przepraszam Jaki masz dzisiaj
kurs' Tokarstwo? Stolarka? Tu jest twój kape-lusz
tutaj A nie przykrzy ci się taka prosta
robota?
— Skąd' Puchnę z dumy kiedy mnie in-struktor
pochwali Sto razy więcej niz dawniej
po zdaniu egzaminu z filozofii na uniwersytecie
Mój Boże Mój tatuś jest stolarzem ale on
był taki dumny ze skończyłam pensję i wyszłam
za inteligenta! Więc uważasz że się deklasujemy
żal ci? Stolarz w każdym razie nie musi brać
napiwków
— Nniee nie żal mi Tylko myślałam że
może sobie w tym "Przysposobieniu" wybierzesz
jakiś taki fach
inteligentny Aha To widzę żeś się jeszcze
irenko nie zniechęciła do inteligencji po tych
różnych naukowych wyczynach ludzkości Bu- -
chenwald Katyń To wszystko było bardzo
owszem inteligentnie pomyślane Tylko że wi
dzisz Chrystus terminował u stolarza
— Chrystus? Mój kochany Pawełku czy ty
nie za wysoko mierzysz?
Brrr Zalewało mnie dla odmiany nie Wisłą
i nie Tamizą tylko jakgdyby biblijną rzeką Cc-dro- n
do której zamiast łez świętej Weroniki
ściekają teraz nieczystości z fabryk Jerozolim-skich
W latach trzydziestych nic udały się w Pol-sce
projekty na szkółkę lepszych ludzi pod Piń:
skiem nie udał się w latach czterdziestych
wspólny front wolnego świata Kowalski zwątpił
o wieku XX-y- m i radby erę chrześcijańską za-wrócić
do początku
Coś mi się jednak zdaje że Kowalska ma
rację: dyplom ciesielski PKPR-- U w Londynie
to jeszcze nie paszport na Golgotę Ani nicprzc- -
jiu:j(iyu uutiuuua
— Już późna noc Williamie! — zakończyła
babka dyskusję — Idź spać!
Stone ociężałem krokiem stąpał po schodach
— Ach jakich czasów dożyłem! — jęczał
— Lepiej byłoby gdyby w młodości przywiązano
mi kamień młyński u szyi i wrzucono w głębo-kości
jeziora Ontario!
Rozdział XXVII
— Sara! Sara! — wołała babka — Nie
chcesz przejść się? Taka śliczna pogoda!
Dziewczyna podniosła głowę znad książki
Popatrzyła smutnymi oczami na staruszkę Przez
chwilę milczała
— Nie babciu! — rzekła w końcu wolnym
głosem — Nie mam ochoty! Lepiej siedzieć w
domu! Czytam bardzo interesującą książkę!
Babka westchnęła Od czasów starcia się z
ojcem Sara nie opuszczała domu Wykonywała
wszystkie prace z samozaparciem a' w wolnych
chwilach uciekała do książek i gazet Stała się
małowówna zamkniętą zgaszoną osobą Odgra
dzała się od świata
Babka znała dobrze przyczyny Denerwu-jące
bezpodstawne a pełne złośliwości plotki
raniły ją boleśnie Zachowanie ojca również Od
czasu awantury oboje nie przemówili do siebie
słowa
Tak dłużej być nie mogło Trzeba było rozła-dować
nieznośne napięcie w domu a co naj-ważniejsze
wDrowadzić dziewczynę pomiędzy
lud2i Dalsze siedzenie nad książkami mogło spo-wodować
zaburzenia umysłowe
— Mam pewien problem — odezwała sic
znów babka — lecz nie wiem jak go rozwiązać?
— Jaki babciu? — Sara podniosła głowę
znad książki
— Trzeba odwiedzić Patryka 0'H'ara i zo-baczyć
jak sobie radzi na swej farmie! Maria
spodziewa się dziecka! Przypuszczalnie potrzebne
będą jej jakieś rzeczy które trzeba dowieść A
może ktoś będzie ją musiał zastąpić w pracy do-mowej?
Zdrowie nie bardzo jej dopisywało
— Czy sądzisz babciu że powinnam do niej
pojechać?
— Byłoby to bardzo ładnie z twojej strony
Maria napewno czuje się osamotniona na pu&tko-wi- u
Jedyną osobą z którą może porozmawiać
to Patryk - '
— Czasem jest lepiej gdy nie trzeba mówić
Babka westchnęła
— Oczywiście pojadę zaraz! — szybko do-rzuciła
Sara by nie zrażać sobie staruszki —
Nic wiem czy ojciec się na to zgodzi!
— Tę sprawę pozostaw mnie! — odparła
babka zadowolona — Pomówię z nim i do ko-laski
włożę ci towary jakie są potrzebne na
farmie!
— Dobrze babciu! '
Staruszka wyszła Sara wstała od stołu
zamknęła książkę i przeszła się po pokoju Przy-stanęła
przy oknie Lato było w całej pełni
Zielona grzywa dębu osłaniała pokój przed ata-kiem
rozpalonych promieni słońca Wypad na
farmę może być wcale interesujący
I Usiadła w kolasce i popędziła konia Jadać
'pod górę ulicą Yonge wróciła wspomnieniami
jdopamiętnych dni Tędy udawała się w grudnio-- i
wy dzień by zebrać informacje o ruchach re
tak mówić! Przecież Sara stacza się szybko do Jfórnatorow tędy w'dwa 'dnFpóźniejMackeńzie li
piekła! '' prowadził swe joddziałyj na Toronto1'' jH # Ij
3liKliiiiiHHŁiiH3MLEaKjiLiiinjŁltKnSl£S
'fttKJIH
rtJffifS W łSKTuWe ' mmmm&m3& mmmmm&mmmmmmmmmmm
Jedyny t-ol-ski
Salon 4
Piękności 4 3
fi1arya's Beaufy Parlor
Specjalizacja w trwalej
ondulacji 'Termaneut"
Waves"
216 BathursŁ Sł - EM 8-44-
32
P
William Shoe Storę
WłaSć B Ciornota
Poleca obuule Importowano
I knnaclyJsUc
Wysilamy rfiwnlcż obimlc do Polski
7S0 Queon Sł W EM 3-48- 98
EMIL K PUKACZ AIA
PUBLIC ACCOUNTANT
24 Eden Pace (Queen & JDathurit)
Ttl EM 8-31- 40 Przyjmuje codziennie od 6—9 wleci
W soboty od 10 rano do 6 po pot
88S
Polski skład towarów żelaznych łarb
naczyń kuchennych oraz przyborów
wodociągowych I ogrzewania
J & J HARDWARE
J Stefaniak właściciel
745 Quon St W EM 6-4- 863
Solidna obsługa _ Niskie ceny ~ Dc7platno porady w sprawfKih kan
Uzacjl 1 ogrzewania S
G Hryn
naprawa i budowa
DACHÓW
insolacja (insulatlon) roboty
asfaltową — rynny
282 Symlngton Ave LE 2-9- 77
BIURO TŁUMACZE!
23
Dr lur
J K MICHALSKI
— Paszporty
Emigracja Ud 1
(3UEEN ST EM 8-94-
30
(koło Bay) pok 308 Toronto I
acecs
w-- r
Car Market
SKŁAD' SAMOCHODÓW
NAJNIŻSZE WPŁATY"
Obsługa w Waszym ojczystym
języku
Kupujemy i Sprzedajemy
Europejskie i Amcrykcńskic
Samochody
„5 Tol LE 4-68-
44
Toronto 1700 Queen 'Street 'wv
o-- p
i TAK — ALE Z Wmk' "
ZAWIADAMIAMY vNĄSZYCk
KLIENTÓW
io obecnio oprócz WĘGLA mamy na
sprzedaż dostarczamy do domów
ofej do ©palii j
do
POLSKIEJ SKŁADNICY
składu
polskiego
Telefon
MZM p
Gilbert
futer po
i
Toronto
Wizy
"WHITE ROSg"
Dzwoń
OPAŁU"
406
Aveńue
gwarancja
Wielka
wyprzedaż
F0TER
Bogaty wy-bór
najnow- -
szych "modeli
ce-nach
bezkonku-rencyjnych
Łatwa dłu-goterminowe
spłaty
3-22- 00
Długoletnia
li"
Dwa jltlcpy WiisreJ
Firma nasza sluły Polakom
PRIHCESS
aśhionlufsf
r
506 Quoon Sf?W
RU
Pi
' -(
57 W
'
1 -- f 1 t- - WŁ-- J6 i V 1 'W 'i
i
:'
do dyspozycji J
od 34 lal
:
nt =IS jyv E7t
EM 3-88-
84
P
'M
1 1 'W 4
"ivhsrf
m ¥ ruf hu
Sfłi" U-rt-
M
mmm&m
m
mm SSfi
'liiitfr m
i
li'
f łv
ił i
r yr
lEttf
li # imm '!? il§fr
te
3?
TA
J k
i Sktt3Hain}e
J03
{mśim
--immLauf s_Tś_
i
fissl mm iHas im£w'Myf£BrXit3Si
J &A
M __„ — -- — ! - "VUluivS'JŁ'ai:lfii(i l'1lSlt!III BfCS Js-- ~1 in ' ?J if iT
NimnmimjmMjgyaaggBfflB!gSfMJMBMtdi!iSHała
'&££& i Httffi
fyJMp
"m
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, April 26, 1958 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1958-04-26 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000199 |
Description
| Title | 000161b |
| OCR text | Is?T?§:rlsaWIeeftKiY$liraii8iii§ w"- - w"ni-ri- M "Hit'ywwwwJ'vfg'n"'iiiriirya'Bi —ryia"fy fw i'Mfrvvrwł"'-łłvrrrwvT-!MJf'fiiM"- w 1 1 o--- ! im" nt- - nr-- tf tw) łiryr -- tnr mb anwi wj iwwww inMwi mi ' wfit- -- t m t n-i- r vtf' --ar -- ! w-r%- wł to-"- ! 'wrfeW!! jewiir"'!) pwv"WBn"tłj''T'ifw' itw rirtinwiłwf wmpw aiawtfy-atf-HftJinawrjTiw- w gt wwrjp—wi nvłf TŁwmp-wff"iir"nw- f iiwmwTwiw - --- -- r - M Śit ahiiiiiiii „ :::: — ::„: " " ' """ " mihimhiiihi-iiiiiiiiiiii- i iiiiniiiiiniuimiiiiiiiniiinii::riinM u iTaria_Kuncewiczowa Dni Powszednie feSEEEE ~: "' "' - : podczas wojny przywykła do towarzystwa irairoc u- - j—~ W'M"B No tak nie można zaprzeczyć że nam _ i m ititnim L ł--i I - rr i- -ł ł--- nn w ! A 1 SJlepieJ' niz " iwuiiu nuicguuj _u imebiKa- - Lcma i Rozmieszczenia" Jak się to taki er u was nazywa? Ł- - Beczka śmiechu Latem za gorąco zimą ilmno zawsze za mokro śmiech trochę przez A mieszkanie u Billów także nas nic nie I-I- Ja uem Ja rozumiem żeś ty wszystkie oszczędności wydal na sprowadzenie nas Ijjo coz ta Betty ma ze mnie za pociechę kie- - po angieiSKU am ue ani mer io juz prę- - jurek i Vivi A swoją drogą chwała Bogu Jurek sie nie przejmuje jaK kios Krzyczy za iL Chwalą Bogu? Nie wiem Ty ratowałaś -- Emskie dzieci a Jurek był gdzieś sam i poty Sal krzyków za ścianą póki nie zobojętniał j!__ Więc jak? miałam nie ratować? On nie rin)ki za ścianą były wszędzie li-- Irena Zdawało mi się ze postąpiłem mię a teraz czasem czuję się dezerterem ±_Nie piec głupstw! Jabym nie przyjechała dezertera Trudno! jeszcze przez jakiś czas a w nocy krzyczała a w dzień mówiła różne Shva — raz tak raz siak — ale ty się nie nmuj Ja SI? dobrze namyśliłam zanim jhm w Krakowie na spotkanie z tym prze- - iiikiem A potem z Jurkiem do Czechosło-- przez góry wiele owszem przemyślałam co' Ty swój obowiązek spełniłeś a ja swój nie było wyboru Ale losu nie można od-- gpe ty walczyłeś w powietrzu a ja pod zie- - - teraz jesteśmy rożni Io nie jest takie Knować Ważne jest zęby reszty życia nie Ma Lampy pogasły Zdaleka słychać S butelek — mleczarz już się trzęsie swoją Jezną ciężarówką która wygląda jak k-oli Syren nie słychać Ale czy alarm dla Klich serc naprawdę został odwołany? IV lanek Czerwone dwupiętrowe autobusy stadami pełne robotników urzędniczek b szkolnych Do stacji kolejki podziemnej spływa rzeką i taksówki wiozą pasażerów orce od Tamizy zalatuje wilgocią i dudnie-statkó- w Chociaż deszcz wyjątkowo nie pa-inechod- nie suną odziani w płaszcze nie-- fccalialnc z nieodstępnym parasolem zawie Copyright reserved by Lta 6 j Ktfedyną pociechą chorego był oczytanie bi-- rozmowa z Sarą Po powrocie siostry z Halo Dawid poprosił ją o wybaczenie zajścia ilfpodzie pod "Srebrną Podkową" Sara uca- - i go i rzekła że nawet w momencie rzu- - na nią przezwisk nie czuła do niego żalu między rodzeństwem zapanowała pełna m Wfc AlonnWtl ł11_ {! Akini I7miiiri'7irłfl f yitpunuu ją iyiu jeuen uujaw iiauiTOŁjiu Mat od niej stronią Zapytywała znajomych od Zbywano ją niepoważnym tłumacze- - oczątkowo dawała wiarę1 lecz kiedy zauwa-żę rówieśniczki odsuwaia sie od niej w a na pozdrowienia na ulicy w ogóle nie 'ladają postanowiła dokładnie poznać f poznała ją J fneszla duży wstrząs Dowiedziała się ż&po filo kra7a r nloł nrn„n n1ntli Cli n iinfeTrłn P i Dnez r"7terv mipsinpp służyła nHakom ej z buffaloskich tawern Na temat "śłuz- - iWom" krazvłv nairnzmaitsze wersie Jrozumiala Stronienie od niej porządnych "uo swoje uzasadnienie Kto 'zecnciaiuy 1C na szwank swój honor i przystanąć na fang by porozmawiać z wysfępną córką !fn Ifllnon") Przala eniewem loz mógł puścić taką plotkę po Toronto9 tylko Sayer lub wvwiad reformatorów P' ten sposób chciał wywrzeć swą zemstę fl i unieszkodliwić na przyszłość iSli tak to trzeba nfzvznać że wybrał EPtą bron Nic tak niegnębi człowieka jak [pwa Plotka 1 znalazła się w 'trudnej sytuacji idnej możliwości Nie podo-Se- m było — by ujawnić właściwy cel po-i- f Buffalo JedyTia reakcją na potworną 3 "' milczenie Jffnego razu ulicą King histeryczny -- śmiech za sobą Oglądnęła Sodv Regan chichotał Zdziwiło ją to Wte- - "lUWcl- - aVi he he!vZa mało chłopów w Toronto! "" ba rns śpieszyła kroku Omal nie biegła od- - "3 r)r?tnitrimm ńM:nMinM :#lnftTiiM- - iL oraz °sób które w między-{J-Saf- y jego słowa jy1 Popchnął do Buffalo wyśmiewa się pu-B- r 'OtPstatnia nikczemność iak kto IFMlllOPł CTI7„J„ i „i„!A jjju r° """jemu ayuuwi iiatvazau tuuwjt t 'zle o niej Trzeba mu zrobić awan- - m ia wpa Ha do biura starego Rega- - ni 7 ' 3 i 3Mnni szonym na przedramieniu Waśnie suną nie spieszą Paradna ta londyńska ciżba! Bez 'zaha-mowań bez gapiostwa - pkioepgęodśziwpłarszneezgojezcdenluię awle nbiekewzażłdanśyecriwwpóyrwmostoNmidkioetjsncjaiu-e cki zócewz!arsaiBcejloisnkoJowakadnwaogaonmleakytadłotpoonoawgooknjaneriketki Hżeyuwbtnryaocnśhćiaogjeobsnuz--- ty bielizna na kartki — a jakoś wcale nie wi- dać zęby się kto irytował Albo paskował Prze-ciwnie w takim ogonie do rzeźnika czy kupca czJżkeheaoslwrlizoaacnzlziieaćkmlntoóewUśwgoipnriskcoohogrkumruywumssś—zaięysztpznkaaorzktreuzplmyonrvmąaaegsulznyj"aiąoom—teykeśzTslęyibclzyknnoaeldcooevzśpAeenlpyijjeoee"--- żeli np kogoś przetrącą na jezdni to żaden przechodzień nie zatrzyma się i nie pośpieszy z spaommoocchąód Ramz ostioęcydoklitsatykiepgoopcphrazłeejmechazneegsozklparnzkezą wody ze sklepiku To mnie odciągnęli na bok jeszcze nafukali że juz podobno wszystko co na- leży było załatwione przez telefon z budki ulicznej aondi u—dboekzpNtoiiereecmzweńolnaonPia—npopmloicowjżaieandtateyjmąlko—zaapnsaiznkoadngzieeinćtjeemsAt lubi pan być ciągany po sądach za świadka? No cóz! Przyznaję: kultura czyli zorganizo-wane miłosierdzie Ale czy to tylko przypadkiem od nadmiaru kultury serce nie wysycha? A propos serca Pójdę posłucham jak Irena — zęby zrobić przyjemność malcowi — rozma-wia z nim przez domowy telefon z drugiego piętra domu do kuchni na dole — Pa pa Jureczku pa! Tatuś też zaraz wychodzi do swojej szkoły Tak — No mówię ci kochanie że wychodzi — Na obiad nie wróci nie — Czy on ma dobre stopnie? — Co? Och oczywiście jeżeli przyniesie zły stopień to go nie pocałuję — Wogóle go nie całować? Wstydź się! Przecież to twój tatuś przecież myśmy do niego tyle lat Jureczku tęsknili — Tak? Na fotografii ładniej --"wyglądał? Nie zgadzam się W naturze jest o wiele przy-stojniejszy — Tatuś stary? Zwariowałeś To ty jesteś stary Jurku z tym twoim wieeshem marudze-niem! Leć ze już do szkoły bo sj? spóźnisz i zno-wu będziesz na pauzie sam aedział w klasie za karę — No więc to bardzo źle że wolisz sam siedzieć: -- właśnie o tochodzi żebyś jak najwię KnUGIOWiCZ trailClSZGK Pollsb AUlance Press fle Nie samoobrony 'przechodząc Kto — O panrb Stone! — zawołał urzędnik gu-bernatora nięprzeczuwając co go czeka — Jak się cieszę ze'znów panią widzę! Sara pjzyjęła groźną postawę — Cojest? — zdziwił się Regan — Co się stało? I — Panie Regan! — rzekła ostro dziewczyna — To fe byłam szpiegiem to prawda ale to że prowadziłam się nieuccziwie to ostatnie kłam-stwo!'- A któż tak mówi kochana panno Stone? — Pański syn William! Regan zmieszał się Niespokojnie poruszył iię na krześle — To niemożliwe! — wykrzyknął — Powiedział — ciągnęła dziewczyna — to publicznie na ulicy King Wiele osób słyszało! — Ależ panno Stone proszę nie zważać na jego gadanie! On nie jest normalny! Bardzo czę-sto plecie od rzeczy Gdzieś widocznie posłyszał coś o pani i powtarza bez zastanowienia Sara zatrzasnęła drzwi Aby uciszyć wewnę-trzną burzę siadła na konia i pocwałowała po laskach koło ulicy Yonge Brała przeszkody Galopowała Kierowała konia na najbardziej niebezpieczne przejścia Niestety nie mogła uciszyć burzy Nie mo-gła znaleźć uspokojenia Nie mogła wrócić do równowagi W głębi duszy kotłowało pieniło się wrzało Bulgotał potężny wulkan Był juz późny wieczór kiedy wracała do domu Na granatowym niebie mrugały gwiazdy do miasta kładącego się do snu Gdy uwiązała konia w stajni chwyciła za klamkę Poruszyła Bez skutku Drzwi do domu były zamknięte Ojciec zaryglował je jak to robił gdy Dawid spóźnił się wieczorem Z furią uderzyła do drzwi — Otwierać bo wywalę! — zawołała groźnie Cisza Rozpoczęła gwałtownie łomotać Biła w drzwi uparcie zawzięcie mocno Nie szczędziła sił Zdwajała uderzenia Nieuspokojona burza po przejściach popołudniowych wezbrała ponownie Sarę ogarnął szał Jedno okno w ciemnym domu zajaśniało — Sara to ty? — wybiegł glos — Ja babciu! — Zaraz ci otworzę! Stojąca przed drzwiami Sara posłyszała' kroki i sprzeczkę wewnątrz domu Nje waz siCj matko otwierać drzwi wsze- - tecznej córce! Sara poznała głos To ojciec zagrodził babce drogę — Spokojnie moj synu spokojnie! — odez-wał się glos kobiecy — Dziewczyna nie może 1 " ' ni iiiirriiniiiiiiunja cej z dziećmi przestawał i prędko się nauczył po angielsku —Nie nie! 'Angielski nie jest radon obrzy-dliwy język taki sam jak język niemiecki! — Nie wcale się tutaj na mleko nie mówi Milch Mówi się milk — Owszem różnica bo Anglicy wogóle nie znają dźwięku eh — Jurek'!' Obiecałeś mi mówił "cholera"! ze nie będziesz — No to co że Anglicy nie rozumieją dźwię- ku eh?! Ale ja rozumiem Zresztą jak mały chłopiec przeklina to każdy po głosie pozna NI oktojuwz indioebnr?ze MdaotkbarzeWidzNisiez gjankieiwtaymjessitęeś syn — Co?? Tylko mój syn? nie tatusia? Wiesz Jurku ze ty mnie do rozpaczy doprowadzasz! Powinieneś być dumny ze jesteś jego synem Czy ty rozumiesz co to jest angielskie D F C ? Twój tatuś ma nie tylko polski Krzyż Walecz-nych ale i wysokie angielskie odznaczenie za odwagę! — Cóz cię znowu ugryzło- - Nie ciskaj przed-miotami! — Jacy Murzyni? Co za bzdury? Czekaj czekaj Czy wziąłeś czapkę? — No dobrze już Dowidzenia! Irena zawiesza słuchawkę Paweł! Wyjdź raz z tej łazienki! Czy ty wiesz co Jurek mi przed chwilą powiedział? że Anglicy na pudełkach piszą: "Polacy są czarni" To znaczy Murzyni Umyślnie nie śpieszyłem bo wiem że Jurek lubi z tobą pogadać przez ten domowy telefon Na jakich pudełkach Ptaszku? Co tam oglądasz? Pudełko z szuwaksem Jurek ma takie samo w kuchni Pokaż Wybucha śmiechem Chłopak ma crazcajręn!i AWngildizciysz?tu Wpiszśąrodkjauk pboykkrywżekiP: ol"aKcyiwi"są Pamiętasz? "Pasta Kiwi But Ożywi"! a u góry napisane: Polish na dole: Black Polish po an-gielsku znaczy pasta do czyszczenia ale także oczywiście: polski czy Polak No a black to czarny czyli Murzyn Ach cóz za utrapione dziecko! Jak on to sobie wszystko wykombinował! Swoją drogą sporo się juz po angielsku nauczył O Jurek jest nad- - wiek rozwinięty! Wczoraj rozzłościł się na mnie bo się śmiałem że ciągle drzwi na klucz zamyka "Pełno się tu kręci po- dejrzanych typów" — powiada "Gdzie się te typy kręcą?" — pytam A on nagle blady i odskakuje od okna ''No tam tam! Niech tatuś nie otwiera Oni( zawsze chodzą po cywilnemu" A wiesz kto to był? 'Jifrźyniarz spędzić nocy na polu! Co na to powiedzą są- siedzi? Zazgrzytał rygiel Drzwi rozwarły się Sara zobaczyła babkę i ojca trzymającego w ręku bat " — Ty wszetecznico! — wykrzyknął z wście-kłością Stone — Ty służebnico szatana! Nauczę cię posłuszeństwa i skromności Podniósł rękę by wymierzyć cios Sara chwyciła go za przegub i skręciła Bat wypad! z ręki Stone osłupiał Patrzył na córkę błędnym wzrokiem Przez moment nie wiedział co się właściwie stało Gdy opamiętał się spojrzał w oczy dziewczyny Zauważył w nich płomień Zawahał się Przez chwilę ojciec z córką pożerali cię wzrokiem Oboie uparcie nienawistnie zuchwale patrzyli na siebie — Ty ty na swojego ojca? — wymamro-tał Stone — Po raz ostatni podniosłeś na mnie rękę! — odparła Sara dobitnie akcentując każde słowo Stone zaczął się trząść na całym ciele — Ty? — krzyczał przygaszonym głosem — Ty? Moje dziecko? Tak mówisz do mnie? Do swojego ojca? Czego się nie doczekałem! O Boże! Sara nie rzekła słowa Spokojnie udała się po schodach do swego pokoju Babka zabrała roztrzęsionego kupca do ku-chni — Uspokój się synu! — rzekła łagodnym głosem — Sara ma rację! Jest dorosłą dziew-czyną Nie można ją okładać batem — Ja mogę i muszę! Jestem jej ojcem! Jak długo jest pod moją opieką mogę ją karcić jak mi się podoba Mam prawo do tego! — Nie masz! — Ty matko popsułaś mi dzieci' — zawołał Stone z wyrzutem — Ile razy chciałem je so-lidnie oćwiczyć jak nakazuje biblia zawsze mi przeszkadzałaś! Patrz czego doczekaliśmy się! Dawid przyłączył się do rebeliantów i dziś płaci życiem za swą lekkomyślność Sarę w ogóle nie można było utrzymać Nawet za nia do stajni przyszedł parszywy Szkot Można sobie wyobra-zić co ona mogła robić wBuffalo Nie nadarmo o niej chodzą plotki po Toronto — Źle oceniasz swe dzieci Williamie! — Co? źle oceniam? Czy one na lepszą sobie zasłużyły ocenę? — Za ostro z nimi postępowałeś dlatego Dawid buntując się przeciwko tobie poszedł do reformatorów a Sara db służby informacyjnej W gruncie rzeczy są to' jednak dobre dzieci Wbrew twoim mniemaniom i posądzeniom Sara bardzo porządnie zachowywała się w Buffalo Charakter jej ukształtował się na dobrych przy-miotach w niebezpiecznej służbie Przed rebelią obawiałam się że rzeczywiście może się wykoleić Widziano ją jak całowała się raz z Baldwinem a drugi raz z Sayerem To było niebezpiecznie Dziś jednak zmieniła swe postępowanie Wyka-zuje jak najlepsze rechy charakteru Jest od-ważna energiczna obrotna W życju może jeszcze wiele osiągnąć Jeszcze będziesz z niej dumny Diimnt? Mm rn7iimiDm małlfn iak mrł7na pn mbmb Ach Boże! Nałogi ostatnich lat Jakeśmy ti twojej mamy w Krakowie czekali miesiącami na przewodnika tośmy się bardzo bali podejrza-nych typów w cywilu — No to teraz na mnie czas do szkółki! Swoją drogą w 'moim wieku cóż za rozkoszne uczucie być uczniem a nie nauczycielem! Tylko ze JureK zdaje się zgorszony Kiedyś mi tu powiada: "Tatuś nie za stary do nauki?" Ja na to ze tatusie całe życie się uczą A on: "wcale nie! W Warszawie Fatry Niemców zabijali i z facetkami chodzili A jakeśmy byli po wojnie w Krakowie to Jadźki ojciec uciekł do lasu żeby nie oddać rozpylacza" Mówię ci zbaranialem — Cóz chcesz Pawełku Jakie czasy takie dzieci — Vivi tez rosła w czasie wojny I też rai się chowała u babki raz w internacie A" jeszcze ciągle wierzy ze policjant to taki pomagier św Mikołaja I co tatuś powie to święte No cóż? tu były bomby ale nie było niewoli Nie było Podziemia — Paweł nie mów o Podziemiu! Dobrze? Ja wiem ze ty masz rację ale nie mów — O przepraszam Oczywiście! Nie mam prawa — Nie to ja przepraszam Jaki masz dzisiaj kurs' Tokarstwo? Stolarka? Tu jest twój kape-lusz tutaj A nie przykrzy ci się taka prosta robota? — Skąd' Puchnę z dumy kiedy mnie in-struktor pochwali Sto razy więcej niz dawniej po zdaniu egzaminu z filozofii na uniwersytecie Mój Boże Mój tatuś jest stolarzem ale on był taki dumny ze skończyłam pensję i wyszłam za inteligenta! Więc uważasz że się deklasujemy żal ci? Stolarz w każdym razie nie musi brać napiwków — Nniee nie żal mi Tylko myślałam że może sobie w tym "Przysposobieniu" wybierzesz jakiś taki fach inteligentny Aha To widzę żeś się jeszcze irenko nie zniechęciła do inteligencji po tych różnych naukowych wyczynach ludzkości Bu- - chenwald Katyń To wszystko było bardzo owszem inteligentnie pomyślane Tylko że wi dzisz Chrystus terminował u stolarza — Chrystus? Mój kochany Pawełku czy ty nie za wysoko mierzysz? Brrr Zalewało mnie dla odmiany nie Wisłą i nie Tamizą tylko jakgdyby biblijną rzeką Cc-dro- n do której zamiast łez świętej Weroniki ściekają teraz nieczystości z fabryk Jerozolim-skich W latach trzydziestych nic udały się w Pol-sce projekty na szkółkę lepszych ludzi pod Piń: skiem nie udał się w latach czterdziestych wspólny front wolnego świata Kowalski zwątpił o wieku XX-y- m i radby erę chrześcijańską za-wrócić do początku Coś mi się jednak zdaje że Kowalska ma rację: dyplom ciesielski PKPR-- U w Londynie to jeszcze nie paszport na Golgotę Ani nicprzc- - jiu:j(iyu uutiuuua — Już późna noc Williamie! — zakończyła babka dyskusję — Idź spać! Stone ociężałem krokiem stąpał po schodach — Ach jakich czasów dożyłem! — jęczał — Lepiej byłoby gdyby w młodości przywiązano mi kamień młyński u szyi i wrzucono w głębo-kości jeziora Ontario! Rozdział XXVII — Sara! Sara! — wołała babka — Nie chcesz przejść się? Taka śliczna pogoda! Dziewczyna podniosła głowę znad książki Popatrzyła smutnymi oczami na staruszkę Przez chwilę milczała — Nie babciu! — rzekła w końcu wolnym głosem — Nie mam ochoty! Lepiej siedzieć w domu! Czytam bardzo interesującą książkę! Babka westchnęła Od czasów starcia się z ojcem Sara nie opuszczała domu Wykonywała wszystkie prace z samozaparciem a' w wolnych chwilach uciekała do książek i gazet Stała się małowówna zamkniętą zgaszoną osobą Odgra dzała się od świata Babka znała dobrze przyczyny Denerwu-jące bezpodstawne a pełne złośliwości plotki raniły ją boleśnie Zachowanie ojca również Od czasu awantury oboje nie przemówili do siebie słowa Tak dłużej być nie mogło Trzeba było rozła-dować nieznośne napięcie w domu a co naj-ważniejsze wDrowadzić dziewczynę pomiędzy lud2i Dalsze siedzenie nad książkami mogło spo-wodować zaburzenia umysłowe — Mam pewien problem — odezwała sic znów babka — lecz nie wiem jak go rozwiązać? — Jaki babciu? — Sara podniosła głowę znad książki — Trzeba odwiedzić Patryka 0'H'ara i zo-baczyć jak sobie radzi na swej farmie! Maria spodziewa się dziecka! Przypuszczalnie potrzebne będą jej jakieś rzeczy które trzeba dowieść A może ktoś będzie ją musiał zastąpić w pracy do-mowej? Zdrowie nie bardzo jej dopisywało — Czy sądzisz babciu że powinnam do niej pojechać? — Byłoby to bardzo ładnie z twojej strony Maria napewno czuje się osamotniona na pu&tko-wi- u Jedyną osobą z którą może porozmawiać to Patryk - ' — Czasem jest lepiej gdy nie trzeba mówić Babka westchnęła — Oczywiście pojadę zaraz! — szybko do-rzuciła Sara by nie zrażać sobie staruszki — Nic wiem czy ojciec się na to zgodzi! — Tę sprawę pozostaw mnie! — odparła babka zadowolona — Pomówię z nim i do ko-laski włożę ci towary jakie są potrzebne na farmie! — Dobrze babciu! ' Staruszka wyszła Sara wstała od stołu zamknęła książkę i przeszła się po pokoju Przy-stanęła przy oknie Lato było w całej pełni Zielona grzywa dębu osłaniała pokój przed ata-kiem rozpalonych promieni słońca Wypad na farmę może być wcale interesujący I Usiadła w kolasce i popędziła konia Jadać 'pod górę ulicą Yonge wróciła wspomnieniami jdopamiętnych dni Tędy udawała się w grudnio-- i wy dzień by zebrać informacje o ruchach re tak mówić! Przecież Sara stacza się szybko do Jfórnatorow tędy w'dwa 'dnFpóźniejMackeńzie li piekła! '' prowadził swe joddziałyj na Toronto1'' jH # Ij 3liKliiiiiHHŁiiH3MLEaKjiLiiinjŁltKnSl£S 'fttKJIH rtJffifS W łSKTuWe ' mmmm&m3& mmmmm&mmmmmmmmmmm Jedyny t-ol-ski Salon 4 Piękności 4 3 fi1arya's Beaufy Parlor Specjalizacja w trwalej ondulacji 'Termaneut" Waves" 216 BathursŁ Sł - EM 8-44- 32 P William Shoe Storę WłaSć B Ciornota Poleca obuule Importowano I knnaclyJsUc Wysilamy rfiwnlcż obimlc do Polski 7S0 Queon Sł W EM 3-48- 98 EMIL K PUKACZ AIA PUBLIC ACCOUNTANT 24 Eden Pace (Queen & JDathurit) Ttl EM 8-31- 40 Przyjmuje codziennie od 6—9 wleci W soboty od 10 rano do 6 po pot 88S Polski skład towarów żelaznych łarb naczyń kuchennych oraz przyborów wodociągowych I ogrzewania J & J HARDWARE J Stefaniak właściciel 745 Quon St W EM 6-4- 863 Solidna obsługa _ Niskie ceny ~ Dc7platno porady w sprawfKih kan Uzacjl 1 ogrzewania S G Hryn naprawa i budowa DACHÓW insolacja (insulatlon) roboty asfaltową — rynny 282 Symlngton Ave LE 2-9- 77 BIURO TŁUMACZE! 23 Dr lur J K MICHALSKI — Paszporty Emigracja Ud 1 (3UEEN ST EM 8-94- 30 (koło Bay) pok 308 Toronto I acecs w-- r Car Market SKŁAD' SAMOCHODÓW NAJNIŻSZE WPŁATY" Obsługa w Waszym ojczystym języku Kupujemy i Sprzedajemy Europejskie i Amcrykcńskic Samochody „5 Tol LE 4-68- 44 Toronto 1700 Queen 'Street 'wv o-- p i TAK — ALE Z Wmk' " ZAWIADAMIAMY vNĄSZYCk KLIENTÓW io obecnio oprócz WĘGLA mamy na sprzedaż dostarczamy do domów ofej do ©palii j do POLSKIEJ SKŁADNICY składu polskiego Telefon MZM p Gilbert futer po i Toronto Wizy "WHITE ROSg" Dzwoń OPAŁU" 406 Aveńue gwarancja Wielka wyprzedaż F0TER Bogaty wy-bór najnow- - szych "modeli ce-nach bezkonku-rencyjnych Łatwa dłu-goterminowe spłaty 3-22- 00 Długoletnia li" Dwa jltlcpy WiisreJ Firma nasza sluły Polakom PRIHCESS aśhionlufsf r 506 Quoon Sf?W RU Pi ' -( 57 W ' 1 -- f 1 t- - WŁ-- J6 i V 1 'W 'i i :' do dyspozycji J od 34 lal : nt =IS jyv E7t EM 3-88- 84 P 'M 1 1 'W 4 "ivhsrf m ¥ ruf hu Sfłi" U-rt- M mmm&m m mm SSfi 'liiitfr m i li' f łv ił i r yr lEttf li # imm '!? il§fr te 3? TA J k i Sktt3Hain}e J03 {mśim --immLauf s_Tś_ i fissl mm iHas im£w'Myf£BrXit3Si J &A M __„ — -- — ! - "VUluivS'JŁ'ai:lfii(i l'1lSlt!III BfCS Js-- ~1 in ' ?J if iT NimnmimjmMjgyaaggBfflB!gSfMJMBMtdi!iSHała '&££& i Httffi fyJMp "m |
Tags
Comments
Post a Comment for 000161b
